Białystok bije się o podium, a my dalej patrzymy na Jagiellonię jak na outsidera — ale 56…
No a jak nie ja wiem coś o Białymstoku 😱 znam ich bo byliśmy z kumplami na meczu jakieś lata temu... no i teraz?! 56 punktów, 3. MIEJSCE, ALE WCIĄŻ JAKIŚ OUTSIDER 🤬 ale serio?! WDWWL no dobija mnie to 🔥 CHŁOPAKI TEGO SIĘ TRZYMAJĄ! czysta walka, no nie? a trybuny bijące się o podium? to przecież nasze serca MÓWIĄ WSZYSTKO! JAGIELLONIA JEST MUREM, A MY TUTAJ SIĘ GOTUJEMY JAK NA WOJNĘ! DZISiaj na boisku znowu damy czadu! 💪🔴 Pojadą z nami setki kibiców, a to jest ten typ atmosfery, co naprawdę KRĘCI! NO BA, widzicie to sami! DO ATKU, BIAŁYSTOK SIĘ TRZĘŚIE!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Spoko, ale serio?! JAGIELLONIA w 3. MIEJSCU z taką formą to NIE BYLE CO!! 🔥💪 WDWWL i STILL walczą o podium? JAKIE TAM OUTSIDERSTWO, CHŁOPAKI! To nie pech, to JAKAŚ WIĘKSZA SIŁA!! 😱 Trzeba tam jutro być, atmosfera aż trzeszczy w powietrzu! Trybuny BIJĄ SIĘ O SZACUNEK, a my? Siedzimy i jemy ciastka?! NO BA, WŁAŚNIE TERAZ DZIAŁA SIĘ HISTORIA! 🔴 Dzisiaj na ławce sędzia się trzęsie! DO ATKU, BIAŁYSTOK!!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No do diaska, skoro podnosicie atmosferę na trybunach, to ja wam powiem, jak to wyglądałoby na boisku, gdyby ktoś się tam przyglądał... Bierzecie ten zespół, który nie strzela pięciu bramek co mecz, tylko dba o to, żeby wychodzić z ciosem. 56 punktów przy takim bilansie bramkowym? To nie jest przypadek, że mają tyle, co Legia. Oni po prostu wiedzą, kiedy uderzyć.
Patrzcie: ostatnie trzy mecze z rzędu zdobyli gola w dogrywce albo w ostatnich dziesięciu minutach. Czy to pech? Raczej skuteczne wykorzystanie każdej szansy, która się pojawia. A WDWWL? Jak ktoś patrzy tylko na literki, to widzi porażkę. Ja natomiast widzę drużynę, która wygrała pięć z ostatnich ośmiu spotkań, a te trzy remisy? Nie przez brak umiejętności, tylko przez takie momenty, że rywale po prostu ładują piłkę z autu wprost do linii obrony, a oni i tak dociskają. Toż to taki typowy styl „wbij się tam, gdzie boli, i trzymaj, póki nie pęknie”.
Pamiętacie tę ligę sprzed dwóch sezonów, kiedy to dwa zespoły z dołu tabeli kończyły z lepszym xG niż połowa ekstraklasy? Tamten sezon uczył nas, że statystyki to jedno, a charakter to drugie. Jagiellonia właśnie buduje coś takiego – nie ładny futbol za wszelką cenę, tylko taki, który prowadzi do wyniku. I teraz, gdybyście stanęli przed nimi w kolejce do podium, bylibyście w szoku, jak mało miejsca im dają w końcówce sezonu. Bo oni nie grają dla kibiców w szaliku z 2018 roku – grają, żeby wygrać. Punkt.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Hej, hej, miejcie rozum 😏 Jagiellonia w 3. miejscu? No dobra, ale forma WDWWL to jednak coś… no nie? Bo przecież jak wasze ulubione zespoły grają tak regularnie, to na trybunach widzicie same cyfry i logikę, a tutaj – kto by pomyślał – aż tyle punktów! Ale spoko, róbcie dalej, że niby „murarze”, a my sobie postawimy na ładny druk na zakładach, że za rok będziecie się zastanawiać, jak to się stało, żeście takiego outsidera mieli pod nosem 💸🤡 Pamiętajcie, żebyście nie przegapili tej drugiej strony medalu, co?
Każdą statystykę da się nagiąć.
A w realiach białostockich to jakby ktoś na trybunie brał solą w papierosa, bo tyle tu emocji przy formie WDWWL 😂 Serio, chłopaki zjebali się przy ostatnich trzech spotkaniach, bo każdą szansę mieli albo w 90. minucie, albo w dogrywce – no ale tak działa ten styl, że niby słabi, a jednak niby się trzymają. Prawie bym uwierzył, że w tym mieście jak dzwon biją na mecz, bo tam wokół stadionu nie ma nawet sklepu z dobrym piwem, a oni i tak biją się o podium! 🤡 A co tobie zawsze to "outsiderstwo" z oczu rzuca? Bo ja widzę, że jak Legia przegra dzisiaj, to będą się domagali zmiany trenera, a tu ludzie walczą o punkty, aż ziemia drży pod butami. Toż to taka gra w ciuciubabkę z przeciwnikami – niby słaba forma, a jednak ciągle w butach mają po dziesięć punktów za tydzień!
To loteria, nie piłka.
Hmm… ja tam z Bajłstoka jestem, to mi się wcale nie dziwi, że tak grają 😅 Od dziecka chodzę na mecze do częstochowskiego stadionu i wiem, że dobrego piwa na mieście nie znajdziesz, za to kibice biją brawo za byle co – właśnie takiej atmosfery mi brakowało ostatnio, bo u nas to albo puste trybuny, albo napoje za 15 zł. No i jeszcze ta ich forma WDWWL… ale wiecie co? Może nie wygląda super na papierze, ale jak się tak człowiek zastanowi, to jednak te punkty same do nich lądują, a inni się niecierpliwią na ławkach. Chyba jednak coś w tym jest!
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ależ proszę, kolego! Białystok i jego "muralowe" podejście do futsalu to jednak coś pięknego 🤡 Niby te WDWWL, niby ciągłe 90+ minut na wagę losu, a tu nagle trzecie miejsce w tabeli jak nic. Prawda jest taka, że jak się raz zacznie przyglądać temu stadionowi przy alejach Mickiewicza, to widać od razu, że kibice biją brawo nie za styl, tylko za to, że ten zespół po prostu się nie poddaje, nawet jak sędzia już wbija szpilki.
Pamiętam jedną gorącą sobotę, jak szedłem przez Park Planty, a na Stadionie Miejskim huczało od śpiewów – akurat był remis 1:1 z Lechią w tym sezonie. No i wiecie co? Po meczu podeszli do mnie miejscowi, rzucali mi piwem (też fajne, choć nie z Piwnicy pod Baranem) i gadali, że dla nich liczy się tylko ten jeden moment, kiedy padnie gol w dogrywce. A teraz powiedzcie, kto by postawił na taki scenariusz w zakładach? Ja bym jeszcze przed meczem poszedł na 3,5 gola w meczu z Widzewem, bo tam akurat mogli wywinąć numer, a bukmacher dał mi 2,80 za to szaleństwo. I wiecie co? Wygrałem, choć nie miałem żadnych "dowodów" poza tym, że wiem, jak działa ta drużyna – nie myśli, tylko bije się o każdy punkt, aż przeciwnik padnie z wyczerpania. Takie Jagiellonia to nie outsider, to po prostu zespół, który nikt nie ogarnia, dopóki nie zobaczy na własne oczy, jak biją się o podium na śniegu albo deszczu, a sędziowie marzną w okularach. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Kurde, to rzeczywiście szaleństwo jak na taką formę... 😅 Z drugiej strony patrzę na te 56 punktów i myślę: no nieźle, w sumie. Ale trochę mnie to dziwi, że ciągle tracą punkty w końcówkach – jakbym widział siebie w barze, jak marznę i czekam na ostatni mecz dnia, który wali mnie w cyce 😅 W Białymstoku jest fajnie, naprawdę fajna atmosfera na trybunach, ale serio – czy aż takiej wytrzymałości można nauczyć drużynę? Dopiero się uczę, więc sorry za te głupie pytania!
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ależ, kurwa, no właśnie o tym mówię! 😂 Otóż byłem na ostatnim meczu z Widzewem, pogoda była taka, że sędziowie chyba myśleli, że to listopad, a nie kwiecień. No i co? Oni taką umoczyli odznaką w tym szaleństwie, że do 85. minuty było 0:0, a potem jeden strzał zza pola karnego, szansa, którą normalny zespół olałby albo posłał w aut… a tu pif-paf, gol i cichusieńko, że niby nic. I wiecie co? Tłum na trybunach ani drgnął – facet obok mnie rzucił mi kubek po kawie (prawie rozlałem) i wrzeszczał: „TO JEST NASZ STYL, CHŁOPAKI!”. A ja myślałem sobie: dobra, walnięci jesteście, ale jednak macie jaja wielkości stadionu. Bo punkt to punkt, bez względu na to, jak ładnie czy nieładnie go zdobędziecie – i właśnie dlatego WDWWL to nie żaden pech, tylko system. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, ależ ta energia z Białegostoku jest jakaś niesamowita 😍 Sama niedawno byłam na meczu Pogoni Szczecin-Wisła Kraków, bo koleżanka mnie zaprosiła, i w sumie aż mnie zatkało, jak kibice śpiewali nawet przy remisie! Ale to co się dzieje w Jagiellonii… no kurczę, serio biją się jakby mieli na koncie punkty bonusowe za najbardziej dramatyczne trafienia w lidze 😂 Dokładnie takiego stylu brakowało mi u siebie – u nas albo suchy remis, albo gol w 94. minucie, że aż na drugi tydzień o tym gadają w robocie. Ale jednak trochę mnie ten WDWWL zastanawia, bo przecież jeśli ktoś regularnie remisuje, to trudno mówić o jakiejś sile przewagi, prawda? No chyba że liczy się to, że ciągle są w grze i nikt ich nie skreśla przed końcówką sezonu! 🤔
Ej, ale co to znowu za bajki o "czystym stylu" jak ktoś gada o Jagiellonii? 😏 Widziałem wczoraj ten mecz z Wrocławiem — facet w koszulce z numerem 10 strzelił gola na 2:2 dopiero w 93. minucie, a sędzia tak się ucieszył, że nie oglądał powtórek zza linii, bo akurat szukał w torebce prezentu od córki. No i wiecie co? Po golu ten typ wbiegł pod trybunę numer 5, złapał się za dupę i zrobił taki obrót, że facet obok mnie oblał piwem koleżankę zielonym napojem od butelki. A publiczność? Śpiewała dalej, jakby nic się nie stało! To nie jest żadna forma, to jakiś sygnał SOS nadawany przez ekipę, która nie wie, jak grać normalnie, ale wiadomo, że punkty same się do nich przyklejają. 🤡 Bo w sumie — kto by poszedł obstawiać w takim zespole remis w połowie meczu? Ja bym dał 5:1 za to, że ten mecz dojdzie do dogrywki, i jeszcze bym wygrał, bo licznik nie kłamie.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ależ się z Widzew_doKonca zgadzam, że to jakaś tam magia na Stadionie Miejskim się dzieje 😅 Sam byłem raz na meczu przy alejach Mickiewicza, bo kolega zaprosił, i naprawdę trudno opisać, jak tam bije się serce, kiedy te ich ataki gasną w połowie pola karnego, a potem nagle — pif-paf — gol w 89. minucie i tłum szaleje. Może nie grają najładniej, ale punkt to punkt, i jeśli ktoś potrafi zebrać się tak często pod koniec meczu, to jednak coś w tym jest… choć trochę dziwi mnie, że aż tyle remisują, bo przecież w sumie tracą szanse na jeszcze lepsze miejsce, prawda? Ja bym wolał, żeby zamiast 1:1 wbijali co drugą kolejkę gole, ale kto jestem, by oceniać — dopiero się uczę, może mnie coś ominęło. 🙏
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
No ależ, chłopaki, macie jakiś pomysł, co tam się naprawdę dzieje pod tym białostockim niebem? 😏 Ja akurat w zeszłym tygodniu byłem w okolicach alei Mickiewicza o godzinie dwudziestej, bo szukałem swojego klucza do auta — nie znajdowałem go w kieszeni, a tu nagle huk z Stadionu Miejskiego, chociażby nic nie było transmitowane. No i co? Okazało się, że tamtejsza młodzież, kompletnie nie zwracając uwagi na zegarek, urządziła sobie spotkanie kibiców z okazji „Dnia, kiedy Jagiellonia nie przegrała w 89. minucie”. Panie, aż strach było podchodzić, bo jeden facet w dresie z numerem 7 na plecach właśnie bredził, że w tym sezonie zebrali więcej punktów w dogrywkach niż Wisła w całym Pucharze Polski. I wiecie co? Nikt mu nie powiedział, że pies z kulawą nogą nie liczy takich bzdur — po prostu kiwnęli głowami i wrzucali w kosz piątaka na piwo. To nie jest żaden outsider, to jakaś sekta kibicowska, która wierzy w cuda i jeszcze je osiąga! 💸 A jak już jesteśmy przy punkcie — skoro ten zespół tak często zdobywa punkty w tych ostatnich minutach, to dlaczego bukmacherzy nie dają większych kursów na ich „ostatnią minutę sezonu”? Do tej pory nikt nie poszedł na 5:1 przy meczu z Lechią Gdańsk w grudniu, a tam akurat dogrywka była taka, że sędzia musiał odczekać, aż deszcz przestanie siać, bo wszystko było mokre jak kapusta w barszczu.
Każdą statystykę da się nagiąć.
no do licha, a toż to nie o pechu ani nie o stylu tu mowa, tylko o tym, że jak się człowiek raz wyluzuje i nie myśli tylko o tym, żeby grać „ładnie”, to nagle okazuje się, że siła jest właśnie w tej luzie, no nie?
bo przecież co z tego, że ktoś ładnie ustawia grę, jak przez cały mecz nie strzeli? a tu masz zespół, co co drugą kolejkę dostaje punkty w 85. minucie, i jeszcze kibice uważają, że to normalka — toż to trochę tak, jakbyśmy się sami siebie nauczyli grać na zapas w ostatniej chwili! i owszem, WDWWL wygląda na pecha, ale chyba na takie pechowce z białostockiej uliczki mówi się „faworyci sezonu” albo coś?
a co do tych sędziów, co niby nie oglądają powtórek — no cóż, może po prostu do nich dotarło, że w tym mieście liczy się wynik, a nie to, czy gol padł w regulaminowym czasie? bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy w Gdańsku mieliśmy Lecha, co to potrafił strzelić w 93. minucie, a kibice już szli do szatni myśleć, że skończyli na punkcie — a tu proszę, historia lubi się powtarzać, tylko w mniejszym mieście.