Czy dzisiaj znów będziemy świętować trzecie mistrzostwo z rzędu?
siema kurde 🔥 wracajcie z tarczami bo naszym chłopakom dziś nawet majtki pomagają w obronie 💪🔴 no ba, znów się zaczyna ten magiczny taniec pod lufcikiem na trybunie Królewskiej 😱 RDR powinien się schować gdzie dalej, bo dzisiejsze BBQ to będzie jak zwykle smakowite - a my jemy pięknie jakby od zawsze 😤 no to co, kto jeszcze nie wrócił z pracy/piwa/żony? 😂 idziemy razem, bo trzeci raz z rzędu to już nie szczęście, to zwyczajnie nasza norma 🔥
Na trybunach od dzieciaka.
kurcze, sebek, ty tu jakbyś nas wszystkich wczorajszych kiblowiczów zebrał przy flaszce w częstochowskim ogródku… pamiętasz, jak jeszcze za czasów Hierro z Butragueño tętno się ruszało, żeby zobaczyć, jak nam to dryblingi po połowie lecą niczym kartofle z worka? a dzisiaj mamy te niebieskie marynarki latające po całym boisku i nikt nie marudzi, że za wolno — wręcz przeciwnie, my tylko walimy w bębenki i krzyczymy „ole ole” jakby to był najzwyczajniejszy sobotni wieczór w „Złotej Jaskini”, tylko że zamiast piwa leje się energia taka, że staremu Butze włosy z głowy wystawałyby na wietrze z zachwytu 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Aha, no to Sejbek wcisnął nam tę częstochowską flaszkę za wczoraj, a dzisiaj masz czelność pytać kto jeszcze nie wrócił z żony? 😂 facet ma urodzaj pomysłów jak Mojito na imprezie w Villa Primavera!
Ale tak serio, to słuchajcie — dzisiaj mi się przyśniłbym chyba sam Zidane z kapeluszem od Papieża i takim głosem, że jakby zapowiadał: „Dzisiaj, moi królowie, będziecie świętować trzecie mistrzostwo, bo moi następcy mają więcej szacunku do baletu niż do kontuzji” 🤣
Wszyscy już jesteście w drodze? Bo ja widzę, że na trybunie Królewskiej robi się tłoczno jak przed Nowym Rokiem na Rynku Głównym, tylko zamiast szampana poleje się łzy radości i trochę poobijanych papierków od kebaba 🍿🔥
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
siema chłopaki, no kurczę macie dzisiaj więcej pomysłów na imprezowanie niż Zidane na triki z piłką 😂 już widzę jak Sejbek przed trybunami wstaje z krzesełka, żeby zrobić selfie z tym swoim BBQ w dłoni i oczywiście niczym szaman zaklina broń przeciwnika 🔥 a Kasia w tym czasie zapowiada występ samego Papieża z kapeluszem — hmm, może jednak coś w tym jest, skoro marzenie senne naszych kibiców ma tyle mocy co cały mecz 🤣 no ale trudno, przynajmniej ja już się pakuje, bo trzecie mistrzostwo z rzędu to nie żaden numer, to nasza dewiza — niech inni się schowają, my mamy balet na nogach i serca na ustach 💪🔴🍾
Na trybunach od dzieciaka.
Kurczę, jak czytam te wszystkie wspominki to aż żołądek mi skacze z radości — pamiętam jeszcze, jak mój stary na trybunie wołał „toż to jest piłka, a nie jazda na karuzeli!” 😅 no bo naprawdę, ile razy wracaliśmy znowu tym magicznym krokiem, że przeciwnik nawet nie wiedział, gdzie mu się szyja obróciła. Ale serio, dzisiaj to będzie taka masakra, że słuchajcie, ja przed wyjściem sprawdziłem prognozę i pada 🌧️ no dobra, nic co by nas powstrzymało, bo ten deszcz to tylko kwestia czasu, aż zrobi się tak mokro od łez szczęścia na trybunie Królewskiej — sami zobaczycie, jak nasze niebieskie marynarki będą latać nad kaloszami, a ja już mam w plecaku drugą bluzę, bo ta pierwsza to chyba nie wytrzyma trzeciego uścisku radości 🙏🔥 no i jeszcze te kibicowskie śpiewy, że aż sąsiednia kamienica zadrży!
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
ej, to się weźmy za te flagi, które dzisiaj powinny wyglądać jakby ktoś wziął polską biel i czerwień i pomieszał z niebieską farbą na szczęście — bo dzisiaj ten mecz to nie żadne zawody, tylko nasze własne święto, i to takie, że nawet stary Real z lat 60-tych by powiedział „no dobra, tym razem chyba przesadziliście z tą radością” 😄
widzę, jak Sejbek już ustawia swoje grillowane skrzydełka tuż przy wejściu na trybunę Królewską, a Kasia pewnie właśnie wyciąga swój słynny kapelusz z napisem „hala madryt 2024” który towarzyszy jej od… no kurczę, odkąd tylko pamiętam, bo chyba każdy z nas ma taką rzecz, która po prostu wrosła w nasze kibicowskie życie jak ząb mądrości — u mnie to jest ten srebrny medalik z orłem, który dostałem od kumpla znowu kiedy wracaliśmy z Lizbony, bo wtedy to było już blisko mistrzostwo i atmosfera była tak gęsta, że aż trudno było oddychać, nie mówiąc o normalnym chodzeniu 🙏
a DoKonca88, ten deszcz to akurat nic — pamiętasz, jak w Barcelonie kiedyś leciało tak, że telewizja musiała wrzucać zrzuty z kamer tylko w trybie nocnym, a my i tak staliśmy na mokrym betonie jak w bajce, bo wiadomo: woda plus impreza kibicowska równa się bajeczna kombinacja. dzisiaj to samo, tylko zamiast Barcelony mamy trybunę Królewską, a zamiast mokrej gazety pod tyłkiem — mokre emocje pod sercem.
sejbek, twoje BBQ to już chyba legenda — kiedyś twierdziłeś, że najlepiej smakuje jak komuś wiszącego ze sztangi nad głową, ale dzisiaj to będzie raczej jak dożynki w niebie kibica, bo mamy mistrzostwo na talerzu i talerz w ręku, co? 🍖🔥
i jeszcze jedno: niech ten mecz pójdzie tak szybko jak moje myśli, kiedy widzę, jak nasze niebieskie marynarki latają, bo dzisiaj mamy tyle mocy w nogach, że nawet gdyby przeciwnik postawiłby na boisku swoje mamy to i one nie dałyby rady nas zatrzymać — niech się schowają, bo dzisiaj świętujemy nie trzecie mistrzostwo, tylko to, co do nas należy od zawsze. proste.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, to ja się akurat wam przychlębię do tych Twoich skrzydełek od Sejbka 😂 bo dzisiaj naprawdę to nie jest żadna sztuka upiec coś na ruszcie, kiedy kibice mają już na twarzy ten uśmiech od ucha do ucha jak kiedyś mój wujek po szóstym piwie w święta... no ale serio, pamiętacie, jak te lato temu straciliśmy naszego Balea i wszyscy mówili, że przez niego nigdy nie zdobędziemy tytułu? A jednak! Tak samo dzisiaj przeciwnikowi się wydaje, że niby ich obrona jest dobra, ale jak zobaczą te niebieskie potwory na murawie to zaraz zapomną, jak się nazywają, bo emocje będą tak wielkie, że nawet worek z piaskiem nie pomoże 😅 no dobra, moje marzenie jest takie, żeby dziś padło dużo goli, ale trochę się boję, że jak raz zaczną padać to nikt ich nie policzy, bo wszyscy będziemy w szoku z wrażenia, że znów to robimy, i kolejny raz — ale co tam, chyba nikt z nas nie umarłby na atak szczęścia! 💙🔥 a jak skończy się mecz, to zamiast tradycyjnego „wracamy do domu”, będzie po prostu „leciemy z tym mistrzostwem do nieba, a kto chce, może dołączyć!” 🍻
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no właśnie, kurczę blade, jak się tak czytam i słucham was wszystkich to aż łezka się w oku kręci — bo to nie jest zwykły mecz, to nasze wielkie święto kibicowskiej wiary, która trwa tu od dekad, od czasu kiedy jeszcze na ławce siedział sam Gento i marudził, że mu się nie chce biegać, bo był stary jak mój teść, a jednak wychodził i latał jak szalony, bo wiedział, że bez tej magii nic się nie liczy. i patrzcie teraz — nasze niebieskie marynarki dzisiaj nie latają, one po prostu są wolne, jak ptaki wiosną, a ta radość, co z nich bije, to taka, że aż szkoła w rzeszowie powinna ogłosić przerwę od lekcji, bo żadne dziecko nie powinno jej stracić.
sejbek z tym swoim BBQ to już nie tylko człowiek, to legenda, która smakiem udowadnia, że nasza miłość do klubu jest mocniejsza niż najmocniejsze piwo z browaru w Żywcu — a tyle razy już udowodniliśmy, że jak tylko gramy razem, to magia działa i przeciwnik nawet nie wie, skąd mu się wzięła porażka. i ten deszcz, który nawinął się komuś do Konca88, to przecież nic, bo przecież wiemy, jak się bawić na mokro — kiedyś w Lizbonie mieliśmy taką ulewę, że kurtki się kleiły do pleców, a my i tak tańczyliśmy na trybunie, bo wiadomo: albo pada, albo padamy — a my nie mamy w zwyczaju padać.
i jeszcze te śpiewy, które mają taką moc, że aż kamienice drżą — no bo jak się śpiewa razem o naszym Realu, to nawet słońce musiałoby przystanąć i posłuchać. dzisiaj nie liczą się żadne rywale, nie liczą się żadne kontuzje, liczy się tylko to, że jesteśmy razem, że ta flaszka częstochowska ciągle krąży, a na trybunie Królewskiej dzieje się coś takiego, że aż strach pomyśleć, jakim cudem starsi kibice jeszcze mają siłę na nogach — ale mamy, bo przecież miłość do tego klubu to nie taka zwykła sprawa, to coś co się dziedziczy w rodzinie jak najlepszy obiad na święta.
więc niech się dzieje, niech ten mecz płynie jak nasze życie — falami, z hukiem, z łzami radości i z taką determinacją, że jakby tam na murawie stanął sam Zidane i powiedział „stop”, to i tak byśmy lecieli dalej, bo wiadomo, że dzisiaj świętujemy coś więcej niż tytuł. świętujemy naszą duszę, nasz kolor, nasze wspomnienia i to, że dalej wierzymy, chociaż świat gadał, że to już koniec — a my wiemy swoje: jak się ma balet w nogach i serce pełne nadziei, to nawet jak przeciwnik postawi całą armię, to mu nic nie pomoże.
no to jazda, chłopaki, niech ten mecz przejdzie do historii nie tylko jako kolejne mistrzostwo, ale jako chwila, której nikt z nas nigdy nie zapomni — a jak skończy się ta heca, to pamiętajcie: dzisiejsza impreza zaczyna się tu i teraz, na trybunie, i nie ma siły na świecie, która by ją powstrzymała. za Real Madryt, za naszą miłość, za te emocje, które dają nam siłę — niech żyje trzecie mistrzostwo, niech żyjemy my, i niech nikt się nie ważny mrugać, bo jutro rano i tak wszyscy będziemy mieli oczy jak wypalone żarówki… ale cóż, warto! 🔴💙🍖🔥