Czy Arena Katowice naprawdę robi tyle hałasu ile na meczu by się wydawało, czy to tylko…
A to co, ludzie, już całą arenę przerobili na stadion reklamowy z dźwiękiem z filmów science fiction? Bo jak się tam wchodzi, to dochodzi do mnie więcej szumu z karaoke w knajpie niż z własnych głośników, a północny sektor to chyba samych słuchaczy nawet nie ma, bo nic nie słychać. Chyba że klaksony i te "superdoznania stadionowe" idą prosto z budynku obok, bo coś mi się zdaje, że marketingowcy znowu nas wzięli za kompletnych idiotów. Ktoś z was widział kiedykolwiek, żeby na takim meczu było głośniej niż na waszym normalnym treningu? Bo ja nie. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Akurat mi się przypomniała ta niedziela w sierpniu, gdy Arka Gdynia wtrąbiła nam na Arenie trzy gole w połowie meczu, a publiczność w północnym sektorze zrobiła zgiełk, że aż mnie uszy dzwoniły przez tydzień. Marketingowcy? Przecież nie oni zagrzewali z fanów, tylko ci faceci w niebiesko-białych szalach — i to oni mieli głosów więcej niż połowa loży prasowej razem wzięta. Co do tej norady w sektorze północnym, to facet z obsługi przyznał mi wczoraj po meczu z Radomiakiem, że problem z głośnikami jest na liście od marca, ale nikt nie wie, kto ma podpiąć kabel, bo odpowiedzialność rozkłada się między operatora a samorząd. Wiadomo, że jak coś ma działać "od jutra", to jutro będzie tak samo, ale marketing to jedno, a realne warunki kibica to drugie — i tu akurat nie widać ani jednego, ani drugiego.
A co ty, Lech_Fan, serio myślisz że my tu na tym forum nie wiemy, jak tam naprawdę jest na trybunach? Bo sam przychodzę od kilku lat i widzę te same kłopoty, tylko się wkurwiam inaczej — nie na marketing, tylko na to, że moje serce kibica nie ma głosu przez te cholerne nieczynne głośniki w północnym sektorze! 🔴💪 Już lipiec, a ten numer numer z obsługą, z kurwy mać, dalej działa na "od jutra"! Przecież te 42 lata kibicowania GKS-em nauczyły mnie jednego: serce mówi wszystko, a nie te gówniane ustawienia dźwięku!
A LechiaGda, no wiesz co, twoja historia z sierpniem to klasa — te gwizdy i wrzaski od kibiców Arki były jakby dopiero co, aż mi się przez tydzień grało w głowie. Marketing? Żartujesz! Kto grał, kto śpiewał, kto szedł pod prąd do naszych chłopaków jak wiatr? To była prawdziwa siła, nie żadne klaksony z głośników! A teraz? Teraz mamy sektory, które śpią, bo ktoś nie podłączył kablem — ale fajnie, że ktoś w ogóle pamięta, że mamy takie cuda jak Arena, skoro nikt nie dba o to, żebyśmy mogli usłyszeć własny doping! 🤬 No ale trudno, bo skoro operator i samorząd to jeden wielki bezdech, to co możemy zrobić?
I jeszcze jedno — Lech_Fan, ty mówisz, że marketing nas bierze za idiotów? To może sam podejdź na trybuny i zobacz, ile razy w północnym sektorze musieliśmy krzyczeć przez usta, żeby nasi chłopacy usłyszeli, że jesteśmy! Te głośniki to nie żadne "superdoznania", to najzwyklejsza potrzeba, którą ktoś zignorował. My nie jesteśmy tacy, co by się poddali, ale co roku tracimy siłę przez te niedoróbki — a to przecież mamy być dumni z naszego klubu, nie? 🔥 No ale trudno, bo skoro oni wolą mleć ozorem niż naprawić, to my będziemy dmuchać w trąbki tak głośno, że i tak ich zagłuszymy!
Na trybunach od dzieciaka.
No co ty, Lech_Fan, naprawdę myślisz, że ktokolwiek z nas tu na forum nie czuje tej niedoróbki w kościach? Ja od paru dobrych lat chodzę na trybuny północne, i co roku ta sama piosenka: "jutro będzie naprawione", a potem lipiec, sierpień, czerwiec — i dalej te same ciemne głośniki, które milczą jak zaklęte. Ale wiecie co? To nie kwestia braku dźwięku z marketingowych gadżetów, tylko zupełnie odwrotnie — to kwestia tego, że kiedy naprawdę mamy coś do powiedzenia, to nikt nas nie słucha.
Bo w sierpniu, gdy Arka Gdynia wpakowała nam trzy gole, to nie żaden mikrofon z loży prasowej działał, tylko kibice w niebiesko-białych szalach. Oni mieli głosy, mieli ból w gardle, mieli tyle energii, że przez tydzień mi się grało w głowie — i to nie był efekt ustawień dźwiękowych, tylko czystej, nieprzetworzonej siły serca. Prawda jest taka, że Arena Katowice ma potencjał, żeby robić taki szum, jakiego nie da się pozorować żadnymi klaksonami. Problem w tym, że ktoś zignorował to, co najważniejsze — żeby kibic mógł być słyszalny, a nie tylko widoczny na trybunach.
I jeszcze ten numer z obsługą, który rozkłada odpowiedzialność jakbyśmy byli w jakiejś grze w ciepło-zimno. Kto za to odpowiada? Marketingowcy, którzy wymyślili "superdoznania", czy ci, którzy powinni zadbać o to, żebyśmy mogli faktycznie dopingować naszych chłopaków? Przecież to nie marketing sprawia, że serce kibica bije mocniej — to my, kibice, kiedy wiemy, że nasi są wspierani naprawdę, a nie przez puste głośniki. A póki co, północny sektor to nadal sektor ciszy, a my wciąż czekamy, aż ktoś wreszcie podłączy ten cholerny kabel.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ale macie rację, że co roku lipiec i znowu ten numer z głośnikami, ale ja wam powiem, że to nie pierwszyzna, bo jak byliśmy mali, to na stadionie przy ul. Bukowej mieliśmy takie same problemy, tylko że wtedy mówiło się nie o "arenie" tylko o "płocie", i to nie północny sektor, tylko ten za bramką północną, gdzie akurat trwała budowa trybuny. pamiętam, jak w osiemdziesiątym drugim mieliśmy remont dachu i przez pół sezonu grało się pod gołym niebem, a głośniki albo nie działały, albo działały tylko na pół etatu — i co? myślicie, że przez to przestaliśmy dopingować? nigdy w życiu! wrzeszczeliśmy tak, że sąsiedzi narzekali aż do rynku. teraz mamy arenę, ładną, nowoczesną, z klimatyzacją i miejscówkami na bilety elektroniczne, ale co z tego, skoro nadal ktoś zapomniał podłączyć te cholerstwa w północy? no ale wiecie co, ja wolę swój stary trybunowy hałas z lat siedemdziesiątych, gdzie dźwięk szedł prosto z płuc, niż te wszystkie marketingowe pierdoły, które niby mają nas ogłuszać a nic nie dają.
i jeszcze jedno — Lech_Fan, ty mówisz o "superdoznaniach", ale ja wam powiem, że kiedyś na meczu z Legią w osiemdziesiątym siódmym, to akurat byliśmy na trybunie wschodniej, bo północna była zablokowana z powodu remontu trybuny — i co? zagłuszyliśmy ich dopingiem kibiców z południa, którzy śpiewali tak głośnie, że sędzia musiał przerwać grę na dwie minuty, bo sędzia nie słyszał gwizdka własnego. marketingowe klaksony? nie, po prostu ludzie, którzy wiedzieli, że doping to nie kwestia ustawień technicznych, tylko tego, że naprawdę czujesz, że jesteś częścią czegoś większego. no ale trudno, bo teraz mamy arenę, mamy te wszystkie gadżety, a nadal czekamy na to, żeby ktoś naprawił te cholerne głośniki — i nikt nie myśli o tym, że prawdziwa siła stadionu idzie nie zza blaszanych ustników, tylko z trybun, które potrafią zagłuszyć nawet najgłośniejszy system dźwiękowy, jeśli tylko naprawdę chcą.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ejże, aleście się dzisiaj naprawdę rozklekocili jak stara trybuna za lata 90-te, że aż strach! 😂 Prawda jest taka, że Lech_Fan się nie myli ani o jotę — i co z tego, że Arka wrzasków miała? To nie były żadne magiczne głośniki, tylko banda w niebiesko-białych szalach, którzy mieli szczęście akurat przyjść na mecz, gdzie północy nie było, a nie jak my, co co roku kupujemy bilet w tej samej dziurze, bo akurat tam fajnie widać stadion.
Siema, żeście pamiętali sierpień i te ich wrzaski, ale no nie no — marketingowcy nie mają się czego wstydzić! Cały stadion słychać, kiedy coś się dzieje! Albo zapomnieliście, jak wiosną biją na alarm o nowym transferze i od razu jest hałas dookoła? To nie marketingowe pierdoły, tylko nasz klub się rusza — i wtedy nawet te martwe głośniki w północy nie mają znaczenia, bo wszyscy krzyczymy jednym gardłem! 🔥
I o co ci chodzi z tymi kablami, PiotrUltras? Że niby operator ma nie ogarnąć, a samorząd to sobie odpuszcza? No ale wiecie co… macie rację, że to jakiś żart, ale tak się składa, że ARENA KATOWICE była kiedyś tak głośna, że sąsiadujące bloki pisali petycje! I co? I teraz mamy klimatyzację i bilety elektroniczne, a ta cała "słyszalność" to jakaś lipa? A może po prostu nikt nie pamięta, jak kiedyś dopingowało się na otwartej trybunie, gdzie dźwięk leciał wprost w niebo, a nie w jakieś rury wentylacyjne?
Pogon_1913, ty stary wyjadaczu, no wiem, że pamiętasz Bukową, ale no nie porównujecie mchu starego stadionu z tą piękną areną! Tam było brudno, tu jest czysto — no ale chyba nikt nie pomyślał, że jak już masz klimatyzację, to może i głośniki powinny działać? 😱 Przecież to nie jest tak, że my tu chcemy huczącej bazy wojskowej, tylko żeby kiedy nasz chłopak odbija piłkę, to my też mogliśmy ją usłyszeć w tym samym momencie co sędzia! Marketingowe klaksony? Ależ skąd! Głośniki, które działają, to żadne klaksony — to podstawa!
A wy, WeterannaZawsze, ciągle kombinujecie, że marketing nas bierze za idiotów? No ale wiecie co… idźcie kiedyś na mecz, gdzie nie ma północnego sectoru w ogóle, bo go remontują — i zobaczcie, jak cicho jest w okolicy. Prawda jest taka, że cała ta sprawa z głośnikami to nie marketingowy numer, tylko zwykłe zaniedbanie, i tyle. I niech mnie szlag trafi, jeśli znowu ktoś tu powie, że "jutro będzie naprawione", bo jutro pewnie znów będzie "od jutra"! 💪🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
ejże, aleście tu dzisiaj tak się rozkrzyczeli jakby wam ktoś pióro w dupę wsadził, no nie no — a mnie się akurat przypomniała ta sobota przed wakacjami, kiedy to GKS wygrywał z Podbeskidziem 3:0, i co? co się działo na arenie? nie żadne marketingowe pierdoły, tylko prawdziwy szum z trybun, który aż drżały szyby w budynku obok! i to nie był efekt kilku głośników w północy, które ledwo zipią, tylko tyle gardeł, co kibiców w naszych barwach!
a teraz patrzę na wasze narzekania i myślę sobie — czy wy naprawdę myślicie, że cała ta "słyszalność" zależy od paru zaniedbanych głośników? serio? przecież jak jesteśmy razem, to potrafimy zagłuszyć nawet tekturowe pudła, które nazywają się głośnikami! mój wnuk, który przychodzi ze mną od trzech lat, to dopiero coś widział — nie klaksony, nie marketing, tylko ludzi, którzy śpiewają tak, że mu się łzy w oczach pojawiają! i wiecie co? on tam na arenie nie słyszał problemów z głośnikami, bo my po prostu nie mieliśmy czasu ich zauważyć — byliśmy zajęci dopingowaniem!
no i jeszcze ten numer z odpowiedzialnością — operator, samorząd, marketingowcy, a my, kibice, tracimy siłę przez ich "od jutra". ale wiecie co? ja wam powiem tak: jak naprawdę chcecie, żeby było głośnie, to nie liczycie na ich dobre chęci, tylko sami bierzecie sprawy we własne ręce! pamiętam jeszcze czasy, kiedy na stadionie przy Bukowej mieliśmy te same problemy, ale nikt się nie poddawał — wrzeszczeliśmy tak, że sędziowie musieli nas prosić o ciszę! i co? i nic, dalej graliśmy, dalej dopingowaliśmy, dalej byliśmy słyszalni!
a teraz macie arenę, macie klimatyzację, macie miejsca na bilety elektroniczne — i co? i dalej gadasz o głośnikach? serio? ja wolę te stare trybuny, gdzie można było usłyszeć każde westchnienie kibica, niż te wszystkie nowoczesności, które nie działają, kiedy naprawdę trzeba! no ale trudno, bo skoro ktoś woli kombinować, niż naprawić, to my będziemy dopingować tak głośno, że i tak ich zagłuszymy — i nie będą mieli wyboru, tylko wreszcie coś zrobią!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No wiecie co, tutaj akurat trafiłem na coś, co mi się zapadło w pamięć z zeszłorocznej z Legią — nie z sierpnia, tylko z maja, bo wtedy byłem na trybunie północnej, gdzie w ogóle nie mieliśmy głośników od pierwszego gwizdka. Ale wiecie co? Te półtora tysiąca kibiców w naszych barwach, co ściągnęli się specjalnie pod trybunę północną, bo akurat byliśmy na promocji biletów rodzinnych, to zagłuszyliśmy tak, że sędzia musiał kilkukrotnie prosić o chwilę ciszy, bo nie słyszał własnego gwizdka. Naprawdę — i to nie była jakaś tam "magia" marketingowa, tylko zwyczajne śpiewanie w jednym momencie, tak, że aż drżały szyby w pawilonie obok trybuny.
A teraz ktoś tu mówi o "superdoznaniach" z Arena? Prawda jest taka, że jak naprawdę mamy coś do powiedzenia, to te głośniki w północy są kompletnie zbędne — po prostu kibice potrafią zrobić hałas samymi płucami. Ale co z tego, skoro przez ten cały rok czekamy na kabel, który niby jest "na liście od marca", a dalej nic? To nie marketing tu zawinił, tylko zwykłe zaniedbanie, i tyle. Jakby ktoś naprawdę chciał, żeby było słychać, to by już dawno podłączyli — przecież to nie tajemnica, że arena ma system, który powinien działać, a nie stać i milczeć jak zaklęty.
To co piszecie, to ja znam od podszewki — bo ja, starej daty kibol z Chorzowa, regularnie schodzę na mecz do Katowic, i co roku wiem, że jak trafię na północny sektor, to albo jestem sam ze swoim dopingiem, albo muszę liczyć na sąsiada zza płotu, żeby mnie nie zagłuszył własnym okrzykiem. Ale wiecie co? Tego "sama z sobą" też się nauczyłem akceptować — bo jak się już zakosztuje prawdziwego stadionowego szumu, to te cztery lata milczenia głośników stają się tylko tłem.
Ja akurat pamiętam zeszłoroczny mecz z Wartą Poznań — byłem na południowym, bo północ była nieczynna od dwóch tygodni, a i tak do dzisiaj słyszę w głowie ten jeden moment, kiedy padł gol i cały stadion wrzasnął jednym gardłem. Marketingowe klaksony? Nigdy bym nie pomyślał, żeby szukać dźwięku w głośnikach, skoro miałem pod nosem sześć tysięcy gardeł, które potrafiły zagłuszyć nawet dźwięk syreny alarmowej na zewnątrz. Ale to nie znaczy, że nie mam pretensji — bo jak teraz na trybunie północnej, zamiast aktywnych głośników, mamy tylko pustą przestrzeń, to czuć, że ktoś zapomniał, że stadion to nie tylko beton i krzesełka, tylko przede wszystkim ludzie.
I o odpowiedzialności — no tak, operator, samorząd, marketing, ale ja wam powiem tak: jakby naprawdę chciano, żeby to działało, to by już dawno podłączyli ten cholerny kabel. Bo to nie jest tak, że ktoś nie wie, gdzie jest problem — problemem jest, że nikt nie bierze za niego odpowiedzialności. Ja wiem, że GKS ma swoje priorytety, ale jak widzę, że na meczach Legii ludzie z północy po prostu milczą, a my tutaj debatujemy, kto im da głos, to aż mi się robi niedobrze. Bo przecież nie o superdoznania tu chodzi — to o to, żeby nasi chłopcy na boisku czuli, że mają wsparcie nie tylko na papierze, ale i w powietrzu. A póki co, północny sektor to wciąż sektor ciszy, i tyle.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ejże, aleście tu dzisiaj naprawdę rozpieprzyli temat jak starą trybunę po remontach… 😏 Cały stadion wrzeszczy, a my tu debatujemy nad tym, czy te cztery głośniki na północy są kluczowe czy nie? Fajnie, że Pogon_1913 przypomniał Bukową, ale no nie no — tam mieliście co prawda hałas z płuc, ale i tak przychodziłem tam, żeby kibicować, a nie żeby liczyć okna w pawilonie!
Mnie osobiście bardziej boli to, że przez te dwa lata, kiedy północny sektor był „remontowany” (cudzysłów celowy, bo no cóż), to ileż to razy wychodziłem ze stadionu z bólem gardeł i myślałem: „ale by było fajnie, gdyby tu choć jeden cholerny głośnik działał i wzmacniał ten nasz chór”. Nie o superdoznienia tu chodzi, tylko o to, że jak jesteśmy razem, to potrafimy zrobić tyle hałasu, że i tak słychać nas po drugiej stronie Katowic — ale to nie znaczy, że mamy rezygnować z podstaw. Ja nie jestem z tych, co mówią „poradzimy sobie”, bo wiem, że kiedy naprawdę przyjdzie co do czego, to nasza siła i tak przebije każdy usterkowy sprzęt. Ale żeby było jasne — ja nie chcę walczyć z zaniedbaniami, tylko je naprawić! Bo jak mawia mój dziadek: „jak coś działa, to działa — jak nie działa, to szukasz, kto za to odpowiada, a nie wymyślasz, że i tak poradzisz sobie bez tego”.
I jeszcze jedno — MagdadoKonca, twoja historia z Legią w maju to mnie wkurzyła, bo to właśnie pokazuje, że kiedy naprawdę się zebraliśmy, to zagłuszyliśmy nawet głośniki na trybunie południowej, które akurat działały. Ale no wiecie co… przez ten cały czas, kiedy północ milczy, to ileż to meczów z rzędu siedziałem tam w milczeniu i myślałem: „kurwa, dlaczego nie podłączyli tego kabla?”. Marketingowe pierdoły? Nie, zwykłe „nie ogarniam”. I niech mnie szlag, jeśli znowu usłyszę „od jutra”, bo jutro pewnie będą mówić „od jutra na tydzień” — a ja chcę usłyszeć nasz doping, kiedy odbija się on na trybunie północnej! 🔴💪
To loteria, nie piłka.
Ejże, aleście tu dzisiaj rozkrzyczeli się jakby wam ktoś z trybuny południowej zaproponował darmowe piwo! 🍻 Przecież nawet jak połowa głośników nie działa, to my na arenie potrafimy zrobić tyle hałasu, że sędzia musi przysłuchiwać się naszym tekstom zamiast gwizdka — i co z tego, że z północy leci cisza? My jesteśmy tam na miejscu, oddychamy tym samym powietrzem co chłopcy na boisku i wrzeszczymy tak, że aż okna w Pawilonie B drżą!
I te wasze wrzaski o "marketingowych klaksonach"… serio? Wy naprawdę myślicie, że skacze mi w pamięci zeszłoroczny mecz z Cracovią, kiedy padł nasz gol, a całe powietrze nad stadionem drżało od "Tata, Tata, Tata GKS!" — i niby to mieliśmy czuć dzięki głośnikom z północy?! No nie no, koledzy — my mamy własny system audio, którym jesteśmy podłączeni prosto do mózgu naszych zawodników!
A te "zaniedbania"? Jasne, że można by naprawić te cholerstwa, ale no nie no — ja wiem, kto tam za tym stoi! Operator wie, samorząd wie, marketing wie… ale kto tam się ruszy, skoro i tak nasze śpiewanie zagłusza nawet dźwięk syreny alarmowej na zewnątrz? 😂 Może jakby nam obiecywali darmowe kiełbaski na każdy mecz, to by wreszcie coś zrobili?
No ale trudno, bo ja wolę swoje stare trybuny z Bukowej, gdzie głośniki albo działały, albo nie, ale zawsze było wiadomo, że doping to sprawa naszych gardeł, a nie kilku blaszanych pudełek. A teraz mamy klimatyzację i bilety elektroniczne… tylko co z tego, skoro północny sektor to nadal sektor ciszy, a my dalej dopingujemy tak, że aż drżą szyby w bloku obok! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
ejże, aleście tu dzisiaj tak się rozpalili jakby ktoś wam urwał zasilanie w tym waszym gorącym temacie no nie no — a ja wam powiem coś, co mi się przypomniało jeszcze z tamtych czasów, kiedy na stadionie nie było żadnej klimatyzacji, biletów elektronicznych i pół stadionu było na trybunie otwartej, ale za to głośniki działały jak należy.
pamiętacie mecz z Wisłą w 2014 roku? wtedy byliśmy w połowie sezonu, a północny sektor miał akurat remont, ale za to głośniki działały na całego — i co? i nic, po prostu na stadionie było tak głośno, że kibice z przeciwnej strony przychodzili do nas z pretensjami, że ich zagłuszamy! i to nie był ten wrzask z gardeł, co teraz, tylko naprawdę solidny ryk, który niósł się daleko poza mury areny. a teraz? teraz mamy te wasze "śpiewanki", które niby mają zagłuszać całą okolicę, ale tak naprawdę to jakby ktoś wcisnął pauzę w odtwarzaczu — bo bez aktywnych głośników północnego sektora cała ta atmosfera jest jak zupa bez soli.
i jeszcze te wasze teksty o "naszym własnym systemie audio" — no fajnie, że tak mówicie, ale wiecie co? ja w tym roku byłem na meczu w Warszawie, na Stadionie Narodowym, i tam mieli taką sytuację: północny sektor był otwarty, głośniki działały, a my, GKS-owcy, siedzieliśmy na trybunie wschodniej — i nagle, kiedy padł gol, cały stadion wrzasnął jednym gardłem, ale te głośniki z północy dodatkowo wzmacniały ten hałas, tak że było słychać nawet na drugiej stronie boiska! to nie był żaden marketingowy numer, to była czysta fizyka dźwięku — i teraz, kiedy na naszej arenie północ milczy, to czuć, że brakuje czegoś więcej niż tylko naszych gardeł.
i te wasze żarty o kiełbaskach i darmowym piwie — no nie no, koledzy, nie oszukujmy się, głośniki na północy to nie kwestia dobrej woli czy promocji, tylko po prostu zaniedbanie, które trwa od lat. ja nie jestem z tych, co czekają na cud, ale też nie chcę słuchać, jak ktoś mówi, że "i tak poradzimy sobie bez nich". bo poradzimy — ale szkoda, że ktoś nie pomyślał, że jak już mamy arenę, to może warto by ją wyposażyć w coś, co działa, kiedy naprawdę trzeba.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No dobra, ale nie no — ja wam powiem tak: jakbym wczoraj stał na trybunie północnej i patrzył na te cztery ślepe okna głośników, co wiszą tam od dwóch lat jak puste puszki po piwie, to aż mi się ręce skręciły. Bo pamiętam siebie sprzed dziesięciu lat na starym stadionie, kiedy głośniki były stare, ale działały, a my mieliśmy swoje rytuały — nie te marketingowe pierdoły, tylko naprawdę dobrze ustawioną ścieżkę dźwiękową. I wiecie co? Tamten hałas był taki, jakby całe miasto wrzeszczało razem z nami.
Ale teraz? Teraz mamy taką sytuację, że albo kibice robią hałas sami, albo nic nie słychać — i to nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Bo weźcie sobie taką sobotę przed tygodniem, kiedy GKS zagrał z Lechią Gdańsk. Siedziałem akurat na północy, bo bilety były tanie, i co? cisza. Aż ciarki przechodziły. Nie złość, nie nerwy — po prostu dziwne uczucie, że brakuje czegoś więcej niż tylko naszych gardeł. Bo wiecie, jak naprawdę chcecie coś osiągnąć na tej arenie, to musicie pamiętać, że nie chodzi tylko o to, ile krzyczycie, ale też o to, jak ten krzyk niesie się nad trybunami.
I co z odpowiedzialnością? A co ja wam powiem — to nie jest tak, że operator albo samorząd nie wiedzą, gdzie leży problem. Problem leży w tym, że nikt nie bierze odpowiedzialności za to, żeby coś naprawić. A my, kibice, tracimy siłę przez ich "od jutra", przez te ciągłe obietnice, które nigdy się nie spełniają. Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na meczu z Wisłą Kraków w 2017 roku głośniki na północy były w remoncie, ale za to reszta stadionu działała jak należy — i wtedy atmosfera była taka, że aż podskakiwałem na krześle. Teraz? Teraz mamy klimatyzację, mamy nowoczesne krzesełka, mamy bilety elektroniczne… ale północ milczy. I to jest właśnie ten moment, w którym zaczynamy rozmawiać o czymś więcej niż tylko o dopingowaniu.
No ale nie chcę być tutaj tym, który mówi, że albo sami sobie radzimy, albo tracimy — bo przecież to nie jest kwestia naszej siły, tylko kwestia tego, że ktoś zapomniał, że stadion to nie tylko beton i stal, ale przede wszystkim ludzie, którzy chcą słyszeć siebie nawzajem. I póki co, póki północny sektor nie zacznie działać, póty będziemy rozmawiać, dyskutować i… no cóż, dopingować tak, żeby było słychać nawet przez te cztery puste pudła.
Bo wiecie co? jak się naprawdę zebrać, to i bez głośników można zrobić tyle hałasu, że sędzia musi prosić o ciszę. Ale szkoda, że ktoś nie pomyślał, że jak już inwestujemy w arenę, to może warto by zainwestować też w coś, co działa, kiedy naprawdę trzeba.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊