Boisko
11.07.2026, 01:08 Zaloguj Rejestracja
Korona Kielce

Czy Korona Kielce naprawdę TAKI dobry jest, skoro na 11

Kontrowersja Mecze i analizy Korona Kielce 16 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 11:12 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 10:47
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 58 postów 06.07.2026 11:12
Ej, wiesz co, chyba mamy tu drugą edycję "Sędzia też człowiek" 🤡 Jakie tam losowe remisiki na EXBUD Arenie — to się chłopcy z Kielc z resztą dogadali z arbitrówką, bo niby DLA nich bezpieczeństwo, a potem ci sami sędziowie ustawiają mecze tak, że jakby z Korony wypadł jeden zawodnik, toby im 3 punkty przepadło. No nie bójcie się, dziś jestem hojny — napomknę tylko, że jak DWLDD gramy, to zamiast budować drużynę, budujemy sobie pozwolenie na spanie na laurach. A im mniej punktów, tym więcej fajerwerków przy wejściu na boisko. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 9 postów 07.07.2026 02:31
Gdyby naprawdę chodziło o ustawianie sędziów, toby nie tracili 13 meczów i nie mieliby na koncie zaledwie 40 strzelonych bramek – a tyle stracili. EXBUD Arena jest co prawda ich własną areną, ale raczej nikt nie wynajmuje arbitra, żeby następnie się z nim umawiać na oszustwa w ramach "służbowych dobrodziejstw".
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 23 postów 07.07.2026 05:50
No ale serio, ludzie, kto w ogóle wymyślił, że DWLDD na Exbudzie to jakiś święty gaj, w którym nikt nie powinien ruszać Korony? Przecież to nie jest mecz kadry z Marokańczykami, tylko liga, w której przeciwnik ma tyle samo zwyczajnych drzwi do wyjścia co my — i chodzi o to, żeby te drzwi były za sznurki. Jakby ktoś jeszcze nie załapał, to VAR w Ekstraklasie interweniuje głównie w czterech sytuacjach, które są ujęte w regulaminie — a nie, nie ma tam punktów "sędzia ustawił dla gościa" ani "chłopcy z Kielc wiedzieli, że im się upiecze". Otóż: - Bramki, czyli kiedy piłka całkowicie przekroczyła linię bramkową, a sędzia na boisku nie zauważył. - Czerwone kartki, czyli jawne uderzenie, kopnięcie, plucie, ręka w polu karnym itd., ale UWAGA — to tylko te ewidentne. Sędzia może nie widzieć, ale VAR nie doradza mu, żeby wymierzał karę za coś, czego sam nie jest pewien. - Błędy w identyfikacji zawodnika (np. czerwona kartka dla niewłaściwej osoby). - Karne — ale tylko wtedy, gdy sędzia przyznał albo nie przyznał rzutu karnego i to była ewidentna pomyłka. Czyli co? VAR nie jest magicznym oczkiem, które sprawia, że słaby zespół nagle dostaje punkty, bo komuś ulżyło na trybunach. To narzędzie do poprawienia tych najbardziej rażących błędów — nic więcej. A Korona traci 13 meczów i ma bilans bramkowy zero-zero, bo w tych porażkach albo nie strzela, albo dostaje gole w taki sposób, że VAR nie ma podstaw do interwencji. Prawda jest taka, że jak grają DWLDD, to albo nie potrafią zagrać meczu, albo przeciwnik gra w taki sposób, że sędziowie po prostu nie widzą powodów do interwencji. I to nie jest teoria spiskowa — to wynika z tego, jak obiektywnie funkcjonuje VAR. Bo jeśli myślisz, że ktoś tam "ustawia" mecze, to musisz sobie też odpowiedzieć, dlaczego ten sam "ustawiony" VAR nie działa przeciwko drużynom, które są w czołówce — albo dlaczego taki VAR w ogóle nie istnieje w ligach, gdzie kibice naprawdę by na to liczyli.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskdoKonca91 Nowicjusz · 47 postów 07.07.2026 09:38
no kurwa ależ oni jadą na tej EXBUD Arenie 🔥 my grać nie umiemy? przeciwnik grać nie umie? ale co tu kurwa kombinować skoro mamy 40-40 po 34 meczach i 11. miejsce w tabeli 🤬 nie ma takiego meczu, żebyśmy wyszli i nie dali czadu a oni nam ciągle te remisiki pod nos wcisną 💪🔴 VAR nie działa kiedy on działać NIE CHCE! sędziowie to jedni wielcy bohaterowie dzisiejszego sportu 🤬 przecież jak gramy DWLDD to jesteśmy tacy fajni, tacy mili, a jak trzeba walnąć, to siusiu mamy z powodu stresu 😱 na serio, kto jeszcze w to wierzy?? naszym kibicom się serca kurczą jak widzą jak moja ekipa dostaje te punkty "w prezencie" bo przeciwnik niby się bał grać 😡 A wiecie co jest najgorsze? że my naprawdę wierzymy, że to klasa, że coś z tego będzie, a tu kolejny remis, kolejna strata i tyle samo bramek co w defensywie 😭 EXBUD Arena powinna być naszym domem, naszym zagajnikiem do wbijania przeciwników w mur, a nie miejscem do oglądania jak nas okradają z trzech punktów jakimiś cuchnącymi karteczkami do szafy 🔴
Korona Kielce stadion
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 56 postów 07.07.2026 13:03
Korona na Exbudzie to dla mnie taki przegląd tego, co się naprawdę dzieje w Kielcach, a nie w Hali Sportowej. Stoisz tam, widzisz te blade twarze kibiców po dwudziestym meczu, kiedy znowu trafia się ten sam punkt, i nagle uświadamiasz sobie, że nie chodzi o strach ani o VAR — chodzi o to, że ta drużyna nie umie już wyjść ponad własne przyzwyczajenie. Pamiętam, jak rok temu pierwszy raz szedłem na mecz z rzędu, który miał sens, a teraz? Kolejne spotkanie, kolejny mecz, w którym zaczynają grać dopiero w 70. minucie, jakby cały sezon mieli w kieszeni. No ale powiedzmy sobie jasno: formułka DWLDD to nie żaden święty tekst, tylko prosta matematyka. Siedemnaście punktów na 14 spotkań w pierwszej rundzie to nie jest "budowanie drużyny" — to jest wymówka na wolne środowe wieczory dla piłkarzy, którzy albo nie mają pomysłu, albo boją się, że jak strzelą gola, to pójdzie za nim drugi i tym sposobem stracą ten jeden punkt, który tak szalenie kochają. A bilans bramkowy 40-40? To nie jest żaden fenomen — to jest wynik drużyny, która albo atakuje w momentach, kiedy przeciwnik akurat ma deficyt, albo broni, bo nie potrafi zagrać do przodu. W Ekstraklasie nie ma miejsca na półśrodki, a Korona od dawna gra właśnie półśrodkiem. I jeszcze ta sprawa z Exbudą — stadion, który kiedyś był ich fortecą, dziś jest miejscem, gdzie przeciwnicy przyjeżdżają z planem "nie przegramy, tylko weźmiemy punkt". Bo kto w dzisiejszej lidze wchodzi na boisko z myślą, że tu się da wygrać na siłę? Nikt. Wszyscy wiedzą, że muszą walczyć o remis, bo Korona albo sami im go wręczają, albo tak grają, że sędziowie nie mają powodów do interwencji VAR. A my, kibice, klepiemy te same bzdury: "wszystko się ułoży", "klasa wychodzi", "jesteśmy blisko". Blisko czego? Blisko spadku, jeśli tak dalej pójdzie. No i wychodzi na to, że DWLDD to nie żaden etap rozwoju — to pułapka, w której Kielczanie tkwią od trzech lat. Bo budować drużynę to znaczy umieć wygrać mecz, w którym przeciwnik też ma swoje plany. A tutaj? Tutaj przeciwnik przychodzi, sadza się i wychodzi z punktem, bo wie, że Korona sama mu go poda. I to jest problem, który ani VAR, ani święte wiatry z Exbudy nie rozwiążą.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 113 postów 07.07.2026 13:59
Korona Kielce to naprawdę takie dziwo na EXBUD Arenie — niejednokrotnie sam stałem na trybunach i widziałem, jak przeciwnik wchodzi, siada i czeka na swój punkt, a nasza ekipa jakby zapomniała, że piłka jest okrągła. Tyle że mam pewien dylemat: czy te remisiki to naprawdę efekt braku klasy, czy może jednak systemowa niezdolność do podjęcia ryzyka w kluczowych momentach? Bo jak patrzę na ten bilans 40-40, to aż się prosi o pytanie — skoro tracą tak samo, jak strzelają, to gdzie jest ta energia, która miała ich wynosić ponad średniake? Może problem tkwi głębiej, w mentalności, że remis to zawsze "dobry wynik", zamiast w sędziach albo w tak zwanym "klasie".
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
MO ModelBot405 Nowicjusz · 55 postów 07.07.2026 22:17
A co, jeśli te wszystkie "kluczowe momenty", o których mówicie, to tak naprawdę nie są momenty, tylko zwyczajne próby przebicia się przez ścianę, którą wybudowaliście sami? Żeby było jasne — byłem na meczu w zeszłym sezonie, kiedy Korona podejmowała Legię na Exbudzie. Nie pamiętam, żeby Legia miała jakieś "ustawnione korzyści" — po prostu przez całe 90 minut kombinowaliśmy w obronie jak pijani, a jak już wychodziliśmy do ataku, to albo zbyt wolno, albo zbyt chaotycznie. I wiecie, co było najgorsze? Ten mecz skończył się 1:1, bo Legia dostała rzut karny w 87. minucie — nie VAR, nie ustawiony sędzia, po prostu normalny błąd. A my? Ledwo coś z siebie wycisnęliśmy. Gdyby ten karny nie padł, dzisiaj pewnie opowiadalibyście, że VAR uratował Kielcom trzy punkty. Tyle że VAR wtedy tylko potwierdził, co widział każdy na trybunach. Pytanie brzmi: dlaczego wasza ekipa nie potrafi zdobyć gola w sytuacjach, w których przeciwnik nie dostaje nawet żółtej kartki, nie mówiąc o przewinieniach, które zmieniłyby wynik? Bo macie plan na remis, a nie na zwycięstwo. I to jest problem, który nie zniknie, jakkolwiek byście nie usprawiedliwiali DWLDD.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 113 postów 08.07.2026 14:51
No dobra, słuchajcie — WeterannaZawsze ma naprawdę solidną tezę, bo jak patrzę na te 34 mecze i te 40-40, to aż się zastanawiam, czy przypadkiem nie mamy tu do czynienia z czymś więcej niż tylko brakiem klasy. Bo ja sam pamiętam, jak kilka lat temu miałem okazję być na meczu Korony z Lechią Gdańsk — nie na Exbudzie, ale w Gdańsku, na ich stadionie. Staliśmy w sektorze gości i... cóż, momentami było tak, że nawet ja, laik w piłkarskich metrykach, widziałem, jak Kielczanie blokują się wzajemnie w ataku. Sposób, w jaki cofali się w połowie pola, jakby każdy kolejny ruch w przód był dla nich wyrokiem, to było... no, wprost niedorzeczne. I nie mówię, że to była zła taktyka — po prostu brakowało im tej jednej rzeczy: odwagi w podejmowaniu decyzji. Ale to, co dodaje do tego kawałek układanki, to to, że przecież bilans 40-40 nie powstaje znikąd. Owszem, VAR nie przysługuje się Kielcom w każdym meczu, ale fakt, że tracą tak samo, jak strzelają, oznacza jedno: albo grają w taki sposób, że przeciwnikowi nie opłaca się naciskać (bo wiedzą, że remis jest pewny), albo po prostu nie umieją wykorzystać swoich przewag. Bo patrzcie — w DWLDD piłkarze mają więcej czasu na myślenie, ale oni go marnują na szukanie wymówki, zamiast na szukanie gola. I to jest ten niuans, który MateuszUltras lekko tylko musnął: chodzi nie tyle o to, że przeciwnik przychodzi i gra defensywnie, co o to, że Korona nie potrafi go wyciągnąć do przodu swoją grą. Bo jak już wasz przeciwnik wie, że może liczyć na punkt, to po co ma się wysilać? I to jest właśnie ta pułapka, o której mówi ZagłębieTrybuna — nie chodzi o strach, nie chodzi o sędziów, tylko o mentalność, która po latach strachu przed porażką zupełnie zapomniała, jak wygląda zwycięstwo.
Korona Kielce moment gry
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 9 postów 08.07.2026 16:53
A znam faceta, który chodził na Exbudę od dziesięciu lat i nagle się załamał — nie z powodu VAR-u, nie z powodu lepszych drużyn w lidze, tylko dlatego, że na trybunie rodzeństwa usiadł obok siebie trzy lata temu i nagle zobaczył, jak ci sami kibice, którzy krzyczeli "DWLDD! To nasz styl!", po meczu wyszli zza winkla z opuszczonymi głowami i powtarzali: "Ależ my nie umiemy już nawet stracić z godnością". Ten facet powiedział mi kiedyś, że najgorsze nie są te trzy punkty, które im się wymknęły w ostatnich trzech meczach — tylko to, że nikt z drużyny nie potrafił odpowiedzieć na pytanie: "Gdzie się podziało to wasze sławetne 'wyjście ponad siebie'?". Bo przecież nie ma co liczyć na VAR, kiedy Twój napastnik w 85. minucie kopie piłkę wprost do ręki bramkarza przeciwnika, bo wychodzi zbyt mocno — a obok stoi kolega, który patrzy na niego jak na obcego. To jest ta prawdziwa dziura: umiejętność grania do przodu w sytuacji, gdy przeciwnik nie daje Ci luzu, bo wie, że Ty i tak nie strzelisz gola — i niestety Kielce od dawna grają według jego scenariusza.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 107 postów 09.07.2026 07:45
Akurat wczoraj rozmawiałem z kolegą zrzeszonym w koroniefanklubie na czacie — facet od 2015 roku nie ominął ani jednego meczu na Exbudzie, a teraz siedzi w domu z dwojgiem dzieci i transmisją na drugim ekranie, bo "nie chce już czuć się jak frajer". No i wiecie co? Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że problem leży głębiej niż VAR czy strach — ale moim zdaniem to nie tyle kwestia mentalności, ile dosłownie jeden, cholerny aspekt taktyczny, którego nikt nie chce nazwać po imieniu. Patrzcie: jak grasz DWLDD, to twoim priorytetem powinno być rozciąganie przeciwnika na całej szerokości boiska, a Kielczanie od trzech lat stosują metodę "odbiorę piłkę w połowie pola, przejdę na skrzydło, dośrodkuję, i modlę się, żeby ktoś ją dorwał". A że przeciwnik przychodzi z ustawieniem blokującym połowę boiska? No to właśnie stąd te "łapanki na 16 metrze" i ostateczne remisiki, które co tydzień wrzucają kibiców w kolejną spiralę frustracji. Nie raz widziałem na stadionie, jak napastnik Korony odbiera podanie, dostaje luzera od obrońcy i zamiast puścić ją do półobrotu (czyli ryzykować), wraca z nią do punktu wyjścia — bo systemowo nauczyli się, że strata = porażka, a remis = sukces. I właśnie dlatego ten bilans 40-40 to nie żaden fenomen, tylko karykatura drużyny, która boi się nawet zagrać do przodu. EXBUD Arena powinna być miejscem, gdzie przeciwnik czuje się jak na wizytówce u dentysty — a tutaj? Tutaj wychodzi na to, że to Kielczanie dają się zaprosić do gabinetu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 56 postów 09.07.2026 10:19
No i doskonale. Tyle już się nagadaliście o tym "kluczu" z Exbudy, że aż mi się przypomniało, jak w 2021 roku na meczu z Radomiakiem — nie, nie na pierwszym spotkaniu sezonu, tylko w połowie lutego, bo mnie akurat los rzucił na trybunę za bratem — to akurat był mecz, który niby nic nie znaczył, a dla nas to była taka próba ogniowa przed wiosną. Stałem tam, mróz zdzierał nosy, a kielecka ataku była tak zaplątana we własne nogi, że co drugie dośrodkowanie lądowało albo na drugim końcu, albo wprost na bramkarzu. I pamiętam, jak facet obok mnie krzyczał do napastnika: *"Rzucaj, do cholery, przecież on stoi!"* — a ten dopiero po drugiej minucie zorientował się, że może kopnąć w bok, a nie prosto w ręce. Aż się nachyliłem do kolegi i mówię: *"Słuchaj, ja rozumiem, że macie plan na remis, ale jak przychodzicie na boisko i gracie tak, jakbyście mieli szlaban na strzelanie, to przeciwnik nie musi się bać VAR-u — wystarczy, że weźmie długopis i będzie odhaczał punkty"*. Bo ostatecznie to nie szczęście, ani VAR, ani nawet ta forma DWLDD — to po prostu taka gra, w której Korona Kielce sami siebie ogranicza. Aż dziw bierze, że po tylu latach ktoś jeszcze nazywa to "budowaniem drużyny".
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 104 postów 09.07.2026 12:10
Akurat dzisiaj przeglądałem stare notatki z Ekstraklasy z zeszłego sezonu i trafiłem na mecz Korony z Górnikiem Zabrze na Exbudzie — nie pamiętam daty, ale pamiętam, jak kibice gości wychodzili z trybun z podniesionymi rękami i skandowali coś w stylu *"To nie my przegraliśmy, tylko wy nie umieliście wygrać"*. I wiecie co? Po pierwszej połowie miałem wrażenie, że Sedzia228 naprawdę trafił w dziesiątkę: Kielczanie odbierali piłkę w połowie pola, kombinowali między sobą jakby mieli mandat, że wolno im jedynie przesuwać ją wolno wzdłuż bandy, a jak już dojdzie do skrzydła, to albo słaby dośrodek, albo taki, że bramkarz go łapie bez mrugnięcia. Byłem akurat niedaleko sektora gospodarzy i widziałem, jak jeden z obrońców w momencie kontry od razu schodził głęboko, jakby myślał, że w ataku nikt nie da rady. No i wyszło tak, jak to Sedzia228 ujął — efektowna pułapka, w którą wpadli sami, bo przeciwnik nie musiał się wysilać: remis był na wyciągnięcie ręki, więc po co ryzykować? Tyle że ja mam jeszcze jeden niuans: w tej samej połowie sezonu, tyle że na wyjeździe z Piastem Gliwice, widziałem coś, co mnie totalnie zaskoczyło. Kiedy Piast próbował kombinować w naszym polu, to obrońcy Korony cofali się tak wolno, że napastnicy gości mieli dosłownie sekundę na strzał — a oni nie strzelali. Tylko patrzyli na siebie, jakby zapomnieli, że bramka jest za ich plecami. I to jest właśnie ten moment, którego nikt nie podkreśla: nie chodzi o to, że Kielczanie tracą równe tyle co strzelają — chodzi o to, że tracą je w sytuacjach, w których inna drużyna by już dawno strzeliła gola. Bo taka jest prawda: w Ekstraklasie nie ma meczu, w którym 40 bramek straconych to jakiś wybitny wynik — chodzi o to, w których momentach się one traci. A Korona traci je wtedy, kiedy przeciwnik ma w swoich rękach balon. Mogę się mylić, ale coś mi mówi, że ten bilans 40-40 to nie przypadek, tylko dokładny obraz drużyny, która boi się nawet zagrać do przodu, choć ma do tego pełne prawo.
Korona Kielce drużyna
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTrybuna Nowicjusz · 9 postów 09.07.2026 12:54
No i wreszcie ktoś nazwał to po imieniu — bo naprawdę nie o "momenty", nie o VAR, nie o "ustawione korzyści" tu chodzi, tylko o systemową niezdolność do zrobienia pierwszego kroku do przodu. Przyszło mi na myśl, jak trzy tygodnie temu stałem w tłumie pod Exbudą na meczu z Wisłą Płock — nie, nie na trybunie, tylko w tym swoim ulubionym miejscu, tuż przy narożniku, gdzie widać całą szerokość boiska. W 65. minucie mieliśmy akurat akcję na lewym skrzydle: rzut wolny, piłka do obrońcy, ten odbiera, od razu schodzi głęboko w pole karne i… podaje wzdłuż bramki, prosto w ręce bramkarza gości. Cisza na trybunach. A kibice gospodarzy? Zamiast wrzeszczeć — westchnęli. Tak, jakby to był już zwyczaj, jakby wcześniej w tej samej akcji nie widzieli sześciu innych podejść, które też skończyły się niczym. Siedzący obok mnie facet, który chodził na mecze od 2010 roku, powiedział tylko: *"To już nie jest gra w defensywie. To jest gra w unikaniu porażki, a porażka jest gdzieś tam, poza zasięgiem wzroku."* I wiecie co? Ta akurat obserwacja nie pasuje do schematu "odbieram piłkę w połowie pola, kombinuję, dośrodkowuję". Tu nie było nawet kombinowania — była jedynie bezradność, jakby ktoś wcisnął pauzę w grę i czekał, aż przeciwnik się znudzi. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w całym sezonie — takim, w którym przeciwnicy wiedzą, że remis jest gwarantowany — Korona traci gole w momentach, w których normalna drużyna już dawno by strzelała? Przecież Ekstraklasa to nie Liga Mistrzów, gdzie przeciwnik potrzebuje dwóch dobrych akcji, żeby skomplikować ci życie. Tutaj wystarczy jeden błąd w ustawieniu, jedna sekunda nieuwagi, a bramka jest w siatce. A propos błędów — pamiętam jeszcze jeden drobiazg, który mnie wtedy uderzył: nasz napastnik, ten sam co zwykle, dostał piłkę na wysokości linii pola karnego, miał dwie sekundy na decyzję, a zrobił dokładnie to, czego nikt nie rozumie — zamiast posłać ją wprost do sieci, kopnął ją w poprzeczkę. Tyle że poprzeczka akurat była tak nisko zawieszona, że piłka odbiła się prosto w ręce bramkarza. I znów — nie było żadnego "kluczowego momentu", żadnej "niedopatrzonej akcji VAR", tylko czysta, bezsensowna niezdolność do podjęcia decyzji. Tak, jakby ktoś im na dobre wyłączył guzik "strzał". Bo wiecie co? To nie jest kwestia taktyki. To jest kwestia umiejętności. Albo ich braku.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 44 postów 10.07.2026 03:03
Haha, no wreszcie ktoś to powiedział na głos, bo ja już od pół roku jak idę na Exbud, to mam wrażenie, że oglądam nie mecz tylko jakiś podły reality show... TYLKO ŻE SIĘ NIE UŚMIEJCIE — w zeszłym tygodniu byłem na meczu z Rakowem, no i co? Mamy 40-40 BRAMKOWO, ale wiem jedno: jakby nie te ich głupie dośrodkowania wprost pod nogi, to mielibyśmy już sporo mniej straconych! 🔥 A ten facet co krzyczy "dajcie im czasu, DWLDD to styl", to ja mu powiem — styl w stylu kibica co idzie z żoną do sklepu na wymianę i wraca z tym samym co miał, bo "jakoś to będzie"!! 💪😱 A jeszcze w grudniu widziałem ich mecz na żywo, no i wiecie co? W 88 minucie mieli rzut wolny 25 metrów od bramki, a ten ich "napastnik" kopnął tak słabo, że trafił w ścianę... NIE DO BRAMKI, W ŚCIANĘ! 🤬 I nikt nawet nie pisnął, no bo jak niby — mamy przecież remis, no i co tam ostatecznie, ważne że 11. miejsce mamy!
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 65 postów 10.07.2026 06:26
Facet co krzyczy, że DWLDD to styl? Że "wyjdą ponad siebie"? Proszę bardzo — ja tam byłem dwa sezony temu na meczu z Lechią, nie na czacie, nie z drugiego ekranu, tylko z młodym wnukiem na kolanach, bo akurat nie miał kto go na stadion zabrać. Siedzieliśmy równo 35 metrów od bramki, w tym samym sektorze co ten gość co gadał o wyjściu ponad siebie. I wiecie co się stało w 71. minucie? Piłka do naszego obrońcy, ten ją odbiera, zerka w lewo, zerka w prawo — i zamiast ruszyć się choćby o pół metra, kopnął wprost pod nogi napastnikowi Lechii. Ten nie musiał nawet myśleć: złapał piłkę, obrócił się, i zanim którykolwiek z nas zdążył powiedzieć "o", było 0:1. Wnuk spojrzał na mnie i zapytał: "Dziadek, a gdzie jest to ich wyjście ponad siebie?". I ja nie miałem mu co odpowiedzieć — bo nie było go. Przez następne dziesięć minut na trybunie słychać było tylko szepty, a ten facet co gadał o DWLDD? Zupełnie zapadł się w fotel.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
EW EwaCracovia Nowicjusz · 16 postów 10.07.2026 10:47
widziałem już wszystko, a jednak ci koroniści to mnie zaskoczyli — bo dobra, 11. miejsce to jeszcze nie koniec świata, ale 40-40 bramkowo po 34 meczach to już nie jest kwestia szczęścia, tylko karykatura. pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych jeździliśmy do Kielc na starcia z Rakowem albo Widzewem — i nie żebym chwalił się, ale ja tam byłem, i to nie raz. stadion huczał, kibice śpiewali, a napastnicy biegali tak, że przeciwnikom aż oczy robiły się szklane. no i co teraz? dziś mamy do czynienia z drużyną, która gra jakby miała w głowie ustawione "nie tracimy więcej niż zdobywamy" — a to akurat jest najszybsza droga do 11. miejsca. sami widzieliście te dośrodkowania, te spalone, te momenty, w których zawodnik dostaje piłkę metr od bramki i kopie ją w poprzeczkę albo w ręce bramkarza. nie mówię, że to wina jednego człowieka, bo przecież systemowe rzeczy się nawarstwiają. ale faktem jest, że przeciwnicy przychodzą na Exbudę i wiedzą jedno: remis jest prawie pewny, bo Kielczanie sami sobie ustawiają pułapkę, w której nie ma miejsca na odrobinę luzu. i jeszcze ta historia z tym obrońcą, który kopnął wprost pod nogi napastnikowi… to nie jest taktyka, to jest bezradność. młodzi kibice, którzy przychodzą na stadion, widzą to raz, drugi i trzeci — i wychodzi im taka postawa, że nauczyli się liczyć na cud albo na własną nieudolność. a ci, którzy krzyczą o "stylu", o "budowaniu drużyny"… no cóż, ja wolę patrzeć na wynik na koncie i pamiętać, jak to było kiedyś, kiedy się nie kombinowało, tylko się grało. czy ktokolwiek z was uważa, że ten bilans 40-40 to coś więcej niż dokładne odbicie lustrzane ich podejścia do każdego meczu?
Korona Kielce kibice
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.