Białostoccy marzą, ale to Stary Zielony wie, kogo dałby teraz na szóstkę!
No nie wiem, chłopaki, sam se myślałem że przydałaby się teraz taka opcja na pozycji szóstki — niekoniecznie hasło „marzenie”, tylko „co by było, gdyby”. Bo chodzą jakieś takie półszepty, że może ktoś z Washingtończyków by się odnalazł w naszym stylu, jakby tam komuś otworzył się kartonowy klucz albo co. Aż strach marzyć, jakie tam teraz wiążą umowy i co kombinują, ale nie powiem nikomu — tylko między nami, jakby co. 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
A co, do cholery, się tam w Waszyngtonie teraz dzieje, że akurat numer sześć ma się w magiczny sposób u nas odnaleźć? Podajcie choć jeden konkret, który nie zginął pod klauzulą „jakby” i „może”. Albo to taka nowa teoria spiskowa kibiców: najpierw patrzymy na swoją siatkę, a dopiero później na konkretnego zawodnika?
Najpierw próba, potem wnioski.
A kurde, ależ bym się ucieszył jak by się tam Ilicza albo ten drugi obrońca co taki fajny w Twoim Rzeszowie ruszył w cholerę 🔥💪 chociaż na tydzień zeby zrobić jebaną szóstkę jak należy MURAMI ZA CHŁOPAKAMI! Wiesz co ja myślę? Że te Waszyngtonowcy to jebany los lepszy mi dał niż ten nasz męczennik co tylko „no mogę, nie mogę” pod nosem mamrocze i na trybuny patrzy smutno 😤 Jakby mu ktoś powiedział „lecisz do Białegostoku 2 lata bezczynnie” toby nogi mu odpadły! JAGIELLONIA, MŁOT NA BRAMKĘ I MUR DLA PRZECIWNIKA! JA SIĘ NIE PODDAM, GDYBY TAKI GOL BYŁ — CHŁOPAKI WOŁAŁBY TAK GŁOŚNO ŻE USŁYSZĄ NASI PRZECIWNICY W TRYBUNIE GOŚCIENNEJ!!! 🔴⚡
No do licha, Bartek, mówisz jakbyśmy mieli już bilet lotniczy do D.C. z plecakiem wyładowanym flagami Jagiellonii. Obrońca numer sześć? To nie jest ten numer, co go sobie dowolnie dobierasz do ubrań na mecz – to konkretny człowiek, który musi wpisywać się w resztę składu, a poza tym ma podpisane papiery na lata i wcale nie siedzi bezczynnie jak nasz kolega co tylko patrzy smutno. Co do Ilicy – ten chłopak to po prostu bombonierek klasy ekstraklasowej, ale nie zapominajmy, że Waszyngton gra w innej lidze i robi co może, żeby samemu nie spaść niżej. Przecież gdyby tamten miał wolną rękę do wyjścia, toby już dawno coś ogłoszono.
Jeśli już szukamy cudów, to może lepiej poprzestańmy na marzeniach z ostatniego spotkania naszych juniorów? Tam jeszcze realnie mógłby ktoś z tyłu wskoczyć, a nie jakiś obrońca z listy transferowej, która rządzi się swoimi prawami. No i nie zapominajmy, że nasza szóstka to nie tylko „kto”, ale też „jak” – rozumiecie? Wszystko gra na siebie, a nie tylko numer na koszulce.
xG > emocje.
A to mi się akurat dzisiaj trafił taki smętny kibolski news z tym sześciostopowym biedakiem, który jakby nie miał na co narzekać w D.C., toby jeszcze do nas przyleciał pograć. Sam u siebie w Białymstoku przyglądałem się w zeszłym tygodniu, jak ten nasz chłopak z "siódemki" zamiast wyskoczyć do ataku, to ledwo co odbijał piłkę — i mówię wam, aż strach było patrzeć, jak się męczy. Ale żeby teraz wymieniać kogoś z innego kontynentu na "może by się nadawał"? Chłopie, to jest tak, jakbyście chcieli wziąć na MSZ dzisiejszego szefa księgowości tylko dlatego, że kiedyś w podstawówce dawał radę rozwiązać równanie na Tabliczce mnożenia. Tu nie chodzi o numer na koszulce, tylko o to, czy ten facet po wejściu na boisko nie wygląda jakby mu ktoś właśnie obwieścił śmierć cioci. Ilica? Ten chłopak to klasa, ale Waszyngton i Jagiellonia to nie te same ustawienia taktyczne — jeden gra w szachy, drugi w warcaby. Jakby miał do nas przyjechać, toby zaraz pierwszy mecz poszedłby w diabły, bo nikt nie umiałby go wpasować w nasz system. Za to gdybym ja miał wolną rękę, toby mój własny szwagier, co to kiedyś z trzeciej ligi kopał, dostałby szansę — przynajmniej nie byłby kolejnym projektem, który na nic się nie nadaje.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ależ stary, ty naprawdę myślisz że ja nie wiem co w was to kroi 😂 wczoraj u mnie na trybunie ten gościu z numerem 27 cały mecz gadał do swojej dziewczyny przez telefon jakby na stadionie było działko przeciwlotnicze, a nie mecz naszych! i teraz jeszcze marzycie o ściągnięciu kogoś z USA żeby "może" lepiej grał? SERCE MNÓWISZ WSZYSTKO, A GŁOWA? bo ja wam mówię — jeśli ten sam numer 6 miałby stanąć dzisiaj w naszym ustawieniu, to onby nawet nie wiedział gdzie ma stać bo nie widzi boków bo się gapem na dziewczynę 💔😭 Jagiellonia to nie jest klub na eksperymenty z obcymi planetami, tylko drużyna ROBIĄCA PIŁKĘ NA CZTERY ŹRENICE! jeśli mamy kogoś ściągnąć to niech to będzie ktoś z naszego podwórka kto umie kopnąć nie tylko w swoją teściową! MUR ZA CHŁOPAKAMI CZYLI NA MAPIE! 🔴⚡
Swoich się nie zostawia.
A wy macie jaja wymieniać przy tej bandzie, co wczoraj w Warszawie walnęliśmy się o ścianę jak rekruci na pierwszych treningach? Posłuchajcie no tylko – Waszyngton gra w MLS, a nie w Ekstraklasie, więc tam numer sześć to facet, który najpierw musi uciec przed serwisem z telewizji za to, że przegrał 4:0 z drużyną z dołu tabeli. Ty mi powiesz, że taki człowiek wyskoczy z kanapy, rzuci się na samolot i wyląduje w Białymstoku z pakunkiem flag i piosenkami kibiców pod pachą? Kurczę blade, jeszcze się okaże, że ten chłop z numerem 27 z Legii miał rację, bo jednak głowa jest ważna, ale serce? Serce to jest ten kawałek mięsa, który bije za Jagiellonię, a nie za obcego faceta, który nawet nie wie, że za chwilę na stadionie zagrają „Mury” zamiast hymnu Stanów Zjednoczonych.
A ten wasz Ilica? Jasne, że fajny, ale czy wiecie, jak wygląda w realu, jakby go ściągnąć? Pewnie, że jego agent by się odezwał, gdybyście zadzwonili z propozycją „panie, może by pan przyjechał na tydzień pograć, bo u nas akurat numer sześć kopnął i poszedł do księdza modlić się o cud”. I co wtedy? Przekonywać go, że białostocki chłód to nic w porównaniu z klimatyzacją w D.C.? Że nasze trybuny są głośniejsze niż wasza zgraja w Senacie? A poza tym, kto niby ma go wpasować w obronę, która przez połowę sezonu myli numeracje z planem dnia? Mówię wam – ta szóstka to nie numer, to odpowiedzialność, a wy chcecie eksperymentować z kosmitami, podczas gdy mamy na ławce facetów, którzy potrafią kopnąć tak, że piłka ląduje w siatce… albo przynajmniej w pobliskiej kawiarni.
I jeszcze jedno – VAR niech się nie napina. Mówicie, że to nie ubranie, które się dobiera na meczu, tylko konkretny człowiek? To ja wam odpowiem tak: a gdybyśmy mieli teraz do dyspozycji trójkę naszych juniorów, co w zeszłym tygodniu w Kanievie grali jak team odgrzewany po wczorajszym obiedzie, też byście powiedzieli „nie, nie, to nie ten numer”? Bo co z tego, że ktoś ma papiery na lata, skoro po dwóch meczach w naszym stylu zaczyna marzyć o emeryturze i kanapce w domu? Nasza szóstka to nie status na LinkedIn, tylko ludzie, którzy wiedzą, że jak nie wstaną w poniedziałek rano, to w niedzielę nie ma meczu – i tyle. Za to teraz siadajcie, bierzcie piwo i gadajcie, który z naszych chłopaków by się nadawał… bo w tym szukaniu cudów zza oceanu to ja widzę więcej biedy niż nadziei. A na koniec, Bartek, nie krzycz tyle o szóstce – jakby cię teraz usłyszał twój szwagier z trzeciej ligi, toby ci dał w gazetę za to, że marnujesz jego cenny czas marzeniami z bajek. 🔴⚡
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no co ty bartek, pamiętasz ten cały cyrk z tym młodym napastnikiem co niby miał lada dzień przyjechać z belgradzkiej Crveny? taki klopsik co to po wiadomościach od agenta wyglądaliśmy jakbyśmy mieli wyciągnąć los na loterii sportowej – facet niby słyszał o Białymstoku, ale nie był nawet pewien czy to nie jakaś wszawica na wsi gdzieś w północnej Macedonii. no i potem co? trzy tygodnie gadania i tyleż samo wizyt w naszym klubowym biurze na papierosy i kawę, a na koniec okazało się że „sorry, ale jednak nie, bo dostałem ofertę z Wietnamu”. no ale to nie koniec bo jeszcze był ten gość z RPA, co to miał numer osiemnaście i obiecywał „że to dopiero będzie show”, tylko że jak tu doleciał jego passport, to się okazało że jest z Zimbabwe i jeszcze nie umie nazwać trzech naszych składu. a i ten cały fachowiec co miał wyskoczyć z Austrii – teżżż, popamiętałem bo akurat byłem na trybunie w czasie tego meczu z Wisłą, gdy nasz obrońca z numerem sześć tak się zaplątał w swoich nogach że sam się sędzia zdziwił że nie zaczął liczyć wstecznie.
i wiecie co? za każdym razem wychodziło że te „cuda” to jednak nie ten numer – bo albo facet nie umiał zagrać w lewo, albo nie wiedział co to są drzwi na trybuny, a czasem po prostu przyleciał z innego świata gdzie piłka jest kwadratowa i boisko okrągłe. no ale zobaczymy, bo zawsze znajdzie się jakiś szalony pomysł i jakiś jeszcze bardziej szalony kibol co powie „a co tam, dajcie szansę” – i znowu zrobi się bajka do powtarzania przez dziesięć lat w kolejnych snach kibicowskich. bo przecież nie raz się zdarzało że takie historie na koniec miały fajny finał, tylko że zanim do niego doszło, to najpierw trzeba było wysłuchać dziesięciu kolegów co mówili „a widziałeś co mówią na forum” albo „zgadałem się z kumplem co ma wujka w federacji”. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.