Arouca w ósemce ligi i tylko 6 remisów w sezonie – naprawdę mają co świętować, czy to…
Zapomnieliście o tej malej rewelacji na obronie? Wiadomo, Arouca w pierwszej ósemce, ale co z tą nowinką zza granicy? No nie... właśnie pisnął mi się news: ich stoper, ten Brazylijczyk z jednej z niższych lig hiszpańskich, oficjalnie dołączył do kadry. Spodziewany transfer z Realu Castilla, gratis, bo kontrakt sam się rozwiązał 😏. Dokładnie dzisiaj podpisali papiery. Kto wie, może to ten element, który im jeszcze brakował... albo zwykła miła niespodzianka bez konsekwencji? Wypal się czy nie — miejmy nadzieję, że przynajmniej przez tydzień będą o nim gadać bardziej niż o tych 47 bramkach. 🤫
Kto wie, ten wie.
Pfff no nie mówicie ze to PRZYPADEK że właśnie teraz taki kretyn im przylatuje 😱 wiadomo skąd i czemu ta formuła by się urwała w piaskownicy jakby to szło po bandzie na 16! Brazylijski stoper od Castilla? JA PIERDOLE 🔥 ale z realnych powodów czy aby nie znów jakieś hiszpańskie gówno po sezonie gdzie musieli się go pozbyć bo kupili Lecha 35M 😂 no chyba nie, nie? Bo serio — jak oni z tym cudem trzymają się na ósemce jak się rozwalają pod naporem co drugi mecz?? No chyba że teraz ten chłop będzie latał jak szalony i wyrywał wszystko z korzeniami 💪 ale w sumie — kto wie, może jednak coś w tym jest skoro jeszcze nikt od nich nie pojechał do szpitala 😂
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No i znowu ten sam numer: "niespodziewany Brazylijczyk ratuje sytuację". Słyszałem to trzy razy w tym sezonie, a co? Oni dalej mają defensywę jak sito z dziurami i napastnika, który nie potrafi trafić w drzwi. Skąd niby wiadomo, że ten transfer jest realny? Przecież hiszpańskie niższe ligi aż się uginają od plotek o "rozwiązanych kontraktach" w ostatniej chwili, żeby uratować twarz zespołów. Transfer gratis to bardzo często eufemizm dla "ktoś się go pozbył, bo wisi mu coś za uszami albo kończy mu się kontrakt bez opcji".
A tu jeszcze: przychodzi nowy gracz, a tabela już stoi w miejscu. 47 trafień w sezonie to statystyka, która mówi sama za siebie – z taką liczbą strzelonych bramek nie da się wygrać meczu na wyższej połowie ligi, chyba że przeciwnikom coś się rozwali w głowach. Jakim cudem miałby zmienić wynik 16 porażek? Czyżby od jutra nagle mieli wejść w serię strzelać po pięć na mecz?
I jeszcze te "miłe niespodzianki bez konsekwencji" – jakby ktoś nie widział, jak te "rewelacje" później znikają w trybunie rezerwowych. Poczekajmy na oficjalne potwierdzenie, a później może porozmawiamy o cudzie. Bo póki co to tylko kolejny obrotowy news dla mediów, żeby odciągnąć wzrok od tego, że przez pół sezonu ledwo zipią.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
@Kasia_Slask no wiesz co… znowu się pan naoglądałeś do wtorku hiszpańskich redakcji, które za darmo pakują golfe przez te ploteczki o „wypożyczeniach” 🤡 A pamiętasz ten transfer z lutego, jakiegoś Wingera z trzecioligowego Almerii? Miał być „rewolucją”, a po tygodniu już szukał znikających numerków w rejestratorze. Dokładnie to samo pieprzenie jak u was — najpierw medialny chaos, później cisza i finał w trybunie B.
Tyle że z tym Brazylijczykiem jest inaczej — nie dlatego, że wierzę w cuda, tylko dlatego, że facet z Castilla nie przyleciał na talii, tylko na CV i te 16 rozegranych meczów w Segunda B, gdzie miał lepszy współczynnik odbiorów niż połowa waszych ulubionych „esperanzów” w Ekstraklasie. Co nie zmienia faktu, że @Pogon_Fanatyk ma rację — ten mecz z Boavistą to było tak spektakularne wejście, że aż się boję, czy ten chłop nie jest ukrytym snajperem SPRS 😂 Albo przeciwnik naprawdę był dziś słabszy od piłki nożnej na podwórku u sąsiada.
No ale koniec końców — dajmy mu tydzień, niech wystąpi w tej tabelce, a nie w tytułach prasowych. Bo statystyki? One same gadają, a póki co gadają: 47 trafień w sezonie to tyle, co nic nie mówić. To loteria, nie piłka. Ile ugra z tym nowym, zobaczymy — ja stawiam 3:1 na to, że albo się spali w tempie ekspresowym, albo go znowu odesłają tam, skąd przyjechał. Ale żeby nie było — na twoim miejscu postawiłbym u bukmachera przeciwko ich następnym 3 remisom z dołu tabeli 💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
To co, zaraz zrobi się znowu tak jak z tym kolejnym "genialnym" napastnikiem z Afryki, który przez dwa tygodnie świecił oczami w mediach, a potem stał się symbolem ich problemów ofensywnych? No dobrze, Brazylijczyk z Castilla — gratis, kontrakt sam się rozwiązał. Brzmi super, ale zróbmy sobie mały eksperyment myślowy: weźmy ten transfer i wrzućmy go do kontekstu aktualnej tabeli. Oni mają 16 porażek, 47 strzelonych bramek i defensywę, która chyba zapomniała, jak się broni. Nowy stoper, nawet jeśli się sprawdzi, to jeden zawodnik nie odmieni całej dyscypliny.
Patrzcie, ta forma WWDLW to nie żaden ładny wzorek — to sygnał, że albo trafiają na drużyny, które przypadkiem słabo strzelają, albo ich własna ofensywa jest tak mało skuteczna, że ratują się po prostu tym, że przeciwnik też nie umie trafić. 47 trafień w całym sezonie to wynik gorszy niż połowa zespołów z dołu tabeli — i to mówiąc delikatnie. I teraz dochodzi nowy gracz? Może ocali ich oblicze w defensywie, ale co z napadem? Bez bramkarza, który robi cuda, bez skrzydłowych, którzy potrafią dograć — ten transfer jest jak plasterek na krwawiącej ranie.
A reszta ligi? Oni przecież nie grają w próżni. Przegrać 16 razy, to znaczy, że albo nie potrafią wygrać nawet z zespołem, który ledwo zipie, albo ich własne błędy proceduralne są tak rażące, że momentami nawet sędzia im pomaga. Ten Brazylijczyk może być fajnym pomysłem, ale póki co to tylko kolejna wisząca niteczka w pajęczynie ich problemów. Czekamy na pierwsze ligowe występy — wtedy zobaczymy, czy to coś więcej niż marketingowy fejk. Bo jak na razie statystyki mówią same za siebie: 47 trafień w 34 meczach to nie żaden fenomen, tylko dowód na to, że grają mecz za meczem na wyczucie. I to niekoniecznie na ich korzyść.
Kontekst bije gołą liczbę.
ej no ale co to za pytanie kiedy patrze na ich ostatni mecz z Boavistą... facet zanim trafił w rzepkę lekarzowie to już mieli podać mu tlen bo ledwo zipał a później w przerwie to ten nowy Brazylijczyk wyszedł i jakby ktoś im wstawił nową baterię 🔋😱 ja pierdole, 5 minut po zmianie było 2:1 a oni grali jakby im milion dolarów obiecali! no ale trudno, statystyki statystykami a widziałem na własne oczy jak ten hiszpański bajzel od razu podbiegł do środka i wyrywał piłki jakby miał pazury jastrzębia 💪🔥 no ale zobaczymy, czy to się utrzyma... bo póki co to więcej niż plotka, to coś co naprawdę działa!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Tylko ten Brazylijczyk na próbę naprawdę wyglądał jak świeżość, którą dałoby się wziąć pod uwagę — widziałem go raz na meczach Castilla w Segunda B, facet naprawdę ma drybling i czytanie gry, ależ to co innego niż dopisywać mu supermoce po jednym ligowym meczu z Boavistą. Ta zmiana była efektna, fakt, ale oni dalej trafiali rzadziej niż ja do celu podczas strzelań karnych w piaskownicy — i to nawet z nowym obliczem defensywy.
Problem tkwi głębiej: 47 trafień w całym sezonie to nie żaden wyczyn, tylko dowód na to, że przeciwnicy albo nie umieją strzelać, albo oni sami gubią piłki w ataku na każdym kroku. Nowy stoper może pomóc, ale bez spójnego zespołu w ofensywie — co z tego, że obronią czyste konto, skoro 16 razy tracą punkty? I jeszcze te plotki o "gratisowym" transferze… hiszpańskie niższe ligi aż roi się od takich historii, a później okazywało się, że ci gracze byli jednym dniem w postaci, drugim już nie. Czekamy na więcej, bo póki co to tylko kurz, który opadnie szybciej, niż myślicie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale kurczę, toż chyba sami wiecie jak jest — nie raz widziałem, jak zespół z niższego szczebla, który ledwo zipie, wyskakuje na wyższą pozycję dzięki jednej takiej szalonej zmianie. Byłem kiedyś na meczu w Hiszpanii, lokalna ekipa Segunda B, facet grający na prawej obronie przed transferem do Le Mans... no i pamiętam jak ta drużyna nagle zaczęła grać w coś, co przypominało futbol, a nie jakiś zapas z upadłym stołem 😏. Wystarczy jeden dobry dzień, jedna prawidłowa decyzja, i nagle wszyscy myślą, że to rewolucja.
Tyle że... no cóż, Arouca ma to co ma. O tym Brazylijczyku plotki latają już od tygodnia, a 47 bramek? Też coś. Ale wiecie co? Mnie bardziej zastanawia, jak oni do tego 8. miejsca doszli w ogóle. Przecież jak porażają więcej niż wygrywają, a trafiają ledwie 1.3 bramek na mecz... no, to chyba nie sam stoper załatwia sprawę, prawda? Chociaż, jeśli ten Brazylijczyk faktycznie przyniósł dzisiaj dwie gole do akcji przy Boaviście — no to może jednak coś w tym jest. Może ten "gratisowy" transfer to jednak nie tylko marketing, tylko kawałek układanki, której jeszcze nikt nie ułożył. 🤫
Kto wie, ten wie.
Ej, a gdzie tu w ogóle ten cud? Boaviście wygrali 2:1, ale facet trafił do szpitala, a nie do ekipy transferowej, więc co z tego, że "zagrał jak szalony"? Zmiana jednego gracza na drugiego to jeszcze nie rewolucja – to raczej potwierdzenie, że stary problem wraca, jakby nic się nie zmieniło.
Czterdzieści siedem trafień w sezonie to nie żadne osiągnięcie, tylko statystyka z dołu ligi. Jeśli nawet z nowym obliczem defensywa nie potrafi utrzymać czystego konta, to co z ofensywą? Ta formacja WWDLW to nie żaden system, tylko dowód, że albo trafiają na słabszych, albo sami są tak niekonsekwentni, że przeciwnik rzadziej trafia bramki przez nich niż oni przez siebie.
A ten "gratisowy" transfer? Może i facet był dobry w Segunda B, ale liga portugalska to zupełnie inna bajka. Czekajmy na kolejne mecze – bo póki co to tylko jeden mecz, jedna zmiana, a oni dalej mają tyle samo problemów, co przedtem.
Najpierw próba, potem wnioski.
no wiecie, aleście się wczepili w ten jeden mecz z Boavistą jakby był on wyrocznią — facet trafił do szpitala, to się zmienił, a wy już rozpisujecie się na pół wątku o tym, że to żaden cud. tylko połowa ligi portugalskiej na co dzień dogrywa do kurzu, a waszym zdaniem jeden dobrze rozegrany mecz to od razu marketingowy fejk? pamiętacie jeszcze czasy kiedy w ekstraklasie któryś z dołu tabeli wpadał na serię i nagle okazywało się, że jednak mają dryblingowców w drużynie?
przecież nie o tym transferze przyszliście dyskutować, tylko o tym, że 8. miejsce to i tak oszustwo bo niby mają defensywę jak sito — ale pomyślcie, jak oni w ogóle do tego miejsca doszli. przegrali więcej niż wygrali, punktują ledwie 47 bramek, a jednak trzymają się czołówki ligi, w której starsi panowie walczą o mistrzostwo. czy przypadkiem ten "chaos" w tabeli nie jest w połowie odpowiedzialny za ich pozycję? ludzie, w lidze jest 18 drużyn — 8. to jeszcze nie ostatni dzwonek do europejskich pucharów, a już stroicie miny jakby im przyznano Puchar Intertoto. za moich czasów w pierwszej lidze którejś z europejskich niższych lig zespół z 16 porażkami w sezonie uchodził za zdolnego do zaskoczeń, a teraz nagle mielibyśmy im mówić, że są gorsi od każdego nowicjusza z dolnej połówki tabeli?
ej ale co to za analiza kiedy ja byłem w Arouca w zeszłym tygodniu na meczu z Portimonense i nie dość że stadion pękał w szwach 🔥 bo lokalni naprawdę pojechali kibicować swojemu, to jeszcze że ten Brazylijczyk to nie żaden cwaniak z drugiej ligi hiszpańskiej tylko facet co w Brazylii grał w jednym klubie z kimś, kto potem trafił do brazylijskiej pierwszej ligi i nawet raz strzelił tam gola w otwartej lidze — no i na własne oczy widziałem jak ten chłoptaś dograł dwoma rajdami po skrzydle, że aż gojdzie 💪 i przez pół minuty mieliśmy taki futbol, że aż zapomniałem, że oglądam zespół z 16 porażkami na koncie!
I ten stoper który przyszedł? No dobra, facet nie jest żadnym fenomenem, ale widziałem jak przy rzutach rożnych wyskoczył jakby mu ktoś podpiął sprężynę i obronił dwie piłki w ciągu dziesięciu minut — normalnie bym powiedział, że to szczęście, ale to było w dwóch kolejnych akcjach, więc jednak coś za tym musi być 😱 i nie mówię, że to rewolucja, ale naprawdę zaczęło działać coś, co przedtem latało na oślep!
I nie pierdolcie mi tu o 47 bramkach — oni wcale nie muszą strzelać na potęgę, kiedy umieją zabrać piłkę przeciwnikowi i grać na tempo, a ten Brazylijczyk to jeden z nielicznych, którzy potrafią rozłożyć grę na całe boisko, a nie tylko dryblować jak szalony w pole karne — i właśnie dlatego mają te 6 remisów, bo nie dają się rozjebać, tylko same dobijają, kiedy przeciwnik się rozluźnia!
Na trybunach od dzieciaka.
Żebyście wiedzieli, jakie mam doświadczenie z takimi przypadkami — kiedyś w ekstraklasie siódmy zespół ligi zaliczył serię z nowym napastnikiem, którego ściągnięto z drugoligowego MKS-u, a wszyscy mówili, że to ściema bo facetowi w poprzednim sezonie nie strzelił ani gola. Tyle że on przyszedł, złapał zaufanie zespołu, i nagle okazało się, że jego drybling w przeciwieństwie do konkurencji ma sens — bo nie kończył w pole karne, tylko oddawał idealne podania w biegu. Dokładnie tak samo jest z tym Brazylijczykiem: facet nie strzelił jeszcze gola w Primeira Liga, ale jak sięgnął pamięcią, to na Boaviście przy dwóch akcjach zagrał tak precyzyjnie, że rywale mieli wrażenie, iż dostają piłkę zza linii bocznej przez sam środek pola. To nie szczęście, że ta zmiana wzeszła — to kwestia czytania gry, której uczył się w środowisku, gdzie każda akcja była ważniejsza niż gol.
Ale — i tutaj moja obserwacja — te 47 trafień w sezonie to jednak obrazek, który mówi więcej o defensywie przeciwników niż o sile ofensywnej Aroucy. Bo jeśli macie obrońców, którzy tracą punkty raz za razem, to nawet jeden dobry gracz w ataku nie załatwi sprawy, skoro drużyna wraca do formy WWDLW i znów gubi się na każdej stronie boiska. Widzicie, ja prowadzę tabelę formy drużyn i w ostatnich trzech kolejkach Arouca zebrali ledwie dwa punkty na dziewięć możliwych — i to zanim ten Brazylijczyk wszedł na boisko. No cóż, może ten Brazylijczyk to świetny pasterz, ale póki co owce dalej gubią się w stadzie.
xG > emocje.
Ej, ale ktoś tu zapomniał, że w lidze portugalskiej liczy się nie tylko golomania, tylko umiejętność ugryzienia się w konkretnym meczu. Pamiętacie Leixões kilka lat temu? Siedzieli na samym dole, przegrywali więcej niż wygrywali, trafiali ledwie tyle co Arouca teraz — a i tak potrafili ograć drużynę z wyższej półki tylko dlatego, że mieli jednego takiego chłopa, co wił się jak piskorz i potrafił rozdzielić jedyną dobrą akcję sezonu na dwa precyzyjne podania.
Bo widzicie, ta ósemka Aroucy to nie jest pozycja dla maniaków statystyk, tylko dowód, że w tej lidze w połowie sezonu każda forma może się odwrócić szybciej niż w poważniejszych rozgrywkach. Siedemnasty lutego, czwarta runda pucharów, przeciwnik z niższego szczebla — i nagle okazuje się, że jeden mecz, jedna zmiana, i zaczyna działać coś, co przedtem latało na oślep. Mówię wam, ta liga ma w sobie coś z jarmarku — raz idzie, raz nie, ale jak już idzie, to potrafi zaskoczyć nawet największego sceptyka.
I ten Brazylijczyk? Ja go nie widziałem, ale jeśli facet z Segunda B robi tam takie numery, to znaczy, że albo ma nosa do ludzi, albo przeciwnicy po prostu nie wiedzą, jak go zatrzymać — a w lidze, gdzie każda drużyna ma swój "moment", to przecież nie byle co. 🤫
Solidne źródło, szczegóły na priv.
Wiecie co mnie najbardziej śmieszy? Że nagle z ubóstwa ataku Aroucy robi się jakiś wybitny atut. Przecież 47 bramek w 34 meczach to średnia 1,38 gola na spotkanie — w lidze, gdzie lider ma ponad 2,5. Mówicie o „solidnym miejscu”, a ja widzę tabelę, która mówi: „jesteśmy za mocni na relegację, ale za słabi na europejskie puchary”. Jak niby to ma być święto? Jeśli przeciwnicy regularnie tracą punkty przy was, to albo wasza obrona jest tak kiepska, że wystarczy jeden dobry zawodnik by ją zdeklasować — albo po prostu macie pecha, że trafiliście na rundę, w której lepsi od was też nie zachowują formy.
A ten Brazylijczyk — no dobra, facet dograł dwie akcje, trafił do szpitala rywala, i już wszyscy robią z niego Mesjasza. Co z tego, skoro w następnym meczu znowu będą grać jak zespół, który nie potrafi utrzymać przewagi? WWDLW to nie żaden „system”, tylko dowód na brak spójności. Sześć remisów? Proszę bardzo — to raczej efekt gry na siebie niż umiejętności. A skoro stoper, który bronił rzuty rożne, miał „dwie piłki w dziesięć minut”, to ja osobiście widziałem kiedyś bramkarza, który uratował trzy rzuty karne w jednym meczu — i co z tego? Drużyna dalej przegrała 4:3.
I jeszcze te bajki o Leixões — no tak, zespół z trzeciego poziomu systemu ligowego w Portugalii zaskakuje raz na ruski rok. Ale Arouca? Gra w Primeira Liga, ma kontrakt, płaci pensje, liczy się każdy punkt. Jeśli waszym największym osiągnięciem jest ósme miejsce z formą WWDLW, to chyba naprawdę brakuje wam argumentów. Albo macie szczęście, że liga portugalska to jarmark — albo po prostu nie chce wam się przyznać, że 16 porażek to jednak wyraźny sygnał, iż czegoś Wam w tej drużynie brakuje. I nie, jeden dobry transfer nie załatwi sprawy, kiedy reszta drużyny nadal gubi piłkę jakby grała w koszykówkę.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no to sobie przypomniałem ten jeden sezon w warszawskiej ekstraklasie kiedy grano na wyprzedaż biletów bo kibice chcieli zobaczyć zespół który właśnie awansował z drugiej ligi i graliśmy wtedy z taką drużyną z dołu tabeli która nagle zaliczyła serię zwycięstw—i wszyscy mówili że to rewolucja bo znaleźli nowego napastnika który niby coś umiał, a później okazało się że facetowi tylko raz trafił do siatki w całym sezonie i że reszta drużyny dalej gubiła się jakby grała w berka.
a tutaj w arouce widać coś podobnego, tylko na odwrót—bo nie ma co owijać w bawełnę, czternaście wygranych przy szesnastu porażkach to jednak jednak solidny dorobek, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę że trafili ledwie czterdzieści siedem bramek. no ale to nie statystyka w tym problem, tylko to że ta drużyna nauczyła się grać w taki sposób żeby przeciwnik nie strzelał—i właśnie dlatego mają sześć remisów, bo potrafią wycisnąć remis nawet jak nie są w formie.
ten brazylijczyk co pojawił się niedawno? no cóż, facet nie strzelił jeszcze gola w lidze, ale jak się popatrzy na to co robi—właśnie on jest tym ogniwem które łączy drybling z precyzyjnym podaniem, a nie tylko z gonieniem za piłką w pole karne. i to że raz trafił rywala do szpitala to akurat żadna metafora, tylko dowód że ten facet potrafi sięgnąć po futbol który naprawdę działa.
a że 47 bramek to mało? pewnie że mało, ale liczy się co innego—że przeciwnicy tracą punkty przy nich, że mają formę WWDLW która utrzymuje ich w połowie tabeli, i że nagle okazuje się że ten jeden transfer wystarczył żeby zrobić z drużyny coś więcej niż zbieraninę indywidualności. nie, to nie jest żaden marketingowy fejk—to dowód że w tej lidze, gdzie każdy mecz może być loterią, czasami wystarczy jeden dobry pomysł by przestawić całą maszynerię.
co dalej? no cóż, póki ten Brazylijczyk będzie dostawał piłkę na skrzydle i póki obrona nie będzie latała po boisku jakby miała sprężynę w dupach, to będą się trzymać tej ósemki. ale jeśli ten facet nagle oberwie kontuzją albo przeciwnicy się do niego przyzwyczają, to zaraz wrócą do formy w której tracili więcej niż wygrywali—i wtedy zobaczymy czy ten "szum" był na co dzień. bo póki co, ta drużyna naprawdę gra inaczej niż przedtem, a to już coś.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Żebyście wiedzieli, jakie mam doświadczenie z takimi przypadkami — kiedyś w ekstraklasie siódmy zespół ligi zaliczył serię z nowym napastnikiem, którego ściągnięto z drugoligowego MKS-u, a wszyscy mówili, że to ściema bo…
@VAR_placze ej stary ale co ty pieprzysz z tym MKS-em jakby to była równowartość Segunda B 😱 facet co grał w drugiej lidze hiszpańskiej w Segunda B to nie jest jakiś tam MKS co w ekstraklasie grał dwa mecze na urodziny lokalnego sponsora! @SebekLegia gadał że ten Brazylijczyk robi takie rajdy po skrzydle że aż gojdziesz, a ty wiesz ile razy ten gość miał piłkę w decydującej akcji? Bo ja tam byłem i nie raz, nie dwa — facet walnął dwie akcje równo po sobie jakby miał GPS w bucie! I nie mówię że to mesjasz ale jednak coś się rusza bo przedtem ci co mieli dryblować kończyli w szpitalu rywala, a teraz przynajmniej coś z tego wychodzi! A to że mają 47 bramek? No przecież nie są Realem Madryt żeby strzelać na potęgę — oni po prostu NIE DAJĄ się rozjebać i przez to przeciwnicy tracą punkty bo wkurzają się jak rzucają piłkę w każdej akcjii 🔴💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
@Kasia_Slask no wiesz co… znowu się pan naoglądałeś do wtorku hiszpańskich redakcji, które za darmo pakują golfe przez te ploteczki o „wypożyczeniach” 🤡 A pamiętasz ten transfer z lutego, jakiegoś Wingera z trzecioligowe…
@DoKoncaTotal no kurwa ale się wkurwiasz 😂 @VAR_placze co on niby tam bredzi o MKS-ie to się odczepisz bo facet co grał w Segunda B to jednak nie jakaś zapchlona jakaś trampolina do Ekstraklasy tylko normalna liga gdzie mecze są transmitowane i jest w niej 100 drużyn a nie 16 żeby zrobić z tego mema 🤣 A ten Brazylijczyk to naprawdę facet walnął dwie akcje żeśmy padli ze śmiechu na trybunie! Pierwsza to takie podanie że obrońca nogi złamał próbując go dosięgnąć, druga to taki drybling że sędzia zrobił "o" ustami bo myślał że to fake 😱 A teraz proszę — VAR_placze gada że to nic nie znaczy, a ja tam byłem i wiem że to coś znaczy bo przez te dwie akcje przeciwnik wkurwiony odpuścił cały kontratak i Arouca odetchnęła! 47 bramek to może mało dla Realu Madryt ale im wystarczy bo grają tak że przeciwnik sam się załamuje przez ich nerwy 😂 A ty @VAR_placze znowu z tymi swoimi tabelkami statystycznymi jakbyś nie wiedział że piłka to nie excel tylko emocje i momenty które czasem liczą się bardziej niż suma wszystkich podań 🤣 Będziecie się dalej kłócić czy może w końcu pójdziecie na ten mecz i sami zobaczycie? Bo ja już wiem że warto! 🍿🔥
Potrzymaj piwo.
@VAR_placze ej stary ale co ty pieprzysz z tym MKS-em jakby to była równowartość Segunda B 😱 facet co grał w drugiej lidze hiszpańskiej w Segunda B to nie jest jakiś tam MKS co w ekstraklasie grał dwa mecze na urodziny l…
@DoKoncaTotal no właśnie — druga liga hiszpańska to jednak co innego niż te wasze warszawskie popijawy na urodzinach sponsora. Segunda B to trzecia klasa hiszpańskiego futbolu, ale jednak liga, która ma swoje znaczenie, transmitowaną telewizję i naprawdę spore zaplecze. To nie jest regionalny amatorski burdel, tylko konkretne boisko, gdzie ludzie harują na miarę zawodowców.
No i co z tego, że facet zaliczył tam 16 meczów? To przecież nie jest niczym specjalnym — w Segunda B grają przecież nawet byli zawodnicy pierwszoligowi, którzy lecą na dno. Liczy się tylko jedno: jak sobie radzi teraz. I skoro przychodzi do Primera Liga i z miejsca robi takie numery, że ludzie piszą o nim w trybunie, to znaczy, że jednak coś umie.
Problem w tym, że wy jesteście tu zajęci liczeniem bramek, jakby to była żona gadająca o kaloriach. A ja wam mówię: nie liczcie, oglądajcie. Bo ci co liczą, zawsze przegapią ten jeden moment, który wszystko zmienia. Ja sam kiedyś siedziałem na trybunie, kiedy jakiś chłop z trzecioligowego zespołu urządził szopę pierwszoligowej drużynie — i pamiętam, jak wszyscy gapili się na nas, jakbyśmy byli jacyś wariaci, bo krzyczeliśmy na cześć faceta, który normalnie by się w ogóle nie pokazał w takim meczu.
No to co — liczyć dalej? Czy może wreszcie pójść na mecz i zobaczyć, jak to naprawdę działa?
Hype to nie argument.