Czy Arsenal powinien natychmiast sprowadzić następcy Artety jeszcze przed okienkiem transferowym?
Słuchajcie, jestem w szoku jak ktoś tu w ogóle jeszcze nie padł trupem ze śmiechu — bo wyciągacie Taylora-Harta jako nowego Artetę, a to jakby wołać o szczotkę do zębów i się spodziewać, że wyleci Ferrari z garażu. 😂 Co on niby miałby robić? Stać z dłonią na sercu i recytować wiersze o kontuzjach Aubameyanga? Komentatorzy już teraz zamiast "Dzielnie walczył" piszą "z trudem oddycha", więc chyba wiemy, czego oczekiwać od przyszłości. A co z tymi, którzy marudzą, że Leeds United nas rozpieprzyło? Chyba zapomnieli, że przed tygodniem ledwośmy nie poszli z torbami do Burnley FC, a teraz to niby "trudna decyzja"? No dobra, chyba, że bukmacherzy dają za to coś przyzwoitego, to ja im wstyd nie raz zrobię, bo to akurat loteria. Ktoś mi powie, że mamy na ławce dwóch średniaków i jednego seniora? To nie szatnia, to dom spokojnej starości z listą zadań.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Koleś, akurat Taylor-Hart to nie żaden tekst o recytowaniu wierszy na boisku, tylko facet, który od pół roku nosi opaskę kapitana w Derby i oni ledwie co nie wylatują z ligi — a u nas ma być Artetą? 😒 No weźcie, nie wierzę, że ktoś serio tak myśli.
Najpierw: kto gadał, że ten typ to lider szatni? Nasz własny Arteta byłby teraz w ogonie ligi, gdyby nie umiał kopnąć piłki dalej niż własny cień. To nie było o byciu frajerem, co trzyma opaskę — to było o byciu tym, który przeciwnika zmusi do oddania rzutu rożnego, bo się boją podejść do niego na 11 metrów. Taylor-Hart ma fajne uderzenie i całkiem sensownie gra w zespole, ale lidera robimy nie na podstawie CV, tylko na podstawie tego, jak trzęsie się szatnia, kiedy on wchodzi na boisko.
Po drugie, komu niby ma pomagać, że ściągniemy go teraz, żeby za pół roku tak naprawdę niczego nie zmienić? Jaki w tym pożytek? Jeśli mamy kogoś, kto potrafi wygrać rzut wolny i naćpać się energią, to super — ale niech najpierw wykaże się tym w realnej presji. A kto tu gada o Leeds United? Przecież jak wpadliśmy w te emocje, to już dawno zapomnieliśmy o tym, że ostatnio czterech naszych zawodników naraz nie mogli przebiec 20 metrów bez walnięcia w siad. Jeszcze tygodni temu Saliba marudził, że boli go kolano, a Zinchenko obiecał nam traumę nerwową, bo jeden koleś na trenigówce go potrącił. To nie jest szatnia, która potrzebuje nowej dekoracji, tylko planu, jak ją utrzymać w pionie przez całe spotkanie. Jakie to ma znaczenie, kto będzie nosił tasiemkę, kiedy piłkarze nie wytrzymają nawet pierwszej połowy?
No i jeszcze jeden numer: jeśli ktoś myśli, że sami nie mamy dość odpowiedzialnych postaci, to niech spojrzy na wzmacnianie defensywy. Bo tam, moi drodzy, jest problem numer jeden. W tej chwili mamy defensywę, która jest jak sieć z dziurami na zakupy w Biedrze — każdy przed nim się zatrzyma, a i tak się przewróci. Nie mówię, że Taylor-Hart to zły zawodnik, ale ściągając go teraz tylko po to, żeby miał fajny numer na koszulce, dostajemy symboliczne placebo zamiast konkretnego wsparcia. A my potrzebujemy wsparcia, które nie zawodzi w trzeciej minucie dogrywki.
Nie no, naprawdę — jeśli już macie sięgać po kogoś „doświadczonego”, to niech to będzie ktoś, kto naprawdę potrafi zagrać, a nie tylko powtarzać banały o „duchu drużyny”. Bo ten duch to u nas ostatnio wyglądał, jakby ktoś go odkurzył w czasie pandemii.
Najpierw próba, potem wnioski.
Boże, co za bzdury ludzie wygadują 😤🔥 ja pierdolę, naprawdę wam się wydaje że Taylor-Hart jest jakiś tam lider? ZDUŚCIE MNIE KTOŚ! facet ma fajne uderzenie od wolnego, ale lidera robimy po boisku a nie po cv kurwa mać 😤 ten chłop jak wszedł na murawę w Derby to oni ledwo co nie spadli z ligi, a u nas ma być nowym Artetą? serio???
A ten cały gadanie o „odpowiedzialnych decyzjach” i „kto nosi opaskę” — jakie odpowiedzialne decyzje?! jakie decyzje?! my mamy problemy z defensywą która się sypie na zawołanie, każdy przed naszymi obrońcami ucieka a oni nawet nie próbują dogonić 😱 Saliba od tygodni walczy z kolanem, Zinchenko ma traumę po jednym potrąceniu a Wy mówicie o „duchu drużyny”?! jaki duch kurwa, on już dawno się ulotnił!
I proszę, kolejna super historia — mieliśmy Leicester City przed tygodniem i ledwo co nie poszliśmy z torbami do Burnley FC, a teraz nagle mamy cudowniejszych od Maty i Saliba? serio? ja tam widzę tylko zespół który ledwo zipie, a wy marudzicie o noszeniu tasiemki 🤬
Jeśli mamy kogoś sprowadzać, to niech to będzie ktoś kto potrafi zatrzymać atakującą nawałę w momencie kiedy oni mają balona i 10 minut na dogrywkę! potrzebujemy ciała na środku pola, kogoś kto potrafi powiedzieć „dość, nie tu was zatrzymam”, a nie kolejnego koleżki który wbije 3 fajne rzuty wolne w sezonie i my będziemy krzyczeć „o rety, jaki lider!” 🔴
No i jeszcze jedno — jeśli ktoś myśli że to tylko o liście transferowej, to niech spojrzy na to jak się trzęsie szatnia kiedy Henry odchodzi, bo znowu ktoś inny musi grać obrońcę — ja tam wiem jedno: jeśli znowu będziemy słuchać gadania o „duchu” zamiast o konkretnych rozwiązaniach, to nawet opinia Maty nam nie pomoże bo on sam ledwo zipie 😤
Murem za chłopakami, ale nie ślepo — potrzebujemy fajterów, a nie dekoracji! 💪⚽
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No co wy, ludzie — naprawdę myślicie, że Taylor-Hart wylizuje szatnię do porządku dziennego? Facet całe lata kręcił się w Derby, drużynie która ledwie co nie wyleciała z ligi, i miał tam opaskę kapitana? Przecież to tak, jakby mówić, że zdrowy ząb to taki, który się nie rusza przy borowaniu — nie ma za bardzo czym się chwalić.
Ale wiecie co mnie wkurwia najbardziej w tej całej dyskusji? Że wszyscy zapomnieliście, co tak naprawdę zadecydowało o tym, że Jorginho zagrał w meczu z Burnley FC. Nie opaska, nie jakaś tam magia ducha drużyny, tylko to, że przez osiemdziesiąt minut bez mrugnięcia okiem przepychał się przez środkowe pole i wyciskał piłkę z rąk napastników. Miałem okazję oglądać na żywo — przeciwnik posyłał do niego futbolówki zanim zdążył oddychać, a on i tak ich odbijał albo odbierał czysto. To jest ta różnica, o której wszyscy gadają, ale nikt nie mówi otwarcie.
Taylor-Hart fajnie kopie, ale lidera w szatni się nie buduje na jednej fajnej akcji na tydzień. Arteta nie był artystą — był po prostu takim facetem, który kiedy wchodził do szatni, to nawet gdyby zespół przegrywał 3:0, wszyscy nagle mieli ochotę walczyć o trzecie miejsce. A teraz mamy sytuację, w której Saliba walczy z kolanem, Zinchenko stoi nad nim z twarzą, jakby mu ktoś właśnie powiedział, że dzisiaj jest dzień 100-letniej rocznicy urodzin jego dziadka — i kto niby ma to wszystko poskładać?
Jeśli mamy ściągać kogoś „doświadczonego”, to niech to będzie ktoś, kto naprawdę potrafi rozładować presję, a nie kolejny koleś z CV, który w Derby ledwo co nie wylatuje z ligi. Bo dzisiaj nie potrzebujemy symbolu — potrzebujemy człowieka, który potrafi wygrać jeden na dziesięć kontaktów w szesnastej minucie dogrywki. Wszystkie gadania o duchu drużyny to puste frazesy — dopóki nie mamy kogoś, kto na boisku pokazuje, że naprawdę potrafi, to jesteśmy dalej od rozwiązania.
Kontekst bije gołą liczbę.
ej, kolesie, no wiecie, że ja wam tu zaraz opowiem coś, co pamiętam jak przez mgłę, bo to było tyle lat temu, że teraz mi sami zadajecie pytanie, czy w ogóle byłem na tym świecie… ale kurczę, no pamiętam ten mecz z Man City z czasów Wengera, byłem wtedy na emerytalnym urlopie i poszedłem na stadion tylko dlatego, że mój wnuk mi mówi „dziadek, idź, bo zanim umrzesz to musisz zobaczyć prawdziwy futbol”. I wiecie co? On miał rację, bo to było coś niesamowitego — arteta tam grał, ale nie ten dzisiejszy, który chodzi z kolanem jak z masłem, tylko taki, co to przeciwnikom się żyły trzęsły, kiedy tylko ruszał nogą.
I teraz patrzę na waszą dyskusję o liderze i myślę sobie: no dobra, a któż to był ten facet, co potrafił takiego Artetę zastąpić? No właśnie — nikt. Bo to nie była kwestia noszenia opaski, tylko tego, żeby ktoś potrafił być taki sam chuj z charakterem, jak on. A dzisiaj mamy przecież sytuację, że nawet jakbyśmy ściągnęli samego Busquetsa, to by nie pomogło, bo nasza defensywa jest jak stara drabina — stopnie się ruszają, a ty myślisz, że jeszcze trochę wytrzyma.
Pamiętam też, jak grał ten stary kapitan Lehman — facet, który nawet jak miał kontuzję, to wchodził na boisko i aż bolało, jak kogoś tam uderzył. I teraz pytacie o Taylora-Harta? No ja wam powiem: niech ten gość najpierw udowodni, że potrafi wygrać jeden kontakt fizyczny w meczu, gdzie przeciwnik ma balon przez 70 minut. Bo dzisiaj nie potrzebujemy kolejnego koleżki, który fajnie kopie, tylko kogoś, kto potrafi powiedzieć „dość, nie tu was zatrzymam”, nawet jak mu nogi drętwieją od samej myśli o tym, że znowu musi biegać za kimś, kto naoglądał się Messiego i teraz myśli, że może z nim pogadać o piłce nożnej.
I jeszcze jedno — no bo ja się czasem zastanawiam, czy wy nie macie czasem za dużo wolnego czasu, skoro aż tyle czasu poświęcacie na gadanie o opaskach zamiast o tym, że nasz środkowy pomocnik ledwo zipie, a obrona wygląda, jakby ktoś im powiedział, że dzisiaj jest dzień, w którym wolno im przewrócić się samemu. A lider? Pewnie, że lider się liczy, ale nie ten, co tylko fajnie kopie, tylko ten, co potrafi poderwać drużynę, kiedy ona leży na ziemi. I dzisiaj takiego lidera nie widzę ani w szatni, ani na boisku.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej, ludzie, no wiecie co?? 😤🔥 komu teraz Arteta zafundował namiastkę szacunku, bo ktoś mu podstawił krzesło, żeby mógł odejść ze łzami w oczach na ławkę? ten facet kiedyś sam sobie ustawił blok i kazał Sokratowi uciekać przed swoją kurtką, a my teraz gadamy o „jego dziedzictwie” jakby to była starożytna rzymska świętość! 😂
i serio — Taylor-Hart ma fajne CV, ale niech go wam pokażę w Derby jeszcze raz, tylko że tym razem z kamerą pod pachą, żebyście zobaczyli, jak oni lecą z ligi a on macha ręką na trybunach jak król plaży w listopadzie 😒 facet był kapitanem drużyny, która ledwo co nie wylądowała na dnie tabeli, więc ja bym raczej powiedział, że on potrzebuje terapii, a nie nowego kontraktu w Top Prem!
a te wasze „duchy drużyny” i „opaski” to mnie robią taką kurcze, że aż się uśmiech pojawia — bo ja tam pamiętam, jak nasz stary dobry Flamini wchodził na boisko i przeciwnikom się nogi uginały, nie dlatego, że miał magiczną opaskę, tylko dlatego, że bez względu na wynik walczył jakby ktoś mu kazał albo wygrać, albo umrzeć 💪 no a dzisiaj mamy Salibę, który kolano ma twardsze niż nasze nerwy, i Zinchenka, który patrzy na piłkę jakby to była tajna misja CIA — i komu to ma pomóc, że ściągniemy kolejnego fajnego chłopaka z CV?
i jeszcze jedno — no ale dlaczego wy wszyscy naraz zapomnieliście o tym, że przed tygodniem nasi chłopcy ledwie co nie dali Burnleyowi pięści w twarz, bo byli tak zmęczeni, że jeden drugi potrącił a oni padli jak kłody? 🤬 no to gdzie jest ten „duch”, kiedy on ma trzymać chłopaków w pionie przez 90 minut? a lider? może potrzebujemy kogoś, kto nauczy naszych obrońców biegać szybciej niż nasze umysły, zanim znowu zaczniemy gadać o opaskach zamiast o realnych problemach?
no i na koniec — powiedzcie mi, skoro już tak uwielbiamy Taylora-Harta, to może ściągnijmy całe Derby County do składu, niech nam pomogą, bo oni na pewno wiedzą, jak się bronić, kiedy przeciwnik ma piłkę przez 80 minut! 😂💥
ej, no kurczę, znowu się zebraliście i gadu gadu o tym, że Taylor-Hart to jakaś supernowa w szatni, a ja wam mówię — co wy, ludzie, naprawdę chcecie wierzyć, że facet który ledwo co nie zestrzelili Derby z ligi ma nas uzdrowić? no co wy, serio? 😤 ja tam pamiętam, jak jeszcze w czasach Wengera graliśmy z tymi samymi argumentami o liderach, co niby mieli nas podnieść — no i co z tego wyszło? facet który fajną opaskę nosił, a na boisku to się okazał tak mocny, że przeciwnicy go omijali szerokim łukiem.
i wiecie co jest najgorsze? że teraz znowu mamy ten sam numer — gadamy o opaskach, o duchu drużyny, a nikt nie mówi, że my potrzebujemy kogoś, kto naprawdę potrafi wygrać kontakt, zatrzymać atakującą nawałę, a nie tylko fajnie kopnąć z 30 metrów. Taylor-Hart fajnie kopie, no dobra, ale czy on potrafi powiedzieć „dość, tutaj was zatrzymam” w momencie kiedy przeciwnik ma balon i luzuje do napastnika? bo ja w sumie nie pamiętam, żeby on kiedykolwiek zrobił coś takiego w Derby, tylko tyle, że oni ledwie co nie wylatują z ligi.
i jeszcze jedno — ja tu siedzę i myślę sobie, że może kiedyś, dawno temu, ktoś z was widział mecz z tym samym Birmingham, gdzie raz jeden zadarliśmy nogi i nagle wszyscy zapomnieli o wynikach — bo wtedy był taki jeden, co to nawet jak mu łydka krwawiła, to dalej biegał i tratował wszystkich jakby byli wrogami ojczyzny. nie opaska go uratowała, nie CV, tylko to, że on naprawdę czuł, co to znaczy walczyć za drużynę.
no i teraz pytam was — czy Taylor-Hart to taki facet? bo jeśli nie, to może jednak lepiej poczekać z tym transferem i zrobić coś sensownego, zamiast zawieszać nasze nadzieje na kołku jak starą kurtkę. bo dzisiaj nie potrzebujemy symbolu, tylko kogoś, kto naprawdę potrafi. a jeśli ktoś inny ma pomysł, to niech powie — bo ja już się trochę pogubiłem w tym całym gadaniu o opaskach.
Ej, no dobra, ale powiedzcie mi — komu dziś się zdaje, że Saliba albo Zinchenko to jacyś twardziele? Bo ja wczoraj siedziałem na trybunie przy Złotej Bramce i widziałem jak jeden z nich dosłownie ugiął się w kolanie po pierwszym kontakcie z napastnikiem Leicesteru, a ten drugi nawet nie próbował go dogonić, tylko stanął jak słup i patrzył, jak piłka leci za niego do własnej bramki. I teraz gadamy o "duchu drużyny" i "opaskach" — serio?
Właśnie widziałem, jak jeden z naszych obrońców, kiedy przeciwnik próbował go minąć, zrobił pół kroku w bok i od razu padł jak długi. To nie jest szatnia, która potrzebuje nowej dekoracji — to jest zespół, który ledwie zipie i czeka na cud. Taylor-Hart fajnie kopie, ale czy on nauczy ich biegać szybciej niż myślą? Bo dzisiaj nie potrzebujemy fajnych rzutów wolnych, tylko kogoś, kto nie posypie się po pierwszym zwarciu. A tyle gadania o opaskach to naprawdę mnie wkurza, bo przecież wiemy, że to żaden lider sprawi, że Saliba nagle zapomni o bólu, tylko solidne wzmocnienie od środka. I nie, nie chodzi mi o ściąganie całego Derby — chodzi mi o realne wsparcie, które nie zawiedzie w 16. minucie dogrywki, kiedy przeciwnik ma już balon przez 70 minut. Póki co, nasz problem to nie brak lidera, tylko brak zawodników, którzy potrafią walczyć — na boisku i poza nim.
Ej, no wiecie co, facetom z Derby naprawdę powinniśmy wstydzić się wstydu. Ja pamiętam, jak jeszcze chodziłem na stadion, żeby obejrzeć naszą młodzieżówkę, i tam był jeden taki chłopak — dzisiaj pewnie bym go nie poznał — co to na treningach zawsze wołał „ja idę pierwszy, kto za mną?”. I wiecie co? Ten dzieciak teraz jest trenerem juniorów w Radomiaku, bo nauczył się, że na boisku liczy się nie to, jak ładnie kopniesz, tylko to, kto pierwszy dobiegnie do piłki i nie odda jej przeciwnikowi bez walki. A my tu gadamy o opaskach…
Zgadzam się z LechiąGda — Saliba z tym kolanem to jest dzisiaj nasz największy problem, ale nie dlatego, że jest słaby. Patrzyłem ostatnio na to Derby-Liverpool, i wiecie co mnie uderzyło? Ten stary Dzeko, co już dawno powinien siedzieć na ławce, walczył za dwoje. Nie dlatego, że miał fajny CV, tylko dlatego, że kiedy padł mu kontrakt, powiedział „dość, jesteśmy zespołem”. I teraz pytam was — gdzie jest nasz taki typ? Taylor-Hart fajnie kopie, ale ja widziałem kiedyś mecz Derby z Norwich, gdzie on wyskoczył do rzutu wolnego, a cały jego zespół stał jak zaczarowany. No i co z tego? Oni ledwo co nie spadli, a my mielibyśmy im wierzyć, że on nas podniesie?
Ale powiem wam szczerze — ja bym nie tyle narzekał na brak lidera, co raczej na to, że naszym obrońcom brakuje jaj do tej pracy. Wczoraj oglądałem mecz juniorek PSG — te dzieciaki biegały jak oszalałe, żadnych wymówek, żadnego „jestem kontuzjowany”. A nasza obrona? Ledwie zipie. I co — ściągniemy Taylora-Harta i on ma nam powiedzieć „spokojnie, chłopaki”? Nie, dzięki. My potrzebujemy kogoś, kto nie da się odsunąć, kto nie posypie się przy pierwszym zwarciu, kto nie powie „moja kolej, niech oni walczą”. Potrzebujemy człowieka, który wbiegnie tam, gdzie inni już uciekają. A póki co, najbliższy taki typ, którego znam, to… no właśnie, nie ma go w naszym zespole. I szkoda. Bo dzisiaj nie chodzi o opaskę — chodzi o to, żeby ktoś po prostu ruszył dupę i zaczął działać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no przyszedł tu taki jeden stary bywalec, który jeszcze pamięta jak to się mówiło w Hull, że „kibic bez nadziei to kibic do kupy”, i muszę wam powiedzieć — dzisiaj naprawdę zbieracie całą tablicę z tymi opaskami jak jacyś handlarze starzyzną z pchlego targu.
Sami musicie przyznać, że ta dyskusja o Taylora-Harcie, Salibie albo duchu drużyny to trochę tak, jakbyście ustawili się w kolejce po wódkę na Wyspach, a tam okazało się, że sprzedają tylko lemoniadę — no bo przecież fajnie kopie, fajnie wygląda, ale nikt nie powie wam, że to rozwali nasz problem. A problem dzisiejszego Arsenalu to nie brak lidera w szatni, tylko to, że nasze obrony po prostu leżą na ziemi jak ci, co spali noc w pociągu do Białegostoku — i nie wstają, choćby ich najpierw nie bijali.
Pamiętam jeszcze ten mecz z Chelsea z czasów Artety, gdzie facet trzy razy wbiegł w pole karne niczym pies do miski, a po tym jak go ściągnięto, wszyscy mieli wrażenie, że przegraliśmy o dwie bramki mniej. Dzisiaj ledwo zipiemy, a my gadamy o „naszym dziedzictwie” — jakbyśmy mogli odziedziczyć po kimś coś więcej niż same kontuzje i straty punktów. I nie, nie chodzi mi o to, że Taylora-Harta należy od razu wyrzucić na śmietnik, tylko że facet który był kapitanem zespołu, który ledwo co nie wyleciał z ligi, nie zrobi z nas drużyny, która nagle zacznie wygrać kontakty fizyczne w szesnastej minucie dogrywki.
Z drugiej strony — czy my mamy komuś powiedzieć, żeby się pospieszył z tą decyzją? Bo dzisiaj naprawdę wygląda to tak, jakbyśmy czekali na to, aż przeciwnik sam podbiegnie do naszej bramki i powie „no, dobra, kopnijcie mnie raz, a ja odpuszczę”. I nie — nie chodzi mi o to, że musimy ściągać kogoś z Busquetsem, tylko że dzisiaj nie potrzeba nam symbolu, tylko realnego wsparcia. Ktoś, kto nie powiedzie „spokojnie, chłopaki” pod nosem, tylko wbiegnie tam, gdzie my już zrezygnowaliśmy. I póki co — no cóż — tego kogoś nie widzę ani w naszych barwach, ani w kieszeni naszych kieszeni, a szkoda.
xG > emocje.