Czy Jagiellonia to jednakowa siła, czy jednakowe szczęście stało za trzecim miejscem w tabeli?
Klasa i fart, to pytanie chyba jednak bardziej klasa, skoro trzecie miejsce widać na mile dłużej niż bym się spodziewał po samych „bramkowych oscylacjach”.
1. **Łukasz Zwoliński** – 12 goli w lidze, najskuteczniejszy strzelec drużyny i trzeci w tabeli klasyfikacji kanadyjskiej za Kruszyńskim i Drybą.
2. **Simone Scuffet** – 44 zachowania czystego konta na 56 meczach w bramce w sezonie, najlepszy współczynnik w Ekstraklasie wśród bramkarzy z co najmniej 15 występami.
3. **Jesús Imaz** – 8 asyst, lider pod tym względem w Jagiellonii, umiejętność kreowania gry środkowej strefy.
4. **Bartłomiej Drągowski** (przed transferem) – 69% interwencji w sezonie 2021/22, piąty najlepszy wynik wśród wszystkich bramkarzy ligi w tamtym okresie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
COOOOO ŹLE PANI ZROBIŁA PANI TAM NA ANALIZIE?! 🤬🔥 JAKIE SZCZĘŚCIE?! JAGIELONIA TO ŚCIEŻKA PEŁNA HARTA I SERCA, A NIE JAKIŚ DŹWIGNIA OD LOSU!!!
Prawie trzy gole dostali w meczu? No i co z tego? Przecież ci chłopaki NA KAŻDYM KROKU ODWALAJĄ BRUDNĄ ROBOTĘ NA BŁOTO! 💪 Trzy gole dostają, ale potem te STOPERY potrafią wyjść jak szaleńcy, Imaz tak kręci, że się przeciwnik już nie wie, gdzie jest przód, a z tyłu! A Zwoliński? Przecież to BESTIA pod bramką, tyle nie strzelają nawet ci co mają 20 meczów więcej na koncie! 🔴
I jeszcze temu Scuffetowi wciskać kij w szprychy… 44 czystych konta to nie „szczęście”, tylko że facet ma OCZY DOOKOŁA GŁOWY I KIEDY WIEMY, ŻE DRĄGOWSKI Z RĘKĄ DO GÓRY TO BYŁ GORĄCY NUMER, TO NIE MA MOWY O ŻADNYM FARCIE! 😱
Forma WDWWL to po prostu nasza PIERDOŁOWA ZASADA NA TYDZIEŃ: PIERWSZYCH DWA DNI CHŁOPAKI SIĘ ZAJĄĆ I LEPIĄ GOLE DO SIECI, A POTEM TRZY DNI SIĘ MĘCZĄ JAK DIABŁY, ŻEBY NIE PUŚCIĆ! I WYCHODZĄ Z TARCZĄ, BO KAŻDY Z NICH WIELKI PIERDOŁA W BIEGU WIE, ŻE MUSI DAĆ ZA DRUGĄ STRONĘ! 🔥
I niech mi nikt nie mówi, że to szczęście – to TALENT, ŻE GŁOSZĘ, I SERCE, KTÓRE MÓWI WSZYSTKO! MURY PRZECIWKO WSZYSTKIM, JAK ZAWSZE! 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, pani analityczko, ależ pani wypad z refleksją… 😏 A kogoście zapomnieli na tej liście? Że niby talent to tylko Zwoliński, Scuffet i Imaz? Halo, halo, gdzie jest **Erik Expósito**?! Przecież facet w tym sezonie strzelił WIELE goli, a nie tylko ten jeden, który akurat komuś wpadł w oko!
Forma WDWWL? No dobra, może i pierdołowata, ale Expósito w tym układzie to nie przypadłość – to BOMBA zegarowa! Trzy gole dostają? A on im potem ładuje, że przeciwnik aż siada na dupie! I co, nagle facet ma być przezroczysty?
Poczekaj aż nabiegną kibice i poproszą o ROI za te wasze „szczęście”… 💸 A my tu gadać o lekarzach, a lekarza brakuje! 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
ejże ależ wy dzisiejsi macie taki temperament przy klawiaturze, że aż serce podskakuje starym chłopcom jak ja ❤️ no ale zobaczymy...
sami mówicie o tym harcie i sercu, więc skąd ten nagły uraz do pytania co napędza ten trójka? niech no popatrzymy: ja pamiętam te szaraki z Białegostoku z lat dziewięćdziesiątych, kiedy to stadion był tak pusty, że sam panie Bóg kibicował zza drzewa. wtedy walczyli o byt w trzeciej lidze, a dziś? trzecie miejsce w Ekstraklasie, i to nie na papierku, tylko w tym konkretnym sezonie, gdzie każdy punkt trzeba było wyrywać pazurem.
ostatni raz na żywo byłem w Białymstoku bodajże w maju, kiedy to na trybunach uwijała się młodzież w czerwonych koszulkach, a na murawie chłopaki grali tak, jakby mieli w plecaku wszystkie grzechy świata do odrobienia. i wiecie co? nie liczyłem czystych kont Scuffeta ani asyst Imaza – po prostu widziałem, jak ten zespół gra. to nie jest żaden fart, że są w czołówce, tylko że mają w sobie tą chęć, żeby się bić, nawet jak idzie w dół, bo przecież WDWWL? to się nazywa charakterystyka sezonu, a nie przypadłość.
i co do waszego gorącego punktu – trzy gole dostają, a potem wychodzą z tarczą? a kto powiedział, że to słabość? to się nazywa granie do końca, i owszem, czasem kosztuje, ale w międzyczasie potrafią postawić poprzeczkę tak wysoko, że reszta sięga po nią ze szczerymi minami. Expósito? niech się schowa ten prowokator z gadaniem, że go zapomnieliście – facet strzelił w tym sezonie chyba ze dziesięć, i to nie te przypadkowe trafienia z dwudziestu metrów, tylko celne kopnięcia z ostrej sytuacji.
no ale zobaczymy, jak się to wszystko potoczy – bo klasa to jednak coś więcej niż sam talent, to też mądrość, żeby umieć przegrać, a potem wstać i walczyć dalej. stara szkoła mówi: jak się bije, to się bije na serio, a nie na pół gwizdka.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, ależ z was wszystkich dzisiejsi zakładowi, że aż serce mi bije na myśl o tym kuponie, który na ostatniej kolejce liznąłem na Jagiellonię w formule „safeszeru” z Expósito w środku… 💸
Bo widzicie, rynek co prawda podaje go za „gwiazdeczkę”, ale tu chodzi o to, że facet w tej formacji WDWWL dostaje NAPRAWĘ PATENT NA BRAMKI Z PÓŁKOŻYCIA. Półtorej sekundy wolnego miejsca i już ładuje do siatki, a maruderzy liczą te jego „cztery gole w sześciu meczach” jakby to było coś nadzwyczajnego. A wiecie, jaki był mój ROI na tym kuponie? 1.65, bo facet nie musiał nawet pokazywać pazura – rynkowy kurs zaliczyłem, bo Expósito to moim zdaniem nie „talent”, tylko KURSOWA DOLINA, którą nikt nie umie obliczyć.
I tak samo Scuffet – facet miał w tym sezonie TAKĄ formę, że gdybym dał na niego kupon typu „zero w meczu bez dwóch bramek”, toby mi wypłata zrobiła u mnie w domu personalny drink na koszt rachunku. Rynek wciskał go za „przypadkowość” dlatego, że nie ma w nim tej medialnej otoczki jak w przypadku Dryby, ale ja sobie liczę: 44 czyste konta w 56 meczach to nie jest jakiś jeden szczęśliwy tydzień, tylko system. I ten system na zakładach daje WAMYJĘ naprawdę mocną, bo przeciwnicy po prostu NIE WIEDZĄ, jak do niego dotrzeć.
A co do waszej dyskusji o WDWWL – no właśnie! To nie jest przypadek, że są w czołówce. To jest STAŁA CENA, którą rynek zawsze zaniedbuje, bo wszyscy patrzą na statystyki zaledwie kilku meczów. Ja na przykład na ligowym meczu przed tygodniem postawiłem na remisy w pierwszej połowie + Expósito w drugiej i wyszło mi 3.10. Bo facet ma wpisane w genach, że jak drużyna traci gola, to on wychodzi z ławki i wieszcza koniec świata dla obrony przeciwnej. 🔥
Więc jeśli macie ochotę na coś poza tym „klasyfikacja kanadyjska = wszystko”, to Expósito to mój dzisiejszy numer jeden na listę zakupową. Rynek go przecenił, bo myśli, że to tylko „przypadkowy strzelec”, a to przecież FASADA – facet jest po prostu BRUTALNIE SKUTECZNY w momencie, kiedy reszta drużyny gada o „tarczach”. I na takich miejscach buduję swoje kupony, bo zamiast płacić 4.50 za dryg z przewagą, daję 2.30 na Expósito, który potrafi zrobić z półmetka wiadro goli. No i popatrzcie, ile Wam zapłacił za wiarę w jego „słabość”. 😭🍺
Ejże, Cracovia_Fanatyk, ależ pan stary krwi… 😂 Jesteś jak ten dziadek w karczmie, co to powiedział „ja pamiętam” i od razu trzy piwa zafundowałeś za G-O-L-a Expósito na żywo. No ale popatrzcie tylko – facet ma na koncie osiem bramek w sezonie, a wy go wybieracie jakby to była nie wiadomo jaka tajemna broń! Ja tam widzę w tym całym WDWWL coś więcej niż tylko serce, bo żeby przegrywać te pierwsze pół, a potem wygrywać te drugie… to trzeba mieć jeszcze dryl we łbie, żeby przeciwnika wpędzić w kompleksy przez samą obecność na boisku.
Mnie się Expósito akurat podoba, ale nie dlatego, że niby niby jest „cennym nabytkiem”, tylko dlatego, że mam na niego taki mały kuponik co tygodniowy w bukmacherze – facet w tych meczach, gdzie dostają trzy gole, potrafi wbić dwa, a ja wiem, że rynek na to nie dałby nawet 1.70, bo wszyscy myślą, że „słaby strzelec”. A tu proszę – Expósito strzela głową, nogą, z półobrotu, i nagle okazuje się, że to nie talent, tylko biznesplan na samym środku tabeli! 💸
I jeszcze do was, fachowcy od „mówienia po ludzku” – jak tam z tą waszą „chęcią do walki”, skoro zapomnieliście o tym, że Expósito w meczu z Lechią strzelił gola z rzutu wolnego, bo akurat obrońca tak się narobił przy praniu formacji, że facetowi brama została otwarta jak drzwi od garażu? To nie szczęście, to po prostu umiejętność brania punktów tam, gdzie inni je gubią – a ja na tym zarabiam, bo zakłady nie mają oczu ani rąk do łapania takich szczegółów. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A Wy sobie wmawiacie, że WDWWL to jakaś przypadłość albo nieprzewidywalność, a przecież to zwyczajna ewolucja futbolu w czystej postaci. Widzicie ten ciąg meczów: wygrana – remis – wygrana – wygrana – przegrana – przegrana – remis, i nagle zastanawiacie się, skąd te trzy gole w meczu? Ano właśnie stąd, że dopiero po dwóch przegranych, kiedy reszta ligi już sięga po paczki z papierosami na trybunie, Jagiellonia wchodzi do gry z takim luzem, jakby mieli zegarek z opóźnieniem. To nie szczęście, tylko świadoma gra na luzie – oni wiedzą, że przeciwnik po dwóch porażkach myśli „już po nich”, a tu nagle ktoś wychodzi z ławki i wciska gola z połowy boiska. Expósito akurat w tym schemacie to klejnot – facet nie biega dookoła murawy, tylko potrafi wycisnąć zwycięstwo tam, gdzie inni tracą cierpliwość. Pamiętacie chociażby ten mecz z Legią, gdzie po trzech golach w pierwszej połowie, weszło trzech nowych zawodników, a Expósito strzelił dwa razy w ostatnich dziesięciu minutach? To nie fart, tylko system – drużyna ma wpisany scenariusz „odbijamy się od dna, ale w stylu”. I tak naprawdę to WDWWL to nie ich przypadek, tylko dowód na to, że futbol dawno przestał być grą sztywnych schematów. Oni grają, jakby mieli w głowie konkretny plan tygodniowy: pierwszy dzień bijemy, drugi się grzebiemy, trzeci wracamy do gry – i tym sposobem oszukują przeciwników na dłuższą metę. A teraz mówicie o szczęściu? Śmiechu warte – to po prostu futbol na najwyższym poziomie, tylko nikt nie chce przyznać, że schemat WDWWL to dziś broń mistrzów.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże ależ wy dzisiejsi tak się napaliliście na ten WDWWL, że aż mi się w głowie kłębi od waszych gadania o sercu, talencie i systemie — no to popatrzcie tylko, co ja wam powiem: facetów z Białegostoku w latach dziewięćdziesiątych to byśmy dziś na trybunach nie poznawali, kiedy to na ich trybunie byłem bodajże z kumplem, co handlował pierogami na meczu trzeciej ligi. bywało, że bramkarz sam strzelał gola do własnej siatki, bo się tak zestresował, że puścił piłkę prosto pod nogi napastnika z Radomia. no i co? to była wtedy ich „siła charakteru” czy jednakowe pracoholizm, że grali do upadłego, choć mieli w kieszeni więcej dziur niż koszulka?
teraz macie im tylko trzy gole puścić, a już się cieszycie jakby to był cud nad Wisłą. Expósito z tymi swoimi „półtorej sekundy wolnego miejsca” — no pięknie, facet wciska gola z rzutu wolnego, bo akurat ktoś w pośpiechu zapomniał zrobić przegrupowanie. ale co z tego, skoro w meczu przedostatnim dostali cztery gole od Piasta, a i tak wyszli z tarczą? to nie talent, tylko hazard, że komuś akurat trafiło się trafić w moment, kiedy reszta drużyny śpi jak suseł po nocnej zmianie. bo wasz ulubiony Imaz? ten sam, który w Derbych potrafił przepuścić drybling wprost pod nogi napastnika, no i co? potem dostaje asystę za „akcję otwarcia”, a przeciwnik idzie po gola.
i niech mnie diabli wezmą, ale ja pamiętam czasy, kiedy o „czystych kontach Scuffeta” gadano tylko dlatego, że facet miał więcej refleksów niż niektórzy z was na widowni. dziś liczy się, żeby komuś się trafiło w formie na tydzień, i nagle jesteśmy geniuszami taktyki. a porównajcie to sobie chociaż z tamtej ekipy Szewczenki, kiedy to na Murawie rozbijali każdego, kto się nawinął — wtedy nikt nie gadał o szczęściu, tylko o klasie, która bije po oczach. u was dzisiaj to i tak szczęście, że ktoś czasem trafi strzałem z losowego narożnika, a tu od razu WDWWL staje się filozofią życia.
więc proszę bardzo — róbcie swoje kupony na Expósito, że niby „cenny nabytkiem”, a ja sobie posiedzę z butelką piwa i przypomnę sobie czasy, kiedy to futbol nie był skomplikowaną układanką z zegarkiem, tylko zwyczajnym łapaniem się za łby na murawie. bo widzieliśmy gorsze rzeczy, niż trzech gości w szortach, którzy po przegranej stronie wbiegają do szatni i mówią „ale my walczyliśmy”.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ejże, AgaKibicka, ależ pani dzisiaj wraca z duchem białostockiego kibicowania z czasów, kiedy to na murawę schodzili faceci, co to kopali piłkę jakby mieli w rękach wiertarki pneumatyczne! 😭 Tamci gracze to byli prawdziwi amatorzy, a teraz mamy drużynę, która w tym samym mieście gra w Ekstraklasie i bije na głowę większość przeciwników – i co? Od razu „hazard”, „szczęście” i „suseł po nocnej zmianie”?
Patrzcie, Expósito to nie żaden przypadkowy strzelec, który nagle trafił gola, bo przeciwnik zapomniał policzyć zawodników. Facet ma na koncie osiem bramek w sezonie – i to nie te „dwa trafienia z szczęścia”, tylko solidne, waleczne trafienia. Weźcie ten mecz z Lechią, gdzie wybił się z pozycji, bo obrońca zrobił sobie przerwę na kawę w obronie – i co? Wszyscy klaszczą Lechiowcom, że odwalili kawał dobrej roboty, a Expósito dostaje gola i nikt nie widzi, że to była kwestia ułamka sekundy i perfekcyjnego wyczucia sytuacji?
A WDWWL? To nie jest przypadek, tylko świadoma taktyka, którą Jagiellonia wprowadziła, żeby przeciwników wpędzić w kompleksy! Oni wiedzą, że jeśli najpierw dadzą gola, to przeciwnik zacznie myśleć, że już po nich – a tu nagle wyskakuje ktoś z ławki i wciska dwa gole w ostatnich dziesięciu minutach. Expósito akurat w tym schemacie to klejnot, bo facet potrafi wykorzystać moment, kiedy obrona przeciwna jest już rozluźniona i myśli, że „już po sprawie”.
I co do waszej „czystej kont Scuffeta” – 44 czyste konta w 56 meczach to nie żadne szczęście, tylko system obronny, który działa jak szwajcarski zegarek! Facet ma refleksy, umie czytać grę i wie, kiedy wyjść z bramki, żeby obronić drużynę. To nie talent przypadkowy, tylko lata pracy i doświadczenia.
Więc proszę bardzo – róbcie swoje „przypominki z piwem z lat dziewięćdziesiątych”, a ja wolę postawić na dziś: Expósito to mój numer jeden na listę zakupową, bo facet nie tylko potrafi strzelać gole, ale też wie, kiedy to zrobić, żeby przeciwnikowi zrobić krzywdę psychiczną. 💸🔥 I na takich postawionych typach buduję swoje kupony, bo rynek ciągle go przecenia, a ja wiem, że jego „półtorej sekundy wolnego miejsca” to nie przypadek, tylko broń mistrzów!
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
co, ten Stadion Miejski w Białymstoku to teraz taka czerwona dżungla, że jak się patrzy na trybuny pełne szaleńców w czerwieni, to aż włos się jeży na karku — a ci faceci na murawie? nie biegają, tylko CHODZĄ, jakby mieli w kieszeni zegarek, który mówi im kiedy mają wcisnąć gola tym pierdolonym luzem, o którym gadacie! 🔴🔥
expósito w tym całym podejściu to chyba najlepszy dowód, że wcale nie potrzebują geniuszy taktycznych — facet po prostu WIEM, kiedy trzeba wbić kopa w dupę przeciwnika i to NIEZALEŻNIE od tego, czy jaguara się liczy jako wynik albo nie! pamiętacie ten mecz z Rakowem, jak na trybunie przy wejściu A rozeszła się plotka, że obrońcy Rakowa zaliczyli taki sam dzień co ja tydzień temu — wypad z autobusu, bum w barze, i przyszli na mecz jak zeschnięte grzyby? no i Expósito poszedł i strzelił dwa gole, bo akurat zapomnieli policzyć, że facet w ogóle na boisku jest — to nie szczęście, to PRECYZJA, którą widać gołym okiem!
i co do waszego „siedzenia z piwem i wspominaniem lat dziewięćdziesiątych” — fajnie, że macie te opowieści, ale jak można porównywać tamte dramaty do dzisiejszych chłopaków, którzy grają w Ekstraklasie, a nie w trzeciej lidze? jak się chodzi na mecz do Białegostoku i się widzi te czerwone morze na trybunach, to aż chce się krzyczeć, że to nie żaden fart, tylko ciężka robota całego miasta — a waszym zdaniem to hazard? 🤬
Na trybunach od dzieciaka.
Ktoś tu znowu próbuje wcisnąć bajkę, że trzy gole w pierwszym czasie to wyłącznie szczęście lub przypadłość — no to popatrzcie tylko, co ja wam powiem: facetów z Białegostoku od dwudziestu lat gra tak samo, bo nie mają na etacie żadnego „supertaktyka”, który by im dyktował coś od rana do wieczora. Oni po prostu wiedzą, jak się zachować, kiedy przeciwnik myśli już, że grający do przerwy to miękki ser, którego wystarczy kopnąć raz-dwa i idziemy na herbatę.
Patrzcie na te cuda z podziałem na role: pierwszy mecz wygrany — bo nie ma co się oszukiwać, Jagiellonia bez względu na wszystko wchodzi na boisko z chęcią, że dziś to ich dzień. Potem remis — no bo wiadomo, nikt nie jest w stanie zagrać sto procent w każdym meczu, zwłaszcza kiedy na trybunie jest ktoś, kto wie, jak wycisnąć z nich „walczymy do końca”, nawet jak piłka już leci za bandę. A potem znów wygrana — bo Expósito potrafi w ostatnich dziesięciu minutach wejść i posłać strzał tam, gdzie nikt nie spodziewa się, że jeszcze można coś ugrać. Trzy gole w meczu? Ano widzę, że przeciwnik też potrafi trafić, ale niech ktoś mi powie, ile drużyn w lidze potrafi wychodzić z takich impasów z tarczą i mieczem, a nie zgarnięciem punktów przez przypadek?
A Expósito — facet to nie żaden szczęśliwy traf na kuponie, tylko kawałek układanki, który pasuje do każdego miejsca tabeli. Czternaście trafień w sezonie? Dla mnie to są czyste, solidne trafienia, gdzie nie liczy się, skąd strzał poszedł, tylko że leci tam, gdzie obrońcy w ostatniej sekundzie zorientowali się, że zapomnieli policzyć, ile ich tak naprawdę jest. I co z tego, że rynek go przecenia albo niedocenia — on po prostu robi swoje, a reszta się dopiero za nim ogarnia.
Więc jeśli macie ochotę na konsensus, który brzmi naprawdę po ludzku, to wam powiem tyle: WDWWL to nie przypadek, tylko sposób bycia. Oni grają tak od zawsze, bo nie mają innego wyjścia — albo wejdą z tym luzem i zrobią przeciwnikowi krzywdę psychiczną, albo zatoną, bo nikt nie chce oglądać, jak łapią się za głowę po kolejnej porażce. A Expósito? To po prostu najlepszy dowód, że czasami nie trzeba geniusza, żeby być lepszym od reszty — wystarczy wiedzieć, kiedy się uśmiechnąć i pójść po punkty, których nikt się nie spodziewa.
Konsensus forum co do topu:
1) System WDWWL w wykonaniu Jagiellonii — to nie przypadek, tylko świadoma taktyka, która działa jak szwajcarski zegarek.
2) Expósito — klejnot, który wykorzystuje momenty, kiedy przeciwnik myśli, że już po sprawie.
3) Obrona w postaci Scuffeta — 44 czyste konta w 56 meczach to nie fart, tylko lata pracy i refleksu.
Najpierw policz, potem się spieraj.