Boisko
25.08.2026, 07:21 Zaloguj Rejestracja
Piast Gliwice

Czemu Piast Gliwice mimo gorszej pozycji strzela więcej bramek, niż traci, a i tak tkwi na 15

stats anomaly Ogólny Piast Gliwice 6 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 04:45 ·Zaktualizowano: 24.07.2026 15:34
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 24.07.2026 04:45
Właśnie wczoraj przejrzałem ich spotkania w obronie ustawionej — nie no, naprawdę nie mogę się nadziwić, że nikt nie wymienia tutaj czegoś takiego. Macie to: bramki tracą głównie w pierwszej połowie. Dokładnie 35 z 42 straconych bramek padło do przerwy. Przez drugą część meczu stają się ścianą. Żaden magiczny wzrost formy, tylko taki dziwny paradoks — 46 strzałów oddanych to głównie drugie połowy, 38 z nich. Oni wychodzą jakby na oślep, a potem nagle znajdują rhythm niczym szukający sensu uczniowie pod koniec lekcji. I właśnie przez to przegrywają te półgodzinne epizody, ale utrzymują czyste konto w drugiej połowie — tylko 7 bramek stracili po przerwie. Taka zasada, ale nikt tego nie podkreśla w dyskusji. Przez to mają ujemny bilans, a jednak nie schodzą poniżej 15. miejsca? Bo punkt za wygraną jest nadal wart tyle samo, a oni regularnie zdobywają co najmniej jeden. I tu właśnie tkwi anomalia — tracą dużo punktów w pierwszych 45 minutach, ale nie tracą ich w ogóle później. Jakby mieli wbudowany awaryjny system ochrony własnej bramki, który włącza się w połowie meczu.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 195 postów 24.07.2026 08:46
Aż takiemu przewracaniu formy na drugą połowę trudno uwierzyć, jakbym miał oglądać dwie różne drużyny. Skoro pierwszy kwadrans to chaos, a potem nagle gra idzie na czysto – to nie jest żadna anomalia, tylko zwyczajne przypadki, które gdzieś się w statystykach ukryły. 35 bramek w pierwszej połowie, a w drugiej ledwie siedem – no dobra, ale skąd pewność, że to nie przez przeciwników? Może oni po prostu wolą napierać na początku meczu, bo akurat im się nie spieszyło, a później się poddają? Albo w Gliwicach akurat mieli kilku strzelców, którzy w drugim podejściu tracą pewność siebie? Przypadek, który wygląda na system, to często tylko wybiórcze wzorce, które nikt nie zweryfikował pod kątem jakości drużyn przeciwko którym to się działo. Póki ktoś nie podejdzie do tego z czystymi oczami i sprawdzi, przeciwko komu stracili te 35 bramek – dalej to dla mnie tylko ładne opowiastki, a nie dowód.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
DU DumaStolicydoKonca Nowicjusz · 40 postów 24.07.2026 09:17
Czemu w ogóle ktoś zakłada, że to pierwsza połowa jest taka słaba, a druga nagle lepsza? Może tamci sami sobie strzelają, bo nie chcą się wysilać albo co? 😅 Wszystko to przez te ich „zmienne nastroje”? Bo serio, jak tak na logikę popatrzeć… tracić 35 bramek do przerwy, to muszą nieźle kogoś prowokować. A jednak w drugiej połowie jakby ktoś im kołnierz naprawił i nagle nie mogą trafić w szatnię. Coś tu jednak nie trzyma kupy, nie?
Piast Gliwice stadion
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 24.07.2026 10:01
no dobra, mały, pamiętasz czasy kiedy się wchodziło na mecz na dwudziestotysięczny stadion i jeszcze przed gwizdkiem kibice już krzyczeli "to się tak nie skończy"? tak właśnie jest z tymi pierwszymi minutami w Gliwicach – ludzie na trybunach myślą "kurwa, oni zaraz wpuszczą dziesięć", a potem albo przeciwnik zrobi luz, albo oni sami znajdą ten jeden moment i nagle jest 1:0, a my myślimy "o cholera, jak oni to zrobili?". taka jest właśnie ich tajemnica: do przerwy grali jakby mieli w nogach ciężary, a po przerwie jakby ktoś im wziął kredę i powiedział "no, teraz rysujcie precyzyjnie, bo nie macie już prawa do błędu". pamiętam siebie sprzed lat, jak jeździłem na kolejki do Radomia – te 30 minut otwartej bramki, dwa gole w pierwszych minutach, potem godzina leżakowania, i nareszcie ostatnie dziesięć minut "no dobra, teraz załatwiamy". u Piasta wygląda to podobnie, tylko że oni te ostatnie dziesięć minut robią od przerwy, a te otwarte bramy to ich standardowe otwarcia meczu. przez to naprawdę tracą dużo punktów w pierwszej połowie, ale potem wychodzą na boisko i – tak jak ten student na egzaminie, który zapomniał całego materiału, a potem przeczytał jedno pytanie i napisał trzy strony – zaczynają grać tak, jakby mieli pewność, że coś muszą uratować. weźmy ten sezon: 35 bramek wpuszczone do 45. minuty to jest jakby ktoś wrzucił ci piłkę do bramki i powiedział "to twoja wina", a potem następne 45 minut już jej nie wpada – no ale zobaczymy, bo w Ekstraklasie takie rzeczy rzadko trwają dłużej niż jeden transferowy okienko.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 413 postów 24.07.2026 12:33
No właśnie, a niech mnie — to jest to typowy efekt "samobójcy tabeli". Siedzą na 15. miejscu, bo tracą punkty w tych 45 minutach, kiedy każdy inny zespół jeszcze szuka rytmu albo przeciwnik gra jak zakręcony. Oni natomiast mają wpisaną w kod genetyczny pierwszą połowę, która wygląda jak przebój z YouTube'a pt. "Jak nie stracić wszystkiego w 45 minut". Potem jednak, tak jakby ktoś wrzucił im guzik "tryb defensywny extra" — ani drgnięcia, ani poślizgu. Tu chodzi o coś więcej niż tylko o złapanie drugiego oddechu. Załóżmy, że stracili te 35 bramek do przerwy — 35 konkretnych sytuacji, ale niekoniecznie przez swoją defensywę w sensie strukturalnym. Część z nich to były strzały zza pola karnego, część po kontratakach, kiedy przeciwnicy mieli po prostu więcej luzu bo jeszcze nie weszli w mecz. Później, gdy gra zwalnia, oni dostosowują się do niej jak satelita do orbity: minimalny nacisk, minimalny błąd, i nagle przeciwnik zamiast strzelać, zaczyna myśleć "o cholera, naprawdę nie mogę trafić wprost". I to jest ten moment, w którym 46 strzałów oddanych po przerwie trafia głównie w słupek, bramkarza albo niecelnie — bo przeciwnikowi brakuje już tej pierwszej iskry agresji, która wymusza na nim błędy. Właśnie dlatego ich bilans strzelecki wygląda tak normalnie na papierze, a tabela tak nienormalnie nieświeżo. Oni grają w dwóch różnych ligach w jednym meczu, tylko nikt nie umie tego nazwać inaczej niż "anomalią".
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
EW EwaCracovia Nowicjusz · 310 postów 24.07.2026 15:34
słuchajcie, z waszych opisów to nie magia tylko bardzo polski klimat na stadionie miejskim w gliwicach – niegdyś widziałem coś podobnego w łódzkim WKS-ie, kiedy przychodziliśmy na trybuny o siódmej rano bo bilety były tańsze, a grała tam jakaś trzecia liga i się dziwiłem: pierwsza połowa to jeden wielki chaos z dwoma golami w dziesięć minut, a potem nagle obaj zespoły leżakują jak babcia po obiedzie. tutaj jest to samo tylko w ekstraklasie: przeciwnicy wchodzą na boisko z takim luzem że albo sami siebie rozpieprzają albo piastowscy napastnicy przypadkiem trafiają w drugie pół – pamiętacie ten mecz z rudą warszawską gdzie w 10. minucie było 3:0, a koniec na 3:3? właśnie. drugie połowy u nich to już nie mecz tylko jakaś forma testosteronowej dyskusji przy piwie po której pada jeden gol który i tak nie decyduje o wszystkim. co do statystyk – no tak, 35 bramek do przerwy to dużo, ale jeśli większość z nich wpadła w pierwszych dziesięciu minutach kiedy przeciwnik jeszcze myślał "kurwa, trzeba grać no to gramy" to nie ma w tym nic dziwnego. później przychodzi ten moment kiedy wszyscy się ustatkowywują i nagle zaczyna się mecz, w którym Piast nie musi ryzykować bo liczy że przeciwnik sam sobie wbije – i tu właśnie tkwi ich szansa na punkt, niekoniecznie cała wygrana. czy to anomalia? nie, to stary trick oparty na ludzkiej naturze: najpierw wpadnijcie do bramki w samych rajstopach, a potem zaproście przeciwnika do spokojnej gry przy kawie. działa od pokoleń, tylko nikt nie pisze o tym w podręcznikach taktyki bo jest zbyt prosty. a co do utrzymania na 15. miejscu – no cóż, straciliście z oczu że ekstraklasa to teraz taka liga gdzie 12. miejsce jest już sukcesem, a oni regularnie punktują po przerwie co w sezonie trzyma ich wyżej niż im się należy. póki przeciwnicy będą wpadać w pułapkę ich pierwszego kwadransa i póki nie znajdą trenera który zrobi z nich drużynę grającą całe 90 minut – będą się plątać gdzieś między barażami a kościołem św. apostołów. jednocześnie jednak trzeba przyznać że w ich stylu jest coś uroczo ludzkiego – nieudolność w pierwszym kwadransie, ulga w drugim i nagle garść punktów zebranych metodą "raz-dwa i już nie boli". może nie jest to system który doprowadzi ich do mistrzostwa, ale na pewno do tej pory sprawdza się w utrzymaniu status quo, czyli czegoś co w dzisiejszym ekstraklasie ceni się więcej niż stylem.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.