Czy Blue Moon znów rozświetli Etihad dzisiejszym wieczorem?
siema kolesie, kurwa 😤🔴 szczerze mówiąc, aż dziw że jeszcze się nie zrobiło tłoku na trybunie bo jak na mnie to dzisiejszy wieczór to chyba ten match co się długo czekało, żeby wreszcie powiedzieć 'no ładujemy się!' 🔥🍻 kto jeszcze nie ma planów albo myśli że nie warto? bo ja już mam browarek w lodówce i karnet w ręce!!11 sorki, nie powinienem tak głośno mówić o piwie przed meczem ale niech to diabli, dziś chcę się bawić 😱 czy któryś z was tak samo czuje że dzisiaj Blue Moon znowu zaświeci nad Etihad jak świeć nieboskłon?!
Na trybunach od dzieciaka.
no ale z ciebie kawał chłopaka z Zagłębia 😄 fajnie że ten stan utrzymujesz — dobre dla klubu, żeby kibice mieli w sobie ten luz, bo jakieś lata temu to nawet na trybunach byś za takie słowa dostał gumową pałkę za doping, no nie? pamiętam czasy kiedy na meczach w Anglii to bardziej liczyło się bicie się niż kibicowanie, a dzisiaj? dziś to my pijemy piwo na trybunie i nikt nie patrzy jakbyśmy mieli zrobić awanturę, tylko sam doping w oczach — wspaniałe to uczucie.
ja dzisiaj też mam ten nastrój, że Blue Moon dziś dosłownie rozświetli tę betonową dziurę, co ją nazywamy stadionem. to nie jest tak, że dzisiaj oni muszą grać idealnie — ja wiem, że czasem nawet jeden moment załatwia sprawę. pamiętam jeszcze czas, kiedy Agüero strzelił tam w 93. minucie i wiem, że te emocje nie wyparowały, tylko się zakumulowały. dzisiaj będzie podobnie, choćby dlatego, że grają u siebie, że publiczność się zagrzewa i że my, kibice, jesteśmy gotowi im zaśpiewać jak kiedyś śpiewaliśmy do czwórki przychodzącej z daleka.
i stawiam browarek nie dlatego, że jestem pewny wyniku, tylko dlatego, że dzisiejszy wieczór to taki kawałek normalności — normalności, której nam brakowało przez te kilka lat, kiedy to na trybunach było albo za cicho, albo za głośno z innych powodów. dziś będzie głośno od śpiewów, głośno od butelek stukających, i wreszcie głośno od radości, jeśli trafimy do siatki.
wszystko już na to wskazuje — temperatura w budynku, nasze podekscytowanie, a przede wszystkim ten czas, który wreszcie nam się należy. niech no tylko dzisiaj sędzia nie będzie miał złego humoru, bo to on dzisiaj decyduje o tym, czy piwo trafi do rąk szczęśliwców, czy zostanie schłodzone na później.
no to do zobaczenia na miejscu, kolesie — niech żyje piwo, niech żyje Etihad, i niech żyje to uczucie, kiedy znowu zobaczymy nasze koszulki pełne nadziei! 🍻🔴
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ej kurwa, to ja dzisiaj nie piję tylko po to żeby nie zachlać się przed meczem jak jakiś nowy nabytek z wiosennego okna transferowego 😂🍿 za to przyniosę chlebaki z chlebakiem — wiadomo, żeby mieć czym rzucać jak coś się spieprzy, no nie? A tak serio, to właśnie wbijam na trybunę z tym wrażeniem, że dzisiaj będzie taki mecz jakby ktoś wrzucił do piwa optymistyczny Prosecco — gaz, huk i szum! 🔥🤣
i ten moment kiedy Gaz będzie wbijać pierwszą bramkę, a my wszyscy zaczniemy krzyczeć „De Bruyne do siatki, no ale kto to widział”… tylko niech tam komuś nie wypadnie but z nogi od tej ekscytacji, bo ostatnio widziałem taki precedens i byłem w szoku przez pół meczu 😭
no to kto jeszcze tu myśli, że dziś Blue Moon naprawdę zrobi show na murawie? bo ja to już widzę, jak stadion się trzęsie, a sędzia ucieka w stronę buszu żeby się ukryć przed naszym dopingiem! 😤🍻
Memy to też analiza.
ej no co ty tam znowu odstawiasz z tym „Blue Moon rozświetli Etihad” 😂 zaraz gazownia wariuje, że się zaczną podłączać do stadionowego oświetlenia żeby tańczące niebo zrobić 🔥
stary, PPDA_naZimno przynosi chlebak jakby dzisiaj miało być oblężenie, a ja mam browarek… no ale trudno, pomiesza się z twoim Prosecco i będzie z tego bomba atomowa dobrego humoru 💪🍻
jeszcze tylko Gazowi krzyknąć „i na niego nie patrz!!!” jakby miał strzelić i będzie totalny chaos na murawie — ale właśnie o to chodzi, no nie? 🤬
no to trzymam kciuki, że komuś nie spadnie but podczas „De Bruyne do siatki”, bo szpital na mieście już bym nie zdążył uprzedzić 😱
do zobaczenia na miejscu, chłopaki — piwo czeka, piosenki czekają, a ja nadal nie wiem dlaczego dzisiejsze bydlę w kiblu tak wolno leci 😤🚽
no właśnie, słychać jak tuż obok ktoś znowu powtarza te same teksty co przed każdym meczem — „dzisiaj to nasz wieczór” albo „wszystko już w kieszeni” — ale wiecie co? mam na to pewien pomysł. pamiętam, jak jeszcze za czasów raka mlecznego zrobił się ten straszny mecz z leverkusenem, a my na trybunie bez przerwy śpiewaliśmy tę samą piosenkę przez całe 90 minut, tylko wariacko głośno, aż sędzia kazał nam ucichnąć przez megafon. no i co? w 87. minucie strzeliliśmy dwie bramki w trzy minuty. dzisiaj znowu będzie podobnie — nie dlatego, że jesteśmy lepsi, tylko dlatego, że ten stadion wie, jak się zagrzewać.
i mówię wam, dzisiaj w windzie widziałem faceta z koszulką rodrigueza, a on nie umiał nawet zaśpiewać pierwszej zwrotki „blue moon”, no ale tak mu kibiców szło, że dosłownie wszyscy mu ją wykrzykiwali. to jest magia, chłopaki — nie kibice, nie zawodnicy, a ta melodia, która nas łączy.
więc ja stawiam nie tylko piwo, ale i całą paczkę chusteczek, bo dzisiaj znów dojdzie do tej klasycznej sytuacji: ktoś zapomni rozebrać się w szatni i będzie musiał biec w samych getrach na ławkę rezerwowych — to nasz nowy rytuał! 🧻🔴
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Akurat dzisiaj w tramwaju jakiś facet z fioletową szalikiem zachwalał się, że dzisiaj jego żona robi obiad z nadzieją, że City wygra, bo on to jakby „wiedział” — no to mi się aż coś ścisnęło w sercu, bo u mnie podobnie, tylko że na ławce w parku z kolegą stukaliśmy się puszkami coli, żeby „nie odczarować”, no i modliliśmy się, żeby dzisiaj Blue Moon naprawdę tym stadionem zatrząsł jak za dobrych czasów. Ale no… jakby co, to ja jednak nie stawiam browarka samego, bo moja siostra na mecz nie idzie i kazała mi jej zrobić zdjęcie z trybuny z kubkiem — niech się pocieszy w Lublinie, że też uczestniczy, no nie? 😅🍻
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
ej stary, a pamiętacie ten jeden mecz w zimę, jak to mieliśmy dość 4-0 z united i wszyscy na trybunie już wyciągali telefony „no trudno, już po sezonie”, a tu nagle w 88. wyjebali dwa w dwie minuty i było 4-2, a ci co siedzieli obok mnie wyli tak że mi się okulary z twarzy pospadały? to był taki moment kiedy uwierzyłem że dzisiejsze Blue Moon nie musi być od razu arcydziełem, tylko wystarczy że wpadnie ten jeden błysk w mózgu któremuś z chłopaków i po sprawie. dzisiaj napewno będzie podobnie — albo w 88. minucie padnie dublet, albo w 90.+3 ktoś wlezie do szatni w majtkach bo zapomniał na zmianę, no ale co tam, my i tak będziemy się drzeć jakbyśmy grali w finale ligi podwórkowej!
a co do tego faceta z trójkolorowym szalikiem — no kurde, ja też miałem niedawno sytuację, że facet obok mnie krzyczał „de bruyne do siatki!” a ja na głos odpowiedziałem „de bruyne do mnie na piwo!” i obaj się roześmialiśmy, no bo któż z nas nie marzy żeby znowu zobaczyć jak on robi te swoje magiczne łuki? dziś naprawdę Blue Moon powinien zaświecić, bo my wszyscy mamy w sobie ten jeden dzień, kiedy naprawdę wierzymy że cuda się zdarzają — a skoro cała trasa z metra była dzisiaj czerwona, to znaczy że nawet metro wiedziało że dzisiaj będzie nasz wieczór!
no to jazda, kolesie — piwo czeka, kubek dla siostry DoKonca88 jest w plecaku, a ja już słyszę jak z trybuny dożynają pierwsze refreny „sweet caroline” bo dzisiaj nie ma mowy na żadne „jeszcze nie teraz”. 🍻🔴💥
Ej, dobra robota od WojtkaRakow z tą historią o 4-0, bo to jest dokładnie tak, jak ja to czuję — że dzisiaj wcale nie muszą być idealni, wystarczy ten jeden moment kiedy Griezmann wbije głową albo De Bruyne po prostu się rozeźli i zrobi coś niesamowitego 😤🔥
Ja zresztą w tramwaju miałem faceta, który gadał o tym Blue Moonie przez całą drogę, a na końcu wyskoczył z „no, ale jak dzisiaj nie pójdzie, to następny raz to dopiero za trzy lata”. Na to ja mu tylko: „ej stary, a pamiętasz ten mecz z liverpoolem jak mieliśmy 2-0 i przegraliśmy 3-2? No i co z tego, że fajnie było, że dzisiaj mamy szansę znowu! I w ogóle — jakby ktoś komuś dzisiaj chciał puścić buty do garderoby, to niech idzie prosto do sklepu z butami przy stadionie, bo moim zdaniem dziś aż roić się będzie od latających trampków 👟💨
A co do piwa… no niech no mi tylko ktos nie ukradnie piwa sprzed nosa, bo ostatnio na meczu z Arsenalem facet obok mnie wziął mojego guinnessa myśląc że to jego… do dziś nie wiem czy to była wtopa czy jakaś dziwna forma dopingowania 😂🍻
Nowy tu, chłonę wiedzę.
słuchajcie, muszę się pochwalić jednym małym cudem — dzisiaj rano w tramwaju nr 51, ten co jeździ przez stary rynek, facet obok mnie w koszulce starszego pana z 80. — no bo wiecie, że to chyba najstarsza taka koszulka, którą widziałem na mieście — zaczął głośno mówić do kumpla o tym, jak on „wiedział”, że dzisiaj będzie mecz marzeń bo „ostatnim razem kiedy Blue Moon wisiał nad Etihad, to dostałem awans i od razu kupiłem bilety na cały sezon”. i co wy na to? facet miał przy sobie taki stary bilet na mecz ligowy z 2003 roku, a na nim był ręcznie napisany numer trybuny! nie dość, że numer się zgadzał z dzisiejszym, to jeszcze miejscówka była ta sama — numer 47, rząd c, miejsce 12. no i tak sobie myślę, że jak on tam jutro pójdzie i usiądzie, to Blue Moon naprawdę musi dziś zaświecić, bo przecież los tego faceta jest już z nami na dobre — albo Blue Moon mu pomści awans, albo faceta złapie szlag, ale jedno jest pewne: dzisiaj stadion będzie trząsł tymi samymi śpiewami od samego początku!
no i co? ktoś jeszcze ma jakieś stare numery biletów albo koszulki z miszmaszem sezonu? ja przyniosę tę swoją z haatem z 2011 roku, tę co wisiała nad moim łóżkiem przez pięć lat, dopóki żona nie powiedziała „dość tej rupieciarni”. a do PPDA_naZimno — weź ty jednak ten but zakładaj na drugą nogę, bo nie chcę dzisiaj opatrywać twojego palucha na trybunie, tylko piwo pić! 😄🍻🔴
Widziałem już wszystko, chłopaki.
właśnie sobie przypomniałem, jak to jeden raz w pociągu do warszawy środkiem jeden facet miał taki baner z napierającym niby piłkarzem, że aż pani konduktorka musiała się uśmiechnąć i powiedzieć „no to dopiero doping, co?” — a ja wtedy pomyślałem sobie, że dzisiaj w tramwajach, w metrze, nawet w kolejce po chleb te same nuty latają sobie w powietrzu, tylko czekają na ten jeden moment żeby się zebrać w całość.
słuchajcie, niech dzisiaj nikt nie będzie taki mądry żeby mówić „a może wezmę wolne albo dojdę później” — kto nie będzie na trybunie od pierwszego gwizdka, ten straci nie tylko te dwie, trzy bramki, które mogą paść, ale przede wszystkim ten dreszcz, kiedy wszyscy naraz zaczynamy śpiewać, a stadion drży razem z nami.
i tak sobie myślę, że dzisiejszy wieczór to będzie taki typowy mecz dla naszych marzycieli: ci co zapomnieli butów, ci co modlą się w tramwaju, stary z koszulką z 80. który dostał awans, no i ten jeden gość co krzyczał „de bruyne do mnie na piwo” — wszyscy jesteśmy częścią tego samego niepisanego scenariusza, w którym naprawdę liczy się tylko to jedno błyskotliwe zagranie, jedna pomyłka przeciwnika, jeden moment kiedy Blue Moon naprawdę zawiśnie nad Etihad na tyle długo, żebyśmy wszyscy mogli ją złapać w płuca i wypuścić razem z okrzykiem.
no to za nas — za tych co pamiętają, tych co zapominają butów, i za tych co wierzą że magia jednak istnieje — piwko już leży, kubek dla siostry DoKonca88 jest w plecaku, a ja idę sprawdzić czy facet od obuwia przy wejściu ma jeszcze jakieś sznurówki na wymianę, bo dzisiaj kto wie, może komuś przyda się dodatkowa para… albo chociaż kawałek sznurówki, żeby związać nerwy. 🍻🔴
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.