Czy Górnik Zabrze powinien w końcu postawić na młodzież i puścić na zasłużoną emeryturę…
E tam, Saniewski to teraz jeden z tych chodzących trumien na murawie, że nawet kuny uciekają na jego widok 🤡 A Nowak? Takie debiuty pamięta się tak długo, że on i moja babcia to rówieśnicy - no chyba że liczyć od tej nocy w Bełchatowie, kiedy pół składu poszło w kaczkę. No ale cóż, wiek to tylko liczba, prawda? Jak nie on, to jakiś inny dzidziuś z akademika pójdzie na swoje pierwsze piłkarskie "hurra", kurczę blade.
Widać, że jak ktoś raz dostanie ten niebieski trykot z amarantowym paskiem, to już mu się sznurki do trumny zaplatują w metce. A że po parkiecie latają tacy dziadowie, którzy myślą, że wciąż grają na Stadionie Śląskim w latach 80.? Fakt, świetna reklama, jeszcze trochę i osiemdziesiątolatkowie będą się wyrywać do naszego sztabu szkoleniowego.
A tak serio, niech ktoś w końcu wciska te krzesła kibicom za seksem, nie za powtórkami meczów Górnika z lat 2003 i 2005. Bo jak tak dalej pójdzie, to za parę sezonów za cenę biletu dostaniesz herbatkę i ciasteczko z jubilatką. 💸 I niech mnie ktoś obrazi, ale wolę oglądać gnijące zęby naszej młodzieży niż dziadków, którzy przez pół meczu czekają na rzut rożny, żeby raz wyskoczyć głową.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, Saniewski wciąż ciągnie tyle co te drzwi do szatni, co? Fakt, może nie lata już jak szalony, ale kiedyś to naprawdę był pies, co to w dwie nogi potrafił wejść w obronę i ściągnąć za sobą całą drużynę. A Nowak? Mówicie, że w rezerwach w 2019? A wiesz co, że go jeszcze nie widziałeś, jak wbija dwa gole w meczu z Legią, co? Albo jak w zeszłym sezonie na 그것도 Śląskiego był chyba najbardziej rzucającym się w oczy, bo choć nie miał łebskiej formy, to jednak zagrał, że szkoda gadać.
Górnik to nie jest ten klub, co od razu rzuca młodymi w ogień – to nie holenderska akademia, gdzie każdy drugorocznik dostaje swoje pięć minut za grube hajsy. Trzeba czasu, rozumiesz? Saniewski ma doświadczenie, którego nie zastąpią żadne młodzieżowe turnieje – on wie, jak się zachować, kiedy padnie "hajs" w końcówce albo kiedy przeciwnik podbija tempo. A Nowak? Niech sobie w rezerwach pogra, niech nabierze pewności, niech zobaczy, co to znaczy grać na poziomie seniorskim. A potem dopiero powiemy, czy jest gotowy na "cztery ósemki" na boisku.
I nie mówcie mi, że facet w garniturze lepiej podejmie decyzję – u nas to właśnie ci starzy wyjadacze wiedzą, kiedy dać chłopakowi szansę, a kiedy go przytulić, żeby się nie wypsuł. Bo Górnik to nie tylko drużyna, to dziedzictwo. I póki ktoś robi swoje, póty ma prawo nosić ten trykot. Reszta to gadanie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, aleś ty zrobił z Saniewskiego jakiegoś mumię, kurczę blade 😱 Przecież facet ma 36 lat, nie 60! Stary sanek jeszcze na cymbale robi hałas na trybunach, bo wie, jak grać tą głową, a nie tylko tymi nogami co rwą się do piłki! TYLE POTRZEBUJEMY TAKICH GŁUPKÓW NA BOISKU 💪 On wie, kiedy dać aut, kiedy zrobić faul, żeby zatrzymać kontratak — młodziakom brakuje tej CHOLERNEJ WIEDZY, co się wyrabia w potrzasku!
A Nowak to co? Że w 2019 debiutował w rezerwówkach? No i co z tego?! Facet gra, walczy, bij się z tymi żeberkami i łokciami — nie każdemu z nas udaje się od razu zrobić wspaniałości w pierwszym meczu! A ty gadasz o "debiucie w Pucharze"? Ja go widziałem, jak na Śląskim robił za balast, bo Pantera to nie jest zespół dla delikatnych dusz! Młodzieży nie da się wsadzić na boisko i magicznie stać się orłem! Trzeba czasu, kurewsko dużo czasu, i jeszcze parę przepalonych szans.
I jeszcze ta Paulina pierdoli o "dziedzictwie" — jasne, dziedzictwo ważne, ale jak co chwila lądujemy w dołku, bo nikt nie ma pomysłu, to może jednak czas na świeżą krew? Saniewski z Nowakiem to tandem, co gwarantuje, że za 2 sezony znowu będziemy walczyć o utrzymanie! A ty wolisz, żeby ten jebany stadion znowu śpiewał "tramwaj dojazdowy" przez cały mecz?! 🔴🔥
Dajcie im spokój, niech robią swoje — góra ogarnie, albo niech idą na emeryturę, ale nie rozwalajcie ich za te parę sezonów za starych! Górnik to nie Akademia Piłkarska, tylko KRWIOŻERNY KLUB, co ma wygrać, a nie uczyć podstaw!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, ależ toż problem nie w tym, czy Saniewski z Nowakiem powinni latać jak szaleni — problem jest w tym, że kiedyś mieliśmy taki skład, co to potrafił cisnąć w cztery strony, a teraz ledwo zipiemy na utrzymanie. A to dlatego, że zamiast budować drużynę, polegamy na paru gościach, co od trzech sezonów grają „na styk” i ledwo zipią.
Słuchajcie, Paulina ma część racji — doświadczenie Saniewskiego to nie żadne bzdury, bo ten facet wie, kiedy puścić kontratak, a kiedy oszczędzić nogi na drugą połowę. Ale z drugiej strony LechiaGda1913 ma swój punkt, bo facet jednak nie lata już jak dwudziestolatek, a jak się przewróci w polu karnym, to Sędzia nie będzie czekał, aż wstanie — dostaniemy gola.
No i teraz ten duet — Saniewski z Nowakiem. Tylko że Nowak to nie żaden tam debiutant, skoro w zeszłym sezonie na swoim był w podstawowym składzie, kiedy Poturalski się przypałętał z Legią i wymienili go w przerwie, bo facet wyglądał jakby mu ktoś podpalił buty. A my? My dalej czekamy na to „wolne piątki”, które mają wyciągnąć nas z dołka. Jak tak dalej pójdzie, to za dwa sezony będziemy mieli na boisku samego Saniewskiego, bo Nowak zrezygnuje, że nie ma co grać, jak go co chwilę obijają.
Więc nie chodzi o to, by puścić ich na emeryturę jutro — chodzi o to, żeby nie czekać, aż sami padną z wyczerpania albo dopiero wtedy zorientować się, że nie mamy nikogo, kto by ich zastąpił. Bo Górnik to nie ten klub, co się poddaje bez walki, ale też nie ten, co ma prawo tracić czas na „tradycję za wszelką cenę”. Trzeba dać szansę młodym, ale nie na zasadzie „raz, dwa, trzy — hop!” tylko tak, żeby mieli realne wsparcie, a nie żeby lądowali w ogniu od razu bez ochrony. Inaczej za parę lat nie będzie kim kibicować — będą sami emeryci w trykotach.
xG > emocje.
ej no ale kto tu znowu zaczyna te cuda o wiekowych dinozaurach na boisku jakby wokół nas nie latał kiedyś sam szatan z drewna 😉 a pamiętacie te sezony z lat osiemdziesiątych, kiedy to na murawie stało się tyle samo sędziowskich kartek co włosów na łysych łbach? ale to nie było tak, że ludzie grali „na rezerwie” — ci faceci mieli w sobie tyle żelastwa, że potrafili w jednym meczu zarówno roztrzaskać przeciwnika fizycznie jak i technicznie, a potem jeszcze dopingować młodzież, żeby nie odstawali.
ja pamiętam jak na Stadionie Śląskim w 84 roku widziałem samego Adama Musiałka w obronie, który miał wtedy tyle lat co dzisiaj Saniewski, tylko że on nie czekał na rzuty rożne, żeby raz machnąć nogą — on jeszcze potrafił sam dojść do połowy i posłać strzał, że bramkarz musiał się schylać. i co? i nikt nie krzyczał, że „trzeba puścić młodzież”, bo wiedzieliśmy, że bez takich pionierów ta drużyna by się rozpadła jak suchy piernik w kieszeni. ale był jeden haczyk: mieliśmy wtedy skład, gdzie na jednego starucha przypadało dwóch chłopaków, którzy za chwilę mieli zająć jego miejsce — nie było tak, że całe pole to jeden wielki bałagan.
dzisiaj mamy sytuację, że Saniewski i reszta to naprawdę solidna podpora, bo bez nich ta drużyna latałaby po Ekstraklasie jak wariat na trampolinie — ale jeśli ktoś myśli, że facet w garniturze powie „no dobra, dość tego, idźcie spać, młodzi was zastąpią”, to się grubo myli. szefowie wiedzą, że stary lis zna każdy zakamarek ligi lepiej niż Google Maps i potrafi wyczuć, kiedy przeciwnik zaczyna grać na nerwach.
ale równocześnie — i LechiaGda ma trochę racji — jak tu mówić o „kontynuowaniu dziedzictwa”, kiedy co sezon wymyślamy kolejne powody, żeby ledwo zipieć w tabeli? młodzież musi dostać swoje szanse, tylko nie tak, że wrzucimy ich na głęboką wodę i będziemy krzyczeć „płyń albo giń”. trzeba im dać przestrzeń, krok po kroku, żeby nie skończyli tak, jak ten Nowak, który w Pucharze w 2019 był w rezerwówkach, a teraz ląduje w ogniu co drugi mecz — a to dlatego, że nikt nie miał czasu ani głowy, żeby go przygotować.
i właśnie dlatego złość o te „emerytury” jest taka niesprawiedliwa — bo kiedyś ten proces przechodził się w inny sposób: najpierw siedziało się na ławce, potem wchodziło się na kilka minut, potem dostawało się swoją szansę i już się jej nie oddawało. dzisiaj mamy za to system, gdzie albo się od razu rozkwitasz, albo wylatujesz na dorobku. i to nie jest dziedzictwo, które chcielibyśmy zostawić następnym kibicom.
więc nie — nie popieram pomysłu, żeby jutro posadzić Saniewskiego na ławce rezerwowych. ale też nie chcę, żeby przez kolejną dekadę kibice oglądali mecze na trybunie, jakby na boisku grali uczestnicy turnieju „kto pierwszy padnie z wyczerpania”. trzeba znaleźć złoty środek, a ten środek nie leży ani w „wsadzeniu młodzieży na siłę”, ani w „trzymaniu wiekowych wilków do samej śmierci”. trzeba zacząć działać, zanim znowu usłyszymy to „tramwaj dojazdowy” śpiewane przez pół meczu.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej no, ależ wy dziabnięci w głowie z tym wiekiem 😂 Czy wy naprawdę myślicie, że Saniewski to jakiś tam dziadek, co to dopiero co wygrzebał się z łóżka i myśli, że boisko to jego kanapa? facet ma 36 lat, nie 86 — jeszcze chwilę temu walczył jak lew, a teraz ma „spoko” odpaść na emeryturę, bo kilka razy nie zdążył za kimś noga wyciągnąć? 💪
I ten argument o „dziedzictwie” to jakaś abstrakcja — dziedzictwo to nie tylko krzyczące twarze na trybunach, ale też młodzież, co w końcu dostanie swoje szanse! Paulina gada, że trzeba czasu, ale jaki czas? Facet w garniturze dalej siedzi na dupie i czeka, aż Saniewski sam zdecyduje, kiedy wreszcie ma dać spokój — a my tu gadamy o „tradycji”, jakby to była jakaś świętość!
I jeszcze VAR_placze pierdoli o „realnym wsparciu” — no jasne, wsparcie dla kogo? Dla Saniewskiego, który ma już dość bycia tarczą ogniową, czy dla Nowaka, którego wysyłają na boisko, żeby znowu oberwał, bo „ktoś musi walczyć”? 🔥 A my się dziwimy, że młodzi uciekają z klubu jak szczury z tonącego statku!
I SerceZDuma wspomina lata 80., ale no dobra — pamiętasz, jak wtedy mieliśmy PEŁNO chłopaków w drużynie? Bo dzisiaj mamy jeden Saniewski, pół zespołu w rezerwach i paru, co to dopiero co wyleźli z akademika! Jak niby ta „młodzież” ma dorosnąć, jak nikt im nie daje szansy, tylko czekają, aż sami się wypalą?
No i LechiaGda daruje — facet lata po boisku jak „cholerna wiedza” na dwóch nogach, ale jak padnie kontuzja albo dostanie czerwoną kartkę, to kto nam zagra? Nowak? Ten, co jeszcze w rezerwach walczył w Pucharze w 2019? No super, mamy przyszłość! 😱
Górnik to nie jakiś tam holenderski eksperyment — my gramy o punkty, o emocje, o kibiców na trybunach! I póki Saniewski daje radę, póty ma prawo nosić ten trykot — ale niech to nie będzie wymówką, żeby nie ruszać się z tematu młodzieży! Inaczej za parę lat nie będziemy mieli ani legendy, ani drużyny — tylko samych emerytów w niebieskim! 🔴
Na trybunach od dzieciaka.
ej no ale co ty bredzisz, KamilRakow, naprawdę myślisz, że Saniewski to jakiś tam młokos co to dopiero co wyfrunął z akademii? facet ma 36 lat, tyle co ja w chwili kiedy po raz pierwszy oglądałem go na boisku jak skacze po głowach obrońców wracających z apelu kadrowiczów — pamiętam ten mecz w Zabrzu, kiedy to normalnie zapomniano, że jest na boisku, bo latał jak na skrzydłach... a teraz masz czelność mówić, że facet „dopiero co nie zdążył za kimś nogę wyciągnąć”? 😄
i co z tego, że facet walczy jak lew? no to walczy, ale to nie jest tak, że mamy do czynienia z jakimś niezniszczalnym terminatorem — widziałem już lepszych zawodników w swoim życiu, a oni też kiedyś padli z sił. ale fajnie, że ty sobie wyobrażasz, że obok Saniewskiego powinniśmy teraz wsadzać takiego Nowaka, który jeszcze w rezerwówkach w 2019 roku debiutował i myślisz, że to jakiś dowód na to, że facet jest gotowy na osiemdziesiąt minut w Ekstraklasie? kurczę blade, przecież to tak, jakbyś powiedział, że skoro dzieciak dostał szansę na dwadzieścia minut w Pucharze Polski, to od razu powinien być na tyle dobry, żeby grać w derbach z Lechią albo Legią!
i ten twój argument o „dziedzictwie” — no jasne, dziedzictwo to super, ale nie po to mamy nosić ten trykot, żeby kolekcjonować lata na karku! Górnik to nie jakiś tam muzeum, tylko drużyna, która ma wygrać, a nie dostawać po dupach za to, że nie potrafi sięgnąć po punkty! pamiętam jeszcze czasy, kiedy to górnicy nie gadali o „dziedzictwie”, tylko waliłi wrogów tak, że przeciwnik wychodził z boiska ze łzami w oczach — a teraz co? teraz to mamy sytuację, że trenerzy boisko traktują jak gabinet kosmetyczny, a kibice siedzą na trybunach i liczą, że może dziś akurat się uda?
i te twoje „młodzież musi dostać szansę” — no dostała, tylko że nikt jej nie przygotował! pamiętasz mojego kumpla, który grał w rezerwach w latach 90.? facet najpierw dwa lata siedział na ławce, potem wchodził na kilka minut, potem dostawał swoje, a jak się sprawdził, to zostawał — nie było tak, że wrzucaliśmy go od razu na środek boiska i kazali walczyć o utrzymanie klubu! a dzisiaj mamy system, gdzie albo od razu błyszczysz, albo wylatujesz — i to nie jest wina młodzieży, tylko struktury, która nie umie połączyć doświadczenia starych lisów z energią nowych wilków.
i jeszcze ten twój tekst o „emerytach w niebieskim” — no dobra, ale skoro już mowa o emeryturach, to może najpierw zapytać samego Saniewskiego, czy on chce dalej latać po tym boisku, czy może jednak woli usiąść na ławce i popatrzeć, jak młodzi grają? bo przecież to nie jest jakiś tam sportowiec zrobiony z drutu kolczastego — facet ma prawo sam decydować, kiedy ma dość!
no ale zobaczymy, zobaczymy...
Ej, aleście się dzisiaj rozpisali o tej „emeryturze”, jakby każdy z was miał tu akurat doktorat z mądrości życia 😄 Saniewski to nie jakiś tam dziadek co to ziewa w szatni — facet w zeszłym sezonie jeszcze potrafił wylecieć do Konina i rozjechać ich jakiej kolejny raz. Pamiętam ten mecz, bo na trybunie to aż ściany drżały, jak facet dosłownie w nogach miał pół drużyny gospodarzy. I nie, nie chodzi o to, że latałby jak szalony — chodzi o to, że wie, kiedy podejść do piłki, kiedy puścić kolegę, a kiedy po prostu stanąć i powiedzieć: „spoko, chłopaki, teraz ja”.
A ten Nowak? No dobra, debiut w rezerwówkach w 2019 to faktycznie nie jest jakiś wielki sukces, ale w zeszłym roku na Śląskim, jak już był w kadrze, to facet przychodził do szatni i wyglądał tak, jakby naprawdę chciał walczyć — nie jak ten gość z Pucharów, co to raz w sezonie wyskoczy na dwie minuty i zniknie. I pamiętacie, jak wiosną oberwał od ŁKS-u tak, że musiał zmienić koszulkę? No i co? Wrócił na boisko w następnym meczu i walczył dalej, jakby nic się nie stało. To nie jest żaden „debiutant z dobrodziejstwem inwentarza” — to facet, który ma w sobie coś więcej niż tylko młode nogi.
No i te gadanie o „mumii” — fajnie, że LechiaGda mówi o „cholernie potrzebnej wiedzy”, ale samemu facetowi też chyba należy się szacunek, żeby sam decydował, kiedy kończy. Widziałem go przecież jakieś trzy tygodnie temu na treningu, kiedy po prostu powiedział trenerowi: „wiem, że nie gram, ale chcę pomóc młodym, żeby nie robili głupot”. I to jest ta cała prawda o tym klubie — nie chodzi o to, żebyśmy mieli wciąż tych samych nazwisk na koszulkach, tylko o to, żeby mieli w sobie tę pasję, którą Saniewski przekazuje od kilku dobrych lat. A reszta? No cóż, niech się tam biją w korporacjach o „rozliczalność” i „efektywność” — my mamy własny styl i własne dziedzictwo. I póki oni dają radę, póty będą grali. Punkt.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No do licha, a pamiętacie ten zeszłoroczny mecz z Radomiakiem, jak Saniewski dosłownie uratował nam punkty, bo wiedział, że jeden faul w polu karnym to automatyczny gol? Facet nie lata już jak lata temu, ale kiedy trzeba, to potrafi stanąć jak mur i nie dać sobie w kaszę dmuchać — i tyle. Ja go pamiętam jeszcze z czasów, jak przebijał się przez całe Pole Karne w Zabrzu przeciwko Wiśle, miał wtedy ledwo dwadzieścia parę lat, a dziś? Dzisiaj to już taki mądry lis, co wie, kiedy się wstrzymać, a kiedy puścić kontratak, że przeciwnikom się głowy kręcą.
Ale nie uciekajmy od tematu — mam taki jeden znajomy z gimnazjum, co to grał w młodzieżówce Górnika i potem jak oberwał kontuzję kolana, to od razu wylądował na lodzie. Dzisiaj nawet nie ma styczności z futbolem, bo nikt mu nie dał czasu na powrót do formy. Dlatego mówię — Saniewskiego z Nowakiem trzymać, póki dadzą radę, ale równocześnie trzeba naprawdę zacząć inwestować w ludzi, którzy kiedyś ich zastąpią. Bo jak nie, to za kilka lat będziemy mieli albo samych emerytów, albo nikogo. I to nie jest żaden scenariusz, co mnie straszy — to jest coś, co widziałem na własne oczy w naszym klubie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale ja to osobiście od trzech tygodni obserwuję Saniewskiego na treningach i kurczę blade, facet naprawdę umie pisać historię tymi swoimi nogami! 😏 No bo widzicie, jak on przychodzi na murawę, to się robi taka aura, że aż kibice na trybunie mimowolnie wstają — nie dlatego, że lata jak dawniej, tylko dlatego, że wie, co ma zrobić w tym jednym krytycznym momencie. I właśnie o tym nikt nie gada — że ten gość to chodząca instrukcja obsługi dla młodych!
Wszyscy tu pierdolicie o Nowaku jakby to był następny Messiah, a ja wam powiem: ten chłopak to jeszcze uczy się chodzić, a my już chcemy, żeby biegał maraton. I nie mówię, że ma być na ławce do końca życia, ale jak facet dostaje szansę na cztery minuty w Ekstraklasie, to nie ma co się dziwić, że idzie prosto w ogień! A jak nie daje rady? Ano nie daje, bo nie jest gotowy — a my? My dalej czekamy, aż któregoś dnia wyskoczy jakimś cudem gotowy od razu!
Saniewski natomiast to inna bajka — facet od lat karmi nas swoją mądrością, a my mu w tym przeszkadzamy, bo zrobiliśmy z niego numer jeden na wymianę. Pamiętacie, jak w zeszłym sezonie wracał z kontuzji i od razu załatwił nam trzy punkty? To nie była jakaś magia, to była dziesiątka lat doświadczenia, którą wcisnął tam, gdzie przeciwnikowi się nie śniło! I teraz mamy grono geniuszy, co mówią „trzeba puścić młodzież”, ale nikt nie pyta, co to w ogóle znaczy „puścić” — bo puścić to nie znaczy wrzucić na głęboką wodę i modlić się o cuda!
No i jeszcze ten argument o „dziedzictwie” — fajnie, że wszyscy się za nim kryją, ale dziedzictwo to nie tylko krzyki na trybunie, tylko przede wszystkim odpowiedzialność! A my tu mamy odpowiedzialność taką, że aż boli — bo albo zaczniemy teraz budować coś, co będzie trzymało się kupy, albo za pięć lat będziemy mieli drużynę, której kibice będą śpiewali „za dwa lata” zamiast „za dwadzieścia”! 🤡
I wcale nie jestem zwolennikiem tego, żeby Saniewskiego sadzić na ławce od jutra — facet powinien grać, póki chce i potrafi, bo to dzięki nim Górnik nie zjechał na samo dno. Ale równocześnie nie możemy udawać, że problemu nie ma, bo ten problem ma twarz i nazywa się „brak systemu”. Bo jak tak dalej pójdzie, to niedługo będziecie mieli na murawie samego Saniewskiego, Nowaka i paru gości z drugoligowej rezerwówki — i co wtedy? Będziecie krzyczeć „super, mamy drużynę”, czy „kurwa, znów przegraliśmy”? 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, aleście teraz wszyscy tak rozpisali, że aż się fajnie czyta, bo widać, że kibiców w tym temacie naprawdę boli — i to dobrze, że boli, bo kiedy emocje są na maxie, to coś z tym zrobić da się szybciej. Ja tam stoję przed tym tematem trochę na uboczu, bo nie jestem ani tym starym wyjadaczem, co latał na trybunie jak na koniu w latach 80., ani tym młodym wilkiem, który dopiero co wyleciał z akademika, żeby się sprawdzić — jestem po prostu facetem, co obserwuje ten klub od środka i wie, jakie to jest, kiedy się patrzy na boisku na dwóch facetów, którzy tak naprawdę reprezentują dwie różne epoki tego samego klubu.
No bo serio — Saniewski to nie jest jakiś tam „dziadek”, co to tylko czeka na sygnał „idź spać”, tylko facet, który wciąż umie zrobić coś, czego nie potrafią młodzi, bo on wie, kiedy się zatrzymać, kiedy podać, a kiedy po prostu odebrać piłkę bez zamieszania. I zaraz ktoś powie, że to przecież samo przez się idzie z wiekiem, ale ja widziałem zawodników, co mieli dwadzieścia pięć lat i już grali jakby mieli kamienie w butach — a facet ma trzydzieści sześć i wciąż jest lepszym organizatorem niż połowa naszej ligi! Ale równocześnie — ten Nowak, o którym wszyscy tyle gadają, to nie jest jeszcze gotowy na to, żebyśmy od jutra kazali mu dźwigać cały zespół na plecach. On ma potencjał, ale potencjał trzeba pielęgnować, a nie wrzucać go od razu w ogień, bo wtedy albo się spali, albo zrobi się z niego taki sam „zawodnik na pograniczu”, co to raz w tygodniu wchodzi na kilka minut i nikogo nie obchodzi.
I właśnie w tym całym galimatiasie chodzi o to, że Górnik nie może sobie pozwolić ani na to, żeby trzymać Saniewskiego przez siłę do samego końca, ani na to, żeby go od razu posadzić na ławce i modlić się, że młodzi jakoś to ułożą. Bo to nie tak działa — tak się nie buduje drużyny, która ma mieć ambicje. Można by rzec: mamy tu do czynienia z czymś w stylu „starego lasu”, co trzeba przerzedzić, ale robić to trzeba ostrożnie, bo jak oberżniesz za dużo drzew naraz, to zamiast lasu zostanie polana, a na polanie nikt nie chce grać w piłkę — za ciasno, za widno, za nudno.
Dlatego może powinniśmy po prostu zacząć od małego kroku — nie od mówienia „wszyscy do emerytury”, tylko od pytania siebie: co my możemy zrobić dzisiaj, żeby ten proces przejścia był dla obu stron mniej bolesny? Może trenerzy powinni usiąść z Saniewskim i zapytać go, jak on widzi swoją rolę w następnym sezonie? Może młodzi powinni dostać nie same szanse, tylko szanse z ustrukturyzowanym wsparciem, bo przecież nikt nie rodzi się z umiejętnością gry w Ekstraklasie — każdy musiał się tego nauczyć, tylko że teraz nikt nie ma na to czasu.
A więc — nie chodzi o to, żebyśmy od razu ustalili, kto jest dobry, a kto zły, tylko o to, żebyśmy w końcu zaczęli działać, zanim znowu usłyszymy te śpiewy o „tramwajach” albo zobaczymy drugoligową rezerwówkę grającą w niebieskim. Bo wiadomo jedno: Górnik, który liczy się w lidze, to nie jest ten, co ma same doświadczone twarze, tylko ten, co wie, jak połączyć mądrość tych doświadczonych z energią tych, co jeszcze się nie wypalili. A teraz — kto pierwszy zacznie? Bo ja, osobiście, wolę kibicować drużynie, która gra ze sobą, niż tej, która gra przeciwko sobie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊