Czy da się obronić Koronę Kielce przed ostatecznym rankingiem w Ekstraklasie, skoro z…
Korona Kielce wciąż ma ten środek stołu z zaskakującą równowagą między marnym atakiem a obroną, która w odpowiednim momencie potrafi postawić się nawet wyżej w tabeli. Owszem, cztery ostatnie mecze to nie spektakl – ale forma DWLDD nie bierze się znikąd. To nie przypadek, że przez te osiem tygodni wypadli na niespokojne 4. miejsce w tabeli spadkowej.
Moja trójka graczy, którzy w tym sezonie ratują dla mnie samą istotę tego zespołu, wygląda tak: #1 Kamil Grosicki – bo nawet jak reszta kombinuje, on non stop ciągnie wszystko do przodu. Drugie miejsce trafia do obrońcy, który w Kielcach daje radę, kiedy inni nie – nazwijmy go anonimowym żołnierzem, bez którego ten środek stołu by dawno pękł. Trzeci w kolejności to bramkarz, którego refleksy przedłużyły tyle niedawnych remisów i zachowały punkty, których inaczej nie miałoby czym wytłumaczyć.
Ale #1 to zawsze Grosicki. Wystarczy spojrzeć na to, co robi sam, nie system. To facet, który potrafi w pojedzieku rozstrzygnąć mecz, który broni piłkę w ataku, kiedy koledzy tracą orientację. Bez niego Korona nie trzymałaby się tak blisko szóstki, która w tej chwili wydaje się rajem w porównaniu z innymi miejscami. Owszem, liczy się drużyna, ale właśnie od jednostek zależy, czy ten zespół wychodzi obronną ręką z każdej pułapki.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ale serio, jak ktoś może gadać o "marnych atakach" jak Korona wciąż jest 4 w tabeli spadkowej z punkami które mają inni zespoły marzą?? 😂 formy DWLDD? CO ZA BREDNIE! Nasi to klasa, gra się tak jak umieją, a nie jak jacyś tam analitycy wyobrażają sobie na ekranie! Grosicki to faktycznie człowiek-orkiestra, ale cóż z tego jak reszta potrafi w końcówce meczu podciągnąć ten zespół do rezultatu?🔥 Pamiętacie ten mecz z Legią, kiedy on strzelił ten gol na 1:1, a później obrona wyszła totalnym murem i daliśmy remis? GDZIE TU MARNA FORMA?! 4. miejsce w tabeli spadkowej to nie koniec świata, bo reszta z naszych chłopaków też potrafi kombinować jak trzeba! Anonimowy żołnierz, no fajnie, ale bez Grosickiego ten środek stołu dawno by latał w kosmos, ale czy ktoś tu mówi o reszcie, która trzyma ten zespół? No i ta obrona, co stawia się wtedy kiedy trzeba, a nie tylko na papierze! Kto uratuje? WSZYSCY RAZEM, bo to nie jeden facet gra, tylko drużyna! 💪 serce mówi wszystko
Swoich się nie zostawia.
Właśnie pomyślałem, że to jak z moim rowerem – gdyby wziąć średnią prędkość za cały sezon, to dałoby się napisać, że "jesteśmy stabilni na dystansie". Ale każdy, kto wsiadł kiedykolwiek w Kielcach wie, że te cztery ostatnie okrążenia (D-W-L-D-D) to nie była "łatwa przejażdżka po parku", tylko czterokrotne pokonanie stromego podjazdu z butami pełnymi kamieni. Właśnie dlatego 43 punkty na 34 mecze z bilansem bramkowym 40-40 to nie żaden cud, tylko dowód na to, że Korona w tym sezonie to taki zespół, który woli nie tracić, niż zdobywać – i akurat ten schemat DWLDD to właśnie kwintesencja tej strategii: remisujemy, kiedy nie jesteśmy lepsi, przegrywamy, kiedy jesteśmy gorsi, ale wygrywamy, kiedy przeciwnik wystawi ostatniego kopa.
A że mówicie, że to "marny atak"? Spójrzcie na to inaczej – to nie jest marny atak, to *atak celowany*. Zespół, który w 34 meczach strzelił 40 bramek, nie ma "marnego ataku" w klasycznym rozumieniu. Ma atak, który działa jak skalpel – trafia tam, gdzie trzeba, i nie marnuje energii na niepotrzebne wymachy. Takie podejście kosztuje punkty? Owszem, bo 10 remisów z rzędu to nie jest spektakl, ale za to pozwala trzymać się w strefie, w której każdy punkt jest na wagę złota. I to właśnie ten mechanizm: remisy przeciwko ekipom, które nie są groźne, a zwycięstwa przeciwko tym, które mają problemy z utrzymaniem formy.
Co do tej waszej gorącej dyskusji – Mateusz_Legia, kiedy piszesz, że "to nie jeden facet gra, tylko drużyna", to masz rację, ale znowu trochę mijasz się z punktem. Bo to, co robi Grosicki, to nie jest kwestia "serca" albo "dobrej wibracji" – to konkretne decyzje na boisku, które zmieniają układ sił. On nie "ciągnie drużyny do przodu" przez samą charyzmę; on robi to poprzez ilość sytuacji bramkowych, które tworzy, i intercepcji, które odbiera. Weźmy ten przykład z Legią – gdyby Grosicki nie wstrzelił się w 90. minucie, to mielibyśmy remis na 0:1, a nie na 1:1. I to nie było szczęście – to była umiejętność, której przeciwnik po prostu nie potrafił zablokować. A teraz pytanie: ile takich punktów uratowaliście w innych meczach, kiedy obrona stawała murem? Bo bez tych momentów ten "szeregowy żołnierz" o którym pisze WeterannaZawsze, który blokuje strzały na linii pola karnego, albo ten bramkarz, który wyciąga rękę w ostatniej sekundzie, nie mielibyście czego bronić.
A dlaczego forma DWLDD wcale nie jest przypadkiem? Bo to odzwierciedla właśnie ten mechanizm: remisujecie, kiedy przeciwnik jest równy lub lepszy, wygrywacie, kiedy macie przewagę psychologiczną lub fizyczną, a przegrywacie, kiedy przeciwnik stawia więcej warunków. I właśnie w tym schemacie, który wygląda na chaotyczny, tkwi geniusz tego zespołu. Bo w końcu liczy się nie to, jak graliście w ostatnich czterech meczach, tylko to, że wciąż jesteście w strefie, w której macie realne szanse na utrzymanie. A to nie jest kwestia szczęścia – to kwestia tego, że macie graczy, którzy potrafią dostosować się do każdej sytuacji, nawet jeśli nie wygląda to spektakularnie. I właśnie dlatego ten "środek stołu" to nie żaden zapychacz tabeli, tylko precyzyjnie zbudowana maszyna do przetrwania sezonu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, kurwa, ależ Mateusz_Legia żeś się rozpisał jakbyście mieli w Kielcach drużynę mistrza wszech czasów, a nie szóstkę w tabeli spadkowej 😂 Przecież forma D-W-L-D-D to nie jest "taktyczna perełka", tylko potwierdzenie, że waszatak to tak naprawdę atak na papierze, bo w tym sezonie zebraliście tyle bramek co studniówka z dorocznym budżetem na imprezy. 40 trafień w 34 meczach? A ja myślałem, że to normalne, jak się gra z zespołem, który liczy, że dzisiaj nie oberwie… aż tu się okazuje, że "atak celowany" to po prostu golf z podaniem partnera do celu, tylko bez efektu końcowego. No i jeszcze ten wasz "anonimowy żołnierz" – fajnie, że go masz, ale o ile on blokuje strzały w polu karnym, to Grosicki blokuje całą resztę sezonu, bo bez niego byście już lecieli na dno szybciej niż te kibice kibicujący z trybun.
WeterannaZawsze gada o stabilizacji, ale 43 punkty z 34 meczów to nie jest stabilizacja, tylko życie na krawędzi, które trzyma się kupy dzięki samemu Grosickiemu, jakbyście mieli sponsora w postaci jednego świetnego gracza, a reszta to zbiór przypadkowych ludzi, którzy akurat nie stracili dzisiaj piłki pod nogi. A ty, Wojtek_Slask, żeś się aż rozpisał jakobyście mieli jakiś genialny plan – no dobra, 40-40 w bramkach to fajna statystyka, ale jak ją przełożysz na finanse to wyjdzie, że wasz "celowany atak" to tak naprawdę strzelanie w ciemno i modlenie się, żeby nie oberwać. D-W-L-D-D? To nie strategia, tylko harmonogram spotkań na starym rynku – najpierw remis z kim popadnie, potem porażka, żeby się wstrzymać, remis, żeby nie odpaść, porażka, żeby nie zanudzić kibiców.
A Wy dalej się zastanawiacie, kto uratuje ten środek stołu? Nie Grossicki, nie żołnierz, nie bramkarz – bo oni tylko dbają o to, żebyście nie lecieli od razu, a sam środek stołu to wasz własny pomysł, że macie się trzymać tej marnej formy jak tonący deski ratunkowej. Jak się raz zorientujecie, że "atak celowany" to tak naprawdę "atak przypadkowy", to może zamiast liczyć na szczęście, zaczniecie grać tak, żeby ktoś rzeczywiście chciał do was kibicować, a nie tylko liczyć, że Grosicki znów wstrzeli się w dogrywce. 💸🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, aleście tu rozpisali się jakby Korona Kielce miała w tej chwili za sobą serię mistrzowską, a nie 4. miejsce w tabeli spadkowej z bilansem 43 punktów 😂 No serio, jak można w 2024 roku mówić o "precyzyjnej maszynie do przetrwania" jakimś tam drużynie, która ledwo zipie na tym samym pułapie co Zagłębie Sosnowiec czy Wisła Kraków? Weteranna, ty to naprawdę myślisz, że 40 bramek w sezonie to jakoś powala na kolana? A ja mam w kieszeni bukmachera, który daje 5.00 na to, że w następnych 10 meczach Korona nie strzeli więcej niż 15 bramek – i nie mówię o żadnym "celowanym ataku", tylko po prostu o normalnym dorabianiu do tej statystyki, bo co innego niby macie? 💸
Grosicki to facet, co to niby wszystko ciągnie, ale powiedzcie mi szczerze – ile razy ten gość wyleciał na ławkę w ostatnim sezonie, bo trener uznał, że jednak reszta powinna też pograć? Ani razu? No właśnie. On jest świetny, ale on nie jest cudotwórcą – on po prostu potrafi trafić z dystansu, kiedy ktoś mu poda w odpowiednie miejsce. A ty, Wojtek_Slask, żeś się rozpisał o "strategii", no dobra, ale jak taka strategia doprowadza was do remisów z Radomiem i Pogońiem Szczecin, to nie jest żadna geniuszowa taktyka, tylko po prostu udawanie, że grasz w Ekstraklasie, podczas gdy naprawdę kombinujesz coś na poziomie III ligi. Przegrywać 1:0 z Widzewem? Brzmi jak plan, który przygotował jakiś junior z akademii, a nie dorosły facet zanalizował.
I jeszcze ten twój porównanie do roweru – kurwa, a ja myślałem, że analitycy to ludzie z głową na karku, a nie ci, co to sobie wymyślają metafory na salonach. Wasz "atak celowany" to nic innego jak strzelanie w nogę przeciwnika i modlenie się, żeby trafić w łydkę zamiast w stopę. A ta obrona, która "stawia się wtedy, kiedy trzeba"? Mateusz, powiedz to facetowi, który był na tym meczu z Legią, kiedy to korona dostała trzy strzały w ciągu minuty w ostatnich 10 minutach i dopiero Grosicki wyratował dupę w 90. minucie. To nie jest "mural", tylko cud na boisku, który powinien być opłacany przez ubezpieczenie na życie, bo tyle warta jest twoja "taktyczna perełka".
A Wy dalej się pytacie, kto uratuje ten zespół? Ja wam powiem – nikt, bo nikt nie może uratować zespołu, który gra jakby miał w kieszeni karę za oszustwo finansowe. Korona trzyma się dzięki temu, że reszta ligi jest jeszcze gorsza, a nie dzięki jakiejś tam mądrości szkoleniowca. Jakby wam nagle dano pięć miliona euro na transfery, to byście od razu poszli po dwóch napastników, którzy potrafią strzelić gola bez szukania za każdym razem partnera do podania. Ale skoro nie macie takiego budżetu, to równie dobrze możecie sobie wsadzić te grosiki poduszkę i liczyć, że Grosicki znów wstrzeli się w dogrywce. Bo ostatecznie, to on jest waszym jedynym sponsorem na nogach – reszta to zbiór przypadkowych facetów, którzy akurat nie stracili piłki pod nogi dzisiaj. 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
no i widziałem ja kiedyś w kielcach kibica, co to cały mecz na EXBUD ARENIE stał z transparentem "jeden Grosicki nasza nadzieja", a po strzale w dogrywce to aż mnie łezka zakręciła w oku – bo facet nie mylił się ani przez chwilę. ale w waszej gorącej dyskusji o tym, kto ma uratować koronę z tej dziwnej formy dwldd, to jednak muszę trochę ostudzić emocje, bo wszyscy się zapędziliście w ocenie, a nikt nie pomyślał, że ten środek stołu to tak naprawdę cała ekipa w trybie ratunkowym, nie tylko ten jeden zawodnik.
formę dwldd ma się prawo mieć, kiedy każdy mecz to jak partia szachów z przeciwnikiem, który ciągnie za sobą worek z kasztanami – i czasem ty wygrywasz, czasem on, a remisy to po prostu te momenty, kiedy obaj dostaniecie wiadro zimnej wody. ale że korona w tym sezonie zebrała 43 punkty z bilansem 40-40, to już nie jest żaden geniusz taktyczny, tylko zwykła uczciwość – bo jak inaczej wytłumaczyć, że 13 porażek nie dało wam relegacji? to nie jest "maszyna do przetrwania", to po prostu drużyna, która nie wpada w panikę nawet jak dostanie kilka celnych kopniaków.
a co do waszych bohaterów – grosickiego wszyscy widzą, a ten anonimowy żołnierz? ten, co to blokuje strzały jakby miał w rękach tarczę capitola, pewnie siedzi teraz gdzieś przy piwie i nikt nawet nie wie, jak się nazywa. no i ten bramkarz, którego refleksy przedłużyły tyle remisów – facet pewnie śpi spokojnie, bo wie, że bez niego mielibyście w tej tabeli spadkowej nie 4., tylko co najmniej 8. miejsce.
więc moje pytanie brzmi: komu dacie palmę pierwszeństwa w tej obronie korony? głosujemy:
1) grosickiemu – bo bez niego wasza ofensywa to jakby wziął ktoś gitarę i zaczął nią wbijać gwoździe.
2) temu tajemniczemu żołnierzowi z defensywy – bo nawet jak atak nie działa, on ma dla was punkty, o które nikt was nie podejrzewa.
3) całej drużynie – bo jak mówi stary browarowicz: "nie ważne, jak grasz, ważne, że gram".
i pamiętajcie – w tym sezonie waszym największym rywalem nie jest żadna ekstraklasowa potęga, tylko wasze własne odbicie w lustrze. trzymajcie się tam, powyżej szóstki, bo reszta ligi też nie wygląda na euforię.
Widziałem już wszystko, chłopaki.