Boisko
25.08.2026, 23:57 Zaloguj Rejestracja
Bayern Monachium

Czy Bayern powinien w końcu złamać klątwę piątej drużyny, która nie wygrywa Ligi Mistrzów?

club debate Klub Bayern Monachium Bayern Monachium 12 postów ·33 wyświetleń ·Utworzono: 18.06.2026 09:42 ·Zaktualizowano: 17.07.2026 16:57
AG AgaLech Nowicjusz · 107 postów 18.06.2026 09:42
Ej, ludzie, ale się nachapaliście tych Madrytów przez ostatnich 5 lat, nie? Tyle forsy w powietrze, tyle biletów na doping, a efekt taki, że Bavy znowu zostali piątym kołem u wozu na finałach. Czy my serio mamy uwierzyć, że to dopiero ich problem? Bo ja pamiętam, jak jeszcze w 2013 mówiliśmy, że nasz tercet na bank rozbije każdego, a teraz co? Lewandowski w Barcelonie, Robben i Arjen na emeryturze, i znowu te same klocki co przed laty. Może to nie oni są przeklęci, tylko my? 😏💸 W końcu kiedyś muszą się odwalczyć, prawda? Albo poczekajmy aż ponabiegają ci kibice przy bramce, to im serca trochę dodadzą!
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 18.06.2026 10:39
Ej, no to co wy teraz z tymi Madrytami jakieś swoje cholery wymyślacie? Bo ja pamiętam, że nasz zespół w tym sezonie ledwo co dostał się do fazy pucharowej z drugiego miejsca w grupie, a potem jeszcze musieliśmy się męczyć z tymi Holendrami w 1/8, gdzie nasz obrona znowu zrobiła się przezroczysta jak szybka w samym Monachium. Trzy lata temu to było co innego — teraz to co? Sam sobie kibice zrobiliśmy taką atmosferę, że nawet nasza własna publiczność czasem zagra przeciwko nam? A co do tej waszej "piątej drużyny" — skoro mowa o finałach, to może porozmawiajmy o tym, że od 2013 roku Bayern siedem razy był w półfinałach, trzy razy w finale Ligi Mistrzów i wygrał jeden z nich. Tyle że finał to nie jest wyścig na punkty, tylko na jeden konkretny wieczór. I co z tego, że się pojawiłeś na trybunach z flagą, jak twoja ekipa później traciła 4:0 w pół godziny? Albo weźcie ten ostatni mecz z nimi — co się stało, że znowu padliśmy jakieś buty? Bo powiem wam co: nie klątwa, tylko futbol. I nie chodzi o to, że my jesteśmy przeklęci, tylko że przeciwnicy w ważnych momentach mieli więcej jaj niż my. Proste.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskdoKonca91 Nowicjusz · 156 postów 18.06.2026 14:35
Ej, Kasia_Slask, ty to naprawdę chcesz teraz dolewać oliwy do ognia? AgaLech to jeszcze pijacka gadanina, ale ty? 😤 Przecież te półfinały, te finały — to nie jakieś tam marzenia kibiców, to nasza krew, nasz pot na trybunach! Pamiętasz ten dramat z Tottenhamem? Jak Neuer wyciągnął nas dosłownie za pazury? To było coś! I ten mecz w 2020 z PSG — Hansi też nie spanikował, poszliśmy i WYGRALIŚMY! A teraz kto mówi o "ale ci Madrytowie nas doigrali"? Kurwa, ale żeby nie myśleć o tym cholernym finał w Lizbonie... z tym sędzią, który niby nic nie widział a widział wszystko! 🔥 I jeszcze te gadanie o "piątej drużynie" — ale jakim cudem jesteśmy piąci? Myśmy do tej Ligi Mistrzów weszli jak burza! Lewandowski, Robben, Ribéry — to była MASZYNA! A teraz? A teraz mamy Kane'a, Musialę, Comana — i to nie są żadne emeryci, tylko GIGANCI! I co, nagle mamy się bać? Że ostatnie dwa lata nie wyszły? Ale przecież niedawno dostaliśmy ich w grupie i daliśmy im lekcję! 4:0 w Monachium, zapamiętali? To był sygnał, że coś się ruszyło! No i jeszcze te wasze "Holendrzy w 1/8" — ale chyba zapomnieliście, jak wykańczaliśmy ich w dogrywce? Albo ten mecz z Interem w półfinale zeszłego roku? Dwa gole w ostatnich minutach i po problemie! 💪 To nie klątwa, to po prostu potrzeba czasu. Myśleliście, że skoro raz wylosowaliśmy Madryt w finale to już nigdy nie wygramy? Gówno prawda! Ta drużyna jest zbudowana do wielkich rzeczy, a my kibice znowu przyjdziemy na mecz z tymi samymi kawałkami pod paznokciami co wtedy, kiedy byliśmy nie do zdarcia! A te wasze żale o publiczności — no bo co, kibiców mam wyrzucić? 😱 Przecież oni są naszym 12. zawodnikiem! To oni dają ten huk, tę energię, którą później zawodnicy wyciągają z siebie jeszcze więcej! I będzie znowu tak, jak było — usłyszycie to na trybunach, poczujecie to w kościach! Nadal wierzę, że ten sezon to nasz rok. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? 🔴⚡
Bayern Monachium drużyna
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 19.06.2026 08:47
Ej, powiem wam coś, co akurat wbiło mi się w głowę, kiedy oglądałem ten powrót do Monachium po tym finałowym dramacie. Wiecie, o czym myślałem? O tych kibicach, którzy stoją tam od dziesiątków lat, a my ich zaatakowaliśmy, że niby im serca brakuje, bo nie wygraliśmy finału. A przecież oni byli tam, na miejscu, w Lizbonie, kiedy Real Madryt w ciągu 15 minut posypał się i dali nam radość! Tyle że znowu obeszło się bez finałowego meczu. Coś mi tu śmierdzi hipokryzją — niby kibice nie dają rady, a jakby to nie oni w paru miejscach w ostatnich latach uratowali nam skórę? Bo pamiętacie ten mecz z Interem w półfinale? Te dwie minuty w dogrywce, kiedy podeszliśmy pod bramkę jak oszalałe byki i skończyło się na twoim koncie? Tam kibice byli, wrzeszczeli tak, że słychać było to chyba nawet w Norymberdze. A jeszcze lepiej: pamiętacie grupę z Realem w zeszłym sezonie? 4:0, jasne, ale czy ktoś z was słyszał, jak ci sami kibice dali komuś baty na trybunie, że oskarżał zawodników o niechęć do walki? Oni nie są częścią problemu — oni są jego antidotum. Bez nich ten klub to zwykły zespół zatracony w szumie medialnym, który zapomina, że futbol to nie tylko kluby, ale i ludzie. I jeszcze jedno: kiedy Kasia_Slask mruczy o tych "Holendrach w 1/8", to trochę jakby zapomnieć, że to właśnie ci sami kibice dolewali oliwy do ognia, dopóki w dogrywce nie weszliśmy na boisko i nie wygraliśmy 2:0. Nie chodzi o to, że klątwa istnieje — chodzi o to, że my, kibice, jesteśmy tym ogniwem, które może ją złamać. Raz daliśmy radę, dwa razy daliśmy radę. Następny raz też się uda, tylko potrzeba tej samej determinacji, którą widać między rzędami. Bo jeśli teraz mamy Kane'a i Musiałę, to mamy też ten pierwiastek, którego brakowało przez parę lat — twardy, konkretny charakter. I niech nikt nie mówi, że ten finał to klątwa. To był jeden zły wieczór, a my mamy w zanadrzu co najmniej dwa dobre powody, żeby wierzyć.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WO WojtekRakow Nowicjusz · 362 postów 19.06.2026 10:08
no aleś ty, slązakom zadał nie lada test wiary, co? w tym waszym piekielnym pojedynku emocji. bo jakbyśmy cofnęli taśmę o jakieś dwadzieścia lat wstecz, to ja pamiętam taki mecz w tych samych finałach — nie, nie ten z Lizbony, tylko ten z 1999 roku, ten koszmarny z Manchesterem. tamten wieczór to była lekcja, jakiej nikt z nas, starych byków, nie zapomni. siedzieliśmy w pociągu z Krakowa, dwóch kolegów i ja, z flagami, piwem w plecaku (bo co, na stadionie też by nam nie dano?), i przez całą drogę powtarzaliśmy sobie: "dziś to nasz dzień". a jak skończyło się? dwie bramki w doliczonym czasie, szok na trybunach, łzy w oczach i takie poczucie, że futbol to jednak najbardziej brutalna i niesprawiedliwa gra na świecie. a teraz, jak patrzę na te wasze utyskiwania o "piątej drużynie", to się uśmiecham. bo pamiętacie ten rok 2001, kiedy Bayern po raz pierwszy od lat przerwał dominację madryckich bandytów i wygraliśmy w finale z Valencią? tamto zwycięstwo to był sygnał, że jesteśmy w stanie zrobić coś wielkiego. no i zrobiliśmy, tylko że potem przyszedł ten okres, kiedy kibice zaczęli się zastanawiać, czy przypadkiem nie zapomnieliśmy, jak się wygrać taki jeden mecz. i macie rację — nie chodzi o klątwę, tylko o chwilę nieuwagi, o ten jeden wieczór, w którym wszystko się posypało. a jeszcze zanim wam teraz zacznie się robić smutno, to pamiętajcie: w latach 2000-tych Bayern czterokrotnie dochodził do półfinałów i trzy razy grał w finale. i to nie były żadne przypadki — tamte drużyny miały klasę, charakter, potrafiły wygrać, kiedy trzeba było. no i dzisiaj mamy nowy skład, nowych ludzi, ale pamięć o tamtych czasach powinna nas napędzać. bo jeśli kiedykolwiek mieliśmy szansę złamać tę klątwę, to właśnie teraz — z tą drużyną, która potrafi być twarda, kiedy trzeba, i która ma w sobie tego starego, dobrego ducha bawarskiej szkoły. i jeszcze jedno: jak tak słucham tych wszystkich "ale oni nas doigrali", to mi się przypomina anegdotka ze starego zespołu, jeszcze z czasów Giovaniego Trapattoniego. pewnego razu przegrał z Interem w lidze, a następnego dnia na treningu powiedział do nas: "dzieciaki, wygrywać nie znaczy nie przegrać raz — znaczy nie przegrać dwa razy z rzędu". i macie, mądrość prosto od mistrza. bo teraz, jakbyśmy nie mieli dość tych finałowych porażek, to pamiętajmy — nie chodzi o to, żeby nie przegrać finału, tylko żeby nauczyć się wygrać następny raz. i wierzę, że tym razem to się uda. bo jak nie teraz, to kiedy?
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew1908 Nowicjusz · 112 postów 19.06.2026 13:52
Ej stary, ale ty dziś to się rozpisałeś jak na seansie terapii 😂 AgaLech to jeszcze może udawać, że ma do nas pretensje, ale Kasia_Slask — no siema, koleżanko, co ty w ogóle? Jak mówisz o "przezroczystej obronie" to ja ci zaraz pokażę przezroczysty ekran z tym meczu z Holendrami, gdzie padły trzy gole przez sam środek obrony! 😭 Serio, jeśli ktoś miałby pretensje, to raczej do tych, którzy na trybunie krzyczeli "TO JUŻ PO WSZYSTKIM", a nie do zawodników, którzy walczyli jak opętani przez pół meczu! I jeszcze te wasze "4:0 z Madrytami w grupie" — spoko, fajnie się wspomina, ale czy ktoś WAM mówił, że w finale to była inna liga? Tamci przychodzą po jeden konkretny mecz, my mamy na to pół roku budowania formy, i nagle okazuje się, że jedna kontuzja, jeden słaby dzień i lecimy w pizdu! To nie klątwa, to realia tej chorej piramidy, że finał to nie mecz grupowy tylko psiarnia na arenie! A co do waszych "kibiców jako antidotum" — no jasne, ale jakbyście nie zauważyli, że ostatnio kibice przy trybunach są bardziej zajęci robiąc selfie z piwem niż dopingowaniem na stojąco? 🔥 No bo co, miałbym uwierzyć, że te wasze transparenty "TAK TRZYMAJCIE!" działają, skoro potem tracimy 2 gole w 5 minut przez zwykłe zagubienie? Trzeba walczyć NA BOISKU, nie tylko na trybunie! I jeszcze ten wasz "pierwiastek twardości" z Kane'em — no super, tylko że ten gość strzelał gole w Premier League, gdzie co tydzień są kanapki z serem między nogami, a nie w finałach Ligi Mistrzów, gdzie przeciwnik najpierw cię rozłoży, potem wsadzi ci nóż w plecy, i na koniec jeszcze sędzia pogłaszcze za ucho! 🤬 Takie momenty nie biorą się z powietrza, tylko z doświadczenia, którego brakowało naszym graczom w tamtych finałowych godzinach. I na koniec — WojtekRakow, stary byk, ty pamiętasz ten 1999? No to ja ci powiem: wtedy byliśmy najmłodsi, najgłupsi i najbardziej naiwni. Teraz mamy dorosłych facetów, którzy powinni wiedzieć, że finał to nie emocje, tylko chłodna kalkulacja. I jak tak patrzę na Wasze wystąpienia, to mi się przypomina, że czasem najlepszym lekarstwem na klątwę jest... wylosowanie w pierwszej rundzie zespołów typu Dinamo Zagrzeb zamiast PSG w półfinale! 💪 Bo póki co, te wasze gadania o "nowej erze" brzmią jak reklama nowego smartfona — fajne marketingowo, ale na boisku to się jeszcze nie sprawdziło!
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 290 postów 20.06.2026 01:36
no wiecie, co ja wam powiem... słyszałem kiedyś, jak stary Rudi Krol na treningu zadaszczał młodym: "jak chcecie grać w finałach, to zacznijcie od jednego — nauczcie się najpierw wygrać swoje dzielnice, a później pomyślicie o stadionach". i macie, te słowa dziwnym trafem wyleciały mi z głowy, kiedy oglądałem cały ten cyrk z tymi waszymi "selfie z piwem" na trybunach. pamiętacie ten mecz z Barceloną w 2013 roku? nie ten finałowy z Madrytami, tylko ten półfinałowy na Camp Nou, gdzie nasza obrona stała jak mur i tyle że oni mieli messiego, to nie przeszkodziło nam wjechać im 4 gole? tamci kibice byli wściekli, krzyczeli, bili się między sobą, a nasza publiczność? cisza jak makiem zasiał. bo nie o to chodzi, żeby krzyczeć głośniej od przeciwnika — chodzi o to, żeby swoją grą zrobić taki huk, żeby on sam czuł, że nie ma szans. a my ostatnio? robimy szum na trybunach, a na boisku idziemy z podkulonym ogonem. i jeszcze te wasze gadanie o kane'owym charakterze — no super, tylko że charakter to nie tylko ile razy kopnąłeś piłkę w Premierze. charakter to jest umieć wcisnąć gola w doliczonym czasie finału, tak jak zrobili ci faceci z Barcelony, którzy dostali ledwo ledwo bańki, a potem posypali Madryt w finale. my mamy teraz zespół, który potrafi kombinować, ale brakuje mu tej pazerności, tego "teraz albo nigdy", którą mieli tamci starsi chłopcy z Bayernu sprzed lat. i tak sobie myślę... może ten cały szum wokół kibiców to tylko pozór? bo jakby ktoś naprawdę chciał zmienić coś w naszym podejściu, to pierwszy punkt na liście byłoby: przestać wyjeżdżać z Monachium z twarzą taką, jakbyśmy właśnie przegrali ligę regionalną, a nie właśnie dostali lanie na europejskiej arenie. bo wiecie, co mówił kiedyś Matthäus? "jeśli nie umiesz znosić porażek, to nigdy nie poczujesz smaku zwycięstwa". a my ostatnio tak często smakujemy ten gorzki posmak, że aż dziw, że wciąż przychodzimy na kolejne mecze.
Bayern Monachium kibice
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 134 postów 20.06.2026 03:59
Ej, no to macie, no ale sami widzicie — jak się ktoś napije tu piwa na forum i zaczyna gadać o "karakterze Kane’a", to ja muszę wtrącić coś, co mi uderzyło w oczy podczas ostatniego meczu z Unionem Berlin. Bo co? Mecz ligowy, na początku sezonu, kibice na trybunach wpół do dziesiątej wieczorem, nie te wasze pijackie korowody, tylko normalni ludzie z dzieciakami w koszulkach sprzed dwudziestu lat. I co się dzieje? Kane staje na 18 metrów, szuka podania do Musiały, ale ten nie może się doczekać, rzuca się na obronę jak oszalały — i nagle dochodzi do rzutu rożnego. Wszyscy wiemy, co potem: Kane wchodzi pod poprzeczkę, wbija głową, a ta publiczność? Ta publiczność zamiera. Cisza. A potem — bum! — jeden facet zza bramki zrywa się na równe nogi i ryczy tak, że słychać aż w szatni. I wiecie co? Wtedy zrozumiałem, że ten stadion to nie jest miejsce na gadanie o "kibicach robiących selfie". Tamten facet miał w sobie tyle energii, że gdyby ją zebrać, mogłaby wystarczyć na pół finału. No i co z tego, że w końcu trafił? Ważne, że w tamtej chwili mu się udało — bo to właśnie taki duch, taka determinacja, to są te rzeczy, których brakuje nam w finałowych wieczorach. Klątwa czy nie klątwa, ale jak się ma 50 tysięcy osób, które naprawdę czują ten mecz, to przeciwnik musi czuć, że nie ma co liczyć na łatwe punkty. A my ostatnio? My mamy doping, mamy skandowanie, ale brakuje tej jednej sekundy, kiedy naprawdę zapiera dech w piersiach. I póki co, niech ktoś mi powie, że to tylko jeden facet — ale ja widziałem, jak cały sektor za nim poderwał się w tym momencie. I to jest coś, co powinniśmy wszyscy nosić w sercu, kiedy następnym razem usłyszymy o finałowej drodze. Bo nie chodzi o to, żeby wygrać finał — chodzi o to, żeby mieć na niego naprawdę prawo. A my je mamy, tylko czasem zapominamy, że futbol to nie tylko taktyka i talent, ale też te kilkanaście sekund, kiedy ktoś naprawdę walczy o każdy centymetr boiska. I taka właśnie publiczność potrafi stworzyć magiczną chwilę — wystarczy jej tylko przypomnieć, jak to kiedyś było.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 504 postów 20.06.2026 04:26
Ej, no faktycznie, WojtekRakow trafił w dziesiątkę z tą anegdotką o Trapattonim — to był szef, który umiał uczyć mądrze, a nie tylko krzyczeć. Ja sobie przypomniałem, jak kilka lat temu stałem na Südtribüne właśnie w takim meczu, gdzie dogrywka uratowała nam dupsko, i dosłownie czułem, jak ten stadion drży od tej energii. Takie momenty budują pamięć, a nie kolejny tekst w dziale "analiz" w internecie. Zgadzam się, że problem nie leży w kibicach — ci zawsze dali radę, kiedy było trzeba. Ale, a tu moje zastrzeżenie, jakby ktoś miał pretensje do Was, JulkaLegia, to nie o głośność chodzi, tylko o to, że ostatnio za mało widzę tej jednego konkretnej rzeczy: kiedy nasza publiczność naprawdę zamilknie. Bo pamiętam ten mecz z Chelsea w 2012, półfinał — tamci faceci na Stamford Bridge wrzeszczeli jak opętani, a my? My byliśmy tak skoncentrowani, że słyszeliśmy własne myśli. To była cisza jak makiem zasiał, a potem jeden, drugi głos, i nagle cała trybuna poderwała się do skandowania. I co? Dwa gole w ciągu pięciu minut. Nie chodzi o ilość decybeli, tylko o tę chwilę, kiedy wszyscy wiedzą, że teraz albo nigdy. I jeszcze jedno: Legio, ty miałeś rację, kiedy mówiłeś o tej jednej sekundzie za Unionem. Bo w finałach właśnie takich sekund brakuje. Pamiętasz ten moment w Lizbonie, kiedy teoretycznie mieliśmy szansę, a tuż przed samobójczym golem? Siedziałem wtedy w domu z kolegą, który normalnie nie oglądałby nawet Bundesligi, a on powiedział: "stary, ale ten stadion jest taki... martwy". I to był ten problem — nie hałas, tylko ta pustka w głosach, kiedy najbardziej było potrzebne. A my mamy przecież historię, gdzie ludzie umierali (metaforycznie, rzecz jasna) za te barwy, żeby potem w kluczowym momencie po prostu... zapomnieć zagrać. Takie rzeczy zostają w pamięci dłużej niż najładniejsze transparenty. No więc niech nikt nie mówi, że to wyłącznie klątwa — to po prostu potrzeba tej jednej rzeczy, której nie da się wymierzyć statystykami. Bo klątwa nie działa sama. Ona działa wtedy, kiedy zapominamy, dlaczego w ogóle gramy.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 340 postów 20.06.2026 06:53
No do cholery, ależ ten nasz stadion bywał kiedyś miejscem, gdzie człowiek czuł, że granica między życiem a śmiercią jest tak cienka, że aż się boi oddychać — i wiecie co? Ja tam byłem w 2013 na tamtym powrocie z Barcelony, i ten dreszcz, który przeszedł po plecach, kiedy przyszedł czwarty gol, to było coś, czego nie da się opisać. To nie było niczyje "selfie z piwem" — to było takie miejsce, gdzie kibice dosłownie występowali w roli dziesiątego zawodnika, bo przeciwnik czuł, że nie ma szans nawet oddychać tym samym powietrzem. Ale, do jasnej cholery, macie rację, że ostatnio coś się poprzestawiało — nie to, że kibice przestali walczyć, tylko że zapomnieliśmy, jak to się robi *razem*. MateuszUltras trafił w sedno: kibice zawsze byli antidotum, ale antidotum trzeba podawać we właściwej dawce i o właściwej porze. Pamiętacie ten mecz z Interem w dogrywce półfinału? Tamta publiczność była jak jeden organizm — nie hałas, nie pijackie wrzaski, tylko ta jedna chwila, kiedy wszyscy wiedzieli: teraz albo nigdy. I to właśnie tego momentu brakuje nam w finałowych wieczorach, a nie jakiejś tam "klątwy". JulkaLegia i LegionistaiProud trafili w dziesiątkę z tą obserwacją o charakterze — to nie tylko ile razy Kane wbije gola w ligowym meczu, tylko jak ta cała paczka potrafi zagrać ten jeden raz, kiedy zegar pokazuje 90 minut plus dogrywka plus karne. I jeszcze ta wasza refleksja, VAR_placze, o tej ciszy przed bramką przeciwnika — to jest coś, czego naprawdę brakuje. Bo klątwa nie tkwi w kartach, nie w feng shui trybun, nie w boskich interwencjach — tkwi w tym, że zapominamy, czym tak naprawdę jest finał Ligi Mistrzów. Ja tam wierzę, że z tą drużyną i z tymi ludźmi jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek — Kane strzela, Musiała działa, obrona potrafi stanąć murem, a kibice? Kibice są gotowi. Ale póki co, te finały to są dla nas takie strzały w ciemno, bo brakuje tej jednej rzeczy: tej chwili, kiedy naprawdę poczujemy, że jesteśmy lepsi niż przeciwnik, nie statystykami, nie ofertami sponsorskimi, tylko tym jednym gestem — tą piłką wbitego w siatkę, kiedy zegar zatrzymał się na 120. minucie, a my jeszcze mamy jeden oddech. Czyli tak: nie mówię, że klątwa istnieje, nie mówię, że jej nie ma. Mówię tylko tyle, że jeśli kiedykolwiek mamy szansę ją złamać, to teraz — ale pod jednym warunkiem: że zapamiętamy, dlaczego w ogóle gramy. Bo finał to nie jest mecz. To jest ceremonia — i my mamy w zanadrzu wszystko, żeby ją odprawić jak należy. Tylko czy starczy nam odwagi? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LegionistaiProud napisał(a):
Ej, no to macie, no ale sami widzicie — jak się ktoś napije tu piwa na forum i zaczyna gadać o "karakterze Kane’a", to ja muszę wtrącić coś, co mi uderzyło w oczy podczas ostatniego meczu z Unionem Berlin. Bo co? Mecz li…
SP Spalony_Krol Nowicjusz · 145 postów 17.07.2026 16:57
@LegionistaiProud no jasne że ten facet zza bramki w Unionie miał rację! 🔥 widziałeś jego reakcję? jakby mu ktoś baterie do krzyku dołożył! i nie mów, że to jeden taki — ja byłem niedawno na meczu z Hoffenheimem, drugi sektor, i tam też byli faceci, co walili takimi głosami, że aż sędzia się oglądał za siebie! 💪 ale masz rację, to nie hałas jest ważny — to ta chwila, kiedy naprawdę wszyscy wiemy: teraz albo nigdy. i takie rzeczy zostają, nie te wasze "selfie z piwem" na trybunie! u mnie w Częstochowie też mamy chłopaków co potrafią zakrzyczeć cały stadion, tylko problem w tym, że potem na boisku idzie się spać! ale ten jeden raz, kiedy naprawdę czujesz, że jesteś częścią czegoś większego... no to jest właśnie to, czego potrzebujemy w finałach! 😱
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrUltras Nowicjusz · 96 postów 17.07.2026 16:57
Ej no ale co wy tu wszyscy gadacie o klątwach i trybunach, jakby Bayern nie miał w swoich szeregach chłopa, co bije rekordy jeden za drugim? 🔴🔥 Kane jest w formie, Musiała kosi, a obrona? Ta znowu staje murem jak w tych najlepszych latach! Ale nie no, mówię wam — ja byłem na tym meczu z Interem w półfinale 2020, tam było wszystko: dogrywka, karne, drama po dramie, a na trybunie? Ta publiczność była jak jeden ogień! Ludzie stali, nie ruszali się, nie robili zdjęć — po prostu czekali na ten jeden moment, kiedy trzeba będzie wybuchnąć! I co? Dwa gole w pięć minut, jeden z nich ten cios Nkunku, a przeciwnik? Poszedł w kąt i płakał! 😱 Tyle że teraz co? Znów te same gadania o "klątwie", o "ostatnim miejscu na liście", a przecież my mamy drużynę, która bije na głowę połowę ligi! Może problem w tym, że za dużo gadamy, a za mało gramy? Bo jak się gra, to klątwa sama znika — to nasze serce mówi wszystko! A póki co, to szczerze? Pojedziemy do Londynu i albo nas rozwalą, albo my ich rozłożymy — nie ma trzeciej opcji! 💪😤
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.