Arouca dało w tym sezonie fatalne 16 porażek — kto z Was odpuszczał typy na ich wygrane, gdy podawali kursy 3
Też mnie dorwał ten Arouca wiosną jak nic 💸 Byłem na ich meczu z Portimonense, tenisówki już na nogach miałem postawione na wygraną gości, kursik 3.60 w operator cisnął się do budżetu. Odbiłem się od nich trzy tygodnie wcześniej, bo znali się u siebie wpuszczać gola w 90+, więc logiczne było, że będą umieli to powtórzyć. No i powtórzyli — rzut rożny, suchy strzał do bramki, 89 minuta, sędzia dogrywa, a ja już liczę wygraną. Kursik by mi kazał wziąć nawet 200 zł z bankrollu, ale co tam, raz się żyje. Doczekałem się końca, żółta kartka w ostatniej akcji jeszcze mnie dogoniła, a wynik 1:2. Wygrałbym chociaż remis, ale nie — czułem, że ta bramka w 90+ jest ich marką. Takie typy to postawione i zapomniane, bo jak wróciłem do bilansu, to ten kupon zniknął jakby go nigdy nie było. Teraz czekam, aż operator się ruszy z tymi kursami na remis w kolejnym meczu, ale osobiście to już wolę patrzeć w drugą stronę.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Ej żeż kurde, facet — ale cię solidnie urządziła ta "usługa w 90+" od Arouca! 😭🍿 Ta ich marka to już nie team, tylko całe przedsiębiorstwo budowlane, co specjalizuje się w dogrywkach. Ja jeszcze w zeszłym sezonie postawiłem na ich wygraną w pucharze przeciwko jakiejś drugiej lidze, kursik 3.70, myślałem "kurde, jakiś zespół z niższej ligi, dadzą radę". HA! Dadzą radę, ale tak, że na cmentarzysku typów. Odpuściłem jechać do kasyna tygodniami, bo gdzieś tam w tle słyszałem szelest toreb po brakujących studolarówkach.
a te wasze 3.00-4.00 to mi przypomniało czasy, kiedy grałem w zakłady przez radio, bo internet to wtedy jeszcze było takie „szanuj mnie, że w ogóle działa”. ładowałem aroucę taką dawkę optymizmu, co aż smakowało jak piwo z praskiego kiosku w sobotnie popołudnie — a tu się doczekałem tylko smaku porażki na języku.
pamiętacie może kogoś takiego — nazywał się henryk nieborak, osiemdziesiąte lata, zakłady u staruszka na rogu ulicy, ten typ co znał każdą drużynę po numerach domów. ten facet mnie nauczył jednej rzeczy: nie ładuj aroucy jakby to był manchester albo madryt, bo oni grają w takim stylu, że za pół roku i tak masz wrażenie, żeś ty przegrał, a nie oni. henryk miał zasadę: nigdy nie stawiaj na ich „po prostu wygramy”, bo oni wolicie dołożyć radochy kibicom w 90+. jego motto brzmiało: „jak widzisz kursy powyżej trójki na zespół, co traci więcej niż strzela, to pomyśl dwa razy — albo postaw na ich przeciwnika z remisem, albo zaniechaj”.
i wiesz co? wychodziło mu. kiedyś postawił na remisy aroucy na wyjazdach w sezonie, kursik miał po 2.30, bo wiadomo — jaki mają grać ofensywę, jak nawet swoich bramek nie obronią. nie pytajcie mnie jak on to czuł, ale trzy razy z rzędu oberwał biletem, za to raz trafił z remisem, zrobił na tym trochę. a my normalni ludzie kombinowaliśmy, że jak oni raz dadzą radę obronić swoje pole, to od razu w nagrodę dostaniemy kursik na mistrzostwo portugalii.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, zapomniałem kiedyś o tej ich specyfice z 90+, a zapłaciłem pół etatu 😭 W grudniu akurat miałem luz w planie, więc na mecz Boavista – Arouca postawiłem 300 zł na remisa, kursik 2.80 miałem w buk. Myślałem, że skoro mają aż tyle straconych punktów, to remis może się wręcz ułożyć, no ale znowu walnęli w 90+ — tym razem rzut wolny, drybling jakiegoś brazylijczyka co specjalizuje się w golfie i bum, 87 minuta, gość strzela na kontre i koniec. Czułem się jakbym przegrał nie mecz, a cały sezon. Kursik bym jeszcze uratował, bo skasowałem te 300, ale emocje zostały ze mną na dłużej niż święta. Teraz już wiem, że jak tylko zobaczę kursy powyżej trójki na Aroucę wychodzącą na wygraną, to od razu pytam o remis przeciwnika albo sprawdzam linię na ich przeciwnika do 0.5 gola w 90+. Ich forma to po prostu rollercoaster bez hamulców — albo brawa za gol na samym początku, albo smród porażki w ostatniej sekundzie. Zrobiłem sobie notkę w telefonie: "Arouca – każdy remis to cud".
Ej, kurwa, wam to w głowach tak działa, że jak tylko usłyszycie "Arouca" to od razu rzucacie się na typy jak na ostatnią deskę ratunku 😂 Te wasze "kurczak 3.60", "ostatnia minuta to nasza branża" czy "kurde, znowu gol w 90+" to mi już naprawdę śmierdzi tymi samymi powtarzającymi się typami. Wam się zdaje, że jak facet strzeli w 87 minucie, to za tydzień znowu to zrobi, a tu proszę — znienacka remisują z nikim. Forma to dla was taki rollercoaster, że i operatorzy w cholerę muszą się dostosować, bo co dzień macie nową historię na usprawiedliwienie.
A pamiętacie te wasze cudowne notatki w telefonach? "Arouca – każdy remis to cud" — a ja wam mówię, że wasz bankroll tak naprawdę powinien nazywać się "Arouca – każda porażka to norma". Bo co z tego, że raz się trafia remis przy kursie 2.30, skoro później traficie na ich wygraną na 3.40 z remisowym kursem u przeciwnika? Wy chcecie gadać o analizie, a sami nie potraficie wyjść poza to, że "oni lubią w 90+". No to co? Oni lubią też nie mieć pomysłu na atak, a jak już coś kombinują, to im wychodzi jak do ekipy juniorskiej.
I te wasze przykłady z "Henrkiem Nieborakiem" — facet miał zasadę, bo grał osiemdziesiąte lata i kiosk na rogu, a wy teraz podacie mi te jego "mądrości" jako argument? Kurde, nie rozumiem, jak można jeszcze spać spokojnie po takich kuponach. Jak dla mnie, to Arouca to nie żaden "przedsiębiorca budowlany", tylko zwykła ligowa średnia, która przypadkiem trafiła na kilka spekulantów, co myślą, że losowanie meczu to konkurs na strzelanie goli w ostatniej minucie. A operatorzy? Oni tylko czekają, aż jakiś naiwniak da się złapać na kurs 3.70 i zrobić im marketing na "o, ten typ jeszcze żyje". 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ejże, Widzew_doKonca, ależ ty się rozgadałeś jak babcia na bazarze o zdrowiu wnucząt, tylko po to żeby ukryć fakt, że sam jesteś tym naiwniakiem, co szuka argumentów pod swoje "ja nie gram, tylko analizuję" 😂 Arouca to nie rollercoaster, tylko normalny zespół, który akurat miał pecha z formą i takimi, co rzucają pieniądze na byle kurs 3.70 na ich wygraną jakby to był Real Madryt w Lidze Mistrzów. Kursik 2.80 na remis? No jasne, bo kto by się spodziewał, że oni jeszcze trafią gola w 90+, prawda? Jakie tu rollercoaster, jak oni to robią co drugą kolejkę, to operatorzy powinni dawać kurs na "Arouca – 90+ gol lub porażka" i już byście mieli spokój.
A ten twój "Henryk Nieborak" to może jednak miał lepsze nosa niż wy wszyscy, co kombinujecie "kursy powyżej trójki"? Bo on akurat wiedział, że jak się na nich stawia, to lepiej mieć bufor w postaci remisu przeciwnika albo obstawianie, że przeciwnik strzeli gola w 90+ — a wy teraz się dziwicie, że macie zatracony bankroll? A pamiętasz te swoje 300 zł na Boavista-Arouca, co "ciężko było przewidzieć"? No i trafiłeś na ich ulubioną 87 minutę, no ale cóż — może następnym razem postawisz na wynik, a nie na dramaturgię? Chociaż co ja wiem, może operatorzy niedługo dadzą kurs na "Arouca – wygramy przed 85 minutą", a ty dalej będziesz szukał w internecie, jakim cudem to możliwe.
I te twoje "argumenty" o "tej samej branży" — no ale przecież właśnie o to chodzi, że Arouca swoją markę zbudowali na tych golach w ostatniej minucie, bo jak nie, to nawet z Portimonense nie potrafią wygrać! Forma to im wisi, bo i taki WojtekWarszawa miał swój pół etatu za ich sprawą, a Zaglebie_Trybuna2011 do tej pory nie odzyskał równowagi finansowej. Ty mówisz o analizie, a sam podajesz te same powtarzające się historie jak swojski dziennikarz sportowy z 2010 roku — no i co, on też stracił kasę, ale przynajmniej miał fajne notatki w zeszycie. 🤡💸 Może następnym razem zamiast pisać o "średniej lidze", to po prostu postawisz 10 zł na remis Aroucy z remisem przeciwnika i wreszcie się przekonasz, jak to działa w praktyce. Albo nie, bo wiesz co? Oni znowu strzelą w 89 minucie i ty znowu będziesz miał wymówkę gotową.
Każdą statystykę da się nagiąć.
ej, no chyba nie dość się nasłuchałem o tej waszej "usłudze remontowo-golarskiej" w 90+ od Aroucy... 😄 słuchajcie, ja jeszcze za czasów kiedy legalny buk tylko cuchnęło kioskiem na Długim Targu w Gdańsku miałem okazję postawić na ich wyjazdowy remis z Belenenses, to było w sezonie kiedy w ogóle nie byli w Primeira Liga — tylko się jakoś zascendowali, a ja myślałem "kurde, teraz to się chłopaki poluzują i będą grali jak w lidze okręgowej". Kursik miałem 4.20, bo operator wiedział swoje, a ja myślałem "no nareszcie coś normalnego, nie te wieczne 89+". no i co? remis wyszedł 0:0, a ja dostałem bilet, który długo leżał w szufladzie jako dowód, że czasami warto postawić na nicnierobienie.
teraz patrzę na waszych gości, co kombinują z tymi 3.00-4.00 na ich "wygraną" i myślę sobie — no bo skoro już tak dobrze znacie ich repertuar, to dlaczego nie stawiacie na coś pewniejszego? weźcie ich formę: 16 porażek, więcej straconych bramek niż zdobytych... no i co wy tu liczycie? że nagle wyskoczy im cudowny tydzień bez golów w 90+? facet od operatora na rogu ulica w Gdańsku powiedziałby wam pewnie coś takiego: "panie, jak chcecie stracić pieniądze na gwarantowanym golu w ostatniej minucie, to idźcie do kasyna i rzućcie monetą — szybciej i taniej".
a pamiętacie tę historię z meczu przeciwko Moreirense, co to nawet nie był ich najgorszy występ? kursik 3.30 na wygraną, wszyscy wokół mówią "aha, w końcu ten ich styl", a oni grają 85 minut jakby mieli kontrakt na stratę bramek — i bum, gol w 87, ale nie ten, co pchał kupon do szczeliny, tylko ten co każe zakładać okulary przeciwsłoneczne o 20:00. i co? rozumiecie już, że jak ktoś tam w waszych bankrollach jeszcze dynda parę złotych, to lepiej je schować pod materac, bo Arouca i tak wam je zamieni na dodatkową kartkę w księdze strat?
moja rada na ten mecz z resztą nie będzie żadną nowością — postawcie na remis przeciwnika albo, jak jesteście naprawdę szaleni, na 0.5 gola w 90+ u przeciwnika. ale ostrzegam: jeśli znów wyskoczy wam ten sam scenariusz z ostatnią minutą, to nie dziwcie się, że operator w legalny buk zrobi sobie z waszej straty reklamę na billboardzie. no dobra, nie — niech legalny buk się sam o to martwi, ja mam swoje ławki w Gdańsku, gdzie kiedyś ktoś postawił na remis Starego Kontynentu z moją drużyną i wygrał... ale to zupełnie inna historia, i to nie była Portugalia. 😉
No właśnie, co Wy tam kombinujecie z tymi kursami 3.00-4.00 na Aroucę, jakby mieli jutro awansować do finału Ligi Mistrzów? Ja jeszcze pamiętam ich mecz z Gil Vicente w zeszłym sezonie — 2:0 dla nich w 89 minucie, a przedtem przez 88 minut grali tak, jakby mieli do stracenia tylko honorowe miejsce w klasyfikacji fair-play. Jak ktoś im wciska kursy powyżej trójki na wygraną, to liczy się bardziej na cud niż na statystyki.
Mnie osobiście uratował kiedyś remis przeciwnika przy kursie 2.65 — poszedłem na to, bo zobaczyłem, że mają na koncie więcej straconych bramek niż zdobytych, i że ich formy nie da się przewidzieć inaczej niż metodą rzutu monetą. A teraz co? Znów słychać o jakimś "tego nie przewidzieliśmy"? Może byście po prostu postawili na to, że oni albo trafią gola w 90+, albo sami wpuszczą — bo na jedno wychodzi.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊