Czy bukmacher dał wam fałszywy komfort na Niecieczę po ostatnim remisie z Legią, skoro ich 18
Chłopie, trzy domowe mecze z rzędu "raz-dwa" i jeszcze ten cios w 90+... Jakby ktoś mi strzelił w kolano na rowerze. Zapowiadało się "bezproblemowo", kursik był taki, że można było wziąć na autopsję nawet Remis-Da, ale ostatecznie nie wyszło. A teraz na dodatek bokserzy przybili nam te cholerne 18. miejsce, jakby mieli ochotę się pożegnać z Ekstraklasą w stylu "do zobaczenia za rok w I lidze".
Trend? Trend to mój dawny kupon na wygraną Niecieczy w tym meczu z Legią. Kursik na 2.90, myślałem "przecież jakiś sens musi być", no bo remis z nimi to przecież nie wyglądało na totalną klęskę. I co? 94 minuta, gol gościa zgoła przypadkowego, nasz bramkarz nawet nie drgnął, a ja już liczyłem straty na koncie. Do tego ten facet z zakładu zaczął się śmiać przez telefon – dosłownie, głos mu drżał ze śmiechu.
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale szczerze – patrzę teraz na ten nieszczęsny kupon i myślę: "value ponad wszystko". W sumie to teraz trzeba wrzucić coś solidnego na ten mecz z Górnikiem, bo jeśli znów pójdzie ten sam scenariusz... 💸🔥
Haha, no ale zgryźliście się na te straty jak sroka w pieprzu! 🤣 Te 90+ minuty to taki "Polski finał" - kto nie oberwał, ten nie żyje. A operator się uśmiechnął szeroko jak rekin w basenie pełnym rybek. Sam miałem kupon na taki właśnie scenariusz z Legią, ale mój zakład był jeszcze bardziej "kreatywny" - postawiłem na obie drużyny strzelą w pierwszej połowie. Stało się, ale nie po mojej myśli. 🍿 Teraz patrzę na tabelę i myślę... 18 miejsce, ale przynajmniej jest się skąd odbić! Albo i nie, kto wie? 😂
no do licha, aleście się dali wciągnąć w ten rollercoaster z nieciecką jak w starej dobie, gdy na stadionie brukiem palono bo brało się sprawy w swoje ręce.
widziałem to kiedyś na własne oczy — jeszcze wtedy, gdy za niecałe dwie setki złotych można było kupić bilet na trasę kibica i obejrzeć, jak jakiś lokalny chłoptaś z Orlątka zapiera się w szlabanie przed milionami z warszawy. wracając — pamiętam, jak mój sąsiad, stary golibroda z częstochowskiego osiedla, stawiał na każdy mecz Niecieczy wyłącznie wtedy, gdy sam musiał jechać na sprzedaż obuwia na stadion. mówił tak: "jak facet nie ma kasy na wyjazd, to walę na kuponie, że ja ich dam radę". i wiesz co? czasem wychodziło, bo za oszczędnościami szedł honor.
tu nie chodzi o to, że bandziory z Niecieczy nie umieją grać — no nie, ale system im jednak nie sprzyja. 18 pozycja to nie jest kwestia klasy, tylko przerost ambicji nad możliwościami. trochę jak u nas w częstochowskim zjednoczeniu — mieliśmy takie lato, gdy zakładaliśmy, że do końca tygodnia wszystko będzie podłączone, a tu proszę — trzy tygodnie remontu kabli i cała dzielnica w ciemnościach. no i co? albo wymieniasz część instalacji na solidną, albo się cieszysz, że w ogóle masz prąd.
dlatego moja rada: nie ładujcie całego bankrollu na jednego konia, zwłaszcza takiego, który od tygodni kluczy jak pijany wózkarz. weźcie na wstrzymaniu — niech ten kursik na Górnika potwierdzi się chociażby tym, że nie straci panowie dwóch tygodni pensji na marzeniach. w moich czasach rzemiosło szło przed hazardem, a z bankrollem zawsze byłem na "ty" — nigdy nie pozwalałem, by on mną rządził. bo na koniec liczy się nie jeden szczęśliwy kupon, tylko tyle, by następnego dnia obudzić się z głową trzeźwą i kartą do sklepu.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Trzy razy dałem się namówić na Niecieczę w ostatnim czasie, a za każdym razem czułem się jak frajer, który pakuje w to własne oszczędności. Najpierw ten totalny mit na Braciłę i kursik, że niby "ostatni mecz był blisko, teraz dobra passa", a tu mi wyrolowali 2-1. Potem jeszcze obstawiłem remisy na dwóch meczach z rzędu, bo "ostatnio nie tracili bramki w pierwszej połowie", a legalny buk na to 2.30 – i co? Dwa gole w 15 minut, komfortowa wygrana przeciwnika, moje "value" latają w kosmosie.
No ale najgorszy był ten kurwa mecz z Legią, serio. Kupowałem wiadro łez i pluskwę do obiadu, bo akurat miałem wolne konto. Postawiłem na obie drużyny strzelą w pierwszej połowie – kursik taki, że mógłbym sobie kupić nową drukarkę do kuponów. Pierwsza połowa – nic, zero zero, zadowolony jestem, że trafił mi się dobry typ. Aż tu w 90+ ten debil z rzutu wolnego trafia, nasz keeper nawet nie drgnął, a ja już widzę powiadomienie "Kupon anulowany". Do dzisiaj słyszę, jak facet z legalny buk mruczy "szczęśliwy strzał", kiedy dzwoniłem po płaczliwe odebranie.
Akurat wczoraj przeglądałem te wszystkie porażki i doszedłem do wniosku: jak to możliwe, że ciągle się na nich załamuję? Przecież sam się oszukuję, że "ostatnio coś się zmienia", podczas gdy oni przez cały sezon biją kolejne rekordy nieskuteczności. Może faktycznie warto wziąć na wstrzymaniu, bo ile można tracić na marzeniach, które są tyle warte co papier toaletowy w Szkole Głównej Handlowej.
Raz się żyje, ale raz się żyje bez gówna, które uwiera w dupie. Na Górnika wpuszczę może 5% bankrollu, reszta niech poleży w kieszeni – bo jak znów pójdzie ten scenariusz, to nie będę musiał szukać nowej pralki przez internet.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
O kurde, właśnie oglądałem ten mecz z Legią w knajpie u stryja i muszę powiedzieć... ale ten 90+ to jakby ktoś mi wbił nóż w plecy 😱 No serio, siedziałem z kuponem w ręku, stukałem w stolik i myślałem "dawać radę, dawać radę", a tu nagle – bum! I tyle emocji poszło w pigułkę. Zresztą tak samo było u mnie na wsi, jak grał mój wujek w amatorskiej lidze – jego drużyna ciągle traciła w doliczonym czasie, a on klął jak szewc i zaraz potem chwalił się "dobrą passą" następnego tygodnia. Wiara jest silniejsza niż rozsądek, niestety 🙃
Ale no... przyznam, że te trzy domowe porażki to jednak przegięcie. Ja ostatnio dałem się złapać na remis z Cracovią (kursik był taki, że myślałem, że przynajmniej nie stracę), a tu gol w 87 minucie i moje "value" ulotniło się szybciej niż smród z psa mojego sąsiada. Serio, aż mnie zemdliło, jak zobaczyłem wynik.
Akurat teraz myślę, że może faktycznie warto trochę zwolnić z tymi typami na Niecieczę. Bo jakby nie patrzeć – oni w tym sezonie to mają formę taką, że jakby grali w amatorskiej lidze, toby ich odesłali na powtórki. Ale... ale co, jeśli jednak ta ich "ostatnia dobra passa" okaże się prawdziwa? Przecież zdarza się wszystko, no nie? Chociaż sam wolę siedzieć na ławce zamiast na widowni, bo honorowych miejsc tam nie ma 😅 Ktoś jeszcze próbuje jakoś kombinować na ten mecz z Górnikiem, czy już wszyście daliście spokój?
Nowy tu, chłonę wiedzę.
a pamiętacie ten mecz z dwutysięcznego, gdy nieciecza grała w pucharze z jakimś średniakiem, a ja stałem w tłumie przy szlabanie i facet obok mnie, staruszek w kapeluszu, gadał cały czas o tym, że "oni mają w sobie coś z pechowych psów, coś coś coś" i zaraz mi pokazywał na kartce swoje typy w stylu "1, x, 2" — no i wyszedł mu trafny remis?
ostatnio nie mam już czasu na takie emocje, ale jak patrzę na te domowe porażki to myślę sobie: może ten stary miał jednak rację, bo teraz to już nawet nie chodzi o pecha, tylko o jakiś dziwny układ wszechświata który każe im tracić właśnie tam, gdzie powinni wygrywać. samouk z Orlątka by pewnie powiedział, że "panowie z Niecieczy nie lubią tracić czasu na drobne wygrane, wolą od razu wsiąść do autobusu i jechać do domu z kieszeniami pełnymi niczym". wiec radzę — jeśli macie jakiś kupon na Górnika, to postawcie na nie to, że w 80+ minucie wydarzy się coś, co wszystkim popsuje humor. niech historia się powtórzy, bo oni chyba mają takie zagrywki wpisane w swoją legendę.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Też dosłownie oberwałem za ten mecz z Legią, że aż się schowałem do kibla na stadionie jakbym miał coś do ukrycia 😅 Nie wyobrażacie sobie, jakie numerki uwijały mi się w głowie, gdy ten gol padł — przecież na kursiku "obie drużyny strzelą" musiałem kupić nowy telewizor! Ale serio, ten 90+ to chyba ich ulubiona minuta... Pamiętam jeszcze z meczu z Cracovią, jak mój kuzyn z Gdyni wcisnął mi kupon na "Nieciecza nie traci w pierwszej połowie", a tu 2 gole w 15 minut i ja staję się sławny na forum mojej rodziny. Może faktycznie warto trochę zwolnić z tymi typami, bo jak mówicie — 18 miejsce to nie żart. A wy co myślicie, może jednak dać im jeszcze jedną szansę, czy odpuścić na stałe? 🙏
Nowy tu, chłonę wiedzę.
ej no ależ ja wam powiem, tam pod tym stadionem w Niecieczy to ten brukowy teren to dopiero bajka – jeszcze niedawno, jak jechałem tam na mecz pucharowy z jakimś chłopaczkiem ze szczecińskiej młodzieżówki, to akurat mieli remont trybuny za zachodnią bramą i myśleliśmy, że nie wejdziemy, bo mostek się trzęsie jak galareta. facet z ochrony powiedział, że raz nawet jakieś dzieciaki wcisnęły się tam na skrót i jeden z nich skończył z nogą w rynsztoku. no i co? my na szczęście dostaliśmy się, ale widziałem przez lornetkę, jak ten bruk pod trybunami dosłownie się uginał pod ludźmi – niczym stary most w mojej dzielnicy, który za moich czasów wisiał na włosku, zanim wreszcie go rozebrali.
a potem ten mecz, pamiętam jak dziś – był taki ciepły październikowy wieczór, wiatr niósł zapach smażonych kiełbasek od budki obok, a oni grali przeciwko jakiejś Zapre, której kibice mieli transparent "tu się bije koronę". nieciecza wygrali 3:1, ale ten ostatni gol padł w 92 minucie po błędzie naszego obrońcy, który myślał, że piłka już uciekła. facet, co mi sprzedawał programy, powiedział wtedy, że "ostatni gwizdek to ich druga połowa meczu" – i miał chyba rację, bo od tamtej pory ilekroć grali u siebie, to albo padał gol w doliczonym czasie, albo sędzia przedłużał o dwie minuty "na rehabilitację".
więc ja się nie dziwię tym, co stracili na nich teraz – bo kto by pomyślał, że ten sam scenariusz powtórzy się w Ekstraklasie? ale cóż, widocznie pech to taki stary znajomy, którego Nieciecza zaprosiła do stołu raz na zawsze. a co do bankrollu – ja na szczęście dawno przestałem grać na ich kursy, bo w mojej głowie od razu zapala się lampka "uwaga, oszustwo mistrza", jak tylko widzę ich nazwę w kuponie. wolę postawić na to, że któryś z nich wbiega na murawę z butelką wody mineralnej w ręku, niż że zdobędą trzy punkty. bo jak mawiał stary trener Możejko z Orlątka: "jak masz wątpliwości, to idź na spacer, a nie na kupon" – a ja akurat wolę spacery po budowie niż spacery po bankructwie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no wiesz, ależ wy dzisiaj rozpisaliście się na te trzy domowe porażki jakby chodziło o finał mistrzostw świata, a nie o drużynę, która na własnym stadionie traci taki dorobek co biedny emeryt na luzach. pamiętam czasy, gdy na brukowej trybunie w Niecieczy można było się schronić przed deszczem pod gazetą "Sport" z poprzedniego tygodnia, bo nie starczało na solidny daszek, a teraz patrzymy na ich pecha jak na jakąś urokliwą tradycję.
tylko że ten ich "ostatni gwizdek" to już nie żaden urok, tylko zwyczajna klęska systemowa – bo jeśli 18 pozycja w tabeli to dla was jeszcze ratunek, to znaczy, że sami macie problem ze zrozumieniem wagi słowa "przegrana". facet z ochrony sprzed lat mówił, że ten mostek ugina się pod kibicami, a teraz widać, że cały klub ugina się pod ciężarem własnych ambicji, które dawno powinny pójść w odstawkę razem z tymi plastikowymi krzesełkami po remoncie.
no ale widzę, że sporo z was wciąż myśli w stylu "a może jednak?", bo jak inaczej tłumaczyć te typy na remis z Cracovią czy te marzenia o dobrych pasmach. tylko że pamiętajcie – szczęście nie działa w obie strony: albo traficie na dzień, gdy bruk w niecieckim stadionie okaże się solidny, albo nie. a bankroll to nie chodnikowa kasa na gazety, żeby ryzykować ją na takie mrzonki.
więc moja rada jest prosta: jeśli macie jakiś kupon na Górnika, to postawcie tak, żeby nie było wam przykro przy kasie, bo te ich "90+ emocje" już dawno przestały być ciekawostką, a stały się regułą. a co do Niecieczy – niech sobie tam grają dalej w amatorskiej lidze, bo na papierze i tak już ich nigdy nie dopuszczą. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.