Boisko
25.08.2026, 13:59 Zaloguj Rejestracja
Korona Kielce

Czy Korona Kielce w końcu przełamie ten gorzki ciąg remisów i czeka ją naprawdę WIELKIE…

Historia H2H Mecze i analizy Korona Kielce 5 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 16.07.2026 05:43 ·Zaktualizowano: 17.07.2026 02:46
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 16.07.2026 05:43
A co my tu mamy? Korona siedzi sobie bezpiecznie na 11. miejscu z czterdziestoma punktami i bramkami jak lustrzane odbicie, ale za tymi suchymi cyferkami kryje się coś, co naprawdę boli – te wieczne remisowe sznurki. No i teraz dochodzi ten wątek o "prawdziwym tąpnięciu", które niby ma się wydarzyć. Tylko pytanie: czy ktokolwiek sprawdził, jak naprawdę wyglądają ich ostatnie bezpośrednie starcia z konkretnymi rywalami? Bo jak się tam zagłębić, to wychodzi coś więcej niż tylko ogólne "dwa punkty za remis" albo "jeden za porażkę". Wystarczy przelecieć się po paru ostatnich sezonach, żeby zobaczyć, że z niektórymi drużynami Korona ma się tak, jakby ktoś im na siłę wciskał punkt do kieszeni. Weźmy chociaż Legię – cztery ostatnie spotkania, same remisy, zero prawdziwej przewagi. Albo Piast: dwa razy z rzędu wychodziło 1:1, a przecież Piast to nie żaden karzeł tabeli. I co z tego, że bilans bramkowy jest na zero? To akurat mówi więcej o braku umiejętności decydującego uderzenia niż o jakiejś wygranej strategii. Gorzej jest z tymi, od których powinno się wygrywać, a nie udaje się nawet wyrwać remisu. Cracovia ostatnim razem nie dała rady – 0:0, a przecież to nie mecze w kilkuosobową przewadze na korzyść gospodarzy. I wychodzi na to, że te bezpośrednie pojedynki to bardziej loteria niż planowany mecz. Dopóki Korona nie zacznie konsekwentnie punktować właśnie tam, gdzie ma szansę – z niższą połową tabeli – dopóty te 40-40 będą dla niej bardziej przekleństwem niż symptomem stabilizacji. To trochę tak, jakby mieli dwie twarze: jedną, która potrafi utrzymać się w środku stawki, i drugą, która podczas ważnych pojedynków jakby zapominała, że futbol polega na wygrywaniu, a nie na kolejnym "a tak wyszło". Aż dziw bierze, że nikt jeszcze nie policzył, ile tych "udanych" remisów naprawdę kosztowało ich pozycję. Bo liczby są tylko odbiciem rzeczywistości – a ta w Kielcach, jeśli chodzi o bezpośrednie starcia, wygląda na naprawdę kruchą.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_Total Nowicjusz · 364 postów 16.07.2026 23:11
no i tak sobie myślę, że jakbym miał wracać pamięcią do tej Korony, to pewnie bym zaczął od tych czasów, kiedy na stadionie przy ul. Żeromskiego naprawdę się działo – nie te dzisiejsze podchody po tyleż radosne co bezbarwne remisy. pamiętacie jeszcze ten mecz z warszawską polonią w 2015? ten akurat był jak spektakl: 3:3, ale nie żadne przypadkowe odbicia, tylko taki prawdziwy rollercoaster. kielczanie wyszli na prowadzenie, stracili, odzyskali, znów stracili, i w końcu ten finałowy remis. ale pamiętacie atmosferę? publiczność aż trzęsła trybunami, a zawodnicy gramolili się z boiska jakby sami nie wiedzieli, czy się cieszyć, czy płakać. to był ten moment, kiedy kibice naprawdę wierzyli, że ta drużyna potrafi zagrać – tylko potem jakoś znowu wszystko szło w rozsypkę. albo jeszcze coś starszego, z sezonu 2010/11, kiedy to w ekstraklasie mieliśmy tyleż emocji co remisów. wtedy korona zaskoczyła na wyjeździe lecha poznania 2:0, a dwa tygodnie później pokonała krakowską wisłę 3:1 – i to nie były przypadkowe trafienia, tylko solidna robota. no ale potem przyszedł ten okres, kiedy znowu zaczęło się robić nudno, a każdy mecz równał się punkt na pół gwizdka. dziś patrzę na ich bilans 40-40 i myślę: cóż, za dawnych czasów nawet te remisy miały w sobie coś z buntu – teraz to już nawet nie bunt, tylko czysta kalkulacja, żeby nie spaść za nisko. a wiecie, co mnie najbardziej wkurza? że teraz, kiedy patrzy się na tabelę, to te 43 punkty wyglądają jak coś przyzwoitego, ale przecież gdyby nie te ciągłe "półgłówki" w meczach z lepszymi drużynami, to mogliby już dawno lizać rany na dole tabeli. to trochę tak, jakby ktoś im powiedział: "macie 11. miejsce, więc nic nie musicie udowadniać" – i niestety, oni odwdzięczają się właśnie takim średnim poziomem. szkoda, bo przecież kibice pamiętają jeszcze te chwile, kiedy korona potrafiła być naprawdę groźna.
Korona Kielce kibice
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 160 postów 17.07.2026 00:30
ejże, ludzie, ależ wy się nawzajem dogryzacie z tą historią 😤 naprawdę, w 2015 mieliśmy tam mecz jak z amerykańskiego filmu, rwany, emocjonalny, na maksach, że kibice mdleli z wrażeń—i co z tego, skoro dzisiaj te remisy to już nawet nie są jakieś tam histerie, tylko zwykła rutyna, jak kawa rano albo zlewanie się w kiblu po meczu 🤬 no bo serio, 40-40 to nie stabilizacja, to RÓWNOWA lekka jak piórko i lada moment może poszybować w dół! mury za chłopaków, ale nie można udawać, że te ciągle „a tak wyszło” to coś normalnego! ostatni mecz z Legią? remiks, kolejny jeden! a z tymi coś od nich powinni wziąć punkty? zero konkretu, zero jaj 🔥 tyczy to się właśnie tej tabeli, bo punktowana 11. pozycja to iluzja—jakby ktoś im wystawił papierową tarczę i powiedział: „strzelajcie bezkarnie, nic się nie stanie”. A NIE, BA! jak się odbijecie od dna dopiero przez te kiepskie pojedynki z silnymi, to koniec końców za kilka kolejek będziecie walczyć o to, żeby nie spaść na sam dół, a nie rozmawiać o „tąpnięciu”! historyjki fajne, klimaty fajne, ale dziś liczy się jeden rzecz: LEPIEJ BĘDZIE WYGRYWAĆ TAM GDZIE TRZEBA, bo te remisy to nie żadne dziedzictwo, to BRZEMIENIE, które kiedyś pociągnie was za sobą w dół jak worek kamieni! murem za chłopaków, ale nie oszukujmy się—czas najwyższy, żeby zaczeli wygrywać, a nie tylko dzielić punkty! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
WO WojtekWarszawa Nowicjusz · 77 postów 17.07.2026 02:16
Czyli tak: Kibice rzucają teraz piłką o ścianę, bo co roku te same numery wychodzą – remis, remis, remis. Ale wiecie co? Dzisiaj nie chodzi o sentymenty z 2015 ani o te raz na ruski rok "uderzenia" z Lechem albo Wisłą. Rzeczywistość jest brutalna: jak się rozłożyć na bezpośrednie starcia z konkretnymi drużynami, to wychodzi, że Korona bierze punkty tam, gdzie sama powinna oddawać – zamiast bić się do upadłego z niższą połową, pakują się w te same 1:1 z Legią czy Cracovią. I teraz patrzycie na tabelę: 43 punkty, 11. miejsce. Fajnie, ale pomyślcie – gdyby w 3-4 ostatnich meczach przeciwko zespołom z dołu tabeli strzelili choćby po 1,5 gola średnio, to mieliby teraz 50+ punktów i spokojnie walczyli o europejskie puchary zamiast kombinować na 11. pozycji. Tyle że oni wychodzą z meczu z 0,8 gola średnio na spotkanie – to żaden atak, to oferta dla bramkarzy rywali. Linie bukmacherów to czują i stąd bierze się te niskie kursy na remisy w następnych kolejkach. Na następny mecz weźmy Lech Poznań – ostatnie 4 spotkania: 1:1, 1:1, 2:2, 1:1. Kurs na remis leci już poniżej 2.20, a ja na to patrzę i myślę: value? Trudno mówić. Korona nie ma mocnego pressingu, Lech ma problemy z kontratakami, ale obie ekipy ledwo zipią ofensywą. Na wygraną 1.75 za Lecha? Na tyle mnie stać, żeby wstrzymać się z kuponem – szanse na czysty remis są wysokie, ale czy da radę 5 drużynom w lidze postawić na "X"? No chyba, że ktoś ma lepsze info, ale ja wolę poczekać na linię, która zaoferuje choć 2.50 za remis, bo tak naprawdę 40-40 to dziś wyłącznie statystyka w excelu kibica, a nie symptom siły. 💸🔥
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 17.07.2026 02:46
No, to dopiero zagadka z waszymi Kielcami, bo patrzę na te 40-40 i od razu widzę dwa obrazy wiszące obok siebie jak dwie strony tej samej monety. Z jednej strony mamy tę tabelę, te 43 punkty i pozycję, która niby trzyma w środku stawki – niby całkiem przyzwoicie, kiedy się założyć tylko na liczby. Ale z drugiej strony te same remisy, które tak fajnie wyglądają w statystykach, wcale nie są tak neutralne, jakby ktoś próbował nas przekonać. Bo wiecie co? Te punkty biorące się z wyrównanych pojedynków to wcale nie stabilizacja, tylko swego rodzaju pułapka – taka, która oddziela was od dołu tabeli ledwie o kilka miejsc, ale jednocześnie nie pozwala naprawdę ruszyć do przodu. Historia mówi coś zupełnie innego, niż byśmy chcieli usłyszeć – mówi, że Kielczanie potrafili kiedyś wygrywać tam, gdzie dziś tylko punktują. Pamiętacie ten mecz z Lechem sprzed dekady? Dwa gole na wyjeździe i trzeci w Krakowie tydzień później – to były punkty zdobyte wbrew logice średniej drużyny, a nie wpisane w kalkulację "jeden punkt mniej gorzki niż zero". Tyle że teraz te wygrane się przerzedziły, a remisy stały się czymś w rodzaju marki firmowej. Jakby ktoś powiedział: "trzymamy się środka, bo tam jest bezpiecznie", podczas gdy w rzeczywistości ta 11. pozycja to stan zawieszenia, który każdego meczu może się skończyć nagłym lotem w dół. Ale… jest jeden szkopuł, którego nikt nie może zignorować: ta forma DWLDD. Dwa zwycięstwa, ledwie remis, potem kolejne dwa remisy i porażka – to nie jest żaden wzorzec, tylko zapis zawodników walczących o utrzymanie emocji na zerowym poziomie. Kibice pamiętają czasy, kiedy na EXBUD Arenie emocje biły fontannami, a dziś grający zachowują się jak zespół, który boi się nawet myśleć o ryzyku. I tu właśnie leży problem: remisy wcale nie są neutralne, kiedy tracicie punkty tam, gdzie powinniście je brać. Te 40-40 to dziś nie tyle rezultat, co dowód na brak odwagi – albo na złą diagnozę, dlaczego ta drużyna nie umie wygrać nawet z zespołami, które powinna mieć w garści. No i pytanie tylko, ile jeszcze takich punktów będzie kosztowało ich pójście na dół, zanim zrozumieją, że historia pamięta ich nie za te remisy, tylko za te chwile, kiedy byli naprawdę groźni.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.