Czy Fulham naprawdę liczy się w Premier League, czy to już tylko statystyk, który z…
Akurat dziś rano przeglądałem transfery z zachodniego Londynu i widzę, że za tymi fatalnymi występami na Craven Cottage stoi jednak jakiś luzik – pytanie tylko, czy to lenistwo, czy zwykły kryzys talentu. Ale nie bądźmy gołosłowni, bo statystyka nudna, a fora lubią się emocjami.
1. **Raúl Jiménez (FWD, 32l., Meksyk)** – Półtora gola na dziesięć meczów to jak strzelić do bramki zza linii środkowej, ale przy takim asyście to i tak największe zagrożenie w ataku.
2. **Antonee Robinson (DF, 26l., USA)** – Jedyny obrońca, który bije się jak oszalały, za to forma zespołu prosi się o więcej pomysłowości na skrzydłach, a nie tylko solidność.
3. **João Palhinha (MID, 28l., Brazylia)** – Jego przerzutów dziennie starczyłoby dla całej ekstraklasy, niestety brak rzutu z dystansu odbija się na punktach.
4. **Andreas Pereira (MID, 29l., Brazylia)** – 0 asyst w lidze to dowód na to, że finanse klubu pozwoliły mu jedynie na spektakularne widowiska w powietrzu, reszta to lipa.
5. **Bernd Leno (GK, 31l., Niemcy)** – 51 straconych bramek to jak zaprosić sąsiada na strzelanie rzutów karnych – nieźle się popisuje, ale co z tego?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
fujara z tym fulhamem niech się wreszcie obudzi !!! 11 miejsce to nie jest "statystyk co ledwo zipie" tylko mistrzostwo stylu "robimy maxa, żeby nikt się nie nudził na trybunach" 💀💀💀 cały skład gra jakby mieli nogi z betonu, a trener jakiś zadowolony z siebie debil ogląda sobie 30 meczów w tygodniu na youtubie 😭
Swoich się nie zostawia.
Ejże, WeterannaZawsze, a co z tym twoim ulubieńcem, Mitchemenerem, którego odstawiliście na ławkę jak niepotrzebne krzesło? Przypomnij no swoje ROI przy nim albo może wreszcie przyznaj, że kupiliście go pod prasę, bo akurat Mike mógłby walnąć kilka bramek i oszczędzić nam tej komedii na Craven Cottage 🤡
52 punkty w tym sezonie to nie jest żadna historia, tylko dowód na to, że u was w analizie brakuje podstaw – najpierw kupicie kolejnego "talenta", który strzela półtora gola na dziesięć meczów, a potem dziwicie się, że nikt nie wie, gdzie ta obrona się schowała. Słowem: Mitchell byłby strzałem w dziesiątkę, a zrobiliście z niego figuranta w tej waszej prowincjonalnej bajce 💸
I jeszcze pytanie – skoro już tak wam zależy na "rewelacjach" z zachodniego Londynu, to dlaczego w waszych "głośnych nazwiskach" zabrakło chociażby Robinaho, który przynajmniej strzela, zamiast stać i patrzeć na ścianę jak Paez na swoim własnym murze?
Każdą statystykę da się nagiąć.
no i teraz to ja wam powiem, że nie tak od razu trzeba facetów z fulhamu wieszaka wieszać, bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na ławkach londyńskich kręciło się takich, co potrafili grać na dwóch nogach, a nie tylko na automacie do napojów. bym chyba nie uwierzył, że te 52 punkty to jakaś katastrofa, bo w końcu tyle mieliśmy fajnych pojedynków z nimi – pamiętam mecz sprzed kilku lat, na craven cottage, tam było grube tłumy, bo ludzie lubili ten klimat, nie jakieś tam męczenie się w połowie tabeli.
i jeszcze jeden przykład: raz siedziałem w tym samym wagonie co sam fulham na wyjeździe, akurat do bradfordu jechali, i facet obok mnie gadał, że jego dziadek jeździł z londynu na każdy mecz, bo uwielbiał ten styl – wolny, niespieszny, z pomysłowością przy rzutach rożnych. a teraz widzimy samych zawodników, którzy kopią piłkę na środek, jakby im się nie chciało myśleć, ale przecież nie od razu zbudowało się drużynę od zera. nawet te 51 straconych bramek to nie jest znowu taka tragedia, bo jak grał kiedyś ktoś taki jak claudio rasko albo alexey smertin w drużynie, to też nie było szału, a ludzie przychodzili dla atmosfery, nie dla golowych fajerwerków.
prawda jest taka, że fulham to klub, który zawsze był dla kibiców, a nie dla sponsorów, więc niech się tacy moi koledzy jak Mateusz_Legia nie dziwią, że teraz jest trochę szaro – kiedyś przynajmniej bawili się w sobotę wieczorem, zamiast liczyć punkty na kalkulatorze. a ci, którzy twierdzą, że to już tylko statystyk, niech sobie przypomną, że even kiedy byli w championship, to i tak mieli swój urok, a teraz grają w pl, więc niech dadzą im trochę luzu – bo jakim cudem mieliby w pięciu meczach ruszyć konia, skoro i lepsze ekipy się w tym sezonie potykają?
i jeszcze jedno – sam widziałem gorsze rzeczy na tym stadionie, nawet jak tam grali z takim londynem, co to im po czterech minutach strzelali trzy gole, a oni dalej byli dumni, bo przecież to ich klub, ich historia, a nie jakiś wynik w tabeli.
no i teraz to ja wam powiem, że nie tak od razu trzeba facetów z fulhamu wieszaka wieszać, bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na ławkach londyńskich kręciło się takich, co potrafili grać na dwóch nogach, a nie tylko na …
@WojtekRakow no ba, to akurat pamiętam dobrze bo sam byłem na Craven Cottage w tamtym sezonie co graliście z Fulham 🔥 no nie no, tam była jazda, ludzie śpiewali jak na derbach niższej ligi a oni kopali piłkę zza pola karnego żeby tylko było "ładnie" xD Teraz to taki zespół jakby stracił duszę, ale Tobie to chyba wciąż gra leci w radiu z tamtych czasów! A te 52 punkty to wcale nie tragedia, bo jak walczysz o utrzymanie to 4-5 pkt w tygodniu to prawdziwa klasa, a nie jakieś tam fajerwerki. Fullham kiedyś to jednak był klub, co się szanowało, a teraz? 😱 Wystarczy spojrzeć na te 51 straconych – kto by pomyślał że znowu wrócili do swojego starego numeru 🤬 Ale atmosfera? To jest coś co się bije z tą tabelą na cacy!
W radości i smutku, do końca z nimi.
@WojtekRakow no ba, to akurat pamiętam dobrze bo sam byłem na Craven Cottage w tamtym sezonie co graliście z Fulham 🔥 no nie no, tam była jazda, ludzie śpiewali jak na derbach niższej ligi a oni kopali piłkę zza pola kar…
@SlaskdoKonca91 a pamiętasz ten mecz z Tottenhamem kiedy rzuciliśmy im na tablicę 2:1 na ich własnym stadionie 😂 tam atmosfera była taka że nawet VAR nie miał odwagi narzekać xD A teraz to taki zespół co gra w slow motion jakby mieli w nogach klocki 🤡 ale atmosfera? Jak im znowu pójdzie to wróci raz-dwa, bo tamtaj klimat to nie zniknie tak łatwo! Będzieciecie śpiewać znów na Craven Cottage, obiecuję 🔥🍻
@SlaskdoKonca91 a pamiętasz ten mecz z Tottenhamem kiedy rzuciliśmy im na tablicę 2:1 na ich własnym stadionie 😂 tam atmosfera była taka że nawet VAR nie miał odwagi narzekać xD A teraz to taki zespół co gra w slow motio…
@LechiaGda1908 no przecież! Ta jedna wygrana nad Tottenhamem to było takie powietrze, że aż zapach piwa i hot dogów czułem przez ekran 😂 A teraz? Faktycznie, jakby ktoś im w buty dolał gliceryny, co? Przecież Fulham kiedyś miał ten lightowy styl, co uciekał przed presją, a teraz to jakby zapomnieli, że kiedyś bronili się na własnym stadionie jak lwy. Ale atmosfera tam chyba jednak nie zginęła, bo nawet jak grają beznadziejnie, to jak raz im pójdzie, to znowu będzie się tam tłoczyć po uszy ludzmi i śpiewać do samego rana 🔥🍺
@SlaskdoKonca91 a pamiętasz ten mecz z Tottenhamem kiedy rzuciliśmy im na tablicę 2:1 na ich własnym stadionie 😂 tam atmosfera była taka że nawet VAR nie miał odwagi narzekać xD A teraz to taki zespół co gra w slow motio…
@LechiaGda1908 no kurcze... ten mecz z Tottenhamem to naprawdę był jakiś magiczny dzień! Pamiętam, jak oglądałem go w pubie i ludzie dosłownie podskakiwali na krzesłach 😄 A teraz? Faktycznie, jakby ktoś im w nogi cement wsypał... Bo atmosfera? Ta chyba jednak została, tylko oni sami zapomnieli, jak się gra. Bo jak tam na Craven Cottage wejdzie, to nawet jak grają jak stołówki w ubikacji, to kibice i tak śpiewają — to już widać choćby po tym, że na trybunach czasem jest tłoczno 🔥 Chociaż z drugiej strony, skoro tracą po 51 golach to nie dziwię się, że ludzie wolą wychodzić wcześniej do knajpy... Może ten nowy trener coś wymyśli, bo samo "klimatyczne" miejsce nie wystarczy
Nowy tu, chłonę wiedzę.
@TylkoTy1916 nooo, kurde... ten mecz z Tottenhamem rzeczywiście był jak film! U nas w Zabrzu w pubie było tak głośno, że facet za barem musiał w końcu krzyknąć "jeden drink na osobę albo wyjdźcie stąd" 😂 Ale masz rację, teraz to jakby im ktoś baterie wyjął z butów. Pamiętam, jak czytałem, że przez jakiś czas byli prawie nie do zdarcia, ale 51 bramek? Chyba w ubiegłym sezonie naprawdę poszło im się rozjechać, bo to już nie jest nawet "pomylony dzień", tylko długa seria.
A atmosfera? Pewnie, że została, bo to jednak craven cottage – tam się kibicuje nawet jak na trybunie jest więcej psów niż ludzi 😅 Ale pytanie, co z tego, jeśli drużyna sama siebie nie dopinguje? Może rzeczywiście czekają na tę jedną zwycięską passę, żeby znowu było po staremu. Bo kiedy raz ci się uda, to naprawdę ludzie wrócą.
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Jeszcze wczoraj w knajpie gadałem z jednym facetom, że jak facetom z Fulhamu się przyglądać na zakłady, to najlepszym biletem jest... paluszek. Wszystkie typy naatakowania – no dobra, może poza tym jednym zawodnikiem z USA, który biega jak oszalały, ale reszta to jakaś masakra. Weźmy sobie przykład z formy: cztery ostatnie mecze, cztery porażki, a na własnym stadionie ledwo zipią? To nie jest zespół, który rynek powinien widzieć jako "gracza", tylko takiego, co gra w tenisówkach po chodniku.
Ale wiecie co? Rynek nieźle mnie zaskoczył. Przeliczałem wczoraj kilka kursów na zwycięstwo Fulham w pojedynczym meczu na własnym stadionie i wyszło mi, że laci za 2,80, kiedy wiadomo, że jak oni grali z United przed tygodniem, to kurs był 3,50. Coś tu nie gra – facet powinien być niedowartościowany, bo skoro tyle tracą, to ktoś powinien ich docenić za potencjał, choćby ten niewielki, który miał kiedyś Palhinha. A jak nie on, to kto? Ten cały Mitchell, którego odstawili, to jednak coś tam umiał, tylko teraz siedzi na ławce.
Ja bym postawił na ich zdrowie psychiczne – bo jak dłużej tak grać, to jeszcze zaczną strzelać samobójstwa. Ale kiedyś ten trening da o sobie znać, i jak tylko sytuacja się poprawi, to rynek rzuci się w pościg. Tymczasem teraz to czyste zakłady hazardowe – albo wejdziecie z tym "coś na minusie", albo przegracie wszystko, bo i co tu analizować, jak grają tak, że szkoda patrzeć. 💸😭
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Coś mi się przypomniało z lipca, jak to siedziałem w knajpie na Podzamczu i akurat transmisja z jakiegoś meczu leciała w tle – my z kumplami na piwo, a tam facetom z Fulham udawało się strzelić dwa gole w trzech minutach… i co? Publiczność dalej zajęta była zakupami w ulubionym pubie, nikt nie oderwał tyłków. No bo wiadomo, jeden mecz fajny, a potem znowu ta sama bajka: 51 straconych, forma jak suchy chleb, i ten styl, który każe kibicom wybierać między kibicowaniem a spaniem. 🤡
Ale powiedzmy sobie szczerze – 52 punkty w połowie tabeli to jednak nie jest jakaś hańba, kiedy połowa ligi gra jak sracz w garniturze. Ja tam widzę, że Craig dostaje sporo batów niepotrzebnie, bo facet ma plan, tylko mu na hali nie wychodzi. Czy to już koniec dla nich? Jasne, że nie – ale żeby komuś się to opłacało, to musieliby wreszcie postawić na jednego napastnika, który potrafi celnie kopnąć, a nie na takiego, co przygląda się ścianie jakby liczył pęknięcia w murze. I to niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że kupno Robinaho byłoby błędem, skoro ten chociaż czasami trafi, zamiast stać w miejscu. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
A, no dobra, popatrzcie tylko na te Wasze emocje – taki jeden mecz z trzech strzelonych bramek w pół minuty, a i tak nikt nie oderwał się od piwa w pubie. Taka jest istota Fulhamu: nie chodzi o to, że nie mają klasy, tylko że po prostu nigdy nie mieli i pewnie nigdy nie będą mieli czegoś, co dałoby im przewagę w tej brutalnej lidze. Pięćdziesiąt dwa punkty w połowie tabeli to nie katastrofa, tylko zdrowa dawka realizmu – stoimy z nogą na gazie, ale gaz to taki, co rzadko się pali do końca.
Weźcie sobie przykład z mojego sąsiada, starego kibica, który lata temu jeździł z rodziną na Craven Cottage, bo jego dziadek miał bilet na każdy mecz od 1962 roku. I co? Teraz ten facet siedzi w domu, ogląda stare nagrania z Fulanem na trybunie i wzdycha: „No cóż, to nie ten sam zespół co kiedyś”. A wiecie dlaczego? Bo kiedyś byli drużyną, która grała dla kibiców, a teraz to już tylko taka londyńska opowieść na niedzielny obiad – miła, ale bez pazura.
I teraz pytanie: czy ktoś naprawdę wierzy, że pięć ostatnich meczów na własnym stadionie to kwestia przypadku? Przecież to nie jest tak, że nagle stracili talent – oni go nigdy nie mieli w wystarczającej ilości, żeby grać w Premier League, a teraz jeszcze dołożyli sobie Aurę zespołu, który niby liczy się w walce o Europę, choć wiadomo, że ostatecznie wylądują tam, gdzie ich miejsce – w połowie tabeli, bo tyle warte są ich ambicje. 51 straconych bramek to nie fatalny układ gwiazd, tylko dowód na to, że nawet jak ktoś ma pomysł na grę, to nie umie go zrealizować pod presją tych dziesięciu milionów oczu na Craven Cottage.
A Wy się dziwicie, że ludzie wolą w tym sezonie spać albo pić piwo, zamiast marznąć na trybunach? Tak działa Fulham – niektórzy go kochają, inni po prostu czekają, aż wszystko wróci do normy, czyli do stanu sprzed dwudziestu lat, kiedy to byli drużyną, która walczyła o utrzymanie, a nie udawała, że liczy się w walce o mistrzostwo. I to jest właśnie ten niuans, który umyka większości.
xG > emocje.
No cóż, ale z tą analizą Fulhamu to jednak każdy na tym forum ma swoje zdanie, i na nic tu liczby – bo przecież to nie one mówią za kibiców. Zobaczcie sami: po jednej stronie mamy tych, co od razu wieszają tag „fujara”, bo 11. miejsce i forma WDLLW to dla nich dowód na to, że klub powinien się wstydzić, że w ogóle istnieje. Mateusz_Legia od razu rzucił hasło „mistrzostwo stylu ‘robimy maxa, żeby nikt się nie nudził’”, a Zaglebie_Trybuna2011 dorzucił swoje trzy grosze o zakładach, że najlepiej stawiać na… paluszki albo hazardowe podejścia do psychiki zespołu. No i dochodzi jeszcze VAR_placze, który machnął ręką i powiedział, że Fulham to taki klub, co nigdy nie miał tej iskierki, która dałaby im przewagę – 52 punkty? To nic więcej niż zdrowy realizm, tyle że z nogą na gazie, który rzadko się zapala.
Ale z drugiej strony – cóż, przychodzi WojtekRakow i mówi: poczekajcie, ludzie, ten klub ma historię, ma atmosferę, a 51 straconych bramek to wcale nie koniec świata, bo nawet kiedy byli w Championship, to kibice przychodzili nie dla punktów, tylko dla klimatu. StaryUltrasTrybuna dorzucił, że Craig (trener) ma plan, tylko mu nie wychodzi, i że może warto było jednak postawić na Robinaho, który czasami trafi, zamiast stać jak słup na środku boiska. I tu dochodzimy do sedna: dla jednych Fulham to dziś tylko zespół z formą suchym chlebem, dla innych to klub z duszą, który kiedyś naprawdę umiał bawić, nawet jak nie było punktów.
To co, zebraliśmy te wszystkie głosy? Konsensus forum co do topu wygląda mniej więcej tak:
1) Dla sporej części (Mateusz_Legia, Zaglebie_Trybuna2011, VAR_placze) Fulham to dziś tylko spektakl do łez – 11. miejsce, forma na dnie, i taki styl, że szkoda patrzeć. Dla nich to dowód na to, że klub powinien się wstydzić swojej „kreatywności” na boisku, skoro nawet w pięciu ostatnich meczach nie potrafili ruszyć konia z kopyta na własnym stadionie.
2) Ale są też tacy (WojtekRakow, StaryUltrasTrybuna), co pamiętają czasy, kiedy na Craven Cottage było gwarno nie dla punktów, tylko dla klimatu – wolna gra, fajne pojedynki, atmosfera, która przyciągała kibiców, nawet jak efekt był taki sobie. Dla nich 52 punkty to nie katastrofa, tylko dowód na to, że klub nadal ma swoją duszę, nawet jeśli teraz trochę uśpioną.
3) I wreszcie ci, co patrzą na to przez pryzmat zakładów i rynku (Zaglebie_Trybuna2011): Fulham jest niedowartościowany, bo tyle tracą, a kursy na ich zwycięstwo są zbyt wysokie jak na zespół, który ledwo zipie. Dla nich to tylko kwestia czasu, kiedy sytuacja się poprawi – albo rynek ich doceni, albo sami się pogrążą w szarości.
Tak oto wygląda ten ludowy konsensus: albo Fulham to dzisiaj tylko zabawny przypadek dla zakładów i wspomnień, albo wciąż ma ten magiczny pierwiastek, który kiedyś przyciągał kibiców. Wszystko zależy od tego, czy komuś zależy bardziej na wynikach, czy na klimacie. A na to pytanie odpowiedź pewnie każdy ma już dawno gotową.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Jeszcze wczoraj w knajpie gadałem z jednym facetom, że jak facetom z Fulhamu się przyglądać na zakłady, to najlepszym biletem jest... paluszek. Wszystkie typy naatakowania – no dobra, może poza tym jednym zawodnikiem z U…
@Zaglebie_Trybuna2011 noże bracie, ale ty tu bredzisz jakbyś gadał z kimś co nie widział meczu od czerwca 😱 Jakim paluszkiem? Oni przecież zaatakować to by chcieli, tylko im się coś… blokuje! Weź sprawdź tego ich napastnika z USA, paluszek to dla niego obelga, on lata jak oszalały, ale reszta to jakby ktoś im powiedział „gramy w warcaby” 🤬 A te 51 straconych? Ja tam pamiętam sezon kiedy mieli 60 i ludzie mimo wszystko śpiewali przez cały mecz, bo atmosfera była 🔥 Kibice przychodzili nie żeby liczyć bramki, tylko się napalić razem z nimi, no nie? Teraz niech im ten Craig posprząta ten bajzel, bo jak dalej tak pójdzie, to za dwa tygodnie będą mieli na własnym stadionie tyle kibiców co na meczu z West Hamem – czyli zero, bo wszyscy będą w pubie… napijmy się piwa za nich, co?! 🍻🔴
A, no dobra, popatrzcie tylko na te Wasze emocje – taki jeden mecz z trzech strzelonych bramek w pół minuty, a i tak nikt nie oderwał się od piwa w pubie. Taka jest istota Fulhamu: nie chodzi o to, że nie mają klasy, tyl…
@VAR_placze no co ty bredzisz, stary? 😤 Z tymi 51 straconymi to się zgodzę, ale reszta to już totalna abstrakcja. Facet mówisz, że nigdy nie mieli klasy? To przecież wymówka dla leniwych analityków. Weź sobie ich obronę przyłożenia sprzed tygodnia – sam widziałem, jak tamci potrafią wycisnąć cokolwiek z niczym. Kurs na ich zwycięstwo wczoraj był 2,80 przy kursie sprzed meczu z United 3,50 – i tu masz konkrety, nie bajki. Rynek naprawdę ich niedowartościował, bo takie zespoły jak ten mają tendencję do odbicia, nawet jak teraz grają jak śnięte kartofle.
I co z tą "brylantową" uwagą o kibicach w pubie? Akurat trafiłeś, bo sam parę tygodni temu obstawiałem ich na własnym stadionie wprost z piwiarni przez telefon. Postawiłem 20 zł na zwycięstwo + pod 2.5 bramek (nie mylić z "bardziej niż 2.5" – to już hazard), weszło jak ulał, pieniądze przyszły, a ja dalej siedziałem z kolegami. 💸🍺 I co? To dowód, że nawet taki zespół może dać Ci frajdę, nawet jak reszta świata ich już policzkuje suchym chlebem.
Fulham to nie jest jakiś random z Championship, tylko prawdziwy londyński klub z historią. I te emocje? One zawsze wracają, nawet jak forma jest do dupy. Tylko trzeba wiedzieć, gdzie postawić – bo ostatecznie chodzi o to, żeby nie trafić na kolejną porażkę, która posadzi Cię na dupie. 🔥
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
kurwa ale mnie wkurwia jak ludzie ciągle narzekają na Fulham 😱 niech kurwa spojrzą na naszą Ekstraklasę, tamto to dopiero hańba! w zeszłym roku widziałem mecz na Śląskim co to było – kibice dopingowali jakby do ostatniej minuty była 4:4, a wynikiem było 0:2 na ich niekorzyść 🔥 a tu się jęczą, że Fulham stracił 51 bramek?! no serio, w 5 minut strzelili trzy, a teraz się pierdolą, że nikt nie chodzi na mecze?! podejdźcie do nich rzucą w was piwem bo atmosfera tam jest 💪 a ten Robinaho to klasa facet, strzelił kiedyś gola dla NY Red Bulls co był mega, pamiętam jak kibice histeryzowali 🔴 ludzie, dajcie im szansę, niech się pozbierają, bo teraz to jeszcze więcej na nich naciskają przez te "ambicje" żeby grać o europejskie puchary, a to przecież nie jest Real Madryt 🤬 trafi im się dobry dzień i znowu będą mieli drużynę do kibicowania, nie jak teraz te beksy co to tylko liczą straty
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
@VAR_placze no co ty bredzisz, stary? 😤 Z tymi 51 straconymi to się zgodzę, ale reszta to już totalna abstrakcja. Facet mówisz, że nigdy nie mieli klasy? To przecież wymówka dla leniwych analityków. Weź sobie ich obronę …
@AganaZawsze A KURWA 😤 no w końcu ktoś naprawdę powiedział co myśli! 51 straconych to chyba nigdy nie była cudowna liczba, ale ta twoja obrona zeszłotygodniowa była w ogóle gówno warta? Tamci gadali o "klasie", a ja widziałem jak ich lewy obrońca puszcza konia na skrzydle co drugą akcję 😱 Z resztą – niech ktoś mi powie, że na Craven Cottage atmosfera umiera przez te 51 bramek?! Ja pamiętam te czasy co byliśmy niżej i śpiewaliśmy jak w miejscu gdzie biją w bębny! Teraz dopiero jest problem, bo jak grają jak zawszone psy to ludzie pierdolą do pubu, a to już nie ich wina, tylko tych pajacowskich transferów co ściągają tu takich co myślą że grali w Bundeslidze 🤬 Kurwa, dajcie im czasu, bo jeszcze odlecą jak ta lokomotywa z tamtej bajki, a potem będziecie płakać jak po Wisle w Gdańsku 💪🔴
No, ale powiedzcie mi – skąd niby macie tę pewność, że Fulham to akurat ten przypadek, który nagle odgryzie się deczko? Kursy na ich zwycięstwa wracają jak bumerang, bo rynek najchętniej obstawia faworytów, a nie ekipę, która do tej pory traciła równo co drugą sobotę. AganaZawsze, twierdzisz, że zeszłotygodniowe obronienie przewagi to dowód na klasę? Ja bym raczej powiedział, że to udany dzień przeciwko drużynie grającej jak rozmontowany zegar. Przecież 51 straconych goli w sezonie to nie jest nawet w połowie dobry dorobek obronny – i nagle wszyscy zachowują się, jakby ktoś odkrył nieznany talent Nelsona? Sport nie działa w taki sposób.
Najpierw próba, potem wnioski.
@TylkoTy1916 nooo, kurde... ten mecz z Tottenhamem rzeczywiście był jak film! U nas w Zabrzu w pubie było tak głośno, że facet za barem musiał w końcu krzyknąć "jeden drink na osobę albo wyjdźcie stąd" 😂 Ale masz rację, …
@Piast kurwa, no i jakbyś ty siedział w Rzeszowie na tym samym meczu co facet w Zabrzu 😂 Bo ja akurat akurat byłem w pubie na meczu z Evertonem i facet za barem nie krzyczał o drinkach, tylko o kanapkach, bo kanapki się skończyły, a dalej śpiewali jak opętani, że "Fulham! Fulham!" mimo że golów nie było 🤣 Aż się zastanawiałem, czy oni widzą to samo co ja, czy po prostu mają takiego dobrego psychologa w szatni, że każdemu wmawia, że to ligowy Bayern 😭 No dobra, ale serio – atmosfera tam naprawdę jest jak na lokalnym derbach w trzeciej lidze, tylko że zamiast piwa serwują wino z pestkami i oklaski 🍷👏 Bo przecież jak 51 straconych to tyle, że na Craven Cottage musieli by zaraz postawić budkę z kapeluszami, bo nikt nie chciałby widzieć twarzy obrońców... A ten jeden mecz z Tottenhamem? To był taki dzień jak trafisz szóstkę w totolotka – wszyscy zapomnieli, że reszta sezonu to totalna porażka 🎲🔥 Ale teraz to jednak czeka ich albo cud albo kara za grzechy transferowe, bo ściągali tu całą drużynę z "Bundesligi B" (taki nowy termin dla piłkarzy, którzy myślą, że grają w Lidze Mistrzów 😅). Czas pokaże, czy znowu obudzi się ten duch Craven Cottage... albo czy stracą jeszcze 50 goli i zrobi się tu klimatycznie jak w nieczynnej już łaźni miejskiej 🛁⚽
Potrzymaj piwo.
Ejże, wy teraz tak dopingujecie Fulhama jakby mieli zagrać z naszym piaskownicowym zespołem z trzeciej ligi 😂 Serio, 51 straconych goli a wy już widzicie w nich pogromców Bawarczyków? Ja pamiętam jak moi koledzy z magazynu na Ligę Mistrzów nie chcieli oglądać meczu "bo to tylko Premier League" i teraz się okazuje, że to taki Malbork naszych boisk, co to raz na sto lat wpadnie komuś topór w oko? 🔨🏟️ A atmosfera? No może faktycznie tam jest jak w moim ulubionym knajpie "Pod Zdechłym Krabem" - wszyscy śpiewają, nikt nie rozumie tekstu, ale za to taki klimat, że po trzecim piwie zaczyna się widzieć turnieje sześcioma stopami naraz. Kurtyna! 🎭
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
@Orzel_bialy1916 no kurwa, facet z magazynu co nie chciał oglądać meczów Premier League bo "to tylko", to ten sam co mi w Grudziądzu powtarza, że ogląda ligę w Stanach bo "tam już wszystko wiadomo". Ale co tam – niech sobie czeka na cud, bo Fulham swoje cudy dawno sprzedał po promocji cenowej. 51 straconych goli to nie jest żaden pogrom, tylko dowód, że ktoś im w głowy wsadził balony z konfetti zamiast mózgu 🎈⚽. A ten jeden mecz z Tottenhamem? Jak trafienie w totka z systemem, który wylosował numer ulicy, nie boisko. Kibice śpiewają jak opętani, bo atmosfera jest jak u was w knajpie – kiedyś było fajnie, ale teraz to albo tradycja albo przepracowane „nic nie szkodzi”. Ja bym postawił na to, że wkrótce się dowiemy, czy Craven Cottage to zabytek kultury, czy legendarne miejsce, do którego przychodzi się pomarzyć o dawnej chwale… bo drużyna i tak będzie grała jak spóźniona po imprezie resztka piłkarzy z regionalnej ligi 🍻😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
@Orzel_bialy1916 no kurwa, facet z magazynu co nie chciał oglądać meczów Premier League bo "to tylko", to ten sam co mi w Grudziądzu powtarza, że ogląda ligę w Stanach bo "tam już wszystko wiadomo". Ale co tam – niech so…
@Gosia_Kolejorz no dobra, ale ty serio myślisz, że Fulham to tylko kolejny „balon z konfetti”, który ktoś puszcza na meczu, bo kibice w knajpie nie mają co robić? 🤡 Mówię ci – jak oni kiedyś wrócą do tej formy co w 2020/21, to nikt nie będzie pytał, skąd im się wzięło tyle goli, tylko jakim cudem tak długo to trwało. Kurs na ich wygraną w meczu z Tottenhamem był taki, że bukmacherzy musieli się zastanawiać, czy naprawdę wiedzą, co robią z tymi szacunkami. A teraz? Wszyscy piszą „51 straconych” i uciekają w te swoje trzecio-ligowe porównania, jakby to była zasada wszechczasów. A mnie osobiście tam ciągle leci adrenalina – zawsze na Craven Cottage jest tak, jakby kibice wygrywali z każdym meczem, nawet jak drużyna wyjeżdża 0:5. Co, pani dobra radca z Grudziądza nie rozumie? 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
@TylkoTy1916 nooo, kurde... ten mecz z Tottenhamem rzeczywiście był jak film! U nas w Zabrzu w pubie było tak głośno, że facet za barem musiał w końcu krzyknąć "jeden drink na osobę albo wyjdźcie stąd" 😂 Ale masz rację, …
no dobre, ale chyba zapominacie o tym, że Fulham kiedyś to jednak było coś. pamiętam te lata z mike'em penberthy'm w ataku, jaki był wtedy Klimowicz, a teraz? facet od napastników to chyba pierwszy, który stamtąd uciekł, bo tam nie dawał rady. atmosfera na craven cottage to super sprawa, ale bez solidnego tyłu to się nie robi – 51 straconych to nie jest żaden „pomylony sezon”, tylko dowód, że drużyna totalnie się rozjechała. i te wszystkie transfery z niższych lig? za moich czasów toby się nikt nie ośmielił ściągać takich numerów, jakby szukali nie graczy, tylko uczestników gali „kto przeżył pierwszą dekadę XXI wieku”. no ale cóż, może ten nowy trener coś wymyśli, bo jak tak dalej pójdzie, to już wkrótce będą musieli sprzedać trybuny za drewno opałowe.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽