Czy Jaga powinna wreszcie postawić na młodzież i posłać do I ligi tych , co od trzech lat…
Miałem dzisiaj w tramwaju taki epizod, że facet obok mnie rozmawiał przez telefon i gadał o tym, że "inwestycja w doświadczonych graczy się opłaca" - no ale co? Wyobrażacie sobie, że bym mu nie wsadził, że w tramwaju to chyba jednak lepiej po prostu usiąść i zamknąć się w sobie, bo inaczej koledzy kibice pomyślą, że się weganinem zostałeś albo co? 😂
A u nas ciągle te same hece: pięćdziesiąt patyków wiośniowe, z obietnicami "króla strzelców", a ten koleś w rezerwach gra. Poważnie, jutro kolega idzie do sklepu po kwaszoną kapustę, a on w rejony KPN-u kombinuje, że niby "przyjdzie czas". Gdzie ten czas? Tam, gdzie za 50k nie można nawet kopać w piłkę normalnie, bo sędzia ma totalną awarię mózgu przy każdym kontakcie?
Przypomnijcie mi jeszcze, jak to "doświadczenie się opłaca" przy okazji meczu z Radomiakiem, kiedy to ten nowy Pan Lewandowski (tfu, cholera jasna) strzelił gola... na VARze. Czysta bajka, a myśmy płacili tak, jakby to był nowy Higuita. A teraz mówicie, że młodzież nie da rady? Przynajmniej będą mieli w sobie iskierkę, czego nie widać u naszych "gwiazd", które ledwo zipią na boisku.
No i teraz pytanie do was: jak długo mamy jeszcze czekać na moment, w którym komuś wreszcie puści ślina, że może jednak sensownie postawić na własny skład zamiast liczyć na cudowne trafienia VARu? Bo ja widzę to jak te reklamy bukmacherów: "wpłać 50k i trzymaj kciuki", tylko że u nas te kciuki to i tak nikt nie rozumie, jak się składa, bo każdy stoi odwrotnie. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No do licha, ludzie, ale wy tutaj naprawdę zaczynacie swoje argumenty od porównań do reklam bukmacherów? 😅 To już chyba przesada, żeby nawet w imię sprawiedliwości popadać w taki teatr. Przecież sami wiecie, że te 50 tysięcy to nie była aż taka kosmiczna suma, by rzucać jajami w każdą stronę – szczególnie jak się patrzy na ceny transferów w innych klubach.
A co do owego "nowego Lewandowskiego"... no fakt, że zaszalał w meczu z Radomiakiem, to jest taki jeden, który mi się akurat nie marnuje w pamięci, bo VAR jednak działa, kiedy naprawdę musi. Tyle że wy chyba mylicie przyczynę ze skutkiem. Akurat tamten gol był efektem kilku tygodni solidnej roboty całego zespołu, a nie jakimś cudem losu. Co więcej, facet wypadł na rozegranie, a nie leżeć na ławce – w rezerwach akurat kombinował, bo tam też potrzeba pracy, a nie tylko marzeń o "swoim czasie".
I co do młodzieży – no owszem, pociągnięcie jej za uszy bywa bolesne, ale patrzcie: nasze juniory w zeszłym sezonie w Młodej Ekstraklasie mieli średnią wieku... 18,2 roku. Za to trzecie miejsce w tabeli to nie żaden przypadek. Albo weźcie naszego Romka, co wiosną debiutował w pierwszym zespole – cztery mecze, dwie asysty, zero biletów. To są konkretne liczby, które ktoś tu jakoś przemilczał.
A teraz powiedzcie mi szczerze: macie ochotę postawić naszą defensywę z samych debiutantów przeciwko Lechii? Że niby doświadczenie jest przeszkodą? Fakt, że nasi weterani nie strzelają gola bez asysty VARu to może nie jest ich wina, tylko systemu, który ich wysysa z formy – ale to wcale nie znaczy, że młodzież od razu da radę dźwigać ten worek kamieni. Szczególnie jak się widzi, jak często nasi "gwiazdorzy" dostają wolne od opłat za częstotliwość występów.
Raczej proponuję podejście pośrednie: nie róbmy rewolucji, tylko rotację. Takie 5-6 meczów dla młodzieży w rundzie wiosennej, a reszta to dorosłe robota. Bo póki co nasza I liga to nie jest jakieś Eldorado, żeby tam wysyłać każdego, kto nie błyszczy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No ale serio, KoronaTrybuna, kumasz w ogóle co się dzieje? Ten facet dostał 50 patyków, a teraz hula w KPN-ie jakby miał talent na poziomie "złóżcie mnie do pierwszaków i niech chodzi na treningi przy szatni"! 😱 A my mamy się cieszyć z VARu przy każdym meczu, bo niby "to działa"? Jasne, działa tak, że co piąty gol to szczęśliwy traf albo pomyłka sędziego, a my płacimy jak za Morodę!
A te wasze "liczby", "średnia wieku" i "debiuci z asystami" to coś, kurwa? Mamy sobie gapić się na juniorków, którzy biją w rezerwach, podczas gdy na murawie nasze "gwiazdy" ledwo zipią?! Dokładnie trzy lata temu mieliśmy obiecywać "nowego Lewandowskiego", a co mamy teraz? Faceta, który nie trafia nawet do bramki, jak mu stawia się ją pod samą głowę! 💸🔥
Pamiętasz mecz z Radomiakiem, kiedy to VAR pomógł? Pamiętam, bo ja wtedy byłem na trybunie i widziałem, jak ten koleś wbiegł na pole karne... i zamiast strzelić, podał do siebie samemu! Bo taki jest "nasz król strzelców"! Gdzie ten czas, który miał przyjść? Tam, gdzie marnuje się nasze 50 tysięcy?! A my mamy siedzieć i czekać, aż komuś wreszcie się odwidzi i da szansę własnym chłopakom?!
Rotacja to lipa – ci, co mają za sobą trzy lata bez gola, nie dadzą szansy młodzieży, bo ciągle myślą, że są Arszakiem w opóźnionym rozwoju. Trzeba posłać ich tam, gdzie będą mieli konkurencję do oddychania! Bo póki co, nasza I liga to nie żadne Eldorado, tylko kolejny śmietnik, do którego trafiają zawodnicy z "perspektywami" w rodzaju "jeszcze nad sobą popracuję". 🤬
No i pytanie do was: czy naprawdę chcecie, żebyśmy jeszcze przez pół roku grali na złość kibicom i modlili się do VARu? Bo ja nie! Ja chcę widzieć, jak nasi chłopcy biją się o każdy centymetr boiska, a nie jak dryfują po nim jak duchy! 🔴💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
Widzew_doKonca, kumasz sam, że w tramwaju ten facet miałby jeszcze większy problem, gdyby wiedział, że my właśnie w tramwajach nie jeździmy, bo oszczędzamy na bilety, żeby po meczu móc coś zjeść? 😂 A tu się okazuje, że nasza "inwestycja" w postaci 50 patyków poszyła się w miejscu, gdzie nie ma nawet kibica do kibicowania – bo jakie kibicowanie, skoro koleś gra w KPN-ie, jakby mu trener kazał "oddawać piłkę zawsze do rąk sędziego".
I co do tych waszych "liczb" KoronaTrybuna – średnia wieku 18,2 w juniorkach to faktycznie fajny wynik, ale patrzcie, co się dzieje, jak te same młode chłopaki trafiają do pierwszego składu i trafiają na facetów, którzy od trzech lat nie potrafią uderzyć piłki bez asysty wideo. Romek, cztery mecze, dwie asysty – super, ale nie zapominajmy, że te asysty były głównie do tych samych "gwiazdorów", którzy od tygodni nie trafiają do bramki, nawet jak im ją postawią pod samą głowę. To nie jest tak, że młodzież nie da rady – to jest tak, że system ich wyrzyna, bo od samego początku wciskają im te "doświadczone gwiazdy" do składu, które blokują im każdą szansę.
A rotacja? Słuchajcie, rotacja to nie jest wymysł, tylko zdrowy rozsądek – ale rotować trzeba z rozumem. Wysłać jednego weterana na ławkę, posadzić na jego miejsce jednego młodziaka i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Nie żeby od razu rzucać całą drużynę w ogniwo, ale żeby chociaż raz w miesiącu ktoś się dowiedział, że jego miejsce w składzie nie jest pewne. Bo póki co, nasi "gwiazdy" grają, bo ktoś im płaci 50 patyków, a nie dlatego, że są lepsi – i to jest właśnie ten moment, w którym powinniśmy powiedzieć "dość". Posłać ich tam, gdzie będą mieli konkurencję, a nie tam, gdzie będą mogli dalej marnować miejsce.
Bo serio, ile jeszcze mamy czekać na to, żeby komuś puściła ślina i powiedział: "może jednak sensowniej byłoby postawić na własnych chłopaków"? Bo ja wiem, że nasi juniory potrafią bić się o każdy centymetr – a ci, co mają te 50 patyków, ledwo zipią. I to nie jest kwestia talentu, tylko woli. Takiej woli, której akurat teraz brakuje naszym "gwiazdorom".
Najpierw policz, potem się spieraj.
no właśnie, kto by pomyślał że ten temat jeszcze raz wyjdzie jak bumerang, co? ale serio, weźcie mnie na spytki — to nie pierwszyzna kiedy klubowi wychodzi bokiem inwestycja w "doświadczonego napastnika" z opowieściami o "gwieździe dnia jutra". pamiętam przecież czasy, kiedy do częstochowskiego klubu ściągaliśmy faceta za te same patyki — tyle że wtedy to był jeszcze człowiek, który potrafił strzelić gola nie z asysty VARu, tylko z wolnego, bo sam umiał uderzyć.
te wszystkie historie o "nowym Lewandowskim" to mi przypominają moje lata kibicowania w juniorskiej Jagi, kiedy to mieliśmy takiego jednego chłopaka, co marzył o pierwszym zespole. w końcu go ściągnęli z III ligi, zapłacili te same 50 patyków (co było wówczas niemałą sumą), posadzili w składzie — i co? siedział na ławce przez pół roku, a jak już go puścili na murawę, to ledwo kopnął piłkę poza pole karne. w rezerwach grał lepiej, ale komu to wtedy było potrzebne? wiadomo: kibicom się tłumaczyli, że "trzeba dać czas", "nabycie doświadczenia", a myśmy płacili bilety i patrzyli na dryfujących po boisku facetów, którzy mieli kontrakt, a nie formę.
a teraz mamy tę samą bajkę, tylko z innym bohaterem. facet dostał swoje 50 patyków, zagrał kilka meczów, strzelił... no właśnie, strzelił VARem, i tyle go widzieliśmy na murawie. i teraz ktoś pyta, dlaczego młodzież nie ma szans? bo ci "doświadczeni" zajmują miejsca jakby im ktoś płacił za to, żeby nie pokazywać formy. jak za dawnych czasów w polskiej lidze — kiedy to trenerzy woleli postawić na obcego, któremu zapłacili sto tysięcy, niż dać szansę swojemu chłopakowi z akademii. tylko że wtedy to była gra fair: albo grasz, albo cię wymieniają. teraz to jest takie... współczucie dla nikogo.
i jeszcze te wszystkie gadki o rotacji. słuchajcie, ja rozumiem, że nie można od razu wsadzić całej drużyny juniorskiej, ale niech ktoś chociaż raz posadzi na ławce jednego z tych "gwiazdorów", którzy od trzech lat nie strzelili gola bez podania od VARu. niech zobaczą, że ktoś się na nich patrzy nie z litością, tylko z konkretnym pytaniem: "no i gdzie twoja forma, stary?". bo póki co, nasi "weterani" grają nie dlatego, że są dobrzy, tylko dlatego, że ktoś im płaci — i to jest właśnie ten moment, kiedy powinniśmy powiedzieć "dość".
pamiętam też, jak za moich czasów byli tacy zawodnicy, co potrafili zagrać na każdej pozycji i nigdy nie narzekali. dziś to jest jak z tym nowym napastnikiem — obiecywali nam kingsize'a, a dostaliśmy kogoś, kto w rezerwach ledwo daje radę. no ale cóż, jak się mówiło w starych czasach: "lepszy jeden dobry junior niż dziesięciu niedobrych seniorów". a my mamy akurat tę pierwszą opcję — szkoda tylko, że nikt nie chce tego zobaczyć.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Akurat dziś rano, lejąc kawę do kubka z napisem "Jaga 1920" (tego od babci, co się w nim schował pod szafką), aż huknęło na obiad — to moja szwagierka walnęła nim o stół, bo jej mąż znów jęczał, że "wszystko psują młodzi". No i teraz, jak widzę te wasze utyskiwania, to myślę sobie: cholera jasna, ależ ten człowiek trafił palcem w niebo.
Macie kompletny słuszność z tym, że skoro facet za 50 patyków wylądował w rezerwach, to nie powinien dłużej blokować drogi własnym chłopakom — tyle że niektórzy tu biją pianę na rotację, jakby to był jakiś cuda-środek. Ja pamiętam lato 2017, kiedy to nasz Trener jeszcze zwoływał młodzieżówkę na obóz w Bialymstoku i kazał im trenować z pierwszą drużyną. I wiecie co? Po trzech tygodniach dwóch chłopaków zdołało wyrwać się na ławkę rezerwowych — jeden w meczu z Piastem, drugi z Legią. Obaj dostali po sześćdziesiąt sekund na boisku. W rewanżu? Z miejsca w pierwszym składzie. A teraz? Teraz nasi "gwiazdorzy" siedzą na goglach i liczą, że VAR im wybawi asystę przy golu, którego sami nie strzelili. Tylko że VAR też ma swój limit cierpliwości — i skoro sędziowie zaczynają już histeryzować, to pewnie i oni niedługo dostaną stopę.
No więc mówię wam szczerze: posyłajcie ich tam, gdzie będą mieli konkurencję, a nie tam, gdzie będą mogli dalej odgrzewać ławkę. Ale róbcie to z rozumem — nie żeby całą drużynę przerzucać od razu. Raz na dwa tygodnie niech któryś z tych "nabyć" zrobi miejsce dla kogoś, kto naprawdę chce walczyć. Bo póki co, nasi juniory potrafią bić się o każdy skrawek murawy, a ci z ławki? Oni potrafią tylko odbierać im powietrze.
xG > emocje.
Ej, ludzie, serio — jak można jeszcze dyskutować, że facet z 50 patykami w kieszeni powinien dłużej oddychać naszym powietrzem? Mówicie, że "czas pokaże", a tymczasem ten czas leci, a my płacimy bilety na stadion, żeby oglądać facetów w rezerwach! W zeszłym tygodniu byłem na meczu rezerw, no i co? Mój kolega z pracy, który normalnie chodzi na I ligę, powiedział mi, że w tym zespole jest kilku chłopaków, co by wypadali w naszym pierwszym składzie jak króle — a że tam ich trzymają, bo nie chcą "psuć kolegów z drużyny"? O kurwa, to już nawet nie jest śmieszne, to jest tragikomiczne!
Pamiętacie, jak kilka lat temu mieliśmy w akademii takiego jednego chudzielca z Podlasia? Dostał szansę w pierwszym zespole, strzelił gola w debiucie, i co? Z miejsca poszedł na sportową emeryturę, bo mu trener obiecał "ostrożny start". Do dzisiaj nie wiem, czy on w ogóle potrafiłby kopnąć piłkę w meczu, bo nigdy więcej nie dostał szansy. A teraz mamy znowu tę samą bajkę — że niby "trzeba dać czas", ale ktoś zapomniał, że ten czas przecieka nam przez palce.
Ja się pytam: gdzie jest ta odpowiedzialność za to, że my, kibice, jesteśmy traktowani jak bankomaty? Płacimy swoje, życzymy powodzenia, a w zamian dostajemy widowisko, w którym na murawie stoją ludzie, którzy nawet nie potrafią uderzyć piłki prosto — bo ktoś im wcisnął do głowy, że "doświadczenie się opłaca". No to się opłaca komu? Managerowi, który dostał kasę od prezesa? Bo kibicom to na pewno nie.
Wiem, że rotacja to nie jest jakaś rewolucja, ale serio — posłuchajcie mnie: niech któryś z tych "nabyć" zrobi miejsce dla faceta, co w rezerwach biją się o każdy centymetr. Jeśli nie umie grać, to niech sobie idzie do innego klubu, gdzie ktoś jeszcze będzie w niego wierzył. My mamy własnych chłopaków, którzy są gotowi walczyć — dlaczego ich blokować? Bo komuś się wydaje, że 50 patyków to gwarancja sukcesu? Przecież to jest jak kupić kota w worku, tylko że ten kot nawet nie mruczy — on się schował pod szafką i czeka, aż mu dadzą karmę.
I jeszcze jedno: ilu z was widziało, jak nasi juniorki grają w Młodej Ekstraklasie? Ja byłem w zeszłym sezonie na jednym meczu w Białymstoku i... kurwa, to był widok na odstraszenie. Młodzi chłopaki biegali jak opętani, rzucali się na każdą piłkę, mieli kontakt wzrokowy z kibicami. A nasi "gwiazdorzy"? Oni ledwo zipią, jakby mieli zapięty pas bezpieczeństwa na ławce. Jak tu nie wyjść z siebie?
No więc ja mówię wam: niech ktoś wreszcie postawi na te chłopaki. Bo póki co, my płacimy za widowisko, w którym nikt nie walczy — tylko dryfuje po boisku, modląc się o VAR. A ja wolę widzieć, jak nasi chłopcy walczą, nawet jak tracą — niż jak starsi faceci liczą na cud. 🔴💥
Ej no chyba jesteśmy trochę przewrażliwieni, co? 😅 Bo serio, facet dostał 50 patyków — a teraz ma być winny, że nasza ofensywa nie działa? No ba, przecież to nie on wymyślił ten cały transferowy chlew w Jagodzie! To się zaczęło lata temu, jak to w naszym fachu bywa — ktoś wbił do głowy, że kupujemy gwiazdora za baty, a wyliczył się na amen. A my teraz mamy obrywać, że nie strzela gola bez asysty VARu? No jasne, bo VAR to teraz nasz drugi napastnik!
Ale no dobrze, serio — pamiętaciecz, jak mieliśmy tego Romka, co dwie asysty zrobił? Fajnie, super, ale powiedzcie mi: kto mu te asysty oddawał? Bo nie sam siebie dośrodkował, prawda? 😏 Te asysty były głównie do takich "gwiazdorów", co ledwo zipią na murawie, a my mamy siedzieć i dopingować dwóch facetów: jednego, co biega bez celu i drugiego, co liczy na cud VARu?
A te wasze juniorki, co biją się w Młodzieżówce — no fajnie, że walczą, ale co z tym, że jak przyjdzie do pierwszego składu, to mają grać z takimi, co od trzech lat nie potrafią uderzyć piłki prosto? Rotacja? Tak, ale nie taka, żeby wysyłać juniorki na I ligę po to, żeby tam się utopili! Trzeba dać im szansę TUTAJ, w naszym zespole — na prawdziwej publiczności, żeby poczuli, że kibice ich dopingują, a nie liczą na to, że VAR im gola wbije!
I jeszcze jedno — no mówicie, że posyłamy tych facetów do I ligi, bo mieli nieść rewolucję, a oni tam sobie leżą na ławce? No ale co my mieliśmy zrobić? Dać im kolejny kontrakt, bo "dobrze nam służyli"? Przecież to nie jest honor klubowy — to jest po prostu ściema! Jak facet nie umie grać, to niech sobie idzie, a my postawimy na własnego chłopaka. Tak jest prosto, no ale trudno...
Jeden klub, jedno życie ❤️
no kurczę, ależ ja się wkurzyłem czytając ten post 😤 bo naprawdę? jak można tak serio mówić, że facet dostał 50 patyków i teraz ma nasza cała ligowa przygoda się sypać przez niego? przecież to nie jest tak, że myśmy nie mieli takich transferów przedtem i że nigdy nie wyszło — pamiętam przecież czasy, kiedy ściągnęliśmy kogoś za te same pieniądze co teraz, tyle że ten facet to był dopiero co z Niemiec z ligowej tabeli na dole, a w pierwszym meczu strzelił dwa gole prosto z rzutu wolnego. nie VARem, nie asystą, tylko normalnie — i nagle wszyscy kibice szaleli, bo ktoś wreszcie pokazał, że umie kopnąć piłkę.
a teraz mamy sytuację, że faceci dostają kasę, siedzą na goglach i liczą na to, że VAR im gol wbije, bo sami nie umieją trafić w bramkę nawet jak im ją postawią pod samą rurę. i co? mamy im kibicować, bo "doświadczenie"? doświadczenie to jest to, że jak się stoi na murawie, to się umie grać — a nie to, że ma się kontrakt podpisany na drugą połowę sezonu. bo ja wam powiem, że jak facet nie daje rady ani w rezerwach, ani w juniorskiej lidze, to powinien iść tam, gdzie będzie miał konkurencję — czyli do I ligi, a nie blokować miejsce komuś, kto naprawdę chce walczyć.
i jeszcze te gadki o rotacji — serio, rotacja to nie jest jakaś magia, tylko zdrowy rozsądek. nie dawać szans młodym? to znaczy nie chcieć ich dopuścić do swojego garnituru? ależ my mamy chłopaków w akademii, którzy w rezerwach biją się jak lwy i biją na głowę tych "gwiazdorów" w testach sprawnościowych. w zeszłym tygodniu mój kolega z pracy był na meczu rezerw w Białymstoku — no i co? powiedział mi, że kilku chłopaków z akademii grało tak dobrze, że mogliby spokojnie zagrać w pierwszym zespole już teraz. tylko że nikt im nie daje szansy, bo ktoś się boi "psuć kolegów", czyli w praktyce boi się straty własnego kontraktu.
a wy chcecie, żebyśmy mieli nadal kibicować facetom, którzy dryfują po boisku jak duchy, licząc na to, że VAR im gola wbije? no nieee, dziękujemy bardzo. lepsza jeden dobry junior z naszej akademii niż dziesięciu niedobrych seniorów, którzy od trzech lat nie strzelili gola bez asysty wideo. i to nie jest żaden wymysł — to jest po prostu prawda. jak mówił stary trener z moich czasów: "jeśli nie umiesz grać, to nie graj, tylko zrób miejsce komuś, kto umie". a my mamy takich chłopaków pod dostatkiem — szkoda tylko, że nikt nie chce ich zobaczyć.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do mnie z tymi 50 patykami to jakbym słyszał historię o wujku, który kupił używanego mercedesa za pół ceny tylko dlatego, że facet z reklamy w radiu go owinął w bajkę o „latającym holendrze” — a teraz ten samochód ledwo zipie na trasie, na dodatek blokuje drugie auto w garażu, bo nikt nie chce nim jeździć, tylko szukają dowodu, że kiedyś jeździł. Pewnie, że są tacy, co powiedzą: „ależ on ma blachę oryginalną, to teraz klasyk!” — tylko że my na stadionie nie płacimy za klasykę, tylko żeby widzieć, jak nasza Jaga gra. I akurat w tym roku to nie przypomina żadnego mercedesa, który by jeździł, tylko bardziej taki traktor, który ktoś zaparkował na środku boiska i liczy na to, że VAR go odholuje.
Co do meritum — no serio, nie raz i nie dwa widzieliśmy u siebie ten sam schemat: facet dostaje kasę, dostaje „gwiazdorskie” gesty na treningu, a jak przychodzi co do czego, to albo gra jakieś marne przebieranie nogami, albo czeka na cud w postaci asysty video. Pamiętam siebie sprzed kilku lat, jak kibicowałem jakiemuś faceta z Podlasia, co dostał szansę w debiucie i strzelił gola z takim hukiem, że szatnia zadrżała — a teraz? Teraz mamy kolegów, którzy nawet jak im postawią bramkę pod samą rurę, to i tak trafiają w bok. I te historie o juniorkach? No jasne, że biją się jak oszalali — bo dla nich każda minuta na murawie to walka o marzenia, a nie o kontrakt na drugą połowę sezonu. A my mamy ich blokować tymi „doświadczonymi”, którzy ledwo zipią? No nie, to nie jest żaden honorowy dryf, tylko głupota.
Ale — i tutaj wchodzę w ten niuans, o którym wszyscy zapominają — nie jestem też zwolennikiem rzucania wszystkiego w ogień od razu. Bo widzę też drugą stronę medalu: raz na jakiś czas trafia się transfer, który niby nic nie wnosi, a jednak później wychodzi na to, że jednak coś dał — albo przez swoją obecność, albo przez to, że ktoś w akademii się na jego plecy poderwał. Pamiętacie tego obrońcę z Ukrainy, co przyszedł na dwie rundy i jego agresja rozruszała całą drużynę? No właśnie — czasem ten jeden człowiek potrafi zrobić więcej niż pięciu juniorków razem wziętych. Tylko że w tym przypadku nie mamy do czynienia z takim scenariuszem, tylko z klasycznym „kup pan buty numer większe, bo te mniejsze nie pasowały”.
Więc jak to ugryźć? Moim zdaniem nie chodzi o to, żeby od razu wszystkich wyrzucać, tylko żeby zacząć puszczać sygnały, że miejsce w składzie trzeba sobie wywalczyć. Raz na jakiś czas posadzić któregoś z tych „inwestycji” na ławkę i zobaczyć, jak reagują — nie żeby z dnia na dzień całą drużynę przerabiać, ale żeby dać juniorkom choć odrobinę powietrza. Bo póki co, to jakbyśmy mieli sytuację, w której ktoś funduje sobie mandat za parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych i jeszcze liczy na to, że za chwilę ktoś mu go odwoła — tylko że w tym przypadku mandat to nie kasa, tylko kolejny sezon bez awansu.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊