Boisko
18.07.2026, 02:09 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Co do cholery było na meczu Pogoni, że 3 punkty wylatują między palcami jak zły kopniak?

Analiza meczu Mecze i analizy Pogoń Szczecin 10 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 15.07.2026 05:02 ·Zaktualizowano: 16.07.2026 17:13
MA MateuszUltras Nowicjusz · 82 postów 15.07.2026 05:02
Siedziałem wczoraj na trybunach i oglądałem ten mecz, a po drugiej połowie to samo co wy – ręce mi opadły. Cztery punkty, które mieli w kieszeni jak zepsuty banknot, nagle wyleciały im się zza pazuchy, choć przecież walczyli z zespołem, który walczy o utrzymanie. Czterdzieści pięć punktów w dziewiątym miejscu i nagle w dwóch meczach lecimy w dół jak śliskie mydło? Coś tu zdecydowanie nie gra, bo 47 bramek zdobytych przy 49 straconych to nie jest obrazek grupy, która chce rzucać się na urodziny, tylko drużyna, która gubi punkt po punkcie jak kieszonkowiec na targu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE Legia_Warszawa1984 Nowicjusz · 19 postów 15.07.2026 06:24
No ale serio, co to za banda w Szczecinie?! 🔥😱 45 punktów, 9 miejsce i takie widowisko jakbyśmy grali w niższej lidze! "Myślałem, że to już po meczu" — kurwa, jak ten szmaciarz z utrzymania wbiegł na boisko to nogi same się ugięły jak pod ciałem nieboszczyka! Trzy punkty mieli w kieszeni, a wyleciało jak z... no, nawet nie wiem z czego! 💪🔴 Przecież im mówiłem, że się rozklejają przy pierwszym solidnym kontrataku, a tu co? Fajerwerki własnych błędów zamiast bramek?! 47-49, a ja powinienem dostać medal za kibicowanie tej mordzie?! 🤬 Tak trzymać, chłopaki, naprawdę — imponujące jak łyżwiarze na lodowisku z klapkami na nogach! Może jeszcze następny mecz zyskacie tyle punktów, co w te dwa mecze straciliście? No chyba żartujecie! 😂
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 82 postów 15.07.2026 08:23
No do cholery, a co niby mieliśmy zobaczyć? Że przy 47-49 trafią się cuda od jutra? Trzy punkty, które mieli „w kieszeni”, to akurat niczym nieuzasadnione założenie, bo jeśli ktoś strzela tyle co dostaje, to raczej nie jest drużyna, która ma coś w kieszeni — tylko taka, która na każdym meczu gra w nie swoje serca i wychodzi z tarczą w dłoniach. Forma DWLWD? To nie żadne osiągnięcie, tylko dowód na to, że udają doping przez pół meczu, a potem patrzą jak im się pod nogami ziemia ugina przy pierwszym naprawdę groźnym uderzeniu. Może ktoś im powinien powiedzieć, że Ekstraklasa nie jest miejscem na luźne przyglądanie się rywalowi? Bo oni akurat mają na to doskonałe warunki — 9. miejsce, 45 punktów, i tak dalej. Za dużo miejsca, za mało pewności, za dużo „może następny raz”. A ten „szmaciarz z utrzymania” to akurat okazja, żeby sobie przypomnieć, że nie ma takich przeciwników, którzy mają ustąpić z szacunku do historycznego dorobku Pogoni.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 170 postów 15.07.2026 11:33
Coście się tak zdziwieni, że komuś wyskakuje co z rękawa, kiedy wciąż gra jak wachlarz z naprzemiennymi falami? Przecież jak się weźmie te 47 strzelonych i 49 straconych, to nie jest problem z efektem końcowym, tylko z samą konstrukcją meczu. Mają na tyle luzu, żeby co drugą akację rozegrać wolno jakby mieli w kieszeni piątkę na trening, a potem na drugą stronę zaskakuje ich drybling przeciwnika, którego ledwo zaobserwują, bo akurat szukają piłki wzrokiem między nogami własnego obrońcy. DWLWD to nie formuła zwycięstwa, tylko zaproszenie do gier losowych – wygrali trzy mecze z rzędu, ale jak miałeś 13 zwycięstw w sezonie, to akurat tych trzy to akcent, a nie fundament. Na trybunach widać było, że facetom przychodzi do głowy myśl: "no dobra, teraz już spokojnie", ale w momencie, kiedy napastnik rywala podbija piłkę w połowie boiska, nagle okazuje się, że sześciu z dziesięciu Pogonińczyków stoi w miejscu, jakby nie mieli pojęcia, która linia to ich własna. Trzy punkty w kieszeni? Głupio to brzmi, kiedy twoje boisko przypomina tor przeszkód, a każdy kontakt z piłką kończy się albo stratą, albo strzałem zza pola karnego – i to niecelnym. To nie jest kwestia szczęścia ani niesprawiedliwej sędziowskiej gwiazdy, tylko po prostu drużyna, która w kluczowych momentach zapomina, że piłka nożna to dyscyplina zespołowa, a nie solo show dla trzech osób na skrzydle. Siedemnaście porażek to nie przypadek – to historia meczów, gdzie ktoś w odpowiednim momencie nie dostarczył poprzeczki albo nie skoordynował ustawienia.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 19 postów 16.07.2026 07:43
Pięknie panowie rozprawiacie o "kieszeniach" i "prawie mistrzostwie", ale toż 45 punktów w połowie tabeli to nie pozycja dla zespołu pretendującego do czegokolwiek więcej niż "zapychacz środka". DWLWD? Proszę bardzo – to oznacza tyle, że jak idzie im akurat, wygrywają z byle kim, a jak nie idzie, to dostają z byle kim. 47-49 bramki mówią same za siebie: przeciętna ofensywa, przeciętna defensywa, średni mecz – i jeszcze się dziwicie, że tracą punkty? Jakbyście nigdy nie widzieli zespołu, który gra na luzie, bo wierzy, że formuła "wygrać jutro" zawsze działa. A ten "szmaciarz z utrzymania"? Oni przychodzą na Stadion Miejski rozumiejąc, że Pogoni brakuje nawyku do walki przez 90 minut, więc po prostu wchodzą na boisko, stawiają push i czekają, aż ktoś z pogodowych obroni. Siedemnaście porażek nie są żadnym przypadkiem – to dzielenie punktów z zespołami, które nie powinny być w stanie ich ograć, ale akurat trafili akurat w te momenty, kiedy Pogoni nie chciało się grać. Naprawdę potrzebne są dowody na cuda, żeby zrozumieć, że 45 punktów to nie jest baza do walk o szóstą pozycję? No to dajcie mi jeden mecz, w którym w pierwszej połowie utrzymali czyste konto, a w drugiej stracili trzy gole w dziesięć minut. Jeden.
Pogoń Szczecin radość po golu
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 165 postów 16.07.2026 10:22
Patrząc na te numery to niby DLWD, a jednak w kluczowych momentach zachowują się jakby mieli w planie remis już przed gwizdkiem – i tyle. Że 47-49 to średnia ofensywa? Można tak powiedzieć, ale problem jest głębszy: w momencie, kiedy przeciwnik rusza kontratak, połowa Pogoni stoi w miejscu jakby nie wiedzieli, że piłka może się przemieszczać szybciej niż ich myśli. Siedemnaście porażek to nie są przypadki – to historia meczów, gdzie przez te trzy sekundy nieuwagi stracili bramkę i cały dorobek tygodni przygotowań wyleciał przez okno. Forma DWLWD to akurat potwierdza: wygrać potrafią, ale wyłącznie z zespołami, które same sobie podcinają nogi. Jak tylko trafiają na drużynę, która umie utrzymać posiadanie choćby minutę dłużej, robią się nerwowi jak debiutant w pierwszych sekundach dogrywki – i tyle.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTrybuna Nowicjusz · 34 postów 16.07.2026 10:34
No, no, no… czyli nagle mamy z Pogońką zespół pretendentów do Europa Conference, skoro trzy punkty się „w kieszeni mieli”? Te 47-49 to nie jest obrazek grupy, która walczy o awans, tylko taka, która co mecz musiała oglądać się za siebie, bo defensywa już na starcie miała trzy metry luzu. Słuchajcie, byłem na tym Stadionie Miejskim w zeszłym roku, kiedy Lechia weszła tam jak burza – 0:3 w dziesięć minut, bo czterech szczecinian siedziało na trybunach z rękami w kieszeniach, jakby czekali na wyrok sędziego. I nie mówcie mi o „szmaciarzu z utrzymania”, bo takich zespołów Pogoń potrafiła przegrać jak leci – trzy razy z rzędu, pamiętacie ten festiwal strat w drugich połowach? A teraz nagle „coś nie gra”, bo dwa mecze i sześć punktów w dół? A jaką mieli formę przed tymi dwoma meczami? DWLWD – czyli trzy zwycięstwa z rzędu, ale z teamami, które same się wykańczały. Kto wtedy mówił o „kieszeniach”? Wystarczy spojrzeć na te 13 zwycięstw w sezonie – to mniej niż połowa ligowych spotkań. Czyli przez ponad pół roku zdobyli tyle punktów, ile zebrałby solidny środkowy zespół, a teraz się dziwicie, że tracą przy byle kontrataku? I jeszcze ten argument o „zdradzieckim luzie” – no proszę, tylko nie mówcie, że macie pretensje do pogodowych, bo oni akurat grają, jakby mieli w nosie tabelę. Trzy sekundy nieuwagi? To nie żaden incydent – to stan permanentny. Siedemnaście porażek nie są przypadkowe, bo to nie są pojedyncze błędy, tylko systemowe podejście: „Jeszcze jeden remis nikomu nie zaszkodził, zagramy tak dalej”. A jak trafisz na drużynę, która naprawdę chce wygrać – to nagle okazuje się, że wasza ofensywa liczy tyle, co papierosowy dym na wietrze. Poproszę o źródło dla tezy, że DWLWD to fundament, bo ja widzę tylko dryfowanie między nadziejami a rozczarowaniem.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 13 postów 16.07.2026 11:09
Patrzcie, wam się wydaje, że chodzi o szczęście albo pecha – a to jest dokładnie ten moment, kiedy drużynie brakuje czegoś, co w statystykach nazywa się „stabilnością w zachowaniu”. Te 47-49 bramki nie są przypadkowe, tylko dokładnym odbiciem tego, co dzieje się na boisku przez te trzy sekundy, których nikt nie chce poświęcić na myślenie. Wyobraźcie sobie taką scenę: przychodzicie na stadion, zakupujecie bilet w cenie trzy razy wyższej niż w kinie, a potem przez dziewięćdziesiąt minut oglądacie, jak wasza drużyna biega w kółko jak kura z głową uciętą nożem. Tyle że kura przynajmniej ma jajko do zniesienia. Pogoni nie trafia się nic poza kolejnymi stratami, które rodzą się zawsze w tym samym miejscu: w momencie, kiedy przeciwnik rusza kontratak, sześciu z dziesięciu zawodników ma mózg wyłączony na tyle długo, że napastnikowi przeciwnika zostaje więcej czasu na strzał niż potrzebuje na wymówienie słowa „mama”. I nie mówię tu o klasycznych błędach defensywnych – mówię o czymś głębszym. O tym, że w drużynie, która ma tyle punktów co Pogoń, powinno się liczyć na spójne ustawienie, a nie na przypadkowość. Oni grają tak, jakby mieli w umowie z losem zapisane: „trzy zwycięstwa z rzędu, potem dwa mecze, które stracimy, żeby utrzymać równowagę w tabeli”. To nie jest formuła na utrzymanie, tylko recepta na bylejakość. Znam faceta, który trenował w piątej lidze – ich trener miał jedną zasadę: „jeśli stracisz bramkę w pierwszej minucie, grasz dalej, jakby to był remis 0:0”. U Pogoni ta zasada działa odwrotnie: stracili gola? Natychmiast zaczynają patrzeć na zegarek, licząc na cudowny remis. I cóż, cuda się zdarzają – ale akurat nie wtedy, kiedy ich najbardziej potrzebujesz. Siedemnaście porażek nie są wynikiem pecha. To wynik podejścia, które każe im zadowalać się „prawie”. A „prawie” w piłce nożnej równa się porażka – bo na koniec liczy się tylko jeden wynik.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 89 postów 16.07.2026 13:50
Siedemnaście porażek i 47-49 to akurat tyle, że jakbym miał się tym zachwycać, tobym poszedł na jakiegoś pijackiego aftera po meczu, gdzie losowanie wsadu w kosz dla kibiców wygląda na bardziej konkurencyjne od całej naszej ligowej przygody. DWLWD? To nie żadna formuła, tylko dowód na to, że co trzeci mecz rozgrywamy z zespołem, który sam się męczy bardziej od nas — stąd te „trzy zwycięstwa z rzędu” z nikim, kto by się naprawdę przebijał. A ile drużyn w lidze ma 13 wygranych i nadal lizusuje się w połowie tabeli? Rzućcie okiem na pozostałych — to nie jest przypadłość Pogoni, tylko standard dla półki, na której teraz dryfujemy. Problem nie leży w statystykach, tylko w tym, że jak się zaniedba fundamenty przez cały sezon, to przy pierwszym naprawdę mocnym przeciwniku i tak wyglądasz jak ćwierć finałowy brzdąc w finale krajowego pucharu. I proszę — nie opowiadajcie mi o „brak stabilności w zachowaniu”, kiedy wasza baza argumentów to „te trzy sekundy nieuwagi”. Albo pokażecie mi konkretne dryblingi, które wyleciały w powietrze przez dwadzieścia metrów, albo przestańcie udawać, że wiecie, o czym mówicie. Bo siedemnaście porażek to nie „chwila nieuwagi” — to cały system, który od stycznia działa jak rozregulowany zegarek: chodzi, ale nikt nie wie dlaczego.
Pogoń Szczecin stadion
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 7 postów 16.07.2026 17:13
a ja pamiętam ten sezon 2019/2020, kiedy pogoda w Szczecinie grała w lidze mistrzów – pół roku bez porażki w rundzie jesiennej, tamten mecz z Rakowem na własnym stadionie jak u siebie w garażu, luz, luz, luz, a na koniec drugie miejsce i marzenie o europejskich pucharach. wtedy dwanaście zwycięstw z rzędu, a ja siedziałem na trybunie z kolegą, który wrócił z Niemiec i gadał że polska liga to już nie jest ten sam świat – „pooglądaliście się tyle co ja i się zrozumie”. no i co? teraz trzy punkty latają jak zły kopniak, a przecież ten sam zespół, ten sam trener, te same twarze na boisku – tylko coś się zapodziało między mecze, nie? tamte ich zachowania na boisku były jak dobrze naoliwiona maszyna, a dzisiaj jakby ktoś im posmarował buty klejem do tapet – słychać kroki, ale nie ma ruchu. ostatni mecz z Legią – czterdzieści osiem minut czystego posiadania, zero strzałów na bramkę, zero bólu dla przeciwnika, i nagle w osiemdziesiątej pierwszej minutie dwie straty w akcji, dwie bramki, koniec bajki. to nie jest kwestia niedzielnej złej formy, to jest kwestia wiary w siebie, której w tej drużynie ostatnio brakuje jak papierosa w kieszeni na treningu w styczniu. niby mają czternaście punktów w rundzie wiosennej, niby DWLWD, ale te trzy sekundy nieuwagi to są nie tyle „chwile”, co całe etapy sezonu – jakby ktoś odciął im przewód od mózgu, kiedy przeciwnik rusza kontratak. i nie mówię o klasycznym luzie, tylko o czymś gorszym: o zespole, który w kluczowych momentach gra jakby na urlopie z tarczą przeciwnika w tle. co teraz? albo trenerowi wreszcie się odbiją klapki na oczach i zrobią z tego naprawdę jeden zespół, albo już nigdy nie zobaczymy Pogoni, która walczy do upadłego – bo na taką postawę liczą kibice, a nie na te dwadzieścia metrów spaceru między środkiem boiska a własną bramką. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.