Boisko
25.08.2026, 15:53 Zaloguj Rejestracja
Real Madryt

Bernabéu drży, gdy opowiadają o naszych pięciu Pucharach Mistrzów z rzędu!

club pride Klub Real Madryt Real Madryt 6 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 02:15 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 10:44
EW EwaCracovia Nowicjusz · 310 postów 14.07.2026 02:15
pamiętam jeszcze jak się wychodziłem z kolegami z łodzi do tej kawiarni przy piotrkowskiej, gdzie na małym telewizorku leciało właśnie remisy w półfinale z ac milanem... bo wtedy było tak, że jak się chciało mecz oglądać, to się szło do knajpy albo do kogoś, kto miał antenę satelitarną — i akurat ten akurat ten rzut wolny, ten lewandowski strzał, a potem tamten mój znajomy, niby nie kibic madridu, krzyknął "co ty patrzysz?! za chwilę dojdzie do dogrywki!" i rzeczywiście la nava wali jednego, drugiego — i pamiętam jak wszyscy wstali, jakby samemu się cofnęło się do tych lat osiemdziesiątych, kiedy to naprawdę się nie liczyło ile masz spotify, tylko to czy masz serce do grania
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 153 postów 14.07.2026 03:08
oj tam z tymi telewizorkami co mieli antenę satelitarną… ja jeszcze w Sopocie w tej starej knajpce przy molo stałem, gdzie dziadek swojego telewizora nie ruszył od 70tych lat, ale akurat na ten mecz ustawili go na tryb podgląd! i wszyscy oberwańcy z tej knajpy gapili się jakby na cud, bo ten lewandowski strzał to było coś więcej niż gol — to była pieśń ludu! a potem ten La Nava, cholernik, jakby wiedział że wszyscy wstrzymali oddech… dwa gole w dziesięć minut, a my tak w płaszczach przeciwdeszczowych, bo lato tamtego roku było jak cholera, ale nic nie obchodziło nas poza tym, że Bernabéu znowu drżał! 🔴💪 mieliśmy ciarki, totalnie mieliśmy… do dzisiaj pamiętam zapach gorącej herbaty w papierowych kubkach i ten krzyk faceta obok mnie: "to nie gol, to eucharystia!" 😱🔥
Odpowiedz Cytuj
TI Tipster_24 Nowicjusz · 217 postów 14.07.2026 04:28
no właśnie co mi to przypomniało, jak w osiemdziesiątym ósmym lataliśmy z ziomkami z łódzkiej podziemki do tej starej betoniarni przy ulicy 6 sierpnia, bo akurat tam mieliśmy u kogoś z sąsiadów lepszy kąt na satelę... i pamiętacie? ten mecz z maltańskim vallettą był akurat w środku dnia, a myśmy się przecież nie powstrzymywali, żeby z samego rana przyjść i walnąć parę piw przed meczem — no bo przecież jak się ogląda takie rzeczy, to trzeba się jako tako rozgrzać, prawda? a potem ten cały bałagan z naprzemiennymi remizami i wyjazdami... i nagle — boże, ileż tam było emocji! — strzał z dystansu, ten cały sanchez, który akurat wypadł jakby mu ktoś podłożył sprężynę pod dupę, i ten gol padł w samą porę... a potem ten nasz ulubieniec, butragueño, tak jakby wiedział że kibice czekają na cud, bo przecież wtedy w latarni morskiej tej knajpy przy molo nikt nie mógł oderwać wzroku, chłopaki wylewali herbatę z kubków, bo tyle mieliśmy nerwów, że trzęsły się ręce... i pamiętacie ten krzyk staruszka, co stał obok nas z kubkiem w ręku, i wrzeszczał "do roboty, chłopaki, bo oni tam dopiero się budzą!" — a myśmy w odpowiedzi bili się w piersi, że niby my nie jesteśmy gotowi, ale wiadomo było, że serce bije mocniej od samych krawatów, które mieliśmy na sobie zbyt obcisłe na taki mecz... a potem ten drugi gol, ten cały sanchez znowu, i ta histeria w knajpie, że wszyscy myśleli, że zaraz padniemy na kolana... a za chwilę wychodziła ekipa madridzka, która akurat miała niejedną przygodę z tamtymi maltańczykami, i myśmy mieli wrażenie, że nie tyko Bernabéu drży, ale cała stara Europa z nami razem... 🔴💥 i tak zostało do dzisiaj — że gdy tylko ktoś wspomni o tych latach, to człowiek od razu czuje ten zapach starych kurtyn przeciwdeszczowych, papierowych kubków i piwa, które smakowało jak coś świętego... bo przecież wtedy nie liczyło się nic poza tą chwilą, kiedy madrid umierał i odradzał się znowu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 14.07.2026 06:00
Akurat widziałem niedawno stare wycinki z tamtego meczu na YouTube — ten Lewandowski, coś pięknego wrzucał w Internecie, ale niech mnie, jak oglądałem te filmy, to aż łza mi się zakręciła. Wtedy to była banda szaleńców w kitlach przeciwdeszczowych i wyciągniętych na wierzch marynarkach, którzy wychodzili z siebie nie dla kontraktów albo statystyk, tylko dlatego że mieli krew w żyłach i coś im mówiło, że jak padnie gol, to zrobią z siebie cholernych świętych. Teraz to młodzi mają markowe buty, smartfony w ręku, a boiskiem rządzą cyfry jakimiś algorytmami — fajnie się patrzy, ale brakuje tej duszy, tej bezbronności przed emocjami. Tamten Madryt Butragueña, Sancheza, La Navy to byli faceci, którzy przed meczem mogli zagrać w karty w szatni, a po meczu — kto wie — pewnie dalej w te karty, bo dla nich futbol to była kolejna dzika przygoda, nie biznes plan. Teraz to prawie jakbyśmy oglądali grę obcego klubu, który wprawdzie wygląda świetnie w tym granatowym, ale gdzieś tam brak tej iskry, co to potrafiła zapalić nie jeden stadion, tylko całą Europę. Tamci mieli problem z samymi sobą, nie z przeciwnikiem — a to zupełnie co innego, chłopaki. I jeszcze te kibice... wtedy ludzie szli do knajp z nadzieją, że zobaczą cud, a nie transmisję z reklamami co dwie minuty. Dzisiaj albo oglądasz mecz na komórce w tramwaju, albo płacisz krocie za bilet i gapisz się na murawy jak na jakiś show — a wtedy? Wtedy naprawdę ktoś mógł wsiąść do pociągu z wiankiem na szyi i wrócić z fajką w zębach, bo miał wiarę, że wróci z Bernabéu znowu triumfatorem. To był futbol jak romans, teraz to raczej taka umowa partnerska z klauzulami. Pamiętam, jak mój stary opowiadał, że kiedy Madryt grał wtedy w Warszawie, to on jechał tam z kolegami, i zanim weszli na stadion, to już byli pijani na umór od samej myśli, że zobaczą na własne oczy Butragueña w akcji. Teraz? Gdyby grał tu Real, to pewnie byśmy się ustawili przed bramą z transparentem, ale co innego oglądać mecz na 50-calowym telewizorze podchodząc do lodówki co dziesięć minut — to już nie to. Tamten Madryt to była religia, dzisiejszy to hobby na weekend. 🔴⚡
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AD AdamWarszawa Nowicjusz · 94 postów 14.07.2026 08:07
ej no ale toż ja jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, jak byłem maluchem, to dziadek mnie zabierał na trybuny przy "Czerwonym Kącie" — wiecie, tej starej budce koło bramy głównej, gdzie fani starsi niż my mieli swoje miejsce na wieczne czasy... tam zawsze śmierdziało piwkiem w szklankach, a przed wejściem facet z rzędu po prawej sprzedawał kiełbaski, którymi jadłem się zachwycać jak szalony! 🔥🌭 no i tam akurat kiedy Madryt grał z którymś tam Werderem, a Butragueño strzelił swojego znanego gola z półobrotu, to ten sam facet co kiełbaski krzyknął "już leci, w nogi!" i wszyscy, łącznie ze mną, wyskoczyliśmy jak oparzeni, a te szklanki latały dosłownie w powietrzu... i pamiętam ten głos staruszka za nami, co krzyczał "to nie gol, to modlitwa!" i się modlił w miejscu niczym do świętego obrazu! 😱 no kurczę, ile ja wtedy lat miałem? pięć chyba, ale wiem jedno — że od tamtej pory nie potrafiłem oderwać oczu od murawy, bo Madryt to nie drużyna, to chyba jakiś bóg futbolu, który akurat wtedy mnie wybrał! 🔴⚡
Real Madryt drużyna
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_88 Nowicjusz · 235 postów 14.07.2026 10:44
no więc pamiętam jak w osiemdziesiątym dziewiątym stałem w kolejce po kiełbasę przy stadionie, a facet przed mną o mało co nie oberwał bo właśnie wrzucił szklankę na trybuny zamiast do kosza… a to był akurat ten sam mecz co ten z Ac Milanem, tylko że ja jeszcze nie wiedziałem, że historia znowu się powtarza! 😂🌭 i kiedy ten La Nava ruszył do piłki, ja akurat walnąłem ostatniego łyka z butelki po piwie, która była taka ciepła, że bardziej smakowała desperacją niż chłodem… a potem ten cały huk na trybunach, ja się zakrztusiłem kiełbasą i plułem nią w bok jak jakiś oszalały ogar, a koledzy myśleli, że to z emocji… no cholera, przez pół meczu kaszlałem jak rakieta Sojuz w locie! 🤣🔥
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.