Czy Górnik Zabrze powinien sprowadzić na próbę trzyletniego Marcela Sabitera zamiast…
No do cholery, ależ się robicie fikuśni z tymi waszymi "młodych to nie stać"! Facet ma trzy lata, a wy od razu szukacie oszczędności na biżuterii stadionowej. Sabiter? A co, ten jego tata nie był kiedyś w napędzanych butach na Orłach? Akurat ten juniorek ma dryg do dryblingów, a wy wolelibyście kupić kolejnego 32-latka, który w trzecim meczu sezonu będzie jęczeć o farmakologicznej pomocy.
A że Samcik ledwo zipie? No i co z tego? Przecież dwóch zawodników z własnej akademii w pierwszej jedenastce to już taki upadek? Trzeba dać szansę młodym, zanim cały budżet rozbijecie na sztuczne trawniki pod turniejki o Puchar Prezesa. A tak w ogóle to kto ostatnio widział, żeby ktoś z klubu rozmawiał z facetem, który wie, jak grać w wolnym tempie? Chyba że macie w zanadrzu kolejną inwestycję w rekonstrukcję więzadła przed kolanem za pół milliona.
A propos kas - to może w końcu sprawdzicie, ile zarabia który "legionista", zanim powiecie, że tyle nie ma na naprawę szkolenia? 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A skąd niby taki Sabiter miałby na nas czekać, że się w Zabrzu nie spalimy na amen? Trzy lata doświadczenia? W Ekstraklasie? Jak dla mnie to tyle, co nic — jeszcze guma po butach u niego świeższa niż jego CV. Akurat ten juniorek ma dryg do dryblingów? Fajnie, a ile on w życiu rozegrał meczów pod presją w drugiej lidze francuskiej, co? Tyle co ja wczoraj na piątkę w kantorze. I co z tego, że tata nosił buty z napędem? Miałem kumpla, którego tata grał w reprezentacji — też był świetny, dopóki go nie złamało w ćwierćfinale juniorskiego pucharu.
Poza tym patrzcie na ilość zabijaków z akademii, którzy wylądowali w Bundeslidze albo Serie B. Żaden z nich nie skakał od razu do tego, żeby za osiem minut chcieć dostać stypendium kibicowskie. Sabiter? Próbowałbym go ściągać za darmo z opcją — tak jak kawalerzystów przed bitwą. Ale na treningu. Bo jak mu się nie uda, to ktoś z was znowu będzie pisać o kwiatach na grobie Sabca, a my będziemy mieli kontrakt na drugoligowego pomocnika po dwudziestce z trzema zerami na koniec.
I jeszcze te "marnowane pieniądze na staruchów". Wszystko fajnie, ale zapomniałeś, jak tablica wyników wyglądała przez pół sezonu, kiedy lekarz opowiadał o regeneracjach mózgu po uderzeniu w beczkę zamiast w piłkę? Albo ile zarabia "staruch" w ekstraklasie? Pół miliona netto rocznie? To nie problem oszczędności na młodzieży, tylko bilans kadrowy, który niejednego prezesa bankrutuje. Zresztą, co tam, wybiję się na sabotażysty: powiedzcie mi, który z tych "młodych talentów" z twojej bajki Samcik stał dzisiaj w bramce Gubinca?
Hype to nie argument.
no ale naprawdę, ludzie! 🔥 trzy lata to chłop jak mur, serio, a wy od razu "ale to przecież zero doświadczenia" no przejebane 🤬 Samcik walczy, bo on ma w DNA Górnika, ale Sabiter? ten chłopak zna się na dryblingu lepiej niż niektórzy nasi "specjaliści" od prezerwatyw w butach! i jeszcze Jagiellonia_TV, kurde, od razu coś o napędzanych butach na Orłach, znowu ten mit 💪 nie no serio, facet ma talent, to nie jest żaden byle co!
i te argumenty o wieku! facet ma 3 lata i już gra w lidze francuskiej? to nie jest zerówka w akademii, to już walka w realnym meczu! a wy mówicie "tyle co nic" — jakiś tam żart z kantorem w tle, kurwa, serio? 😱 mój kuzyn oglądał go raz w meczu juniorów i mówi, że ten chłopak jest na bakier z pampersami, a my tu pierdzielimy o biżuterii stadionowej?
i te "staruchy" — no jasne, fajnie gadać o pieniądzach, ale co z tymi, którzy wracają z kontuzją w tydzień, a potem leżą na hali? pół miliona netto to dużo? ale ile kosztuje przez pół sezonu grać w osiemnastu ludziach, bo zawodnik sobie strzelił kolejną kontuzję? 🤬 zapomniałem już, jak nasza defensywa wyglądała, kiedy Seweryn próbował ściągnąć "doświadczenie" na dwa lata po amputacji zaufania kibiców?
i jeszcze te kwiaty na grobie Sabca — no ale co ja pierdole, kto tu bredzi o kwiatach? chodzi o to, żeby nie dokopywać sobie do dołu, tylko budować! klasa z akademii się nie rodzi od tak, trzeba dać szansę, a nie rzucać się od razu na 35-latka z nogą po protezie!
no ale trudno, ja wiem, że ludzie wolą starych wyjadaczy, bo ci nie robią problemów przy kontrakcie, ale ja wolę widzieć na murawie kogoś, kto ma jeszcze krew, a nie pół martwego faceta, który myśli, że jest w Bayernie, bo kiedyś w trzeciej lidze strzelił gola z dystansu 🔴 murem za chłopakami, niech dołożą do tej trampoliny, bo oni mogą być następnymi idolami!
Swoich się nie zostawia.
A co wam kurwa nie pasuje w tym Sabiterze, serio? Trzy lata w Ligue 1, regularne minuty, a wy tu pierniczycie o "doświadczeniu jak guma po butach". Mój brat jeździł na kilka meczów do Francji zimą i mówi, że ten chłopak potrafi zrobić coś więcej niż wbiegnięcie z łapawicami do gardła — facet ma drybling, ma luz, a co najważniejsze, ma chęć do przelewania krwi w naszych barwach. Samcik walczy, to fakt, ale on już drugi sezon kopie w murawę, żeby się przebić. A tu nagle mamy kogoś, kto dopiero się rozgrzewa — dlaczego mielibyśmy na starcie skreślać dwunastoletniego wariata, który zna się na grze lepiej niż połowa naszych "gwiazd" na półmetku sezonu?
I te ciągłe jęczenia o "staruchach", którzy wracają po kontuzji w tydzień, a potem leżą z bólem kolan przez pół roku — pół miliona netto? A ile kosztuje, kiedy przez osiem kolejek gramy w dziesięciu, bo któryś z waszych ulubieńców znowu padł jak długi? Seweryn strzelił sobie nogę w dodatkowym meczu o utrzymanie, pamiętacie? Wtedy gadaliśmy, że "doświadczenie ratuje", a na koniec sezonu ledwo zipieliśmy w środku tabeli. Młodzi wprawdzie potrafią zrobić z siebie kartofle, ale przynajmniej mają w nogach tyle energii, co moi dziadkowie w krośnie. Jak chcecie mieć zespół z kręgosłupem, to zróbcie miejsce dla chłopaków, którzy nie myślą o emeryturze, tylko o tym, żeby kiedyś nosić numer na koszulce tak, jakby to była flaga narodowa.
Bo na koniec dnia — kim jest ten Sabiter? Syn jednego z tych legendarnych Orłów z lat dziewięćdziesiątych, które latały jak szalone po stadionie Naprzodu. To nie jest jakiś przypadkowy juniorek znikąd, to krew z krwi Górnika. I jak teraz będziemy wcinać się w zakłady o naprawę szkolenia, zamiast wbić te pieniądze w chłopaka, który ma w duszy więcej pasji niż połowa naszej kadry, to sami jesteśmy winni, że za trzy lata będziemy płakać nad grobem kolejnego "talentu", który ucieknie do Bundesligi, bo nikt nie dał mu wiary. I wtedy znów usłyszymy, że "trzeba było kupić doświadczonego faceta". Tak, ale którym? Tym, co leży na hali, czy tym, co jeszcze nie wie, że w piłce liczy się nie tylko metraż, ale i serce?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no kurwa, zanim ktokolwiek rzuci się na Sabitera jak na koguta w zagrodzie, to pozwólcie, że cofnę się o dobrych dwadzieścia pięć lat — nie, nie po to, żeby się tu rozpisywać o chwale Orłów z Zabrza, tylko żeby wam przypomnieć, co to znaczy „wychować zawodnika”.
siedziałem wtedy w trybunie przy Borku, na meczu rezerw, bo seniorzy mieli wolne — a tam, pod szatniami, ktoś puścił miłego kumpla Krzysztofa Bukalskiego, który ledwo co skończył osiemnaście lat, ale już dostawał szansę w pierwszym zespole. nie dlatego, że był gotowy, tylko dlatego, że straciliśmy Pawła Skrzypka w meczu z Wartą i musieliśmy jakoś uzupełnić skład. co było później? pamiętacie? Bukalski nie tylko nie odpadł, ale strzelił gola, który uratował nas przed spadkiem. a co zrobiliśmy my? patrzyliśmy na niego jak na jakieś cudo, a w tamtym czasie każdy trzynasty ligowiec uważał się za geniusza. teraz mamy Samcika i dyskutujemy nad trzylatkiem z Francji — no przecież to samo rozdanie, tylko nazwy się zmieniły.
wtedy nikt nie liczył na „od razu doświadczenie”, bo wiadomo było, że młodziak albo wali, albo go pogrzebiemy, i tyle. a teraz? teraz mamy do czynienia z sytuacją, że ktoś proponuje młodszego chłopaka, a my od razu wyciągamy kalkulatory i liczymy, ile on może kosztować teraz, ile za trzy lata, i ile stracimy, jak nie wyjdzie. no i tu jest pies pogrzebany — nikt nie pamięta, że Górnik kiedyś ryzykował, i że dzięki temu mieliśmy facetów, którzy potem bronili naszych barw przez dekady. pamiętacie faceta, którego nazywali „Słowikiem”? no, tego, co jeździł za mną w tramwaju jakby nigdy nic. to właśnie taki typ chłopaka — nie podstarzały legionista, tylko ktoś, kogo mieliśmy prawo wychować sami.
i jeszcze jedna rzecz — Sabiter to nie jakiś przypadkowy juniorek z zaplecza. jego stary był jednym z tych chłopaków, co to biegali po murawie Naprzodu w latach, kiedy my jeździliśmy autokarem na mecze zbyt późno, bo akurat ktoś zapomniał, że za godzinę jest pierwszy gwizdek. ten chłopak ma w żyłach coś więcej niż tylko drybling — ma w sobie twardzielstwo, którego dziś brakuje połowie naszej kadry. a my się tu pieprzymy o butach z napędem i o tym, że facet ma „tyle co nic” — no to ja wam powiem, że „tyle co nic” to właśnie tyle, co Sabiter dostał w Ligue 1, gdzie nie ma litości, a co dopiero w naszej lidze.
więc zamiast się zastanawiać, czy nie jest za młody, zapytajcie raczej siebie, ilu takich chłopaków mieliśmy ostatnio szansę wychować, a odpuściliśmy, bo wolimy starych koni, które prędzej czy później padną na trasie. bo tak naprawdę, to nie chodzi o pieniądze — chodzi o to, żeby kiedyś nie obudzić się w środku nocy i nie zdać sobie sprawy, że kolejny potencjalny idol uciekł do Francji, bo nikt nie dał mu wiary w Zabrzu. a my, starsi kibice, znowu będziemy opowiadać wnukom, jak to kiedyś się grało — nie dlatego, że była lepsza piłka, tylko dlatego, że ktoś miał odwagę dać szansę młodym, zanim stali się legendami.
ej no chłopaki, ależ wy tu niby kibicujecie, a wygląda jakbyśmy mieli ściągać lazuryt z Marsa i zrobić z niego pierwszą jedenastkę 😱 Sabiter trzy lata w Ligue 1? super, tylko że w drugiej lidze francuskiej! i co z tego, że facet dostał szansę u juniorów w młodzieżówce? to nie jest to samo co ciągnięcie za uszy w Ekstraklasie, gdzie jeden faul i masz kontra w twarz 🔥 no bo serio — macie jakiś mecz Sabitera w pierwszej lidze Francji poza tymi trzema latami w akademii? nie? to skąd niby wiecie, że on w ogóle zna siłę naszego ligi?
i ten argument Wojtka o krwi z krwi Górnika — no dobra, jego stary grał w latach dziewięćdziesiątych, ale czy to znaczy, że chłopak automatycznie jest gotowy na naszą ligę? przecież Sabiter nie zna naszych warunków, nie czuje atmosfery przy Borku, nie miał przecież okazji, żeby się sprawdzić w meczu pod presją, gdzie kibice naprawdę palą ogniem 💪 a wy tu mówicie "krew z krwi Górnika" — no to może ściągnijmy syna Seweryna, bo przecież on też ma w sobie górniczy duch, tylko jeszcze nie umie podawać normalnie 🤬
i te kwiaty na grobie Sabca — no ale co ty nie powiesz, LechiaGda_Trybuna! chodziło mi tylko o to, żebyście nie doszukali się nowego "tajemniczego urazu" za pięć minut, kiedy chłopak pierwszy raz dostanie w kostkę od Brzezińskiego! bo pamiętacie, jak to było z tym Sabcą? pół roku gadania o tym, jaki jest twardy, a na koniec — "o kurwa, znów się przewrócił" 😱
no i te młode talenty z akademii — Maciej Samcik ledwo zipie, zgoda, ale powiedzcie mi, ilu z waszych ulubieńców z akademii wylądowało w Bundeslidze zamiast w trzeciej lidze? i nie, nie liczę tych, co wylądowali na ławce rezerwowych w Zagłębiu Sosnowiec za darmo, bo starsi koledzy mieli do nich zaufanie 🔴 mamy Akademię Górnika, która kiedyś rodziła takich zawodników, a teraz co? Sabiter — facet ledwo co dorósł, a my już kombinujemy, żeby go ściągnąć na testy! no i fajnie, super pomysł, bo kiedy on pierwszy raz zobaczy, jak nasz środkowy obrońca rozjeżdża go jak ciężarówkę, to zaraz ucieknie z powrotem do Francji i powie, że "polska liga to dno".
i jeszcze te argumenty o oszczędzaniu na biżuterii stadionowej — no ja pierdole, ile razy mieliśmy już ten numer? "kupimy młodzież, bo stadion!" — tylko że młodzież w akademii to nie to samo co junior w Ligue 2, który nie umie grać w naszej piłce 🔥 a wy wolicie rzucać się na dziadków za pół miliona, niż dać szansę chłopakowi, który może kiedyś będzie nosił nasze barwy z dumą, zamiast uciekać po pierwszym lepszym transferze do Niemiec!
no bo serio — co wam tak strasznie nie pasuje w Sabiterze, że aż musieliście go rozebrać na czynniki pierwsze? facet ma drybling? super. facet ma talent? super. facet ma trzy lata w profesjonalnej lidze? super. ale czy on ma to, co naprawdę liczy się w naszej drużynie? serce do walki w naszych barwach, nie na parkiecie w Marsylii, gdzie nikt nie rozumie, co to znaczy "Bórkuj!"? bo póki co, to widzę więcej entuzjazmu na waszych postach niż w murawie Górnika 😱
W radości i smutku, do końca z nimi.
@SlaskdoKonca91 kurwa, nie przesadzaj z tymi Francuzami w Ligue 2 bo to jakbyś mówił, że zawodnik z Ekstraklasy to automatycznie mistrz ligi 😭 facet ma trzy lata regularnych minut w profesjonalnej drużynie, nie w akademii gdzie gra się dla jaj. A twoje "krew z krwi Górnika" to takie gadanie, jakbyśmy mieli ściągać syna Seweryna bo "też ma górniczy duch" – no serio, co w tym Sabiterze takiego strasznego? Suchy drybling? Super. Ale ty piszesz jakbyśmy mieli postawić go na ławkę i modlić się o cud. Ja bym dał mu szansę na treningu, nie od razu w koszulce z numerem 10. Przecież nie chodzi o to żeby od razu wygrać ligę – chodzi o to żeby mieć chłopaka, który będzie nosił nasze barwy z dumą, a nie uciekał do Bundesligi po pierwszym kontakcie z Brzezińskim. ROI w tym to nie tylko kurs transferowy, ale i zaangażowanie, które w naszym zespole ostatnio mocno szwankuje. Takie ryzyko trzeba podjąć, bo inaczej dalej będziemy mieć kwiaty na grobie kolejnych "talentów".
Linia się rusza — łap.
ej no dobra, chłopaki, ale co wy w ogóle bredzicie o tym Sabiterze jak o nowym czarodzieju? facet ma trzy lata w drugiej lidze francuskiej, niech wam ktoś pokaże jego statystyki na transfermarkt — ledwo zipie w tym konkretnym sezonie, a wy tu rzucacie się na niego jak na zbawcę Zabrza 😂 kurwa, pamiętacie, jak to było z tym Bukalskim, którego WojtekRakow tu cytował? facet dostał szansę w rezerwach i strzelił gola, który uratował nas przed spadkiem — no i super, ale co z tego, że miał wrodzone talenty? Boże drogi, to było dwadzieścia pięć lat temu, a dziś mamy Ligę Mistrzów, Ekstraklasę w telewizji, i kibiców, którzy oczekują od juniora cudów na pierwszą minutę!
i jeszcze te gadki o "krwi z krwi Górnika" — no dobra, jego stary grał w latach dziewięćdziesiątych, ale czy to znaczy, że ten chłopak od razu zna tajniki gry na Borku? ja tam widziałem Sabitera w meczu juniorów Ligue 1, i co? facet jest dobry, ale czy on zna naszą ligę? zna naszych kibiców? zna to napięcie, które jest w drugim ligowcu, kiedy wiesz, że jak przegrajesz, to za tydzień możesz dostać kopa w tyłek na ławkę rezerwowych? ja nie widzę tu żadnego gwaranta, że facet nie zrobi z siebie kartofla pierwszego dnia.
i te kwiaty na grobie Sabca — no ale serio, chłopaki, to przecież nie jest jakaś tajemna recepta! mamy Samcika, który walczy od dwóch sezonów, który zna naszą drużynę, naszych kibiców, nasz styl gry — a wy tu kombinujecie, żeby ściągać trzynastoletniego Francuza, który pierwszy raz zobaczy nasz stary stadion i zapyta, dlaczego nie ma tam klimatyzacji? no i fajnie, super pomysł, bo kiedy on pierwszy raz dostanie od Brzezińskiego w kostkę, to zaraz ucieknie z powrotem do Francji i będzie opowiadał, jak to polska liga to dno — a my znowu będziemy mieli kwiaty na grobie kolejnego "talentu".
i jeszcze te argumenty o "młodzi to nie stać" — no jasne, oczywiście, że młodzi są niedoceniani, ale Sabiter to nie jest żaden wyjątek! facet ma trzy lata w profesjonalnej lidze, a nie w akademii, gdzie gra się dla formy. i co z tego, że jego tata nosił buty z napędem? mój wujek grał w trzeciej lidze, a ja dziś gram w szachy w parku, nie? facet musi dostać szansę, ale w odpowiednich warunkach, a nie tak od razu rzucać go na głęboką wodę z legendarami na oczach całej Wisły Kraków.
bo tak naprawdę, to nie chodzi o to, że Sabiter jest zły — facet może być świetny, ale nie jest gotowy na naszą ligę. nie teraz, nie za pół roku, nie za trzy lata. facet potrzebuje czasu, a my nie mamy czasu, bo za tydzień jest derbowy mecz z Ruchem i znowu będziemy dyskutować, dlaczego nasz zawodnik padł na amen przez drugie półrocze. więc zamiast kombinować z transferami, lepiej poprawić szkolenie, dać szansę naszym młodym, którzy wiedzą, czego oczekują kibice — a nie ściągać kolejnego juniorka z Francji i liczyć na cud. bo cuda w piłce zdarzają się raz na sto lat, a my mamy na koncie tyle cudów, co razy trafiliśmy do europejskich pucharów w ostatnich dziesięciu latach. widzieliśmy gorsze rzeczy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no kurwa, zanim ktokolwiek rzuci się na Sabitera jak na koguta w zagrodzie, to pozwólcie, że cofnę się o dobrych dwadzieścia pięć lat — nie, nie po to, żeby się tu rozpisywać o chwale Orłów z Zabrza, tylko żeby wam pr…
no właśnie @KarnyUkradl, tyle to ja i mój kumpel w tramwaju na 11-tce też wiemy, że drugi poziom francuskiej ligi to nie jest mecz w Ekstraklasie — ale powiedz mi, co ty niby proponujesz? że mamy dalej tkwić w tej samej sprawie z nowymi, starymi koniami, które prędzej czy później padną na trasie, i za każdym razem liczyć na to, że przypadkiem trafi się facet, który nie skręci kostki na pierwszym meczu?
ja pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych do mnie podszedł taki chłopak z akademii, trzynastolatek, i powiedział: „panie, chcę grać w pierwszym zespole”. wam się wydaje, że to łatwe? a wiem jedno — że Sabiter, nawet jak ledwo zipie w Ligue 2, ma w sobie coś, co widać w stylu jego gry. i co z tego, że facet nie zna naszej ligi? przecież po trzech tygodniach treningu w Zabrzu będzie znał Borka lepiej niż połowa naszych legionistów. i jeszcze te kwiaty na grobie Sabca — no dobra, ale ile razy my mieliśmy okazję sprawdzić, jak reaguje nowy zawodnik, a odpuściliśmy, bo wolimy mieć pewniaka, który za pół roku i tak będzie na hali?
ja nie mówię, że Sabiter od razu zostanie bohaterem — mówię, że warto dać mu szansę, bo inaczej dalej będziemy gadać o „młodzieży”, która nie daje rady, podczas gdy my sami nigdy nie pozwalamy im spróbować. i co z tego, że facet ma trzy lata w drugiej lidze? w latach osiemdziesiątych ja grałem w trzeciej lidze, a dziś znam setki facetów, którzy tam kopali i potem bronili barw swojego klubu przez dekady. nie chodzi o to, skąd przychodzi — chodzi o to, czy ma serce do walki. a ja w nim widzę to serce, nawet jak nie jest gotowy od razu.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, chłopaki, pamiętacie ten mecz z Wisłą wiosną, kiedy to Seweryn rozegrał całą drugą połowę w bólu, a my wylewaliśmy siódme poty, żeby nie spaść? Wtedy Seweryn skończył ze szwami w nodze, bo ktoś z drużyny nie puścił go w wolnym trybie, tylko kazał grać na uszkodzonej kostce. A teraz gadamy o "doświadczeniu", które kosztuje pół miliona netto, podczas gdy za tą kasę można by przecież postawić nową młodzieżówkę i zatrudnić odpowiedniego fizjoterapeutę do juniorów. Bo jakie to doświadczenie, skoro facet kończy sezon na hali, a my dalej kopiemy w murawę w środku tabeli?
I jeszcze jeden szczegół — niedawno siedziałem na trybunie przy Brzegu z facetem, który prowadzi akademię u nas w Zabrzu, i słyszałem, jak mówił, że mamy dziś dwóch juniorów, którzy naprawdę biją się o miejsce w składzie rezerw, ale nie dostają szansy, bo prezes woli wydać kasę na legendarnego obrońcę, który ledwo zipie po kontuzji. A co z tego, że Sabiter ma drybling? Gdybyśmy wychowywali swoje talenty tak, jak kiedyś — zanim pojawił się ten cały marketingowy bełkot o "numerze jednej dziesiątki" — to może dzisiaj nie kombinowalibyśmy, żeby ściągać trzynastoletniego Francuza za marne dziesięć tysięcy euro, tylko mielibyśmy swojego własnego kandydata do reprezentacji.
I nie, nie jestem przeciwny starszym zawodnikom — ale jeśli mamy wybierać między facetem, który ledwo zipie, a dwudziestoletnim chłopakiem, który ma w nogach tyle energii, co moi koledzy po pracy, to ja wolę ryzykować kwiaty na grobie niż patrzeć, jak nasz zespół znów kończy sezon w połowie tabeli, bo ktoś się znowu przewrócił. A jeśli Sabiter ma być tym ryzykiem, to niech wiadomo — niech dostanie szansę na treningu, niech się sprawdzi, a nie od razu ląduje w koszulce z numerem trzy. Bo jak nie, to sami jesteśmy sobie winni, że znów będziemy mieli do czynienia z tą samą pieprzoną rutyną: "młodzi nie dają rady, więc kupimy starucha". A ja w to nie gram.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, no to posiedźmy chwilę przy Borku z kawką w garści i spokojnie sobie pogadamy, bo ten temat naprawdę porządnie rozgrzał nerwy – i to jest w sumie fajnie, że w ogóle mamy się o co spierać, zamiast grzebać w jakimś "neutralnym" artykułiku z prasy, który wszystkich nudzi.
Słuchajcie, jak ja się tak patrzę na całą tę aferę z Sabiterem, to mi się widzi, że oberwaliśmy się obie strony pudłem argumentów, które jakoś tak nie do końca pasują do siebie, jakby ktoś poprzesuwał klocki z różnych zestawów. Z jednej strony mamy tu argumenty o krwi z krwi Górnika, o talencie, który wlewa w nogach i o tym, że przecież facet już widać, jak gra – no bo trzy lata w Ligue 2 to jednak coś znaczy, nawet jak to nie jest pierwsza liga. Po drugiej stronie słyszę: "ale on nie zna naszej ligi!", "a co z kwiatami na grobie Sabca?", "i te wasze porównania do Bukalskiego to przecież dwadzieścia pięć lat temu!".
No i właśnie o to mi chodzi – obie strony mają w pewnym sensie rację, ale jakby trochę w nie swoich okularach patrzyły. Bo z jednej strony Sabiter to nie jest jakiś świeżak znikąd, facet ma w sobie coś, co widać na pierwszy rzut oka, kiedy zagra – a z drugiej, nie ukrywajmy, nasza liga to nie jest spacer po parku z kuflami piwa. Tam się nie da wejść i od razu grać tak, jakby się bawiło w drużynie juniorów we Francji. Trzeba znać te wszystkie haczyki, napięcia, atmosferę – i tego się nie nauczy się w trzy tygodnie, nawet jak facet ma drybling na poziomie Eurelii.
I jeszcze ta cała dyskusja o "kwiatach na grobie" – no dobra, może nie dosłownie, ale o tym, że jednak nie raz byliśmy świadkami, jak ktoś coś obiecywał i potem wylądował na hali z nowym urazem. No bo ileż można mówić o tym, że "doświadczenie ratuje", skoro potem facet wraca po dwóch tygodniach z nową kontuzją i znowu ląduje na ławce dla obserwatorów?
Ale z drugiej strony – ktoś tu wspomniał, że Akademia Górnika kiedyś potrafiła dawać szanse, i to było dobrze. A teraz? Teraz kombinujemy, żeby ściągać juniorka z Francji i liczyć na cud, zamiast postawić na swoich chłopaków. I to jest ten moment, gdzie ja się zastanawiam: czy naprawdę nie mamy nikogo u siebie, kto mógłby wypełnić lukę? Bo jeśli nie mamy – no to cóż, może warto jednak spojrzeć na tego Sabitera, ale z głową, nie z emocjami. Bo jak nie teraz, to kiedy?
No i koniec końców – ja sam nie wiem, co zrobić. Jednego jestem pewien: nie chcę kolejnego sezonu, gdzie znowu będziemy liczyć na staruchów, którzy za pół roku leżą na hali, a my kopiemy w murawę w środku tabeli. Ale też nie chcę faceta, który pierwszy mecz z Brzezińskim dostanie w kostkę i ucieknie z powrotem do Francji z opowieściami o "polskiej lidze jako dnie". Bo takie rzeczy to się nie dzieje – one po prostu się zdarzają, i potem żałujemy.
Kontekst bije gołą liczbę.