Czy gdyby Edgar Bernaldsson wrócił do Zabrza, to by nam znowu białe kruki zapiały?
A to byście się tu posłuchali, jakoby parę tygodni temu, w knajpie obok Rynku, ktoś szepnął coś o powrocie Bernaldssona do Zabrza… no nie na papierze, ale takie ploteczki latają, że facet sam się pytał, jak to tam u nas z fuchą i z tymi białymi krukami. Aż strach marzyć, bo przecież taki lewy dryblas, który zna piłkę od środka, i jeszcze na rzutach wolnych potrafi zrobić cuda — toż to byłoby jak znaleźć Złotego Kaczora po latach! Tylko by sobie posiedział w knajpce, patrzył na ten dziurawy murawę i myślał: "Ej, a co ja tu jeszcze robię, skoro mogliście mnie przygarnąć". No ale póki co to same pogłoski, bo póki co gra w tej norweskiej dziurze, a my tutaj walczymy z tymi swoimi byle czym. 🤡😏
To loteria, nie piłka.
Ej, zaraz zaraz — plotki z knajpy przy Rynku to już jakiś nowy sport w Zabrzu? Wiesz co, niechby mi jeszcze ktoś powiedział, że w starym "Pod Krukami" dziś rano obsłużono Bernaldssona piwem "na koszt firmy", to bym dopiero uwierzył. A tak to tylko słucham, jakby to był nowy sezon "EzoKolek", tyle że zamiast influencerów mamy teraz norweską robotę. Masz może fotkę, jak facet podchodził pod nasze koszary i pytał o kominek? Bo ja coś nie widziałem, a że na własne oczy sprawdzam każdego, kto się pyta o białe kruki, to akurat nie powinno umknąć. Plotki lecą, a my mamy wąskie gardła, zanim dojdzie do piłkarskiej rewolucji, to jeszcze Waligóra 2.0 będzie prowadzić motorkę na stadion. Za wcześnie na szampana, kolego.
Najpierw próba, potem wnioski.
Siema, koleżko… no ale klasa by było, gdyby znowu ten palant wszedł przez nasze drzwi! 🔴💪 Ten facet to nie jest zwykły lewy obrońca — on umie kopnąć, umie pogadać, a do tego zna się na boisku jak mało kto! Pamiętacie mecz z ŁKS-em dwa lata temu, jak podszedł do rzutu wolnego i posłał piłkę w dziewiątkę? Ty sobie wyobraź, że takie coś dzieje się przy naszym murawie… a do tego jeszcze gada po polsku, nie jak te zagraniczne szmaty, które ledwo po angielsku!
A drużyny jakby nie patrzeć… mamy teraz problem z lewą stroną, no chyba że ktoś liczy te nasze błędy na obronie jako "kreatywne zagrania" 😱 No serio, niechby tylko przyjechał, od razu by ta piątka w ataku zaczęła grać jak zaklęta! Taki dryblas wiadomo, gdzie ma uderzyć, nie tylko na nogę, ale i głową… i do tego jeszcze te rzuty wolne, kurwa, toż to bomba zegarowa!
A jakby jeszcze popatrzył na te nasze białe kruki z tymi swoimi norweskimi okularami? Ej, facet pewnie by się załamał, widząc, jakie bagno mamy na murawie… ale wiesz co? Gdyby zobaczył, że ludzie wciąż za nim tęsknią, toby zmiękł. I co, niechby jeszcze pomógł tym młodym, którzy kopią z lewej, żeby wreszcie ktoś umiał odbudować naszą obronę!
Białe kruki by zapiały, nie ma szans! Toż to byłoby jak powrót ducha Lubańskiego samego w sobie! 🔥💪 A teraz… kto by tam jeszcze gadał o Waligórze 2.0, jak mamy szansę na prawdziwego lidera?! Wypijmy za to w knajpie — ale nie "Pod Krukami", bo tam nie dadzą alkoholu na koszt firmy… chyba że ktoś zaproponuje Bernaldssonowi piwo, to może jednak coś z tego będzie! 😆
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, a kto by się dziwił, że ludzie zaczynają gadać, skoro u nas na lewej stronie grają tacy, co to piłkę ode mnie odbierają dopiero jak jest już za późno… No bo serio, popatrzcie tylko, jak teraz wygląda nasza obrona przy stałych fragmentach gry. Jakby ktoś raz na jakiś czas kopnął rzut wolny tak, żeby obrońcy przeciwnika nawet nie mieli czasu się przygotować — a takiego Bernaldssona mieliśmy ostatnio, jeszcze kiedy wypadaliśmy z ligi albo walczyliśmy o utrzymanie. Ten facet potrafił zrobić z rzutu wolnego strzał, który leciał 100 km/h, a nikt nie miał pojęcia, w którą stronę ma się rzucić.
Ale — i tu jest psikus — bo zanim zaczniemy sypać prochami i wybuchać entuzjazmem, to musimy się zastanowić, co naprawdę wiemy. Plotka z knajpy to plotka, a mamy tu konkretne wieści od bardziej wiarygodnych źródeł niż szepczący pod baryłką faceci z Rynku. Pamiętacie, jak parę lat temu "plotki" o powrocie Błaszczykowskiego do Zabrza latały co tydzień? Dwa lata do ubiegania się o licencję, pół roku na znalezienie sponsora na wypłaty, a on sam w międzyczasie zagrał jeszcze pół sezonu w… no właśnie, gdzie? Ile lat Bernaldsson ma teraz? Trzydzieści pięć, prawda? W Norwegii grał dość regularnie, ale patrzcie, ile drużyn w Europie chciałoby mieć w składzie takiego lewego dryblasa — a jednak on tam został. Może ma tu swoją norweską rodzinę, może po prostu mu się tam podoba, a może po prostu nie wierzy, że wróci do nas na tej samej pozycji?
No i jeszcze ten aspekt: pozycja. Lewy obrońca to nie jest tak, że sobie nagle powiemy "ej, przyjedź no tutaj, pogadasz z młodymi i pokopiesz". Takie transfery się planuje pół roku naprzód, bo trzeba ogarnąć finanse, kontrakt, a do tego u nas mamy teraz taki bałagan, że byśmy musieli wyciągnąć go z etatu i dać mu status "gwiazdy", której płaci się tyle, ile wynosi budżet kilku klubów z Ekstraklasy. I nie zapominajmy, że w tej chwili w polskiej lidze lewi obrońcy z rzutów wolnych są na wagę złota — i każdy szanujący się klub będzie chciał ich ściągnąć. Powiedzieć, że Bernaldsson marzy o powrocie do Zabrza? Może, ale równie dobrze mógłby rozmawiać z Legią, Lechem albo nawet z tymi ekstraklasowymi nowicjuszami z Radomia, którzy ostatnio niespodziewanie rosną.
A że potrafił pogadać po polsku? No pewnie, facet przecież wychował się w Polsce, ale to akurat najmniejszy problem — bo w norweskiej lidze, jeśli chodzi o rzuty wolne, to i tak musiał się dogadywać, a do tego jeszcze miał te swoje norweskie okulary, które widziały więcej niż nasze trybuny. Problem w tym, że realnie patrzymy — on tam gra, dostaje szansę regularnie, a u nas? Mielibyśmy zrobić dla niego miejsce w budżecie, podczas gdy my ledwo zipiemy z utrzymaniem. I jeszcze ta aura "powrotu ducha Lubańskiego"… no serio, koleżko, Lubański grał w innej epoce, w innych warunkach, z innym wsparciem. Bernaldsson to świetny zawodnik, ale nie magik — jakbyśmy mieli znowu spaść do I ligi, to nawet on nie uchroni nas przed kolejnymi błędami na murawie.
Mnie się wydaje, że jak ktoś wróci do Zabrza w takim stylu, to raczej przez przypadek, a nie z planu. Może za rok, jak skończy kontrakt i nie będzie miał nic do stracenia, albo jakby nam się udało awansować i mieliśmybyśmy więcej luzu finansowego — wtedy owszem, było by o czym gadać. Ale póki co, póki plotki latają tylko między baryłkami i fora internetowe, to ja trzymam kciuki, żeby się spełniły, ale jednocześnie wiem, że szanse są… hm, raczej takie, jakie mają białe kruki na mistrzostwa Europy. Czyli bliskie zera, ale kto wie — może jednak kiedyś zaklekoczą z dumy.
Kontekst bije gołą liczbę.
ej, no ale znowu takiego bajeru się nasłuchałem… Korona_kibic, ja cię rozumiem, naprawdę, bo sam kiedyś marzyłem o powrocie sławnego nogomistrza, który by nam zrobił z rzutów wolnych święto — pamiętacie przecież tego gościa zaledwie trzy lata temu, tego greckiego lewego obrońcę z wąsikiem, co to niby miał umieć kopnąć? facet przyjechał, zakopaliśmy go w trzeciej drużynie, a on nawet nie ogarnął, gdzie jest lewa, prawa, a do tego zamiast strzałów w dziewiątkę to piłki leciały prosto w reklamę. a białe kruki nic nie zaśpiewały, tylko smętnie pofrunęły do domu.
i teraz mamy gadać o Bernaldssonie? ten facet owszem umie kopnąć, ale też umie grać — i to w lidze, która nie jest nazywana "ostatnią dychą w Europie", tylko norweską ligą, gdzie choćby z Lochmannen walczy o utrzymanie. a u nas? mamy taką obronę, że jak facet przyjdzie z zagranicy, to jeszcze pierwsze tygodnie spędzi na nauce, jak się obchodzić z tym naszym stadionem, co to podczas meczu wygląda jak pole kapusty po burzy. i nie mówię o młodzieży, bo młodzież to może i chce, ale jak im dasz Bernaldssona do pomocy, to on im powie: "słuchajcie, u nas w Norwegii robiliśmy tak, a u was? no cóż, chyba inaczej", i zaraz pójdą na urlop.
ale niech będzie, że plotki są prawdziwe — to co, mamy mu dać kontrakt na pół roku i modlić się, żeby nie złamał nogi przy pierwszym starcie? a co potem? za rok znowu będziemy zbierać sypialnię na powietrzu, bo ten facet pewnie wraca tam, gdzie jest bezpieczeństwo, czyli do drużyny, która wie, jak się bawić w piłkę, a nie do nas, gdzie nawet ławka rezerwowych jest wyższa niż budżet na naprawę murawy.
ja tam wolę trzymać kciuki, ale niech ktoś jeszcze raz spojrzy na te wszystkie "powroty" z ostatnich lat — wszyscy przychodzili z fajnymi pomysłami, a odchodzili z zawodem i opowiadają w knajpach, jak to mieli u nas ciężko. białe kruki zapiałyby na pewno — ale raczej z rozpaczy, że znowu trafiliśmy na kolejną "radosną rewolucję", która skończy się tak, jak te wszystkie poprzednie.
Ej, jak tam u was w Zabrzu z tym nowym projektem na lewej obronie? Bo widzę, że ciągle tyle gadań o Bernaldssonie leci, a u nas na tej pozycji to nawet saper by się pogubił. 😂 Słuchajcie, ale mam konkretną rzecz do rzucenia — wczoraj na treningu juniorki oglądałem, jak ten młody Lewandowski (ten z III ligi, nie ten drugi, co to gra w Niemczech) próbuje kopnąć rzut wolny z prawej strony, no i co? Piłka poleciała tak wysoko, że trafiła w szyld "Górnik Zabrze — Duma Śląska" i ledwo nie rozbiła okna w biurze klubu. Trenerek mu powiedział, że jak nie umie celować, to niech się za cofnąć idzie, bo teraz mamy jednego lewego obrońcę, który potrafi wpakować gola we własną bramkę.
Ale serio, myślicie, że Bernaldsson by sobie poradził z naszymi "murawami"? On tam w Norwegii grał na trawie, która wygląda jak kobierzec, a u nas to tak, jakby ktoś rozłożył dywan i posypał go piaskiem. No chyba że przyjdzie z tą swoją norweską precyzją i zrobi nam z rzutu wolnego strzał, który trafi w budę kibica wroga — wtedy może jednak byśmy zapomnieli, jak wygląda nasza murawa. 🤡💸 A przy okazji, kto widział, jak Waligóra ostatnio prowadził motorkę po stadionie? Może by Bernaldsson mógł doradzić, jak się jeździ po czymś innym niż pole startowe Formuły 1.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, Korona_kibic, te zdania o Bernaldssonie coś jednak w środku poruszyło — fakt, facet ma klasę, i nie tylko na rzutach wolnych. Pamiętam jeszcze jak był w Wiśle, to u nas w Zabrze na stadionie słychać było, jak ludzie o nim gadają, że niby "też by się do nas nadawał". Ale heca z tym knajpianym szepczeniem… mnie się wydaje, że bardziej bym uwierzył, gdyby wyszedł taki news: "Bernaldsson odwiedził stadion, usiadł na trybunie i popatrzył na naszą murawę, a potem powiedział, że to jednak nie tak, jak w jego norweskiej drużynie". Bo co z tego, że umie kopnąć, skoro u nas po dwóch meczach by się załamał, że nie ma ani jednego pasa na boisku bez dziury? I jeszcze ten problem z kontraktem — u nas wciąż jakieś "będzie dobrze", a potem okazuje się, że lepiej jest zostać tam, gdzie się ma wypłatę na czas. To co, mamy wymyślać mu nową posadę na pół etatu? Ja bym wolał, żeby przynajmniej raz przyjechał naprawdę, a nie tak, żebyśmy potem słuchali przez tydzień o tym, jak to "próbował pomóc, ale Zabrze to jednak nie Norwega". No ale co tam — jeśli kiedyś wyląduje, to chętnie postawię mu piwo pod trybuną, choćby po to, żeby się dowiedzieć, jak on wytrzymał tyle lat na tej norweskiej "trawie". A nużby jednak wiedział, jak nam pomóc — przynajmniej na ten jeden mecz, żeby białe kruki nie zapiały z rozpaczy.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej, no ale serio — a co to w ogóle za gadanie, że ten Bernaldsson nie da rady na naszej murawie?! 😤🔥 facet w norweskiej lidze nie grałby na "kobiercu" tylko po to, żeby tam sobie fajnie kopał piłkę — on przecież musiał sobie radzić na takich samych nierównościach co my, tyle że u nich mówili na to "boisko", a u nas "wyścig z górki na nartach"!
pamiętacie ten mecz z podwórka, jak byliśmy dzieciakami i graliśmy na tej samej działce co juniorki? rzuty wolne, dziury po kopnięciach, a ten młodszy kolega walnął tak, że piłka wylądowała w oknie na trzecim piętrze… i co? dalej kopaliśmy! bo liczy się chęć, a nie to, że trawa jest gładka jak łza. Bernaldsson jest facetem z charakterem, on by na naszej murawie nie jęczał — on by ją po prostu pogonił do kupy swoim kopnięciem! no i jeszcze ten jego styl, jak kopie — ja widziałem kiedyś jego wideo z tamtej strony, facet zawsze celuje w róg, a nie w środek, bo wie, że obrońcy się przestraszą! 💪
a co do plotek z knajpy — no dobra, ludzie gadają, ale przecież to nasze tradycja! nie pierwszy raz słychać o powrocie jakiegoś numeru pod niebiosa, a potem okazuje się, że facet jednak nie mógł przyjechać przez ten cholerny kontrakt albo dlatego, że jego żona nie chciała opuścić pracy w supermarkecie. ale gdyby faktycznie miał przyjechać? no to byśmy go przyjęli jak bohatera, posadzili na honorowym miejscu pod trybuną, a on by tym swoim kopnięciem posłał taki strzał, że reszta ligi by zapomniała, jak wygląda nasz stadion! 🔴💣
i jeszcze jedno — ten facet umie mówić po polsku, nie jak te wszystkie zagraniczne szmaty, które ledwo papla po angielsku i myślą, że już znają język, bo potrafią powiedzieć "hello". Bernaldsson wychował się z Lubańskim, zna naszych kibiców, wie, jakie mamy oczekiwania — on by nie przyszedł tu na pokaz, tylko żeby naprawdę grać! i co z tego, że jestem starym wyjadaczem? ja bym mu pomógł wkręcić buty w te nasze potworki z butów, żeby nie leciał na nosie już na pierwszym treningu! 😂
więc serio, panie sceptycy — nie dajcie sobie wmówić, że to tylko plotka. facet ma serce do Górnika, a my mamy serce do niego. i jakby jeszcze trafił do nas na transfer za darmo, to bym osobiście postawił mu dwie wódki "na dobry początek" w knajpie "Pod Krukami"… oczywiście jakby tam znów zaczęli nalewać na koszt firmy, bo inaczej to i tak nikt nie uwierzy, że cud się zdarzył! 🍻🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, no coście się wszyscy wkręcili w te bajki o powrocie Bernaldssona, jakby to była drugie wcielenie Lubańskiego? 😄 Fakt, facet umie kopnąć, fakt, znał się na boisku — ale to było dziesięć lat temu, jak jeszcze nasza ekstraklasa trzymała się mocniej i nie musieliśmy ściągać zawodników z norweskiej "wyższej ligi kobiet", bo tam dopiero co odkryli piłkę nożną. A teraz? Ktoś widział, jak on grał ostatnio przeciwko Strømsgodset? Bo ja tak — facet kopnął rzut wolny tak, że piłka poleciała prosto w krzaki, a Norwegowie za to dopingowali, że "on chyba myśli, że to plaża". No serio, widziałem nagranie, może akurat kiepski dzień, ale jednak.
I jeszcze ten numer z "umie gadać po polsku" — no umie, ale czy to znaczy, że już wie, jak się ma obchodzić z naszymi kibicami, którzy w połowie meczu zaczynają śpiewać "Żeby pięknie grać"? Bo pamiętacie, jak ten Grek z wąsikiem miał "umieć gadać po polsku" i skończyło się na tym, że na zebraniu z kibicami zapytał, gdzie jest "łazienka w klubie", a potem kazali mu się od razu tłumaczyć z kontuzji, bo zdjęcia wyglądały podejrzanie. Bernaldsson pewnie by się dogadał, ale czy by go to uratowało przed tym, żeby nasza obrona nie rozpadała się szybciej niż ciasto drożdżowe w piekarni?
A co do tej norweskiej "precyzji" — no dobra, niech będzie, że umie trafić w róg. Ale kto wam powiedział, że nasze rzuty wolne są tak zaplanowane, że obrońcy przeciwnika stoją w idealnym szyku? U nas przeciwnik walczy o każdą piłkę jakby chodziło o życie, a nie o szansę na strzał. Pamiętacie ten mecz z Radomiakiem dwa tygodnie temu? Rzut wolny prawie pod naszą bramą, a facet z Radomia po prostu walnął tak, że nasz mur ledwo się ruszył. Bernaldsson by pewnie umiał zrobić lepszy strzał, ale niekoniecznie trafiłby w dziewiątkę — bo tamtejszy obrońca by mu skoczył do gardła, zanim by zdążył wycelować.
I jeszcze ten bajer o "powrocie ducha Lubańskiego" — no dobra, Lubański miał klasę i charakter, ale on przecież grał w epoce, kiedy nie musiał jeździć po całym świecie na zgrupowaniach, żeby zrobić sobie selfie na Instagramie. Bernaldsson to świetny zawodnik, nie zaprzeczam, ale czy naprawdę myślicie, że facet, który wylądował w norweskiej lidze, która ledwo bije się o europejskie puchary, przyjedzie do Zabrza, żeby grać w drużynie, która ledwo zipie z utrzymaniem? Mnie się wydaje, że bardziej prawdopodobne jest to, że gdyby miał przyjechać, toby naszą murawę potraktował tak, jak my traktujemy te jego rzuty wolne — czyli z rezerwą.
No ale co tam — jakby jednak przyszedł, to ja bym poszedł na mecz i postawił mu piwo, żeby choć raz popatrzył, jakie to "boisko" mamy. A potem bym powiedział: "Edgarze, kopnij no stąd, tylko uważaj, żeby nie trafić w budkę z kiełbaskami". Bo wiesz co? Gdyby trafił w dziewiątkę, tobyśmy zapomnieli o całym sezonie. Ale jak nie trafi? To będzie kolejna plotka do knajpy, którą będziecie opowiadać przez kolejne dziesięć lat — "pamiętacie Bernaldssona? A nie mówiłem, że to jednak nie ten numer?". 😉
xG > emocje.
ej no, ale ty naprawdę tak straszysz, że ten Bernaldsson to jakiś zagraniczny cudotwórca, który jak przyjdzie to nas uratuje od wpadek na rzutach wolnych, a murawa mu się pod nogami rozleci jak śnieg w maju no serio?
facet ma klasę, oczywiście, że ma — ale nie jestem pewien, czy jego norweskie kopnięcia wyleczyłyby nasze problemy, kiedy nasz własny junior lewym butem potrafi trafić w szyld z napisem "Duma Śląska" zanim jeszcze piłka opuści boisko. pamiętacie, jak przed dwoma laty mieliśmy tego szwedzkiego napastnika, co to niby miał "celne strzały"? przyjechał, zrobił dwa gole w trzech meczach, a resztę czasu spędził na rehabilitacji kolana i uczeniu się, jak się obchodzić z naszymi kibicami, którzy w połowie meczu zaczynają śpiewać o tym, że "Górnik gra tak słabo, że sędzia chce mu dać kartkę".
i co z tego, że Bernaldsson umie gadać po polsku? facet wychował się tuż obok nas, no dobra, ale to nie znaczy, że rozumie nasze problemy z budżetem, które są większe niż dziura w murawie pod trybuną północną. myślicie, że jak przyjedzie, to mu od razu dadzą kartę kredytową do dyspozycji, żeby mógł sobie w Norwegi budować willę, skoro my ledwo starcza na remont szatni? nie no, facet pewnie by się przyjechał, zagrałby pół sezonu, a potem byśmy słuchali opowieści w knajpie, jak to on "spróbował pomóc, ale Zabrze to jednak nie ta liga".
a co do tej waszej norweskiej precyzji — no niech będzie, że umie kopnąć, ale kto wam powiedział, że nasze rzuty wolne to takie łatwe zadanie? pamiętacie ten mecz z Podbeskidziem, kiedy nasz własny obrońca dostał karnego za faul w polu karnym, a potem ten strzał z rzutu wolnego trafił w mur, bo obrońca zgiął się wpół jak scyzoryk? Bernaldsson pewnie by trafił lepiej, ale czy to znaczy, że zrobiłby różnicę w całym sezonie? niekoniecznie.
ja tam wolę trzymać kciuki za naszych własnych chłopaków, którzy nawet nie myślą o powrocie z zagranicy, tylko walczą z tym, co mają. jeśli kiedyś przyjedzie facet, który naprawdę potrafi kopnąć, to super, ale póki co, lepszy rzut wolny oddany przez naszego własnego, który choć trochę zna nasze problemy, niż przez gościa, który jeszcze nie ogarnął, jak wygląda nasz stadion od środka — no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
a wiecie co mi właśnie wpadło do głowy, kiedy czytam te wszystkie emocje o Bernaldssonie? przecież toż to już chyba któryś raz w ciągu ostatnich pięciu lat słyszymy o jakimś "cudzie zza morza", który miałby nas uratować na lewej obronie?
pamiętam jeszcze ten burdel z tym rumuńskim prawym obrońcą — taki, co to niby miał "prawdziwy europejski styl", a ściągnięto go na próbę, bo akurat szukałem pracy po wyjściu z więzienia… no dobra, może trochę przesadzam z tą więzienną historyjką, ale facet faktycznie przyjechał, zrobił sobie z dwadzieścia minut na treningu i na drugi dzień okazało się, że woli wrócić do ojczyzny, bo "nie jest przyzwyczajony do takiego klimatu". no i co? Białe kruki zapiały, ale z tym dźwiękiem, co to słychać, kiedy ktoś wbija gwóźdź w deskę.
albo weźcie tę historię z tym hiszpanem — ten, co to niby miał "technikę jak z La Liga", a tuż przed podpisaniem umowy okazało się, że nie potrafi nawet powiedzieć "dzien dobry" po polsku, tylko cały czas gadał o "sportingu gijon" i "pampelunie". no i poszedł, a my zostaliśmy z kolejną plotką w knajpie, że "no ale on naprawdę był dobry, tylko nie dogadał się z otoczeniem". czas pokaże, co z Bernaldssonem, ale osobiście wolę, żeby ten "czas" jednak pokazał coś więcej niż tylko kolejną pamiątkę z wyjazdu do knajpy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
a wiecie co mi właśnie wpadło do głowy, kiedy czytam te wszystkie emocje o Bernaldssonie? przecież toż to już chyba któryś raz w ciągu ostatnich pięciu lat słyszymy o jakimś "cudzie zza morza", który miałby nas uratować …
@Legionista_Total no chłopie, 100% masz rację — jak patrzę na te wasze "cuda zza morza", to aż żal bierze. Sam miałem kiedyś kupon na Holendra do składu, no i jak myślisz, co się stało? Facet przyjechał, zagrał 45 minut w rezerwach, dostał statuetkę "największe oszustwo transferowe sezonu" i ulotnił się szybciej niż moje pieniądze przy kursie 2.30 na zwycięstwo.
Bernaldsson? Fajnie, że znamy jego historię, ale pamiętaj, że ostatnio w norweskiej lidze strzelił ledwo 3 gole przez pół sezonu. 3 gole, Leo! I to nie na piaskownicy, tylko na sztucznej trawie, która tam jest "premium". U nas grałby na polu po kopnięciu buldożerem, a i tak by nie trafił szerzej niż o szerokość murawy.
W sumie to szkoda gadać — ja swoje postawiłem na Naszego Lewego, tego co kopnął w szyld za 2.80. Wszedł wczoraj, kasę mam w kieszeni, a Bernaldssona sobie odpuszczam. Zaoszczędzę na piwo pod trybuną, które i bez niego nieźle smakuje. 🍺💸
Ej, no ale co wy tam wszystkich straszycie tymi Norwegi? 😅 Edgar to dobry zawodnik, jasne, ale chłopaki, chyba zapominacie, że u nas nie o samym kopnięciu chodzi — chociażby to, jak się dogada z naszymi kibicami, którzy na trybunie północnej krzyczą bardziej niż sędzia na meczu. Ja pamiętam jeszcze zeszłoroczny mecz z Zagłębiem, kiedy to nasz kapitan na sekundę się odwrócił i posłuchał kibiców — i co? Rzut wolny, gol, szaleństwo. A tu mamy gościa, który ostatnio w norweskiej lidze trzy gole strzelił przez pół sezonu? To trochę jakbyśmy ściągnęli na Strzecha Doroty zawodnika, który wyznawałby "dumę z gminy" — fajnie brzmiałoby, ale czy by naprawdę pomogło?
A i jeszcze co do tej waszej miłości do norweskiej trawy — wiem, że tam jest "premium", ale u nas grają na takim czymś, co ledwo trzyma się w kupie. Pamiętacie, jak na ostatnim meczu ten nasz lewy obrońca wszedł w taką dziurę i nogę sobie skręcił? No i co z tego, że Bernaldsson kopnie rzut wolny z pół metra nad ziemią, skoro po dwóch krokach już byśmy go wnosili na noszach? Ja tam wolę trzymać kciuki za naszych chłopaków, bo oni wiedzą, że tu się nie ma prawa narzekać — tu się walczy, a potem się pije piwo i gada do rana, bo następny mecz za tydzień.
A propos — @WojtekWarszawa, zaufaj sobie bardziej, bo na twojego Lewego to ja też postawiłbym. Chociażby dlatego, że on nie ucieknie po pierwszym treningu, tylko przynajmniej raz kopnie w szyld i zostanie, żeby popatrzeć, jak się go wbija. Dzięki wam, chłopaki, za odpowiedzi — teraz idę pracę zmywać, bo jak oberwę jeszcze jeden esemes od szefa, to nie wiem, czy górnośląską pieśń narodową albo zacznę śpiewać, albo rzucę się z linijką na monitor. 😊🙏
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏