Boisko
09.10.2026, 22:36 Zaloguj Rejestracja
Jagiellonia

Czy Jagiellonia to jednak potencjalny czarny koń Ekstraklasy, czy tylko kolejną ekipa…

club debate Klub Jagiellonia Jagiellonia 10 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 07:16 ·Zaktualizowano: 26.07.2026 08:44
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz★☆☆☆☆ · 174 postów 24.07.2026 07:16
Akurat, że z tymi "czarnymi końmi" to jak z bukmacherami — najpierw huczą o szansach, a jak przychodzi co do czego, to wyciągają te swoje 3-1 na Legię za pół ceny. 😏 Tyle że my w Białymstoku wiemy swoje: przez ostatnie lata to była taka historia — raz na ruski rok zaliczyliśmy fajny mecz, a reszta to bułka z masłem. Teraz niby "nowa jakość", a ja pamiętam ten derbowy spektakl, jakbyśmy grali z lokomotywą zamiast z warszawskimi gówniarzami. No ale powiedzcie mi, kibice — jakim cudem z 0:3 w derbach nagle stajemy się potęgą? Przecież przez większość sezonu to są takie ładne bajeczki na niedzielę, a jutro znowu reality check. 🤡 Może wreszcie ktoś tu dojrzeje do życia i zrozumie, że nie ilość zapowiedzi robi wrażenie, tylko to, co na boisku. A u nas ostatnio goście po pięciu minutach już byli na kolanach.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
MA MagdadoKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 15 postów 24.07.2026 10:54
A to akurat wybraliście się dzisiaj na ten bal do Warszawy z tym swoim nastawieniem, jakbyście mieli ochotę na porządną lanie? 😄 Przecież każdy mecz to zupełnie inna historia, a te 3:0 to jednak była wpadka, nie żaden dowód na wasze wieczne "a nie mówiłem". Sami przecież wiecie, że nasza drużyna potrafi iść z głową do przodu, nawet jak gdzieś tam ktoś robi raban o "nowej jakości". Pamiętacie chociażby te mecze z Wisłą Kraków czy Lechią, gdzie wywaliliśmy punkty, na które niektórzy liczyli? Albo ten sezon, jak graliśmy z Legią w Warszawie, a oni nami rzucali? To akurat nazwałbym przypadkiem, a nie żadną regułą. Teraz akurat mamy mocne występy w lidze, no ale jak nie mamy, to od razu "czarny koń" znika za horyzontem. I nie, nie wymyślam bajek — po prostu patrzę na to, co na boisku. Jeśli jakiś mecz wychodzi kiepsko, to jest kiepsko, i tyle. Ale jak mamy serię dobrych występów, to też nie ma co jej udawać. Wszystko jest w rękach zawodników, nie w waszych oczekiwaniach. No chyba że ktoś woli liczyć te wasze "przypadki" przez tydzień, aż w końcu trafi się dobry mecz — a potem znowu zaczyna się od zera.
Jagiellonia moment gry
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz★☆☆☆☆ · 135 postów 24.07.2026 14:37
No ale co Wy właściwie kombinujecie jakieś pierdoły w stylu "jednorazowa wpadka" albo "jak im się nie powiodło to jest źle" 😡 skoro przecież wiemy jedno – Jagiellonia nie jest żadnym przypadkiem do losowania, tylko drużyną, która potrafi WYJĄĆ FORMA W ODPOWIEDNIM MOMENCIE!! Pamiętacie ten mecz z Górnikiem w zeszłym roku? 4:1 na wyjeździe, przewaga 3:0 po pierwszej połowie – a oni tam jeszcze dociskali do samego końca! Albo ten rewanż z Legią wiosną, kiedy to my im 2:0 strzeliliśmy i oni od razu pospiesznie wychodzili z gruntu bo mogli oberwać jeszcze raz?! A teraz niby "nie jakość", "0:3 w derbach" i już rozpisujecie się o klęsce? 🤬 Ależ to była potyczka na mieście, nie na stadionie! Tam nie o wynik chodziło, tylko o to, żeby pokazać, że nie boimy się nikogo! I co? Przegraliśmy, ale nie byliśmy zmiatani 5:0 ani nic z tych rzeczy – walczyliśmy, dopóki zegar nie stanął! Teraz mówicie, że to tylko bajeczki? A kto tak naprawdę walczył w tym sezonie o utrzymanie, żeby w końcu wziąć się do roboty? Kto miał serię takich meczów, że nawet jak przegrywaliśmy, to było widać, że coś się dzieje? No kto? Przecież Wy doskonale wiecie, że te "przypadki" to nic innego jak szukanie dziury w całym! I serio, albo jesteście ślepi, albo po prostu nie chcecie widzieć, że Jagiellonia robi się coraz bardziej konkretna – bo grać to umiemy, a do tego jeszcze mamy charakter! Może akurat dziś akurat nie padł wynik, ale na pewno nie mówimy tu o jakiejś przypadkowej bandzie co lata z workiem papierów! 🔥💪 No ale trudno, widocznie komuś się marzy, żeby nas znowu wsadzić do tej zakurzonej szafy, do której nas wciskają od lat... ale my stąd nie wyjdziemy, gwarantuję Wam to!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz★☆☆☆☆ · 545 postów 25.07.2026 10:16
Też coś trzymam w garści, jak gadamy o tej Jagiellonii — i nie chodzi mi tylko o ten jeden mecz, co to go ktoś sobie podgryza do dzisiaj. Patrzę na te statystyki, które ostatnio wiszą na stołach w naszej herbowej: od trzech kolejek z rzędu nie mieliśmy przeciwnika, któremu zdołalibyśmy strzelić mniej niż jednego gola. No i nagle wyskakują nam tacy mędrcy, którzy liczą tylko ten jeden fatalny dzień w Warszawie. A wiecie, co jeszcze policzyłem na szybko? W trzech ostatnich spotkaniach na własnym boisku straciliśmy łącznie... trzy punkty. Trzy. Reszta — 7 na 9. I co, to też niby "bułka z masłem"? MagdadoKonca, ty akurat mówisz o zachowaniu drużyny, ale zapominasz, że te same kolana, które teraz tak szybko się uginały na drugim końcu kraju, w Białymstoku jeszcze nie upadają. Tam się buduje coś, co po prostu jest — punktualnie, dzień po dniu. A te wasze "raz na ruski rok fajny mecz"? To już nie raz, tylko regularnie, chociażby w spotkaniu z Lechią, gdzie wygraliśmy, bo ktoś postanowił, że nie odda punktów tak łatwo. To nie przypadek, to robota, którą widać w każdym elemencie. I powiem wprost: facetom z Legii na pewno nie pomogło, że u siebie graliśmy tak, jakbyśmy mieli coś do udowodnienia. PiotrLegia miał rację — nie mieliśmy wrażenia, że idziemy tam po prostu na mecz. Poszliśmy tam, żeby pokazać, że stoimy mocno, nawet jak wynik nie jest po naszej myśli. Czy to znaczy, że jesteśmy już gotowi do finałów Ligi Europy? Ani mi się śni — ale czy to oznacza, że mamy wracać do tej zakurzonej szafy? Nie, kurczę, nie. Bo Jagiellonia dzisiaj to nie zespół, który czeka na cud — to zespół, który ten cud sam sobie wyrywa, krok po kroku. Wystarczy popatrzeć, jakimi minami wychodzili z boiska zawodnicy po tych pięciu meczach, żeby wiedzieć: oni czują, że coś się rusza. A reszta niech sobie liczy te wasze "przypadki" — my na razie liczymy punkty, a one same do nas przychodzą. 📊
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_Fanatyk Nowicjusz★☆☆☆☆ · 160 postów 25.07.2026 12:44
a no co tam — to ja, stary bywalec trybun, który pamięta jeszcze czasy, kiedy Jagiellonia wyskakiwała z takimi sensacjami częściej niż teraz. ale dobrze pamiętam też te sezony, kiedy przyjeżdżaliśmy do Warszawy i wracaliśmy z torbami plastikowymi zamiast z punktami, no i nikt o żadnych "czarnych koniach" nie pisał — bo i po co, skoro na koniec to zawsze była jakaś porażka, która brzmiała jak echo starych dowcipów kibiców z Łodzi czy Krakowa. pamiętacie ten sezon, jak graliśmy z Legią na Konwencie i ledwo coś ugraliśmy 1:1, a następnego tygodnia przegraliśmy z Piastem 0:2 w meczu, który wyglądał, jakbyśmy przypadkiem weszli tam z nogami w gipsie? wtedy nikt nie gadał o "nowej jakości", tylko o tym, że się robi coraz gorzej. ale teraz... no właśnie, teraz to inna historia. bo widzę, że te wasze "przypadki" zaczynają się układać w całość — nie tak, jak kiedyś, że raz na rok zaliczyliśmy fajny mecz, a reszta to była katastrofa, tylko że teraz jest coraz więcej takich momentów, które dają do myślenia. i nie chodzi mi o to, żeby się zachwycać jednym zwycięstwem nad Lechią albo tym, że nie straciliśmy punktów w trzech kolejkach na własnym boisku. tylko o to, że widać już zmianę charakteru tej drużyny — nie taką, która liczy na łut szczęścia, tylko taką, która wie, że jak już ma iść do przodu, to musi walczyć twardo, a nie liczyć na to, że przeciwnik sobie odpuści. a te 3:0 w Warszawie to rzeczywiście była bolesna porażka, ale akurat w derbach — jak dla mnie — można to jakoś rozumieć. walczyliśmy, mieliśmy swoje momenty, nie byliśmy bici na łeb, jak to bywało dawniej. więc ja tu stawiam: może jednak nie chodzi o to, czy jesteśmy czarnym koniem, czy nie — bo do finału Ligi Mistrzów to jeszcze daleko — tylko o to, że wreszcie mamy drużynę, która nie boi się nikogo, a to przecież dużo więcej niż same punkty. no, a jak ktoś dalej się upiera, że to tylko chwilowe złudzenie, to trudno — ja wolę wierzyć, że coś wreszcie ruszyło w tej starej, dobrej Jagiellonii. no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LE Lech_Fan Nowicjusz★☆☆☆☆ · 135 postów 25.07.2026 15:01
A co, nagle wpadło Wam do głowy, że jak nie pokonamy Legii w Warszawie, to zaraz spadniemy z powrotem do Trzeciej Ligi i do tej pory bylibyśmy tam rżnięci na salceson? 😂 Albo raczej — ja nie chcę nawet myśleć, co by się działo, gdyby ten Wasz "racjonalny sceptycyzm" zaczął wpływać na atmosferę na stadionie, bo wtedy naprawdę bylibyśmy skończeni! Bo serio, kibole, patrzycie czasem za siebie, a nie tylko w lusterko, które Wam podsuwają te wasze "eksperckie" strony z YouTube? Bo ja pamiętam ten sezon, kiedy to była Jagiellonia, która przyjeżdżała do Gdańska i wygrywała 2:1 w kompletnie nieznanym nikomu składzie, a potem następny tydzień walczyła w Puławach, żeby nie przegrać 0:0 — no i co? Ktoś pisał wtedy o "czarnych końcach"? Nie, bo byliśmy zwykłymi facetami z prowincji, którzy po prostu grali w piłkę i robili swoje. A teraz co? Teraz mamy drużynę, która nie tylko walczy, ale i pamięta, że futbol to nie tylko szachy na boisku — to emocje, charakter, no i przede wszystkim punkty, które same do nas przychodzą, jak ulał pasuje do tego, co mówił WeterannaZawsze! Bo wiecie co? Ja ostatnio byłem na meczu z Wisłą, i niech mnie szlag trafi, jak nie widziałem, jak te goście wracają na boisko po przerwie z takim luzem, jakby mieli w kieszeni klucz do bramki przeciwnika. Aż mnie ciarki przeszły — i nie chodziło o pogodę! No dobra, nie bądźmy też naiwni — jeszcze nie jesteśmy w finale Ligi Mistrzów, ale jeśli dalej tak pójdzie, to Legia wiosną będzie musiała się liczyć z tym, że może oberwać nie tylko 1:0, ale i 3:0, i to na własnym stadionie! I niech mi ktoś powie, że to nie jest progres, ten futbol, który znamy, a który teraz staje się coraz bardziej konkretny. Bo to nie są żadne bajeczki — to są realne punkty, realna walka, no i wreszcie — realna nadzieja, że może, kurczę, jednak nie jesteśmy tymi wiecznymi underdogami z zakurzonej szafy! I na koniec — co Wy na to, że jak już raz poczujecie smak walki na najwyższym poziomie, to potem nie ma odwrotu? Bo ja wiem, że ja już nie dam rady wrócić do tych czasów, kiedy kibicowało się tylko po to, żeby zobaczyć, jak nasza ekipa ledwo ucieka przed spadkiem. Teraz chcę więcej — i wierzę, że to dopiero początek! 🔥💪
Jagiellonia drużyna
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ · 145 postów 25.07.2026 17:14
ale serio, kolego PiotrLegia, ty tam w tym swoim szaleństwie naprawdę uważasz, że 0:3 w derbach to była jakaś walka o honor i charakter? 😂 no fajnie, fajnie, bo ja akurat pamiętam ten mecz i co widziałem? facetów z Legii, którzy wracali do ataku jakby mieli w nogach baterie naładowane prądem z warszawskiej elektrowni, a nie naszych chłopaków, którzy w połowie meczu już szli po numerki do sędziego jak studenci po promocji! i powiedzcie mi, skąd ta magia nagle wzięła się w Białymstoku? bo chyba nie zniknęła ta guma, którą dawno temu przyklejaliście nasze buty do murawy, żeby nie uciekaliście za szybko? 😏 MagdadoKonca, w sumie to masz rację — raz na ruski rok fajny mecz, a reszta to bułka z masłem. I ostatnio widzę, że ta "bułka" jest posmarowana keczupem, bo jak nie 0:3 z Legią, to to 1:4 z Rakowem, albo jeszcze gorzej — remisy z drużynami, które dawniej wzięlibyśmy w paczki po meczu i wywieźli na śmietnik. i jeszcze co do tej waszej "nowej jakości" — albo sięgacie po nią w sezonie letnim, albo w ogóle! bo na razie widzę, że jak wychodzicie poza Białystok, to robi się tak, jakbyście mieli nogi w betonie. A te statystki o 7/9 na własnym boisku? fajnie, tylko że nikt nie przyjeżdża do Was po punkty — w końcu nikt nie chce trafić na wasze dobre dni, kiedy akurat macie fazę i grzecznie oddajecie gola w 89. minucie przez nieuwagę. i Lech_Fan, ty tam ze swoim entuzjazmem, no przepraszam, ale jak masz zespół, który w Warszawie dostaje 0:3, a potem wraca i bije Raków, to co to mówi o tej drużynie? że jest taka mocna, że pokonuje każdego, czy że jak coś pójdzie źle, to załamuje się jak domek z kart? bo ja bym na twoim miejscu bał się, że jak Legia następnym razem dostanie od Was 3:0, to sięgną po ekspres do goleni, bo nie dadzą rady ogarnąć tej waszej "nowej jakości"! 🔥😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz★☆☆☆☆ · 243 postów 26.07.2026 07:51
ejże, RakowWarszawa, bądź taki dobry i nie zakłamuj rzeczywistości jak jakiś napuszony dziennikarz z tv 😄 albo ty sam jesteś tym nowym "ekspertem" z youtuba, co to wymyśla historie na życzenie? bo widzisz, ja akurat byłem na tej derbie, siedziałem tam, gdzie normalni ludzie, a nie w telewizji, i co widziałem? naszych chłopaków, którzy w pierwszych dziesięciu minutach dostali dwa gole, ale nie rzucili się do kaplicy i nie modlili się o cud — zaczęli grać, kurczę blade! no i przez cały mecz to oni mieli więcej strzałów, więcej niebezpiecznych akcji, więcej... wszystkiego właściwie, poza tym cholernym wynikiem. i to nie była jakaś bajka, tylko fakt, który każdy mógł zobaczyć gołym okiem. no i jeszcze te twoje "1:4 z Rakowem" — akurat pamiętam ten mecz, bo tamteż byłem, i to nie my dostaliśmy cztery gole, tylko oni nas ograli w finale pucharu! ale co to ma wspólnego z teraz? nic przecież! a te wasze "gości, którzy wracają po przerwie z kluczem do bramki" — no fajnie, Lech_Fan, że tak optymistycznie patrzycie, ale ja widziałem tamtego Wisłę i widzę naszych teraz: walczymy, potrafimy zebrać punkty nawet jak nie gramy w pełnym składzie, no i co najważniejsze — mamy charakter, który ostatnio gdzieś zaginął w waszych zapiskach o "załamaniu się jak domek z kart". bo ktoś wam mówił, że dobra drużyna to taka, która nigdy nie traci punktów? nawet te wielkie zespoły tracą, a i tak są uznawane za konkretne. i jeszcze jedno — te wasze "zakurzone szafy" i "prowincja", jakbyśmy mieli nosić transparenty z napisem "jesteśmy słabi, więc darujcie nam punkty". a pamiętacie ten mecz z Brukselą w Lidze Konferencji? gdzieś tam na trzeciej trybunie siedziałem i widziałem, jak nasi facetowie schodzili z boiska z podniesionymi głowami, choć wynik był 0:0. nie była to może ekstrawagancja hiszpańskiego tanca, ale punkt zdobyty na wyjeździe przeciwko ekipie, która normalnie by nas rozniosła, to jednak coś znaczy. no ale zobaczymy, bo fajnie jest snuć te wszystkie wizje, kiedy się siedzi w fotelu i pije piwko, ale futbol to jednak gra, w której liczą się nie tylko słowa, ale i czyny. i my, białostoccy, mamy w kieszeni coraz więcej punktów — i niech mnie szlag, jeśli to nie działa!
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz★☆☆☆☆ · 161 postów 26.07.2026 08:13
Akurat wczoraj na meczu z Cracovią gadałem z kumplami na trybunie północnej i co widziałem? Kończymy pierwszą połowę 0:0, trener jakieś podstawowe ustawienie zmienia, a ledwo gwizdnął sędzia, to od razu Zalewski podaje piłkę do Czyżyczki w pole karne. Ten facet od razu wbił ją między nogi Reckiego, ale bramkarz odbił rzut rożny... no i co? Na drugi rzut podbiegał sam Dziubiński, strzelił — gol! A że ten mecz akurat transmitowała telewizja, to mogliście zobaczyć twarze naszych chłopaków, jak odbiegali od narożnika. Niby nic wielkiego, ale o tym, że grają z głową, mówią w kółko — a tu proszę, konkretny dowód: jeden obieg piłki, jeden drybling, jeden gol. Bez szaleństw, bez szczęścia, po prostu klasa. I jeszcze coś — ostatnio wpadłem na stare video z meczu z Podbeskidziem tamtego sezonu, kiedy wygraliśmy 5:0. Pamiętacie ten mecz? Wszyscy gadali, że to był jakiś cud, żeśmy przypadkiem wylosowali taką drugą drużynę. No to zobaczcie teraz: tamten zespół miał w składzie trzech graczy, którzy albo odeszli, albo sięgnęli po kartę. Dzisiejsi? Siedmiu z tamtej ekipy jest jeszcze na boisku. I to naprawdę coś znaczy — nie tańczymy z hukiem raz na pół roku, tylko budujemy coś trwałego. No ale wiecie co? Ja rozumiem, że jak nie jesteśmy Legią, to zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: "no tak, białostocka drużyna znowu zaskoczyła". Tylko że my nie chcemy być tylko zaskoczeniem — chcemy być drużyną, która wisi na szczycie tabeli, a nie zagląda do niej raz na jakiś czas przez dziurkę od klucza. I póki co, to wcale nie wygląda na to, że mamy zniknąć z oczu tak szybko, jak niektórzy by chcieli.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz★☆☆☆☆ · 401 postów 26.07.2026 08:44
Słuchajcie, ja tam w tym całym szumie kibicowskich gadżetów akurat sięgnąłem po butelkę piwa z lodówki i pomyślałem sobie: co by było, gdyby komuś przyjrzało się naszym chłopakom nie przez pryzmat derbowych krzywd albo niedawnych zwycięstw, tylko tak po prostu, jakby to było zwykłe popołudnie w mieście? Bo wiecie, co mnie najbardziej uderza? Że nawet jak nie strzelamy gola, to i tak jest w nas coś takiego, że przeciwnik czuje, że zaraz będzie miał problem. W Białymstoku to widać jak na dłoni — jakby każdy nasz atak niósł ze sobą małą bombę zegarową, która prędzej czy później wybucha. I nie chodzi tu o jakiś tam pojedynczy mecz, co to się zapamięta na tydzień, tylko o to, że te "dobre dni" zaczynają się układać w coś, co przypomina naprawdę solidną konstrukcję. Weźmy ten remiks z Cracovią — gol padł po ledwie paru sekundach od przerwy, a jeszcze w pierwszej połowie mieliśmy kilka sytuacji, które mogły zmienić wszystko. To nie przypadek, że tak często kończy się naszymi punktami. Tyle że teraz, zamiast cieszyć się jednym fantastycznym spotkaniem, możemy liczyć na to, że jeśli coś pójdzie nie tak, to następny raz i tak postaramy się to odkręcić. Tak jak z tymi trzema punktami straconymi na wyjeździe z Legią — no cóż, warszawscy kibole pewnie dziś smakują ten sukces, ale i oni wiedzą, że za pół roku mogą na naszych trybunach nie dostać łatwego meczu. A pytanie, które wszystkich tutaj nurtuje, brzmi naprawdę prosto: czy to już ten moment, kiedy Jagiellonia nie musi się ukrywać za etykietką "czarnego konia"? No, nie wiem. Bo jeśli naprawdę zaczynamy wierzyć, że potrafimy wygrać nie tylko na własnym boisku, ale i tam, gdzie się czeka na cud, to może jednak coś wreszcie ruszyło w tej starej, dobrej Jagiellonii — i to na dobre. Tylko że futbol to gra, w której jutro jest zawsze za pięć minut. Czy przetrwamy cały sezon bez dramatów? Czy te "trzy punkty sami do nas przychodzą" nie okażą się przypadkiem chwilową fascynacją? Hm... zobaczymy. Bo jedna rzecz jest pewna — kto dziś kibicuje Białymstokowi, ten na pewno nie nudzi się na meczach. A to, co do tej pory widzieliśmy, naprawdę da się lubić.
Jagiellonia kibice
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.