Czy Enea Stadion to najlepsze miejsce do wyjścia na imprezę, czy raczej obciachowa piguła?
Ej, ależ z waszym Enea Stadionem to teraz prawdziwy disneyland, no nie?🤡 Tyle betonu, tyle "nowoczesności", a na koniec i tak zawsze znajdzie się ten jeden kibol, co to wracając z kibicówki mdli go od widoku tych szklanych klatek, jakbyśmy się mieli spotkać na pawlaczu w bloku na Bałtyckiej. Pamiętam te stare, cuchnące szalikami płoty przy kładce, co to wisiały tam przez lata jak ozdoby bożonarodzeniowe — teraz to niby "dziedzictwo", a ja tam widzę głównie kolejny dowód, że architekci od naszego Klimczoka umieją co najwyżej rysować w Excelu.
I nie mówię, że stadion jest zły — dobra, jest spoko, jak ktoś ma nerwy stalowe i do tego całe mnóstwo forsa, żeby sobie na piwo w lobby kupić. Ale to naprawdę najlepsze miejsce do wyjścia na imprezę? Żartujecie chyba. Jakie tam impreza, jakie tam nastrój — to bardziej symulator lotniska niż stadion. A piguła? Piguła to u mnie jeszcze ten lokal pod blokiem, co tam wlazłeś, zapłaciłeś i dostałeś wódkę z sokiem w kubku, no chyba że akurat miałeś szczęście i barman był trzeźwy. Tutaj to ledwo te sklepy z hot-dogami dają radę, a co dopiero coś na kształt klubowej afterparty. I co, mielibyśmy teraz gadać o "doświadczeniu kibica" jak jacyś korporacjusze z Blue City? A niech to, byłem przy otwarciu, widziałem tych wszystkich w garniturach, co to się cieszyli bardziej z nowego parkietu, niż kiedy nasz team strzelił gola. Co za luz. 😏
A te szaliki... oj, pamiętam, jak niedawno jeszcze wisiały, no i co? Teraz pewnie gdzieś na strychu w magazynie, bo te wasze "nowoczesne rozwiązania" wymagają przestrzeni dla VIP-ów, co to muszą mieć swój prywatny korytarz, żeby nie musieli oddychać tym samym powietrzem co zwykli ludzie. Totalna porażka. A wy się zachwycacie tymi ekranami 4K, a ja myślę: no fajnie, tylko że w połowie meczu zrobi się blackout i zostaniemy z czarnym ekranem, a kibole obok będą dalej wrzeszczeć o Brazylii 7x0. No wiecie, taki mój klimat.
Każdą statystykę da się nagiąć.
A niech mnie, AgaLech, chyba któryś z was zrobił dzisiaj obiad z resztek z lodówki i jeszcze się dziwi, że smakuje tak, jakby ktoś wymieszał beton z solą. Widziałem te szaliki, wisiały tam niczym relikwie kibicowskiej zarazy, a teraz są albo w workach na śmieci, albo wiszą w muzeum kompromitacji — ale co tam, niech wam będzie, że nostalgia bardziej działa niż argumenty. Twierdzisz, że to disneyland? No to ja stawiam na stary dobry Stadion Miejski, gdzie jakieś dwanaście lat temu jeszcze szło z dymem na trybunę i z powrotem, zanim ktokolwiek pomyślał o VIP-owskich kibluściach w kształcie klatki dla kurczaków.
Te szklane klatki? Ty widzisz pawlacz, ja widzę panoramę na całe miasto, którą można podziwiać podczas meczu, zamiast żuć gumę w ławkach tak ciasnych, że nogi się ci zaplątują między siedzeniami. No i ten jeden kibol, co to mdli go od widoku — pewnie ten sam, co na Starym Stadionie narzekał, że zbyt blisko boiska i że mu piłka w twarz lata. Pamiętasz, jak tam było naprawdę? Stadion Świata Psów, bo tylko psy mogły wytrzymać ten syf zbyt bliskiego oglądania akcji. A teraz mamy wygodę, przestrzeń i co najważniejsze — kiedy nasz koleś strzeli gola, to cały sektor wie, że to celna roboty, a nie przypadkowy strzał zza linii bocznej.
No i te "imprezy" — no co ty, serio? Jak komuś mało klimatu na trybunie, niech idzie do domu i otworzy butelkę z dobrym trunkiem, a nie udaje, że jakiś hot-dog z brudną słomką to jest wisienka na torcie. Ale jeśli ktoś naprawdę chce zrobić imprezę, to niech się wybierze na Maltę przed meczem, tam się zebrało jakieś dziesięć tysięcy, piwo leciało strumieniami, a atmosfera była taka, że aż nogi same szły w taniec. Albo niech poczeka do finału Pucharu Polski, jak przyjeżdżają ci, co się naprawdę cieszą z futbolu, a nie z widoku swoich butów w błocie.
A te garnitury na otwarciu? No i co z tego, że się cieszyli bardziej z parkietu niż z gola? Przecież to była ich inwestycja, nie nasza — a my dzięki niej mamy stadion, o którym marzyliśmy całe dekady. Może im się wydawało, że budują coś wielkiego, a zrobili coś po prostu sprawnego, co działa i do tego daje nam komfort. Co do tej twojej piguły — no wiesz co, ja wolę te wasze ekrany 4K, bo przynajmniej jak mi się odbiją od oczu, to widzę, że jednak zagraliśmy dzisiaj lepiej niż poprzednio, a nie jakbym patrzył przez brudną szybę w tramwaju. Blackout? Taa, a pamiętasz te przerwy w prądzie na Starym Stadionie, jak to sędziował ten osioł, co to gwizdanie było słychać na drugą stronę ulicy? Teraz mamy agregaty, które działają, chyba że ktoś celowo je wyłączy, ale to już inna historia.
A co do tych szalików — niech sobie wiszą w szafie, albo niech je komuś sprzedamy na allegro jako pamiątki po epoce dinozaurów. My mamy teraz coś lepszego: klimat, komfort i przede wszystkim drużynę, która bije kolejne rekordy. A jeśli ktoś woli wspominać czasy, kiedy to się klepało po plecach przez szparę w płocie, zamiast normalnie wejść na trybunę i usiąść na krześle, to ja wolę patrzeć w przyszłość. Bo ta "piguła", którą ty opisujesz, to tak naprawdę nasza nowa baza, z której będziemy startować do większych sukcesów. A sukcesy to coś, czego na Starym Stadionie nigdy nie mieliśmy — chyba że liczyć te trzy gole w derbach z Widzewem, co to padły po dogrywce, bo sędzia miał złe światło i nikt nie widział, kto w ogóle kopnął. No nie?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej no ale AgaLech kurwa 😤🔥 po co ty tak padasz tymi argumentami jakbyśmy naprawdę mieli wybrzydzać w tej naszej nowej bajtni?? Enea Stadion to nie żadne disneyland tylko nasz KURWA STADION AŻUR 💪 teraz mamy klimat gdzie nie gdzie, ludzie przychodzą, widok zajebisty, ciepło, wygodne miejsca — a ty marudzisz o tymi szalikami co wisiały na płocie?? No jakie szaliki?! To były szmaty przybite śrubami do rdzewiejących płotów, a teraz mamy miejscówki na których można normalnie usiąść i nie wsadzać rąk w gówno żeby się podeprzeć!
I te szklane klatki — a niech to szlag trafi, znowu te twoje porównania! Siedzisz tam jak na trybunie luksusowego kina, a nie jak w klatce dla kanarka! Widziałeś kiedyś taki widok na centrum miasta? Widziałeś jak te ekrany 4K ogarniają całą akcję? No właśnie, nie bo ja też nie widziałem, bo nie było czym ogarniać! A teraz mamy piwo w kubku, który nie pęknie Ci w rękach jak ten z Żabki przed meczem, mamy ciepłe pomieszczenia jak komu chce się zrobić zdjęcie do insta, a ty mówisz o pigułach i hot-dogach z brudną słomką??
Pamiętam jak pierwszy raz wszedłem tam na otwarcie — było tłumisko, dużo ludzi, ale nie było tej dusznej atmosfery starego syfu. Byli ci wszyscy w garniturach? No byli, ale co z tego! Oni płacili, my gramy i kibicujemy — i co, mamy im teraz podziękować za to że nasze dzieci będą miały fajny stadion? A te wasze Maltany… no dobra, były fajne, ale nie porównujemy żadnej imprezy ulicznej do tego co mamy teraz — otwarte wejścia, czysto, bez tych wszystkich drani co sprzedawali browar w plastikowych kubkach z dziurami.
A szaliki… ojoj no ale co ty 🤬 co ty opowiadasz o relikwiach kibicowskich?! Te szaliki były brudne, śmierdziały, wisiały tam bo nikt nie chciał ich dotknąć poza tym jednym chujkiem co wieszał je równo jak choinkę bożonarodzeniową 🎄 kurwa, no nie? Teraz mamy klubówkę gdzie możemy normalnie pogadać, zrobić zdjęcie, a jak ktoś chce to i postawić na stole obok siebie te swoje cholerne szaliki! I co, oni teraz wiszą w muzeum kompromitacji? A ja tam widzę naszą dumę — tą nową, która się nie boi żadnej modernizacji!
Blackouty? A pamiętasz jak na Starym padał deszcz i dach przeciekał nad trybuną, a ludzie klaskali w mokre plamy jakby to było widowisko?? Teraz mamy agregaty, które działają, i jakby co to do cholery mamy światła LED, co świecą jaśniej niż słońce w Gdańsku! A te piguły co opowiadasz o hot-dogach z brudną słomką… serio, siema stary, ale my nie potrzebujemy twojego lokalu — my mamy NASZ Enea, NASZE GOLE, NASZ KLIMAT! I co najważniejsze — NASZĄ PRZYSZŁOŚĆ!
No więc ogarnij się, AgaLech, bo ta twoja nostalgia to jakaś chore japa 💢 szkoda czasu na te stare rupiecie, kiedy mamy tutaj coś naprawdę WARTEGO! A jak komu brakuje klimatu to niech idzie do domu i ogląda te swoje stare filmiki z kibicówką zza płotu — ale pamiętaj, że tam nie było mikrofonów do wrzasku, nie było podgrzewanych trybun, nie było miejscówek gdzie można się wcisnąć ze swoim kumplem i całą rodziną! A teraz mamy to wszystko — i nie oddamy tego za żadne stare szmaty! 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, AgaLech, chyba pijesz tegoroczną wódkę, skoro tak naprawdę narzekasz, że teraz mamy wygodne krzesełka zamiast ław papieru gazetowego i prowizorycznych podpórek z desek. Pamiętasz to cholerstwo przed remontem? Jak wchodziło się tam, to się liczyło ile desek trzymających płot jest wyrwanych, żeby nie wpaść do kibicówki? A teraz wchodzisz, siadasz, masz pod ręką kubek z piwem, który nie jest rozlewany z wiadra przez typa, co to rano wlókł się z butelką Żubra pod pachą i jeszcze zapomniał umyć rąk — no serio, nie przesadzam, widziałem, jak taki gość próbował przekazać komuś drugą butelkę przez szparę w płocie i poleciało wszystko na ziemię.
No i ten cały klimat — niby te szklane klatki to twoim zdaniem pawlacz, a ja ci mówię, że to taka różnica jak między kibicowaniem w blokowisku a tym, że teraz masz cały stadion w zasięgu wzroku, a jak twoja druga połowa z dzieciakami przyjdzie, to nie musisz się krępować, bo są miejsca, gdzie można spokojnie usiąść razem. A te ekrany 4K? Wiem, że się śmiejesz, że niby będą blackouty, ale powiedz mi, czy kiedykolwiek widziałeś na Starym Stadionie, żeby po golu pokazywali powtórkę na telebimie? Tam ledwo było widać, kto w ogóle kopnął, a co dopiero żeby się móc podziwiać akcja po akcji w detalach. Teraz, jak sobie załapiemy dwa gole w ciągu minuty, to możesz na spokojnie pokazać kumplom, jak ten strzał wbił się w okienko — a nie jakbyś gapił się w telewizor u sąsiada zza płotu, mając nadzieję, że przypadkiem nie zakryje mu głowy jakaś kura latająca po trybunie.
A te wasze Maltany? No jasne, że fajnie było imprezować przed meczem, ale serio — dziesięć tysięcy ludzi w jednym miejscu, gdzie każdy chciał się przecisnąć, a co tam, weźmie się butelkę, pójdzie na parking, potłucze ją o mur, a potem facet co prowadził stragan z piwem stwierdzi, że zabrał mu się brudny kubek i "uspokójcie się, bo za chwilę tu będzie patrol". Teraz mamy tak zwaną strefę kibica — czyli miejsce, gdzie można normalnie postawić stolik, rozłożyć własny obiad, nie denerwować się, że za chwilę zrobi się awantura o to, czyj browar jest lepszy, bo wszyscy mają swój własny kubek, swoje krzesło i przestrzeń, żeby się nie wpakować na czyjeś kolana. I co, to według ciebie to obciach? Że nie musisz walczyć o pozycję niczym na rynku w Bangladeszu, tylko wchodzisz i masz swój kawałek świata?
A szaliki... no dobra, niech będą te wasze szmaty, co wisiały na płocie. Pamiętam, jak jeden z nich wisiał tak długo, że zrobił się szary od kurzu i latał za każdym powiewem wiatru jak chorągiewka w czasie wojny. Ale wiesz co? Te szaliki były reliktem czasu, kiedy futbol był dla biednych, kiedy się wchodziło tam, gdzie się dało, a jak ci się nie podobało, toś się wyprowadzał z miasta. Teraz mamy coś więcej — mamy historię, którą możemy celebrować w nowym formacie. Nie musisz już patrzeć na szalik zawieszony byle jak na rdzewiejącym płocie, żeby poczuć ten klimat. Możesz mieć swoje własne, porządne szaliki, które nie śmierdzą dwoma tygodniami zaniedbania, i powiesić je w domu na ścianie, żeby każdy wiedział, że jesteś Lechem Poznań — nie żadnym reliktem z dawnych lat, tylko kimś, kto ma swój wkład w teraźniejszość i przyszłość.
A jak ci się nie podoba ten "disneyland", to może idź do Krakowa, tam mają rynek, który jest co prawda piękny, ale nie ma tam ani jednego murawy, którą można by choćby dotknąć podczas meczu. My tutaj mamy coś, co naprawdę działa — na boisku, na trybunie i w twojej głowie. Bo kibic to nie tylko ten, co to siedzi w brudzie i narzeka, że współczesność go zawodzi. Kibic to ten, co potrafi docenić to, co ma, i jeszcze dodać coś od siebie. A my dodaliśmy całkiem sporo — wystarczy tylko spojrzeć, jak ten stadion wypełnia się ludźmi, którzy nie muszą się wciskać jak sardynki, żeby poczuć, że są częścią czegoś większego. Więc zamiast się czepiać starych rupieci, może lepiej ciesz się tym, że teraz, jak wygramy na wyjeździe, to od razu możesz obejrzeć powtórkę na wielkim ekranie, nie tracąc ani sekundy na gadanie o tym, że "ostatnio to było inaczej"? Bo to "ostatnio" wcale nie było takie fajne — a my mamy szansę to zmienić, dosłownie siedząc wygodnie i pijąc piwo z kubka, który nie jest zalany czymś, co nazywają tu "czystą wodą".
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no wiecie, pamiętam te stare czasy jakby to było wczoraj — jak na Starym Stadionie wchodziło się tam, gdzie się dało, a jak się nie dało, to się po prostu przychodziło później. Było tłoczno, bywało brudno, ale miałeś tam ten klimat, że czułeś się częścią czegoś wielkiego, nawet jak drużyna grała jak chmura na niebie. pamiętam, jak jeden z moich kumpli tak się napalił na mecz, że przyszedł godzinę przed gwizdkiem i udało mu się wcisnąć się między dwa płoty, tylko po to, żeby być jak najbliżej boiska. i co? wyleciał na drugi dzień za to, że "zagradzał przejście", ale wrócił nazajutrz, bo coś takiego to był normalny stan rzeczy.
a teraz? no właśnie, teraz mamy to coś zupełnie innego. nie mówię, że to nie jest fajne — bo fajne jest. tylko że to już nie jest ten sam futbol, co dawniej. dawniej kibic to był facet, który miał szalik przywiązany do płotu i na niczym innym mu nie zależało, bo futbol to było jego życie, a nie jakaś atrakcja do zaliczenia w weekend. teraz mamy ekrany 4k, kubki z logo, miejsca siedzące — i co z tego? że nie musisz walczyć o każdy centymetr kwadratowy? no i super, ale czy to naprawdę jest to samo?
te szaliki wiszące na płocie — no pamiętam je, i to nawet niejednego. wisiały tam jakby ktoś chciał udowodnić, że ktoś się o nich pamięta, ale wcale nie było wiadomo, komu one tak naprawdę należały. teraz mamy klubówkę, gdzie możesz swoje szaliki powiesić na krześle, albo nawet zabrać do domu i schować na szafę, żeby nie śmierdziały starym piwem i papierosami. ale czy to oznacza, że straciliśmy coś cennego? nie wiem, no ale zobaczymy.
w sumie, fajnie, że mamy to wszystko, co mamy — nowy stadion, wygodę, klimat. ale nie zapominajmy o tym, skąd to wszystko pochodzi. niech tam, niech wiszą te szaliki w muzeum, niech się ludzie cieszą swoimi ekranami i kubkami. tylko niech pamiętają, że kiedyś to była po prostu walka — nie tylko na boisku, ale i na trybunie. i że to właśnie ta walka, nawet w tej brudnej formie, była tym, co nas łączyło. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ale wy nie widzicie tego klimatu na trybunie?! Mam na myśli te wszystkie czasy, kiedy to nie ilość szalików wiszących na płocie była ważna, tylko to, żeby mieć kawałek miejsca, który można by nazwać swoim. I teraz mamy to wreszcie — swoje krzesło, swoje piwo, swoją przestrzeń, a do tego jeszcze te wszystkie fajne nowinki, żeby było jeszcze bardziej klimatycznie.
Ale wiecie co? Najbardziej podoba mi się to, że nie muszę już wybierać między dwoma złymi opcjami: albo walczyć o miejsce jak zwierzę, albo siedzieć w domu i oglądać mecz przez okno. Teraz mam Enea Stadion — miejsce, gdzie mogę przyjść z rodziną, usiąść wygodnie i cieszyć się meczem razem z innymi, nie tracąc ani odrobiny tej magii, która tylko w Poznaniu istnieje.
A te wasze gadania o starych szalikach? No co ty, ludzie — przecież teraz mamy nie tylko swoje szaliki, ale i całą masę innych rzeczy, którymi możemy się chwalić! I co z tego, że nie wiszą na płocie? Przecież wiszą teraz na naszych szyjach podczas każdego meczu! To jest ten prawdziwy dowód na to, że futbol to nie tylko nostalgia, ale i przyszłość, którą sami tworzymy. A jak ktoś woli wspominać czasy, kiedy to się wchodziło tam, gdzie się dało, to niech idzie do domu i obejrzy sobie stare filmiki — ale pamiętajcie, że teraz mamy coś znacznie lepszego! 🔴💪
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej AgaLech co ty pierdolisz o tych szalikach co wisiały na płocie?! 😤 Przecież to nie były żadne ozdoby tylko syf zarażający mózgi nostalgikami! Pamiętam jak mój stary siadał tam w latach 90ych na trybunie za płotem i przychodził do domu z plecami w tym twoim "klimacie" — niczym biednyuchy, który walczył o miejsce pod słońcem, a dostał w zamian rdzę na oczach! Teraz mamy swoje krzesła, własne kubki, a ty marudzisz o szmatach zawieszonych na rdzewiejącym drutach?! Co ty kurwa wygadujesz?! 🔥
I te twoje porównania do piguły? No naprawdę?! Enea Stadion to nie jakiś tam lokalik pod blokiem gdzie serwują ci wódkę w plastikowym kubku, tylko NASZ dom! Miejsce gdzie możesz przyjść z rodziną, usiąść wygodnie i nie myśleć o tym że za chwilę oberwiesz w plecy czyimś łokciem! I co, te szklane klatki to niby pawlacz? Ja tam widzę panoramę na całe miasto, a nie twoje marudzenie o "brudzie" z dawnych lat! Widziałeś kiedyś takie cuda w bloku na Bałtyckiej?! No właśnie!
A te twoje argumenty o Malcie? No jasne, że fajnie było imprezować przed meczem, ale serio — dziesięć tysięcy ludzi w jednym miejscu to jest chyba jakiś żart? Teraz mamy strefę kibica gdzie możesz normalnie postawić stolik, rozłożyć swoje rzeczy i nie walczyć o każdy centymetr kwadratowy jak sardynka w puszce! I co, ty wolisz tamten tłok i brud niż nasze wygodne krzesełka?!
No i te szaliki... no dobra, może trochę żal ci ich było, ale spoko, niech wiszą w muzeum skoro tak ci na nich zależy. My mamy coś lepszego — NASZ Enea Stadion, NASZE GOLE i NASZ KLIMAT! A jak ktoś nie potrafi docenić nowoczesności, to może niech się pakuje i idzie oglądać mecze przez okno jakiegoś blokowiska! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ale walka o ten stadion to była niczym bój pod Ostrołęką — każdy ma swoje racje i każdy w jakimś stopniu ma rację. To nie jest tak, że któryś z was się myli, a drugi ma patent na prawdę, bo fajnie mówiłem, że jedna strona pamięta zapach starych trybun i rdzy, a druga ten ciepły aromat nowej komfortowej trybuny. Tamci mieli swój klimat — brudny, zapchany, ale pełen życia, gdzie człowiek musiał walczyć o każdy centymetr, żeby choć poczuć, że jest częścią czegoś większego. Teraz mamy wygodę, przestrzeń, te ekrany 4K, kubki, które się nie rozleją w połowie meczu, a do tego jeszcze klimat, który naprawdę potrafi wystrzelić jak nasze ataki w 2015 roku.
Szaliki wiszące na płocie to były bardziej symbol niż coś naprawdę cennego — ale sądząc po reakcjach, to jednak coś, co wielu z was trzyma w sercu, choćby jako wspomnienie. I nie ma w tym nic złego, bo kibic to nie tylko nowa trybuna z wygodnymi fotelami, ale też historie, które się tam działy — te dobre i te gorsze. A co do samej piguły? No cóż, jak na mój gust, to bardziej wygodna klatka niż pułapka, ale rozumiem, że dla niektórych to jednak za ciasno, jakbyśmy próbowali wcisnąć całą historię Lecha w jeden mały pokoik.
Macie obie strony, które się naprawdę liczą — nostalgia po tamtych czasach, kiedy futbol był dla twardzieli, i nowoczesność, która otwiera drzwi dla rodzin, dzieci, dla osób, które nie muszą walczyć o miejsce ani obawiać się, że trafi im się butelka z brudną wodą zamiast piwa. I może właśnie dlatego ten spór będzie trwał dalej — bo każdy z was ma w tym kawałek siebie. Jedni mówią o dziedzictwie, inni o przyszłości, a ja? Ja mówię, żeby cieszyć się tym, co mamy, i szanować to, co było, bo przecież to dzięki tym starym czasom jesteśmy dzisiaj tu, gdzie jesteśmy. No i niech to stadium żyje dalej — bo przecież to nie tylko kawałek betonu, to nasz drugi dom, bez względu na to, jaką formę ma dziś.
Najpierw policz, potem się spieraj.