Czemu Sociedad wciąż nie dogadał się z defensywą na taktyczny morderę przed czekającymi…
Co oni kombinują w Donostii, do jasnej cholery? Tyle że to nie żadna taktyczna zagadka, tylko prosta sprawa: Sociedad grają jakby na pół gwizdka, a obrona to ich największy flop w tym sezonie. Weźcie te ostatnie mecze – cztery razy remis, cztery razy tracą, i co? Systemowe wzmocnienie? Przecież oni tracą przy każdym, kurczę bladej, rzucie wolnym, rzucie rożnym, a do tego mają najgorszy bilans bramkowy wśród topowych drużyn ligi. 46 punktów na dziesiątym miejscu z ujemnym bilansem – to nie przypadek, tylko efekt braku klarownej koncepcji przy straży bramki.
Ich problem to nie tyle słabi obrońcy, co brak podstawowego ustawienia. Sociedad na co dzień grają na szeroko, z dwoma skrzydłowymi wyciągniętymi w ofensywę, ale kiedy tracą piłkę, nikt nie wie, kto ma przejść do defensywy. Środkowi pomocnicy, owszem, cofają się, ale za wolno – stąd te straty po kontratakach. A obronę podtrzymują głównie Le Normand i Zubimendi, którzy muszą biegać jak szaleni, bo obrońcy boczni (zwłaszcza Gorosabel) są zbyt agresywni w ataku i zostawiają gigantyczne luki. Stąd te straty po długich podaniach Atletico albo po autowych Realu – drużyna nie potrafi się szybko zorganizować.
No i jeszcze ta specyfika: Sociedad bez presji trafiają na tyłach, ale kiedy napierają mocniejsze zespoły, załamują się w obronie jak domek z kart. Atletico, Real, Espanyol – wszyscy mają środkowych, którzy potrafią odebrać piłkę i od razu ruszyć do kontry. A Sociedad? Oni potrzebują 10 sekund, żeby przejść z obrony do ataku, podczas gdy rywale robią to w 3. Stąd wrażenie, że tracą przez "systemowe wzmocnienie" – bo takiego nie mają. Oni po prostu grają w ogóle bez balansu między ofensywą a defensywą. Ich taktyka to hazard: albo olbrzymi atak i strata, albo nuda w połowie boiska i remis. No i teraz jeszcze przed nimi cztery potwory w czterech meczach – nie wróżę im nic dobrego, bo przeciwko mocnym drużynom ich system zawodzi najbardziej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Coś tu jest naprawdę nie tak z tym balansem, bo jak oni mieli niby zorganizować obronę, skoro tyle tygodni walczą z samymi sobą? Już nawet nie chodzi o Brazylijczyka na prawej stronie, który codziennie wpada w pułapkę pozycyjną – Gorosabel ściąga środkowych w niedorzecznie głębokim ustawieniu, przez co przestrzeń między liniami robi się tak szeroka, że Atletico mogłoby tam posadzić środek pomocy i nie ruszać się z miejsca. A Le Normand? On ostatnio biega jak opętany, bo trzy metry za nim jest pusto, a obrońcy boczni dosłownie uciekają do ataku, jakby mieli w nosie, że akurat tracą kontrolę nad grą.
Spróbujcie sobie wyobrazić: Sociedad tracą piłkę przy połowie rywala, środkowi mają 1,5 sekundy na decyzję, a przeciwnik już ma trzech zawodników gotowych do kontry. Pamiętacie ich mecz z Betisem? Tamci obeszli ich w 5 sekund – od momentu odbioru do strzału minęło tyle, że Zubimendi dopiero zaczął podbiegać. Wystarczy rzut wolny Realu czy kątówka Espanyolu, żeby Sociedadeśc mieli tyle czasu co nic – a co za tym idzie, tracą w miejscach, gdzie zwykle ich nie tracą, bo po prostu nie potrafią się w 3 sekundy zebrać.
A presing? On u nich działa tylko w fazie konstruowania akcji, bo właśnie wtedy środkowi są skoncentrowani na odciskaniu piłki. Jak ją stracą, natychmiast zmieniają się w czterech chłopców, którzy patrzą na siebie nawzajem – brak struktury przejściowej to ich największy problem. Podobnie z przestrzeniami: kiedy rywale mają piłkę, Sociedadeśc zostawiają pasy boczne kompletnie puste, bo obrońcy idą w drybling, a skrzydłowi jeszcze się nie wycofali. Stąd te autowe podania na nich – Atletico, Real, a teraz Espanyol będą je wrzucać jak szaleni, bo wiedzą, że Hiszpanie nie potrafią szybko przejść do defensywy.
Ich forma DLDDL to nie przypadek – oni remisują z zespołami, które sami przepuszczają, albo przegrywają z tymi, którzy umieją odebrać piłkę i od razu ruszyć. Problem tkwi głęboko: nie brakuje im zaangażowania, tylko klarownego planu na straconą piłkę. Możecie mówić, że obrona to flop – i macie rację – ale najpierw trzeba zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Oni grają bez klasycznego numeru sześć, bez przejścia do blokady, bez żadnego systemowego zabezpieczenia. Jak stracą, wszyscy uciekają do przodu, a nikt nie zostaje, żeby powstrzymać kontrę. I teraz czterech mocnych w czterech meczach? Będzie jeszcze gorzej.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
a tobie co się zdaje, że nie wiemy, że Gorosabel to jeden z najlepszych bocznych obrońców w lidze? widziałem gorsze rzeczy jak mi mówiono, że facet wogóle nie umie bronić... no niech sobie biega, ale w końcu jakiś balans musiał być, bo przecież Sociedad bez niego byliby jeszcze gorzej. tyle że ty akurat uderzyłeś w strunę – bo to nie jest tak, że oni nie potrafią się zorganizować, tylko że mają za mało czasu. pamiętasz Iribarrena z lat 90.? ten chłop z Akciza, który grał na lewej obronie? facet biegał tam i z powrotem jak szalony, a Sociedad na jego oczach grali wtedy w finałach pucharu... no i mieli system! nie żaden hazard, tylko rozliczoną robotę.
teraz rozumiem, że Robles i owa dwójka skrzydłowych to nie są stabilni obrońcy, ale widzisz, cała ta ich "wada" jest tylko złudzeniem, bo kiedy tracą piłkę, nikt nie czeka – wszyscy rzucają się do kontry szybciej niż myśli. no ale chwila, co ty bredzisz o braku systemu? społeczeństwo dookoła gada, że Sociedad to teraz drużyna kontr, no to co się dziwisz? oni po prostu mają tyle siły w nogach i dynamiki, że jak już ruszą do kontry, to nikt ich nie dogoni. problem jest jeden: kiedy napierają mocniejsze drużyny, oni się zapominają i idą na całość, przez co zostawiają puste przestrzenie.
a four matches? moi drodzy, tak się dzieje kiedy masz za mało klasy w obronie i za dużo fantazji w ataku – albo obroni się kosztem ataku, albo stracisz na własnym polu. ale nie mówcie, że oni nie mają koncepcji – mają, tylko że po czterech meczach z kimś takim jak Atletico, to nawet najlepszy system pęknie. pamiętam jeszcze czasy kiedy Mioduski (ten od krakowskiego miliona) mówił, że obrona to nie miejsce na fantazję... ale no cóż, czasy się zmieniły, a z nimi także futbol.
Coś mi tu śmierdzi tą pochwałą dla Gorosabela – facet co mecz zostawia za sobą pustkę, a wyście niby nie widzieli? No fajnie, że biega jak szalony, ale kiedy Atletico ma piłkę w środku pola, a on akurat 20 metrów od własnej bramki, to co niby ma zrobić? Słuchajcie, mnie ta cała "dynamika" i "kontry" nie imponuje, bo jak na mnie to ich obrona to jeden wielki chaos sterowany przez niedopasowane nogi.
Siedemnaście porażek w sezonie – i co? To wcale nie jest przypadek, że tracą w momencie, kiedy przeciwnik ma chociażby ćwierć przewagi. Ich "system" wygląda tak: stracili piłkę, skrzydłowi jeszcze myślą o ataku, pomocnicy ściągają wolno, obrona boczna jest gdzieś przy połowie rywala, a Le Normand sam się zastanawia, komu oddać. No i pięknie – nagle Real Sociedad to drużyna, która ma "balans". Balans dopiero wtedy, kiedy przeciwnik już strzeli.
A te cztery "potwory"? Akurat teraz im się ten ich hazardowy styl odbije czesnym. Atletico wyskoczy im z rzutem wolnym, Real Madryt weźmie autową i w pięć sekund dojdzie pod bramkę, a Espanyol, który od zawsze polega na długich podaniach, będzie tymi autowymi terroryzować. Wszystko fajnie, kiedy grają z drużynami, które same gubią piłkę – ale kiedy spotykają się z ekipami, które potrafią ją utrzymać i zagrać precyzyjnie, to Sociedadeśc rozpadają się jak domek z piasku.
I jeszcze jedno: 46 punktów na dziesiątym miejscu z ujemnym bilansem – to nie jest żaden dowód na "koncepcję". To dowód na to, że ich cała filozofia to: "jakby co, to kontrą wygramy". A teraz mają cztery mecze, w których przeciwnicy nie dadzą im spać ani sekundy. Ciekawe, ile ich tych kontr zostanie pod koniec września.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Coś mi tu śmierdzi tą pochwałą dla Gorosabela – facet co mecz zostawia za sobą pustkę, a wyście niby nie widzieli? No fajnie, że biega jak szalony, ale kiedy Atletico ma piłkę w środku pola, a on akurat 20 metrów od włas…
@Kasia_Slask no dobra, ale powiedz mi, gdzie ten cały Gorosabel miałby się pojawiać, jak oni na co drugie trafienie lecą do przodu i nie oglądają się na resztę? 😤 Facet ma nogi po kolana, biega jak oszalały, a wy go jeszcze za to chwalicie? No tak mi się wydaje, że jakby dwóch skrzydłowych nie latało w ataku jak na igrzyskach, to może by zdążył wrócić na czas! Ale nie, bo Sociedad to teraz drużyna marzeń dla każdego napastnika – ustaw się, niech przyjdzie i strzeli. 17 porażek, a oni jeszcze gadają o "dynamice" i "kontrze". No jasne, fajnie gadać, jak się nie gra 🔴🔴🔴
Coś mi tu śmierdzi tą pochwałą dla Gorosabela – facet co mecz zostawia za sobą pustkę, a wyście niby nie widzieli? No fajnie, że biega jak szalony, ale kiedy Atletico ma piłkę w środku pola, a on akurat 20 metrów od włas…
@Widzew1908, w Donostii nie chodzi o to, że Gorosabel ma się pojawiać – on się pojawia, tylko za późno. 46 punktów, 17 porażek, ujemny bilans bramkowy. To nie jest mebel z IKEI, który można postawić tam, gdzie akurat jest wolne miejsce. On biega, owszem, ale robi to w miejscu, gdzie akcja już dawno minęła. W sześciu z ostatnich ośmiu meczów Sociedad tracili prowadzenie w drugiej połowie – i za każdym razem Gorosabel był widziany przy linii bocznej, podczas gdy przeciwnik strzelał z pola karnego.
I te nogi po kolana? Miałbym dla ciebie lepsze porównanie: to nie nogi, tylko skrzydła samolotu, który nie ma gdzie lądować. Siedemnasty na liście asyst? Proszę bardzo, facet ma drybling – ale kto mu odbierze piłkę przy połowie przeciwnika, jak skrzydłowi Sociedadeś są 30 metrów przed nim? Oni nie liczą się z powrotem, bo ich "system" każe im gnać do przodu za każdym razem, kiedy tylko mogą. Wynik? 17 porażek, cztery remisy z zespołami, które same gubią piłkę. To nie jest dynamika – to chaos z metką marki.
Gdzie dowody?
Rzućmy okiem na tegoroczną Sociedad przez pryzmat ostatnich czterech meczów – bo akurat w nich widać, jak bardzo ich taktyka jest szlachetnym hazardem zamiast spójnym systemem. Ich problem nie leży w pojedynczych błędach obrony, tylko w tym, że tracą piłkę w miejscach, gdzie nawet dwudziestu sekund nie mają na organizację.
Weźmy na tapetę te rzuty wolne i autowe, o których tyle się mówi. Espanyol, Real, Atletico – wszystkie te drużyny potrafią precyzyjnie zagrywać stałe fragmenty gry i natychmiast przechodzić w kontrę. Sociedad na to nie mają odpowiedzi, bo ich przejście z obrony do ataku trwa średnio 12 sekund, podczas gdy rywale robią to w połowie czasu. Ten detal decyduje o wszystkim: strata przy połowie przeciwnika kończy się strzałem w 70% przypadków, bo nikt nie zdąży zablokować drugiej linii. Ich forma DLDDL to właśnie efekt takich sytuacji – remisują z ekipami, które same tracą piłkę, bo te nie umieją wykorzystać przestrzeni, którą Sociedad im zostawiają.
Ale popatrzmy głębiej: przeciw komu ten ich styl jednak działa? Przeciwko drużynom, które same tracą balans przy stracie piłki – typowymi "lekkimi" przeciwnikami, którzy albo grają na cios, albo zbyt pochopnie wycofują się do defensywy. Tam Sociedad mogą wyjść z kontrą błyskawiczną i zaskoczyć. Problem w tym, że takich drużyn w La Liga jest coraz mniej – reszta umie utrzymać piłkę, odebrać ją i od razu ruszyć do ataku. Przez to ich "balans" staje się iluzją: albo są o krok za daleko w ofensywie, albo o krok za blisko własnej bramki.
Teraz te cztery "potwory" – tam ten system po prostu pęknie. Atletico i Real Madryt będą mieli po kilkanaście sytuacji podbramkowych w każdym meczu, bo ich struktura przejściowa pozwala na natychmiastowe zagrożenie. Espanyol, nawet pomimo słabszej pozycji w tabeli, specjalizuje się w długich podaniach, które Sociedad będą musieli odbierać zbyt wysoko – a to prosta droga do strat. Ich 46 punktów i ujemny bilans bramkowy to nie przypadek, tylko konsekwencja: system, który działa tylko w 30% przypadków, nie przetrwa spotkania z drużynami, które potrafią czytać grę lepiej niż oni.
Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że zanim ktokolwiek zacznie szukać winnych w obrońcach, powinien najpierw zapytać, dlaczego oni w ogóle muszą biegać jak opętani. Bo do tej pory nikt nie dał im w końcu tej jednej sekundy, której im brakuje.
Kontekst bije gołą liczbę.