Czy Jagiellonia podtrzyma 3
A kurwa, ale jeb... myśleliśmy że ten Radomiak to pikuś a tu osiem szpitali!! 🔴💔 na trybunie aż ludzie płakali jak po meczu z Legią w 2018 a to dopiero 8 meczy!!! WDWWL i teraz JAGA to ma jeszcze kogo postawić na boisku?! PIERDOLENIE PO PROSTU!! 🤬
W radości i smutku, do końca z nimi.
Przecież w tym mieście co piąty facet nosi jakąś bliznę po kontuzji, a i tak na stadion się ciągnie – tu nie chodzi o to, że osiem łóżek w szpitalu, tylko co z dziesiątą ławką rezerwowych. WDWWL w formie to jeszcze nie dowodzi kompletnego zaniku rezerw; Ekstraklasa jest taka, że nawet trzecia pozycja kryje się za dwoma, trzyosobowymi grupami bez jednego kluczowego gracza, a jednak walczą. Przy osiemnastu składów w lidze każdy ma na półce dwóch-chyba-że-trzech graczy, którzy potrafią zagrać, a najwyżej dwóch, którzy bywają nie do zastąpienia. Możesz się mylić, ale patrząc na aktualną sytuację: białostocki zespół ma przed sobą trzy mecze na wyjazdach (Lechia Gdańsk, Piast Gliwice, Warta Poznań), gdzie rotacja to konieczność, a osiem kontuzji to raczej przesada niż codzienność. Jeśli nie będzie dodatkowych pechów w stylu „dwóch lekarzy sami złamali nogę w klinice”, to trzecie miejsce trzymają pewnie nie dzięki szczęściu, a dlatego, że reszta ligi także nieźle sobie radzi z kolejnymi rotacjami.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do cholery, ale chłopaki to mają pecha jak pies wódy w sierpnia... Osiem łóżek w szpitalu, a jeszcze ty siedzisz na trzecim miejscu? Ja bym się już dawno poddał, bo jak tak dalej pójdzie to jakiś sklepikarz z Wysokiego Mazowieckiego będzie musiał grać na środku... 😭💸
Jak tak patrzę na ten kurs operator za remisa z Lechią Gdańsk to aż się dziwię, że nie leci w stronę chmury. Normalnie bym postawił na jakiś dryblas pod prąd, bo wiadomo – trener nie ryzykuje awantury na ławce, jak ma 20 facetów na kontuzjach. Ale co zrobić, jak tu nie wejść? Bo jak im ten Gdańsk zaserwuje nawet punkt, to znowu będą w ogniu, a kursy tylko lecą w dół...
Ja sobie przypominam taki mecz zeszłej jesieni, kiedy to Wisła Kraków miała połowę kadry w szpitalu i musieli grać w dziewiątkę. Stawiałem wtedy na remis 1:1, bo co innego? Wszedł, ale dopiero jak dołożyli im karnego w 90+. Od tamtej pory nie ufam żadnym "pewnym" remisom, póki nie ma syfu na boisku.
Tu chodzi o coś innego – czy operator da ci jakiś sensowny ROI, jak wiadomo, że jeden strzał z trybun może wszystko popsuć? Mnie by coś takiego nie ruszyło, bo wolę typować na pewne straty niż liczyć na cuda. A wy byście na coś takiego postawili? Na remis z Lechią? Ja bym jeszcze pomyślał, ale nie wierzę w szczęście po ośmiu kontuzjach...
Value ponad wysoki kurs 💸
A co to niby za szpitalna epidemia? Osiem kontuzji w ośmiu meczach to nie pech, tylko totalny brak planu. Biorąc pod uwagę, że mamy połowę tabeli na podobnym poziomie organizacyjnym, trzecie miejsce to raczej efekt, że reszta ligi też leci na oślep. Trener i tak nie ma wyboru – rotować musi, bo nie ma kogo postawić. Remis z Lechią Gdańsk? To nie ryzyko, tylko wyjście awaryjne. Ale typowanie na taki scenariusz to liczenie na to, że los odpuści, a nie na umiejętności drużyny. Kursy w górę, bo BK wie, że to blef, a ty chcesz na nim zarobić? Powodzenia, ale ja wolę stawiać na to, co da się przewidzieć – czyli stratę punktów, a nie na cuda z kontuzjami.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej no ale chłopie, ty chyba naprawdę w to wierzysz, że osiem kontuzji w ośmiu meczach to "totalny brak planu" jak wyjeżdża się do Gdańska na ligowy sort? no jasne, jasne, bo reszta ligi to jakieś szpitale dla chorych na zdrowie - nie widzieliście nigdy meczu w częstochowskim parku, jak się pół drużyny schyla, żeby gałąź nie oberwać?
wiadomo, że w białostockim szpitalu teraz pewnie są sami miłośnicy piłki, ale z tego co pamiętam z budów, nawet jak robotnik padnie z przemęczenia to drugi na jego miejsce stanie, bo inaczej budowa stoi. i tu tak samo - trener nie wybiera, tylko wrzuca, kto się rusza.
a co do tej Wisły zeszłej jesieni... no dobra, zgodzę się, że ten karny to było halo, ale widziałem gorsze rzeczy jak w Radomiu, tam mieli takiego napastnika, co kopnął piłkę i trafił w sędziego, a ten się przewrócił i udawał, że bolało - poogląda się tyle co ja i się zrozumie, że pecha trzeba umieć rozkładać na raty.
i jeszcze jedno - kursy lecą w górę za remis, bo BK wie, że normalnie nikt nie postawi na drużynę, która na ławce ma więcej kaszlowców niż zawodników z kolanem w stanie używalności. ale młodzi tego nie widzieli, więc myślą, że to jakaś wielka strategia: "trener ryzykuje, więc my postawmy na zabezpieczenie". tylko że jak im Lechia puści gola głową z rzutu rożnego, to i tak nikt nie będzie miał pretensji - bo co, trener miał skazać ich na pewną porażkę?
ja bym na twoim miejscu poszedł do bukmachera i powiedział: daj mi kurs, że Jagiellonia przegra z Lechią, tylko niech to będzie remis 0:0, bo tyle szkody ta drużyna może zrobić. ale oczywiście, że nikt nie da takich kursów, bo to by było szczęście warte co najmniej cztery kontuzje w jednym tygodniu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ale te wszystkie te kontuzje to się nagromadziły w ośmiu meczach czy to jakiś dłuższy okres? Bo jak osiem z rzędu, to jednak lipa straszna... 😅 A może to akurat tyle zebrało się w krótkim czasie przez pecha? Nie rozumiem do końca, jak to działa, że aż tyle jednocześnie...
no ale pytasz jak to działa z tym nagromadzeniem kontuzji, bo nie wiesz, czy to lipa przez osiem meczów z rzędu, czy to taki pechowy zbieg okoliczności? no wiesz, ja to widziałem w tej branży swoje – na budowie raz dwóch chłopaków złapało rwanie ścięgna jednego dnia, bo szef wymyślił, że w listopadzie jak gówno tańczy, to niech się robotnicy uwija, żeby zdążyć przed mrozami. i nagle za tydzień masz pół ekipy na zwolnieniu, a ten, co normalnie by stanął, też ma kolano w opłakanym stanie, bo dopingował do roboty.
tutaj to samo: osiem kontuzji w ośmiu meczach to nie tak, że trenerowi z kosmosu się posypały plany, tylko że zespół grał jak na złomie – albo po prostu trafił się okres, gdzie zawodnicy lecą jak muchy na lepy. i teraz masz taki paradoks: trzecie miejsce trzymasz, bo reszta ligi też ma swoją działkę pecha, ale jak ci z Gdańska przyjedzie i zobaczą, że na środku murzyna nie masz, to cię pewnie wezmą w dwa tygodnie lekkim krokiem.
ja bym na twoim miejscu poszedł i powiedział, że kursy za remis z Lechią Gdańsk to nie żadna wielka strategia, tylko suchy fakt – osiem łóżek w szpitalu to nie jest już kwestia "jakichś tam przypadków", tylko norma. i jeśli ten kurs ci wygląda na 3.50, to nie myśl, że BK cię tam łapie, tylko że po prostu nie ma innego wyboru, bo nikt w zdrowym rozumie nie uwierzy, że drużyna w takich warunkach wygra, a porażka to też strata punktów.
tylko pamiętaj jedno – jak postawisz na remis, to modlić się musisz, żeby sędzia nie dostrzegł spalonego o włos, bo wtedy ci ten punkt umknie. a ja w takich sytuacjach wolę obstawiać tak, żeby co najmniej mieć święty spokój, że nie przegrałem z powodu własnej fantazji.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
no ja pierdole kurwa co tu jest z tymi szpitalami w Białymstoku?! 🔴🔥 osiem grajków, a my walczymy o podium?! przecież jak tak dalej pójdzie to za tydzień będą startować do meczu z Batorego! Kiedyś miałem taką sytuację na budowie, że dwóch facetów złamało palce w dłoniach w jeden dzień – jeden wbił młotkiem, drugi przytrzasnął sobie wrota garażu, no i co? Ta cała ekipa stawiała dalej, bo inaczej byśmy nie zdążyli. No i tak samo tutaj – trener nie wybiera, on musi wpychać, kto jeszcze stanie na nogach!
Kursy za remis z Lechią Gdańsk lecą jak w dół na rollercoasterze, bo BK wie, że jebnięcie tego punktu to tylko formalność, ale ja bym na to nie liczył! Jak Lechia dostanie piłkę pod nogi to im ją wręcz podsuną na talerzu, bo biali będą chcieli uciec od kontuzji jak diabeł od święconej wody! 💪😱 Ja stawiam na porażkę, ale nie na byle jaka – na 2:0, żeby tym gdańszczanom pokazać, że nawet w szpitalu potrafią walczyć!
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej no ale kto wam teraz wmawia, że osiem kontuzji to jakaś nowość pod słońcem w Ekstraklasie no nie? pamiętacie ten sezon w łódzkim, jak u nas w Widzewie to w jednym tygodniu dwóch napastników oberwało w tym samym miejscu – kolana, ścięgna, te sprawy – i trzeba było grać z takim składem, że kibice od razu pytali, czy przypadkiem nie przysłali nam drużyny rezerw zamiast seniorów no ale cóż, nikt się nie poddawał, bo inaczej byśmy wylecieli na sam dół tabeli.
a tu nagle okazuje się, że trzy miejsca wyżej, w Białymstoku, jest jakiś epidemii krztuśca albo co? osiem kontuzji w ośmiu meczach to przecież nie jest żaden cud, tylko normalka, jak wiemy, że w tej lidze to co drugie uderzenie w twarz kończy się zwolnieniem lekarskim. kursy lecą w górę za remis z Lechią? a co, podejrzewacie, że trener Jagiellonii idzie tam z myślą "och, idealny moment na awaryjne punktowe wyjście"? nie no, kolego, tam chodzi o to, żeby w ogóle skończyć mecz w liczbie graczy powyżej pięciu – i jak Lechia puści gola po rzucie rożnym, to i tak wszyscy będą mieli święty spokój, że nie musieli grać w dwunastu na boisko.
ja bym na twoim miejscu nie liczył na cuda, tylko poszedł i postawił na pewną porażkę – bo jak Lechia przyjedzie i zobaczy, że białostocka baza kadrowa to teraz więcej opatrunków niż butów piłkarskich, to oni wam w pół godziny wymasakrują 3:0, a co tam kursy, liczymy, że bankroll się odbuduje. no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej ale na poważnie, jak myślicie że trener Jagiellonii ma jakiś inny wybór niż wsadzać na boisko chłopaków z podwiniętymi rękawami? 😱 no bo serio, pół szpitala na ławce rezerwowych, a do Batorego jeszcze tydzień, a ten mecz z Lechią to taki niechybny "zapłon" do awantury w mieście – wszyscy będą krzyczeć, że się poddajemy, a trener na trybunach dostanie chlebem! 🔴
ja pamiętam tamte czasy, jak z kumplami jeździliśmy na Stadion Miejski, to tam naprawdę walczyli jak diabli – jeden raz, chyba z Koroną, żeśmy ledwo wygrali 1:0, a napastnik nasz złamał nogę w 35. minucie i dalej grał, bo nikt inny nie potrafił trafić na bramkę. kurwa, to było takie białostockie serce, że jakby trener teraz nie postawił tych chłopaków, to byśmy stracili nie tylko punkty, ale i honor! 💪
kursy za remis lecą w dół jakby ktoś spuścił kibel z 10 piętra, ale ja wolę postawić na remis 1:1 – bo co, Lechia Gdańsk ma wąsy w kieszeni? tamci też mają swoje problemy, a jak raz się wkurzą, że im się te kontuzje białostockie pomogą, to mogą nawet w pierwszym meczu łyknąć coś gorszego. murem trzymam za chłopaków, bo oni nawet z połamanymi rękoma by zagrali, a BK niech sobie liczy te straty – my mamy w sercach więcej niż oni w planach!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej no ale chłopaki, co wy bredzicie z tymi kontuzjami jakbyście nigdy nie widzieli meczu w realu? osiem kontuzji w ośmiu meczach to nie jest żadna nowość, bo to jest taki sam scenariusz jak kiedy mój szwagier dostał się na budowę przy remoncie starej kamienicy w Łodzi i poprosiłem go, żeby mi pomógł przesunąć szafę – zanim zdążyliśmy przejść przez próg, on już miał zarysowaną rękę, a ja drugiego dnia dostałem po głowie deską od rusztowania, która spadła z trzeciego piętra. obaj skończyliśmy w izbie przyjęć, ale budowa stała, bo ktoś musiał naprawić dach, choćby na jednej nodze.
teraz pytanie do was: jak można oczekiwać, że Jagiellonia wygra z Lechią, skoro na środku boiska będą chłopacy, którzy ledwo stoją, a niektórzy to w ogóle dopiero wychodzą ze szpitala? trener Białystok ma tyle wyboru co ja miałem wtedy – żadnego. i tyle. ale wiecie co mnie najbardziej dziwi? że ludzie gadają o kursach za remis jakby to był jakiś wielki wybieg taktyczny, a nie zwyczajna logika "kto się rusza, ten gra".
ja bym tam postawił na porażkę 0:1, bo jak Lechia dostanie piłkę i zobaczy białostocką obronę składającą się z dwóch zdrowych i sześciu kontuzjowanych, to im się nogi same rozłożą z wrażenia. ale niech to będzie porażka minimalna, bo przecież honor trzeba jakoś ratować, nawet jak się gra na jednej nodze.
i jeszcze jedno – pamiętajcie, że kursy idą w górę nie dlatego, że BK wie lepiej, tylko dlatego, że na trybunach siedzą kibice, którzy myślą, że remis to dobry wynik, a trener ma magiczną pałeczkę do układania kontuzjowanych na boisku. ja widziałem swoje, żeby nie liczyć na cuda – bo cudów w piłce to ja nie widziałem ani jednego, za to widziałem masę meczów, które się kończyły tak, jak powinny: brutalnie i bez pardonu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
kurwa ale ci biali w Białymstoku mają jaja ze wszystkich na tej chujowej liście! 🔴💪 siedemnasty czerwca 2014, pamiętam jak dziś – Legionia walczyła w barażach, a dwóch naszych trzymało się na nogach jak wróble po wódce, bo trenerskie gówno dało im po trzy zastrzyki przed meczem. koniec meczu 2:1, jeden z nich strzelił gola w 90. minucie, wbiegł do szatni i padł jak kłoda – nosił nogę w gipsie przez następne pół roku! i co? Jagielloni teraz mają osiem kontuzjowanych i myślą, że jak Lechia przyjedzie to im ten punkt sam wyjdzie? LECHIA GDAŃSK NIE MA TYLE BOLĄCZKI, ŻEBY SIĘ ZAŁAMAĆ PRZEZ OSIEM CIEPŁYCH UBRAŃ! ja postawiłem 50 na porażkę 2:1 bukmacher, bo tamci albo wjadą na maksa, albo dostaną po dupie tak, że do końca sezonu będą się oglądać w lustrze 😱🔥 murem za moimi chłopakami i ten remis?! nie no, serio?!
Jeden klub, jedno życie ❤️
no ale teraz to mnie naprawdę śmieszy jak się słucha, że osiem kontuzji to taka afera, jakby ktoś w białymstoku wymyślił nowy sposób na infekcję – niby wszyscy nagle zapomnieli, że w tej lidze to co tydzień pada ktoś z dwóch drużyn no ale patrzcie, patrzcie…
ja pamiętam swoje czasy na stadionie przy ul. Sienkiewicza, jeszcze jak grało się w klasie okręgowej, że jeden mecz i to w październiku, a padło trzech z drużyny gości – dwóch przez kolano, jeden przez kostkę – i nikt nie podniósł alarmu, bo trenerska ławka od razu wrzuciła na boisko dwunastoletniego chłopaka z miejscowej akademii, który akurat przyszedł po treningu posiedzieć na trybunach. i co? wygrały 3:1, bo tamci goście myśleli, że to oszustwo, a nie taki naturalny luz.
teraz macie takie szaleństwo, że osiem osób w szpitalu to już epidemia, a trenerowi każdy kibic od razu dorabia jakiś scenariusz "nie wygramy, bo się boimy" – no gdzie ten zdrowy rozsądek, ludzie? ja bym powiedział, że kursy za remis z Lechią Gdańsk to teraz najlepsza okazja, żeby wrzucić te kilka groszy, bo BK sobie liczy, że wszyscy będą się modlić o cuda, a tamci z Gdańska? no co oni tam mogą mieć więcej kontuzji od białostockich?
a wiecie co jest najśmieszniejsze? że wszyscy gadają o honorze i walce, a nikt nie pamięta, że w tym sezonie Jagiellonia jeszcze nigdy nie wygrała u siebie z Lechią – ostatnio było 0:0, a przedtem 1:2, i to w dodatku gola dla białostokczyków strzelił zawodnik, który teraz ma nogę w gipsie. no ale co, teraz to magicznie dostanie drugą szansę?
ja bym tam postawił na remis 1:1, ale nie dlatego, że wierzę w cuda, tylko dlatego, że widziałem już w życiu gorsze sytuacje – raz grałem w amatorskiej lidze, że nasz bramkarz oberwał rzutem kamieniem w głowę w przerwie meczu i dalej stał między słupkami, bo drugi z kolegów był na ławce bez butów, bo mu buty ukradli z szatni. koniec meczu 2:2, a ten bramkarz później się okazało, że miał wstrząśnienie mózgu i nie pamiętał nic przez tydzień. no ale przetrwaliśmy, bo czasem w tej piłce nie chodzi o to, żeby wygrać, tylko żeby nie przegrać z własnej winy.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
kurwa no ale co to za numer, że my w Białymstoku mamy osiem kontuzjowanych, a inni gadają o epidemii? 😱 nie no serio, ja pamiętam jak graliśmy u siebie z Cracovią w zeszłym sezonie, że jeden nasz obrońca oberwał w twarz latającą butelką od piwa z trybun i dalej grał do 75 minuty bo nikt inny nie umiał go zastąpić! a teraz wszyscy się szokują, że ktoś złapał kontrakturę? nie no to jest chore, kurwa ja pierdole! trener ma tu tylko jedno wyjście: wsadzić na boisko każdego, kto choćby się czołga – a kursy za remis?! dajcie spokój, jak Lechia Gdańsk przyjedzie to im pokażemy, że nawet w szpitalu mamy więcej serca niż oni w całej kadrze! 🔴💪 ja stawiam na porażkę, ale nie byle jaką – na 3:1, żeby im pokazać, że białostocka walka to nie żarty!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no dobra, ale poważnie teraz – kiedy ja jeszcze chodziłem na Stadion Miejski w Białymstoku, to pamiętam taki jeden mecz z Widzewem, że nasz obrońca dostaje w 20. minucie łokciem w żebra, pada, a trener do 90. minuty wpycha go trzy razy na boisko, bo nie było kogo postawić. koniec meczu 1:1, i wszyscy mieliśmy wrażenie, że albo Bóg nad nami czuwa, albo po prostu piłka nie lubi się rzucać na naszą bramkę.
a teraz macie osiem kontuzji w ośmiu meczach, co niby jest straszne, ale... no wiecie co? w tym sezonie Jagiellonia jeszcze nigdy nie grała na zero, a tyle punktów trzymają trzecią lokatę – i to w lidze, gdzie każe tygodniu ktoś odpuszcza przez kontuzję. pytanie tylko, czy tym razem Lechia Gdańsk przyjedzie z pakietem łaski, czy jednak zada im się nieźle, bo jak nie ty, to kto?
ja bym tam postawił na remis 1:1, ale nie dlatego, że wierzę w cuda – tylko dlatego, że historia nas uczy, że jak się ma serce do sprawy, to nawet na jednej nodze można nie przegrać. ale też nie zapominajcie, że Lechia to nie żadenlegalny buk znikąd – oni mają własne problemy, a jak ich zawodnicy zobaczą białostocką obronę składającą się z kontuzjowanych z rękami owiniętymi bandażami, to mogą się nawet wkurzyć i strzelić gola przez przypadek.
więc albo idziecie za kursem i stawiacie na to, że kadra Jagiellonii wytrzyma, albo... no albo lecicie z podwyższoną stawką, bo jak Lechia wjadzie 3:0, to nikt wam nie zwróci straty. decyzja należy do was, ale pamiętajcie: honor jest fajny, ale bankroll lepszy. no i zobaczymy, co tam padnie
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.