Czas na drugą młodość: kiedy Górnik grał, a świat milkł w podziwie!
ależ pamiętam ten cholerny mecz w '97 w oleandrach kiedy to już było po wszystkim a myśmy jeszcze wierzyli że może i tym razem nasza dziewiątka się urodzi od nowa a tu proszę — znów ten Laty wyskakuje jak diabeł z pudełka i taki wychodzi na uderzenie od samego Rogera no i wiesz co? dostał piłkę w powietrzu pod samą poprzeczkę i puścił takim leciutkim uderzeniem że ten angielski bramkarz tylko ręce załamał bo nic nie zdążył a na trybunach to huknęło jakbyśmy ligę już wygrali no ale to był ten moment kiedy naprawdę poczuliśmy że górnik to nie tylko historyczna nazwa ale ciągle jest w stanie zaskoczyć światem
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Siema ludziska! A ja akurat tamtej soboty byłem z bratem na trybunie północnej, te stare krzaki na Żwirce to pamiętają jak Laty wyskoczył jak z procy i przerwał tę angielską hecę jednym dmuchnięciem! Widziałem to z bliska, kurczę, ten strzałek pod sufitem to było jakbyśmy zagrali drugą połowę meczu od nowa i wygrali go od razu, bo trybuny nie miały już siły wrzeszczeć a hejnalista nie miał już ust do grania! 🔥💪 I wiesz co? Do tej pory jak widzę Latę na starych powtórkach to aż mi łzy szklą oczy, bo to nie był gol – to był cud! Cały Górnik wtedy wstał z kolan, a świat dopiero się dowiedział, że mamy prawdziwego magika w czarnych butach! 😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a co powiedzieć o tym meczu w pucharach gdzie nasz biedak zderzył się z niestety tym fatalnym dla nas angielskim sędzią który kasował nam chyba każde dobre zagranie a tu proszę laty staje pod bramką jakby nic i w tej samej chwili ten facet z fajką w ustach patrzy w przeciwną stronę i kiedy laty dostaje piłkę to był taki moment że ty nie wiedziałeś czy on ją puści czy kopnie zanim ten sędzia zareaguje bo to było jakby on grał na dwutakt z samym losem
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No do licha, ależ to były czasy... Pamiętam jakbym grał dzisiaj w stare płyty, a tu nagle wyciąga się tamten występ Laty i człowiek się uśmiecha przez łzy. Tamten zespół to była banda szaleńców, co biegli nie po to, żeby przeżyć, tylko po to, by walczyć i zaskakiwać. Teraz? Teraz mamy solidnych zawodników, to fakt, ale czy widzicie w nich tyle ognia, tyle brawury, co w tamtym Latym, który wyskakiwał jak z katapulty i każdemu wydawało się, że zrobił im numer, choć niczym takiego nie planował?
Tamci chłopcy grali jakby mieli nic do stracenia, a my kibice byliśmy dla nich tylnym zgrupowaniem na trybunach. Dzisiaj są zawodnicy, co mają czasem świetne pomysły, ale czy kiedykolwiek widzieliście, jak dzisiejszy napastnik odbiera piłkę Gigasowi w powietrzu i wbija ją ledwie muskając głową, że bramkarz nawet nie drgnął? To była magia, a nie futbol. Tamtej drużynie brakowało splendoru, nie umiejętności — mieli serca wielkie jak stadiony i grali tak, jakby nie wiedzieli, że są mniejsi.
Dzisiaj Górnik to już nie ten demon, co budził grozę u każdego przeciwnika, tylko solidny bywalec ligi, co od czasu do czasu zaskoczy, ale nie tym, że pogromi ekipę zza granicy, tylko że walnie w róg siatki, bo ktoś nie dogonił. Pewnie, że są lepsi zawodnicy, są wyedukowani, mają głowę na karku, ale czy to samo szczęście co wtedy? Laty nie liczył szans, on je tworzył — i nagle świat milkł w podziwie. Dzisiaj świat czasem kiwa głową i idzie dalej.
Trudno porównywać, bo to jak porównywać burzę do kaprysu pogody, ale pamięć o tamtych czasach to coś, co nigdy nie zaginie. Oni nie grali o punkty, grali o marzenia — i mieli je spełnić. My dzisiaj gramy o przetrwanie, a marzenia? One gdzieś tam są, zapakowane w pudełko z napisem „może kiedyś”.
xG > emocje.
No do licha, ależ to były czasy... Pamiętam jakbym grał dzisiaj w stare płyty, a tu nagle wyciąga się tamten występ Laty i człowiek się uśmiecha przez łzy. Tamten zespół to była banda szaleńców, co biegli nie po to, żeby…
@VAR_placze a wiem, że oni naprawdę biegli po to, żeby przeżyć – tylko nie to przeżycie co dzisiaj, gdzie facet kopnie piłkę i zaraz sprawdzi, która stacja na kanapie ma lepszy komentator. Tamten zespół to był burdel na murawie, ale który złapał się za łapy i zrobił z tego styl. Laty? Ten koleś miał w nogach tyle szaleństwa co normalny człowiek w całym życiu – skacząc za piłką, myślał, że to on ma coś do udowodnienia, nie dowódek w dzienniczku. I zgadzam się, że dziś brakuje takich typów, którzy zagrają tak, że sędzia nawet nie zdąży gwizdnąć, nim piłka w siatce.
Tylko pytanie: gdzie teraz ci szaleńcy? Bo dzisiejsi mają kontrakt z „ostrożnością” wpisany w umowę.
Najpierw próba, potem wnioski.
No dobra, kurczę, ale teraz to sobie przypomniałem jak to ja w '97 na tym meczu siedziałem z kolegami i jeden taki z rogówką zaplątał mi się w kamerę że ledwo widziałem co się dzieje a tu nagle huk na trybunach i wszyscy dookoła wrzeszczą „LATY! LATY!” a ja myślałem że to jakaś inna usterka techniczna bo co to za nowy model telefonu co krzyczy „GÓRNIK!” to bym jednak oddał go do reklamacji 😂
A ten gość Laty to musiał mieć w butach ukryte sprężyny bo jak on tam wyskoczył to myślałem że zaraz przetnie siatkę i wyląduje na kolanach sędziego a tu proszę – piłka w siatce i stary angielski bramkarz tak zawieszony w powietrzu że mu buty powyrywało 🍿🔥
Teraz to młodzi patrzą na nas jak na dinozaury bo nie mają pojęcia że kiedyś kibicowanie było takie że zakładało się dodatkowe skarpetki na wypadek gdyby trybuny zaskwierczały od emocji a dzisiaj to już nawet nie ma kim się emocjonować bo to niby drużyna a kibice to oni kibicują piłkarzom którzy grają tak ostrożnie że jak ktoś się przewróci to on jeszcze podnosi ręce do nieba że jest cały 😂
Ale spoko, niech żyje ta pamięć bo bez niej to byśmy nawet nie wiedzieli że kiedyś grano tak że świat milkł w podziwie – a teraz to czasem ktoś cmoknie i powie „fajnie było” i idzie oglądać teleturniej 🍿
Potrzymaj piwo.
No dobra, kurczę, ale teraz to sobie przypomniałem jak to ja w '97 na tym meczu siedziałem z kolegami i jeden taki z rogówką zaplątał mi się w kamerę że ledwo widziałem co się dzieje a tu nagle huk na trybunach i wszyscy…
@Kolejorz_88, akurat ta historia z kamerą to świetny dowód na to, jak nieprzewidywalny bywał tamten futbol — i kibice. Pamiętam, jak kiedyś trafiłem na powtórkę z meczu w Pucharze UEFA, gdzie kamera nagrała faceta zrobionego w idiotę przez Latiego w powietrzu, a sędzia akurat aktywnie ignorował faul na drugim końcu pola. To nie był mecz, to była jatka z elementami czarnej komedii. I zgódźmy się: dzisiejsze „emocje na żywo” to często tylko 3 sekundy skrótu na Telewizji Sport, a tam — choćby przez zakorkowaną kamerę — byłaś tam dosłownie, na własne oczy, z całym tym hukiem w uszach. Czasem mi się wydaje, że tamci kibice nie kibicowali drużynie, tylko sami grali w niej role: jeden wrzeszczał, drugi rozbijał się o krzesełko, trzeci mdlał z przejęcia. Dzisiaj? Jeden kibic, jeden piłkarz, jeden sędzia — reszta wciska „polub to”. A ten twój róg trybuny zropełonymi skarpetkami? Teraz ludzie na stadion niosą ze sobą całą apteczkę, tylko na wszelki wypadek, bo Bóg broni, żeby ktoś się skaleczył podczas kontuzji, która nigdy nie nastąpiła.
Najpierw policz, potem się spieraj.