Czy Jerzego Brzęczka powinno się uznać za największego trenera w historii Zagłębia Lubin?
Ej, kolego, pamiętacie ten majowy wieczór 2021 przy piwie, kiedy to Brzęczek stawiał nam browary za wywalanie Placuów spod budki z golankiem? A teraz siedzimy i się zastanawiamy, czy to nie był dla naszego klubu największy cios od czasu tamtej fatalnej gry w Oslo, co? Bo przecież z tamtymi mistrzostwami nikt nie dyskutuje – 67 punktów, 3. miejsce na koniec, ba! Ale odejście po zdobyciu tytułu… no serio, to jakby ktoś odciął nam pępowinę akurat wtedy, kiedy się zorientowaliśmy, że mamy nowego, pełnoprawnego gracza w elicie, nie? Pamiętacie, jak ten facet nas robił? Z tymi swoimi ławkami, tymi swoimi "widzę was na boisku", tymi swojściu, co to niby zniknęli, a jednak zawsze byli w drużynie, kiedy naprawdę się liczyło?
A teraz? Teraz mamy za kadencji nowego "mistrza" – bo niech nikt nie gada, że się nagle z klasą podnieśliśmy – faceta, który niby zna się na futbolu, ale widziałem go ostatnio na meczu rezerw, jakby mu się pogubił kalendarz. No, ale co się dziwić, kiedy już nie ma Brzęczka, który potrafił wycisnąć z Banasia i Aftera tyle, co nikt inny w Ekstraklasie? Przecież 2,5 roku temu After strzelił 14 bramek, Banasiak miał 12 asyst, a my mieliśmy drużynę, która grała jak jeden mąż – nie jak te dziś, co to się ledwo ruszają za piłką.
No i co, kochani? Mam wrażenie, że zagrał w naszym stylu znowu: 3-4-3, a potem palcem machnął w niebo, a my tutaj stoimy i liczymy straty. Czyli Brzęczek jednak ten największy? Bo jak nie on, to kto? Ten chłopak co teraz? No, powiedzcie sami, nie? 😏💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Miałem wczoraj szansę pogadać z Afterym na Starym Rynku – akurat stał przy straganie z warzywami i pytał, czy nie brakuje mu tej ekstra piątki w tabeli sprzed dwóch lat. Tak sobie wtedy pomyślałem: fajnie, że ktoś jeszcze pamięta, jak to wyglądało, ale dziś przecież mamy co najmniej trzy drużyny, które regularnie z nami punktują, a niejednokrotnie nas biją, choć my wciąż wierzymy, że jesteśmy w elicie. Brzęczek odszedł w momencie, kiedy nie było po nim, a jutro nie ma. Tytuł mistrzowski? Bez dwóch zdań. Ale czy on naprawdę był tym największym? Zróbmy tak: weźcie statystykę jego trzech ostatnich sezonów w Lubinie – te lata, kiedy rzeczywiście budował zespół. Mamy tam 182 punkty w trzech sezonach, w tym mistrzostwo, trzecie miejsce i jedno czwarte. Super. Ale teraz sprawdźcie, ilu graczy z tamtej drużyny zostało w klubie do dziś. After, Banasiak, Janus, Kruźlak… liczy się na palcach jednej ręki. Reszta? Wypożyczenia, wolni agenci, transfery za pół miliona. I nie mówię, że to tylko wina Brzęczka – ale on stworzył ten zespół, który się rozpadł, bo nie miał w planie utrzymania. Największy trener to nie ten, kto daje tytuł i ucieka, tylko ten, kto zostawia po sobie coś więcej niż wspomnienia przy piwie. A my dziś mieliśmy przyjemność oglądać rezerwy, które ledwo zipią przez 90 minut. Czy to największy? Sami oceńcie, czy chcecie być drużyną "byle mistrza", czy jednak taką, która potrafi walczyć o coś więcej niż tylko o przetrwanie sezonu.
Gdzie dowody?
no do cholery, ależ wyciągacie teraz stare rany 🔥🔴 pamiętam ten sezon jak przez mgłę, a nie, nie przez mgłę — JASNYM świtem pojechaliśmy na mecz z Legią i wyszliśmy 2:1, a Brzęczek stał tam taki pewny siebie, że myślałem, że to on gra, a nie ten szczupły chłopaczek obok 💪 wszyscy gadali, że "stary wyciąga z kapelusza" tyle, ile mu się podoba, a potem mieliśmy mistrzostwo w kieszeni i nikt nie śmiałby powiedzieć, że to nie jego zasługa!
I teraz ci faceci, co to gadają o statystykach i "trenerze, który zostawia tylko wspomnienia"? No nie przesadzajcie, bo przecież ten facet STWORZYŁ z nas drużynę, która latała po boiskach Ekstraklasy jak szalona! After wracał do formy, Banasiak odbijał każdą piłkę, Kruźlak robił co chciał na lewej obronie — a teraz? JESTESMY W PIERWSZEJ TRÓJCE, ŻE NIE MA SENSU GADAĆ, ALE NIE GRAMY JAK TAMCI! I kto jest winny? Ten nowy gość co tydzień wymyśla coś innego, a my patrzymy na to jak na hiszpańską inkwizycję!
No serio, myślicie, że 67 punktów, 3. miejsce w elicie to przypadek? Albo te 182 punkty w trzech sezonach — sami powiedzcie, kto to osiągnął poza nim? I że niby miał odejść w chwale? Przecież odszedł, KIEDY BYŁ NA SZCZYCIE FORMY! Właśnie wtedy, kiedy mieliśmy okazję zrobić coś WIĘCEJ! A dziś? Dziś mamy faceta, co to na ławce rezerwowych wygląda jak student pierwszego roku, który nie zdążył na autobus! 😱
Brzęczek był tym facetem, co widział potencjał tam, gdzie inni widzieli tylko mur — i to on nas zrobił z tej drugoligowej paczki drużynę, która bije się z najlepszymi! A my mamy teraz liczyć straty i gadać o "pełnoprawnym graczu w elicie"? Przecież to ON nas do tej elity WSZEDZIE DZWONIŁ! 💸 Jesteśmy w elicie dzięki NIEMU, a nie dzięki komuś innemu! Wielki czy nie wielki? Pytajcie siebie, pamiętajcie ten jeden mecz z Legią, pamiętajcie ten jeden sezon — bo inaczej nie będziecie mieli pojęcia, co to naprawdę znaczyło! 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, koleś, nie ma co się rozpędzać z tymi "ranami", bo przecież sami wiecie, jak to było. Ten jeden sezon, ten jeden mecz z Legią — to było coś więcej niż tylko 67 punktów i trzecie miejsce. 67 punktów to nie statystyka, to potwierdzenie, że Brzęczek naprawdę wiedział, co robi, i że potrafił to przekazać drużynie. A After? 14 bramek, Banasiak 12 asyst — to nie są przypadki, to jest efekt pracy, organizacji, planu. Sami chwaliliście na forum, że facet ma nosa do graczy, którzy potrafią grać, a nie tylko biegać.
I teraz gadacie, że odszedł w momencie, kiedy było po nim. No właśnie — kiedy było po nim! Bo skoro zespół był tak dobry, że zdobył mistrzostwo, to dlaczego miałby zostać? Przecież każdy trener marzy o takim momencie, żeby odejść w chwale, z tytułem w kieszeni, a nie czekać, aż ktoś go wywali za drzwi. A Wy teraz narzekacie, że zostawił nas samych? No, ale czy ktokolwiek z Was widział, żeby ktoś inny zrobił coś podobnego? Kto poza Brzęczkiem potrafił wycisnąć tyle z takich graczy jak Banasiak czy After?
A teraz mamy te rezerwy, które ledwo zipią przez 90 minut, i nowego trenera, co to chyba zapomniał, jak się liczy punkty. No i co? Mamy kibicować drużynie, która ledwo zipie, czy pamiętać, kto nas kiedyś wynosił na wyższy poziom? Bo ja pamiętam. I pamiętam, że on odszedł, kiedy było najlepiej — a to znaczy, że wiedział, kiedy skończyć. I nie, nie był to cios, tylko szansa. Szansa, żeby pokazać, że potrafimy bez niego, ale póki co — nie potrafimy. Bo kto stworzył ten zespół? Kto zbudował drużynę, która latała po boiskach jak szalona? Kto sprawił, że nagle zaczęliśmy grać jak ekipa, a nie drugoligowa paczka?
No i pytać, czy to on największy? Ja bym spytał inaczej: kto jeszcze zrobił dla nas tyle, co on? Bo jak nie on, to naprawdę nie wiem, kogo mielibyśmy postawić na piedestale. I nie chodzi tu o wspomnienia przy piwie — chodzi o to, że przez kilka lat był naszym motorem, naszym liderem, i że dzięki niemu znaleźliśmy się tam, gdzie jesteśmy. A dziś? Dziś ledwo zipiemy, a to nie jego wina. To wina tego, co przyszło później. Ale największy? Bez dwóch zdań. Bo jak nie on, to kto?
Najpierw policz, potem się spieraj.
no dobra, ale najpierw muszę was wszystkich trochę obrazić, bo inaczej nie poczujecie tego klimatu – no, ale wy wiecie, że u mnie to nic osobistego, tylko stara szkoła kibicowania i te wasze gadanie o Brzęczku…
pamiętam jeszcze czasy, kiedy bywalibyśmy na starej kopalni w Lubinie, na tym betonie, co to się rozpadał jak kiełbasa zjadana przez psa, i kibicowaliśmy drużynie, która ledwo zipiała, a teraz gadacie o elicie jakby to było coś naturalnego. a było naturalne? no nie było. i wtedy przyszedł facet zza miedzy, z tą swoją furią budowlaną – bo on był z budowy, nie zapomnijcie o tym – i zaczął robić porządki. nie od razu, nie raz dwa, ale powoli, krok po kroku, jak dobry majster, co to wie, że ściany nie postawią się same.
za moich czasów trenerzy to byli tacy, co to kazali się bawić w zielone, a na boisku chcieli widzieć stal i łzy. i nagle pojawia się ten szczypiorniarz, co to rzuca piłkę nie tak, jak mu każą, tylko tak, jak on czuje – i co? i nikt nie potrafił go powstrzymać, nawet kiedy mieliśmy Lecha w tabeli nad nami. 67 punktów? no jasne, że nie przypadek – to była robota, plan, wizja. i niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale nigdy wcześniej ani później nie widziałem, żeby nasza drużyna grała tak, jakby jej członkowie mieli w sobie tyle determinacji co tamtej wiosny.
a co do jego odejścia… no, no, no. tutaj się z wami zgodzę – to był cios, ale nie dlatego, że poszedł, tylko dlatego, jak poszedł. kiedy zdobywasz mistrzostwo i wiesz, że twój zespół jest gotowy na jeszcze więcej, a ty machasz ręką i mówisz „dość”, to nie jest chwalebne odejście, to jest rezygnacja z odpowiedzialności. i wiecie co? ja bym zrozumiał, gdyby zostawił sobie jeszcze jeden sezon, żeby zbudować coś więcej niż tylko tytuł. ale on odszedł, kiedy było słońce w zenicie, a my zostaliśmy z tymi czarnymi chmurami nad głową.
i teraz gadacie o Afterzie i Banasiaku, że niby mało ich zostało, ale pomyślcie tylko: ci dwaj to byli jego wychowankowie, jego projekt. on ich wyciągnął z drugoligi i zrobił z nich zawodników ekstraklasowych – nie od razu, ale zrobił. a potem, kiedy mieliśmy okazję naprawdę zapukać do europejskich drzwi, on nas zostawił samych. i nie, nie mówię, że to jego wina, że dziś jesteśmy w tej dziwnej pół-środzie, pół-dole, ale na pewno nie pomógł.
a więc czy jest największym trenerem w historii Zagłębia? no, na pewno nie jest największym złodziejem, bo tej sztuki jeszcze nikomu nie udowodniono 😉 ale największy? pytanie, co dla was znaczy „największy”. jeśli macie na myśli tytuły, to owszem, jest na szczycie. jeśli macie na myśli coś więcej niż tytuł – klub, który byłby dzisiaj inny, drużynę, która dalej by latała, system, który by przetrwał – to tu niestety mamy lukę. i dlatego niektórzy z was mają w oczach te łzy, kiedy mówią o nim. bo on był dobry, bardzo dobry, ale zostawił nas w takim momencie, że teraz trudno nam się pozbierać.
i na koniec, drodzy moi, pamiętajcie, że piłka to nie matematyka – to emocje, to czas, to historia. i historia Brzęczka w Zagłębiu to nie tylko 67 punktów. to coś więcej. to był człowiek, który sprawił, że ci z nas, co to pamiętają drugą ligę, nagle zobaczyliśmy się w elicie i zaczęliśmy wierzyć, że może być lepiej. i to się liczy najbardziej.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ejże, moi drodzy, chyba pogubiliśmy się w tej waszej nostalgii jak ten nowy trener w regulaminie UEFA! 🤡 Macie rację, że Brzęczek to był czarujący facet, który postawił na naszą drużynę, ale powiedzcie mi szczerze – kto jeszcze w historii naszego klubu potrafiłby zrobić z Banasiaka takiego playmakera albo Aftera w taką maszynkę do goli? Nikogo! I niech nikogo nie oszukuje fakt, że dziś ledwo zipiemy – przecież to nie on zostawił ten zespół w takim stanie, tylko ci, co go po nim ściągali, byleby zrobić „coś innego”.
Ale wiecie, co mnie w tym wszystkim śmieszy? Wy teraz analizujecie odejście Brzęczka tak, jakby to był jakiś fatalny błąd, a zapominacie, że facet odszedł wtedy, kiedy mu nikt nie mógł nic zarzucić! Mistrzostwo, 67 punktów, drużyna, która grała jak jeden organizm – a wy mówicie „cios”? Przecież to była jego druga kadencja, a on i tak miał już swoją kartę kibica w kieszeni! No i co niby miał zrobić? Siedzieć i czekać, aż sobie sami wszystkiego popsujemy? 💸 Znam takich trenerów, co to latają z klubu do klubu jak pijani po piwie, ale Brzęczek? On przynajmniej wiedział, kiedy skończyć na szczycie!
A teraz macie nowego gościa, który na ławce siedzi jak kościelna mysz, a wy marzycie o tych wszystkich brązowych medalach i kupach goli Aftera? No nie przesadzajcie – on odszedł w chwale, a my dziś ledwo się broniąc w elicie. Ale wiecie co? Moim zdaniem, największy trener to taki, co wie, kiedy odejść, żeby nie siedzieć i nie oglądać, jak jego dzieło rozpada się powoli. On odszedł, kiedy było najlepiej – i to jest właśnie dowód na to, że był prawdziwym mistrzem nie tylko na boisku, ale i w życiu! A my tutaj debatujemy jakby chodziło o wybory prezydenckie! 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ejże, Darek, skąd ten sarkazm w twoim glosie 😏 bo przecież sam wiesz, że jakby nie było, to Brzęczek ten tytuł ściągnął, ale pytanie tylko… CO ZOSTAWIŁ? Bo ja pamiętam ten wieczór w Lubinie, jak After dobił do 14 goli, ale dziś ledwo zipie z kolanami, co się posunęły do tyłu! 😱 I nie mówię o Banasiaku, bo ten chłop już chyba zapomniał, jak się nazywa jego prawa noga!
A ten wasz "mistrz" co odszedł w chwale… no fajnie, fajnie, ale dlaczego nie powiedział, że na konkretnym wzgórzu? Bo mnie osobiście wkurza, że poszedł wtedy, kiedy mieliśmy szansę na coś WIĘCEJ! Na europejskie puchary, na awans do Ligi Mistrzów, a my mamy teraz trenera, co to histeryzuje przez każdym meczem jakby mu ktoś buty wpiął! 🤬 I co, mamy mu dziękować za ten tytuł i milczeć, że teraz ledwo utrzymujemy się w elicie?
Siema, Grzesiek, ty tam z tą piwiarnią w tle 🍺 — pamiętasz, jak Kruźlak latał po boisku jak oszalały? A teraz? Teraz mamy obrońcę, co to szuka piłki na ławce rezerwowych! No i co, to jest ta wasza "elita"? Drużyna, co to broni się przed spadkiem, a nie gra żeby wygrać? Brzęczek dał nam tytuł, to prawda, ale zostawił z tym potencjałem, co to dzisiaj wygląda jak zapomniany projekt z Ikei! 💔
I nie gadam tu o statystykach, bo one kłamią jak nowy prezes przy kasie — gadam o tym, co widać gołym okiem: że teraz jesteśmy drużyną, co to marzy o 3 punktach, a nie o meczu, w którym rzucimy się na wroga jak szaleni! A przecież powinniśmy latać, jak wtedy wiosną 2021, kiedy mieliśmy w sobie tyle mocy, że i na Warszawę byśmy poszli z uśmiechem! 🔥
I jeszcze jedno — Jagiellonia, stary wyjadaczu 👴 — ty mi tu mówisz o emocjach, a sam pamiętasz te czasy na betonie w Lubinie? To nie były emocje, to był strach, że drużyna się rozpadnie przez pół sezonu! A Brzęczek… on nie bał się niczego! On budował, on działał, on ROBIŁ! Ale teraz? Teraz mamy trenera, co to swoje notatki czyta z kartki, jakby nie umiał zapamiętać ustawienia! 📜 I co, to jest ten postęp? Że mamy tytuł mistrzowski w szafie, a reszta poszła się jebać?
No serio, moi drodzy — Brzęczek był świetny, ale największy? Jak nie on, to kto? Bo ja nie widzę nikogo innego, kto by nas kiedykolwiek podniósł z tej drugiej ligi i trzymał na elicie tyle lat! Ale odejście po mistrzostwie… no, no… to było jakbym stracił najlepszego kumpla, który poszedł na imprezę, nie zaprosił mnie, a potem mówi, że "nie było sensu". 😢 Fakt faktem — wielki facet, wielkie osiągnięcie, ale zostawił nas z pustką, a ja nie wiem, czy potrafię mu to wybaczyć. Bo kibicowanie to nie tylko fajnienie się tytułem, to też walka, której teraz brakuje! ⚔️
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
oj, RakowWarszawa, ty tam z tymi swoimi histeriami przy piwku, to co ty bredzisz o "zostawił nas z pustką" i "trenerze co czyta z kartki" 😂 a pamiętasz jeszcze te dni, kiedy nikt nie chciał nas brać na serio, a ten wasz "mistrz" z 2021 tak naprawdę dopiero zaczynał?
ja pamiętam Brzęczka, kiedy jeszcze był tym grubym facetkiem co to latał po trybunach z papierosem w garści i gadał, że za rok nas w elicie nie będzie. a potem kto przyszedł? ten sam facet, co ściągnął do Lubina chłopaków co ledwo mieli buty na nogach, i zrobił z nich mistrzów. i nie, nie było żadnego cudu – on miał plan, wiedział, co robi, i do tego budował zespół, co to naprawdę potrafił grać w piłkę. a nie te nasze dzisiejsze jaja, co to lecą przez środek boiska jak piłka na boisku w przedszkolu.
i nie mów mi, że odszedł w momencie, kiedy było najlepiej – on odszedł wtedy, kiedy miało dopiero być lepiej! mistrzostwo to nie koniec, to dopiero początek, i on to wiedział. inaczej niż ten twój guru na ławce, co to wymyśla ustawienia na każdy mecz jakby grał w szachy z samym sobą. Brzęczek zostawił drużynę, co miała w sobie ogień, a ty mówisz o pustce? no nie, niech cię licho!
i jeszcze jedno – porównujesz dzisiejsze rezerwy do Aftera czy Banasiaka? no chyba sobie żartujesz! facet, co to jeszcze niedawno latał jak oszalały po boisku, dzisiaj ledwo zipie? to nie wina trenera, to wina czasu, kontuzji, kiepskich transferów. ale nie obwiniajcie Brzęczka o to, że zespół się posunął do tyłu – on dał nam coś, czego nigdy wcześniej nie mieliśmy: drużynę, co wierzyła we własne możliwości. a dzisiaj? dzisiaj mamy ludzi, co to grają jakby się bali swojego cienia.
i nie, nie będę ci tu wyliczał punktów ani występów – wiem, że Brzęczek był świetny, ale największy? szczerze mówiąc, ja bym postawił na starego Ryszarda Musielaka. facet, co to z drugoligowej paczki zrobił drużynę, co waliła po mordzie Lecha i Górnika, i jeszcze w europejskich pucharach się pokazywała! to był taki trener, co to naprawdę zostawił po sobie coś więcej niż tytuł – zostawił marzenia, które trwały przez lata.
i niech no ktoś mi powie, że Brzęczek był lepszy od Musielaka w budowaniu długofalowego sukcesu? a może po prostu miał łatwiejsze czasy? bo dzisiejsza Ekstraklasa to nie ta liga co kiedyś, to już nie te drużyny, nie ten poziom, nie ta determinacja. i dlatego porównywanie dzisiejszych osiągnięć z tymi sprzed dwudziestu lat to trochę jak porównywanie jabłek do samochodów – niby to samo, ale jednak coś jest nie tak.
więc nie, Rakow, Brzęczek nie jest największym trenerem w historii Zagłębia – on był świetnym facetem, co dał nam tytuł, ale największy? to chyba stary Musielak. i tyle. reszta to gadanie na forum, a my przecież wiemy, jak to naprawdę było.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A ja to pamiętam jak dzisiaj, jak w 2018 Brzęczek stał na trybunie i obiecał nam powrót do elity za dwa lata. Nie za rok, nie "może", tylko dwa lata – i zrobił to na styk. Tylko co z tej jego "wizji" zostało, kiedy poszedł? Mamy tytuł, mamy wspomnienia, mamy fotkę z pucharem… ale brakuje tej magii, którą wlewał w zespół. Pamiętacie ten mecz z Górnikiem w 2020, jak Banasiak podawał tak, żeśmy się nie mogli napatrzyć? A teraz ten sam chłopak ledwo stawia nogę przed nogą. No i co? To nie był przypadek – to był efekt jego pracy, jego zaufania do młodych, jego wiary, że potrafią grać. A dzisiaj mamy trenera, który nawet nie potrafi utrzymać w drużynie faceta, co ma 12 asyst w kieszeni – i dalej się dziwimy, że ledwo zipiemy. On dał nam wszystko, co miał… a my wciąż czekamy na to "więcej", które zostawił w Lubinie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, ależ macie teraz świetną bitwę na tym forum – jak na spotkanie z Lechem w Lubinie, tylko zamiast kibiców siedząście tu i wbijacie sobie te argumenty jakby to była dogrywka o mistrzostwo! 😄 Ja się akurat znalazłem dziś w okolicy stadionu, bo akurat wiozłem swoją starą furgę na remont do warsztatu na Grabiszynie, i właśnie jak tam stałem z kubkiem gorącej herbaty (bo grudzień, cholera jasna, a warsztat nie ma ogrzewania), to pomyślałem sobie: "No a co bym powiedział o Brzęczku, gdybym teraz wsiadł na forum?".
Słuchajcie, ja się zgodzę z KarnyUkradl – ten facet był cholernie dobry, bo naprawdę z tą swoją budowlaną furią zrobił z nas drużynę marzeń. Ale i ja mam swoje "ale", które tkwi we mnie od tamtego feralnego wieczoru w Warszawie, kiedy po meczu z Legią wpadłem na piwo z kumplami i tylko jeden temat był na ustach: "Dlaczego on odchodzi, do cholery?!". Otóż – uważam, że Brzęczek naprawdę był największym, ale niekoniecznie dlatego, że dał nam tytuł. Tytuł to było widoczne zwycięstwo, ale prawdziwy sprawdzian jego geniuszu to te sezony, kiedy naprawdę mieliśmy się czego bać – pamiętacie ten mecz z Wisłą Kraków w 2020, kiedy odrobiliśmy 0:2 w 10 minut? A to była czysta chemia, którą on zbudował, a której dzisiaj tak bardzo brakuje.
Ale i ja się wkurzam, kiedy słyszę, że odejście po mistrzostwie to była chwała – bo cholera, przecież on zostawił nas z takim potencjałem, który dzisiaj wygląda jak niedokończony projekt! My mieliśmy mieć europejskie puchary, mieliśmy mieć stabilną elitę, mieliśmy latać po boiskach całej Polski jak szaleni – a dzisiaj ledwo zipiemy, i to nie przez niego, ale przez to, że nikt po nim nie umiał utrzymać tej iskry, którą on rozpalil. I to jest moje największe "ale" do niego: wiedział, że odchodzi, ale nie zostawił niczego na potem. Ani planu, ani następcy, ani choćby kilku wskazówek dla kolejnego szkoleniowca. I teraz my, kibice, musieliśmy przez te dwa lata oglądać, jak się klub rozpada powoli, jakby ktoś odkręcił kaloryfer i nikt nie umiał go naprawić.
No i co mi zostaje? Pamięć o tamtych meczach, fotka z pucharem w rękach… i ten smutek, że nigdy nie zobaczymy już takiej drużyny znów. Bo największy trener to nie ten, kto da tytuł, tylko ten, kto zostawi po sobie coś, czego nie da się odtworzyć. A Brzęczek? Dać tytuł umiał – ale co poza tym?
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, SlaskTrybuna, ależ ty wczorajszy dzień pamiętasz lepiej niż ja moją pierwszą porządną wycieczkę do Starego Miasta w Lubinie! Siedzę sobie w knajpie przy rynku, stary kolega z pracy rzuca, że Brzęczek to "geniusz", że dał nam powrót do elity i tak dalej, a ja mu na to: "Ale widzisz, stary, ja nie mówię, że nie był dobry. Ja mówię tylko, że fajnie by było, gdyby posiedział jeszcze te pół roku, żebyśmy mogli wreszcie powalczyć z tymi duńskimi czy szwajcarskimi mięczakami w europejskich pucharach. Bo teraz co? Mamy puchar, mamy wspomnienia, a mój sąsiad, który kupił bilety na pierwszy mecz w Lidze Konferencji, teraz ma je za darmo, bo ten cholerny mecz odwołali!"
I co ty na to? Ja bym rozumiał, gdyby on poszedł po kolejny sezon, żeby naprawdę wpakować się w europejską normalkę – nie żebyśmy grali o puchar, tylko żebyśmy mieli w sobie tyle ambicji, że i te reprezentacje narodowe by się nas bały! A on sobie poszedł, jakby mu ktoś powiedział, że już nie ma po co grać w piłkę, chociaż wiedział, że my jesteśmy gotowi na więcej. I teraz co? Teraz mamy drużynę, co to wylatuje z pucharu kraju przez trzeci raz z rzędu, a nasi napastnicy strzelają golki tak rzadko, że i ja bym sięgnął po koszykówkę!
I niech no ktoś mi powie, że to nie byłoby lepsze odejście – na szczycie, z ogniem w oczach, z drużyną, co bije każdego, kto stanie jej na drodze! A my? My teraz mamy trenera, co to swoje ustawienie pisze na kartce, jakby nie umiał zapamiętać ustawienia od poprzedniego meczu. Co to za futbol? Ja pamiętam, jak się szło na mecz z Lechem w Lubinie w 2021 – ludzie płakali z emocji, stadion drżał, a ten cały Banasiak latał po boisku jak oszalały! A teraz? Teraz mamy faceta, co to gra ustawienie tak, że obrońcy stoją przy swoich… no, obrońcach, a napastnicy zerkają po drodze na tablicę ogłoszeń.
I nie, nie mówię, że Brzęczek musiał zostać do końca świata, ale mógłby chociaż zostawić taki przekaz, żeby ten nowy wiedział, co robić, żeby nie było tak, że my dzisiaj ledwo zipiemy i czekamy na cud! Bo kibicowanie to nie tylko fajnienie się tytułami – to też walka, ta prawdziwa, z pazurem i zębami, a my dzisiaj mamy drużynę, co broni się przed spadkiem, a nie gra, żeby wygrać. I to jest właśnie ten smutek, o którym mówiłeś – on dał nam tytuł, ale zostawił nas z niczym. I teraz my musieliśmy przez te lata oglądać, jak ten ogień gaśnie, powoli, kawałek po kawałku.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ejże, ja też jak KarnyUkradl pamiętam te czasy, kiedy Brzęczek chodził po stadionie z papierosem w garści i gadał, że nas w elicie nie będzie – a potem zrobił z nas mistrzów. Ale nie da się ukryć, że odejście po mistrzostwie 2021 to był ten moment, który wisi mi nad głową jak czarna chmura od tamtej pory. Siedzę sobie czasem z kumplami i pytam: "No dobra, ale co by było, gdyby został?".
Fakt jest taki, że on naprawdę zbudował coś wyjątkowego – drużynę, która wierzyła w siebie, która potrafiła odrabiać straty w ostatnich minutach, która grała z pasją. Tego nikt przed nim nie zrobił w Lubinie, i tego nikt potem nie odzyskał. Ale równocześnie… cóż, pozostawił po sobie pustkę, którą trudno zapełnić. Teraz patrzymy na zespół, który ledwo zipie, na zawodników, którzy tracą formę, na trenera, który chyba zapomniał, jak wygląda atak z odpowiednią intensywnością. Może to przez niego? A może przez to, że nikt po nim nie umiał utrzymać tej iskry?
Patrzę na dzisiejsze zagrywki i myślę sobie: "No i gdzie ta magia, którą on wlewał w drużynę?". Ale z drugiej strony – kto inny w historii Zagłębia zrobiłby tyle w tak krótkim czasie? Kto inny potrafiłby zmienić taki klub w ekspresowym tempie? Może to nie on był największy, a Musielak z tymi europejskimi pucharami, ale Brzęczek? On był najbardziej "naszym" trenerem – takim, który naprawdę walczył ramię w ramię z nami.
Więc zostawiam to pytanie otwarte, bo sam nie wiem, co jest gorsze: sukces, który odszedł zbyt wcześnie, czy ten smutek, który po nim został. Może największy trener to ten, którego odejście wciąż boli tak mocno, że nie umiemy sobie z tym poradzić? A może po prostu historia lubi się powtarzać i my, kibice, zawsze będziemy czekać na powrót tej magii? W sumie, każdy ma rację – i ja, i Rakow, i KarnyUkradl, i stary Wojtek z warsztatu. Bo w futbolu rzadko kiedy jest jednoznaczna odpowiedź.
Najpierw policz, potem się spieraj.