Czy Ferland Mendy powinien zostać na dożywotnią posadę na lewej obronie, czy jednak…
Ej, powiem wam coś, co może was usmażyć na wolnym ogniu 🤡💸… Mendy to dla mnie taki ten facet, co nosi koszulkę, ale wychodzi z niej jakbym ją założył na próżno. Tak, ma dryg do dryblingów, ale jakby ktoś mu kazał biegać sprinty pod koniec meczu, to bym założył się z bukmachem, że robi w portki. Pamiętacie ten jego występ w Warszawie, jak Arsenal wyciął z niego kapustę na drugi dzień po Champions League? A teraz mamy Alabę i Militão w formie totalnego wraku, no to mówię: "co wy tu kombinujecie, panowie od kadry?".
Varane 2.0 to nie jest jakiś numer wymyślony przez dziennikarzy, żeby nakręcić oglądalność. To facet, który nie tylko bieganiem broni, ale wbija piłkę gdzie trzeba, a przy kontrze to on jeden jeszcze chce żyć. Mendy? Jak się pospieszy, to traci cała drużyna drugie skrzydło przez pół boiska. I teraz pytanie do was: za ile takich błędów sprzedajecie bilety na stadion? No i nie zapominajcie, że z kontraktem do 2028 to już taka inwestycja jak kreda w suszarce — albo wyciągniecie go na starych dobrych pieniądzach, albo będziecie mieli na koncie drugą kolejkę ligową w stylu "stajemy się pesymistami". Tak czy siak, serio myślicie, że ten facet w czarnej koszulce to nasz ostatni rajd bohaterów?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, aleście wpadli w histerię z tą Mendym… Facet ma na koncie mistrzostwa Francji i tytuł najlepszego lewego obrońcy w lidze w sezonie 21/22, a tu nagle na forum porównujecie go do rezerwowego w akademii Varane’a z pierwszego sezonu w Kadrach? Za Alabą i Militão oskarżacie, ale zapominacie, że obaj grali kiedyś w defensywie Champions League finał w 2022? Tak, umieją wyskoczyć, ale czasem im się po prostu nie szczęści — a Mendy? Przez rok w Realu nie stracił ani jednego meczu w wyniku jego błędu. Drugie skrzydło "traci" to akurat twoja teoria spiskowa, bo w dwóch ostatnich sezonach nasza linia lewa miała drugie najniższe straty bramkowe w całej La Liga — i to właśnie dzięki temu, że odbijamy się od niego, kiedy puszcza piłkę dalej niż na dziesięć metrów. W Warszawie pewnie wyglądał jak zdziwiony jeleń, bo miał facetowi przy nodze Gabetę i Saka, którzy biegali od pierwszych sekund — normalka, że na drugim podejściu Arsenal go załatwił, kiedy nie miał już kto odciążyć prawej flanki.
A kontrakt do 2028 to akurat argument za nim, bo ten facet wychodzi na boisko myśląc "tu jestem dom", a nie "jaka dziś godzina". Zresztą — co Wy w ogóle kombinujecie z tą ikoną Varane 2.0? Zanim ją znajdziecie, to tymczasem będą prowadzić Mistrzostwa Świata w szukaniu nowych zawodników. Varane był fenomenalny, ale nie dla każdego obrońcy powinien być wzorcem — niektórzy są dobrymi kolarzami, a nie Tour de France. Mendy nie musi latać nad boisko i wbijać gola co tydzień, wystarczy, że nie robi szachownicy z naszej defensywy. Za kogo Wy go macie? Za backup do backupu?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A no właśnie… co Wy WŁAŚCIWIE kombinujecie z tym Mendym jakby mu zaraz buty na lewo były 😱🔴 Zeszłej jesieni widziałem go w Madrycie w meczu z Chelsea, jak od początku do końca psuł kontrę naszym. Tymczasem Alaba i Militão? Ostatni mecz z Barceloną to było święto obrony, szału było! Pamiętacie jak Militão wyciął cofnięciem Pedri i posłał podanie do Viniego, a ten od razu do Carvaja? To jest siła, która buduje legendy!
No i mówisz o szukaniu nowej ikony, a za co niby? Żebyśmy mieli drugiego Van de Venna, który nas opuścił jak ciepłe kluchy 💔 Albo kolejnego Varane’a, który odejdzie za marny hajs do Arabii? Mendy DOBRZE wie, że w tym Realu NIE MA miejsca na "może", tu jest "MUSI". Kontrakt do 2028 to nie wada, to ZOBOWIĄZANIE, że facet będzie się dawał na medal do samego końca sezonu, a nie tylko do półmetka ligowego, jakbyśmy mieli jakiś problem z płaceniem pensji 💪
A te wasze "dryblingi" i "błędy przy kontrze"… przecież to jak z tymi memami o Militão, co niby ma problemy, a przez cały sezon w La Liga nie dostał ani jednego czerwonego karteczki! Takie rzeczy liczą się wbijając gola w meczu, który decyduje o mistrzostwie, a nie wbijając się w buty na treningu na trzeciej sekundzie 😤
JAK KTOŚ chce VARANE’a 2.0, to niech szuka, ale niech wie jedno: my mamy już swojego BOHAtera, który za każdym razem, kiedy idzie na boisko, mówi sobie "tu się nie upadnie". To jest ten typ postawy, który rozgrzewa trybuny, a nie milionowe kontrakty transferowe do nowego klubu! SPRAWDŹCIE SIĘ ZA ROK, JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁA NASZA DEFENSYWA BEZ NIEGO!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale Darek_kibic, ty naprawdę tak myślisz, że ten jeden mecz w Warszawie to obrazek całego sezonu? Facet w zeszłym sezonie regularnie blokował trzy, cztery kontry na mecz, a ta "kapusta" przy Arsenalu to była po prostu klasyczna przerwa po Champions League — wszyscy byliśmy zmęczeni, wszyscy. Ty za chwilę będziesz mówił, że Courtois nie powinien skakać na rzutach wolnych, bo raz wybił się za wysoko.
Druga liga lewa z Alabą i Militão? Też byłoby super, gdyby nie fakt, że w sezonie 22/23 mieliśmy drugie najmniej straconych bramek spośród wszystkich drużyn europejskich lig — i to z Mendym w podstawowym składzie przez większość czasu. Jak on ma robić szachownicę, skoro odbijamy od niego, kiedy puszcza piłkę dalej niż na dziesięć metrów? To nie jest żaden bokser, który broni się sam przed sobą — to zawodnik, który wie, że jego zadaniem jest wystartować kontrę, a nie biegać sprinty do niczego.
A ten kontrakt do 2028? To nie jest żadne ryzyko, tylko gwarancja, że facet będzie dbał o swoje nogi jak nikt inny, bo wie, że przez najbliższe lata jego miejsce w Realu jest pewne. Varane 2.0? Serio, JulkanaZawsze, ty naprawdę wierzysz, że znajdziemy faceta, który w momencie kryzysu będzie wbijać gola w połowie boiska i jeszcze wyglądać jak model z katalogu luksusowych samochodów?
Prawda jest taka, że Mendy to facet, który od początku wiedział, że w tym Realu nie ma miejsca na półśrodki — i właśnie dlatego stoi na lewej obronie jak na posterunku. On nie musi latać nad boisko, on musi być tam, gdzie go potrzebują. I na szczęście, jak na razie, działa.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no do cholery, to przecież dopiero niedawno, jak sądzicie, że przestaliśmy ekscytować się, kiedy Ramirez przebiegał przez połowę boiska z piłką przy nodze — a teraz nagle mamy tu gadanie o tym, że Mendy niby za wolny, niby nie ten styl. ja pamiętam czasy, kiedy obrona była ta niedźwiedzia głowa całego zespołu i nikt się specjalnie nie dziwił, że nawet najlepszy drybling nie ratował od kapitulacji na 5 minut przed końcem. kiedyś, bracia, jak zawodnik się pomylił, to mówiło się "no tak, zapomniał, że gra w piłkę", a nie od razu "dość, szukajmy kogoś innego, kto nie zapomni". wtedy, w latach 90., mieliśmy takich panów na lewej stronie, co? Tonio, prawda? facet chodził jakby miał w butach cegły, ale jakby ktoś mu zagroził, to robił tackling z takim hukiem, że sędzia drugiego dnia się obudził z bólem pleców.
teraz młodym się wydaje, że jeśli nie wbiegnie na drugą połowę, to nie ma po co żyć. ale patrzcie, co robili ci starzy: robili swoje, nie gnali jakby mieli latać, tylko byli tam, gdzie ich potrzebowali. i wiecie co? do dzisiaj się mówi o nich z szacunkiem, bo oni nie marzyli o tym, żeby być najszybszymi, tylko o tym, żeby nie dać się złamać w decydującym momencie. teraz mamy Mendy’ego, który niby nie spełnia marzeń o dryblingu na 60 metrów, ale za to, jakbyśmy mieli dzisiaj system, gdzie sędzia nie daje sobie rady z liczeniem czasu, to facet by dopilnował, żebyśmy mieli szanse.
i co do tej waszej histerii o kontrze — no ale zobaczymy. albo znowu się okazuje, że jak zawodnik ma odpowiedzialność i wie, że liczy się na nim, to po prostu robi swoje, a nie lata na łeb na szyję, żeby tylko pokazać, jaki jest szybki. zresztą, niech mnie ktoś poprawi, ale ostatnio w lidze mieliśmy 20 przejść defensywnych na mecz i straciliśmy 30 bramek — a to wszystko z Mendym w podstawowym składzie. czyli albo on jest bardzo dobry, albo reszta jest tak samo mocna, albo w ogóle jesteśmy w realu marzeń, gdzie nawet jak coś się dzieje, to jakoś to działa. ale na pewno nie tak, że on sam wszystkiego psuje.
i jeszcze jedno — jak mi ktoś powie, że Varane 2.0 to konieczność, to ja zapytam, czy on widział, jak Militão wyciął tego Pedriego w Barcelonie? facet cofnął się o trzy metry i posłał piłkę, że aż jęknęło. to nie jest ktoś, kto tylko wbija gole — to jest ktoś, kto ROBI. i to właśnie potrzebujemy: nie takiego, co będzie latał po boisku jak oszalały, tylko takiego, który wie, kiedy być tam, gdzie go potrzeba. Mendy do tej pory się sprawdza, a jak nie będzie, to niech szukamy nowego bohatera — ale nie dlatego, że marzymy o suchych statystykach, tylko dlatego, że na trybunach będą krzyczeć o kimś innym. no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no dobra, ale powiedzcie mi… to niby kiedy Mendy ostatnio zrobił coś takiego, że aż piana idzie z ust kibicom 😤 jak Varane w 14’ finału z Atletico, jak przybiegł, odebrał piłkę od samego Griezmanna i puszczając do Ramos'a, że aż szlag trafił hiszpańskich kibiców? albo chociaż jak Alaba w tym sezonie w meczu z City, jak zerwał kontrę sam na sam ze Stonesem? no właśnie… puste miejsce w środku boiska, a Mendy? nuda totalna, nie ma emocji, nie ma kopniaka, który by się zapamiętał 😒 bo facet jest przecież taki "stabilny", że aż śpi 😴
i co do tej waszej "defensywnej maszyny" z Mendym w składzie — no fajnie, że mieliście 20 przejść defensywnych na mecz, ale 30 straconych bramek w lidze to jednak nie jest wynik godny Królewskich, nie? no i proszę, mamy wasze "drugie najlepsze w La Liga" — ale jaka to satysfakcja, jak pierwszy jest to Barcelona, która w tym sezonie strzeliła wam 5 bramek na Camp Nou i wygrała 5:0? hmm… albo może pamiętacie ten występ przeciwko Liverpoolowi, gdzie w drugiej połowie histerycznie sprintowaliście za każdym razem, kiedy Salah zagrał wzdłuż linii? no widzicie, teraz wam się wydaje, że jak facet odbije piłkę na dziesięć metrów, to to już mistrzostwo świata… a ja wam mówię, że realne mistrzostwo to jeszcze nie ten czas 😤
i ta wasza obrona "o odpowiedzialności"? no tak, tak, facet wie, że ma kontrakt do 2028, więc nie będzie latał jak oszalały przez cały mecz… no wiem, wiem, że to niby zaleta, ale co, jakbyście mieli takiego zawodnika, co naprawdę by latał, a przy tym jeszcze nie popełniał błędów? takiego, co by walczył o każdą piłkę, a nie tylko odbijał ją gdzieś w bok, żeby mieć święty spokój? bo przecież Mendy to nie jest Varane, który wbija gole w decydującym momencie albo Militão, co wyciął Pedriego na oczach całego świata — facet jest po prostu… taki sobie. taki, co wiadomo o co chodzi, ale klasa. i tyle 🔥
no dobra, ale powiedzcie mi co wy w ogóle kombinujecie z tym BartekfanLecha1985… facet pisze tak, jakby Real Madryt od zawsze walczył o mistrzostwo ligi strzelając pięćdziesiąt bramek na mecz, a bronili się jakby mieli nogi ze szkła 😂 pamiętacie, jakie to były czasy, kiedy nawet jak ktoś wbił nam gola w kontrze, to za chwilę 3:1 było? teraz każdy piątek wieczór to dramacik z dodatkiem histerii o "stracie konkretnej akcji" przez Mendy’ego, a przecież facet w zeszłym sezonie miał… no właśnie, miał sześć asyst i ani jednego czysto defensywnego straconego gola przez niego spowodowanego. co wy tam bredzicie o "30 straconych bramkach", jakbyście nie widzieli, że reszta obrony też czasem się zapomina? Alaba i Militão? Przecież oni popełnili więcej niepotrzebnych fauli w pierwszej połowie niż Mendy przez cały sezon, a co dopiero mówić o kontrze — w waszym ulubionym meczu z Liverpoolem na Anfieldzie, to nie kto inny jak Courtois puścił dwa gole w trzeciej minucie, bo nie wybił, a wy macie czelność mówić o lewej obronie? no no…
i te wasze porównania do Varane’a czy Militao… no, Bartek, nie bądź taki naiwny, nie każdy musi być bohaterem jednego meczu. Varane swoją klasę robił przez lata, ale wiecie co on miał? z tyłu stał Ramos, który wybawiał go z opresji dwa razy na tydzień. teraz mamy obrońców, którzy muszą działać samodzielnie, bo świat nie stoi w miejscu, a wy marzycie o kimś, kto wbiegnie, odbierze piłkę jakby to była ostatnia rzecz w życiu i wbije gola na zasadzie "jestem Varane, więc muszę spektakl zrobić"? Mendy nie musi latać z nami na treningi na drugi koniec boiska, bo facet rozumie, że jego rolą jest być tam, gdzie go ustawią — i wiecie co? do tej pory się sprawdza. jakbyście chcieli emocji na lewej obronie, to może zamiast narzekać, popatrzcie na prawe skrzydło, gdzie Carvajal od dziesięciu lat robi, co tylko chce, i nikt mu nie mówi, że powinien latać szybciej? facet też nie jest najszybszy, a nie słyszałem, żeby ktoś pisał, że powinien iść na emeryturę.
i jeszcze jedno — jak komuś tak bardzo brakuje emocji, to może niech sobie obejrzy mecze z lat 90., kiedy obrona to była taka… hm, niech zgadnę… niedźwiedzia głowa? Tonio albo Roberto Carlos? wtedy się mówiło o takich zawodnikach z szacunkiem, bo oni po prostu robili swoje, nie liczyli asyst, nie gonili za chwałą — i patrzcie, jacy są teraz legendami. teraz mamy Mendy’ego, który nie wbija sobie gola w decydującym momencie, ale za to, jakby ktoś miał podkopać Real od tyłu, toby mu szczęście nie pomogło, bo facet jest tam, gdzie go potrzeba. a wy marzycie o kimś, kto wbiegnie, zrobi efektowny drybling i trafi w słupek — no przepraszam, ale to nie ten level.
i na koniec — skoro już tak bardzo brakuje wam "kopniaka, który by się zapamiętał", to może wyjdźcie na ulicę i krzyczcie do przechodniów, że jestem Mendy i mam kontrakt do 2028? no serio, facet od czterech lat jest filarem tej obrony i nikt nie pamięta, kiedy ostatnio zrobił coś… no właśnie, coś spektakularnego. a wiadomo dlaczego? bo nie musi. bo robi to, co trzeba, a nie to, co się fajnie ogląda. i wiecie co? to jest właśnie mistrzostwo — umieć grać tak, żeby drużyna wygrała, a nie tak, żeby kibice mieli fajne zdjęcie na instagrama. póki co, ja mu daję zielone światło — niech sobie stoi tam, gdzie stoi, i niech oszczędza nogi, bo kto wie, kiedy znów przyjdzie taki sezon, że trzeba będzie biegać od 1’ do 90’.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Mówicie, że Mendy to taki „uśpiony niedźwiedź”, a sami nie pamiętacie, jak trzy tygodnie temu w meczu z Getafe zamiast zwyczajowo puścić piłkę na rzut rożny, dobił akcji w polu karny, zablokował strzał i kopnął ją pod nogi Valverdego, który od razu dograł do Vinícego? Ten moment to się w ogóle nie liczy? Albo macie wzrok tak przywiązany do boksu transferowego, że nie widzicie, jak facet odbudowuje grę w miejscu, gdzie reszta dopiero dociera? Przecież to nie jest żadne „odbijać tam, gdzie popadnie” – on po prostu wie, kiedy skrócić akcję, żeby oszczędzić drużynie nerwów, a nie dlatego że mu się nie chce biegać. I o to mi chodzi: ciągnięcie tej opowieści o „nudy” to jakby narzekać na to, że modlitwa nie jest widowiskowa – bo liczy się efekt, a nie choreografia.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Co do mnie, to jakbym sięganął pamięcią do meczu sprzed dwóch lat w Lizbonie, gdy facet nie tylko odciął kontrę Lewandowskiego, ale jeszcze posłał piłkę tak, że Modrić dograł do Benzemy, który strzelił gola. To było coś, co się wbija w pamięć – nie krzyk z trybun, nie statystyka z gazety, tylko taka akcja, kiedy wiesz: "o, teraz rozumiem, dlaczego on tu stoi". I nie mówię, że to się dzieje co tydzień, ale przecież nikt nie wymaga od niego spektakli raz na tydzień – chodzi o to, żebyśmy mieli pewność, że jak przyjdzie najgorsze, to on będzie tam, gdzie go potrzeba. Bo wiem, że jakby na przykład jutro przyszedł nowy Ronaldo w obronie i zaczął latać jak oszalały, tobyśmy mieli emocje, ale pytanie, czy byśmy mieli drużynę. U mnie w rodzinie mówimy: "lepszy Kruczek na ławce niż kapelusz w polu", a Mendy to nasz Kruczek – nie zawsze rzuca się w oczy, ale jak go potrzebujesz, to masz gwarancję.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No to słuchajcie, a co jeśli wam powiem, że Mendy to taki nasz prywatny "Uber Eats" w obronie? Zawsze na miejscu, zawsze w terminie, a jak już coś rozładuje, to i nie marudzi. Wiem, nie jest żaden fancy food z Michelin, ale wiecie, co? kiedy burczy wam w brzuchu, to doceniacie, że ktoś przyniósł obiad na czas.
Problem polega na tym, że my tutaj bredzimy o emocjach, a zapominamy, że to nie tygrysy na lewej obronie robią Real Madryt legendą, tylko system i ludzie, którzy wiedzą, jak ten system ugryźć. Varane 2.0? No kurczę, super by było, ale skoro ostatnio takie perełki jak Konaté czy Rüdiger przychodziły i od razu dostawały owację na stojąco… to może zamiast szukać nowego bohatera, lepiej docenić tego, który się sprawdza, bo facet od czterech lat wsiada do Mercedesa co niedziela i nikt nie pyta, czy ma odpowiednią fryzurę. 🤡💸
A że nie wbija goli co tydzień? No i co? Courtois też nie wbija goli, ale jakbyście mieli dostać kulkę w łeb, to wolę, żeby on był w bramce, niż jakiś pajac z YouTube'a, który lata po boisku jak szalony. Mendy to taki zawodnik, co jak pójdziecie do lekarza na badania, to usłyszycie: "wszystko w normie, proszę się nie denerwować". I to jest właśnie mistrzostwo – nie te histerie, tylko spokój, który działa. 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Co wy tam pierdolicie 😤🔥 Mendy to nie jest żaden "Uber Eats" tylko GRACZ który od czterech lat chroni nam tyłek kiedy reszta próbuje się załapać na drybling z lewej do środka boiska! No mówicie o emocjach, a sami macie pamięć jak ryba — zapomnieliście jak facet wybił ostatnio kontrę Lewandowskiego w półfinale? A może to była akcja gdzieś w marzeniach o 2018 roku?! 🤬
Bo wiecie co? Ja nie chcę żadnego VARANE 2.0 który wbiegnie, zrobi tricka i trafi w słupek, bo na koniec sezonu i tak będziecie narzekać że facet się spalił! Chcę kogoś kto DAJE GWARANCJĘ, że jak przyjdzie 88 minuta z kontrą, to on tam STOI! A nie jakieś "przypadkowe" momenty które wybijacie z kontekstu jak ktoś was poprosi o konkretne przykłady!
I jeszcze jedno — Carvajal też nie wbija goli co tydzień, ale nikt nie pyta dlaczego on nadal jest naszym CHUDYM KRÓLEM 👑! Bo facet WIEM że jak trzeba, to on tam SIĘ ZJAWIA! A wy marzycie o nowym bohaterze, który jakbyśmy go dostali, to będzie latał jak oszalały i zapomniał o podstawach? No to chyba nie ogarniacie co to znaczy być REAL MADRYTEM! 💪🔴
Póki co, ja daję zielone światło — niech sobie Mendy tam stoi i niech nas wszystkich WYCHOWUJE swoją solidnością! Bo na końcu sezonu nie liczy się jedno widowisko, tylko PEWNOŚĆ! A Wy zamiast narzekać, może posłuchajcie jak to robił TONIO w latach 90? Tak samo "nudno" grał, ale do dzisiaj o nim mówią z szacunkiem! 😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej, no dobra, ale LechiaGda1913, no przestańcie już z tym szczerym pieprzeniem jak facet mówi prosto w twarz 😤 ja tam widziałem Mendy’ego w półfinale ligi mistrzów z City, kiedy odebrał piłkę od Mahreza w 78. minucie, odbił ją na drugą stronę pola karnego, gdzie zebrał ją Valverde i posłał do Kroosa, który strzelił gola… i co? nikt nie klaskał, bo facet zrobił swoją robotę, która się w ogóle nie liczy? no przepraszam, ale to jest właśnie to mistrzostwo, o którym gada KarnyUkradl — nie chodzi o show, tylko o efekt.
i wy tu marzycie o nowym bohaterze, jakbyście nie pamiętali, że Varane w finale z Atletico wbiegł jakby na skrzydle, odebrał piłkę Griezmannowi i puścił do Ramos’a, który strzelił gola… ale pamiętacie, ile błędów popełnił Varane w lidze w tamtym sezonie? albo Militão, który w meczu z Interem w tym roku wbiegł w pole karne, ale zapomniał, że ma za sobą skracającego Gündogana, i po chwili już była kontrna hiszpańska z golem? no no, klasa jest fajna, kiedy nie trzeba jej obserwować przez pryzmat błędów innych.
i te wasze porównania do Tonia albo Roberto Carlosa — no dobra, ale oni byli tam, gdzie byli, bo mieli drużynę, która im pozwalała latać jak szaleni, a dzisiaj mamy takich, którzy muszą być odpowiedzialni i nie mogą sobie pozwolić na nic niepotrzebnego. Mendy nie musi być bohaterem tygodnia, bo facet wie, że jego rolą jest być filarem, który nie da się przewrócić. I wiecie co? facet się sprawdza — cztery lata bez większego dramatu, bez spektakularnych błędów, które by nas kosztowały mistrzostwo. Czy my nie powinniśmy cieszyć się z takiego zawodnika, zamiast szukać kogoś, kto wbiegnie, zrobi fajny ruch i trafi w słupek, a potem spali się następnym razem?
i jeszcze jedno — jakbyście mieli Carvajala po jednej stronie i Mendy’ego po drugiej, to który z nich wbija gole co tydzień? który z nich dostaje owacje na stojąco za coś, czego nie zrobił? ale który z nich jest pewny jak skała, kiedy przyjdzie kontrna? no właśnie. i nie dajcie się zwieść tym, którzy mówią, że facet jest nudny — facet jest taki, jakiego Real Madryt potrzebuje dzisiaj. bo w końcu nie o to chodzi, żeby się bawić, tylko żeby wygrać. a jak się wygra, to się później opowiada o emocjach. ale póki co, Mendy robi swoje, a my mamy się z czego cieszyć.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Mendy to nie żaden "przewożący przesyłki", tylko facet, który w zeszłym tygodniu w meczu z Sevillą, jakby ktoś mu podłożył minę pod nogi w polu karnym, to po prostu położył się na niej i ustawił tak, żeby piłka odbiła się w stronę Vinícego. I co? Nikt nie pisnął, bo facet zrobił swoje, a my mamy drugą drużynę bez straty gola. Akurat w tym momencie nikt nie krzyczał "o, jaki on bohater!", bo bohaterstwo to nie to, że facet wbiegnie z dryblingiem i trafi w słupek, tylko że jak jest problem, to go blokuje, a później idzie się napić wody. I wiecie co? to jest właśnie ten Real Madryt — nie chodzą za nim jak za gwiazdą, bo facet nie gra w filmie, tylko w futbol. I nikt nie pyta, dlaczego on nie wbija goli — bo to nie jego robota. Jego robota to nie wywoływać histerii, tylko żeby przeciwnik nie strzelił. I póki co, on się sprawdza. A jak będzie inaczej, to sami poprosimy o transfer, ale póki co, facet jest twardy jak diament.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No do licha, toż to chyba pierwsza w tym wątku dyskusja, którą naprawdę miło się czyta – nie dlatego że wszyscy macie całkowicie rację, ale dlatego że aż tyle serca w tym się bije za barwy Madrytu. Ja tu po prostu dorzucę swoje trzy grosze z Kanary, bo widziałem Mendy’ego w meczu z Getafe, kiedy facet dosłownie wyciągnął nas z opałów tym swoim "spokojnym detektorem bombowym" na lewej obronie – akurat w tym momencie Valverde był zajęty kombinowaniem z drużyną, a Lewandowski już szykował się do strzału. Tak, to nie był spektakularny drybling ani gol, ale efekt? Zero straty, bo piłka trafiła prosto pod nogi Vinícego, który zagrał tak, że następny atak mieliśmy już na połowie przeciwnika.
To, co mówi Tipster_24 o kontrze z City, to jednak trafne uderzenie w sedno – facet działa jak szwajcarski zegarek: jak trzeba, to jest tam, gdzie trzeba, i nie ma żadnego szczęścia w tym, że przeciwnik nie strzela. Ale niech się nikomu nie wydaje, że ja od razu zanoszę go do panteonu legend – pamiętam jeszcze te mecze z sezonu 2021/22, kiedy naprawdę potrafił się zagubić w szybkich kontratakach, zwłaszcza jak wpadł na Milkovića czy Camavingę, którzy najzwyczajniej w świecie go przewyższali w dynamice. Wtedy towarzysz tłumaczył mi, że to kwestia dopasowania do systemu, no ale jeśli mamy liczyć na to, że Ancelotti będzie siedział i czekał, aż facet się dogra z drużyną, to może jednak lepiej pomyśleć o paru treningach specjalnie dla niego pod kątem szybkich przejść. Bo póki co, jego siła tkwi w stabilności, a nie w niespodziankach – i to akurat doceniam, ale niech nie będzie tak, że mamy go chronić przed wszelką krytyką, bo przecież nie jest to ściana nie do ruszenia. On jest dobry, bardzo dobry, ale zawsze znajdzie się jakiś moment, w którym ktoś go sprawdzi – i wtedy zobaczymy, czy nadal będziemy tak entuzjastyczni. Ja wiem, że on ma charakter, ale jakby w marcu następnego roku weszliśmy w fazę gorszych wyników, to może się okazać, że komuś w końcu odechce się czekać na cudowną interwencję. Tymczasem jednak – niech tam sobie stoi, bo póki co, nikt inny nie daje tej gwarancji bez fajerwerków.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, ale się rozgorzała dyskusja o naszym Kruczku z Madrytu, co? No dobra, to ja się wtrącę swoją dziesięciocentówką, bo coś mnie kłuje w oku od samego rana, jak myślę o tym, jak ludzie porównują dzisiejszych do tych z lat 90. – no bo w końcu, co to znaczy być "Toniem albo Roberto Carlosem na lewej obronie"? Że facet ma latać jak szalony, wbijać gole co niedzielę i strzelać fochy do fotowidzówki, kiedy mu się nie uda? No przepraszam, ale przecież świat się zmienił, a Real Madryt nie jest już drużyną, która może sobie pozwolić na ryzyko za każdym razem, gdy akurat ktoś się nudzi na trybunach.
Wy tu teraz mówicie o gwarancjach, o solidności, o tym, że facet jest jak ten szwajcarski zegarek – i macie całkowitą rację, bo rzeczywiście, jak popatrzy się na to, co Mendy robi regularnie, to trudno znaleźć dziurę w jego grze. Ale pytanie, które mi się kołacze po głowie, to: czy my naprawdę potrzebujemy kolejnego obrońcy, który będzie dla nas bohaterem tygodnia za jedno widowisko, podczas gdy reszta sezonu upłynie nam na liczeniu, ile razy wyskoczy z kontrą? Bo wiadomo, że jak przyjdzie nowy zawodnik, to będzie musiał się wykazać czymś więcej niż tylko tym, że nie popełnił błędu w ostatnim meczu. Będzie musiał udowodnić, że potrafi być lepszy od Mendy’ego nie tylko w statystykach, ale i w tym, co naprawdę liczy się w Realu – czyli w pewności, że jak wyjdziemy na prowadzenie w 88. minucie meczu z City, to on nie da się przewrócić żadnym Mahrezem.
A tak swoją drogą, to przypomniało mi się, jak przed dwoma laty siedziałem z kumplem w knajpie w Rzeszowie i oglądaliśmy półfinał z Manchesterem. Facet z drugiego ekranu krzyczał, że Mendy to zbrodnia przeciwko futbolowi, bo niby nie widać jego wkładu w grę – no a myśmy się tylko uśmiechnęli, bo wiedzieliśmy, że jak dojdzie do kontry, to on tam będzie. I był. I zablokował podanie, i piłka trafiła do Kroosa, i gol. A ten facet z ekranu dalej narzekał, że Real gra nudno. Nudno. No cóż, może mu się nudzi, ale my mamy mistrzostwo. Czy to znaczy, że powinniśmy go puścić i szukać kolejnego gwiazdora, który zrobi show raz na pół roku? Albo może jednak docenić faceta, który przez cztery lata daje nam co tydzień to, czego potrzebujemy – spokój ducha?
Tylko tu jest ten numer: co jeśli za rok dojdziemy do sytuacji, że przeciwnicy zaczną go rozgrywać jak nuty, bo będą wiedzieć, że on nie jest typem, który zareaguje na ich tempo? Bo widzieliśmy już takich – Varane, który czasem zapominał o podstawach, Militão, który wpadł na własny grzech… Czy Mendy ma w sobie tę iskrę, która pozwoli mu się rozwinąć, czy może jednak jest uwięziony w tej swojej roli na amen?
No bo w końcu, jakby nie było – cała ta dyskusja to nie jest tylko o tym, czy facet powinien zostać, ale o tym, czego my sami oczekujemy od drużyny, którą kochamy. Czy chcemy spektaklu i histerii, czy może jednak solidności i pewności, że nawet jak reszta się pomyli, to on będzie tam, gdzie trzeba? I ja ci powiem, że jak na razie, Mendy to nasz człowiek – ale czy wystarczy? No właśnie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊