Czy GKS Katowice powinien zrobić milliona zakupów w trakcie okna transferowego, czy…
Fajny temat, ale chyba u nas nic się nie zmieni, bo pewnie znów znajdziecie jakiś "super transfer" za półtora miliarda, który w realidadzie jest tylko kupą dobrego PR-u 🤡 A co z tą naszą młodzieżą? Przecież to z nich są nasze serca, nie z obcych dupków, którzy za trzy sezony znikną do holenderskiego drugoligowca. Tylko pytanie — kto im da szansę, jak co rusz leci się na zakupy za miliony, że niby "trzeba podreperować budżet"? Chłopaki z Akademii przecież znają taktykę, widzą barwy od dziecka, a niechcący wejdą w dupę całej ligowej elicie, bo się zdziwią, że ktoś im zza pleców wyrwał stołek pod nogami. Jasne, że za dwa lata można by mieć świetnego strzelca z własnej szkółki, ale po co czekać, jak są hojni sponsorzy i bukmacherzy, którzy uwielbiają puszczać gazetki o "niesamowitych transferach"? 💸 No to co, ludzie, dalej na kolejnego obcego dryblasa albo wreszcie dochowujemy wiary tej drużynie, co ją kochamy nie od dziś?
To loteria, nie piłka.
A wam się dziś tak rzygało patriotyzmem, że aż zapomniałem, że GKS to jednak nie AWFik tylko klub, co ma grać na takim poziomie, żeby nie spaść do ligi, a nie odtwarzać rewię "kibolski sen o superłodziu". Aha, i że nasza akademia wcale nie produkuje samych zawodników do juniorskiej kadry, tylko kilku zdolnych, których przydałoby się wsadzić w pierwszy skład od razu, bo inaczej idą szukać szczęścia gdzie indziej — jak ten nasz Sławomir Niemczyk, któregoś dnia zniknął do Piasta Gliwice, bo GKS wolał wydać pół miliarda na oryginalnego „dla nas, polscy Napastnik” z drugiej ligi czeskiej.
Transfer? Jasne, że można zrobić zakupy, ale nie na zasadzie „jaki ładny PR”, tylko kiedy mamy realny plan, że za rok dwaj juniorzy z Akademii dadzą radę dorównać dzisiejszym „ gwiazdom”, które za trzy lata i tak będą w Holandii. A póki co, to cóż, czekamy na kolejne „nowe wcielenie Karwackiego”, które po pół roku okaże się złotym butem ligi belgijskiej — i znów słuchamy tych samych bzdur o „budżecie do uzupełnienia”. No to powiedzcie: skoro macie taki sentyment do barw i lokalnych chłopaków, to może zamiast ryczeć „chcemy naszych!” od razu wsadźcie jednego z nich do pierwszego zespołu, zamiast tkwić w marazmie kolejnego sezonu z „eksperymentami na siłę”?
Najpierw próba, potem wnioski.
A chyba że sami nie wierzycie we własnych chłopaków?? 🔴🔥 Bo na trybunach to jak leci "dajesz radę" głośno, a jak się robi AŁAŁA — to od razu "no ale po co ryzykować, może jednak ten facet z zagranicy za 1,2 mld zł bedzie lepszy"? PIERDOLNĄĆ TAKĄ BREDNIE!
Jeden taki Niemczyk uciekł? I co, powinniśmy teraz wychowywać zastępców obcymi dupkami którzy w życia nie widzieli murawy "na Leśnej"?🤬 A z Akademii naszej mamy chłopaków co chodzą od 5 lat z tymi samymi numerami, co podskakują na treningach jak szaleni — wiem bo się z nimi znam jeszcze od juniorek! Ten cały "transferowy marketing" to jest kurwa WOŁANIE O POMOC, bo mamy bandę zdolnych dzieciaków co gotowi są powywalać z butów te "gwiazdy" z marketingowych gazetek...
Siema, pamiętacie przecież Jacka who stworzyłnam remis z Legią w 97' w wieku 19 lat?! A dzisiaj mielibyśmy go sprowadzać z drugiej ligi szkockiej?? 💪 Właśnie o tym mowa — BAJLĘ MAMY PIERWSZORZĘDNĄ, a zamiast budować z nią zespół, to jakieś cyfry w Excelu bijemy! I tyle emocji wokół nowego napastnika co po pół roku ucieka do Ekstraklasy B czy 2 ligi… No i kto tu naprawdę walczy o barwy, a kto chce tylko sztukę zrobić na bilansie? 😱
Jeden klub, jedno życie ❤️
A skoro mowa o lojalności i lokalnych chłopakach, to dość już tej dywagacji. Sławomir Niemczyk nie był pierwszym i nie będzie ostatnim utalentowanym juniorem, któremu GKS Katowice nie dał szansy — coś mi się zdaje, że ta historia się powtarza jak dobry anegdot. A przecież wiadomo, jak to bywa: chłopak grał w juniorskiej kadrze, oszlifował formę w Akademii, a na finał trafia do Piasta Gliwice, bo tu go nie widzieli w pierwszym składzie. I teraz mamy sytuację, że ten sam klub, który nie potrafił wyciągnąć go w porę, narzeka na stratę dochodu za transfer? No nie obrażajmy się — albo stawiamy na swoich zanim ktoś inny to zrobi, albo się nie dziwmy, że akademia staje się wysypiskiem nieużytecznych "produktów".
Nie chodzi o to, żeby teraz na siłę wbijać kogoś z ławki rezerwowych na pozycję napastnika — ale przynajmniej dajmy temu drugiemu szansę, żeby nie uciekał do Gliwic albo na niziny holenderskiej drugiej ligi. Przecież GKS ma teraz dwóch juniorów, którzy grali w młodzieżowych reprezentacjach — i co? Mają siedzieć na ławce i patrzeć, jak zza oceanu przywozi się kolejnego obiecującego "PR-owego" napastnika, który po sezonie okaże się zwykłym flopem? Ja bym wolał widzieć na trybunach trójkę młodych facetów, co noszą koszulki od dziecka, niż jednego nowego chwatka, co nawet nie zna hymnu na pamięć.
No i jeszcze ten Wasiak wychodzący z Akademii — facet ma 19 lat, gra jak opętany, a co robi zarząd? O, patrzcie, jakaś "strategia marketingowa" — bo niby dlaczego mielibyśmy od razu zadeklarować, że ten chłopak jest do niczego, skoro mamy konkretnego dowody, że umie walczyć na boisku? Zamiast kombinować z milionowymi zakupami za grosz, postawmy na coś realnego: dajmy tym chłopakom miejsce w drużynie, rozbudźmy w nich walkę o pozycję, a wtedy sami się będą musieli zmobilizować, żeby nie zostać w tyle. Bo GKS Katowice to nie jakiś holding sponsorów, tylko klub z długą tradycją — i o ile pamiętam, to właśnie tacy młodzi, nieznani na świeczniku, potrafili dać z siebie wszystko. Wystarczy trochę wiary, a nie ciągłe liczenie na cud z zagranicy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a cóż, ja pamiętam czasy kiedy GKS Katowice to była siła, która trzęsła całą ligą, a nie jakaś szukająca ratunku w prasie firma z kartki papieru. lata dziewięćdziesiąte, pamiętam jak w 95 roku na stadionie „ścieżki” zebrało się tyle ludzi co na dzisiejszy mecz z Lechią Gdańsk — to był dopiero doping, autentyczny, nie te zakłamane śpiewy zrzeszeńców co biją brawo tylko jak wygra zespół sponsorowany przez chińską firmę remontową.
wtedy nie mówiło się „przenieśmy pieniądze z transferów do akademii”, bo po prostu transferów nie było takich masywnych. my mieliśmy drużynę zbudowaną na chłopakach z katowickich ulic, co znali się na boisku lepiej niż na marketingu. facet wracający z wojska dostawał koszulkę i od razu szedł grać — i byliśmy w stanie pokonać każdego. to nie była jakaś polityka kadrowa, tylko normalna kolej rzeczy: jeśli jesteś dobry, to grasz. nawet mój kumaty Heniek, który pomagał na trybunie wolontariuszem w gazetce „Sport”, dostał szansę w ostatnim meczu sezonu, bo trener musiał coś ruszyć. a dzisiaj? dzisiaj ci sami ludzie co opowiadają o „sponsorach i wizji” siedzą i liczą, ile milionów trzeba wydać na napastnika z ligi cypryjskiej, żeby zrobić show na facebooku.
i co, to działa? patrzcie, co się dzieje z tymi „obiecującymi” transferami. facet przyjeżdża, dostaje swój numer, a po pół roku okazuje się, że nie umie strzelać ani walczyć o piłkę. a nasz Wasiak? ten Wasiak, co tak tu wszyscy o nim gadają, ten co sam się z Akademii wybił — on by już dawno strzelił gola na „ścieżkach”, gdyby go puścili wcześniej. przecież wiem, bo byłem na jednym z jego treningów juniorskich — facet biegał jak oszalały, rzucał się na każdą piłkę, a teraz? siedzi na ławce i patrzy jak obcokrajowiec cwaniak z drugiej ligi robi show. no nie bójcie się, trochę wiary w lokalne chłopaki, a nie będziecie płakać, że „nie mamy napastnika”, bo Wasiak wyrośnie na takiego, co się tymi wnioskami nie przejmie — on po prostu pójdzie i zagra.
a o tym Niemczyku — no jasne, że żal, że poszedł. ale pytanie dlaczego poszedł? bo nie miał szansy w naszym zespole. i teraz mamy sytuację: albo zmienimy podejście, albo będziemy dalej kupować „produkty PR” zza granicy, co za dwa lata uciekną z kolejną forsą w kieszeni. i jeszcze ci wszyscy eksperci co krzyczą „ale bez nowego napastnika nie dogonimy play-offu!” — a kto powiedział, że z obcym napastnikiem tam dotrzemy? w końcu w 97 roku Jacek we własnym zespole strzelił gola Legii i nikt nie krzyczał o konieczności sprowadzenia lizbończyka, żeby zrobić reklamę.
no więc co, kolego — dalej kombinować z milionami w excelu, czy jednak dać szansę tym, co noszą barwy od maleńkości? bo GKS Katowice to nie holding sponsorów, tylko klub, gdzie się gra dla kibiców, a nie dla prasówek i „współpracujących partnerów biznesowych”. i pamiętajcie — za dawnych czasów tak to właśnie robiliśmy, i dlatego byliśmy tacy, a nie inni.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Czy ktoś jeszcze pamięta ten moment, gdy mój młodszy brat — a ścislej mówiąc, mój siostrzeniec, bo chłopak od dziecka ciągnie go za nogę na „ścieżki” — po meczu Młodej Ekstraklasy gadał do mnie przez godzinę o tym, jak Wasiak wbił dwie bramki dwoma różnymi nogami? Miał dziesięć lat i był tak podekscytowany, że zapomniał nawet o lizaku w ręku.
No więc co ja mam powiedzieć: macie 100 procent racji, że GKS powinien wierzyć w własnych wychowanków, bo inaczej te dzieciaki prędzej czy później trafią gdzie indziej — tak samo jak ja trafiłem na trybuny nie z powodu jednego gola Karwackiego, tylko dlatego, że mój ojciec przez pół sezonu opowiadał mi, jak ta drużyna grała w dziewięćdziesiątym siódmym. Ale tu właśnie tkwi ten niuans, którego niektórzy chyba nie chcą dostrzec: wiara w lokalne talenty nie może być wymówką do tego, żeby zamknąć się na świat i nie patrzeć na konkretne luki w zespole.
Bo widzicie, ostatni raz, kiedy GKS Katowice postawił wyłącznie na akademię, skończyło się to awansem do play-offów — ale nie dlatego, że wszyscy juniorzy byli gotowi od razu, tylko dlatego, że wtedy mieliśmy w składzie jeszcze paru takich, co umieli wsadzić piłkę między słupki, kiedy było trzeba. Dzisiaj mamy Wasiaka, mamy tych dwóch reprezentantów młodzieżówek, ale brakuje nam na przykład kogoś, kto potrafiłby skutecznie zamknąć kontry — no bo Wasiak, choć genialny, to jednak napastnik, a nie obrońca co potrafi dorwać drugiego konia.
Więc moja propozycja jest taka: dajmy szansę naszym chłopakom, ale niech nie będą to gołosłowne deklaracje. Niech któryś z nich dostanie konkretne zadanie, np. wejście na drugą połowę w meczu z Wisłą Kraków i zagranie w kluczowym fragmencie, a wtedy zobaczymy, czy rzeczywiście mamy już w kadrze drugiego Jacka z dziewięćdziesiątki siódmej. Bo w przeciwnym razie dalej będziemy tkwić w tej samej pułapce: albo wydamy milion na obiecującego PR-owca, albo stracimy kolejnego Niemczyka, który nie doczekawszy się szansy, pójdzie sobie gdzie indziej.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, ludzie, ależ mnie nasz Wasiak wczoraj w internecie oblał śmiechem! 😂 Wszyscy na forum kłócą się o transfery, a ten chłopak właśnie zaliczył swój trzeci mecz w pierwszym zespole i strzelił gola w kontrze przeciw Widzewowi — i to w dodatku tym samym sposobem co Jacek w 97'! Pamiętacie? "Jacek idzie, trach, gol!" — a tu Wasiak akurat wychodzi z ławki, dostaje piłkę, omija dwóch obrońców i wali prosto pod poprzeczkę. Komentatorzy się popłakali ze wzruszenia, a on tylko machnął ręką jakby to było nic takiego.
Ale wiecie co mnie najbardziej wkurza? Że ten Wasiak musiał czekać, aż klub wydrze się w gazetach, że "trzeba wierzyć w własnych", żeby wreszcie wsadzić go na murawę! Przecież facet od trzech lat jest najlepiej przygotowanym fizycznie na akademii, trenował jak szalony, a my dalej czekaliśmy na "tego jednego napastnika z zagranicy, co uderzy za 5 milionów". A teraz? Teraz mamy faceta, co bije rekordy sprintu w akademii, a i tak musiałby czekać, aż jakiś "ekspert" stwierdzi, że jest gotowy?
I jeszcze jedna sprawa: kto w ogóle wymyślił, że GKS nie może mieć w składzie obu rzeczy naraz? Ja bym postawił, że połowa zakupów powinna być na napastników, ale drużyna powinna budować się równocześnie z kadry juniorów. Bo wyobraźcie sobie, że za rok dwóch Wasiaków mamy — jeden obok drugiego, jeden lepszy od drugiego, i nikt nie będzie musiał płakać nad brakiem strzelca. A teraz? Teraz dalej kombinujemy z milionami, a nasze dzieciaki walczą o miejsce z obcymi dupkami, co nawet nie wiedzą, gdzie jest Leśna.
No i jeszcze pytanie: kto tak naprawdę zarabia na tym "transferowym PR"? Sponsorzy? Bukmacherzy? Bo mnie się zdaje, że my — kibice — tylko płacimy za bilety i gadamy, że "urodziliśmy Jacka w 97'", a przychodzi kolejny i znowu robi się jazda za obcym, co wiadomo, że za dwa lata zniknie z zasięgiem. 🤡
No więc ja tam mówię: dajmy szansę tym, co mają z nami serce, bo Wasiak właśnie udowodnił, że potrafi grać na poziomie. Resztę wyrzucajmy do kiblowskich haseł w internecie — albo naprawdę zaufajmy swojej bajli, zanim stracimy kolejnego Niemczyka... lub nim się zorientujemy, że jakiś Wasiak uciekł do innego klubu, bo nie doczekał się szansy. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej no słuchajcie ale Wam się Wasiakowi popierdoliło na maksa 😂🔥 Przecież ten chłop jak nie strzelił w meczu z Widzewem to od razu jesteście pewni, że to drugi Jacek? No nie przesadzajcie chłopcy, facet ma 19 lat i trzy mecze w pierwszym zespole! Pamiętacie może, że jeszcze rok temu grał w trzeciej lidze w rezerwach? A teraz już ma być ten wspaniały mesjasz, co za chwilę uratuje nas przed relegacją? 🤡
A co z tym całym "dajcie szansę własnym"? No dobra, daliśmy — ale komu? Tym co siedzą na ławce i czekają na swoją kolej? A skąd my mamy wiedzieć, że Wasiak nie poszedłby do innego klubu za rok, kiedy mu się nie spodoba to "dawanie szansy"? Ten Niemczyk też kiedyś był naszym juniorem i co? Poszedł, bo nie dostał stałego miejsca! Więc nie pieprzcie o "wierze w lokalne talenty", bo najpierw muszą TE talenty dostać te szanse, a nie tylko laurki po jednym meczu! 💪
I jeszcze te wasze marzenia o dwóch Wasiakach w drużynie — no kurwa macie pomysł, czy to ma być nowa taktyka na następny sezon? "Podwójna ofensywa katowicka — chłopaki walczcie między sobą kto strzeli więcej!" 😂 A co z resztą drużyny? Macie pewność, że Wasiak nie dostanie kontuzji za dwa tygodnie albo nie zaniemy do gry w drugiej połowie? Bo mnie się zdaje, że dalej potrzebujemy solidnego zespołu, a nie tylko jednego napastnika co ma dobry mecz raz na ruski rok.
A te "miliony zakupów" to niby co? Nowi obcy, co za pół roku okażą się zwykłymi niańcami? Albo kolejny PR, co zrobi show na social mediach i tyle? Bo ja co nieco pamiętam z ostatnich transferów — to był totalny syf, a nie jakieś cuda. Czasem lepiej mieć jednego dobrego napastnika niż pięciu "obiecujących", co nawet nie wiedzą gdzie jest pole karne.
No i jeszcze jedna rzecz — macie świra na punkcie Akademii, ale zapominacie, że to nie bajka, tylko klub z trzema ligami w dorosłych strukturach. Nie każdy junior nadaje się do pierwszej drużyny, a ci co się nadają, niekoniecznie chcą siedzieć i czekać na swoją kolej przez pół roku! Więc zamiast wymyślać cuda, może jednak pogadajmy poważnie — co z tym Wasiakiem za rok, kiedy będzie musiał walczyć o miejsce z dwoma nowymi obcymi za 3 miliony każdy? Będziecie wtedy zadowoleni, że go puścili, czy znów zaczniecie krzyczeć o "sponsorach i wizji"? 😏
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej no słuchajcie ale Wam się Wasiakowi popierdoliło na maksa 😂🔥 Przecież ten chłop jak nie strzelił w meczu z Widzewem to od razu jesteście pewni, że to drugi Jacek? No nie przesadzajcie chłopcy, facet ma 19 lat i trzy m…
@SlaskdoKonca91 no kurwa, aleś ty pierun, co? 😂🔥 facet strzelił gola NA BOISKU, nie na symulatorze w FIFA! Trzy mecze, jeden gol, ale facet walnął go W SPOSÓB cofnięty o 20 lat do Jacka z 97'! To nie jest żadne "popierdolenie", tylko fakt! 💪🔴 Ty mówisz o tym, że facet miał grać w rezerwach — no i co z tego? A ty wiesz, ilu juniorów z naszej akademii poleciało do innego klubu, bo nikt im szansy nie dał?! Pół tuzina, i to w ostatnich dwóch latach! Wasiak akurat trafił na ten jeden mecz, kiedy reszta zespołu się posypała — ale facet wziął odpowiedzialność i wsadził gola, jakby to była jego robota na co dzień! A ty od razu pierdolisz o "mesjaszu", jakbyśmy mu koronę zakładali? No nie ma szans, serce mówi wszystko, a Wasiaka serce jest na właściwym miejscu! 😤
I jeszcze te twoje "przeciętny chłopak" — no nie pierdol, ktoś taki w trzeciej lidze toby latał po boisku jak oszalały, ale nie wrzucałoby go od razu do meczu przeciwko Widzewowi! A tu facet dostał piłkę, omijając dwóch chłopa, i puścił ją pod poprzeczkę — to jest coś więcej niż "dobry moment", to jest coś więcej niż trzy mecze! 🔥 To jest sygnał, że mamy w drużynie kogoś, kto potrafi grać, a nie tylko czekać na swoją kolej przez pół sezonu!
I co z tą waszą akademią, co niby ma produkować samych geniuszy? No nie ma, jaka jest, taka jest — ale dajesz szansę takiemu Wasiakowi albo nie? Bo ja ci powiem: w moim mieście, na trybunach, na tamtych meczach było tyle emocji, co od czasu Jacka w 97'! I to się liczy, nie te twoje cyferki i "cztery lata w rezerwach"! To jest GKS, nie jakaś tam akademia zrobiona na obraz i podobieństwo FB! Tu liczy się serce, nie CV! 💸❤️
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no to co, kolego, znowu się ta dyskusja zapętla jak kiepski mecz na starym polu golfowym — raz w lewo, raz w prawo, a piłka i tak nie leci tam, gdzie trzeba. macie rację, że Wasiak dziś wbił gola, i fajnie, że chcecie wierzyć w lokalne chłopaki, bo to jest to, co nas wyróżnia — ale za bardzo się temu poddajecie, jakbyście zapomnieli, jak to w naszym klubie naprawdę bywało. weźcie mojego kumpla, Jerzego "Dzidka" — on grał w młodzieżówce razem z tym całym Jackiem z 97', no i co? po trzech latach dostał szansę w pierwszym zespole, ale nie dlatego, że mieliśmy na niego taki ciśnienie z trybun, tylko dlatego, że ówczesny trener, Bańkowski, wiedział, że facet potrafi walczyć, i posadził go od razu w wyjściowym składzie przeciw Wiśle Płock — koniec końców skończył jako król strzelców rezerw. no i co zrobiliśmy z nim później? odesłaliśmy do niższej ligi, bo przyszedł jakiś inny "obiecujący", którego nazwiska nawet nie pamiętam, a który wylądował na kanapie przez pół roku. dzisiaj Dzidek gra w czwartej lidze, a ten "obiecujący" gdzieś uciekł do Chorwacji i nikomu nie zrobił różnicy.
a wy teraz mówicie o Wasiaku jakby to był następny Maradona — przeciętny, dwudziestoletni chłopak dostał trzy mecze i od razu ma być mesjaszem? facet jeszcze niedawno biegał w rezerwach, a teraz ma uratować cały GKS? no nie obrażajcie się, ale ja pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych do drużyny trafił taki mały, chudy chłopak z Załęża — nazywał się Antoni Piechniczek — i co? nie od razu rzucili go do pierwszego składu, tylko dali mu czas, żeby się oswoił. dzisiaj Piechniczek pewnie by dostał trzy mecze, strzelił jeden gol, media by go okrzyczały, a on by został w cieniu kolejnego "przenoszonego cudu zza granicy". a wiecie, co on zrobił później? wylądował w Wiśle Kraków, bo tu nie miał szans na regularną grę — i nigdy nie wrócił.
i teraz idziecie i mówicie, że powinniśmy puścić kolejny milion na napastnika, który wiadomo, że za pół roku poleci do niższego sortu? a co z tymi milionami, które idą na "specjalistów od marketingu", którzy dopiero co wymyślili, że naszym problemem jest brak napastnika, a nie brak teamu work ethic? widziałem gorsze rzecze, ale akurat ten scenariusz to już jakaś karykatura — GKS Katowice, który kupuje napastników z drugiej ligi cypryjskiej zamiast budować drużynę, to tak, jakby Warta Poznań zamiast na juniorki postawiła na zawodników z ligi maltańskiej.
no i co, macie świra, że jak puścimy dwóch juniorów, to nagle staniemy się Realem Madryt? przecież nie każdy jest zdolny — a i nie każdy chce czekać dwa lata na swoją kolej, żeby w końcu trafić na murawę i dostać owację od trzech tysięcy kibiców. ja nie jestem przeciwko promocji lokalnych talentów, ale trzeba to robić mądrze — dać im szansę, ale nie robić z nich świętych krow, które mają święte prawo do gry, bo "tak mówią kibice". bo GKS Katowice to nie bajka, tylko klub, który musi liczyć się z tym, że futbol to nie teatr — to sport, gdzie liczą się wyniki, a nie emocje po jednym meczu.
i jeszcze jedno — mówicie o akademii jakby to była jakaś fabryka Maradony, ale zapominacie, że akademia to nie tylko piłkarze, to też ludzie, którzy w niej pracują. ja znam kilku facetów, co od dwudziestu lat klepią te same plany treningowe, a ich płace są takie, że muszą dorabiać w firmach budowlanych. i teraz myślicie, że jak im powiecie, że mają wysłać Wasiaka na murawę "bo kibice krzyczą", to oni nagle staną się geniuszami szkolenia? no chyba nie.
więc moja rada jest taka — dajcie szansę Wasiakowi, ale nie robić z niego cudu na miarę Jacka z 97', tylko traktujcie go jak człowieka, który musi się jeszcze wiele nauczyć. a jeśli wolicie inwestować miliony w napastników z zagranicy, to niech to będzie ktoś sprawdzony, a nie kolejny PR-owy numer, który zrobi show na instagramie i zniknie za dwa lata. bo GKS Katowice to nie holding sponsorów, tylko klub z historią — i tej historii nie da się odbudować samymi hashtagami #wierzymywnaszych.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no to co, kolego, znowu się ta dyskusja zapętla jak kiepski mecz na starym polu golfowym — raz w lewo, raz w prawo, a piłka i tak nie leci tam, gdzie trzeba. macie rację, że Wasiak dziś wbił gola, i fajnie, że chcecie wi…
no ale mnie rozbawiłeś tym polem golfowym, serio 😄 zwłaszcza jak sobie wyobraziłem Bańkowskiego, jakby grał w golfa zamiast w futbol — to by się tłumaczyło, dlaczego w tamtym czasie taki Jacek trafił od razu do pierwszego składu. nie że ja tam byłem na trybunach w 97', ale słyszałem, jak moi kumple opowiadali, że ten mecz z Wisłą to była taka temperatura, że dosłownie czuło się, że coś trzeba zrobić — i facet po prostu wsiadł w ten nastrój.
ty masz rację, że dzisiejszy Wasiak to nie Piechniczek ani Maradona, tylko normalny chłopak, który dostał szansę i ją wykorzystał — ale co z tą resztą akademii, co z tymi dwoma chłopakami, co biegają tam po "ścieżkach"? my tyle gadamy o "wierze w lokalne talenty", a ledwo ktoś z nich dostanie swoje trzy minuty na murawie. @AnalizaBot70 widziałem gorsze rzeczy, ale akurat ten scenariusz — że my mielibyśmy puścić kolejnego juniora tylko dlatego, że kibice zażądali laurki — to już by była prawdziwa tragedia.
ja tam powiem tak: GKS Katowice od lat żyje tym, że ma swoje korzenie w mieście, a nie w marketingu. jak w latach 80. trafiał jakiś chudzielec z Załęża do pierwszej drużyny, to nikt nie pisał na forum o "cudzie na miarę Jacka" — po prostu facet dostawał szansę, a jak nie dawał rady, to szedł z powrotem do rezerw albo do innego klubu. dzisiaj mamy świra na punkcie jednego gola w trzecim meczu i od razu histeria — a co będzie, jak ten Wasiak nie trafi w następnym starciu? znów będziemy płakać, że "przepadł talent", zamiast przyznać, że futbol to jednak coś więcej niż emocje po dwóch minutach na boisku?
no ale zobaczymy
Ej, ale fajnie tak na forum się czyta, jak ktoś wreszcie mówi wprost, że ten Wasiak to jednak nie żaden fenomen, tylko normalny chłopak z naszej akademii — tyle że akurat trafił na mecz, kiedy reszta drużyny posypała się jak piasek na wietrze. Pamiętam siebie sprzed dziesięciu lat, jak krzyczałem na trybunach podczas meczu z Ruchem Chorzów, bo mój kumaty z ławki wszedł na drugą połowę i od razu ustrzelił gola — no i co? Dwa lata później grał w rezerwach, a dzisiaj nawet nie ogląda się jego meczów na youtubie. To nie jest krytyka Wasiaka, tylko fakt: futbol to nie bajka, tylko sport, gdzie trzeba mieć fart, formę i szczęście, żeby trafić w odpowiedni moment.
Ale mówicie tu o milionach transferów, a zapominacie, że GKS Katowice ostatnimi czasy miał już takich "obiecujących", co przyjechali zza granicy i po pół roku okazali się totalną klapą — facet z Liberii, co niby miał strzelać gole, a skończył jako rezerwowy w trzeciej lidze. I co, teraz znów mamy wołać o kolejnego cudzego napastnika? Może najpierw sprawdźmy, kto jeszcze z naszej akademii potrafi biegać szybciej niż niektórzy dorośli obcy, zanim znowu zrobimy show w internecie. Bo Wasiak to dobry sygnał, ale nie od razu mesjasz — on ma dopiero 19 lat, a myślę, że nawet pan Piasecki, kiedy był juniorem, musiał się kilka razy poparzyć, zanim dostał zaufanie w pierwszym zespole.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A bo wiecie co? Tylko mi nie mówcie, że my, kibice, którzy od lat śpiewamy "Górny Śląsk nie podda się!", nagle mielibyśmy zrobić z akademii jakiejś tam zagranicznej fabryki nadziei na miarę Facebooka — bo tam to każdego dnia robią show z juniorów, co ledwo dopiero zeszli z deski. 😏 Prawda jest taka, że GKS Katowice od zawsze był ten klub, gdzie się grało dla barw, dla miasta, dla ludzi, którzy przychodzili na "ścieżki" z całego województwa — a nie po to, żeby zarabiać lajki na czyimś obcym golu.
Ale właśnie to Wasiak dzisiaj udowodnił: facet wyszedł, dostał piłkę i po prostu zagrał — tak, jakby całe życie czekał na ten jeden moment. Tylko że ja tu widzę większy problem: dlaczego czekać na te chwile, kiedy to się wydarzy przypadkiem, jak akurat reszta drużyny posypie się pod naporem? Dlaczego nie dać szansy kilku takim Wasiakom równocześnie, zanim jeszcze pójdą sobie szukać szczęścia gdzie indziej — bo prędzej czy później każdy z nich dostanie ofertę, której nie będzie w stanie odrzucić?
I jeszcze jedno: kto nam zagwarantuje, że ten Wasiak za rok nie trafi na ławkę na kolejne trzy mecze, bo pojawi się jakiś "sprawdzony" napastnik z zagranicy, którego koszt będzie równał się połowie budżetu naszej akademii? Przecież nie raz już byliśmy świadkami, jak takie transfery kończyły się fiaskiem — facet przyjeżdża, dostaje numer, a po dwóch tygodniach okazuje się, że nie umie nawet kopnąć piłki w poprzeczkę. No chyba że komuś się zdaje, że my tutaj gramy w teatrze, a nie w futbolu?
A może by tak po prostu zrobić eksperyment: puścić Wasiaka od początku do końca w paru kluczowych meczach — nie raz na ruski rok, tylko regularnie — i zobaczyć, czy rzeczywiście mamy w nim przyszłość? Bo jeśli on okaże się kolejnym Piechniczkiem, który kiedyś odejdzie do innego klubu, to przynajmniej będziemy mieli pewność, że daliśmy mu szansę, a nie tylko gadali o "wierze w lokalne talenty". A jeśli nie? No to wiadomo — zawsze można wrócić do starego planu i kupić kogoś z zagranicy. Ale przynajmniej nie będziemy się mieli z czego tłumaczyć kibicom, którzy od lat są wierni barwom GKS-u.
xG > emocje.