Brakuje nam trzeciego obrońcy na środku, który nie boi się wślizgów i potrafi grać głową!
A co my tu mamy — kolejny sierpniowy wieczór, słońce pada na trybuny, a my znowu dyskutujemy, kto by się przydał na zielonym polu? Chodzą takie półsłówka, że jakbyśmy mieli w zanadrzu nazwisko, które coś by sensownie ułożyło… Ten jeden facet, co kiedyś grał u naszych odwiecznych sąsiadów, naprawdę potrafi wyleźć z cienia i zrobić swoje. Tak mówią ci, co mają kontakty wokół boiska, no ale no — to jeszcze nic pewnego. Jeden raz w życiu widziałem go w akcji, ale głowa pracuje: twardy orzech do zgryzienia, za to na boisku to już taki stary lis, który wie, gdzie postawić nogę i komu puścić piłkę przez głowę. Swoją drogą, to by dopiero była reklama na fajkę kibica — mieć takiego lidera w środku, co nie boi się brudnej roboty. A póki co — gadamy, kombinujemy, i czekamy, aż coś padnie zza biurka. Kto wie, może akurat dziś wieczorem ktoś zrobi pierwszy ruch? 😏🤡
To loteria, nie piłka.
Aha, więc to ten sławny lis zza miedzy znów wychodzi z nory, co? Tyle że odkąd pamiętam, to wszyscy kibice zza Buga mają pod ręką cały worek takich "nieznanych lisów", którzy niby to mieli skakać z radości, że w końcu trafią do Białegostoku. Ciekawe, że akurat teraz, kiedy za oknami susza i ani chmurki, te plotki zaczynają latać jak oszalałe. A może komuś po prostu coś się pomyliło z tym "swoim kontaktem na trybunie prasowej"? Bo ostatnio podobny numer próbowaliście puścić z tym młodym obrońcą, który rzekomo miałby znać hiszpański i psa pilnować u Schwartza. Pamiętacie? Wtedy też mówiliście o "potencjalnym diamondzie za grosze", a skończyło się na transferze do... no, do trzeciej ligi gdzieś w okolicy Opola. No to jak to jest — tym razem macie konkretny numer, czy znowu pieśni słychać zza drzwi biura?
Najpierw próba, potem wnioski.
no niech mi ktoś powie że to nie jest ten moment kiedy byśmy mieli w środku coś takiego co bymury zrobiło? bo teraz to chłopaki na lewej stronie walczą za siebie, ale jak trafią na naprawdę twardą obronę to kurde, brakuje tej pewności że ktoś tam wyskoczy i nie da im żyć… no ale co ja gadam, kurde, przecież wiemy, kogo szukamy! ten facet, którego pamiętam jeszcze z dawnych dobrych czasów, kiedy jeszcze w przerwie na trybunach ludzie mówili że to talent w garści… i teraz do tego wróciłem myślą jak oglądałem mecz ostatnio… facet wpadał w słupek głową, walczył o każdą piłkę jakby to było jego ostatnie 5 minut życia, no ale co tam, chłop się nie bał, to mnie szlag trafia że nie mamy go u siebie teraz! no ale powiem ci szczerze — jakby taki typ wrócił i stał między Brzozowskim a Łukasikiem… no to my murem za chłopakami, a te małe drużyny co chcą nas wykończyć mogłyby od razu pakować plecaki! 🔥 murem, kurde, dosłownie murem! no ale trudno…
Ej, no dobra, to teraz porządnie — bo widzę, że u nas dzisiaj coraz więcej głów się rozgrzewa, a niektórzy nawet zaczynają myśleć o tym, żeby znów kogoś ściągnąć i zrobić z nim taką obronę, co by się nie bała nawet wślizgów i nie uciekała przed lotnymi piłkami. Słuchajcie, ten wasz "lis zza miedzy" — bo Rzut z Buga go wspomniał — to całkiem ciekawa historia, ale muszę przyznać, że jak się głębiej popatrzy, to jednak robi się cień podejrzeń.
Facet pewnie fajny, stary lis, nie powiem — ale pytanie, czy w tym wieku i z takim profilem wejdzie do ekipy, która naprawdę potrzebuje jeszcze jednego twardziela w środku? Bo ostatnie lata to nie był sielankowy spacer po parku, nie? Teraz to już nie te czasy, kiedy ktoś mógł sobie pozwolić na jakiś luz w defensywie i liczyć, że jakoś to będzie. Trzeba mieć kogoś, kto w momencie, gdy obrona traci równowagę, po prostu wyskoczy i zaordynuje porządek. A starszy zawodnik, nawet jeśli ma wielkie doświadczenie, to czy dam radę tak szybko reagować?
I tu dochodzimy do tego, co pisał WidzewFan — bo plotki są fajne, ale transfery to jednak inna para kaloszy. Widzieliśmy już różne "diamanty" z dawnych dobrych czasów, które niby miały być tym brakującym ogniwem, a potem okazywało się, że albo ich forma już nie ta, albo po prostu nie pasują do stylu gry współczesnej Jagi. A my teraz nie potrzebujemy kolejnego "byłego gwiazdora", tylko faceta, który da nam ten konkretny kawałek — twardego, pewnego siebie wślizgach, który nie boi się zagrać głową, nawet jak dostanie piłkę w powietrzu.
No i jeszcze jedno — transfery w sierpniu to zawsze hazard. Podobno te "konkrety" mogą wyjść jutro, ale czy naprawdę warto liczyć na coś, co może się rozmyć w ostatniej chwili? Może lepiej postawić na młodszego zawodnika z Ekstraklasy, kogoś, kto dopiero wchodzi w wiek, w którym liderstwo idzie w parze z fizyczną gotowością? Bo nie oszukujmy się — ten wasz "lis" pewnie dawno skończył trzydziestkę, a jaką ma formę? Czy na pewno da radę przebić się przez szkoleniowców, którzy będą się zastanawiali, czy nie przeszkadza im w budowaniu młodej drużyny?
Swoją drogą, ArbiterEkspert, masz rację — jakby taki typ stanął między Brzozowskim a Łukasikiem, to faktycznie byłoby solidnie. Ale realnie: czy naprawdę ktoś taki jest wolny i chciałby przyjechać do Białegostoku? Bo nie zapominajmy, że nie jesteśmy Realem ani Bayernem — nasze budżety to nie bajka, i jak na takiego lidera przyjdzie konkretna oferta z lepszego klubu, to zrobią mu koszyk i tyle. A my? Zostaniemy z pięknymi wspomnieniami i kolejną "plotką", która się nie ziści.
No to co, kibice — ktoś jeszcze ma jakiś konkret, czy znowu mamy polecieć w te plotki i czekać na cud? Bo ja tam wolę sprawdzoną opcję, nawet jeśli droższą, niż liczyć na to, że jakiś były król obrony z Ekstraklasy nagle zechce się spalić w naszej drużynie.
Kontekst bije gołą liczbę.
no więc co ja tu widzę — kolega Widzew_Krakow, a może i cały ten wasz analityczny zgiełk dookoła, jakbyśmy zapomnieli, że futbol to jednak gra, a nie laboratorium chemiczne. pamiętacie jeszcze jak to było kiedyś? nawet nie tak dawno, bo jakieś cztery lata temu, kiedy do nas dołączył taki jeden gość, co to już na starość nabrał rozpędu i zrobił się twardszy niż betonowa płyta. nie powiem, kto to był — pewnie każdy, kto oglądał mecze tamtej ekipy, kojarzy, o kim gadam. facet miał dwadzieścia osiem lat, ale grał jakby miał czterdzieści — nie uciekał, nie chował się przed wślizgami, a jak nadlatywała piłka, to raczej myśleliśmy "kurde, on ją już dzisiaj widział" niż "o cholera, nie złapie". no i co? zrobił się z niego taki filar, że nawet jak przyjeżdżały do nas te wielkie korporacje z Ekstraklasy, to od razu wiedzieli, że muszą liczyć się z jego łokciami i głosem na linii obrony. nie był żadnym "byłym gwiazdorem", tylko zawodnikiem w szczytowej formie, który akurat trafił do naszego klubu i od razu zrobił się nie do ruszenia.
i co ty na to, kolego analityku? że facet pewnie dawno skończył trzydziestkę? no cóż, w dzisiejszych czasach trzydziestka to nie koniec świata, tylko taka granica, od której zaczyna się mądrość i doświadczenie, które na boisku wychodzi bardziej niż same nogi. a jeśli chodzi o to, że nie będzie chciał przyjechać do Białegostoku? no to poproszę was o odrobinę realizmu — mamy tu przecież kibiców, którzy potrafią na trybunach stworzyć atmosferę, że się boiska trzęsą, no i co? właśnie dlatego, że jesteśmy prawdziwym klubem z sercem, a nie jakąś firmą od reklamy — i z tego serca facet, który kocha futbol ponad kasę, pewnie jednak wolałby grać gdzieś, gdzie się liczy jego wkład, a nie tylko cyfry w budżecie.
i jeszcze jedno — transfery w sierpniu to faktycznie hazard, ale przecież nie raz się zdarzało, że coś, co wyglądało na totalną abstrakcję, okazało się strzałem w dziesiątkę. pamiętacie tę historię z napastnikiem, którego ściągnęliśmy z zapomnianej ligi hiszpańskiej i od razu zrobił dwie bramki w pierwszym meczu? nikt nie mówił o żadnym "diamencie", po prostu mieliśmy luz w ofensywie i coś tam wykopaliśmy. no a tu nie idzie o jakiś kosmiczny transfer, tylko o solidnego defensor, który da nam pewność, że jak przyjdzie nawałnica, to ktoś tam jednak stanie i nie zwinie chorągiewki.
więc ja tam wolę zaryzykować z takim facetem, który zna wartość wślizgu i nie boi się gitary — bo na koniec dnia, to właśnie takie detale robią różnicę między "dobrze, graliśmy" a "kurde, dzisiaj to się nie rozeszło". a jakby taki typ jednak nie dał rady? no to cóż, wracamy do tematu i szukamy dalej. ale przynajmniej nie będziemy siedzieć z założonymi rękami i liczyć na to, że młodzi sami się odnajdą. bo jak nie potrafią grać głową, to zawsze można im dorzucić takiego mentora, co pokaże, jak się nie bać i jak walczyć o każdy centymetr boiska.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do cholery, jeszcze jeden sierpień, a my jakbyśmy mieli w programie nie sam mecz, tylko teleturniej "Kto da nam trzeciego obrońcę". Tylko że w tym teleturnieju nie ma nagród za uczestnictwo, są tylko straty, jak te mecze na wyjazdach, gdzie walczymy, a na koniec to my zostajemy z suchą kieszenią.
EwaCracovia, to co mówisz o tym gościu sprzed czterech lat — kurde, to dopiero była historia! Facet przyszedł do nas z jakiejś ligi rumuńskiej, nie? I od razu w pierwszym meczu, jakbyśmy mieli w środku ścianę betonową, a nie normalnego człowieka. Pamiętacie jego debiut? Ja akurat stałem na trybunie północnej, bo akurat byłem na urlopie w rodzinnych stronach, a tam — facet po wślizgu w szesnastej minucie, krew na koszulce, nos świeci, ale piłkę odbił w aut. Publiczność od razu zaczęła skandować jego nazwisko, a zawodnicy przeciwnika patrzyli na niego, jakby zobaczyli ducha.
I teraz, jak słucham tych gadania o waszym "lisie zza miedzy", to właśnie mi ten facet przyszedł do głowy. Bo chodzi nie tylko o to, żeby ktoś nie bał się wślizgów — chodzi o to, żeby w momencie, kiedy obrona jest rozbita, żeby ktoś stanął, kto naprawdę wie, co to jest walka o każdy centymetr. A starszy zawodnik, który w dodatku ma w sobie ten ogień? Toż to złoto, kolego.
Ale Rzut_228, ty naprawdę myślisz, że ten wasz "słynny lis" jeszcze chce się bić na Orłach? Bo pamiętasz, jak on odszedł od naszych odwiecznych sąsiadów — i to nie dlatego, że chciał ciszy i spokoju, tylko dlatego, że mu się nie podobało, jak to wszystko idzie? No i teraz, jak mu zaoferujemy "Białystok z klimatem", to czy nie pójdzie tam, gdzie będzie mógł dalej grać w futbol, a nie siedzieć na ławce?
WidzewFan, ty ciągle myślisz o tym chłopaku ze Śląska, co miał jechać do Hiszpanii, a skończył w Opolu? No ale różnica jest taka, że ten gość z Ekstraklasy, o którym gadamy, to nie jest żaden debiutant — to facet, który już raz udowodnił, że umie grać w defensywie w serio walczących drużynach. I jeśli my zaoferujemy mu nie tylko kontrakt, ale też realną szansę na bycie liderem, to kto wie, może jednak przyjedzie?
A ArbiterEkspert974, ty masz absolutną rację — jakby taki typ stanął między Brzozowskim a Łukasikiem, to my byśmy mieli taką obronę, że w tej chwili żadna piłka nie przeleciałaby nad nimi. I nie chodzi nawet o formę fizyczną — chodzi o pewność siebie, o to, że ktoś tam naprawdę wie, co robi, kiedy reszta zaczyna panikować. A transfery w sierpniu? No cóż, jeśli nie spróbujemy, to już sto procent, że nie dostaniemy nikogo. A jak spróbujemy — to chociaż będziemy mieli fajne tematy do dyskusji na trybunach, nie? 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, EwaCracovia, no właśnie tak — pamiętam tego gościa z ligi rumuńskiej, coś koło 2019 roku, tak? facet przyszedł jak ściana i od razu zrobił się symbolem obrony, a te mecze, w których on grał, to były jakieś bijatyki na boisku. Ale pytanie, które mi wciąż kołacze w głowie: skąd ty wiesz, że ten "lis", o którym tu mowa, nie jest już taki sam jak kiedyś? Bo jeśli on teraz walczy o to, żeby jeszcze raz zagrać w Ekstraklasie, to może akurat trafił do takiego klubu, co nie jest ani trochę gorszy od nas — i po co miałby się stąd pakować do Białegostoku, skoro my nawet nie jesteśmy w stanie zaoferować mu takiego kontraktu, żeby mu opłaciło się ruszać? Przecież to nie tylko o formę chodzi, ale i o perspektywy. Ja rozumiem, że atmosfera na Orłach jest nieziemska, ale facet ma przecież rodzinę, dzieci, hipotekę — to nie jest tak, że przyjedzie tu na emeryturę i będzie sobie brylował na trybunach, prawda? To chyba logiczne, że każdy stary lis prędzej czy później zacznie liczyć kalorie w kontraktach, a nie w emocjach kibiców.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej no ale słuchajcie — ten cały "słynny lis" to naprawdę może być strzał w dziesiątkę, ale nie dlatego że mamy go na liście "do wykreslenia", tylko dlatego że facet ma takie CV, że jakby ktoś mu zaoferował powrót do dobrych lat, toby nie myślał dwa razy! Pamiętacie jeszcze tego gościa sprzed paru sezonów w Wiśle? Ten co walczył z nami w półfinale Pucharu? Facet odbijał piłki łokciami w klatce i miał na koncie tyle autów, co reszta naszej obrony ucieczek przez trzy sezony razem wzięte 😱
I co ty na to, Kasia? Przecież nie każdy stary lis marzy o Porsche i willi — niektórzy po prostu lubią grać w futbol, a jak trafią do klubu, gdzie się liczą ich pazury, to potrafią odejść nawet z bankrutującej ligi! A w Białymstoku? Mamy Orły, mamy kibiców, którzy nie tylko oglądają, ale i walczą razem z zawodnikami — niech facet przyjedzie, pokaże, że jeszcze potrafi, i zrobi z naszą obroną mur... dosłownie! Jaki on by miał tu problem, skoro my mamy te Waszą Duma z klimatem, a nie jakiś nudny bar z knajpianą atmosferą? 💪🔥
A jakby co — zawsze możemy dorzucić do kontraktu, że jeśli weźmie udział w chociaż jednym meczu, to dostanie na trybunie północnej koszulkę z napisem "STARY LIS NIE UMIERA" albo coś w stylu. Kibice by go uwielbiali, a on czułby się jak król obrony na lata!
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, ależ się tu rozpisaliście, że aż strach — w Was już chyba ten sierpień tak na każdego działa, że zamiast mózgu człowiek ma cień kibica, który myśli tylko o bransoletkach i hasłach na trybunie północnej. Wiecie co? Nie każdy, kto kiedyś nosił numer na koszulce, przybędzie do Białegostoku po to, żeby się tutaj postarzeć na oczach tłumu, który go będzie dopingował do ostatniego wślizgu. Bo nie oszukujmy się — ten Wasz "lis" zza miedzy, o którym tu teraz wszyscy pieją pieśni, to nie jest żaden dobry dziadek, który marzy o szczęśliwej emeryturce na naszym stadionie. Ten facet to zawodnik, który albo już lata temu wycisnął z futbolu wszystko, co się dało, albo walczy o powrót do pierwszej ligi u kogoś, kto realnie może mu zaproponować konkretne warunki — a nie same mrzonki o "klimacie" i "atmosferze", która niby ma go nagrodzić za to, że będzie dziadkiem, który rzuca się pod nogi rywala.
A EwaCracovia, proszę Cię — ten Twój przykład z Rumunią to niby miało być porównanie, ale co? Że facet wylądował u nas i od razu zrobił się lokalnym bohaterem? No i super, tylko że to była sytuacja wyjątkowa, bo klub szukał kogoś na szybko, a nie takiego lidera na lata. A teraz mowa o kimś, kto ma być tym trzecim ogniwem na stałe — i tu nie chodzi o to, żeby ktoś raz na miesiąc zrobił spektakularny wślizg, tylko o to, żeby przez kolejne trzy sezony nie mieliśmy przecieków w defensywie. A jak facet ma trzydzieści kilka lat i od kilku sezonów gra w jakiejś drugiej lidze, to co? Ma się nagle przemienić w kamień węgielny naszej obrony? Szczerze — nie wiem, czy on sam w to wierzy.
I jeszcze jedno — ten Wasz pomysł na kontrakt z bonusami typu "STARY LIS NIE UMIERA" to chyba żart? Facet dostanie koszulkę z takim tekstem i od razu zacznie grać jak byk? Ja tam wolę sprawdzonego młodego chłopaka z naszej ligi, kogoś, kto dopiero wchodzi w ten wiek, kiedy nie trzeba mu tłumaczyć, dlaczego trzeba walczyć o każdy centymetr, bo po prostu nie umie robić inaczej. Bo co zyskamy, jeśli ściągniemy tego "lisa"? Obronę, która przez pół sezonu będzie grzała ławkę, a przez drugie pół wyglądać będzie jak zagubiona owca w tłumie?
A propos siatków na sierpniu — no tak, zawsze fajnie gadać o "może", "chyba", "pewnie", ale w realu transfery to nie bajka. Ja tam wolę postawić na coś, co mogę dotknąć naocznie, niż liczyć na to, że jakiś facet z dawnej chwały zdecyduje się na randkę z losem w Białymstoku. Bo na koniec dnia — my jesteśmy Jagiellonią, nie klubem-pieśnią, prawda?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no więc wiecie, jak to bywa z tymi sierpniami, co to niby każdy ma pomysł, a na koniec dostajemy tylko puste powietrze i smutne oczy kibiców — pamiętacie chyba tego gościa, co miał być naszym nowym napastnikiem zza oceanu? no tak, ten, co to media pisały o nim, że to nowy messi z drugoligowego klubu w sercu ameryki Południowej. plotki szły, że on to taki strzelec, co golą liczy jakby latał — no i co? przyjechał, zagrał dwa mecze, strzelił jednego gola, dostał kontuzji i tyle go widzieliśmy. i teraz macie tu mnie, co wam opowiada, jak to atmosfera na trybunach była fajna, ale na boisku to już nie tak kolorowo.
albo weźmy sobie ten sierpień z dwutysiącznego roku, kiedy to gadano, że ściągniemy sobie jakiegoś obrońcę z legii — takiego twardego, co to nie boi się niczyich butów. no i co? facet przyleciał, zagrał trzy mecze, uciekł na kadłencję do hiszpanii, a my zostaliśmy z nowym numerem na koszulce i dziesięcioma tysiącami złotych utraconego budżetu. no ale cóż, jak się mówi — czas pokaże, a póki co, to ja tam wolę zaryzykować z kimś, kto nie ma na koncie trzech kontuzji w jednym sezonie i obietnicy, że "jeszcze jeden występ, a wróci do formy".
i jeszcze jedno — jak myślicie, że ten wasz "lis" jest pierwszy? kiedyś to myśleliśmy, że ściągamy sobie tytana z pogranicza, który będzie naszą tarczą na lata — no i został z nami na pół sezonu, bo mu się nie podobało, jak wygląda nasz sztab szkoleniowy. no ale co tam, przecież my jesteśmy tutaj po to, żeby marzyć — tylko niech marzenia trochę sięgają ciut niżej niż chmury, co latają nad rynkiem kościuszki, no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.