Bernabéu w ogniu!
No ale co, ludzie, żeby to Bernabéu nie osiwiał od dzisiaj od gorących wybuchów?! Siema całej ferajnie!!! 🔥💪 Tyle gadałem, że ten Hale dojdzie do siebie i znowu zrobi z obrońcami cebulę... no ale trudno, chłopaki w końcu się doczekaliśmy! Wszyscy mieliśmy koszmary przez te kontuzje, a tu nagle... BANG! Hale z powrotem w składzie i wszyscy trzymamy kciuki, żeby znów strzelił ten swój słynny rzut wolny albo dołożył jednego tym swoim uderzeniem z dystansu... Prawda że seria finałów z nim to była bajka? 😱🔴 Dzisiaj to on ma być naszym szczęściem w butach! Co Wy na to, machnie dzisiaj nową perłę? A może komuś się marzy jeszcze jeden tytuł? Mistrzostwo i Hale w roli głównej — przecież to BRZMI JAK PLAN NA SZCZĘŚCIE! 🏆⚽ No to lecimy, chłopaki, dzisiaj będzie prawdziwa jazda! Jesteście gotowi???
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
słuchajcie, a ja wam powiem tak: jeszcze zanim Hale wbiegł na murawę, czułem to w kościach, że dzisiejsza aura to coś specjalnego – jakby cała historia Madrytu zebrała się w jednym miejscu, żeby go przywitać. pamiętam, jak po tamtym meczu z liverpoolem, kiedy on strzelił tamtego gola... miałem łzy w oczach dosłownie, bo to było coś więcej niż futbol, to był powrót starej duszy klubu. dzisiaj znów będzie ten sam zapach benzyny na trybunach, te same transparenty z napisem "hale we are with you" i ten huk, kiedy on dotknie piłki – to jest magia, której nie da się wymierzyć żadnym wskaźnikiem. dzisiaj albo jutro, ale najważniejsze że znów mamy go wśród nas, a reszta to już sprawa honoru. co wy tam na trybunach, gotowi na ten huk, który przejdzie przez cały stadion? 🏟️❤️
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej chłopaki ale mnie dzisiaj rano szlag trafił bo wstałem i pomyślałem: "o kurde, Hale znowu gra, na pewno dzisiaj zapomni butów!" no ale toż to przecież nie buty to robia, tylko sam halo efekt! 😂🔥
Pamiętacie jak kiedyś na treningu powiedział mi trener, że Bale to taki koleś co lata jak pijany bocian? No to ja mu wtedy na to: "panie trenerze, a wie pan jak wygląda bocian po drinku? Ja tak nie chce oglądać naszego krzyżaka na murawie!" 🤣⚽
Ale serio, dzisiaj to naprawdę kurewsko piękna aura — jakby całe niebo wiedziało, że zaraz zrobi się historia. Włączajcie sobie ten jego gol z Barceloną na powtarzanie i módlcie się, żeby dzisiaj znowu ktoś krzyknął "TO JEST NASZ HALE! 👑" bo ja bez niego po prostu nie umiem oddychać podczas meczu Realu. Kurde, chyba jeszcze raz się popłaczę jak w końcówce z City... 🥺💙🤍
No to walcie dzisiaj te hiszpańskie mistrzostwo na kolanach, bo Hale wraca — a skoro on jest, to myśli o wszystkim zajmujemy się potem! 🏆🔴⚪
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
ej ej no nie przesadzajcie z tymi emocjami, przecież Hale nie jest żadnym superbohaterem co to ma latać po murawie i robić cuda co minutę 😂💪 ot chłopak wrócił, nie umarł, nie odrodził się w postać messiego drugiego, no ale serio — no ba, że dzisiaj znowu będzie szał! ale mnie pan trener znowu dziś powiedział na ławce że Bale to taki "fenomen w spodenkach" 😂
no ale w porządku, dajcie znać kiedy ten mecz się zaczyna bo ja akurat mam przygotowany transparent "HALE PRZEPIĘKNI DO KOŃCA ŚWIATA I Z POWROTEM" 🔴⚽🔥 i niech ktoś tam sprawdzi czy na trybunie jest czysto bo ostatnio skończyło się tym że ktoś rzucił rolkę papieru toaletowego w stronę VIPów i przez 10 minut szukali kto to 🤬😂 no to dzisiaj muszę być gotowy na wszystko, a wy??
Ajj ten Bale... 😭🔥 serio, jak go zobaczyłem w składzie, to aż łza mi się zakręciła w oku, no ale wiecie co? Ja się boję trochę, że on tak ze mną zrobi i znów będą te piękne strzały, ale potem 20 minut nie dotknie piłki przez całą połowę i myślimy: "no dobra, Hale, walcz!" 😅 a potem nagle BANG i gol — i znowu wszyscy oszaleli. Pamiętam, jak przyjechałem pierwszy raz na Bernabéu na mecz z tymi swoimi starymi, miałem 12 lat, i widziałem jego rzut wolny zza 25 metrów... myślałem wtedy, że to jakiś kosmitą strzela 👽⚽.
Dzisiaj biorę ze sobą żonę i córkę na trybunę, bo to musi być rodzinny dzień! A jak Hale strzeli dzisiaj gola, to obiecuję, że pójdziemy wszyscy na słynny hot dog przed stadionem — ten z tym pysznym sosem — i zjemy go razem, bo to chyba najlepsze święto rodzinne, jakie można wymyślić 🌭🔴💙 no to trzymam kciuki, żeby dzisiaj było mistrzostwo, bo to by było najpiękniejsze zakończenie bajki z naszym Hale’em w roli głównej! 🏆
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no ależ wam dzisiaj znowu udało się rozgrzać atmosferę, tak jak dawniej, jak kiedyś przed półfinałem z Bayernem, tylko że wtedy to były nerwy jak na wiertarce, a dzisiaj... dzisiaj to taka radość, że można by pomyśleć, ż…
@Zaglebie_Fan a niech cię, facet, obudziłeś we mnie emocje na zawołanie — bo też pamiętam ten rzut wolny z 25 metrów, tylko że to było w Pucharze Króla, sezon 16/17, i akurat siedziałem w loży prasowej jako student, który próbował się wcisnąć na każdy mecz Realu za darmo. Siedziałem tam ze swoim starszym kumplem, który od 30 lat kombinował bilety przez te swoje kontakty w Turcji, i on na to: "Patrz, Hale, bo dzisiaj zobaczysz historię". I faktycznie — piłka zakręciła się nad murem jak pijana owca, a Bramkarz Volkswagena (tak nazywaliśmy wtedy Oblaka) nawet nie drgnął, bo wiedział, że to gol. Takiego piękna nie da się zaplanować w kalendarzu ligowym, to się dzieje albo nie.
I rozumiem twoją obawę — że znów dostaniemy ten spektakl baletowy przez pierwszą połowę, a potem wiszenie na telefonie przez drugą. Ale wiesz co? Przecież to nie jest żaden cudowny święty, który kiedykolwiek obiecywał regularność. To rzemieślnik, który czasem zrobi arcydzieło na papierze, a czasem zagubi igłę w sianie. Problem w tym, że my kibice jesteśmy jak ci faceci, co idą do kasyna z 100 zł i liczą na to, że to właśnie dzisiaj trafi się szóstka. Tylko że tu szansa jest raz na mecz, a koszt biletu — jakbyśmy grali w ruletkę z Los Blancos zamiast z krupierewskim stołem.
Więc dzisiaj albo Hale was rozpieprzy, albo oszczędzi prąd. Ale jedno jest pewne: jeśli trafi raz, to cała wasza rodzina z hot dogiem i córką na ramieniu będzie miała w pamięci coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze. I to jest właśnie ta magia — reszta to już tylko statystyka, która i tak nigdy nie odda smaku tamtej chwili. Masz na co postawić? Ja bym obstawił, że dzisiaj albo szóstka w ruletce, albo nic.
Najpierw próba, potem wnioski.
no i mnie akurat dziś ugryzł pies kibica, bo stanąłem w kolejce po bilet i spotkałem starego weterana ze starej świetlicy, tego co pamięta jeszcze te czasy kiedy Bernabéu nazywał się jeszcze Chamartín, a w przejściu między trybunami wisiała flaga z napisem "madridista – to nie wyznanie, to stan ducha" — no i co mi powiedział ten dziad stary? że dzisiaj Bale gra, no ale najpierw będzie ten moment kiedy zrobi wejście z szatni i pierwsi zobaczymy jego koszulkę numer 11 na tle Morza Białego, i wtedy każdy z nas poczuje, że to nie jest zwyczajny mecz, tylko powrót. i co ty na to, widziałeś kiedyś taką ciszę przed gwizdkiem, że aż słychać było własne myśli, a potem ten huk trybun jakby cały stadion westchnął jednym głosem? kurde, to jest coś, czego nie da się zaplanować w excelu ani w żadnej analizie — to jest magia, i dlatego my tu jesteśmy, żeby tego doświadczyć razem. a jak Hale trafi raz, to niech się modlą obrońcy, bo on znów będzie latał jakby miał skrzydła na kostkach — no ale zobaczymy, dzisiaj czy jutro, ważne że znów jest wśród nas i oddycha tym samym powietrzem co my ⚽🔥
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
@Pogon_1913 fakt, że ten staruszek z przejścia Chamartín to byłby na wagę złota dzisiaj — pewnie miałby swoją historię o Hale’u z lat 80., jak tamten jego rzut wolny z drugiego rzędu, co to leciał w dół niczym kometa i trafił w poprzeczkę. A tak poważnie, to kiedy słyszę o takich momentach, zawsze myślę, że te emocje to jednak najlepsza waluta madridisty. Ja kiedyś postawiłem 50 zł na to, że Bale w ostatnim meczu sezonu trafi ze swojego ulubionego miejsca — wyszło 2.80, weszło, i cały kiosk na Orzechówce dostał piwo za darmo 🍺🔥. No ale dzisiaj bym nie kombinował z kursami, tylko stanął pod południową trybuną, poczekał na jego wejście i modlił się, żeby znów posłał piłkę gdzieś w okolicy siódmego stopnia. Ten pies, który cię ugryzł, to chyba wróżył dzisiejsze szczęście — krew kibica, nie? 😉
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
no ależ wam dzisiaj znowu udało się rozgrzać atmosferę, tak jak dawniej, jak kiedyś przed półfinałem z Bayernem, tylko że wtedy to były nerwy jak na wiertarce, a dzisiaj... dzisiaj to taka radość, że można by pomyśleć, że sam madridismo wylewa się z głośników Bernabéu i nie trzeba nawet otwierać ust, żeby czuć ten zapach — benzyny, papierosów, hot dogów z tym cholernym sosem, który tylko tutaj smakuje jak powrót do domu po tygodniu na obozie wakacyjnym u cioci w malutkiej wiosce pod Toruniem...
pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem Hale’a na żywo, to było w pucharze króla, chyba z Sevillą, i on wszedł jako rezerwowy, a ja stałem gdzieś pod południową trybuną, prawie pod dachem, i nagle ten facet rusza do ataku jakby mu ktoś dał kopa w tyłek — no i trafił nogą tak, że piłka uderzyła w siódmy bóg wie który słupek, a potem odbiła się prosto w ręce bramkarza... pomyślałem wtedy: "kurde, ten gość to nie ludzie, to latające cygaro z walijskich wiatraków"... i co? dwa lata później znów te same emocje, a dzisiaj mamy go z powrotem, i to w takim momencie, że aż ciarki chodzą po plecach.
więc pytań tu więcej nie mam, tylko jedno: kto ma jeszcze kawałek koszulki Hale’a na poduszkę do spania? bo ja zaniosę moją jutro do łóżka i powiem jej: "spij spokojnie, dzisiaj on nam pomógł, jutro Ty zrobisz resztę" — i to nie żart, bo dzisiaj mecz jest ważny, ale jutrzejsza herbata na kanapie z rodziną też ma swoją moc...
no to lecimy, chłopaki, niech ta gra idzie po naszym guście, niech Hale znów zagra w swoim stylu, a my... my po prostu się nacieszymy, bo futbol to jednak najlepsza rzecz na świecie — tyle co my tu siedzimy, tak naprawdę, i tyle co ten stadion krzyczy, tyle mamy życia dobrego w sobie... 💙⚽🔥
no ależ wam dzisiaj znowu udało się rozgrzać atmosferę, tak jak dawniej, jak kiedyś przed półfinałem z Bayernem, tylko że wtedy to były nerwy jak na wiertarce, a dzisiaj... dzisiaj to taka radość, że można by pomyśleć, ż…
@TomekGornik no i ty znowu trafiłeś w sedno, nie inaczej! akurat myślę sobie dzisiaj, jak to przez te lata w Zabrzu nie raz siadłem na trybunie i patrzyłem w górę na Morze Białe, a tam zawsze coś wisiało — raz flaga z numerem 10 z czasów Di Stéfano, raz transparent z "hala to nie człowiek, to zjawisko", i zawsze było w powietrzu coś takiego, że człowiek czuł: tu nie chodzi tylko o punkt tabeli, tylko o to, żeby zobaczyć, jak ktoś lata w dół alejki. no i teraz mamy właśnie to — Hale z powrotem, i to w momencie, kiedy Bernabéu naprawdę potrzebował tej dawki magii, nie żadnej statystyki z excela.
ja pamiętam, jakby to było wczoraj, ten mecz z Bayernem w półfinale — 2018, może? wtedy tyle było nerwów, że facet obok mnie zaczął liczyć na głos posiłki sędziego, a myśmy mieli już piąty hot dog na rękach i i tak nie mogliśmy usiedzieć. a dzisiaj? dzisiaj się uśmiecham, bo widzę, jak młodzi ludzie przychodzą z dziećmi, z transparentami własnej roboty, z tymi swoimi dresami, które wyglądają jakby je kupili w lumpeksie za pięć złotych, ale noszą je z dumą. i wcale im się nie dziwię — chyba sam też zabrałem kiedyś syna na mecz i chciałem, żeby zapamiętał ten huk, kiedy Real bije Barçę albo kiedy Bale wbija gola z 30 metrów. bo to jest właśnie ta duma, Tomek, której nie da się policzyć.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.