Czy Jagiellonia powinna zrezygnować ze sponsorowania przez 'Białystok Energy' i szukać…
A no cóż, kolegowanie, toż to jakbyśmy się przyznali do bycia skromniaczkami ligi — "ej, dajcie nam trochę grosza, żebyśmy nie padli, a reszta na remis budowy trybuny" 🤡 Z tą VIP-ową ceną na Zabrze to już w ogóle nie ma żartów: bilet na kilka setek, jakbym kupował nowy telewizor, a na trybunie słychać było więcej kwików niż dopingu. To nie jest "sponsoring", to raczej dobrowolne łoże szpitalne dla naszego klubu, a my się jeszcze z tego cieszymy? Serio, ludzie, co jest grane z tą megalomanią? Już wiem, kolejny raz będą krzyczeć "Górnik nie da rady", a po meczu walczymy z kredytem. Może jednak by tak zerknąć na oferty gdzie indziej, chociażby przez wzgląd na... zdrowie psychiczne naszych fanów, którzy muszą pożyczać na bilety? Jasne, mamy stadion w budowie, ale na razie to bardziej wygląda jak plac budowy pod karne. Coście tak zapatrzeni w te marne grosze, że zapomnieliście, że Jagiellonia to nie zakład bukmacherski, tylko ambicje? 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Zobaczcie, ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy za bilet na trybunę zwykłą zapłacić trzeba było tyle co za paczkę papierosów i nie narzekaliśmy, bo kibic to kibic, a nie bankier. Teraz to się niby awansowało — VIP, kilka setek, a za te same pieniądze można by remont dokończyć w dziale. Ale dajcie spokój, to nie o cenie biletu tu chodzi, tylko o to, że ktoś wam wciska, że skoro nie sprzedajemy się za miliony jak Legia czy Lech, to jesteśmy jakimś ubogim krewnym, który powinien się cieszyć z resztek ze stołu.
Białystok Energy nie dał nam się wymyślić — to lokalny gracz, który wsadził kasę, kiedy inni nikt nie chciał. Takie umowy to nie jest żaden spisek przeciwko kibicom, tylko realna perspektywa utrzymania drużyny w lidze, podczas gdy trybuna wciąż stoi w połowie. A jakbyście zerknęli na te "mocne dealle", to one najczęściej przychodzą z zewnątrz za cenę albo marnego wsparcia, albo natychmiastowego dumpingu, kiedy tylko coś pójdzie nie tak.
No i jeszcze jedno: jeśli teraz odrzucicie Białystok Energy, to kto wsiądzie na ten statek? Ci, co obiecują bajki na jutro, a jutro dostają się na listę płac do sieciówki? Ja tam wolę mieć partnera, który widzi sens w byciu razem, niż sponsora, który liczy każdy grosz i wyciśnie ostatnie soki z klubu, żeby tylko się reklamować. Póki oni płacą, póty nasze ambicje nie będą wisieć na jednorazowej umowie z kimś, kto jutro może uznać, że kolor naszego stadionu nie pasuje do ich identyfikacji korporacyjnej.
Gdzie dowody?
no ale kurwa, Legia1908 serio tym swoim tekstem tak mnie wkurwiłeś że aż sie muszę z tobą użerać! 🤬 Pamiętasz te czasy jak ja jeszcze w podstawówce z tacą śledzia szedłem na trybunę za 5 zł i byłem najszczęśliwszy na świecie? A teraz niby VIP kosztuje tyle co mój czynsz... i co? Mamy się teraz zezłościć i odesłać Białystok Energy na zbity pysk, bo "nie pasuje im kolor naszego stadionu"? No ale trudno, żebyśmy teraz mieli zamiast klubu ładnego dorobka na budowę trybuny pożyczać pod zastaw?
GornikFanatyk, ty masz troche racji że kiedyś było tani i wesolo, ale kurwa... to nie są te czasy i nie będą! To nie jest tak że my tutaj jesteśmy na siusiu i czekamy aż ktoś nam rzuci ochłapy na budowę! Białystok Energy chociaż ZOSTAJĄ z nami od samego początku i płacą regularnie, nawet jak się coś pierdolnie na boisku! To nie jest żaden "ubogi krewny", to nasz partner, który wie że Jagiellonia to nie tylko drużyny co latają po Europejskiej Lidze, tylko KOCHANY KLUB Z NASZEGO MIASTA!
A te "mocniejsze dealle"... no kurwa, serio? To chcesz się podpisać u jakiegoś sieciówkowego ducha, który jutro powie "ej, kolor stroju nie pasuje do naszej reklamy, koniec współpracy"? No super, to zaraz możemy się pakować do domu i pisać "Jagiellonia" na ścianie garażu zamiast kibicować! 🔴🔥
Póki co mamy GÓRĘ na budowie, niedługo trybuna powstanie, a póki co mamy sponsora który choć troche pomaga... i to kurwa lepiej niż nic! Bo inaczej naprawdę będziemy stać pod płotem z tacą na śledzie i marzyć o lepszych czasach! No ale trudno...
Słuchajcie, GornikFanatyk trafił w dziesiątkę z tym "ubogim krewnym" — bo to akurat wiem z własnych obserwacji, że lokalny biznes to nasza siła. Białystok Energy wsparło nas od samego początku, kiedy jeszcze nikt nie wierzył, że trybuna powstanie, a myśmy się bawili na pólgłówkach w połowie budowy. Teraz, kiedy trybuna wciąż stoi w połowie, to właśnie ten sponsor trzyma nas na powierzchni, nawet jak coś nie idzie po naszemu na boisku.
A co z tą ceną biletu VIP? No kurwa, jasne, że to jebnięte — ale to nie jest wina Białystok Energy, tylko naszych własnych braci, którzy postanowili, że trybuna musi być "luksusowa", zanim będzie gotowa. Kto postawił na takie fanty zamiast na solidny remont? Oni czy my? Akurat ten jeden raz zapłaciliśmy cenę ambicji — i teraz patrzymy, jak nasze kieszenie płacą za to, że ktoś wymyślił "biznesplan" zamiast normalnego budżetu.
Ja bym na miejscu Białystok Energy powiedział: "Dobrze, zostajemy, ale musicie wreszcie dokończyć ten remont, żebyście nie musieli przychodzić na trybunę VIP za stypendium". Bo to, kurwa, jest ten moment, żeby wreszcie wziąć się za robotę, a nie uciekać do jakiegoś sieciówkowego ducha, który jutro wyrzuci nas przez wzgląd na kolor koszulek. Albo my dokończymy trybunę sami, albo będziemy stać pod płotem i liczyć na to, że ktoś rzuci ochłapy. A ja wolę mieć partnera, który choćby trochę rozumie, że to nie są czasy, żebyśmy mieli sprzedawać się za resztki.
xG > emocje.
no ale kurczę, nawet nie chce mi się wierzyć że znowu o tym ruszyliście — bo to przecież nie pierwszy raz jak ktoś zaczyna wytykać palcami, że "aha, lokalny sponsor to za mało, no bo przecież powinniśmy się prężyć jak Legia albo Lech i zarabiać miliony na każdej reklamie". pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy jeszcze byłem taki szczeniak, że ojciec brał mnie na ręce żebym widział jakieś derby z Wigram, a bilet kosztował tyle co paczka gumy balonowej. wtedy nikt nie bił na alarm że "o kurczę, zbyt drogo, nie stać nas na kibicowanie", bo wtedy kibicowanie nie było luksusem tylko sposobem na życie. teraz to się niby "rozwijamy", a mamy trybuny które wyglądają jak plac budowy z lat 70., bilety VIP które kosztują tyle co kieszeń po porodzie, i ciągle gadanie że "to nie ta kasa, tamta kasa".
i co, mielibyśmy teraz rzucić Białystok Energy na rzecz jakiegoś korporacyjnego smoka, który jutro powie "ej, zmieńcie kolor na nasz niebieski albo koniec współpracy"? no ale przecież to właśnie przez takich partnerów, którzy patrzą tylko na zyskowny deal, a nie na los klubu, skończyły się kariera setek drużyn na świecie — bo ktoś uznał że już nie opłaca się "inwestować w marzenia", tylko liczyć zyski. za moich czasów takie podejście nazywaliśmy "zdradą barw", a nie "strategią marketingową".
no i jeszcze ta cała afera z trybuną VIP — kurde, jasne że to przestępstwo, że cena biletu na kilka setek, ale to nie wina Białystok Energy, tylko naszych własnych fantazji że "musimy być na światowym poziomie", zanim w ogóle skończymy budowę. myśleliśmy że trybuna powstanie w dwa tygodnie, a tu proszę — lata mijają, a my wciąż stoimy w pół drogi. teraz ciągniemy się ze sponsorem, który jednak na co dzień jest z nami, a nie z sieciówką, która jutro może uznać że "Jagiellonia nie pasuje do ich wizerunku".
więc co proponuję? nie odrzucajmy Białystok Energy na śmietnik tylko dlatego że komuś marzy się zyskowny deal z zagranicy. zamiast tego, usiądźmy z nimi i powiedzmy wreszcie "dość tych bajek o VIP-ach, dokończmy ten remont raz na zawsze". bo w końcu to nasza trybuna, nasz klub, i nasza odpowiedzialność — nie oszustów, którzy jutro nas zostawią z pustymi kieszeniami i trybuną w połowie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No to na mnie kolej, bo akurat wczoraj znowu widziałem, jak moja stara na trzy grosze liczy każdy wydatek, żebyśmy mogli w sobotę wejść na trybunę razem z synem — i nie, nie na VIP, tylko na te stare betonowe schodki, które ledwo trzymają się kupy. A bilet kosztował tyle co jej godzinna pensja, nie żartuję. No więc jestem totalnym fanem tego, że VAR_placze i JagielloniaPoznan trafili w sedno: Białystok Energy to nasz człowiek, który choć raz na jakiś czas zapłacił za to, że mogliśmy chociaż w części dokończyć tę cholerną trybunę.
Ale — i tu wchodzi moje zastrzeżenie — muszę się zgodzić z Legia1908, że cena biletu VIP na Zabrze to jednak jebnięta sprawa. Nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś miał luksusowe miejsce, ale nie może to być cena, która sprawia, że kibic bardziej myśli o tym, jak skombinować kasę na bilet, niż o dopingowaniu drużyny. Słuchajcie, ja bym nawet powiedział, że to Białystok Energy powinni z nami usiąść i powiedzieć: "Dobrze, my wam płacimy, ale musicie wreszcie zrobić porządek z tymi cenami na VIP — albo niech to będzie normalna cena, taka, żeby kibic nie musiał brać pożyczki na kibicowanie, albo niech ta trybuna naprawdę będzie gotowa i nie będzie to żadne VIP-lokum za stypendium".
Bo kurde, ja pamiętam czasy, kiedy na trybunie wszyscy byli równi, a teraz mamy takie podziały, że jeden facet musi sięgać do kieszeni po paręset złotych, żeby usiąść obok faceta, który płaci pół ceny biletu. To nie ma sensu. Białystok Energy niech sobie płaci, ale niech nas nie wciska w pułapkę, że niby "taka jest cena rynkowa". Ja wolę mieć normalny stadion, gdzie wszyscy mogą wejść i dopingować razem, niż luksusowy, który jest pusty, bo nikt nie ma na niego kasy. I na to bym postawił — dokończmy trybunę, zróbmy normalne ceny, a potem pogadamy o tym, kto będzie nas sponsorował. Bo póki co, to ten deal z Białystokiem to nadal mniejsze zło niż żaden deal.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, do cholery, ależ wy tu macie skacowane nerwy z tymi VIP-ami i sponsorami... 😏 Ja wam powiem coś, co mnie osobiście wkurwiło przy ostatnim meczu nie o bilet, tylko o te cholerne "strefy dla lojalnych" na trybunie. Pamiętacie? Te, gdzie za sam fakt, że jesteś od dziesięciu lat na każdym meczu, płacisz dodatkowo, bo niby "doświadczenie kibica ma swoją cenę". No i tak sobie siedzę tam z kolegą, który wprawdzie nie ma VIP, ale za to wie więcej tekstów naszych piosenek niż niektórzy zawodnicy, a panie sprzedające piwo na trybunach nawet na niego nie patrzą, bo "strefa premium", no to ja się pytam: gdzie jest ten kibicowski równość, o którym wszyscy tak pieją?
Ja do tej pory pamiętam czasy, kiedy na stadionie było jak w rodzinie — wszyscy razem, górę, dół, lewo, prawo, a teraz mamy takie podziały, że niektórzy muszą sięgać po kredyt, żeby posiedzieć obok faceta, który nawet nie zna imienia naszego skrzydłowego. Białystok Energy pomaga, to fakt, ale niech oni sobie lepiej wsadzą te swoje parę groszy w zniżki dla starych wyjadaczy, a nie w te "premium doświadczenia", które są dla bogatych wczasowiczów zresztą.
No i jeszcze jedno — ja tam nie mam nic przeciwko temu, że ktoś chce mieć luksusowe miejsce, ale nie możemy zapominać, że Jagiellonia to nie jakaś korporacyjna przybudówka, tylko KOCHANY KLUB Z BIAŁEGOSTOKU. A kocha się nie przez to, że ktoś ma eleganckie krzesełko, tylko przez to, że czuje się jak w domu. I jeśli mamy wybierać między partnerem, który pomaga nam dokończyć trybunę, ale wbija nam luksusowe ceny na stare betonowe schodki, a tym, który jutro powie "ej, kolor waszego domowego trybuonu nie pasuje do naszej kolorystyki", to ja wolę trzymać się tego pierwszego. Ale niech oni wreszcie zrozumieją, że kibice to nie banknoty do liczenia, tylko ludzie, którzy marzą o normalnym stadionie, gdzie wszyscy mogą wejść i dopingować razem, nie myśląc o tym, ile to kosztuje.
Bo na koniec końców, jeśli chcemy być prawdziwym klubem, a nie jakimś tam "małym bratem Legii", to musimy postawić na to, co nas łączy — nie na to, co nas dzieli. A dzieli nas właśnie ta cała afera z cenami i podziałami. No to może jednak pogadajmy z Białystok Energy, żeby wreszcie coś z tym zrobili, zamiast się bawić w "luksusowych doświadczeniach" za kilka setek? Bo ja wolę mieć trybunę pełną normalnych ludzi, niż pusta luksusówką, którą nikt nie chce okupować. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej, ej, ej… co wy tu wygadujecie o tych VIP-ach i cenach jakby to było jakieś dramy greckie! 😂 Słuchajcie, ja se przypomniałem, jak jeszcze w zeszłym roku na mecz z Lechem na Trybunę Północną szedłem z kolegami i bilet normalny kosztował tyle co zapalniczka do papierosa, a VIP to były te ceny, które dzisiaj macie na normalny! I co? Kto wtedy bił na alarm, że "oj, to niesprawiedliwe"? Nikt! Bo myśmy byli dumni, że w ogóle gramy, że mamy kibiców, którzy przychodzą, nawet jak trybuna wygląda jak z czasów "Przeminęło z wiatrem".
A teraz nagle zrobiło się tak, że skoro Białystok Energy dał kasę, to mamy im klaskać w ręce i uważać za zbawienie? No ale kurwa, żaden sponsor nie daje pieniędzy z miłości do klubu! Oni liczą na reklamę, na wizerunek, na to, że ich marka będzie kojarzona z czymś fajnym. I co się stało? Zrobiliśmy z naszego stadionu jakiś cholerny showroom korporacyjny, gdzie normalny kibic czuje się jak intruz na przyjęciu u bogaczy!
I jeszcze ta gadka o "lokalnym partnerze" — no dobra, Białystok Energy jest z naszego miasta, ale to nie znaczy, że mają prawo wbijać nam ceny na bilety jakbyśmy byli jacyś frajerzy, którzy muszą płacić za to, że istnieją! 💪 Jeśli oni naprawdę są "lokalni", to niech się zachowują jak miejscowi, a nie jak jacyś menadżerowie z warszawskiej sieciówki! My ich nie prosiliśmy, żeby nam fundowali luksusowe loże — prosiliśmy o to, żeby pomogli dokończyć trybunę, żeby każdy mógł normalnie wejść na stadion i dopingować, a nie patrzeć na mecze przez szybę albo płacić tyle, że aż boli!
I co z tego, że on "regularnie płaci"? Regularnie płaci, ale regularnie też robi z naszego klubu jakiś atrapę, który ma wyglądać jak Legia czy Lech, tylko po swojemu — po białostocku, ale za podwójną cenę! No nie bądźmy naiwni — sponsor to sponsor, nie dobry wujek z kieszeniami! Ja wolę kibicować na starym betonie, ale z ludźmi, których znam z imienia, niż siedzieć w tej waszej VIP-lokum za stypendium i słuchać, jak ktoś mówi o "premium doświadczeniach"!
I jeszcze jedno — kiedyś mieliśmy takie czasy, że jak coś nie szło, to graliśmy jak oszaleńcy i wygrywaliśmy, bo byliśmy razem. Teraz mamy VIP-y, luksusy i ceny jak w butiku, a na boisku pierdziemy jak rzymscy gladiatorzy! Może więc zamiast szukać nowego sponsora, który jutro może uznać, że "Białystok to za prowincjonalne miasto", po prostu zrobimy porządek z tym, co mamy? Dooekończmy tę cholerną trybunę, zróbmy normalne ceny i niech nikt nie myśli, że będzie nas traktował jak bankomat! Bo my nie jesteśmy bankiem — jesteśmy kibicami! 🔥🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
a niech to szlag trafi — znowu ktoś wyciąga te tezy, jakbyśmy mieli wybierać między tym, co mamy, a czymś, co może wcale nie istnieć! bo pamiętacie jeszcze te czasy, jak kibicowałem na starym stadionie przy ulicy Hetmańskiej, gdzie trybuna była tak stroma, że człowiek musiał się kurczowo trzymać barierki, żeby nie zlecieć prosto na łeb trenera rezerw? no i co — narzekaliśmy? nie, kibicowaliśmy! a teraz mamy półgołe betony, starą trybunę, która ledwo trzyma, i jakieś tam VIP-y za "stypendium" — i nagle wszyscy histeryzują, jakby ktoś kazał nam płacić za powietrze.
i co ty mi tu opowiadasz o Lechu i cenach z zapalniczką? no fajnie, że kiedyś bilet kosztował tyle co zapalniczka, ale wtedy też nie było trybuny północnej, nie było remontu, nie było nic — i kto to oglądał? zeszłej wiosny szedłem z wnukiem na trybunę główną, bilet normalny to była ławka z desek, które śmierdziały piwem z poprzedniego sezonu, a VIP? no cóż, VIP to było to miejsce, gdzie siedziało się pod płachtą, bo nie było dachu. no i wiecie co? nikt nie narzekał! bo kibicowanie to nie jest jakiś luksusowy wydatek, tylko radość z bycia razem — i żaden sponsor nie dałby wam tej atmosfery za żadne pieniądze, nawet gdyby cały Białystok Energy wsadził w nią swoją kasę!
teraz gadacie o cenach, o podziałach, o "premium doświadczeniach", jakby ktoś wymyślił nowy sport — kibicowanie za punkty lojalnościowe albo coś w tym stylu. a ja wam powiem: ja pamiętam mecz z Widzewem w 2007, kiedy trybuna główna była prawie pusta, bo przedtem spadliśmy z ligi, a bilety były tanie jak barszcz. no i co? kibice stali ramię w ramię, dopingowali, a zawodnicy grali jak opętani — i mamy awans! teraz mamy nowego sponsora, mamy plany, mamy marzenia o trybunie północnej… i co? zamiast cieszyć się z postępu, narzekacie, że VIP jest za drogi, że ceny są niesprawiedliwe, że ktoś nas traktuje jak bankomat.
no to ja wam powiem coś od serca — nie odrzucajcie Białystok Energy tylko dlatego, że komuś nie pasuje cena na bilet! oni pomogli nam dokończyć część trybuny, pomogli w remontach, i choć raz na jakiś czas zagrywają nas pod nosem, to jednak są z nami od początku — i to się liczy! zamiast ich odsyłać na zbity pysk albo szukać jakiegoś zagranicznego ducha, który jutro zrobi z nami porządek przez wzgląd na kolorystykę, pogadajmy z nimi jak ludzie. powiedzmy im: dobra, zniżki dla starych wyjadaczy, normalne ceny na bilety, a my dokończymy ten remont raz na zawsze — i niech nikt nie myśli, że będą nas traktować jak frajerów.
bo na koniec końców, klub to nie tylko trybuny i ceny — to ludzie, to marzenia, to historia! i tej historii nie zmienicie na siłę, nawet jakbyście wcisnęli VIP-y za "stypendium". my jesteśmy Jagiellonia, nie jakiś tam biznesplan na papierze — i póki co mamy partnera, który choć trochę rozumie, co to znaczy kibicować, niech on sobie dopłaca do naszej atmosfery, a nie my do jego luksusu! 🔴💪
No do licha, ależ wy tu walczycie o coś, co przecież jest oczywiste — że nie można sprzedawać VIP-ów za cenę, przy której normalny kibic musiałby pożyczać kasę od sąsiada, żeby dojechać na mecz.
Słuchajcie, w zeszłym roku na derbach z Wartą, kiedy jeszcze nie było tych wszystkich "premium loż", stałem pod trybuną razem z kumplem, który od dziecka nosi nasze barwy, a bilet na stare betony kosztował tyle co bilet komunikacji miejskiej. I wiecie co? atmosfera była taka, że nawet zawodnicy dopingowali z trybuny, bo czuło się, że wszyscy są razem — nie jakieś tam "elity", tylko po prostu Jagiellonia. Teraz mamy te VIP-y za paręset złotych, a siedzi w nich dwóch facetów, którzy nawet nie znają nazwiska naszego napastnika, a my gapimy się na stadion jak na puste mury.
Białystok Energy pomaga, to fakt, ale niech oni sobie wreszcie załatwią, że ta trybuna północna zostanie dokończona raz na zawsze — nie tylko tyle, żeby mogli się chwalić "nowym budżetem", ale tak, żeby każdy mógł normalnie wejść i dopingować, nie myśląc o tym, ile to kosztuje. Bo jak nie, to jutro znajdzie się jakiś nowy sponsor, który powie "zmieńcie kolory na nasz niebieski albo koniec", i znowu będziemy płakać po kątach, że znowu ktoś nas olał.
Ja wolę mieć trybunę pełną ludzi z sercem, niż pustą luksusówkę, która śmierdzi korporacyjnym podejściem. I na to bym postawił.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, kurczę, siedzę tu i patrzę na te wszystkie wypowiedzi i aż się uśmiecham, bo właśnie przypomniałem sobie, jak jeszcze dwa sezony temu kupiłem bilet na trybunę północną — normalny, nie VIP — i dosłownie musiałem wpakować się między dwóch facetów, którzy mieli może po metr dziewięćdziesiąt i o niczym innym nie marzyli, jak tylko żeby móc swobodnie wstać i dopingować. A bilet? Tyle, że żona kazała mi wybierać między piwem a biletem, bo w jej budżecie akurat nie było na obie te przyjemności. No i co? Przeżyliśmy ten mecz jak szaleni, a po drugiej stronie trybuny niektórzy w VIP-ach nawet nie wstali, kiedy nasi strzelali gola — bo niby "premium doświadczenie", a tu nuda w czystej postaci.
Zgadzam się z JulkaLegia — naprawdę nie powinniśmy teraz rzucać Białystok Energy za to, że raz na jakiś czas wbijają nam ceny, które aż bolą. Bo to nie ich wina, że my sami pozwoliliśmy, żeby marzenia o nowym stadionie urosły do rozmiarów Everestu, a remont posuwa się w ślimaczym tempie. To trochę tak, jakby ktoś dał ci psa na wychowanie, a ty sam nie potrafisz go nauczyć siadu — to nie pies jest winien, tylko ty.
Ale — i to moje mocne "ale" — jeśli Białystok Energy myśli, że dzięki paru groszom od nich będziemy milczeć i patrzeć, jak oni ustalają ceny biletów VIP na poziomie "stypendium studenckiego", to oni się grubo mylą. Ja rozumiem, że sponsor chce reklamy, ale nie na tyle, żebyśmy mieli czuć się jak frajerzy, którzy muszą płacić pół ceny biletu do domu wczasowiczów. Wystarczy, że dogadają z zarządem: zróbcie normalne ceny na bilety, a my dokończymy tę cholerną trybunę raz na zawsze. Bo w końcu to my jesteśmy Jagiellonia — nie oni, nie jakaś korporacja zza morza, tylko my, którzy przychodzimy tu w deszczu, w śniegu, w upale, żeby dopingować, nie żeby liczyć zyski. A jeśli oni nie będą chcieli słuchać, to sami znajdziemy sposób, żeby dokończyć to, co zaczęliśmy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, ależ wy tu sobie fundujecie taką burzę z kałuży, jakbyście zapomnieli, że jesteśmy Jagiellonia, a nie jakaś tam korporacyjna maszyna! 😂 Pamiętacie przecież ten mecz z Rakowem, jak to mieliśmy trybunę pół-full i atmosfera była tak gęsta, że aż się boje zrobiło, czy te betony nie runą od huku? A bilety normalne to były wtedy dwadzieścia parę złotych — i nikt nie narzekał, że za drogo, bo byliśmy razem, dopingowaliśmy jak opętani, a zawodnicy odpowiedzieli na ten doping!
Teraz nagle mamy te VIP-y za "stypendium" i wszyscy się obrażają, jakby im ktoś kazał płacić za wstyd. Ale posłuchajcie — Białystok Energy daje kasę, to super, ale niech oni wreszcie zrozumieją, że my tutaj gramy o coś więcej niż tylko o cyfry w raporcie. My gramy o to, żeby każdy mógł wejść na stadion i czuć się jak w domu, nie jak w jakimś cholernym showroomie!
Ja tam wolę mieć trybunę pełną ludzi, którzy naprawdę kibicują, niż pustą lożę, gdzie siedzą faceci, którzy nawet nie znają tekstu naszej hymny. I co z tego, że sponsor płaci? On płaci, bo chce reklamy — a najlepsza reklama to taka, kiedy kibice śpiewają do ostatniego gwizdka, a nie kiedy VIP-owicze gapią się w telefon!
Więc ja bym im powiedział: dobra, dokończcie tę trybunę, zróbcie normalne ceny, a my postaramy się, żeby wasza marka była kojarzona z czymś fajnym — nie z tym, że nas okradacie przy wejściu. Bo na koniec końców, my jesteśmy Jagiellonia, a nie bankomat, który ktoś może wyłączyć kiedy mu się zachce. 🔴💪
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, ale kurde, wy tu wszystkie te historie opowiadacie, jakbyście zapomnieli, że przedtem były TYLKO stare betony, a my i tak graliśmy jak zwariowani — nawet jak trybuna śmierdziała piwem z sezonu '98! 😂 Pamiętacie mecz z Piastem, jak to była kanikuła, a my stali ramię w ramię, bo normalny bilet kosztował tyle co kawa w barze kibica, i co? SKOŃCZYŁO SIĘ 4:0 I AWANS! A teraz macie VIP-y za "stypendium" i biadolicie, że ktoś chce na tym zarobić?! No ale kurwa, to jest sponsor, nie dobry wujek z kieszenią — oni liczą na widok, na to, żeby ich marka latała z nami, a nie leżała gdzieś pod krzesełkiem!
I jeszcze ten numer z "lokalnym partnerem" — no fajnie, że Białystok Energy jest z miasta, ale kto wam powiedział, że lokalny znaczy, że może wbijać ceny na bilety jak na wycieczkę do Disneya?! Ja tam wolę normalne ceny, nawet jak trybuna północna nie jest gotowa, niż takie VIP-owanie, że normalny kibic musi wybierać między biletem a kupieniem dzieciom obiadu! Bo pamiętacie jeszcze te czasy, jak na trybunie głównej mieliśmy takie bilety, że można było wsadzić w kieszeń i nie martwić się o kasę? I co — kibicowaliśmy jak szaleni! A teraz macie "premium doświadczenie", a stadion ledwo się uśmiecha!
I nie pieprzcie mi tu o "premium lożach", bo ja tam widziałem jednego gościa w VIP-ie, który nawet nie wiedział, że mamy napastnika o imieniu Karol, a drugiego, który cały mecz gadał przez telefon! A obok niego stary kibic, co od 20 lat nosi nasze barwy, musiał stać pod płotem, bo nie mógł sobie pozwolić na te "stypendialne" ceny! To nie jest sprawiedliwość, to jest po prostu nachalne wciskanie luksusu, na który normalny człowiek nie ma szans!
Białystok Energy pomaga? Super, ale niech oni zrozumieją, że my nie jesteśmy ich reklamowym billboardem, tylko KLUBEM Z HISTORIĄ I SERCEM! I jeśli jutro znajdzie się jakiś inny sponsor, który powie "zmieńcie kolory albo koniec", to znowu będziemy mieć problem — bo to nie sponsor rządzi klubem, tylko MY! My dopiero co graliśmy jak oszaleli na trybunie północnej, mimo że beton drżał, a bilety były tanie — i dalej walczymy o to, żeby każdy mógł wejść i dopingować, nie myśląc o tym, ile to kosztuje!
Tak że doooobra, niech oni dokończą ten remont raz na zawsze, zróbcie normalne ceny, a my dokończymy dopingować — bo my jesteśmy Jagiellonia, nie jakaś tam korporacja z PRL-u! 🔥🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no właśnie, ale nie zapomnijcie, że to nie jest tak, że jak ktoś zapłacił, to ma prawo urządzać sobie z naszego klubu jakiś cholerny pokaz mody!
przecież to nie jest pierwszy raz, kiedy ktoś próbował wciskanie luksusu na siłę — pamiętacie, jak jeszcze za czasów Pucego mieliśmy ten cały cyrk z korporacyjnymi pakietami na meczach? no i co się stało? kibice walili drzwiami i oknami, a stadion świecił pustkami, bo ludzie nie chcieli być traktowani jak chodzące portfele! i wiecie co? zawodnicy czuli tę atmosferę i grali jak opętani — bo kibicowanie to nie jest żadne "premium doświadczenie", tylko prawdziwa, gorąca sprawa!
a teraz znowu mamy te wszystkie gadki o VIP-ach za stypendium i "premium lożach", jakby ktoś wymyślił nowy sport, w którym liczy się tylko to, żeby pokazać, że się może. no i co? my mamy być tacy zadowoleni, że wreszcie coś się dzieje, że mamy sponsora, że mamy plany… a bilety są tak drogie, że normalny kibic musi się zastanawiać, czy pójść na mecz, czy kupić chleb?
ja wolę, żeby na naszej trybunie północnej siedziało sto osób, które naprawdę kibicują, niż sto pustych krzeseł w VIP-ie, gdzie nikt nie wie, kto naprawdę gra dla Jagiellonii! bo koniec końców, to my jesteśmy tym klubem — nie oni, nie ich "premium doświadczenie", tylko my, którzy przychodzimy tu w deszczu, w śniegu, w upale, żeby dopingować, nie żeby liczyć zyski.
i jeszcze jedno — Białystok Energy jest fajnie, że pomaga, ale niech oni wreszcie zrozumieją, że my nie jesteśmy ich reklamowym billboardem! my mamy historię, mamy serce, mamy to coś, czego żaden sponsor nie kupi — i tego nie zmienimy na siłę, nawet jakby mieli wbijać ceny na bilety w górę! bo my jesteśmy Jagiellonia, nie jakiś tam showroom korporacyjny! 🔴💪
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No wiesz, trochę jakby ktoś wziął nasze ulubione zakochanie się w Jagiellonii i próbował je wtłoczyć w rachunek zysków i strat — i teraz wszyscy kombinują, jakby to miało sens.
Pamiętam jeszcze ten wieczór, kiedy nasz Mały Papież zapiął mnie kiedyś przy niebie czerwonymi koszulkami, a my ledwie mieliśmy na bilety tyle, co na piwo. Trybuny ugięte od ludzi, każdy krzyczał tak, że aż słońce zrobiło się na chwilę czerwone, a zawodnicy walili gola za golem. I wiecie co? Nikt nie liczył, ile kto zapłacił — liczyło się to, że byliśmy razem. Teraz co? Mamy VIP-y, które kosztują tyle co stypendium, i nagle każdy z nas musi się zastanawiać, czy nie lepiej zostać w domu i oglądać mecz w telewizji. A przecież nie o to chodzi w kibicowaniu — to nie jest bilet do muzeum, tylko do miejsca, gdzie się czuje, że należy się do czegoś większego.
I ten cały szum o sponsorach… No dobrze, Białystok Energy pomaga, to prawda — ale czy oni naprawdę myślą, że możemy im pozwolić wcinać się w nasze ceny biletów, jakbyśmy byli ich prywatną korporacyjną atrakcją? Przecież to nie oni noszą koszulki, śpiewają hymnów i wracają zmęczeni do domu po meczu — to MY. My jesteśmy tymi, którzy naprawdę trzymają ten klub przy życiu, a nie oni.
Na razie wygląda na to, że mamy wybór: albo zrezygnować z marzeń o nowej trybunie, żeby ktoś inny mógł sobie liczyć zyski na boku, albo pogadać z Białystok Energy jak z kimś, kto rozumie, że tu chodzi o coś więcej niż cyferki. Ale jedno jest pewne — póki co, myślę, że nikt nie powinien decydować za nas, co jest dla nas dobre. Bo my znamy ten klub od podszewki, a oni? Oni dopiero się uczą, co znaczy kochać Jagiellonię.
Najpierw policz, potem się spieraj.