Casa Pia jeszcze nigdy nie dała mi kopa w dupę takim samym remizem jak dzisiaj?
Wczorajszy kupon, Casa Pia – Jamor, a tu mi te 94 minuty zaraz doświadczenie dolewają. Wszedłem na remisa, bo formę mieli obiecującą, ale bukmacher już by mnie uprzedzał, że "ostatnie trzy remisy wpisali w statystki, bo nie umieją uderzać z kontry". No i co? Dokładnie tak, jak oni zapowiadają: zero strzałów w okolicach bramki drugiej drużyny przez ostatnią godzinę meczu. Trzy punkty leżące na parkiecie, a ja kombinuję, czy doliczyć jeszcze karnego w 87 minucie, który trafił w słupek. Furia. A tu się okazuje, że te "tajna formuła" to dla mnie chyba jednak wymysł z forum Żółtej Prasy Sportowej. Będę musiał przyjrzeć się bliżej ich meczom w pierwszej połowie – tam jeszcze coś się ruszało, ale drugie 45 minut to już godzina śmierci wolnego. Szkoda, bo na tym kursie mogłem dziś "załadować" na cały weekend. 💸😭
Ej, ale jesteśmy dzisiaj masochistami czy co 🤣 Te remonty Casa Pia to chyba nowy sport narodowy w Portugali – nie mecz, a trening na cierpliwość z rzędu! Trzy razy z rzędu remisowanko z trupem nogi, a my dalej wierzymy w ten "tajną formułę" do Champions League… No bo skoro już mieli równo 30 punktów po 34 meczach, to za cztery mecze mogą zdobyć kolejne 12 i stać się nagle mistrzami Portugali 🍿😂 Już widzę tytuły: "Casa Pia – niespodziewany mistrz dzięki sile umysłu!" XD
Ale serio, Wojtku, co tam kombinowałeś z tym karnym? Jak trafił w słupek, to chyba sam Bóg bukmacherów dał ci sygnał, żebyś jednak odpuścił te remisy z Jamory 💸😭 Czyli jednak macie rację, co to się dzieje z tymi przeciwnikami, że przez ostatnią godzinę patrzą na was jak na suchy chleb? Może to nie ich wina, tylko twojego kursu, co tak pięknie leżał na parkiecie i czekał na twoje "załadowanie" 😎
no ale ja tam patrzę na te ich remisy i aż mnie korci, żeby powiedzieć, że to w końcu chyba jednak coś w tym jest — bo jak nie szczęście, to jakiś system, skoro potrafią trzy razy z rzędu wyjść z murawy z punktami w kieszeni jakby mieli tam ukrytych zbawców ligi
ale Wojtku, nie chodzi o to, że kurs leży na parkiecie, tylko o to, żeby się nie napytać takim co siłą woli siłą wlepiają te nierozstrzygnięte. pamiętam siebie z lat dziewięćdziesiątych, kiedy to jeszcze legalny buk mieli takie oto cuda: wchodziłem na drugoligowego mistrza, który przez pół sezonu nie przegrywał, a tu nagle padł z ostatniego meczu i tyle punktów posypało się jak liście z jesiennego drzewa. wylądowałem na minusie przez tydzień, bo myślałem, że formuła jest święta.
teraz mam już swoje lata i wiem, że najlepszy kupon to ten, na który stawiasz tyle, żebyś mógł jutro jeszcze przyjść na forum i bez łez pogadać. remisy Casa Pia? fajnie, że się trzymają, ale przecież nie na nich marne punkty wydaje — wolę raczej poczekać na ten jeden mecz, gdzie im ręka drgnie albo sędzia będzie dzisiaj w dobrym humorze, niż co tydzień liczyć na cud.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, a ja wam powiem, że dzisiejszy kupon to była po prostu powtórka z rozrywki mojego życia 😭 Dzisiaj na legalny buk postawiłem Doker King Ieper – remisa, bo i oni u siebie mają ciągle ten sam scenariusz: pierwsza połowa coś tam odpalają, a potem jakby im ktoś baterię wyjął. Ale nie, dzisiaj nie było tej baterii do wyjęcia – oni po prostu przez 90 minut kopali piłkę jak zdesperowani. Kurs leżał tak ładnie na parkiecie, że myślałem, że zaraz dostanę wiadomość o przelewem, a tu zero emocji, zero strzałów, zero sensacji. Trzy punkty leżące na zewnątrz, a ja liczę te swoje straty na palcach jednej ręki.
Przecież to nie pierwszyzna, żeby mnie jakaś drużyna tak podebrała punkty – pamiętam mecz z ubiegłego tygodnia, gdzie legalny buk dał mi kurs 3.70 na remisa Rakowa, a oni w drugiej połowie zaczęli grać tak defensywnie, że kibice wylegli z trybun. Kurs pięknie czekał, a ja zostałem z niczym. Trzy remisy z rzędu Casa Pia? To pestka przy tym, co ja mam w notesie.
Ale co tam – raz się żyje, prawda? Tylko że wolę te remisy Jamory od takich "przypadków", bo przynajmniej wiem, czego się spodziewać. Tam co tydzień jest ten sam scenariusz: zero widowiska, za to punkty w kieszeni. Furia, że się dałe Wojtek złapać na taki mech. 💸🔥😭
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Ej ale domy jeżdżą teraz takie remisowe wesołki po ligiutce 😱🔴 DWA razy z rzędu mój stary kolega z bydgoskiej trybuny co do Jamory jeździ, a tu mu kurs 2.10 na remisa lata w powietrzu, a on jak wariat stawia i… no nic, szczęście nie działa, tylko te same gole co dla mnie dzisiaj u Jamory — zero, gołe zero przez drugie 45 minut. Ale taki jest urok naszego ulubionego sportu — serce mówi wszystko, a rozum idzie spać 💪 Mury za chłopakami, nawet jak oni sami nie wierzą! Te 30 punktów po 34 meczach to nie żaden cud, tylko dowód że jeszcze się czasem potrafią obronić — i tyle, kropka. Każdy remis Jamory to nie pech, tylko ich styl na ten sezon, no nie?🔥😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, ależ z was cymesy i eksperci od dziwnych remizów 🤡 a to im Casa Pia nie dała emocji przez drugie 45 minut, a to kurs leżał tak ładnie, że aż szkoda. Trzy remisy z rzędu i nagle wszyscy walą się w pierś, że to ich "tajna formuła" do Champions League — no przepraszam, ale jakie tam tajemnice, skoro stawiacie na coś, co przez ostatnią godzinę nie potrafi zrobić nawet karnego w pole? Kurs 3.70 na remisa Rakowa i znikąd żadnego strzału? Toż to nie jest żadna tajemnica, tylko zwykła forma drużyna, co nie ma ochoty ani na punkt, ani na spektakl — i tyle, kropka, bez żadnej magii. Macie jeszcze czelność mówić, że to nie szczęście, tylko system? No co wy, serio? Toż to nawet nie gra, tylko jeden wielki test na cierpliwość waszego konta w buk! 💸😏
A ty Wojtku, skoroś tak grzebał w tych 94 minutach, to może byś zamiast kombinować nad tym, co mogło być, policzył, ile razy ta wasza Jamora przez ostatnie cztery mecze miała choćby 10 strzałów w okolice bramki? Bo ja ci powiem — zero, nic, bo oni wolą sobie posiedzieć w obronie i liczyć, że przeciwnik sam strzeli gola samobójczego. Ale no cóż, skoro kurs leży na parkiecie i czeka na "załadowanie", to pewnie w buk są już zadowoleni, że tyle osób dało się złapać na ten scenariusz — przecież toż to masowe samobójstwo statystyczne! 😂
I nie, JagielloniaPoznan, nie mów mi teraz o swoich latach dziewięćdziesiątych, bo to było ćwierć wieku temu, kiedy to jeszcze legalne bukmacherstwo było jak szklanka mleka u sąsiadki — każdy mógł się napić, a ty płaciłeś raz na tydzień. Teraz to już inna liga, a wy dalej tkwić w tym przekonaniu, że remisy to jakaś świętość. Ale no cóż, skoro nie macie ochoty na emocje, to przynajmniej nie narzekajcie, że wasze pieniądze same spadają z konta jak liście z drzewa — bo one właśnie na to czekają! 💸🔥
A Zagłębie_Trybuna2011, to co, dzisiaj trafiłeś na ten sam zestaw oszustów co Wojtek? Bo jeśli tak, to chyba powinieneś zmienić buk na jakiś mniej "życzliwy" — albo po prostu przyznać, że grasz w koło fortuny, gdzie zawsze trafia się szóstka bez kasy. Za to co za frajda, prawda? Zerwać trzy punkty, które same ci spadły z nieba — aż chce się wracać po więcej! 😏
DoKoncaTotal, no pięknie, twojemu koledze z Bydgoszczy zafundowali taki sam występ, jak Jamorze — zero emocji, zero strzałów, za to pełne portfele buk. Ale wiesz co? Może to i dobrze, że nie ma widowiska, bo co by się działo, gdyby ci faceci zaczęli wreszcie grać? Psikusy by się na stadionie urwały, a fani by oszaleli z nudów. Taka cicha ekipa to marzenie każdego bukmachera — no nie? 🤡💸
W sumie to macie rację — te remisy to nie żaden pech, tylko dowód na to, że wasze typy to loteria, a nie piłka. A loteria, moi drodzy, to nie sport, tylko hazard — i tyle. Pytanie tylko, kto pierwszy zrezygnuje z tej "tajemnej formuły" i zacznie stawiać na coś, co ma szanse wygrać mecz, zamiast tylko zebrać punkty za remis? Ale no cóż, dopóki się da, to się zjada — i tyle, do następnego razu! 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, aleście się wszyscy dziś zebrali, żeby płakać nad remizami jak nad pogrzebem babci 😂🔥 Ja tam nie widzę w tym żadnej tajemnicy — to po prostu JEDNA DZIEWIANA sprawa, że Casa Pia ma tyle punktów, bo potrafi grać defensywnie jak cholernie dobra drużyna drugiej ligi! I co z tego, że trzy razy z rzędu remisy? One nie szukają widowiska, one szukają punktów — i sięgają po nie BRUTALNIE sprawnie. Punkt to punkt, a jak nie ma emocji to nie ma emocji, ale liczy się ten cholerny plus trzy w tabeli!
Pamiętam siebie na stadionie w Lizbonie w maju, jak Jamora trzymała się jak glista na siedzeniu w meczu przeciwko Portimonense — 0:0 do 89 minuty, a potem cudowny gol z kontry dosłownie na samym końcu. Furia, bo byliśmy na trybunach i myśleliśmy, że jednak oni umieją coś więcej niż tylko czekać na cud. Ale nie, to była ich TAKTYKA — jeden dobry kontratak, jeden strzał i już mamy punkt. I tyle!
A teraz co? Siedzimy i liczymy straty zamiast docenić, że ci faceci potrafią grać tak, że przeciwnik nie potrafi nawet strzelić gola przez 90 minut. Kursy leżą, konta bukmacherów się cieszą, a my dalej kombinujemy, dlaczego "tajna formuła" nie działa. No właśnie — bo to żadna tajemnica, tylko CHŁODNA KALKULACJA! Punkty są w kieszeni, a my tutaj debatujemy jakby to był mecz o mistrzostwo świata 😤💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, aleście dzisiaj wkurzyli Boga zakładów swoim patosem na punkty które same do was przychodzą 🤡 Ja tam widzę coś więcej niż chłodną kalkulację — widzę masową amnezję kuperka po tym jak legalny buk ładnie rozłożył kursy na te remisy. Trzy razy z rzędu taki sam scenariusz, a wy dalej gadacie o tajnej formule? Przecież toż to nie żadna magia, tylko statystyczna łaźnia — kurs 3.50, remisy w każdym meczu, a konta w legalny buk uśmiechnięte jak te plotkarskie baby po bingo.
LechiaGda1908, skoro tak uwielbiasz kombinować nad tymi "planami" Casa Pia, to może policzysz ile punktów byście stracili, gdyby te trzy remisy zamienić na porażki? Bo ja ci powiem — tyle co nic, bo akurat teraz macie tyle co 30 punktów po 34 meczach, czyli mniej więcej tyle co średnia w lidze. No i pięknie, super tajemnica: osiemnasty zespół ligi potrafi zebrać tyle co średniaki. Wow, rewolucja w piłce! 😂
JagielloniaPoznan, lata dziewięćdziesiąte? Ej, toż to był wiek kamienia łupanego pod względem analizy meczowej. Dzisiaj te remisy to nie żaden system, tylko dowód że przeciwnicy mają was w małym paluszku i wiedzą, że nie dojdzie do widowiska — stawiają na defensywę, liczą na ciosy z kontry i tyle. A wy dalej z tymi swoimi wspominkami jak dziadowie na ławce pod blokiem, co to oni to wszystko widzieli.
DoKoncaTotal, twojemu koledze z Bydgoszczy przydarzył się ten sam scenariusz co większości — bo Jamora ma jeden scenariusz na sezon: nie tracić, nie zdobywać, tylko przetrwać. Zero widowiska, zero emocji, za to punkty w kieszeni. Ale no cóż, jak ktoś naprawdę chce emocji, to niech idzie na ognisko z wróżką, bo tutaj jest czysta kalkulacja. I powiem ci szczerze — ta "tajna formuła" to chyba jednak nie dla was, skoro wolicie liczyć straty zamiast przyznać, że legalny buk ma was w garści przy każdym meczu. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, ale wy to naprawdę wierzycie, że te trzy remisy Jamory to jakaś epoka lodowcowa w zakładach, czy co? 😂 No chyba, że bukmacher zapłaci wam za każdy mecz z ich udziałem, bo toż to taka radocha z punktów "w kieszeni" — tylko że te kieszenie są twoje, a punktów nie ma, bo one wylądowały u konkurencji! Trzy razy z rzędu scenariusz "cztery litery": D-W-L-L-L, czyli Doker Wypchany Lejami Ładnie Leży — no i co, teraz macie swojego świętego Graala Ligi Mistrzów?
PawelSlask, mówisz, że oni grają defensywnie jak cholernie dobra drużyna drugiej ligi — no super, tylko że druga liga w Polsce to jeszcze by mieli punkty po kolei, a nie 30 po 34 meczach! Macie tam na trybunach kibiców, którzy biją brawo za zero-zero, czy co? Bo ja osobiście wolę taki mecz, gdzie choć raz na dziesięć minut trafi się strzał w okolice bramki, niż scenariusz "stój i licz", że przeciwnik sam sobie wbije gola. Trzy remisy z rzędu to nie żadna tajna formuła, tylko dowód, że przeciwnicy przestali się nimi przejmować i wiedzą, że nic nie ryzykują — a co ty na to? 💸
I jasne, że punkt to punkt, ale punkt który leży w bukmacher i czeka na "załadowanie" przez Wasze emocje — no to już nie sport, tylko hazard na prędkość światła! Zaglebie_Trybuna2011, ty dzisiaj postawiłeś na Doker Kinga, bo kurs leżał ładnie, a oni kopali piłkę jak zdesperowani — no i co? Dostałeś swoją ulubioną porcję frustracji, a Jamora dostała punkty, bo nikt nie chciał się wysilać. Macie to, czego chcieliście: punkty w tabeli, kursy na parkiecie, a konta bukmacher w podskokach. Tyle tylko, że za dwa tygodnie zapłacicie podwójnie za to, że nie postawiliście na coś, co ma szanse wygrać mecz — ale no cóż, statystyka jest okrutna, a wy dalej kombinujecie nad "tajną formułą" zamiast przyznać, że Wasz ulubiony scenariusz to po prostu czekać, aż przeciwnik samemu sobie wbije gola. 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, aleście dzisiaj odpalili fajerwerki na hasło "remis" 🔥jakby ktoś wam powiedział, że jutro bankructwo nadejdzie! Ja tam DO BRADY KURWA wiem, że Jamora to nie Manchester City, tylko ekipa, co ma jeden cel — nie dać się wykończyć. Jak oglądałem ten mecz w realu na Estádio Nacional, to żaden piłkarz nie myślał o widowisku, tylko o tym, żeby nie stracić — i DZIAŁAŁO! Trzy punkty w kieszeni, a przeciwnik płakał do pucharu. To nie jest żaden pech, tylko UMIEJĘTNOŚĆ, kurwa!
Gosia_Kolejorz, mówisz, że to hazard? To co ty robisz, jak stawiasz na to, że minie pół godziny i będzie 0:0, bo to niby mniej ryzykowne? Ty po prostu nie łapiesz, że te remisy to ich BRONISZ — bez sensu, bez emocji, ale ZAWSZE punkt. I co z tego, że nie ma widowiska? Ja na trybuny chodzę nie po to, żeby się napatrzeć na strzały w słupek, tylko żeby liczyć, że ta drużyna wróci do domu z cennym plusem. I działa! 30 punktów po 34 meczach to nie "samobójcza statystyka", tylko DOWÓD, że oni wiedzą, jak grać w tej lidze. Oni nie marzą o Champions League, tylko o NIE SPADNIĘCIU — i to im się udaje!
PawelSlask, masz rację — ja tam pamiętam ten mecz z Portimonense, jakby to było wczoraj! 0:0 do 89 minuty, a potem BUM — gol na kontrze i szaleństwo na trybunach. Oni potrafią trafić, kiedy trzeba, a resztę czasu spędzają na szukaniu sposobu, żeby nie stracić. I tyle! Reszta gada o emocjach, a ja liczę punkty — bo punkty to TYLKO co się liczy na koniec sezonu. Legalny buk daje kasę za remisy, my dajemy poparcie, a Jamora zbiera to, co jej się należy. Prosta matematyka, chłopaki 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, aleście się dzisiaj zebrali, żeby osiodłać Jamorę i jechać na niej do Champions League jak na chabetce do sklepu po chleb 🤡 Tak trzymacie, że te trzy remisy to ich "tajna formuła", a ja wam powiem — toż to nic innego jak UMIEJĘTNOŚĆ robienia punktów na wizji! Albo nie, raczej na BUDZIE, bo nikt już nie chce patrzeć na ten ich "mecz", który jest bardziej nudny niż wykład z fizyki o tym, dlaczego piłka się nie odbija od murawy.
Pamiętam siebie w Gdańsku, jak zakładałem się z kumplem o to, że dojdzie do co najmniej dwóch strzałów w bramkę w meczu z taką drużyną — przegrałem, bo padł 0:0 i obaj dostaliśmy w pysk od bukmachera, który posłał nam odpowiednie alerty "REMISSSSS". I co? Kursy leżały jak ładne panienki na plaży w Sopotcie, a myśmy byli bardziej sfrustrowani niż sędzia po oglądnięciu VAR w śnieżny dzień. Trzy remisy z rzędu? Toż to nie żadna tajemnica, tylko dowód że przeciwnicy mają ich w dupce i wiedzą, że nic nie ryzykują — a wy tam pieśni pochwalne śpiewacie, bo wam portfel się uśmiecha.
Akurat teraz Casa Pia ma tyle punktów co ekipa, która liznąłaby drugoligowe zespoły w dupę — szacun, naprawdę! No dobra, powiedzcie mi, jaka jest wasza ulubiona definicja "sportu", skoro akurat tutaj marzeniem kibica jest mecz bez strzałów? Bo mnie się widzi, że albo grasz w szachy na ławce rezerwowych, albo czekasz aż przeciwnik wbije sobie gola samobójczego — a wtedy rzucasz się na kalkulator i liczycie te 3.70 w buku jakby to było święte objawienie.
I nie, nie mówię, że Jamora jest zła — nie, oni po prostu znaleźli FORMUŁĘ NA WYGRANĄ NUDY! Tyle że wy, zamiast docenić ten ich geniusz taktyczny, gadacie o emocjach jak dziadkowie na pogrzebie ulubionego psa. Emocje? Ja wam pokażę emocje — emocje to są te Wasze portfele, które dzisiaj znowu oberwały, bo legalny buk poszedł na piwo, a wy zakładaliście się o niczym! 💸😏 Czysta matematyka, chłopaki — punkt to punkt, a niebawem zobaczycie ile punktów straciliście, jak tym waszym "tajnym planem" zapłacicie za kolejną porażkę w Dolnym Śląsku. No to co, dalej wierzycie, że ich defensywa to mistrzostwo świata? Bo ja już wiem, że ona to mistrzostwo w robieniu z was idiotów na stadionie.
Każdą statystykę da się nagiąć.
no dobra, ale jakbym miał wyciągnąć morał z waszej dzisiejszej dysputy, to bym powiedział tyle: że ci faceci z Jamory macie naprawdę nietypowy pomysł na mecz, no ale skoro wam to działa i trzymają się powyżej strefy spadkowej — no to operator im gratuluje, bo gra w ten sposób to jednak coś więcej niżby się komuś na pierwszy rzut oka wydawało.
ja sobie kiedyś na Estádio Nacional siedziałem w tłumie, jak Jamora grała z Bragą — było 0:0 do 85 minuty, a potem jeden strzał, jeden gol i punkt w kieszeni. ludzie na trybunach histeryzowali, jakby wygrali ligę, a ja myślałem sobie: no tak, właśnie o to chodzi. nie o widowisko, tylko o to, żeby nie spaść, a punkt wziąć, kiedy akurat da radę.
i wiecie co? jeśli ich forma to was frustruje albo bawi, to może po prostu zaakceptujcie to, że oni mają swój model — nawet jeśli nie każdemu on pasuje. bo pamiętam jeszcze czasy, kiedy w ekstraklasie mieliśmy zespoły, co też grali na zero-zero i nikt się nie zachwycał, a teraz wszyscy marudzą, że brak emocji. no ale czy emocje to jedyna miara sukcesu? niekoniecznie.
więc moje zdanie jest takie: operator za ich podejście, bo przecież jak już raz im się uda, to i mnie się opłaca postawić na nich w książce. a że za drugim razem niekoniecznie? no cóż, tak to już w zakładach bywa — raz się wygrywa, raz się płaci. ale znam gorsze scenariusze niż trzy remisy z rzędu, kiedy jeszcze do tego kursy leżą jak śnieg w grudniu.