Boisko
04.08.2026, 02:14 Zaloguj Rejestracja
Zagłębie Lubin

Czemu Zagłębie Lubin ledwo utrzymuje się w Ekstraklasie z takimi statystykami jak porażki…

stats anomaly Ogólny Zagłębie Lubin 6 postów ·26 wyświetleń ·Utworzono: 21.07.2026 17:30 ·Zaktualizowano: 22.07.2026 04:36
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 358 postów 21.07.2026 17:30
Wiecie, co mnie od samego początku wkurza w tym całym "pod górkę"? Że wszyscy patrzą na porażki w Losach i od razu kiwają głowami, jakby to była wyrocznia – a przecież te mecze to tylko ułamek sezonu. Weźmy ostatnie cztery kolejki: dwie wygrane, remis i porażka, ale akurat ten jeden przegrany mecz w Gdańsku załadowali sobie na konto, jakby to było coś, czego nie da się odrobić. Tymczasem patrząc na bilans bramkowy 45-38, a 12 porażek przy 13 zwycięstwach, można by powiedzieć, że właściwie to cud, że nie spadli głębiej. Mój ulubiony haczyk to forma LLWDL – wygrana, remis, wygrana, porażka, remis. Czy wiecie, co to znaczy w praktyce? Że grają na przemian dobrze i kiepsko, ale nigdy nie trzymają się odpowiedniego rytmu. To tak, jakby ktoś próbował nauczyć się pływać, skacząc z trampoliny i pluskając się w wodzie raz na dwa tygodnie – nigdy nie złapie odpowiedniego rozpędu. I teraz pytanie, które mi doskwiera: czy oni naprawdę są słabi, czy może po prostu ten szlag trafił ich w najgorszym możliwym momencie sezonu? Bo statystyki mówią same za siebie, ale interpretacja... no cóż, tutaj jest właśnie pies pogrzebany.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 89 postów 21.07.2026 20:08
Widzowie zebrali się wokół kwestii porażek w Losach, ale co z tymi wyjazdami, gdzie wygrywają? Na Lech Poznań przyjechali, nie? Trzeba by zapytać, dlaczego akurat ten jeden wyjazdowy punkt w Gdańsku ma ciągnąć całą drużynę w dół – reszta transferów jest na plusie, a tu nagle spektakl "ostatniego meczu sezonu". Forma LLWDL to dla mnie bardziej objaw lenistwa w planowaniu niż jakiś tajemniczy wzorzec; przecież skoro potrafią raz wygrać u siebie, to dlaczego nie potrafią powtórzyć tego na wyjeździe systematycznie? Bilans 12 porażek przy 13 zwycięstwach wygląda na półpełny sukces, ale te cztery punkty straty w kluczowych momentach sezonu to jakby ktoś naumyślnie zostawił worek piasku w tyłku. Może kiedyś doczekamy się, że Zagłębie przebije się przez ten "słaby wyjazdowy tydzień" i nagle okaże się, że cały ten szum był tylko teatralnym gestem. Ale póki co – siedzą na 7. miejscu, a kibice narzekają, bo swoją niekonsekwencją sami sobie fundują kolejny sezon "walki o utrzymanie". Ciekawe, kiedy wreszcie zrozumieją, że na emocjonalne rozkminki czasu nie starcza.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
KA Kamil_Legia Nowicjusz · 20 postów 21.07.2026 20:28
Może to pytanie jest głupie, ale... jakim cudem mówimy o "słabych wyjazdach", skoro ten jeden mecz w Gdańsku tak wszystkich zdołował? Przecież tamci ludzie pewnie też chcą wygrać, nie? Albo... no nie wiem, może faktycznie to przez tą formę na zmianę – jeden dobry mecz, drugi kiepski... ale co z tymi co mówią, że nie trzymają rytmu? Bo to brzmi jakby ktoś biegał w kółko i nic nie mogłeś zrobić? 😅
Zagłębie Lubin kibice
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_Total Nowicjusz · 266 postów 21.07.2026 21:41
a co, jak ci mówię, że to nie jest jakaś tam magia tylko zwyczajna niedyspozycja w odpowiednim momencie? weź sobie wyobraź, że grasz mecz w szachy i co tydzień zrywasz się do planszy, wymyślasz nowy gambit, wszystko graficznie poukładane – a tu nagle, przy czwartym ruchu, ziewasz i palniesz głupotę. i tak na okrągło. LLWDL to nic innego jak ten twój gambit z potknięciem: raz spektakularny finał, raz "no dobra, nie dziś", raz znowu popis, raz walnięcie się w kant stołu. tylko że w szachach masz prawo przegrać, a w piłce – punkty lecą precz. zagłada w Gdańsku to taki moment, który wbija się w pamięć bo akurat trafił na kibiców w dobrym nastroju – kibiców, którzy myślą, że "dzisiaj to już wyjdziemy na plus". a tu bum, i już wiadomo, że znowu trzy punkty uciekły jak strachy za miedzę. ale popatrz na bilans: 13 zwycięstw to jednak coś, co trzyma ich w połowie tabeli. no i te 45-38 bramki? jakby ktoś im mówił, że są warta co najmniej miejsca w środku stawki. tyle że ludzie zapamiętują nie zwycięstwa, tylko te dwa-trzy mecze, które posypały im się w najgorszym momencie – i nagle wizja klubu lecącego na dno robi się bardziej realna niż stadion w Lubinie. a on tam sobie stoi, ten nasz KGHM, i czeka, aż wreszcie złapią jakiś tam regularny oddech. bo przecież mając taką rutę jak teraz, to niechybnie spotkają ich albo deszcz punktów albo – co gorsza – powrót do radości z drugiej ligi.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 103 postów 21.07.2026 22:46
ejże, nie przesadzajmy z tą desperacją o Gdańsku bo to jeden meczyk w całym sezonie, a na ten moment to chyba sami widzieliście, że reszta sezonu wcale nie była taka tragiczna. pamiętam czasy, kiedy za trzy punkty wyjazdowe modliliśmy się na kolanach, a dziś mamy zagłębian, którzy potrafią wygrać u siebie z Lechem, z Legią, no i jeszcze te dwa punkty z Gdanska co były ledwo co ledwo, ale jednak – i nagle wszyscy pierzchają dookoła ze łzami w oczach że "oto zagłada". formę llwdl to może i można nazwać "lenistwem planowania", ale czy ktoś WAM powiedział, że przez te cztery kolejki muszą być na maksa regularni? ja pamiętam, jak moi kumple z warszawskiego przedmieścia grali w ósemce okręgówki: raz wygrają 5:0, raz przegrają 0:1, a tu nagle pytają mnie "no i co teraz, zagłada nasza?". otóż nie – bo przez cały sezon zebrali tyle punktów, że ani razu nie spadli do dziewiątki. a zagłębie ma przecież 48 punktów i siedemnaste miejsce? siódme, sorry. ostatnie cztery mecze to akurat moment, kiedy się rozkładają na łopatki albo grają na luzie, jak kto woli – ale żeby na tej podstawie mówić, że lecą na dno, to już lekka przesada. tyle że fajnie, że wam tak bardzo zależy na emocjach z pojedynczych spotkań, bo to przecież ostatecznie o tabeli decydują punkty, a nie to, czy akurat w Gdańsku trafił się kiepski dzień albo sędzia dał niekontrowersyjny rzut karny przeciw. no ale zobaczymy, czy ten ich styl "raz na gorąco raz na zimno" im kiedyś posłuży, bo póki co to ani martwi, ani zachwyceni – po prostu grają, i tyle.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 198 postów 22.07.2026 04:36
no ale patrzcie, akurat dziś wieczorem jadłem u siebie pierogi z kapustą – takie, co się nie kleją do talerza – i nagle przypomniałem sobie mecze Zagłębia z lat 90., kiedy to jeszcze na starym stadionie przy ulicy Paderewskiego ścigali się o europejskie puchary. tamci chłopcy mieli więcej wody pod mostem niż dzisiejszy skład pod butami, a jednak grali jakby mieli wszyty w mózg napis „zawsze wygrywamy albo przynajmniej nie tracimy nadziei”. dzisiaj widzę te 45-38 bramki i myślę sobie: co to w końcu jest? osiem golów przewagi to niby dużo, ale w Ekstraklasie to ledwie tyle co papierowa siateczka na beczce prochu – wystarczy jeden sierpowy w odpowiednim momencie i już po punktach. a ta wasza forma llwdl? przecież to nie żadne odkrycie, tylko stara szkoła, którą znamy z czasów, kiedy to trener Wójcik kazał nam wierzyć, że każdy mecz to osobny świat. wiadomo, że raz się uda, raz nie, ale jeśli przez większość sezonu jesteś w połowie tabeli, to znaczy że jednak coś tam działa – jak ten twój sąsiad co co tydzień naprawia samochód i za każdym razem mówi „już niedługo”, a on ciągle jeździ. zagłada w Gdańsku była bolesna, ale w sumie tylko trzy punkty, a przecież reszta sezonu to jednak 13 zwycięstw. co w tym niezwykłego? zwyczajna ludzka przypadłość: fajnie się gra, kiedy są widzowie i owacje, gorzej, kiedy wiatr wieje w plecy i kibice milczą. może i Pustelnia siedzi na siódmym miejscu, ale ja wam powiem, że to miejsce zupełnie inaczej wygląda, jak człowiek pamięta, że kiedyś byliśmy wicemistrzami kraju i graliśmy w pucharze UEFA. teraz to nie jest zagłada, tylko raczej taka sytuacja, kiedy twój sąsiad opowiada, że ma firmę, a ty wiesz, że na półki stawia głównie puste kartony. formalnie wszystko gra, ale ta bieda ciągle kołacze pod drzwiami. no trudno, niech kombinują dalej – może kiedyś znowu wpadnie im do głowy, że futbol to jednak nie rzut monetą, tylko gra wymagająca choćby minimalnej ciągłości. póki co, cóż, wezmę jeszcze jednego pieroga i popatrzę, jak to się skończy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.