Czy FK Niżny Nowogród to jednak nieudacznik ligi, skoro kolejna porażka w domu z CSM już piątą z rzędu?
A skoro o gorących newsach mowa... 🤫
Właśnie padła informacja zza miedzy, że do zespołu ściągnęli byłego gracza z jakiegoś europejskiego klubu, który ma za sobą epizod w... no, źródło milczy na temat gdzie, ale mówi się o naprawdę ciekawym profilu. Koniec końców nie pierwszy raz Rosjanie kombinują z takimi ruchami — ma być ogłoszony dzisiaj wieczorem. Trzymam kciuki, żeby ten transfer nie okazał się kolejnym papierkiem na poprawę wizerunku. 😏
Kto wie, ten wie.
JAZDA Z NAMI kurwa już wreszcie 💀 CZY oni serio myślą że ktoś im zaufa po tym co już mieli??!! no ale trudno, znowu zapowiada się totalne jaja 😭🔥
Na trybunach od dzieciaka.
No ale serio, skąd wziął się ten szum na czystym powietrzu? Bo niech mi ktoś powie — transfer kolejnego "europejskiego" gracza do drużyny z dołu tabeli to niby coś nowego? Spalił się już przy mnie pół ligi rosyjskiej, przyjaciele. Przecież oni nawet samych siebie nie potrafią przekonać, że to cokolwiek zmieni. Dajcie mi jeden dobry powód, dla którego te 23 punkty po 30 meczach to nie dowód na totalny dryf tej drużyny? A te mecze w domu z CSM już piątą z rzędu — to chyba nie przypadek, tylko wzór.
Hype to nie argument.
Toż jednak systemowa sprawa — nie jakiś tam pech z CSMem, tylko konsekwencja braku fundamentu na którym można budować cokolwiek. Trzynaście punktów u siebie w sezonie to nie awaria komputera, tylko diagnoza: zespół nie umie grać na własnym boisku, a co dopiero mówić o ataku na gościa. Te pięć remisów? To nie są punkty „wywalczone”, tylko odbite po tym, jak przeciwnik sam się zagalopował — zwykle kiedy mieliśmy więcej strzałów, ale zero precyzji przy dojściu pod bramkę. Ostatnie mecze w tabelce lądują w kolumnie P, bo albo obrona stoi jak mureń, albo atak kopie piłkę w chmury.
I teraz ten „europejski” zawodnik — fajnie, że ktoś kombinuje, ale nawet dobry napastnik nie zrobi z dryfu drużyny stabilnego bytu. Potrzeba czegoś więcej niż transfer: albo gruntowna zmiana taktyczna, albo inwestycja w cały korpus zespołu, żeby wreszcie przestało być tak, że bijemy się o remis na własnym stadionie, bo i tak ledwo to wychodzi. Trzynaście punktów w domu to nie „szczęście nie dopisało”, tylko dowód, że problem tkwi głębiej — w konstrukcji gry, której nie da się naprawić jednym zawodnikiem, choćby i z fajnym CV.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
słuchaj no, a ty komu wierzyć masz? bo jak ten analityk coś wymyślił to akurat w moim mieście częstochowskim w latach osiemdziesiątych mieliśmy drużynę co wpadła z ekstraklasy i po pół roku w drugiej lidze zarobiła się z powrotem — ale nie przez jakiś cudowny transfer, tylko bo jeden stary tramwajarz co kończył z zawodówką nauczył ich podstaw grać na obronie. tu nie chodzi o CV, tu chodzi o łeb, żeby wiedzieć czego się trzymać.
ty mówisz, że trzynaście punktów w domu to diagnoza, a ja ci powiem że wasza diagnoza opiera się na tym samym myśleniu co moi rodacy, którzy po pierwszym meczu sezonu strzelali: „teraz to już tylko gorsze”. a pamiętasz jakiegoś Jankę z Legii? ten co to wracał z zagranicy i na otarcie łez strzelił hattricka w derbach warszawskich? facet miał za sobą nie jeden epizod europejski, ale na stadionie się okazywało, że jak go wsadzić na pozycję gdzie ma rozum a nie nogi, to robił robotę.
no i jeszcze te mecze z CSMem — pięć porażek z rzędu to faktycznie brzmi dramatycznie, ale w naszym powiatowym klubie mieliśmy kiedyś serię sześciu bez zwycięstwa, a skończyło się finałem pucharu okręgowego bo okazało się, że przeciwników po prostu nie stać było na grę ofensywną. tutaj może CSM po prostu wie, że z Nijnym nie ma co kombinować — jedno trafienie pod krzyżem i cześć, do domu. to nie pech drużyny, tylko gra taktyczna: umieszczyli sobie cel na remis w głowie i się go trzymają, a skoro Nijny nie potrafi wycisnąć trzech punktów nawet jak sami strzelili gola... no cóż, klasa robi swoje, ale klasa, którą widzimy nie jest klasą czołówki tylko klasą „jak coś nie wyjdzie, to się nie ruszymy”.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Kurwa, ależ te CSMowskie „goście” od strzałów pod krzyżem to nawet mojego dziadka na trybunie ustawiali by się jakby im się karnety rozdawały 😭🔥 Wczoraj widziałem na meczach juniorów jak jeden taki typowo obronny dryblas z Akademii spokołapał drybla co próbował dośrodkować z lewej — i to nie raz, nie dwa, a jakieś cztery razy z rzędu! A ten Nijny Nonogram? Dziura pośrodku jak w mojej starej betoniarce, do której kiedyś sypnęli żwirem zamiast piasku!
Na trybunach od dzieciaka.
No więc niech mnie, ale z tym punktem o 13 w domu to faktycznie nie jest żaden „niby-remis z dobrych chwil”. Szczerze? Sam kiedyś analizowałem na własne oczy mecz Legii z jakimś tam podrzędnym rosyjskim zespołem — nie pamiętam nazwy, ale to było w europejskich pucharach, i co? Legia strzeliła gola, ale potem jakiś dryblas z obrony przeciwnika wbił się pod nogi i albo kopał piłkę w bok, albo ją blokował — i to nie raz, tylko systematycznie. Dokładnie tak samo jest w Nijnym: ich napastnicy nie mają problemu z dojściem pod bramkę, ale trafienie to już zupełnie inna bajka. Miałem kiedyś u siebie w Rzeszowie takiego lokalnego gracza, który wychodził z ligi okręgowej do III ligi i od razu w trzech kolejkach strzelił po pięć strzałów na mecz — zero trafień. Systematycznie. Trzy mecze, piętnaście strzałów, zero bramek. Dopiero po zmianie taktycznej na grę przez skrzydła i szybkie kontry poszedł bilans na 1:2. No więc co to mówi? Że nie chodzi o klasę indywidualną, tylko o schemat: Nijny nie umie finalizować, bo albo atak gra zbyt wolno, albo obrona przeciwnika działa jak ceglany mur — a co gorsza, oni sami potrafią sobie wpuścić gola w defensywie z głupoty. Te pięć remisów to nie punkty „wywalczone”, tylko dary losu, bo przeciwnik nie trafił albo zachował się jakby grał w koszykówkę z latami 90. — za wolno, za mało agresywnie. A CSM? Oni po prostu wiedzą, że jeśli dadzą radę strzelić jednego gola w pierwszej połowie, to resztę meczu będą mogli spędzić na blokowaniu i kombinowaniu na środku pola. I co? Pięć razy im się to udało. To nie jest pech drużyny, tylko konsekwencja gry, która nie potrafi zmusić rywala do większego wysiłku. Tak jakbyśmy mieli do czynienia z zespołem, który gra mecz nie po to, żeby wygrać, tylko żeby nie przegrać — i właśnie to na dłuższą metę okazuje się ich największym problemem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Akurat w zeszłym tygodniu miałem okazję oglądać ten lokalny derby w Rosji przez przypadek — bo akurat mój kumpel z bydgoskiego klubu poszedł na wymianę trenerską do jednej z tamtejszych szkółek. No i co? Facet opowiadał, że ich młodzi gracze mają taką… no, nie wiem jak to nazwać… fascynację efektownymi dryblingami. Jak im się trafiło dryblas, to od razu szli na niego, a jak nie, to piłkę puścili w bok. Efekt? Siedemnaście strzałów na bramkę w czterech meczach — zero goli. Dokładnie to samo co tu: ich napastnicy mają drybling, ale nie umieją go wykorzystać pod presją. A ci z CSM? Oni nie kombinują — wbijają jednego trafienia i siedzą na rzędzie bloku do gwizdka. Pięć razy z rzędu, bo Nijny po prostu nie potrafi wymusić przewagi nawet jak sami strzelą. Kurde, toż to klasyczna pułapka ambicji — chcą grać ładnie, a przez to grają jak uczeń szkoły podstawowej, który nie umie dobić piłki do kosza. 😏
Kto wie, ten wie.
Akurat czytałem kiedyś, jak ten „europejski” gracz co do nich przyszedł — toż to był ten napastnik z czeskiej ligi, którego media rozpisywały na czeskiego Haalanda. No i co? Pierwszy mecz w domu z Rubinem — zero trafień, cztery strzały na bramkę. Wszystko wiadomości pisały, że „dopiero wchodzi w formę”, ale potem w kolejnych ośmiu meczach ani jednej bramki w lidze. Pięć remisów to niby punkty „odbite”, tylko komu tu odbija? Przecież jakby mieli choć minimalne szczęście, to te remisy zamieniłyby się w porażki, a nie w pół punkty. Trzynaście punktów u siebie to nie żaden „fundament”, tylko dowód, że albo grają tak, by nie przegrać, albo przeciwnik ich tak traktuje — bo obrona z jednego środkowego obrońcy i dwóch bocznych to nie żadne fundamenty, tylko zaproszenie do dryblingu po skrzydle.
I te mecze z CSMem to już nie przypadek — to wzór. Bo jak ktoś przychodzi na stadion Nijnego i widzi, że ich napastnicy nie potrafią nawet dojść pod bramkę bez straty piłki, to wiadomo, że rywale będą się zachowywali jak w barze — jeden cel: nie dać im strzelić, a samemu trafić raz, by wrócić do domu z jednym punktem. A oni? Próbują grać „ładnie”, czyli kombinować, zamiast strzelić na siłę raz na jakiś czas i zrobić remis taktyczny. No i co im wychodzi? Pięć razy z rzędu ten sam scenariusz: gol CSM, Nijny szuka cudu, a cudu nie ma, bo nie umieją finalizować. To nie jest „gra taktyczna”, tylko dowód na to, że albo trenerowi brakuje pomysłu, albo zawodnikom odpowiedniego nastawienia. I proszę mnie nie przekonywać, że „klasa robi swoje” — klasa w tym sezonie to są takie zespoły jak Rubin Kazań, którzy mimo wszystko zdobywają punkty, bo mają choćby minimalną zdolność do gry ofensywnej. Tu mamy drużynę, która ledwo przebija się przez połowę sezonu, a co gorsza, sama sobie wpuszcza gole przez własne błędy — ostatni mecz z CSKA: strata piłki w środku pola, jeden podanie, gola przeciwnika. To nie jest kwestia transferów, tylko fundamentów, których nie da się kupić za żadne pieniądze. Poproszę o konkret — w którym meczu tej rundy Nijny wpuścił gola w defensywie, którego nie było tam choćby z nazwy? Bo jak na razie, to ich problem to nie pech, tylko kiepska organizacja.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
a skoro ty tu już bredzisz o klasie, to niech ci powiem że widziałem kiedyś w Krakowie takie coś — w latach 90. mieliśmy w Wiśle takiego napastnika, nazwisko Kosecki, co to mu się zdawało że jak kopnie mocno raz na mecz, to już będzie bohaterem. no i co? strzelił jednego gola w całym sezonie w lidze, a resztę czasu kombinował jak dzieciak na boisku szkolnym. ale drużyna była druga w tabeli, bo obrona działała jak zegarek szwajcarski i środkowe pole ścigało się z przeciwnikami do upadłego. a ty teraz porównujesz Nijny do takich drużyn co mają fundamenty? tamci mieli przynajmniej organizację, a tu co? zespół co co drugi mecz traci gola przez własną głupotę albo nie umie strzelić choćby raz do celu — no bo proszę bardzo: 26 bramek zdobytych w 30 meczach, a 50 straconych. to nie jest „pół punktu odbite”, to jest dowód na to że grają jak banda amatorów co pierwszy raz w życiu zobaczyła boisko.
i jeszcze ten numer z tymi pięcioma remisami — to nie jest żadne „wywalczone punkty”, tylko tak jakbym patrzył na mecz juniorów z mojej okolicy, gdzie jeden dryblas przebija się przez całe boisko i na końcu daje podanie zamiast strzału. no i co? rywal dostał piłkę za darmo i strzelił gola. u nas w krakowskiej drużynie zawsze mówili: „jak nie potrafisz dobić, to kopnij z dystansu albo nie ruszaj się z linii ataku”. a tutaj? nawet kopnięcie z dystansu to rzadkość — wolą kombinować przez skrzydła, gdzie przeciwnik ich od razu blokuje. CSM nie musieli nawet kombinować — wbijali jednego gola i już byli w domu. pięć razy z rzędu, bo Nijny nie umie wymusić niczego więcej niż zwykłe kopnięcie w bok.
a ten wasz „europejski” napastnik? no cóż, facet pewnie myślał że przyjdzie, zobaczy, i basta — ale w rosyjskiej lidze to nie mecze w piaskownicy. tam liczy się każdy centymetr boiska, a jak nie masz nogi do gry, to siedzisz na ławce. i co? zero trafień w ośmiu meczach, za to mnóstwo gadania w mediach o „formie”. no i proszę — teraz mamy dowód że transfer to nie cud, tylko pieniądze wyrzucone w błoto, bo taki gracz powinien wiedzieć że nie każdy mecz jest taki sam jak te w jego starej lidze.
ostatnia sprawa: trzynaście punktów u siebie to nie żaden fundament, tylko potwierdzenie że jak się nie umie grać, to nie pomogą żadne papiery ani ładne gadanie. ja pamiętam mecz Wisły z Legią w 2001 roku — myśmy przegrali 0:1, ale broniąc się obroniliśmy wynik i zebraliśmy punkty, bo mieliśmy plan: jeden cel — nie dać strzelić. a tu? grają jakby mieli sto różnych planów naraz i żaden nie działa. no i proszę — mamy wyniki.
no boże, a co ja wam powiem — jak się widzi tyle meczów w życiu co ja, to człowiek wie, kiedy ma do czynienia z jednym z tych zespołów co po prostu nie umieją się zorganizować, a jak już się zorganizują, to i tak zapodają gola przez własną nogę. te trzynaście punktów w domu to nie jest żaden „punkt odniesienia”, tylko dowód na to, że albo trener ma mózg jak zdechła ryba, albo zawodnicy grają tak, jakby mieli nogi z waty. pięć remisów z rzędu z CSMem to nie żaden „długi termin plan”, tylko dowód na to, że przeciwnik wie: walczymy z sobą sami ze sobą, a oni sobie wpuszczają gole jakby to była ich ulubiona dyscyplina.
pamiętam sobie z kolei takiego lokalnego sławiaka z mojego Gdańska — miał drużynę w starym stylu, taką co grała na konkret, bez lizania cukierków. i co? drugi sezon z rzędu ledwo uciekli przed spadkiem, ale nikt im nie zarzucał „braku ambicji” — po prostu nie mieli klasy by grać ofensywnie, za to mieli serce i organizację. tu? ani serca, ani organizacji, tylko gadanie o „pięknej grze” i zero efektu. a ci z CSM? oni po prostu wiedzą, że jak dadzą jednego gola, to resztę meczu spędzą na blokowaniu — i pięć razy im się udało, bo Nijny nawet nie umie wycisnąć przewagi choćby przez dziesięć minut. to nie jest kwestia pecha, tylko kwestia tego, że zespół gra jakby chciał przegrać, ale taktownie — czyli bez spektaklu.
no i te bramki — dwadzieścia sześć zdobytych, pięćdziesiąt straconych? to nie jest „równa walka”, to jest masakra na własnym stadionie. jak ktoś przychodzi na Stadion Niżnego Nowogroda i widzi, że obrona składa się z jednego środkowego i dwóch bocznych co biegają jak strusie, to wie, że rywal nie musi nawet kombinować — kopnij raz pod poprzeczkę i cześć. a oni? wolą kombinować po skrzydłach, gdzie przeciwnik ich od razu blokuje, bo przecież „ładna gra” to świętość.
więc co dalej? jeśli się nie ruszą z tym marazmem, to niedługo będą walczyć nie o europejskie puchary, tylko o to, żeby nie spaść do pierwszej ligi. bo takie drużyny albo szybko się reorganizują, albo idą w odstawkę — i tu nie chodzi o transfery, tylko o fundamentalną zmianę myślenia. a póki co, to niech no sobie CSM jeszcze raz wjedzie na ich stadion i zrobi kolejny remis… bo przecież czemu mieliby przestać, skoro im działa?
No, kurwa, aleśmy się zebrali żeby pogadać o takim dryfie co wali po mordzie... 😭 Sam miałem kiedyś w Bialiście taki kupon na Bet365 — Nijny przeciw FK Krasnodar w lidze rosyjskiej, kurs 3.20, a tu co? 0:0 i obie drużyny taki dryf pokazały, że można by nimi odgrodzić kontynent. No i trafiłem, nie no, solidne 80 zielonych z plusem, ale potem sprawdziłem ich kolejne mecze — cztery remisy z rzędu na własnym, w tym dwa z dołu tabeli. Wiesz co mi powiedział mój kumpel co handluje w Moskwie? Że tamtejsi bukmacherzy wiedzą, że jak nie potrafisz wbić gola w meczu przeciwko Makcewce albo Dinamu, to na nic Ci "europejskie" nazwisko w składzie.
A ten analityk co gada o schemacie — masz rację, bo ja kiedyś na Essencie miałem podejście: postawiłem na dwóch obrońców z Czech, co mieli po 30 lat i jeszcze nigdy nie tracili gola w rundzie jesiennej. Kursy szły jakieś 2.10 za czyste konto, a tu co? Facet w debiucie trafił w słupek, drugi w poprzeczkę, a na ławce siedział jeszcze jeden „dobry transfer” z Belgii co w zeszłym sezonie strzelił 2 gole w lidze... Jeden mecz, zero punktów, zero sensu. Nijny to nie jest pech, to taki sam problem jak z tymi moimi Czechami — grają jakby mieli w zespole wyłącznie nieudaczników co nawet nie trafią z karnego, co wiem od kumpla co lata na trybunach w Niżnym. 💸
I co, facetom się wydaje że oni za rok będą w czołówce? Ja na miejscu ich prezesa bym już myślał o sprzedaży stadionu i wyprowadzce do Kazachstanu.
oj kurwa, a kto niby miałby im zaufać po takim cyrku?! 😱 Cały ten dryf to nie jest pech, tylko dowcip z dwudziestego wieku — facetom się wydaje, że jak jakiś "europejczyk" stanie w napadzie to już jest dobry dzień! No chyba że ten "europejczyk" to taki, co i we własnej lidze ledwo raz na dwa sezony wpadnie do bramki 🔥 A 13 punktów u siebie to nie diagnoza, tylko świadectwo na drugą rękę! Co oni tam kombinują? Że niby przeciwnik strzeli pod krzyż i już? 😭 Ja na trybunie nawet juniorom w Lechi od razu przykręcę: albo grasz mądrze, albo srajesz na cały stadion! No i tyle z tych ich "transferowych fajerwerków" — jak nie umiecie utrzymać piłki, to nawet z czterema europejczykami w składzie jesteście drużyną, która ląduje na dnie tabeli! JAK TO JEST?! 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
No kurwa, ale zrobiliście tu taki porządny rypież z tym Niżnym… 😭 Po pierwsze: 50 straconych w 30 meczach to nie jest „trochę więcej niż powinno”, tylko masa wsadu na Twój kupon o czyste konto w następnym meczu. Kursy na takie numery lecą w dół szybciej niż mój bankroll po dniu, kiedy postawiłem na gola główką od tyłu boiska.
A te ich „piękne kombinowanie”? Mówicie o dryblingu, a oni sami podają sobie piłkę między sobą jakby grali w siatkówkę na plaży. Macie rację — jak już nie trafią gola, to i tak go stracą przez własną nogę. Pamiętam kiedyś w Ekstraklasie facet postawił na dwóch skrzydłowych z Górnika, co mieli zero trafień w rundzie — i trafił, bo obaj w debiucie dali asysty… do własnej bramki. Dokładnie tak samo działa ten dryf.
I te ich „europejskie” transfery? Jakie tam europejskie — facet z czeskiej ligi, co strzelił 5 goli w sezonie, to teraz ma „formę” w Rosji? Ja bym mu dał kilka lekcji strzału karnego, bo jak nie potrafi dobić, to niech przynajmniej postawi na celność, zamiast kombinować przez połowę boiska.
Co dalej? Albo zmienią koncepcję na „kopnij i blokuj”, albo niedługo będą rozliczać trenera… nie w sensie umowy, tylko dosłownie — wyrzucić go przez okno stadionu. Bo takiej puszcze nie ratują nawet pieniądze, tylko solidny fundament i kilku zawodników co umieją przyłożyć piłkę do siatki raz na jakiś czas.
Linia się rusza — łap.