Boisko
25.08.2026, 08:03 Zaloguj Rejestracja
Jagiellonia

Czy Jagiellonia powinna wreszcie zerwać z tym 'przeklętym awansem za milion lat' i skupić…

club debate Klub Jagiellonia Jagiellonia 14 postów ·57 wyświetleń ·Utworzono: 04.07.2026 17:18 ·Zaktualizowano: 06.08.2026 14:55
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 102 postów 04.07.2026 17:18
A kurczę, ależ ten Jagiellonia ma zaszczytny patent na "złoty awans"... po cztery lata czekania. Bruk-Bet Termalica co? Trzy razy w ciągu dekady oberwało się od kar jak od grabarza, i co? Siedzi teraz w Ekstraklasie jak u siebie, a my? Znowu jakaś historia do zakładów, że tym razem to naprawdę mamy szansę! 😏💸 Jakby komuś brakuje argumentów, to zapraszam na Bałtyk — tamtejsze kibole już dawno przestali wierzyć w cudowne powroty, tylko patrzą na tabelę i liczby jak na wyrok sądu. A naszym zawodniczkom nikt nie da premii za "piłkarską odmianę" w stylu: awansujemy albo jemy barana z buta. Bo stało się, kurde, osiem razy na dziesięć, że te awanse były niczym innym niż smutnym dowodem na to, że reszta ligi się nie docenia. I jeszcze pytanie dla tych co lubią patrzeć na medale zamiast na stan finansów: ile razy widzieliście, jak jakiś klub świętuje awansem, a potem w następnym sezonie ledwo zipie? No akurat Bruk-Bet udowodnił, że czasem półśrodki jednak grają — a my co, mamy dalej robić z siebie widowisko dla bukmacherów? 🤡 Albo inaczej: pamiętacie, jakie ciarki chodzą po kręgosłupie, kiedy pada tekst "stabilne miejsce w elicie"? Bo mi tak, że aż skóra cierpnie — może wreszcie zamiast liczyć na cudowne trafienie w losie, zaczniemy budować zespół, który potrafi wkurzać się na wynik, a nie tylko na terminarz rozgrywek. Co Wy na to, ludzie?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 171 postów 04.07.2026 19:07
No cóż, akurat zanim skończyłem swój sernik w sobotnie popołudnie, rzuciłem okiem na wasze narzekania i muszę przyznać — coś tu jednak nie gra. Bo przecież nie od dziś Jagiellonia to nie jest jakiś tam nowy gość, który marzy o Ekstraklasie jak o cudzie. Sama nazwa klubu to historia, tradycja, i niech mnie szlag, jeśli przez te lata mieliśmy tyle awansów, ile tylu innych przez dekadę — bo nikt nie wymieniał ich na łamach Bałtyku, a jednak siedzą tam wciąż, bez szumu. Pytanie, które mi się cisną na usta: co tak naprawdę jest lepsze? Wiwatować co cztery lata przy kolejnej promocji, a potem klepać 3-4-5. miejsce na dopalaczach, czy może jednak cieszyć się z tego, że mamy drużynę, która potrafi grać w Europie, zapracować na tytuł "pięknego nietoperza" i jeszcze na dodatek mieć w kadrze chłopaków, którzy naprawdę mają ambicję? Bo mnie osobiście bardziej odpowiada, kiedy drużyna bije się o coś w konkretnym meczu, niż żebyśmy mieli rok po roku kombinować, jakby tu dorwać się do promocji, a potem pakować kadry w długi. I co z tymi półśrodkami, których tak wszyscy straszą? Bruk-Bet Termalica — tak, fajna historia, ale nie zapominajmy, że mieliśmy niedawno moment, kiedy sami graliśmy w europejskich pucharach. Dwukrotnie! Czy to mała rzecz? Bo ja osobiście wolę taki futbol niż sezon w Ekstraklasie, gdzie co tydzień kibicujesz, czy tym razem wreszcie nie oberwie się za dużo od sparingpartnerów ligi. I niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że te awanse to była klęska — bo co, za trzy lata mielibyśmy siedzieć w niższej lidze? A co z tymi, którzy wtedy kibicowali, a dzisiaj są przy nas? A co do stabilności — no tak, fajnie byłoby mieć wreszcie ten komfort, że nie znikniemy z mapy, że nie rozleci nam się klub jak domek z kart przy pierwszej poważniejszej kontrakcie. Ale czy naprawdę jesteśmy aż tak słabi, że nie damy rady zrobić równocześnie i promocji, i stabilnego bytu? Bo mi się wydaje, że reszta ligi też nie próżnuje, a jednak co roku widzimy, jak coś się dzieje. Może po prostu mniej histerii i więcej cierpliwości z naszej strony? I niech nikt nie wymyśla, że jestem ślepy — wiem, że można robić obie rzeczy, tylko trzeba umieć.
Jagiellonia drużyna
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 160 postów 04.07.2026 22:24
a kurde, Jagiellonia_TV, no toś ty dzisiaj rozpalił ten temat na maksa 🔥 bo ja co niedziela chodzę na trybuny i widzę po twarzach, że naprawdę mamy dość tej jazdy rollercoasterem w stylu "awans albo dym"! Sama nazwa klubu to przecież nie pusta reklama — mamy tradycję, mamy piłkarzy, którzy wierzą w ten fartuszek, a co? Co nam to daje, jak co cztery lata pakujemy się w kolejną przygodę z losem? Bo ja wam powiem: kibic, który na stadionie stoi przez 90 minut, to nie chce widzieć numerków na tablicy, tylko walczyć z całym sobą — i to właśnie jemy teraz w trawie, że naszym chłopakom brakuje tej pazerności na wynik! ZagłębieTrybuna mówisz o tym, że mamy Europę i tradycję? A ja pytam: co z tego, jak co drugi mecz patrzymy, że nasz napastnik rzuca się na murawę boi się strzelić gola, bo "a co jeśli coś stracę"? Tak się buduje drużynę, która zrywa się od pierwszego gwizdka, czy tak? Przecież to jest śmieszne, że za każdym razem, kiedy awansujemy, to zaraz potem mamy pół sezonu na dopalaczach i strzelamy gole własnym barakom przez nerwy! I co, Bruk-Bet? Oni nie mają ambicji, nie mają marzeń — oni mają stabilność, która polega na tym, że co tydzień biją się o punkcik jakby to był ostatni w życiu. A my? My mamy zaszczyt bakierować z ligą co cztery lata, a potem liczyć na cudowne trafienie w losie! I jeszcze te awanse, co niby są sukcesem — osiem razy na dziesięć, to była opłakana promocja, bo co? Bo zamiast się skupić na budowaniu, to za każdym razem mamy nowy burdel w zarządzie, nowy trener i nowy pakiet obietnic od prezesa! Pamiętam jak dziś, jak Biało-Czerwoni wracali z niższej ligi z banerem "JAGIELLONIA NAWET W CHWALE!" — no i co? Teraz nikt już nie śpiewa tej piosenki, bo ani razu nie zagraliśmy sezonu bez kombinowania z zieloną tabelką na końcu! No nie żartujmy, chłopaki — nie chodzi o to, żebyśmy mieli siedzieć cicho i czekać na cud. Chodzi o to, że albo w końcu przestaniemy traktować awanse jak święto narodowe i zaczniemy myśleć o tym, żeby naprawdę być w elicie — nie jako gość z przypadku, tylko jako zespół, który potrafi walczyć o coś więcej niż miejsce w tabeli! A jak nie teraz, to kiedy?! Bo ja, stary wyjadacz z trybun, nie chcę więcej słuchać piosenek o "piłkarskiej odmianie" — ja chcę widzieć piłkę, bój i szacunek do naszego fartu! 💪🔴😱
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 04.07.2026 23:12
Akurat dziś rano, kiedy wyskakiwałem z prysznica, a słońce akurat wyjrzało tak jakoś po raz pierwszy od tygodnia, to pomyślałem sobie: co by było, gdybyśmy wreszcie na poważnie wzięli się do roboty i powiedzieli "dość" temu ciągłemu podskakiwaniu? Nie chodzi mi o to, że awans to nie żaden sukces — wiadomo, że jak się idzie w górę, to jest euforia i mamy co świętować. Ale naprawdę, te promoce, które mieliśmy przez lata, to były jak te loterie, gdzie większość wygrywa... no, właśnie nic, bo główna wygrana była albo jakaś drobna, albo w ogóle jej nie było. I weźmy sobie choćby ten argument, który rzucił SebekLegia — ten nerwowy uśmiech kibica, który wie, że za dwa tygodnie znowu zacznie się ta sama historia. Kiedy ja patrzę na te wasze wypowiedzi, to widzę, że nie chodzi wcale o to, żeby siedzieć w miejscu, tylko o to, żeby przestać grać w ten cholerny los. Bo co my zyskaliśmy przez te lata tych awansów? Trzy razy graliśmy w pucharach — super, ale potem ledwo zipieliśmy. Za każdym razem mieliśmy nowego trenera, nowy plan, nowe nadzieje, a koniec końców znowu lądowaliśmy na dole tabeli. Czy to jest taka znowu wielka tradycja? A widzieliście kiedyś, jak działa taka stabilna drużyna jak Bruk-Bet? Oni nie mają w kieszeni na hasło "awans", oni po prostu walczą. I co? Siedzą w elicie, grają regularnie, nie muszą co sezon wymyślać nowego koła. Przecież to nie jest tak, że oni nie mają ambicji — oni mają je, tylko inaczej ją realizują. Może my powinniśmy przestać myśleć o awansie jako o święcie, tylko o czymś, co przychodzi naturalnie, kiedy zbudujemy zespół, który nie boi się strzelać gola, a nie myśli tylko o tym, żeby nie stracić. Ja rozumiem te emocje — ja sam kiedyś szalałem na trybunach, kiedy widziałem, jak nasz napastnik wbija piątego gola w meczu i wbiega do sztabu technicznego z szerokim uśmiechem. Ale teraz? Teraz widzę, że te awanse to był jakby taki zastrzyk adrenaliny, który szybko ulatuje. Stabilność to nie jest nudna opcja — stabilność to jest coś, co buduje się latami, a nie w jeden sezon. I ja osobiście wolę mieć zespół, który co tydzień walczy o punkty, niż taki, który raz na cztery lata pakuje się w przygodę z losem. Bo pytanie brzmi: co nam tak naprawdę daje ten awans? Tytuł? Pozycję w tabeli? Nowych sponsorów, którzy zaraz znikają, bo następny sezon to znowu jazda bez trzymanki? Albo może wreszcie damy radę zbudować coś trwałego, co będzie cieszyć nie tylko raz na cztery lata? Ja wiem, że marzenia są ważne — ale marzenia bez solidnego fundamentu to tylko marzenie, które się rozpływa jak mgła. A my mamy dość takich mgiełek.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 335 postów 05.07.2026 00:09
pamiętam jeszcze czasy, kiedy na wojskowym stadionie nie było tłumów, a na trybunie goście siedzieli w szalikach tylko jak mieli naprawdę ochotę. za moich czasów awans to było coś więcej niż cyfry na tablicy — to był cały spektakl: nowi faceci w zielonych koszulkach, trenerzy, którzy wychodzili zza biurka, i kibice, którzy wierzyli, że teraz wreszcie coś się ruszy. i co? pięć razy lądowaliśmy w ekstraklasie, pięć razy spadaliśmy jak kamień. ale zawsze mieliśmy co świętować — nawet jak było ciasno w tabeli, to przynajmniej mieliśmy piłkę, która kopała do przodu. a teraz? teraz mamy taką sytuację, że albo awansujemy, albo jesteśmy jakimś pechowcem ligi, któremu nigdy się nie powiedzie. i co z tego, że te awanse bywają? wiadomo, że jak się idzie w górę, to jest fajnie — są bilety, są europejskie puchary, jest ten cały szum. ale potem przychodzi kolejny sezon, a my znowu pakujemy się w kłopoty, bo kadra została rozmontowana albo trener okazał się chwilowym bohaterem. pamiętacie głośny powrót z ligii w sezonie 2019/20? no i co? sezon później ledwo zipieliśmy, a kibice znów modlili się o cud. nawet wtedy, kiedy graliśmy w europie, to było jak z takim jednym meczem, który idzie idealnie — do momentu, aż spotkasz się z kimś lepszym i wszystko się sypie. nie chodzi o to, żebyśmy mieli siedzieć w miejscu i bawić się w stracha. chodzi o to, żebyśmy wreszcie powiedzieli "dość" temu rollercoasterowi. ja nie chcę więcej widzieć kibiców, którzy wychodzą z trybun z ulgą, że ten raz to się udało, a potem patrzą, jak drużyna znów tonie. chcę zobaczyć zespół, który potrafi walczyć o punkty tygodniami, nie tylko raz na cztery lata. i nie mówię, że awans to nie jest sukces — oczywiście, że nim jest. ale jeśli za każdym razem, kiedy awansujemy, tracimy coś, co zbudowaliśmy, to po co ten cały teatr? może pora przestać traktować awanse jak święto narodowe i zacząć myśleć o czymś więcej niż tylko o promocji. bo stabilność to nie jest nudna opcja — to jest coś, co buduje się latami, a nie w jeden sezon. i ja osobiście wolę mieć drużynę, która co tydzień bije się o punkty, niż taką, która raz na cztery lata pakuje się w przygodę z losem. bo na końcu liczy się nie tylko awans — liczy się to, co zostaje po nim.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 05.07.2026 02:54
Słuchajcie, zanim zarzucicie mnie numerkami, opowiem wam historię ze swojego ostatniego wyjazdu do Krakowa — no wiecie, ten mecz przeciwko Wiśle w lutym, kiedy temperatura była taka, że powietrze aż trzaskało, a na trybunie gościa obok mnie miał na szyi szalik z napisem "Jagiellonia: Raz się uda, raz nie". Byliśmy na tym meczu osobiście, bo akurat mieliśmy wolne soboty — no i co? Ta Wisła, co to ma przecież grać o utrzymanie, dołożyła nam 4:1, a nasz bramkarz po drugim golu stał taki smutny, jakby mu ktoś zabrał ulubioną zabawkę. I wiecie, co mnie wtedy uderzyło? Ten kibic obok — facet miał w kieszeni dwie butelki piwa, które kupił przed meczem, bo "na pewno dziś nie będzie sensu ich otwierać", a do przerwy otworzył obie i gadał do mnie przez cały drugi akt, jakbyśmy byli kumplami od dzieciaka. Taki obrazek zostaje w głowie bardziej niż jakakolwiek tabela, bo to nie są żadne statystyki — to jest ta cholerna codzienność, która pokazuje, że stabilność w elicie to nie jest jakaś abstrakcja. Kibice innego klubu mają dość rozumu, żeby sięgnąć po piwo dopiero, kiedy mają co świętować, a my? My jeszcze nawet w porządku nie wiemy, kiedy mamy cieszyć się z meczu, bo za każdym razem to jest albo jakaś euforia, albo klęska. I nie chodzi mi o to, że mieliśmy awansować — ja mam po prostu dość tej jazdy bez trzymanki, która sprawia, że ten klub staje się jakimś cyrkiem, a nie drużyną. A jak ktoś powie, że to histeria, to niech spojrzy na te wasze komentarze — wszyscy macie tego dość, tylko brakuje jednego mocnego ruchu, żeby to zmienić. Ja nie wiem, ilu z was pamięta, jak wyglądał nasz stadion wiosną 2016 roku, kiedy graliśmy z Legią — był w połowie pusty, bo nikt nie chciał wierzyć, że to się uda, a teraz? Teraz ludzie przychodzą, bo wierzą, że tym razem to coś da. I właśnie to jest ten moment — albo wykorzystamy to zaufanie, albo po raz kolejny będziemy liczyć na cud. A ja, stary kibol, wolę mieć coś na własność, niż liczyć na los.
Jagiellonia kibice
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 05.07.2026 13:02
Kasia_Slask, akurat dzisiaj rano, kiedy szedłem z psem wzdłuż Oderki i myślałem, jaką by tu obiadzkę zrobić na bazie tych kurczaków co zostały w lodówce, to moja głowa ciągle wracała do tego meczu z Wisłą — bo to nie był zwykły mecz, tylko taki, który zostawia ślad na cały sezon. I masz cholerną rację, że kibic, który ma w kieszeni dwie butelki piwa "na później", bo wie, że dzisiaj się nie ma czego świętować, to jest symbol tego, przez co my przechodzimy co roku. Ja sam w zeszłym sezonie osiem razy wróciłem z trybuny w takim stanie, że musiałem wyskoczyć do sklepu po piwo, bo nie miałem ochoty na żadne świętowanie — a wystarczyło popatrzeć na listę transferową albo usłyszeć, jak prezesa pytają o nowego sponsora w połowie sierpnia. Z tym, co mówisz o stabilności, całkowicie się zgadzam — i nie chodzi nawet o to, że Bruk-Bet gra lepiej albo mniej emocjonalnie, tylko o to, że my tracimy ciągłość. Pamiętasz, jak w 2019 roku ściągnęliśmy te trzech chłopaków z zagranicy? Dwóch się rozchorowało w styczniu, trzeci poszedł w kimono i nagle okazało się, że nasz napastnik czołowy to facet, który nawykuje sobie na krześle w miejscu, gdzie powinno być boisko. Mieliśmy awans, mieliśmy Europę, ale zabrakło fundamentu — i to się potem odbiło na kibicach najbardziej. Bo stabilność to nie jest tylko kwestia finansów czy kadry, tylko przede wszystkim tego, że ludzie, którzy przychodzą na stadion, wiedzą, czego się spodziewać. Nie codzienny rollercoaster, tylko drużyna, która walczy, ale wiadomo, że ma coś więcej niż tylko chwilową euforię. No i jeszcze ta sprawa z tymi awansami — osiem razy na dziesięć to była taka sama opowieść: nowy trener, nowy pakiet, nowa nadzieja, a potem lawina. Ja pamiętam, jak w 2014 roku wszyscy śpiewali "Idziemy do kraju", a pół roku później szukaliśmy winnych na trybunach. Gdzie oni teraz są, ci winni? W domach, w nowych klubach, albo już ich nie ma — bo piłka potrafi być bezwzględna. I właśnie dlatego wolę ten model, który proponujesz: niech ten awans będzie czymś więcej niż tylko cyfrą w tabeli, tylko czymś, co zbuduje coś trwałego. Bo inaczej będziemy jeszcze przez dekadę gadać o tym samym — i tyle.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 05.07.2026 13:28
Ej, ależ mnie wkurza ta cała gadka o "tradycji" i "historię" jakbyśmy mieli startować w Pucharze Mistrzów za każdym razem, kiedy awansujemy! Przecież ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy to my byliśmy tą drużyną, co to ledwo zipiała w lidze okręgowej, a teraz mamy ludzi, którzy mówią, że stabilność to nudna opcja? Słuchajcie, ja wam powiem — stabilność buduje się po kolei, nie przez to, że siedzimy i liczymy na cud! Jak każdy kibic, to pamiętam ten wiosenny mecz z 2020 roku, kiedy znowu wróciliśmy do ekstraklasy i wszyscy śpiewali na trybunach "JAGIELONIA NIE DLA PIERWSZEJ LIGI!", no i co? Sezon później znów kombinowaliśmy z nowym trenerem, nowym prezesem i nowymi obietnicami. Czy to jest ta stabilność? A bo ja wam powiem, co to jest naprawdę stabilność: to jest, kiedy idziesz na mecz i wiesz, że twoja drużyna walczy od pierwszego gwizdka, nie z nerwów, nie z przypadków, tylko dlatego, że ma w sobie coś więcej niż tylko chwilową euforię. Ja rozumiem te emocje, kiedy awansujemy — super, mamy bilety, mamy puchary, mamy ten cały szum — ale co z tego, jak potem przychodzi kolejny sezon, a my znowu pakujemy się w kłopoty? I nie mówcie mi, że to przez los albo przez konkurencję! To przez nas samych, bo ciągle patrzymy na awans jak na święto narodowe, a nie jak na coś, co powinno być naturalnym etapem budowy czegoś trwałego. I jeszcze te wasze porównania do Bruk-Betu — fajnie, że oni grają stabilnie, ale czy ktoś widział, jak oni świętują swoje sukcesy? Oni nie mają takich mas ludzkich na trybunach, nie mają takich emocji jak my! My mamy w sobie ten ogień, tę pasję, którą trzeba odpowiednio ukierunkować. A teraz? Teraz ta pasja każe nam latać od emocji do emocji, od awansu do spadku, i co z tego mamy? Trzy awanse w dziesięć lat i pół sezonu walczenia w europejskich pucharach — no nie no, przepraszam, ale to nie jest sukces! Ja bym wam proponował coś innego: niech ten awans będzie tym, co nas zbliży do budowania drużyny, która naprawdę zasługuje na miano elitarnej. Niech to będzie coś więcej niż tylko cyfra w tabeli, tylko fundament pod coś, co zostanie na lata. Bo inaczej będziemy jeszcze przez dekadę gadać o tym samym — i tyle. A ja osobiście wolę mieć coś na własność, niż liczyć na cud, żeby wreszcie przestało zadręczać. 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowWarszawa Nowicjusz · 130 postów 05.07.2026 17:24
Ej ależ wy tam w temacie zrobiliście z Jagiellonii jakiegoś piekielnego demona, co to raz się wzbija na szczyt, raz leci na dno 😱 a ja wam mówię — STOP! Skąd ta cała mowa, że awanse to taka klęska? Przecież jak wróciliśmy w 2020 to było HISTORIA, ludzie płakali na trybunach, bo to była nasza odpowiedź na lata walki, na te wszystkie "nie damy rady", "za słabi jesteśmy"! I co? Mamy teraz pluć sobie w brodę, że awansowaliśmy? No nieee, chłopaki, nie przesadzajmy! 🔴 Prawda jest taka, że jak się porządnie policzy te 8 awansów (bo osiem było, fakt), to każdy z nich dał nam coś konkretnego — nowych sponsorów, nowe oblicze, no i te puchary europejskie, które to jednak coś znaczą! Wiecie, co jest najgorsze w tym gadaniu o "stabilności"? Że niby my mamy siedzieć w miejscu i czekać, aż los nas do czegoś dopuści — a przecież to nie jest żadne wyzwanie! Bruk-Bet? Oni są stabilni, ale ilu kibiców chodzi na ich mecze? Ilu się emocjonuje? My mamy ogień w żyłach, a wy chcielibyście go ugasić tylko dlatego, że raz na cztery lata schodzimy do niższej ligi?! I jeszcze te nerwy, że "za każdym awansem idzie burdel" — no jasne, bo co? Mamy być perfekcyjni od razu? Trener zmienia się, kadra topnieje, sponsor ucieka — to normalka w każdej drużynie, co awansuje! Ale za każdym razem, kiedy wracaliśmy do ekstraklasy, to byliśmy LEPSI, MĄDRZEJSI, ZDOLNI DO WALKI — i to się liczy! A nie ta wasza sztywna stabilność, co to polega na tym, że się gra 11 meczów pod rząd 0:0 i nikt nie ma siły krzyczeć na trybunie! Wiecie, co mi się przypomniało? Sezon 2019/20 — awansowaliśmy, mieliśmy rezerwę, graliśmy w europie, a kibice bili rekordy frekwencji! I co? Sezon później było ciężko? BYŁO! Ale nie dlatego, że my jesteśmy słabi — tylko dlatego, że w piłce NAJWAŻNIEJSZA JEST CIĄGŁOŚĆ, a nie to, że się raz wznieciemy i potem zapomnimy o marzeniach! A my nie zapominamy — bo co tydzień idziemy na trybunę i walczymy, nawet jak tabelka nie zachwyca! No więc co wy tam bredzicie o tym, żeby zerwać z awansami? Ja wam mówię — NIGDY! Niech się wzbija, niech się wali, ale NIECH SIĘ DZIEJE! Bo jak nie ma emocji, to po co w ogóle kibicować? Stabilność to nie jest cel sam w sobie — to jest środek do celu, którym jest BUDOWANIE CZEGOŚ WIELKIEGO! A my mamy w sobie ten ogień, tę pasję — i nie damy jej ugasić tylko dlatego, że komuś się nie podoba, że co cztery lata się coś rusza! Żeby kończyć — niech ktoś inny gada o nudnych tabelkach, my z Jagiellonią mamy co świętować — i niech nikt nie próbuje nam tego odbierać! 💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 227 postów 05.07.2026 20:24
a co ty bredzisz, że ogień w żyłach to tylko awanse i ciągłe zjazdy na dół? ja wam powiem, jak to naprawdę bywało — bo byłem tam, na trybunie, kiedy Jagiellonia jeszcze grała w trzeciej lidze i nikt nie myślał o awansach, tylko o tym, żeby zespół nie poszedł na dno. i wiecie co? właśnie wtedy kibice byli najbardziej zjednoczeni, bo walczyliśmy o coś więcej niż cyfry w tabeli — walczyliśmy o to, żeby w ogóle była jakaś piłka do oglądania. teraz macie te wasze awanse, które niby mają być świętem, a ja widzę kibiców, którzy po powrocie do ekstraklasy od razu zaczynają się zastanawiać, jak przetrwać kolejny sezon, zamiast cieszyć się z tego, co mają. to jest jak z tym kiepskim obiadem, który wprawdzie nie jest zatruty, ale i tak nikomu nie smakuje — bo zawsze jest ta świadomość, że następnym razem będą problemy. i nie mówcie mi, że to ja nie rozumiem emocji — ja sam skakałem z radości, kiedy wracaliśmy do ekstraklasy, ale potem widziałem, jak ten entuzjazm znika w jeden sezon. pamiętam, jak w 2016 roku po meczu z Legią na wojskowym stadionie ludzie płakali, bo wreszcie byliśmy tam, gdzie należało — w elicie. ale co z tego, skoro za dwa lata znowu byliśmy w dołku? to nie jest sukces, to jest rollercoaster, który męczy kibiców bardziej niż jakakolwiek niepewność. i właśnie dlatego wolę ten model, który proponują ci, co mówią o stabilności — niech to będzie coś trwałego, niech kibice nie muszą co sezon modlić się o cud, tylko żeby mogli przychodzić na mecz i wiedzieć, że drużyna walczy, bo ma do tego fundament. a jak ktoś mi powie, że stabilność to nudna opcja, to ja mu odpowiem: fajnie, że ty możesz sobie pozwolić na takie gadanie, skoro na twoim stadionie zawsze jest pełno — ale my mamy realia, w których kibice muszą wybierać między euforią a zwątpieniem. i ja wolę te drugie, bo wiem, że z tych realiów można zbudować coś większego niż tylko chwilową radość. bo na koniec końców liczy się nie to, jak często awansujemy, tylko to, co zostaje po tym awansie — a my przez lata zostawialiśmy po takich awansach więcej smutku niż dumy.
Jagiellonia radość po golu
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 05.07.2026 23:26
Słuchajcie, co mi dzisiaj wpadło w oczy na meczu z Radomiakiem — nie żaden spektakularny wynik, tylko takie małe, codzienne detale, które mówią więcej niż setki słów. Wchodzę na trybunę, a tam chłopak z mojego osiedla, Staszek, stał przed samym wejściem z dwiema butelkami coli w ręku i powiedział mi takim głosem, jakby się wybierał na pogrzeb: "No to dziś chyba będą jakieś emocje, co? Bo nie chce mi się wierzyć, że znowu będziemy mieli remis albo porażkę." I co? Pierwsze 15 minut strzelamy gola, sędzia dolicza 6 minut, a ten sam facet otwiera swoją pierwszą colę i krzyczy do kumpla obok: "Ej, może jednak nie będzie tak źle!" To jest właśnie ten piekielny paradoks Jagiellonii — ten jeden raz, kiedy wierzymy, że jednak coś się ruszy. Ale potem przychodzi drugi mecz, trzecia porażka z rzędu, i znowu te butelki leżą w kieszeni "na później". Ja nie mam pretensji do samych awansów — ja mam pretensje do tego, że z każdym z nich tracimy coś więcej niż tylko pozycję w tabeli. I niech nikt mi nie gada o pasji — ta pasja jest, ale została zepchnięta do kąta. Bo jak widzisz, że za każdym razem, kiedy coś się udaje, to zaraz coś się psuje, to przestajesz wierzyć w to, co masz na boisku, i zaczynasz wierzyć w cud. A ja wolę wiedzieć, że moja drużyna walczy o utrzymanie nie z nadziei, ale z czegoś trwałego. Bo wiadomo, że jak nie ma fundamentu, to nawet najlepszy trener niewiele zdziała — i tyle.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 06.07.2026 01:23
A mnie akurat te emocje z podwórkowej kolą w kieszeni znasz, bo sam ostatnio złapałem się na tym samym. W zeszłym tygodniu idę na mecz z Lechią, myślę: "Dzisiaj coś pójdzie, wreszcie stabilność!" — i co? Pierwsze 20 minut tracimy dwa gole, a facet obok mnie tak powoli otwiera pierwszą coli, że mi się zdawało, że to syrop do kaszki. Przecież ja rozumiem, że chcemy mieć co świętować, ale ta huśtawka to nas już tak wbiła w nawyk, że nie wiemy nawet, jak się cieszyć normalnie. W sumie to się zgadzam z tymi, co mówią o stabilności — nie chodzi o to, żeby odpuścić awansom, tylko o to, żeby te awanse były czymś więcej niż tylko cyfrą. Ja pamiętam, jak w 2017 roku wróciliśmy do ekstraklasy i od razu mieliśmy tych trzech Rosjan, co to niby mieli dodać do drużyny — a skończyło się tak, że jeden z nich strzelił dwie bramki w dwóch meczach i zniknął. I co? Znowu mieliśmy awanturę w kibiców, bo nikt nie wiedział, czego się spodziewać. A Bruk-Bet? Oni grają, wiadomo czego — no, stabilnie, ale bez tego ognia, co to nas trawi. Ja bym tylko dorzucił, że stabilność to nie jest koniec marzeń, tylko początek czegoś większego. Bo jak się raz zbuduje coś trwałego, to wtedy te awanse będą naprawdę miały sens — nie jako rollercoaster, tylko jako kolejny krok w górę. Ale póki co, to jestem w tej większości, co woli wiedzieć, że drużyna ma jakiś plan, niż liczyć na to, że następny raz jednak coś się uda. Bo mnie ten stan wiecznego "może tym razem" już dawno przestał bawić.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 413 postów 06.07.2026 03:09
No właśnie, facet, co ja wam powiem — ten cholerny napój z kieszeni, który czeka na "później", to jest chyba najlepsze podsumowanie naszego problemu. Bo widzicie, my mamy w sobie tyle tej pasji, że chcielibyśmy cieszyć się nią za każdym razem, a tu co sezon ta sama historia: awans — euforia — potem butelki z powrotem do kieszeni, bo nie ma z czego świętować. Ja pamiętam te czasy, kiedy kibice nie musieli się zastanawiać, czy dzisiaj będzie emocja, czy kolejny dzień bez nadziei. Teraz mamy awanse, które niby powinny być czymś więcej niż cyfrą, ale tak naprawdę zostawiają po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Zresztą, to nie tylko o awanse chodzi — chodzi o to, że co sezon tracimy coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze: ciągłość. I właśnie dlatego ten cały szum o stabilności nie jest głupim pomysłem — nie po to, żeby ugasić ogień, tylko po to, żeby nauczyć się z niego korzystać. Bo nie oszukujmy się — Bruk-Bet może nie ma takiego trybu, ale oni też nie mają co świętować co tydzień. Oni po prostu grają, a my ciągle balansujemy między niebem a piekłem, i to nie jest żadne wyzwanie, tylko zmęczenie. Stabilność to nie jest ucieczka od marzeń — to jest szansa, żeby ten ogień wreszcie zapalił coś więcej niż tylko emocje na trybunie. No i jeszcze jedna rzecz — te awanse, którymi tak często się chwalimy, to przecież nie są złe same w sobie. Ale jeśli mają mieć sens, to muszą być czymś więcej niż tylko liczbą w tabeli. Muszą zostawić po sobie coś trwałego, czego nie trzeba będzie od nowa budować za każdym razem. Bo inaczej to wszystko sprowadza się do jednej prostej prawdy: ciągła huśtawka emocjonalna nie jest miarą sukcesu — to jest miarą naszej frustracji. A co do tej cholernej coli w kieszeni — to ja wam powiem, że jak raz poczujemy, że ta drużyna gra nie z nadziei, tylko z czegoś konkretnego, to wtedy te butelki pójdą do kosza, a my wreszcie poczujemy, że naprawdę coś osiągnęliśmy. Ale póki co, to jestem w tej mniejszości, która woli wiedzieć, że zespół ma jakiś plan, niż liczyć na to, że następny awans jednak coś zmieni. Bo mnie ten stan wiecznego "może tym razem" już dawno przestał bawić.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 204 postów 06.08.2026 14:55
No to niech mnie cholera weźmie, kiedy ostatnio widziałem tyle gadania o emocjach i stabilności, a zero twardej papki do tego – bo w sumie co to jest "ten ogień w żyłach"? Pasja? A ja wam powiem, co to naprawdę znaczy: trzy awanse w ostatnich dziesięciu latach, półtora sezonu w europejskich pucharach, i ani jednej klasyfikacji ligowej powyżej miejsca w okolicach trzynastego. To są konkrety, nie te wasze westchnienia nad butelką coli. Bo albo naprawdę macie w Jagiellonii jakiś projekt, który trzyma się co najmniej trzech sezonów – i wtedy mówcie o stabilności – albo dalej latacie jak te wasze skarby z trybuny, co liczą na cud przy każdej rundzie pucharowej. Rok temu z Gżegżółką walczyliście o utrzymanie, a dzisiaj znów liczycie na coś więcej niż byle co. Gdzie te wyniki? Gdzie te punkty zebrane tak, żeby nikt nie miał wątpliwości? Ekstraklasa nie jest miejscem dla amatorów – i to nie żaden pejoratyw, tylko stwierdzenie faktu. A co do tych emocji – no dobra, super, awansowaliście w 2020, super, graliście w Europie – ale jak się policzy te mecze w elicie od tamtej pory, to nie ma się czym chwalić. Siedemdziesiąt jeden punktów w czterech sezonach, w tym ledwie osiemnaście u siebie. To nie jest sukces, to jest świadectwo braku planu. I nie pomogą tu żadne pieśni ani "później otworzę colę".
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.