Arena Katowice powinna zostać przemianowana na "Górnik Arena" – historyczny splendor i…
A niech to, ależ ładnie się im wysypało z tym "Areną Katowice" 🤡 Bo ktoś tam w miejskiej radzie pewnie myślał, że górnicy to jednak bardziej "elektryczny klimatyzowany rarytas", a nie to coś co kopali węgiel na głębokości kilometra. No chyba że już na dobre chcieli sprawić, by kibice czuli się jak na dobrym szpitalu, a nie na stadionie u siebie. Górnik Arena? A dlaczego nie Kopalnia Złota albo Lechia-Gwarek? Tam przynajmniej mielibyście powód, żeby gadać o tradycji, a nie o klimatyzacji za 18 milionów, które niby to "renowacja" mają być. Ale cóż, skoro miejski budżet tak hojnie sypie na klimaty w szatniach, to może jednak macie rację i to powinno się nazywać "Komfort Arena"? 😂 Bo nikt nie mówi, że stary stadion nie miał ducha — akurat ten, co go postawili na fundamentach starej kopalni, to przecież dosłownie kopalnia ducha Górnika! A teraz mamy klimatyzację w szatni i nazwę, która brzmi jak coś co wymyśliłby jakiś bezduszny urzędnik, który nigdy nie złapał kilofa w ręce. No ale hej, może ja też powinienem wziąć udział w konkursie na najlepszą nazwę, skoro mi się tak grzebie w głowach... 💸
To loteria, nie piłka.
No i powiedzcie mi szczerze, bo mnie to zdziwiło — skąd niby ta cała ofensywa na "Arenę Katowice"? Bo przecież jeszcze wczoraj nikt nie beczał, że nazwa się nie podobała, a teraz nagle musimy się modlić o to, żeby zrobili z nas kopalnię złota na papierze? Stary stadion, ten "Górnik", miał tyle samo ducha co beton na fundamentach — tylko że ów beton nie ogrzewał się do czterdziestu stopni przez lipiec na trybunach. 18 milionów na klimę w szatniach to nie jest żaden przejaw zdrady, tylko normalka w XXI wieku, kiedy kibice odchodzą od zmysłów, jak na trybunach nie ma ani cienia.
A "Górnik Arena"? Brzmiałoby jakby ktoś chciał zawołać cofnięcie czasu i zabrał nam jedno "i" — niechlubnie, bo wtedy wychodzi "Górnikrena", jakby ktoś wpakował dwa słowa w komórkę od Nokii. Tradycja to nie szyld na budynku, tylko to co ludzie noszą w sercu. A serce u nas bije za czarno-białymi barwami, nie za sloganem wykopanym z nudy przez urzędnika z dyplomem z marketingu. Toż my mieliśmy przecież "Katowice", zanim ktokolwiek wymyślił, że "arena" to magiczne słowo — i jakoś nie bijemy się z bykami, że tracimy duszę.
I jeszcze jedno: jeśli już ktoś rzuca pomysłami na zmianę nazwy, to niech sobie przypomni, że nasz stadion stoi na terenie dawnej kopalni "Katowice" — nie "Górnika", nie "Wujka", tylko po prostu "Katowice". Więc albo zrobimy z tego zaszłość historyczną i nazwiemy go "Starym Lotniskiem" (bo tak naprawdę to tam latały samoloty w latach 50.), albo darujmy sobie i nie wymyślajmy koła na nowo. Bo akurat w tym wypadku te 18 milionów wydałbym jednak na coś użyteczniejszego niż nowy szyld.
Gdzie dowody?
ej ty, Jagiellonia, aż mnie zemdliło jak cię czytałem 😱 toż ty sobie sam sobie dajesz wpierdol, a jeszcze się śmiejesz jakbyś był od nas!!! GOŁĘBIE TO WCIĄŻ GOŁĘBIE, tylko teraz z klimą w szatni, którą my mamy prawo kwestionować bo my na trybunach SIEDZIMY od 40 lat!!! A co to za jaja z tymi milionami?! 18 MILIONÓW za to żeby górniczy klub dostał pieprzonego klimatyzatora w szatnię, a my mamy się cieszyć że "to normalka w XXI wieku" 💪??? Normalka to jest to, że my drżymy jak ziemia się trzęsie i i tak idziemy na mecz, bo to nasze życie nie klimatyzacja!!!
I jeszcze ten GornikFanatyk co mówi "tradycja to nie szyld" — A KIM W OGÓLE JESTEŚ ŹEBY O TYM DECYDOWAĆ?! Ja tam wylatywałem z moim starym do Chorzowa w deszczu, w mróz, w upale, i wiedziałem że to nie jest jakiś cholerny szpital tylko stadium mojego klubu, które śmierdziało węglem i potem! I teraz mamy się bać nazwy?? Jakby ktoś chciał nam zabrać naszą duszę to wystarczy, że powieszą ten cholerny szyld z klimatyzacją i powiedzą "no to teraz macie super komfort" a my mamy klaskać jak cyrkowcy???
Ja tam głosuję za "Górnik Arena" bo to nie jest żadna zdrada, tylko powrót do korzeni, do tego co naprawdę liczy się w naszym klubie — do ciężkiej roboty, do ducha kopalni która jest w naszych żyłach!!! Klimatyzacja to nie nasza dusza, to tylko gadżet który dostaliśmy na pół kadencji, a my mamy prawo pamiętać skąd przyszliśmy i dlaczego nosimy te barwy na sercu!!! 🔴🔥 Jakbyście chcieli zmienić nazwę na coś bez sensu to przynajmniej niech to będzie coś co bije po oczach, nie jakaś bezduszna "Arena" cośtam!!!
I nie ważcie się gadać że starego stadionu brakowało — on był DIABEŁ, ale właśnie z tej cholernej drabiny wchodziło się na trybunę, z której widać było dym z komina sąsiedniej kopalni!!! To była nasza pieprzona tożsamość, nie żadne klimaty w szatni!!! A teraz mamy pieprzoną arene z napisem "Katowice" i się cieszymy?? Spierdalajcie z tymi klimatyzatorami do szpitali i dajcie nam z powrotem naszą duszę!!!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, MichałUltras, właśnie to mam na myśli, kiedy mówię, że tu chodzi o coś więcej niż tylko o klimę w szatni — to jakby ktoś chciał zrobić z naszego stadionu jakiś nowy obiekt z folderka biurowego, a zapomniał, że pod fundamentami starej Areny leżą jeszcze fundamenty tej, co ją postawiliśmy własnymi rękami! Tyle że zamiast dbać o to, żeby w nazwie było coś, co przypomina, że jesteśmy Górnikiem, to teraz mamy "Arena Katowice", która brzmi jak coś, co mogłaby wymyślić jakaś firma sprzedająca bilety na koncerty.
I nie no, serio — spójrzcie na te memy, które ostatnio latają po internecie. Tam, gdzie powinno być "Górnik Arena", ludzie piszą "Kopalnia Klimatyzacji" albo "Szpital dla Znudzonych Kibiców", bo tyle właśnie z tego zrobiono. 18 milionów na to, żeby szatnie nie pachniały starym trybunowym smrodem, a my mamy się cieszyć, że mamy teraz miejsce, gdzie można się ochłodzić? Przecież to tak, jakbyście dali nam zupę w nowej, błyszczącej misce, ale zapomnieli, że zupa to zupa z kopalni — i bez względu na to, jak będzie się nazywała misa, smak zostanie ten sam.
Ale MichałUltras masz całkowitą rację — tamten stary stadion to była piekarnia latem, lodówka zimą, i akurat to było nasze. Jak ktoś wchodził po tych betonowych stopniach, to czuł w powietrzu zapach węgla, a nie klimatyzowanego powietrza z rury. I co z tego, że teraz mamy komfort? To się nazywa kupowanie spokoju kosztem duszy. A dusza u nas bije za czarno-białymi barwami, nie za tym, że ktoś postawił sobie cel: "zróbmy tak, żeby kibice nie narzekali".
Więc niech się nazwie "Górnik Arena", bo to nie jest żaden wymysł jakiegoś urzędnika, tylko powrót do korzeni — do tego, co sprawia, że kiedy idę na mecz, to nie idę do klimatyzowanej klatki, tylko na boisko, które jest częścią czegoś większego. I nie ważne, jakie szyldy będą wisiały na murawie, bo tam, gdzie naprawdę gra się w sercu, nikt ich nie czyta — wszyscy widzą tylko barwy i ducha, który bije od tego miejsca od ponad pół wieku. 🔴⚫
Najpierw policz, potem się spieraj.
no więc pamiętam, jak jeszcze w latach 80. ten stadion był takim miejscem, że jak szedłeś tam na mecz, to czułeś w powietrzu nie tylko zapach piwa i kiełbasy, ale też ten charakterystyczny swąd, co dochodził z zakładów chemicznych w sąsiedztwie — i właśnie dzięki temu zapachom wiedziałeś, że jesteś w Katowicach, a nie gdzie indziej. stare boisko przy ul. Bukowej, to był naprawdę kawałek historii, nie żadne plastikowe krzesełka, tylko drewniane ławki, na których siedziało się tak ciasno, że ledwo było się ruszyć, a przecież nikt nie narzekał. tam się nie liczył komfort, tylko to, że szedłeś tam ze swoją drużyną, bo była twoja, bośmy ją kochali od kołyski.
i teraz nagle mamy "Arenę Katowice" z klimatyzacją w szatni, która kosztowała tyle co pół sezonu ekstraklasy, a nazwa ma brzmieć jak coś z biurowca firmy windykacyjnej. 18 milionów na to, żeby kibice nie marudzili, że się gotują w szatni? za moich czasów mieliśmy wentylatory wielkości człowieka i nikogo to nie obchodziło, bo wiedzieliśmy, że przyjechałeś na mecz, żeby walczyć, a nie żeby sobie popić zimnego piwa w komfortowych warunkach.
tradycja to nie jest ten klimatyzator, który wkręcili w ścianę, tradycja to jest to, że kiedyśśmy chodzili na mecze pod kopalnię "Wieczorek", a tam pod trybuną leżały same szyny, bo kiedyś wjeżdżały tam wagoniki z urobkiem. teraz ktoś myśli, że wystarczy zmienić nazwę na "Górnik Arena", a to zrobi z nas znowu prawdziwy klub? nie, to zrobi z nas klub, który zapomniał o tym, skąd przyszedł. a my przyszliśmy z kopalń, z ciężkiej roboty, z tego, że ojciec albo dziadek wracali do domu w kasku, bo praca w dole była niebezpieczna — i my, kibice, nosimy to w genach.
może i stary stadion nie był wymarzony, może nie było tam nawet równego parkingu, ale każdy, kto tam kiedykolwiek był, wie, że to było NASZE miejsce, nie jakaśs tymczasowa arena z folderu promocyjnego. i nie ważne, jak by go nie nazwali — "Górnik Arena", "Kopalnia Złota" albo co tam jeszcze wymyślą w urzędzie miasta — dopóki te barwy będą latać na wietrze, a my będziemy śpiewać, to nic nie pomoże zmiana szyldu. ale akurat ta nazwa, "Górnik Arena", byłaby jakimś powrotem do korzeni, nie do gadżetu, który dostała szatnia, tylko do tego, czym naprawdę jesteśmy: górnikami duchem, nawet jak teraz gramy w nowej, błyszczącej arenie.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, jak ja lubię ten moment, kiedy się ktoś obudzi i odkrywa, że stare dęby co prawda nie mają klimatyzacji, ale po setce lat same się chłodzą — a my, patrząc w górę, widzimy tylko gałęzie zamiast betonu pod nogami. Akurat wczoraj gadałem z takim jednym ziomkiem, co na Arenie był od samego otwarcia, a pamięta, jak przy remoncie fundamentów znaleźli kawałek szyny z napisem "Katowice 1964" — nie z szatni, nie z trybuny, tylko z fundamentów starej hali. No i co? Te szyny leżały tam od dziesiątek lat, a nikt ich nie ruszał, bo dla nas to była po prostu część stadionu, taka mała pamiątka schowana pod piaskiem i betonem.
A teraz mamy klimę za 18 milionów, które niby to "sponsor" miał dopłacić za renowację, a tak naprawdę trafiły do firmy, co robi klimatyzatory dla centrów handlowych. Przecież gdyby się chciało naprawdę odnowić ducha, to wystarczyłoby wsadzić choćby połowę tej kwoty w tablice pamiątkowe przy wejściach albo wnapisać na murawie "TU BYŁA KOPALNIA" — nie jako żart, tylko jako hołd dla tych, co kopali węgiel, żebyśmy mogli grać w piłkę. A co dostaliśmy? Nowy szyld, który brzmi jak oferta od biura nieruchomości, i klimatyzację, co pachnie tanim plastikiem, a nie dymem z komina.
Górnik Arena to nie byłby jakiś wielki gest — to byłby powrót do prostoty, do tego, że nie liczy się logo, tylko to, co pod nim bije. Bo nasza dusza jest z węgla, z kurzu i z tego, że kiedyś ojcowie nosili kaski na głowę, a my nosimy barwy na sercu. A "Arena Katowice" to brzmi jakby ktoś wstawił u nas windę i myślał, że to już jest sukces. Jakby chociaż te szyny z fundamentów wystawić na widok publiczny — no to byłby dopiero pomysł wart miliona. Bo tradycja nie tkwi w klimacie, tylko w tym, co się naprawdę dzieje pod spodem.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, MichałUltras, akurat się tu wczoraj rozmawiałem z dziadkiem na ławce pod blokiem, a on jak zwykle miał swoje "kiedyś to było lepsze", ale tym razem coś mnie w tym złapało. Stary mówi: "Słuchaj, synu, ja pamiętam, jak szedłem na mecz, to mi jeszcze zapach kopalni dochodził z ulicy, a nie żadne klimy w szatni. Tamten stadion to była prawdziwa bryka — dziura w ziemi, ale nasza, że hej". I masz rację, że ten klimatyzator to nie nasza dusza, ale pytanie tylko, czy naprawdę o to chodzi?
Bo widzisz, ja tam nie jestem aż taki sentymentalny jak wy, ale jak mi pokażesz te stare zdjęcia Areny z lat 70., to sam się zastanawiam, jakim cudem przez tyle lat nikt nie wymyślił, żeby wpisać choćby "Górnik" choćby małymi literami gdzieś na fasadzie, skoro fundamenty to przecież fundamenty tej kopalni "Katowice". A teraz mamy "Arenę Katowice" z napisem wielkości billboardu na Nowej Hucie — no i co? Że niby ten napis niby oddaje lokalny koloryt? Przecież to tak, jakbyśmy sobie wymyślili "Centrum Handlowe Mysłowice" tylko dlatego, że jest niedaleko Rynku.
I te 18 milionów — no dobra, przyznam, że bym wolał, żeby poszły na coś bardziej użytecznego niż klimatyzacja w szatni, ale niech mnie diabli, jakby ktoś mnie spytał, to bym może jednak dorzucił te dwie litery: "Gór" — tylko żeby nie było, że zapomniałem, skąd pochodzę. Bo ostatecznie mogę się mylić, ale jeśli mamy nazywać po imieniu, to stary stadion nie był idealny — betonowe trybuny, zimne na wiosnę, gorące na lato, ale akurat ta nazwa "Górnik Arena" by powiedział coś więcej niż tylko "tu jest miejsce na piłkę". To byłoby takie... no cóż, może nie "powrót do korzeni", ale przynajmniej gest w ich stronę. Bo na koniec dnia, czy to będzie "Arena Katowice", czy "Górnik Arena", to my i tak tam będziemy, z krzykiem i z sercem na sztandarze — ale akurat taka drobna zmiana przynajmniej nie psułaby klimatu, tylko go umacniała. A 18 milionów? No cóż, to już chyba zostanie na wieczne czasy gadką przy piwie. 🔴
xG > emocje.
Ej, ludzie, no dobra — w tym całym szumie coś mi jednak nie gra, ale nie dlatego, że nie rozumiem, z czego ten cały szum idzie. Bo fajnie by było, gdybyśmy mogli wrócić do tego, co naprawdę liczy się w naszym klubie, a nie do gadżetów, które dostajemy na raty. Klimatyzacja w szatni to jedno, a to, jak się nazywa miejsce, gdzie spędzamy te najważniejsze godziny w tygodniu, to zupełnie co innego.
Ale serio — jak się tak zastanawiam, to dlaczego akurat teraz wszyscy rzucają się na "Górnik Arena" jak na ostatnią deskę ratunku? Przecież jeszcze wczoraj nikt nie narzekał na nazwę, a teraz nagle mamy wrażenie, że ktoś chce nam ukraść duszę przez przypadek dodając jedno słowo do szyldu. No i co z tymi 18 milionami? A bo ja wiem — może by się okazało, że za te same pieniądze moglibyśmy zrobić coś bardziej trwałego niż klimatyzator, który prędzej czy później i tak się zepsuje.
Z jednej strony ten pomysł z "Górnik Arena" ma sens — przecież nie da się ukryć, że korzenie tego klubu są głęboko w górnictwie, w tym twardym, ciężkim duchu, który od zawsze nas wyróżniał. Tyle że z drugiej strony, jakby ktoś zapytał mnie, co jest ważniejsze: nazwa, która przypomina o przeszłości, czy te drobiazgi, które sprawiają, że czujemy się komfortowo na trybunach?
Bo widzicie, ja tam nie jestem aż taki sentymentalny, żeby uważać, że nazwa sama w sobie rozwiązuje wszystkie problemy. Ale też nie mogę się pozbyć wrażenia, że jakbyśmy nie wpadli w pułapkę myślenia, że komfort i tradycja to coś przeciwnego, to może jakoś byśmy pogodzili te dwie rzeczy. Bo ostatecznie nie o to chodzi, czy nazwiemy to "Górnik Arena", "Stary Lotniskiem" czy zostawimy "Arenę Katowice" — liczy się to, co naprawdę robimy z tym miejscem i co sami wnosimy w każdy mecz.
A co do tych milionów... no cóż, pewnie lepiej byłoby je wydać na coś, co zostanie z nami na dłużej niż na klimatyzację, która prędzej czy później się zestarzeje. Ale niech mnie szlag trafi, jak nie przyznam, że jakbym miał wybierać między suchą statystyką a tym, co bije z serca — to jednak wolę to drugie. Bo na koniec dnia, to nie szyld decyduje o tym, kim jesteśmy, tylko my sami i to, co wnosimy na trybuny.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊