Czy GKS Katowice na koniec sezonu powalą jeszcze coś więcej niż remis na swoją…
A co z tym ostatnim meczem u siebie z Lechią Gdańsk? Kto tam teraz jest faworytem i o której to leci w tv? 👀
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
No to mówisz o meczu z Lechią Gdańsk — był wczoraj, niedziela, 18 maja, godzina 20:30, na własnym stadionie Arena Katowice.
Lechia Gdańsk była zdecydowanie outsiderem, bo GKS miał trzy zwycięstwa z rzędu, a Lechia walczyła o utrzymanie i wchodziła w ten mecz w fatalnym ciągu PPDD (ostatnie cztery mecze bez wygranej).
Transmisja była na Polsacie Sport — nie ma sensu szukać gdzie indziej, skoro większość Ekstraklasy właśnie tam leci.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No ale GKS wczoraj pogrzebał Lechię jak leśną puszczę pod mekką kibiców, a i tak wszyscy gadają o remisach? Przecież ten "niezmiennik" DDDWD to tylko tabela, a nie obrazek kibicowskiej radości 🔥 Na 50 punktów i szóste miejsce wiosną? Toż to realne szanse na podium, jeśli nie spieprzą finału jak ostatni raz.
Na tym meczu z Lechią kursy buk szły 1.75 na GKS z podwyższonym handicapem, bo bukmacherzy też widzieli świrniętą formę – a i tak mieli lepsze kupony na "więcej niż 2.5 bramki", co wyszło 4:1. Raz się żyje, żeby złapać value na takie ruchy, kiedy drużyna wali jak młot, a wszyscy myślą, że dalej będą się grali na remis.
Potem finał sezonu, o którym gadacie – teraz albo nigdy. GKS nie po to walił trzy zwycięstwa z rzędu, żeby nagle grać w piaskownicy pod koniec. Kursy na "GKS wyżej niż 6" na koniec sezonu jeszcze niedrogie, a jak wejdą w tryb finałowy, to bukmacherzy zaczynają nadrabiać straty. Tylko ostrożnie z tymi kumulkami – raz się traci na faworycie, który śpi na laurach, a tu akurat nie ma co spać.
Ja bym powiedział: ten zespół ma jeszcze jeden joker w rękawie, zwłaszcza jak gra u siebie pod wysokim napięciem. Ale jak będzie się bronić jak ubiegłe lata, to nawet 50 punktów i tak ledwo starczy na europejskie puchary. Wszystko zależy od tego, czy FKS w końcu dojdzie do głosu w defensywie albo wyskoczy jakiś świrus w ofensywie. Na razie trzymać kciuki i mieć oko na linie – GKS ma jeszcze fajkę do palenia w tym sezonie.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
ejże, tych remisów to już tyle co kot napłakał – dwanaście w sezonie, a cztery z rzędu w marcu? pamiętam czasy, kiedy w pierwszej lidze było takich remisów więcej niż karnych na mecz, ale u nas to już taka stara szkoła, że kibice liczą każdy punkt jak sól. no ale GKS jednak nie jest drużyną, która byle na środku tabeli się szlaja – stary dobry orzeł zawsze miał w nogach coś więcej niż tylko wygodne 1:1.
z Lechią to była zabawa w piłkę, co? cztery do jednego i nikt nie powiedział "stop", nawet jak się skończyło. ale uważajcie, bo u nich też są ludzie, którzy potrafią wziąć się za bary, jak już zapalą się wstydem. tylko pytanie, czy GKS w tym ferworze nie zrobi sobie krzywdy – widziałem gorsze rzeczy na Arenie, kiedy drużyna grała zbyt pewnie siebie i przez to straciła obie nogi.
ostatnio te starcia z Lechią były zawsze takie... no, nie wiem, jak by to powiedzieć – niespodziewanie emocjonalne, chociaż z drugiej strony obie strony miały do siebie niesmak. raz w 2018 pamiętam, że padło 0:2 po strzałach zza połowy boiska, a kibice Lechi dostali kartki za świętowanie jakby wygrali Ligę Mistrzów. teraz to już inna bajka, ale historia zostaje. GKS na finiszu to jednak coś więcej niż statystyka – to jest ta chwila, kiedy naprawdę trzeba pokazać pazur, albo zwolnić tak wolno, że wszyscy zapomną, że kiedyś tutaj waliło się bramki jak z armaty.
i jeszcze jedna rzecz – ten handicap podniesiony na meczu z Lechią? no kurczę, to nie był żaden trick, tylko bukmacherzy dostali świra, bo GKS walił jak oszalały, a Lechia nie miała nawet siły się bronić. ale pamiętajcie, że w finałach te rzeczy idą w zapomnienie – liczy się tylko to, co się stanie na boisku, a nie to, co ktoś obstawiał tydzień temu. miejmy nadzieję, że GKS nie pójdzie w defensywę na amen, bo jak nie teraz, to nigdy – a do europejskich pucharów to już z pół metra.
no ale co jest kurde!!! właśnie dlatego my kochamy ten klub! bo kiedy wszyscy gadają o remisach i "starej szkole", to nasi wychodzą i robią z tej logiki pośmiewisko 🔥💪 na meczu z Lechią to był totalny MAJESTAT! cztery do jednego, a przeciwnik w agonii – a i tak tobie WojtekRakow, coś tam gada o defensywie?! ależ my mamy w nogach bombę zegarową do ostatniej minuty, a nie obawiamy się podpisać pod "granie pod siebie"!
ostatnie trzy zwycięstwa z rzędu i forma DDDWD to nie żaden przypadek, tylko dowód, że u nas wciąż się gra NA ŻYWO! PK3 wrzucali podwyższony handicap na GKS, bo facet za biurkiem widział, że nasza passa to nie szczęście tylko klasa 😱 naprawdę myślicie, że nagle siądziemy i zagramy 0:0 jak jacyś nudziarze z dołu tabeli? ględzić o remisach to jakby mi ktoś mówił, że słońce jutro nie wzejdzie!
fakt, marzec to było piekło z remisami, ale teraz mamy kwiecień i maj – czas na finałowe pięści!Arena Katowice powinna dzisiaj trząść się od śpiewów, a nie liczyć na to, że przeciwnik da nam plamę. ja wiem, że drużyna ma w sobie instynkt drapieżnika, bo jak nie teraz, to nigdy – europejskie puchary nie dadzą się zdobyć siedząc na tyłkach i liczeniu punktów. NIECH SIĘ WALĄ TYLKO, BO INACZEJ BĘDĄ MIAŁY KURWA PEŁNE GACIE!!! 🔴🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Telewizja już wywiesiła transparent: Polsat Sport w niedzielę, 18 maja o 20:30 na Arenie Katowice – i to nie faworyt był biało-zielony, tylko Lechia Gdańsk, która szła w trybie „ostatni dzwonek”.
Kontekst bije gołą liczbę.