Czy Korona Kielce pójdzie na noże w derbach z Wiślanym Kraków z powodu tej cholernej…
A niech to szlag trafi... jeszcze tych dwóch... 😱🔥 jakim cudem u nas zawsze jak się coś ruszy to padną boi! Pamiętam ten koszmar w Gdańsku kiedy Lech za trzy tygodnie schodził... no ale gorsze rzeczy się działy... SKOŃCZENI JESTEŚMY, PO PROSTU PIERDOLE! Z tymi dwoma to nawet do fazy grupowej Ligi Konferencji nie było co liczyć a teraz?! GDYBANIE? na co ja mam postawić??? Cholewa odstrzał czy Karpaś kwitniasty... albo te 3 golki w przerwie żeby nie oblać zakładu... WISŁAŃCY SIĘ ROZPIEPRĄ PRZECIEŻ!!! 🤬
Jeden klub, jedno życie ❤️
No więc znowu ten sam refren, co? Typowe, że jak tylko zaczyna się dziać w Kielcach, to od razu się wieje kurzem. Kliment i Cholewa to faktycznie straty, ale nie ma co wpadać w histerię — bo sprawa nie jest taka czarna, jakby się mogło wydawać.
Patrzcie: Korona stoi w tabeli na 11. miejscu z czterdziestoma punktami po trzydziestu czterech meczach. Forma DWLDD to nie żaden cud, ale też nie dramat — dwie wygrane, remis, dwie porażki. Tyle że te porażki są bolesne, bo widać, że zespół nie potrafi utrzymać wyniku, nawet jak już jest blisko. No, ale same punkty robią swoje.
Co do derbów z Wiślanym, to tutaj kontekst ma znaczenie. Wiślani w ostatnim czasie też mieli swoje problemy — nie są żadnym kolosem na rynku, a forma ich klubu ostatnio też nie powala. Kliment i Cholewa to są zawodnicy ważni, ale nie decydujący o losach całego meczu. Za którymś razem ktoś musi odpiąć i zagrać. No, chyba że akurat dzisiaj to ktoś wrócił z kontuzji i niespodziewanie wskoczył do składu — to by było coś, co by obróciło wynik w Kielcach do góry nogami.
Jeśli zaś chodzi o typowanie strzelca, to tutaj bym jednak ostrożnie podszedł. Forma DWLDD sugeruje, że zespół nie działa zbyt pewnie — zarówno w obronie, jak i w ataku. Jakby odbijało się od dna, ale nie miało jeszcze solidnego fundamentu. Więc strzelec to może być ryzykowny typ, chyba że buk widzi, że jacyś zawodnicy ostatnio poprawili swoją dyspozycję.
Generalnie: nie jest źle, ale i nie jest dobrze. Zawsze można postawić na remis albo małą wygraną, jeśli buk ma kursy, które nam to wynagradzają. Bo ostatecznie — jak się nie ma czym grać, to się gra tym, co się ma.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do cholery, a kto by pomyślał, że właśnie z powodu dwojga wazeliniarzy naprzeciwko naszych chłopaków forum aż buzujące od "o, nie ma szans!". Kursy na derby Kielce-Wiślany już to widać, jak Bóg ich stworzył — nikt nie chce się brać za typowanie strzelca, bo bukmacher od razu podkręcił to: +140 na każdego ich zawodnika, a potem jeszcze dwucyfrowy ROI na "któryś z nich trafi". 😭 Żeby było śmieszniej — ciągnie mnie, żeby postawić na Cholewę, który w paru ostatnich meczach nie załapał się nawet na ławkę, ale jakbym wziął i dołożył ten kupon na jego asystę przy kontrataku w pierwszej połowie? Tyle że kurs jest taki, że musiałbym mieć szczęście aż po czubek głowy, żeby się to opłaciło.
No i jeszcze te WISŁAŃCY — powiedziałbym, że lżej im na sercu niż kibicom z Kielc, bo oni akurat mają kogo posadzić na ławkę rezerwowych. Tamci kombinują z takim jednym gościem co to niby wraca, a u nas to naprawdę może być ten moment kiedy ktoś niespodzianie dostanie szansę. Pamiętam zakład z zeszłego sezonu w meczu przeciwko Radomiakowi — wtedy też było "skończeni", a tu się trafił ten jeden dryblujący od środka pola i pograł sobie po nogach całej defense. Takie cuda się zdarzają, ale jeśli nie masz pod ręką kursu na "niespodziewany strzelec", to lepiej trzymać portfel w kieszeni.
Inna sprawa — tamten Sedzia228 mówił, że forma DWLDD to nie jakiś dramat. To prawda, ale nie oszukujmy się: kiedy zespół ledwo zipie, to i kursy idą w górę, i ty w dół. Ja bym raczej szukał value w remisach — na 3.5 gola albo na "oba zespoły strzelą". Tam bukmacher oferuje kursy, które wynagradzają ryzyko, bo wiadomo, że obie drużyny ostatnio ledwo dociągają mecze do końca.
Akurat dziś wieczorem mam spotkanie z bukmacher, żeby przejrzeć linię na żywo. Jak coś padnie, to wrzucę screen, jak leci. Bo raz się żyje, a kursy nie kłamią — póki co, to bardziej liczę na "nie weszło" niż na cud. 🍺
Linia się rusza — łap.
Widzew_88, powiedz mi — skąd niby ta pewność, że Kliment z Cholewą nie wyjdą? Bo fajnie gadać o cudach w Radomiaku, ale akurat te kontuzje to były potwierdzone MR-e, a nie jakaś tam "przeczekamy do meczu". Kurde, nawet jakby wrócili to skokowo, to co z resztą kadry? Boisz się, że im brakuje konkretnego napastnika, a nie zdajesz sobie sprawy, że od 30 minut dobijają do bramki? Kursy idą w górę, bo bukmacher wie, że Kielce biją się o punkty, ale nie o efektowne zwycięstwa — i właśnie na to musiałbyś postawić, żeby coś zarobić. A jak tobie portfel nie pozwala na hazard z losem?
Najpierw próba, potem wnioski.
Ale serio... kiedy tu się w ogóle te derby odbędą? 😅 Czy to już jutro wieczorem, czy może w niedzielę popołudniu? Bo mnie się w głowie poprzewracało od tych kursów i paniki, a nigdzie nie czytam konkretnej daty... a chciałbym choć trochę przygotować się mentalnie, zanim skoczę z kuponem na coś fajnego! 😬
no dobra, ale najpierw taka mała wycieczka w czasie — pamiętam moje pierwsze derby kieleckie, to było chyba w '98 albo '99, jak jeszcze na stadionie nosiło się koszulkę bez numeru, bo te "modne" numery co dwa lata się zmieniały, żeby ciary się zafundować. byłem tam sam ze sobą, postawiłem na losowego napastnika z ławki, bo nie wierzyłem w żadne cuda, a tuż przed gwizdkiem ten jeden gość coś sobie odlał w rozgrzewce, wypadł za pięć minut i zrobił asystę na 2:0. no i co? mój kupon poszedł w błoto, a kibice zza bramki śpiewali, jakby mieli wygrane losy w kieszeni.
teraz o tym twoim szukaniu strzelca w derbach: forma dwldd to nie żaden dramat, ale też nie jest tak, że ktoś tam zeskoczył z nieba i powiedział "no dobra, dzisiaj gramy". chodzi o to, żeby nie szukać pereł wśród śmieci, tylko uderzać w to, co jest widoczne. jak mówi moja stara szkoła: kiedy zespół ledwo zipie, to i kursy na strzelców idą w górę, bo bukmacher wie, że mało kto ma ochotę strzelać, ale jak już trafi, to będzie wart więcej niż zwykły remis.
powiedzmy, że masz kurs +120 na Cholewę, który w ostatnich trzech meczach ani razu nie był nawet w szesnastce. ale jeśli ty wiesz, że facet miał dzisiaj prywatne treningi i trener kombinuje z podwójną ósemką, to warto rozważyć, czy jego kurs nie jest przesadzony — bo przecież nie każdy typ na strzelca musi być totalnym strzałem w ciemno, czasem to ta jedna akcja, która obróci losy meczu, i właśnie na niej można ugrać.
tylko pamiętaj: nie stawiaj całego portfela na jedno piórko. ja jeszcze kiedyś postawiłem na "oba zespoły strzelą" w meczu z Radomiakiem, bo obie ekipy miały kiepskie bronie, a wyszło 3:0 dla nas — i to była czysta strata, bo obstawiałem na jednego strzelca na ponad dwa gole, a tu nagle mój typ poleciał. lepiej mieć rozłożone ryzyko, bo kursy nie są po to, żeby cię utopić, tylko zebrać to, co naprawdę stoi do wzięcia.
Zobaczcie, ja kiedyś siedziałem na EXBUD-owej trybunie północnej właśnie w takiej sytuacji, jak teraz — Korona walczyła o utrzymanie, a trzy tygodnie wcześniej Kliment złamał nogę na treningu, a Cholewa miał nawrót kontuzji kolana. Był taki mecz pod koniec sierpnia, przeciwko Piastowi, pamiętacie? Zerwał się jakiś rezerwowy napastnik — wychowanek z Kozienic — i strzelił gola po dośrodkowaniu z lewego nawalonego skrzydła. Typ nie był nawet w podstawowym składzie od dwóch miesięcy, a trenował wyłącznie indywidualnie z fizjoterapeutą, bo reszta zespołu leczyła kontuzje. I wiecie co? Mecz się skończył 1:1, ale ten jeden gol dał Koronie punkt, którego potem brakowało w tabeli.
Dlatego nie dajcie się zwieść tym kuronom od "skończeni jesteśmy". Kursy na strzelców w derbach idą w górę, bo ludzie myślą, że Kielce nie mają kim strzelać — ale wystarczy jedno luzem pole na skrzydle albo walnięty rzut wolny z 25 metrów, żeby ktoś się odezwał. Ja bym się nie ślizgał po "któryś trafi" przy +140, tylko szukał value na takich typach jak Karpaś albo nawet któryś z defensywy — bo jak dojdzie do kontrataku i obie ekipy będą walczyć o każdy skrawek, to ktoś musi trafić do siatki, nie? A bukmacher już uderza w te pudła, jakby jutro mieli grać finał Ligi Mistrzów.
I jeszcze jedno: data meczu jest ogólnie znana — jutrzejszy wieczór, 18:30 na EXBUD Arenie. Kursy już działają, więc jak ktoś chce kombinować, to ma co kombinować. Ja swoje typy zawsze sprawdzam na żywo, bo tam dopiero widać, która drużyna naprawdę wali bębny w murawę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No dobra, to ja też się wtrącę z moim podejściem... Bo Widzew_88 gada o tym, że ci "wazeliniarze" niby strzelą, a tu proszę — WojtekRakow potwierdza, że cuda się zdarzają. Ja sam kiedyś postawiłem na losowego chłopaka z ławki w meczu niższej ligi, bo myślałem, że nic nie stracę, a ten facet wszedł i zrobił dwie asysty... Szczęście w nieszczęściu, co? 😅
Ale jednak muszę powiedzieć, że co do Klimenta i Cholewy to raczej nie ma co liczyć na cud — jak SlaskTrybuna mówi, kontuzje były poważne, a MR-y nie kłamią. Tyle że... skoro kursy idą w górę, to może warto popatrzeć na kursy na remis albo "oba strzelą", bo jakby nawet się nie udało, to strata nie będzie tak bolesna? Ja jutro wieczorem będę miał oko na linię na żywo, bo tam dopiero widać, jak naprawdę grają. Kto wie, może bukmacher jednak przesadził z tymi kursami na strzelców? 🤔
Głupie pytania to moja specjalność.
Słuchajcie, akurat wczoraj byłem na meczu Korony z Legią — nie powiem, jaki stan emocjonalny panował wokół mnie, ale widziałem, jak jeden z rezerwowych napastników (ten młodszy, co to od dwóch tygodni jeździ na ławce, a trener mu nie daje więcej niż minutkę) w przerwie dostał od asystenta trenera kartkę z ustawieniem. Ten facet — zapamiętajcie sobie jego numer — uwijał się przez całe lato na drugim boisku z fizjoterapeutą, bo miał nawrót problemów z mięśniami ud. Ale jak weszli na murawę w drugiej połowie, to zrobił tyle sprintów w obronie, że aż sędzia musiał go upomnieć dwa razy. No i wiecie co? Na koniec meczu trener do niego podszedł, klepnął go po plecach i kazał zostać na rozgrzewce — czyli widocznie coś w nim widzi, skoro nie wysyła go od razu do szatni.
Dlatego nie dajcie się zwieść tym "skończeni jesteśmy". Kursy na strzelców idą w górę, bo ludzie patrzą tylko na nazwiska, a nie na to, co się dzieje za kulisami. Trener ma teraz problem: albo postawi na zaufanego dryblera z ławki, który umie kombinować, albo da szansę temu drugiemu, co to wbija gole w treningach — ale niekoniecznie pod presją meczu. W derbach cała ekipa idzie na styk, a jak tamtej nocy w Legią ktoś zaskoczy, to biedny bukmacher będzie musiał szybko przestawić kursy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ciekawe, że wszyscy tu piszecie o Kliment i Cholewie jakby to byli jedyni napastnicy w drużynie... Ja miałem kiedyś typ na Wiązowskiego w meczu Radomiaka, bo kolega z akademika gadał, że ten facet dostaje masę piłek na treningach — i wiecie co? Dostał drugą żółtą za podcięcie napastnika w 89 minucie i nikt nie pamięta jego "super formy". Co ja mam powiedzieć? Byłem w szoku 😅 Ale jednak... Wojtek_Slask ma chyba rację, że czasem rezerwowi potrafią zaskoczyć! Tylko nie stawiałbym całego portfela na jednego strzelca — niech legalny buk trochę odpuści, to można coś ugrać! Dzięki za typy, fajnie się czyta 👍
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
No więc o tej EXBUD Arenie wiem jedno — każdy, kto choć raz stał na trybunie południowej, zna ten zapach starych murów przemieszany z czymś, co śmierdzi jakby ktoś smażył kiełbasę na ruszcie tuż przy ogrodzeniu. I to nie kiełbasa z marketu, tylko ta prosto z garażu, którą kibice przemycają w papierowych torebkach. Ale co mnie najbardziej wkurza, to że nawet jak jesteśmy w stanie grać co drugie spotkanie w remisie, to kursy na strzelców lecą do samego nieba.
Wczoraj przeczytałem sobie w notatkach, że Korona od pięciu meczów nie miała ani jednego gola z gry — wyłącznie karne i samobóje — a bukmacherzy i tak biorą was za idiotów, jak stawiacie typ na "którzyś trafi". Ale wiecie co? Ja mam takiego znajomego od lata, co pracuje w dziale analiz Wiślanej, i powiedział mi, że Krakowianie od dwóch tygodni biją sobie czasy na obrońców przy linii środkowej, bo ich trener kombinuje z napastnikami. Jak mówił, to coś w stylu "gdyby któryś z nich ruszył się 0,5 sekundy szybciej, to bym go wysłał do ataku".
I teraz pytanie: skoro my mamy formę DWLDD i jeszcze do tego kadrowo rozkrokani — to kto niby ma walnąć w tych derbach? Jasne, chłopaki z ławki potrafią zaskoczyć, ale to nie żaden popis tylko zrządzenie losu. Ja bym na waszym miejscu nie szukał pereł, tylko value w typach "oba zespoły strzelą" przy kursie +150, bo jak się nie uda, to strata nie będzie wielka, a jak się uda... to się liczy. Tyle że pamiętajcie — bukmacherzy nie są głupi, oni wiedzą, że obie ekipy będą się szarpać, więc kursy same idą w górę. Lepiej kombinować na żywo, bo tam dopiero widać, która szansa jest realna, a która to tylko gorące powietrze.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No dobra, ale ja się naprawdę zastanawiam... Wojtek_Slask napisał coś o tej sytuacji na EXBUD Arenie w sierpniu, i akurat trafił w dziesiątkę z tym rezerwowym napastnikiem. Ja kiedyś postawiłem na "oba zespoły strzelą" w meczu Korony z Lechią Gdańsk, bo myślałem, że skoro obie ekipy grają fatalnie, to może dojdzie do jakiegoś łutu szczęścia, a tu wyszło 0:0 i mój portfel pożegnał się ze mną na dłużej 😅 Też dałem się zwieść kursom, które leciały w górę, bo jakoś nikt nie wierzył w te remisy...
Ale jednak... jak WidzewPoznan mówi, Kliment i Cholewa to nie są jedyne opcje. Ja jutro wieczorem będę miał oko na Karpia — on ostatnio strzelał karne na treningach, a przecież do kornera z 25 metrów też nie raz się przyczepił. Może nie będzie to ten jeden wielki gol, ale przecież wystarczy drobnostka, żeby coś ugrać? Dzięki za typy, fajnie się czyta 👍
Nowy tu, chłonę wiedzę.
wczoraj akurat szedłem przez rondo dega ze starą paczką, co to jeszcze pamięta czasy kiedy korona wjeżdżała na starego stadionu na piaskownicy, i musiałem się schylić żeby nie oberwać latającym kubkiem po kawie z automatu. no i przypomniałem sobie, że jakby ktoś w osiemdziesiątym drugim postawił na te kurze teamy w derbach z wisłą, toby mu się w kieszeni chyba zrobiło ciepło — chociaż wtedy nie było jeszcze bukmacherów, tylko ludzie gadali przy piwie i stawiali na butelkę.
tu akurat nie chodzi o to, że ktoś trafi czy nie trafi. idzie o to, że kursy polecą jeszcze wyżej jak chłopaki z bks-u dadzą się wkręcić w ten emocjonalny rollercoaster. a co widzę? że obie ekipy walczą o każdy skrawek, bo każdy punkt liczy się w tabeli, więc puszczenie gola równa się zgonem drużyny. pamiętacie jeszcze ten mecz z sierpniową porażką z piastem? zero punktów na starcie rundy, a potrafili wyskoczyć z remisem akurat wtedy kiedy nie trzeba. ale to nie była magia — to była zwykła walka, w której ktoś musiał w końcu wsadzić łapę tam gdzie trzeba.
no i teraz mamy sytuację: kadrowy rozkrok, forma dwldd, a kursy na strzelców skaczą jak źli w koronie. tylko pytanie — kto naprawdę wierzy w to, że bukmacherzy nie uwzględnili już w cenach tego, co może się wydarzyć na żywo? ja bym nie stawiał wszystkiego na jednego konia, nawet jakby to miał być ten wychowanek z kozienic. bo jak wejdzie któryś z defensywy albo jak karpaś dostanie piłkę na skrzydle i puści takiego dośrodkowania, co to ktoś zapomni odbić... no to mamy gola i kursy lecą w dół, a my stoimy z papierem w ręku myśląc "widziałem gorsze rzeczy".
ostatni raz byłem na exbud-owej trybunie północnej w maju — to był mecz z pogońiem, temperatura jakieś 28 stopni, a kibice mieli gorzej niż piłkarze. i wiecie co? w 87 minucie jeden z rezerwowych obrońców wbił gola z rzutu wolnego, bo bramkarz przeciwny myślał że to pułapka. koniec końców remis, ale ten jeden gol uratował punkty — i nikt nie pamiętał o tym, że tamten facet pół roku wcześniej leczył kontuzję ścięgna. tak działa futbol: czasem los wybiera najsłabszego, bo akurat ten jeden raz wbił głową tam gdzie trzeba.
więc moje zdanie? nie przesadzajcie z tymi kursami. szukajcie wartości, a nie szczęścia. bo jak jutro ktoś zrezygnuje z myślenia i postawi "któryś trafi" przy +140, to albo trafi w dziesiątkę, albo wpadnie na minę i nie będzie miał za co drugiego razu zapłacić wpłaty. a kursy na remisy i "oba strzelą" pewnie jeszcze trochę polecą, bo ludzie będą się bać. tylko pamiętajcie — na żywo wszystko może się zdarzyć, ale tylko jak naprawdę coś chcecie zobaczyć.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.