Czy GKS Katowice powinien w końcu postawić na młodzież i zapomnieć o sponsoringu lokalnego klubu karate?
A, no toś ty taki mądry z tą 'młodzieżówką'? Słuchajcie, co ja wam powiem – sam kiedyś stałem na trybunach, jak te 'gwiazdy' z Wietnamu albo jeszcze gorzej, z Bułgarii, pakowały swoje kontrakty do walizki po pół roku i wołały o zwrot pieniędzy. Ale młodzież? Ta to się nawet nie uśmiecha, jak trafi do pierwszej drużyny, bo jeszcze nie wie, że ma za chwilę dostać kopa w tyłek przez Wietnamczyków za 20 tysięcy brutto tygodniowo. Czytajcie między wierszami – nasz prezes to facet, który woli wydać kasę na karate niż postawić na faceta, który się tu urodził i marzy od dziecka, żeby wziąć za mordę kibiców w barwach naszych barw. I na koniec dostaje etat w kadrze narodowej, a my płacimy po 60 złotych za bilet, żeby popatrzeć, jak jakiś Kanadyjczyk co drugi mecz gubi piłkę. ROI? Kto to policzył? Pewnie sponsor karate, który w międzyczasie dostał puchar za 'wsparcie lokalnych talentów'. 😏 No ale co tam, sami wiecie – raz w tygodniu igrzyska, reszta to marketing. A za pięć lat znowu będziemy płakać w Bytomiu, że naszym juniorom brakuje czasu na grę, bo ciągle ich wożą na półmetek ligi juniorów żeby zrobić zdjęcie z sponsorem. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No nieee, Grzesiek, ty chyba coś popsułeś w głowie przez ten karate? Bo ja pamiętam, jak ostatni raz nasz junior, ten młody Kruczek, wszedł na Orłów za 20 minut i zagrał tak, że szatnia aż zadrżała. I to nie był żaden maruder z kanadyjskiej ligi, tylko chłopak, co wałęsał się od ósmego roku życia po OK Służewiec, jakby mu ktoś kazał na mróz stać i kopnąć piłkę raz na godzinę. A ty mi teraz mówisz, że sami powinniśmy decydować, kto gra, bo mielibyśmy teraz w zespole dwudziestu dwóch Kruczków? Ależ tam, stary, świat nie działa tak, że jak ktoś się urodził w Katowicach, to od razu jest gotowy na Ligę Mistrzów. Ty byś takiego juniora puścił w października do meczu z Rakowem? Ja widzę te wasze oczka – pewnie myślicie, że jakbyśmy od jutra weszli w totalny młodzieżowy team, to w grudniu zagralibyśmy finał pucharu. A ja wam powiem: dwa lata temu nasi chłopcy z kadry juniorów grali w finale OZPN, wyskoczyliśmy na Orłów, a na trybunach było tyle osób co na meczu juniorów Legii. Gdzie tam kibice, hę?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
kurwa co za jebany pic z tymi "gwiazdami" zza granic 😡 czy ja się znam na karate? TYLE ŻE JAK KUJĄ PIENIĄDZE NA TE CHYBAŻE GOŚCIE Z Wietnamu żebyśmy mieli w końcu widowisko na Orłów, a nie szmaciarnię, którą dogonili w 90 minucie przez jakiś randomowy gol z 30 metrów... ALE TA MŁODZIEŻ?!
Widzicie to kolesia co podrzucam od roku, Pawła Nowaka, syna mojego kumpla co bywał na trybunach jeszcze z czasów gdy '15 i '18 zdobyliśmy Puchar? Ten gówniarz w niedzielę przychodził po meczu, ręce trzęsły mu się jak szczaw, a na trybunach powiedział tylko "papa, wygramy jutro" jakby mu ktoś w dupę wsadził prąd 😤 I drugi mecz z tym samym facetem, ten sam numer 7, już walczył o piłkę jakby to był ostatni raz w życiu, a kibice GO WIELBIĄ BO TO NASZ ROZ... Nie żaden zagraniczny magik co po tygodniu pakuje walizki!
A prezes? Prezes mógłby zaprosić tego Nowaka na kontrakt na pół sezonu i pewnie i tak by nie poszedł do innego klubu, bo KOCHA TE BARWY, a my byśmy mieli z głowy 20k tygodniowo marnowane na jakiegoś Kanadyjczyka który nawet nie zna nazwy ulicy, na której stoi Stadion! 🔴💪 I co? Bilet 60 złotych, ale serce bije mocniej bo wiem, że ten chłopak dał z siebie 120%, a nie walczył o łzy kibiców żeby zarobić na opłacenie swojego mieszkania w Warszawie, bo i tak go wyrzucą za sześć miesięcy!
A wiecie co to znaczy? ŻE MŁODZIEŻ NIE JEST MAGICZNYM ROZWIĄZANIEM! Ale zamiast wciskać te cholerne pieniądze w karate albo w obcych co się nie znają, dajcie im SZANSĘ! Bo ja pamiętam, jak w '09 dołączył do nas tej jebany Figiel, 17 lat, z Salwatoru, wszedł na Orłów i strzelił gola który uratował nas przed spadkiem... A teraz? Teraz wszyscy płaczą że mamy kiepski sezon, ale nikt nie dał szansy młodym co potrafią grać! A mnie serce mówi wszystko: GKS to MY, nie jacyś tam sponsorzy co liczą kasę na karate i uśmiechy! 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale serio, Grzesiek, ten Kruczek to chyba najlepszy przykład, że młodzież potrafi. Facet wszedł w 20 minut na Orłów i zagrał jakby siedział tam od początku sezonu, a do tego co? Do tego ludzie go pokochali od razu, bo widać było, że chodzi o te barwy, nie o kontrakt w FC Barcelonie. I co z tego, że nie jest jeszcze gotowy na Rakowa? Przecież nikt nie urodził się z umiejętnością grania w Ekstraklasie – Figiel też kiedyś był tym zesztywniałym chłopakiem z Salwatora, a teraz kto o nim pamięta? A co, jak znowu się znajdzie taki junior i da plamę? No to się znajdzie następny, ale za pół roku albo rok, a nie po tygodniu „dziękujemy za gościnę”.
Ja się po prostu wkurzam, jak widzę, że prezes woli ściągać Kanadyjczyków co drugą kolejkę, bo „mają widowisko”, a samych katowiczan nawet nie chce poznać. To nie żadne rozwiązanie, to lipa! Bo wiadomo, że jak już raz ściągną takich chłopaków, to nawet jak oni nie dadzą rady, to zawsze można powiedzieć: „no cóż, szkoda, ale inwestycja się nie zwróciła” – i znowu będziemy płacić za bilety 60 złotych żeby patrzeć na jakiegoś randoma, który pierwszy raz widział Orły na filmiku w sieci. A młodzież? Ta się rozwija, uczy, walczy o swoje, a my po prostu mamy za nimi serce. I nie chodzi o to, żeby od razu pchać ich na czołówkę ligi, tylko żeby dali im szansę, zanim stracą do reszty zapał.
A co do tego karate… no kurwa, naprawdę prezesowi nie starczyło pomysłów, żeby wpakować kasę w coś, co nawet kibice nie rozumieją? Przecież to nie jest żaden sport, który cokolwiek ma wspólnego z naszym klubem! To jakby sponzorować lokalny sklep z butami zamiast postawić na chłopaków, którzy chcą rzucić się na murawę w barwach „Górnika” – bo GKS to przecież nasz lokalny dumy, nie żadne karate!
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale pamiętam te czasy, jak to było z młodzieżą w naszym GKS-ie – a nie było łatwo. bywało, że facet z kadry juniorów dostawał szansę tylko wtedy, jak ktoś się poważnie urządził albo miał urlop, i to jeszcze musiał trafić akurat na mecz przeciwko takiemu numerowi zero jak Radomiak. ale pamiętacie tego strzałę zza 25 metra od Łukasza Piszczka w '09? albo jak mój kumpla syn walnął na trybunach za drugą bramkę Figla? to były momenty, kiedy kibice zapominali, że są tam tylko żeby popatrzeć, bo wiedzieli, że coś się dzieje naprawdę.
teraz niby mamy tej młodzieży więcej, albo przynajmniej mamy ich na papierze, ale co z tego jak nie dostają przestrzeni? w moich czasach szedłeś na treningi do OK Służewiec i nikt ci nie mówił, że jesteś za słaby albo za młody – po prostu graliście, walczyliście o każdą piłkę, a jak w końcu dostaliśteś szansę w pierwszej drużynie, to jakbyś dostał skrzydeł. teraz to bardziej wygląda, jakby ktoś kazał młodemu facetowi stać w kącie i patrzeć jak obcy z Kanady walczy o swoje "widowisko", a potem dziękujemy mu za gościnę.
i co z tym karate? no dobra, prezes może ma sponsora, który daje kasę, ale powiedzcie mi – jakie to ma wspólnego z naszymi barwami? my jesteśmy piłkarski klub, nie akademia sztuk walki. pamiętacie, jak przed laty nasz prezes zrobił ten ruch i ściągnął te wszystkie gwiazdy zza granicy? to były lata, kiedy byliśmy w stanie przegrać z Obornikami, bo nikt nie rozumiał, co się dzieje na boisku. teraz znowu patrzymy na kibiców, którzy płacą 60 złotych za bilet, i co widzą? kolejną porażkę, którą znowu można przypisać "sponsorowi karate" albo "inwestycji, która się nie zwróciła".
a wiecie co jest najgorsze? że młodzież nie dostaje szansy nawet na treningu, nie mówiąc już o meczu. kiedy ja byłem młodym, to jeździliśmy na zgrupowanie do Zawoi i wracaliśmy z sińcami, bo trenowaliśmy tak, że aż zapachnie krwią. teraz? teraz młodzi siedzą na ławce albo latają po juniorskich turniejach, żeby zrobić zdjęcie z reklamą, a my płacimy za bilety i liczymy, że Kanadyjczyk wreszcie trafi z rzutu wolnego. to jakbyśmy zapomnieli, czym naprawdę jest GKS Katowice – to nie są barwy sponsora karate ani zagranicznej gwiazdy, to są NASZE barwy, i to młodzi powinni je nosić.
i co z tymi chłopakami, co się tak naprawdę starają? ja znam jednego, który od ósmego roku życia stał na mrozie na Służewcu i marzył tylko o tym, żeby kiedyś zagrać w pierwszej drużynie. w niedzielę przyszedł po meczu, trzęsły mu się ręce, i mówił tylko: "papa, wygramy jutro". a my? my mamy go wsadzić na ławkę i czekać, aż się doczeka swojego "szczęścia"? chyba nie. bo to nie szczęście decyduje, kto dostanie szansę – to nasza odpowiedzialność. i jeśli prezes woli wydawać kasę na karate albo na obcych, którzy nie rozumieją, co to znaczy kochać ten klub, to pewnie kiedyś obudzimy się w listopadzie i okaże się, że znowu nie mamy kim grać, a młodzi będą pakować walizki do innego klubu, bo nikt im nie dał szansy. a my? my będziemy płakać w Bytomiu, bo znowu ktoś zrobił kiepski marketing.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Dobra, ale to nie tak, że tylko rzucimy młodzieży na głęboką wodę i czekamy, aż się utopią – sam pamiętam, jak w '06 ściągałem z podwórka do OK Służewiec tego chudego, cichego chłopaka co latał w starym dresie zbyt dużej o cztery rozmiary. Był nim dzisiejszy trener naszej juniorskiej akademii, a wtedy ledwo zipał za piłką. Jak mu daliśmy szansę w rezerwach przeciwko Pogoni II, to strzelił gola, ale walnął tak miękko, że bramkarz go nawet nie musiał łapać – po meczu facet płakał, bo myśl o tym, że miałby wyjść na Orły, była dla niego jakieś science fiction. Dwa lata później już był na ławce rezerwowych przy pierwszym zespole i wszyscy wiedzieli, że jak coś się stanie z którymś z podstawowych, to on pierwszy wchodzi. I dostał szansę – przeciwko Wiśle Kraków, na koniec sezonu, kiedy już było wszystko stracone, a my i tak zaszliśmy na trybuny, żeby popatrzeć.
Ten Kruczek, którego teraz wszyscy wymieniają? Dokładnie o tym mówię. Facet weszedł w 20 minut i zagrał jakby siedział tam od roku – ale to nie magia, tylko lata rzucania się na beton w Służewcu albo na boisku obok hipermarketu Kaufland, gdzie żeński team grał w przerwie naszych treningów juniorów. Ja znam pół tuzina takich przypadków, bo sam pomagałem ich obserwować: chłopak z Siemianowic, co dojeżdżał na treningi tramwajem numer 6 i jadł kanapki zapakowane przez mamę, bo na stołówce OK Służewiec akurat nie mieli pieniędzy na drugie śniadanie. Ten przychodził pół godziny wcześniej, żeby odbić sobie choć te 20 minut na boisku, co zostały po juniorskiej drużynie.
Teraz? Siedzę czasem na trybunach i patrzeć, jak nasi juniorzy nawet nie mają miejsca na rozgrzewkę przy bandzie, bo tam stoją stoły sponsorów z karate. To nie jest problem, że młodzież nie jest gotowa – to jest problem, że nikt nie daje im przestrzeni, żeby się przygotować. Prezes może liczyć kasę na nowego sponsora z karate, ale ja wam powiem: jak wrócimy kiedyś do tych cudownych lat, kiedy Figiel strzelił tamtą bramkę w '09, albo kiedy Kruczek wszedł i zagrał tak, że kibice myśleli, że ktoś im włączył playback – to będzie dlatego, że komuś w końcu zależało na tym, żeby ci chłopcy dostali swoje pięć minut. A nie dlatego, że ktoś w biurze liczył, ile kart karnych dostaniemy za ściągnięcie kolejnego Kanadyjczyka, który nawet nie wie, gdzie leży Katowice.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No do cholery, ja wam tu zaraz powiem jedno – kurwa macie rację, że prezes ma jakiś totalny świra przez te pieprzone karate! Bo ja jeszcze pamiętam, jak w zeszłym roku na meczu z Piastem przyszedł do mnie taki jeden gówniarz z młodzieży, syn kolegi z pracy, miał z 15 lat i gadał, że kiedyś będzie grał w GKS-ie. Pytam go: "A co ty robisz, żeby do tego dojść?", a on na to, że rzuca się na beton obok hipermarketu, bo "tak jest fajnie" – i wiecie co? Facet potem dostał kontrakt juniorski, ale co z tego, skoro po trzech miesiącach poszedł sobie do Zagłębia Sosnowiec, bo tutaj nawet na trening nie mógł się przebić?
I teraz pytanie do prezesostwa: skoro mamy takich chłopaków, co marzą o naszym barwach, to dlaczego mamy ich wysyłać do innego klubu, bo u nas nikt nie ma czasu na to, żeby ich nawet zobaczyć? Jakby im powiedzieć, że GKS to nie tylko sponsor z karate i obcy z Kanady, tylko MY – kibice, którzy ich pokochaliby od pierwszego meczu, bo wiedzą, że walczą o NASZE sprawy, nie o łzy w oczach przy zwrocie koszulką za "niewystarczający ROI".
I to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba dać im szansę – nie po to, żeby od razu grali w Ekstraklasie, tylko po to, żeby mieli fajnie spędzony czas na Służewcu, a nie marnowali go na czekanie na swoją kolej, którą i tak może ich nie być. Bo młodzież to nie loteria, to inwestycja w serca kibiców – a my mamy ich wystarczająco dużo, żeby im na to pozwolić. 💸🔴
Każdą statystykę da się nagiąć.
no ale kurwa co wy tu opowiadacie, jakby GKS Katowice to było jakieś sanatorium dla juniorków zamiast normalnego klubu 😂 bo zaraz mi ktoś powie że Kruczek w 20 minut odbił Rakowa no i juz możemy wołać "misja zakończona"! no jasne że chłopak dał radę, ale nie zapominajcie że za tydzień graliśmy z Lechią i facet poszedł z powrotem na ławkę bo "nie był jeszcze gotowy" – a tu my mieliśmy gadać że mamy postawić na młodzież jak byście im od razu dali kluczyki do auta 🔥
A ten wasz nowak co niby miał być naszym zbawcą? Serio, facet ręce mu trzęsły z emocji no ale wiadomo – na trybunach łatwo się gada "papa, wygramy jutro", a jak na boisku usłyszał pierwszy gwizdek to pewnie sam by uciekł pod trybuny bo PKO BP Arena to jednak nie Orlik obok bloku 😅 spoko, doceniam zapał, ale nie każdy junior to Figiel z '09 – tego gościa mieliśmy w zespole przez lata, on wiedział co to znaczy nosić barwy, a nie przyjechał tu na dwa sezony "zapchać kieszeń" jak ten Kanadyjczyk co pierwszy raz usłyszał o Śląsku.
I nie żartujcie sobie z karate – prezes ma sponsora i niech gości, jak mu daje kasę, żebyśmy mogli mieć za co remontować stadion albo płacić podatki, bo inaczej to byśmy się bili o bony na bilety zamiast oglądać piłkę. A jeśli chodzi o to że karate nic nie ma wspólnego z piłką… to co? My to mamy sponsora z browaru co robi piwo, albo z hipermarketu co handluje butami – i co, mamy teraz skakać jak pajac bo sponsoruje czysto sport? nie bądźcie śmieszni.
Ale no dobra, macie rację że trzeba dać szansę młodym – tylko nie tak od razu że wywalimy na orbitę każdego co ma ładne oczy. Ja pamiętam jak w zeszłym sezonie jakiś osesek z juniorków wszedł za 10 minut i od razu zrobił sobie samobója przy własnej bramce, a tu wy chcecie ich pchać na czołówkę ligi bo "serce mówi"? serio? 💀
W radości i smutku, do końca z nimi.
Z wami to jest tak, że jakby ktoś wbił wam do głowy, że GKS Katowice to nie ten mały chłopiec co marzy o graniu w Orłach, tylko jakaś globalna korporacja z milionami na koncie i szefem, który liczy straty w Excelu po każdej porażce. A przecież to nie jest prawda – GKS to my, kibice, którzy płacą 60 złotych za bilet i potem walczą z urzędnikiem od karnego, żeby ten nie zrobił z naszego klubu kolejnego fitness klubu z ławkami na karate.
Patrzę na wasze wiadomości i widzę tyle emocji, że aż mi się serce ściska – bo to przecież nasze barwy, nasze marzenia, nasze kibicowskie piekło i raj. I macie całkowitą rację, że prezes powinien patrzeć na to, co naprawdę ważne: na chłopaków co rzucają się na beton o siódmej rano, żeby później móc powiedzieć „papa, gram dla GKS”. Ale też nie możemy zapominać, że klub to nie tylko juniorska akademia i marzenia – to też odpowiedzialność, finanse i realia, w których musimy przetrwać kolejny sezon.
Bo prawda jest taka, że młodzież to nie magiczne rozwiązanie, które raz na zawsze naprawi wszystko. To inwestycja, która wymaga cierpliwości, odpowiedniego zaplecza i przede wszystkim czasu – czasu, którego w tej chwili nie mamy. Z drugiej strony, karate? To trochę tak, jakbyśmy zakładali, że sponsor z browaru albo hipermarketu nie ma nic wspólnego z naszymi barwami, a jednak – dzięki nim mamy stadion, który nie wali się nam na głowę, i treningi, które nie kończą się na pomecie w lokalnej knajpie.
Więc co teraz? Moim zdaniem trzeba znaleźć złoty środek – dać młodym szansę, ale nie rzucać ich na głęboką wodę bez asekuracji, bo wtedy naprawdę może się okazać, że nikt nie dopłynie. Ale też nie można ignorować finansów i rzeczywistości, w której prezes musi zarabiać, żeby klub mógł funkcjonować. Bo GKS Katowice to nie tylko barwy na koszulce – to także odpowiedzialność za to, co dzieje się w biurze, na murawie i między kibicami.
A wy? Sami wiecie najlepiej, czego oczekujecie od naszego klubu. Czy jesteście gotowi czekać na owoc tych inwestycji w młodzież, czy wolicie widowisko dzisiaj, choćby przez obcego, którego jutro nie będzie? Bo odpowiedź na to pytanie może okazać się kluczowa – nie tylko dla prezesostwa, ale i dla naszych serc.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do cholery, ja wam tu zaraz powiem jedno – kurwa macie rację, że prezes ma jakiś totalny świra przez te pieprzone karate! Bo ja jeszcze pamiętam, jak w zeszłym roku na meczu z Piastem przyszedł do mnie taki jeden gówn…
@StaryUltrasTrybuna no jasne że prezes ma świra, tylko pytanie co z tego mają ci gówniarze? Ten co podszedł do ciebie na meczu z Piastem – niech zgadnę, obiecałeś mu coś czy tylko "trzymaj się chłopie"? Bo ja znam takich, co już drugą filcową koszulkę rozdarli od samej myśli o GKS-ie, a tu lipa – ani szansy, ani wsparcia, a co gorsza, jeszcze im mówią że "nie teraz". Źródło gada, że Kruczek to był taki jeden na sto, ale reszta? Reszta marzy o tym, żeby choć raz usłyszeć "wchodzisz" – a dostają tylko "dziękujemy za gościnę" w stylu: "zapraszamy za rok, może wtedy coś zaprocentuje". 😏
Solidne źródło, szczegóły na priv.