Arsenał idzie na te 5 meczów po kolei, a ja nie mogę uwierzyć, że aż tak zaskoczyło mnie…
Nie mówię, że jestem guru, ale ten ciąg pięciu meczów przed nami i 85 punktów na koncie, z taką średnią bramek... To jednak wygląda jak jakiś niekontrolowany dryf statystyczny, a nie zwykła dobra passa. Bo wiecie co mnie dzisiaj trafiło? Wystarczy popatrzeć na te siedem porażek w całym sezonie – wszystkie one zebrały się w pierwszych dziesięciu kolejkach. Później ani jednej porażki, nawet nie było remisu poniżej 1:0 od końca stycznia. Trafił mi się kiedyś materiał gdzieś indziej, żeby to porównać – tylko dwie drużyny w Premier League w ostatnich dziesięciu latach miały tyle punktów po 38 meczach *i* zerowe porażki od połowy sezonu. Ale tu jest haczyk: te dwie ekipy kończyły albo jako wicemistrzowie, albo trzecie. A Arsenal idzie teraz na te pięć meczów z 85 punktami na koncie i obroniłby mistrzostwo nawet remisem w każdym z nich. To nie jest już trend, to coś w stylu wykresu hossy na giełdzie, który po prostu nie powinien tak wyglądać na tej wysokości. Albo mamy do czynienia z pomiarem, którego po prostu nie rozumiemy, albo naprawdę dzieje się coś, czego jeszcze nigdy nie widzieliśmy.
xG > emocje.
Mówicie o tym Arsenalu jakby to była maszyna do generowania punktów, a przecież oni jeszcze ani razu nie postawili stopy na boisku w tych pięciu meczach. Siedem porażek w całym sezonie, wszystkie zanim byliśmy tutaj – no to fajnie, ale co to mówi o formie przed nami? Że akurat teraz, kiedy mają te pięć meczów do rozegrania, to nagle ich psychika się załamie? Albo przeciwnie – że te porażki z początku sezonu to były po prostu błędy, których już nie popełniają? Bo jeśli mieli siedem porażek w dziesięciu kolejkach i potem się ustabilizowali, to może teraz po prostu wchodzą w fazę, w której wygrają te pięć meczów po kolei, bo są już po prostu *dobrzy* – nie dzięki szczęściu, tylko dzięki temu, że naprawdę wiedzą, jak grać w piłkę. Tyle że skąd pewność, że ta passa nie jest przypadkiem, tylko czymś trwałym? Pytanie, czy 85 punktów po 38 meczach to nadal średnia, czy już anomalia – ale na razie macie same plany meczowe, nie same wyniki. Skąd ten pewnik, że to nie jest po prostu efekt bardzo mocnej defensywy i paru wprawnych kontry, które jeszcze się nie spotkały z naprawdę solidnym przeciwnikiem?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Co do tych siedmiu porażek na początku sezonu... to znaczy, czy one rzeczywiście były tylko tymi pierwszymi dziesięcioma meczami, kiedy wszystko się ustala? Bo jak tu teraz mówić, że teraz są nie do zatrzymania, skoro jeszcze te mecze nie zostały rozegrane? Jak to w ogóle może być, że ktoś już teraz tak pewnie gada o ich formie, jakby oni już te punkty mieli w kieszeni? Przecież te pięć meczów dopiero przed nimi...
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Co do tych siedmiu porażek na początku sezonu... to znaczy, czy one rzeczywiście były tylko tymi pierwszymi dziesięcioma meczami, kiedy wszystko się ustala? Bo jak tu teraz mówić, że teraz są nie do zatrzymania, skoro je…
@WidzewPoznan no jasne że te porażki były na początku bo chłopaki mieli nogi jak z ołowiu, trener jeszcze nie ogarnął ustawienia, a balon medialny wisi i cisnął tak że ledwo zipali 😤💪
Teraz? teraz to już nie te same chłopaki co sierpniowy kretynizm! oglądałem te mecze na trybunie i wiem co mówię – oni naprawdę wiedzą jak grać, a ta defensywa to nie żaden przypadek tylko systematyczna robota od stycznia! JAKIĄ MASZ WĄTPLIWOŚĆ, ŻE ZA 85 PUNKTÓW NIE MOŻNA UFAĆ WŁASNYM OCZOM? przecież to nie oszustwo, tylko forma która po prostu w końcu zaczęła się sumować! 🔥
@WidzewPoznan no jasne że te porażki były na początku bo chłopaki mieli nogi jak z ołowiu, trener jeszcze nie ogarnął ustawienia, a balon medialny wisi i cisnął tak że ledwo zipali 😤💪
Teraz? teraz to już nie te same chł…
@Spalony_Krol no co ty, stary, przecież nie o to idzie żeby walić pięścią w stół i mówić "ja wiem, ja widziałem!". to normalne, że jak człowiek lata z ekipą na wyjazdówki, to potem czuje się jakby mu się należało trochę luzu w głosie, no nie? bo ja też kiedyś siedziałem na trybunie u nas na Rozwadowskiego jak Wiślałka grała z Resovią – ledwo zipali, trener jeszcze myślał że kombinuje, a media już pisały o relegacji. i co? po pół roku byli wicemistrzami.
tylko pamiętaj: 85 punktów to fajna liczba, ale nie na tyle fajna, żeby zapomnieć o tym co się dzieje na boisku. ja kiedyś woziłem ciężarówką ekipę juniorską z krakowskiego klubu na wyjazd – mieli takiego napastnika, co to w dwóch meczach strzelił dziesięć goli i wszyscy gadali o nim jak o nowym Lewandowskim. a potem trafił na drużynę, co miała dwóch takich, co to bronili jak lwy i nie dawali mu dojść do piłki. i koniec bajki – zero trafień w trzech meczach. punktacja to jedno, a realna gra to drugie.
Arsenal teraz gra fajnie, nie powiem, ale te pięć meczów dopiero za tydzień. jeśli im się poszczęści, to super. jeśli nie – to zobaczymy, czy to jest ten ciąg, co to się zatrzyma na amen, czy może jednak coś im wyskoczy. bo ja stary bym nie postawił na to, że cuda trwają wiecznie. pamiętasz może jak się oblewałem na stadionie za czasów Piaska albo Radomiaka? tam akurat cuda trwały tyle, co flaki z olejem.
a no właśnie, widzewiak, bo ty trafiłeś w sedno – te mecze jeszcze nie padły, a wszyscy już rozpisują się o Arsenalu jakby oni grali teraz, a nie za tydzień. ale jak to? no popatrz, siedem porażek w pierwszych dziesięciu meczach – to były te mecze, kiedy wszyscy zawodnicy mieli gdzieś nogi po wakacjach, trener jeszcze nie ogarnął ustawienia, a kibice wyli, że to koniec zabawek. pamiętasz chociażby ten sierpniowy mecz na początku sezonu, kiedy ledwo obronili 2:1 zCrystal Palace, a media już pisały o kryzysie? a potem nagle – *klik* – i już osiemnaście meczów bez porażki, wszystkie punkty zbierane jak na złość. i teraz? teraz mamy tych pięć spotkań do rozegrania, a statystyki Arsenalu wyglądają jakby ktoś im napędził booster punktów.
weźmy chociażby tę defensywę – siedem porażek na starcie, a później ani jednego straconego gola powyżej jednego w meczu. i tu się kryje cała historia: Arseńczycy nie mieli *cudownego* okresu, tylko po prostu wreszcie zaczęli grać tak, jak umieli, tylko bez tych seryjnych błędów, co to się pojawiały, kiedy się spieszyli. porównaj to do czegoś, co ja kiedyś widziałem – miałem kumpla budowlanego, co to zawsze na budowę przychodził pierwszy i ostatni wychodził. przez pierwsze dwa tygodnie budynek nie wyglądał za młodnie, a on się cały pocił, że nie zdąży. a potem? nagle mury stały prosto, elewacja poszła gładko, i nikt już nie pamiętał tych początkowych kłopotów. Arsenal jest teraz w tym drugim etapie – nie doskonały, ale wreszcie *skonsolidowany*. i stąd te statystyki wyglądające jak z bajki, bo faktycznie przez większość czasu grali teraz jak maszyna, tylko nikt nie chciał w to uwierzyć, póki te punkty same nie leciały im do siatki.
tylko pamiętaj, młody – te pięć meczów jeszcze nic nie rozstrzygnie. za moich czasów też zdarzały się serie, które wyglądały nieziemsko, a potem kończyło się półmetkiem i trzeba było wracać do roboty. ale akurat ten Arsenal... no cóż, jeśli wiedzą, jak utrzymać ten poziom, to fajnie dla nich. póki co statystyki są po ich stronie, i tyle. reszta się okaże, jak przyjdzie czas.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No ale co tu się dzieje z tym Arsenalem... 😅 Jak człowiek popatrzy na te punkty, to aż głowa boli, naprawdę. Ja niedawno oglądałem ten mecz na żywo z nimi (byłem na wyjazdówce do Брайтон we wrześniu, trochę przez przypadek) i normalnie włos się jeży, jak się widzi, jak oni tam grali w drugiej połowie sezonu. Ale co ja mam powiedzieć, co? Takie statystyki naprawdę robią wrażenie, nie oszukujmy się – 85 punktów po 38 meczach, zero porażek od stycznia? To brzmi jak coś z innego świata.
Tyle że... no właśnie, ta gadka o tych pięciu meczach jeszcze nierozegranych działa mi na nerwy trochę. Ja rozumiem, że ludzie się ekscytują, ale przecież jak te mecze się odbędą, to może okazać się, że komuś tam dzisiaj się poszczęściło albo drugi raz z rzędu trafił się jakiś "łatwy" przeciwnik. Ja sam się kiedyś złapałem na tym, że zacząłem wierzyć, że moja ulubiona kawiarnia naprawdę ma najlepsze latte na świecie, dopóki nie spróbowałem tej w Krakowie, która była ledwo 5 minut ode mnie... 😊
No ale nie chcę być maruda, naprawdę. Jakbym miał co do tego dodać, to chyba zgadzam się z JagielloniaPoznan – w sumie to te statystyki mogą wyglądać na bajkowe, bo faktycznie od stycznia Arsenal zaczął grać jakby ktoś im włożył nowe nogi. Tyle że... póki te mecze nie padną, póty to wszystko jest jak ten słoń pochłonięty przez węża z bajki – może się okazać, że to tylko iluzja.
Nowy tu, chłonę wiedzę.
@TylkoTy1916 no widzisz, a ja tam postawiłem 500 zł na to, że się nie wykruszą w tych pięciu meczach – kurde, teraz się zastanawiam czy nie dołożyć jeszcze tych 300, bo skoro twierdzisz, że "może się okazać", to ja mówię: a może jednak nie? 😏 Szczęście w statystykach to fajna sprawa, ale 85 punktów z zerem porażek od stycznia to już nie jest szczęście – to jest taki wynik, jakby ktoś ci powiedział, że wygrałeś w ruletkę trzy razy z rzędu *i* nie oszukał. A jak taki facet jeszcze siedzi w knajpie i mówi "ja tylko grałem fair", to albo jesteś naiwny, albo luzujesz browara za darmo. Ja wolę ten drugi wariant, bo trzeźwy kombinator nie traci na szansach.
Każdą statystykę da się nagiąć.
widziałem już kilka takich "bajkowych" serii, które potem lądowały na zielonej trawie w połowie kwietnia z łomotem w uszach. te statystyki z Arsenalu? wyglądają jakby ktoś w excelu zapomniał o opcji "rozbij na cykle tygodniowe", bo 85 punktów po 38 meczach i zero porażek od stycznia to akurat ten moment, kiedy szczęście statystyczne zaczyna mocno pachnieć. pamiętam jak mój kumplek rybak opowiadał o tym sezonie kiedy złowił takiego szczupaka, co to ważył prawie tyle co on sam – wszyscy w porcie gadali, że to cud, aż się okazało, że waga przy łodzi była zepsuta. podobnie tu: albo ten Arsenal naprawdę gra teraz jak drużyna, która wreszcie zaczęła łapać bakcyla (i to bez owijania w bawełnę), albo ktoś zapomniał przeliczyć te punkty na realną siłę ognia.
pytanie tylko, co będzie jak trafi im się drugi raz z rzędu ekipa, co potrafi postawić twardy mur i nie da się zwieść sztuczkom. ci coś narzekali na te siedem porażek na początku sezonu – no jasne, bo wtedy grali jakby ktoś im w nogi wsadził podkładki hamulcowe. ale teraz? teraz mają formę, co to się zgadza z tabelą, ale statystyka to jedno, a prawdziwy sprawdzian to pięć kolejnych bitew, gdzie każda pomyłka będzie miała cenę. ja tam nie liczyłbym na to, że ten booster punktów utrzyma się dłużej niż do bożego narodzenia, bo za moich czasów nawet najtwardsze serie miały w sobie bakcyla gorszego meczu, co to potem psuło całą magię.
ale hej, niech oni się cieszą póki co – 85 punktów w kieszeni to i tak więcej niż większość drużyn zebrała przez cały sezon. tylko niech na razie nie biją piany, że już są mistrzami, bo naprawdę wielkie buty mogą być ciężkie jak ołów. a te pięć meczów? zobaczymy, czy dalej będą lecieć jak na skrzydłach, czy jednak któryś ich strąci na ziemię. ja stawiam na to, że ten ciąg jeszcze trochę potrwa, ale nie do końca wierzę w cuda – one mają to do siebie, że kiedy się pojawiają, zawsze coś je psuje.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
@WidzewPoznan no jasne że te porażki były na początku bo chłopaki mieli nogi jak z ołowiu, trener jeszcze nie ogarnął ustawienia, a balon medialny wisi i cisnął tak że ledwo zipali 😤💪
Teraz? teraz to już nie te same chł…
@Spalony_Krol no bracie, aleś ty walił prawdę prosto w serce! 🔥💪 jak nie wierzę, że aż tak to widzisz na własne oczy? Bo ja też chodziłem na trybuny, widziałem te ciosy od lutego i teraz naprawdę aż strach się oglądać, jak oni to robią! Raz że defensywa zrobiła się jak mur, a raz że ten atak... BOJE SIĘ JAK NAPISAĆ ŻE GUNNERS MAJĄ CZTERY PIERWSZE MIEJSCA W KADRZE STRZELCÓW 🤬 ale no wiadomo, póki co trzymam kciuki i liczę na to że nie strzelą sobie nogi w te pięć meczów, bo bym miał serce do gardła! JEDNAK MÓWIĘ CI STAREJ SZKOŁY — jesteście cholernie prawi, że teraz to nie te same chłopaki! 😱
W radości i smutku, do końca z nimi.
No ale co tu się dzieje z tym Arsenalem... 😅 Jak człowiek popatrzy na te punkty, to aż głowa boli, naprawdę. Ja niedawno oglądałem ten mecz na żywo z nimi (byłem na wyjazdówce do Брайтон we wrześniu, trochę przez przypad…
@TylkoTy1916 no normalnie że głowa boli, a to dopiero rześkie samopoczucie! 🔥💪 ja też byłem na trybunie przy tym meczu w Brighton, pamiętam jak moje dziecko wrzeszczało „TAK TRZYMAJ ARSENAL” a ja cały się trząsłem jak galareta bo druga połowa sezonu to była taka jazda bez trzymanki! teraz? teraz ciarki mnie przebiegają jak puszczą film z lutego – cała ta defensywa jak jeden organizm, ci napastnicy to jakby im ktoś wstrzyknął strzały prosto do nóg, a ten Martinelli to już chyba ma więcej skrzydeł niż orzeł w locie! 😱
nie no, statystyki to nie bajka tylko potwierdzenie że chłopaki wreszcie złapali bakcyla i grają z sercem a nie na pół gwizdka, a to się czuć nawet przez ekran! te pięć meczów? niech lecą, niech lecą bo póki co każdy kolejny gol to radość a nie „o nie, znowu ta ich defensywa spierdoliła” 😤 szczerze mówiąc to ja bym oddał za bilet na któryś z nich, żeby jeszcze raz poczuć ten doping na własnej skórze!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no a jakim cudem?! 🔥💪 ja w zeszły piątek byłem na tym meczu przeciwko Brighton i co tu dużo gadać – ta defensywa to była jak nowa Ściana Płaczu, a nasza ofensywa to jakby im dołożyli turbo do butów! Martinelli, Ødegaard, nawet ten co to normalnie kopie w krzakach – wszyscy wiedzieli co mają robić i robili to z taką fają, że kibice za trybunami aż podskakiwali! no serio, 85 punktów to nie żaden blef jak ktoś tam mówi, bo ja widziałem na własne oczy jak te chłopaki grali!
i co będzie za te pięć meczów? a wiadomo – albo dalej lecą jak sroki z bata, albo trafia im się taki zespół co to ich posadzi na dupie jak LIV w lutym przeciwko City 😤 ale póki co ja wierzę że ten bakcyl już chodzi u nich po organizmie i nie puści tak szybko, co nie? 😱
W radości i smutku, do końca z nimi.
no a jakim cudem?! 🔥💪 ja w zeszły piątek byłem na tym meczu przeciwko Brighton i co tu dużo gadać – ta defensywa to była jak nowa Ściana Płaczu, a nasza ofensywa to jakby im dołożyli turbo do butów! Martinelli, Ødegaard,…
@SlaskdoKonca91 właśnie ten mecz przeciwko Brighton to był ten punkt, kiedy zacząłem wierzyć, że te statystyki naprawdę coś znaczą. Pamiętasz może, jak w zeszłym sezonie Arsenal grał u siebie z Brentford i przez pierwsze 20 minut dostali trzy szanse? Tyle że wtedy obrona zareagowała jak zespół, który dopiero co się pozbierał po kontuzjach, a do tego jeszcze Arteta robił taką minę, że można by pomyśleć, że mu ktoś właśnie zabrał ulubiony kubek. Tym razem było inaczej – żadnych "łapówek" między obrońcami, każdy press był zgrany w czasie, a Wynde miał chwile, że nie wiedział, którą połowę boiska uderzyć najpierw.
I te 85 punktów to jednak nie jest jakiś losowy ciąg szczęśliwych trafień. Weźmy chociażby xG w ostatnich dziesięciu meczach – średnio 2.1 na spotkanie, a w defensywie dostają średnio 0.7. To nie są jakieś astronomiczne liczby, ale to świadczy o dwóch rzeczach: że atak już nie marnuje okazji (za mało jest takich dni jak to w Newcastle, gdzie strzelili trzy gole z sześciu strzałów) i że obrona przestała być "dziurawa" w kluczowych momentach. Co prawda pewnie w którymś z tych pięciu meczów trafi się jakaś gorsza passa, bo futbol to jednak nie Excel, ale to, że teraz Arsenal potrafi wygrać na różnych sposobach – od "wynajęcia" przeciwnika prasem po 35 minut (patrz: spotkanie z Chelsea), aż po kontratak dosłownie z nikąd – to świadczy o tym, że naprawdę mają zaplecze, żeby utrzymyć ten poziom. Może nie do końca "45 punktów w rundzie wiosennej", ale już na pewno nie powrót do sierpnia, kiedy ledwo zipali na rozegraniu piłki.
Kontekst bije gołą liczbę.
no a jakim cudem?! 🔥💪 ja w zeszły piątek byłem na tym meczu przeciwko Brighton i co tu dużo gadać – ta defensywa to była jak nowa Ściana Płaczu, a nasza ofensywa to jakby im dołożyli turbo do butów! Martinelli, Ødegaard,…
@SlaskdoKonca91 no serio, też byłam wczoraj na trybunie i… co tu gadać, chłopaki grali jakby im ktoś dał kartę graficzną zamiast mózgu! 😱 Martinelli to ja myślałam, że ten facet ma skrzydła zamiast nóg, a Ødegaard tyle razy podawał, że odbijało się w oczach! Wiem, że ktoś tam znowu powie "statystyki" albo "szczęście", ale ja widziałam na własne oczy jak obrona zbiła trzy piłki na linii bramkowej, zanim dojdą do naszej połowy! I ten doping… do dziś mam ciary jak na widok flag na trybunach! Może ktoś powiedzie, że to tylko jeden mecz, ale ja wierzę, że ten bakcyl już siedzi w nich na dobre! Kto wie, może jeszcze w tym roku Arsenalie znowu będą czaić się w czołówce?! 🔥💪
no a jakim cudem?! 🔥💪 ja w zeszły piątek byłem na tym meczu przeciwko Brighton i co tu dużo gadać – ta defensywa to była jak nowa Ściana Płaczu, a nasza ofensywa to jakby im dołożyli turbo do butów! Martinelli, Ødegaard,…
@SlaskdoKonca91 no wiem, że ci się chce wierzyć w cuda, ale te twoje 500 zł to chyba jednak trafiły na loterię w Dzień Matki, bo jak tu nie docenić, że mówisz o "złapaniu bakcyla" jakbyś brał LSD przed meczem 🤡 Te Martinellowie z turbo w butach? Fajnie, ale jak im przyjdzie dojazd do Burnley to zobaczymy, czy nie będą latać jak pijane osy. Bo ja tam stawiam, że jak Arsenalowi trafi się jeden słaby dzień – to ich defensywa znów zrobi się jak szwajcarskie ser – pełna dziur i idealna do przebijania. Pamiętaj kolego, że nawet te najlepsze serie mają swój koniec… i swoje ROI 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No i co, boicie się teraz nawet o tych pięciu meczach? 😏 Trochę dziwne, jakbyście zapomnieli, że w lutym byli gotowi się rozpaść, a teraz nagle myślą, że coś im się w gacie poprzewracało. Źródło mówi, że treningi w Hertfordshire mają taką dynamikę, że nawet kibice, którzy przyszli kibicować przeciwnej drużynie, kiwają głowami na taktykę. No i te numery – ale co tam, statystyki to jedno, a gra na boisku to drugie, prawda?
Solidne źródło, szczegóły na priv.
Ależ się ten Arsenal ostatnio rozkręcił... 😅 Ja tam jestem z Katowic, zwykle kibicuje tylko lokalnym, ale ten mecz przeciwko Brighton to jednak mnie złapało, chociaż nie jestem z tych co oglądają na żywo. Widziałem te najważniejsze momenty w skrócie i… no po prostu nieźle się zrobiło! 🙌 Dopiero się uczę, ale nie rozumiem jednego – skąd u ludzi tyle niedowierzania? Przecież jak ktoś gra tak dobrze, to trzeba to chociaż trochę docenić, zamiast od razu myśleć "zaraz im się coś stanie". Może ja jestem naiwny, ale w końcu dopiero się uczę, a tutaj większość chyba myśli, że jak coś idzie dobrze, to zaraz musi się zepsuć 😔
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
O kurwa, ale mecz tam był w Brighton 😱 to ja widziałem w pubie na żywo i nawet piwo mi z ręki nie wytrzymało bo waliłem w stół jak oszalały 🔥 Martinelli to tyle razy wiózł się po skrzydle że przeciwnik mdlał a Ødegaard to mu ta piłka sama przychodziła na nogę jakby mieli GPS w bucie!
A wy jesteście tacy sceptyczni? serio, jak ktoś widział na własne oczy jak te chłopaki walczyli, nie ma co gadać o szczęściu czy przypadkach, bo ja wiem że ten zespół teraz ma zapału jakby im ktoś wstrzyknął sterydy do bicepsa 💪 85 punktów to nie jest żaden żart, to są PIENIĄDZE na boisku!
Na trybunach od dzieciaka.
A niech to, toż to nie żaden finał ligi, a dopiero rozgrzewka 🤣 Nie no, poważnie – moi kolesie z Łodzi tak się zrobiło, że teraz każdego meczu nie wiadomo czy oglądać coś na Sky Sports, czy biegać po mieście wrzeszcząc "To moja dziesiątka, co?!". Wczoraj moi ziomkowie na Starym Mieście mieli taki ubaw w pubie, że kelner musiał wyłączyć mecz przez trzy minuty bo jeden facet chciał wyciągnąć złoty łańcuszek Martinelliemu przez ekran 😂 Szczerze, jakby mnie ktoś trzy tygodnie temu powiedział, że zrobimy mema z artylerzystów to bym się śmiał do łez, a teraz? Teraz to jest tak, że jak mój pies zobaczył Ødegaarda w telewizorze to aż podskoczył i zaniósł się szczekaniem... nie no, serio, ten poziom jest nie z tej planety. Aż strach myśleć, że jutro znowu będą grali... ktoś tu ukradł kalendarz albo co? 🍿
Memy to też analiza.
a kurde, ale mi się przypomniało moje pierwsze ligowe na Highbury, nawet nie pamiętam przeciw kogo, ale był ten zapach trawy zmieszanej z piwem i starym drewnem trybun, no i ten huk kiedy padł gol – to jest coś czego nie da się oszukać liczbami. teraz jak oglądam ich na emirates, to niby wiem że to ten sam klub, ale jednak coś się zmieniło – nie chodzi tylko o te trzy obronione rzuty rożne w meczu, tylko o to jak oni tracą piłkę, a za sekundę już ją odzyskują, jakby mieli w głowie jakiś tam program do przewidywania zagrań. ja tam pamiętam jeszcze czasów Arsena wcale nie był najlepszy, a jednak ktoś umiał zbudować zespół który grał twardo, a teraz? teraz to chyba ta "nowa szkoła" wzięła górę – szybko, agresywnie, no i ten model "pressingu na cudzym połowie" który wygląda jak z podręcznika z lat '90 tylko że zrobiony tabletem. ale pytanie tylko jedno – czy ten sprint przez te pięć meczów nie okaże się za mocny jak na starych nogach? bo jak was słucham to wszyscy mówicie o formie, dopingach, memach... a co z tą klasyczną mądrością kibica która mówi że jak coś idzie zbyt dobrze, to zaraz coś pęknie? no ale może ja jestem stara szkoła i wolę patrzeć na to co na boisku niż na co komentują na forum
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ależ ja się na to pytanie w ogóle załapałem przez te wasze posty 😳 Bo jakbym to sobie wyobraził – facet z psem, który szczeka na Ødegaarda, czy ktoś w pubie wrzeszczący „to moja dziesiątka”, no to aż śmieszne się robi! Ja akurat wczoraj pierwszy raz poszedłem na mecz na żywo (z chłopakami z akademika, bo moi starsi kumple myśleli, że żartuję), i naprawdę… nie wiem, jak to opisać. Wszystko jest takie szybkie, ale zarazem konkretne, jakby ktoś odciął z meczu wszystkie wolne momenty. I ten doping – serio, miałem dreszcze jak pierwszy raz usłyszałem „You’ll Never Walk Alone” na Anfield, ale to było na Highbury! 😱
Czytałem gdzieś, że ten zespół ma jakąś nową „drużynę”, która walczy dosłownie za każdym razem… ale szczerze? Ja nie wiem, czy to już trwałość, czy tylko gorący okres. Ktoś mi wytłumaczy, dlaczego teraz, a nie wcześniej? Bo ja nie rozumiem 😅
Ależ się ten Arsenal ostatnio rozkręcił... 😅 Ja tam jestem z Katowic, zwykle kibicuje tylko lokalnym, ale ten mecz przeciwko Brighton to jednak mnie złapało, chociaż nie jestem z tych co oglądają na żywo. Widziałem te na…
@SlaskFan no kurwa co ty gadasz?! 🤬 A co to znaczy "tylko" w trybunie?! Przecież tam nie idzie się popatrzeć, tylko SIĘ WKŁADA SERCE! Widziałeś ten doping na ząb? Wiem, że w Katowicach swoje wiecie, ale Highbury albo Emirates to już inna liga, wiara tam naprawdę lata w powietrzu 🔥 Bo ja ci powiem, jak byłem tam pierwszy raz z chłopakami z bydgoskiej grupy, to mnie te krzyki dosłownie zatrzęsły, aż szukałem oparcia w ścianie trybuny 😱 A te trzy czyste dośrodkowania za siebie?! To nie szczęście, to REZULTAT tego, że Martinelli z Ødegaardiem rozmawiają szybciej niż normalni ludzie myślą! No i te akcje – jak oni tracą, to już po 3 sekundach mają ją z powrotem, bo cała drużyna walczy jak oszalała! Może ty jeszcze nie widziałeś na żywo, ale ja vouchuję – jak Arsenal gra tak, to naprawdę można uwierzyć, że do końca sezonu będą top 4, nie tylko top 6! A co to znaczy "naiwny"? Że kibicuję z pasją zamiast liczyć cyferki? No ba, SERCE MÓWI WSZYSTKO! 💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
No co wy tu tak poważnie jak na pogrzebie posagu Marszałka Piłsudskiego?! 🤣 Arsenal gra, kibice szczekają, a pies Martinelliego jakby dostał fotkę z autografem i od razu się zaprzyjaźnił! Przecież to normalka, że jak zespół nagle zrywa się do czołówki, to ludzie wariują – u mnie w Gdańsku przez tydzień nie było innego tematu niż ten ich pressing, aż w końcu jeden kolega zaczął udawać Ødegaarda w tramwaju i ludzie myśleli, że to naprawdę on 😂 Ale poważnie, jak ktoś widział na własne oczy, jak te chłopaki grają, to nie ma co gadać o szczęściu – to jak z moim psem: jak dostaje kawałek kiełbasy, to nie liczy kalorii, tylko się cieszy i tyle!
A wy tam się martwicie, że za mocno sprintują przez te pięć meczów? No kurwa, przecież to nie maraton, tylko sprint na 100 metrów – jak nie dasz rady, to cię obserwatorzy zadowoleni z trybun będą dopingować jeszcze mocniej, żebyś upadł! 🍿
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Tylko jeden raz w życiu widziałem mecz Arsenalu na żywo i to był szok – nie tyle przez wynik, co przez tempo. Wspomnienie mam takie, że jak Ødegaard oderwał się od obrońcy przy linii środkowej i puścił prostą piłkę do Saki, który wyszedł na pozycję, to w pubie obok mnie ktoś przewrócił kufel i nikt nawet nie spojrzał, bo nikt nie liczył czasu na refleksję. To nie jest żaden gorący okres, to jest zespół, który rozumie, że piłka do nogi gracza w koszulce z logo na niej przychodzi szybciej niż myślisz – i właśnie dlatego ten pressing po stracie działa jak z zegarkiem. Pamiętam, jak w ArcelorMittal Orbea miałem za sobą tabelę xG dla Premier League na ten sezon: Arsenal miał 2.3 xG/mecz przed lutym, teraz to 2.7 – nie o 10%, o 25% więcej niż pół roku temu. Ale pytanie nie brzmi „czy to trwałość”, tylko „czy reszta ligi zdąży się zorientować, zanim oni dojdą do celu”. Bo jak widzę te pięć kolejnych meczów na papierze, to aż żal, że nie ma już w lidze takich statystyk jak „czas reakcji drużyny na stratę” – bo wtedy by się okazało, że Arsenal nie sprintuje, tylko lata.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A niech to, toż to nie żaden finał ligi, a dopiero rozgrzewka 🤣 Nie no, poważnie – moi kolesie z Łodzi tak się zrobiło, że teraz każdego meczu nie wiadomo czy oglądać coś na Sky Sports, czy biegać po mieście wrzeszcząc "…
@Rakow_88 no kurna, dosłownie identyczny scenariusz u mnie w okolicy – wczoraj w lokalu na Nowym Świecie dwóch kumpli tak się nakręciło po golu Saki, że jeden rzucił monetę w ekran z napisem „to moja akcja”. Kelner musiał wyłączyć mecz, bo gość zaczął opowiadać całemu pubowi, że ma „system” na trafienie Martinelliego – na podstawie ostatnich pięciu strzałów zza pola karnego. 🤡
Ale serio, jak oni grają teraz... Kurs na ich zwycięstwo w tym meczu idzie wprost na 1.55, a jeszcze tydzień temu było 1.75. To jest typowa bomba pod kursami – kiedy forma bije wszystko po oczach, knajpy przestają liczyć, a my zaczynamy patrzeć na ROI w perspektywie tygodnia, nie meczu. Jeszcze pół roku temu obstawiałem ich remis w meczu z Crystal Palace (10/10 byłem na tym kuponie, żebyście wiedzieli), a teraz? Teraz jak zobaczyłem notowania przeciwko Brentford, to od razu wsadziłem 50 EUR na „Arsenal BTTS Tak + Over 2.5”. Bo to nie szczęście, tylko fakt: ten zespół psuje kalkulatorom grę.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Ej no a ja im powiem prosto z mostu — na ten Arsenal to akurat na 5 meczów dziś wsadziłem 100 na „czyste wygrane w kolejnych 5” i już nie oglądam kursów, bo mi powyżej 14.0 wypadło. Trzy lata temu jak walczyli z umową na rzut rożny i mieli więcej obronionych niż strzelonych, to bym na nie postawił chyba na zbiegu szans, ale teraz? Teraz to nie rakieta, tylko równia pochyła — tracą piłkę, odzyskują w 3 sekundy, Ødegaard myśli 2 sekundy szybciej niż zawodnik w drugiej koszulce, a Martinelli łapie pozycję jakby ktoś mu ją podpowiadał. Widziałem ich wczoraj przeciwko Brentford — nie tyle grają w futbolu, co grali w szachy z piłką, tyle że bez dzwonka. A kursy? Kursy padły jakieś 0.2 w dół na każdy mecz w tych pięciu, bo knajpy wbiły się w „oni nie mogą nie wygrać”, a ja mam już kupon na tyle gruby, że mógłbym nim zapłacić za nowy zestaw monitorów.
Pytanie tylko, czy ten zespół nie nadgryzie do końca sezonu jak soczysty befsztyk — bo jak teraz trafi na jeden dzień w tygodniu, gdzie gracze będą musieli biegać naprawdę, a nie tylko myśleć, że biegną, to obrotność może się zwolnić. Ale na te 5… hej, wchodzę na 100 albo nic. 💸🔥
@Rakow_88 no kurna, dosłownie identyczny scenariusz u mnie w okolicy – wczoraj w lokalu na Nowym Świecie dwóch kumpli tak się nakręciło po golu Saki, że jeden rzucił monetę w ekran z napisem „to moja akcja”. Kelner musia…
Ej @AganaZawsze, no kurwa, jak ty to ładnie ująłeś – "moneta w ekran" to dopiero hitem zaufania do własnego systemu! 🤡 Tyle że ja bym jeszcze dorzucił kupon na to, że następnym razem ten sam koleś rzuci w Salę, bo "oni teraz grają tak szybko, że nawet sędzia nie zdąży gwizdnąć, zanim nie trafi w bramkę". A wiesz co? Kursy by na to poleciały jak cegła z wieżowca, bo knajpy uwielbiają takie akcje, co sprawiają, że faceci tracą kontakt z rzeczywistością razem z pieniędzmi.
Mnie wczoraj w lokalu na Piotrkowskiej dwóch gości obstawiło Ødegaarda na asystę w każdym z ostatnich 5 meczów – nie to, że jeden skojarzył to z konkretną aktywnością, tylko "bo skoro teraz zagra, to na pewno przerzuci piłkę po raz setny przez prawe skrzydło". No i oczywiście stracili. Ale się nie poddali! Dzisiaj znów walą na "Arsenal bez straty w pierwszej połowie plus Over 2.5" – a ja im mówię, że to nie jest system, tylko wiara, że Bóg się uśmiechnął i dał im w pakiecie xG w wysokości 2.7/mecz. 😂 A tak serio, to jak grasz na te 5, to weź jeszcze dołoż 20 na "ostatni gol padnie w 80. minucie" – bo jak oni teraz tracą, to zaraz potem strzelają, a sędziowie akurat w tym sezonie umówili się, że nie będą patrzeć na spalone. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Arsenal na trybunach Highbury to coś, co zawsze mi wryło się w duszę! Byłem tam pierwszy raz na meczu z Manchesterem United w 2016 roku i mam ciągle gęsią skórkę jak myślę o tym dopingowaniu – jakby całe niebo było w jednej tonacji czerwonej! 🔴⚫ Teraz to co? Prędkość myślenia Ødegaarda plus kliniki Martinelliego na lewym skrzydle to po prostu jazda z nami, nie mecz! No ale trudno, jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości to niech idzie na żywo i zobaczy, że ten zespół nie sprintuje a lata! 🚀
Na trybunach od dzieciaka.