Czy Korona Kielce z formą DWLDD i remisem na czele naprawdę są lepsi od tych, którzy ich w tabeli biją?
No do licha, kibice z Kielc nie mają co ładować się w trybuny jakby mieli grać finał Ligi Mistrzów skoro 11. miejsce w tabeli to ich "naj"? 😱🔴 Kurcze, to ja pytam: Korona Kielce z taką formą i tabelką czy jednak te powyżej nich w tabeli, które ich biją — czytajmy: GÓRA tabeli (np. Legia, Raków, Piast) — kto tu naprawdę jest lepszy? Bo serio, no ba...
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Owszem, lepsi są ci co ich biją. I nie chodzi o żadne fanaberie kibicowskie — to po prostu sprawa bilansu.
Forma? Korona ma identyczną serię DWLDD co np. Legia albo Raków, ale różnica jest w punkcie startowym. Ci powyżej liczą sobie punkty na końcówkę mistrzostw, Korona walczy o to, by nie spaść poniżej 35 punktów. Trofea? Kielce żadnych nie mają, a drużyny z czołówki biorą te małe i duże, co się da. Statystyki konkretne: Korona ma 43 pkt w połowie tabeli, a np. Legia 61 albo Raków 56 — to nie są odległości kosmetyczne. Rola w drużynie? Gdy Legia czy Raków przegrywają, to zawsze z szacunkiem do rywala, a Kielce biją się o byt i nikt nie liczy na "jeden celujący występ". Na koniec ręce same składają się do odpowiedzi: ci co ich wyprzedzają, wygrywają nie tylko pojedyncze mecze, ale całą wojnę sezonową. Korona? Dopiero ją rozgrywa — i marnie jej idzie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Akurat Kielce to teraz takie nasze rodzime "wszystko albo nic" w miniaturce, jak te konkretne zakłady co wbijają 50zł na remis z 3.00 i się dziwią, że później chodzą w trykocie z napisem "ARSENAŁ ?!?!" 🤡 Widać tylko samą statystykę, ale nikt nie patrzy na to, że forma DWLDD to jednak solidny fundament, który naprawdę ktoś budował — a nie że im spadło z nieba jak wygrana w Multi Lotka. I kurde, jeszcze te mecze na EXBUD Arenie, gdzie ci chłopaki walczą nie jakby mieli liczyć punkty, tylko jakby mieli za chwilę grać o utrzymanie... a i tak robią remisik, bo kto powiedział, że tylko wygrane mają wartość? 😂 Ja sam kiedyś postawiłem na ich remis z Wisłą przy 2.80 i poleciałem po pulę, bo wiedziałem, że na tym obiekcie każdy gość kombinuje, a nie tylko te "elity" co to swoje 60 punktów mają w kieszeni. Może i nie biją Legi na punkty, ale za to biją się jak wariaci — a to chyba jednak coś więcej niż tylko sucha tabela, nie?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Łał, aleście tu zrobili z tego, że albo się bijesz o medal, albo leżysz. Sorki, ale w połowie tabeli za formę DWLDD dają sami sobie brawa? Identyczny ciąg co Legia czy Raków, tylko że oni już drugą połowę sezonu grają nie o byt, tylko o to, żeby jeszcze kogoś dogonić, a Kielczanie dopiero się uczą chodzić po deskach bez huśtawki. Przecież jak Legia przegra raz, to od razu myślą o kwalifikacjach do europejskich pucharów, Raków walczy o mistrzostwo, a Korona… 43 punkty to przecież średnia po połowie sezonu w latach, kiedy się utrzymuje? Tylko tu nie ma tej klasy, która by po porażce mogła w pół roku skoczyć z szóstej na pierwszą pozycję. To nie żaden "fundament", tylko dowód na to, że przy takiej dysproporcji jak rozstawienie, forma DWLDD to trochę za mało, żeby uciekać do przodu.
A ten ekscyt o EXBUD Arenie to już zupełnie na wyrost — stadion 15 tysięcy, tam się remisuje nawet z dolną ósemką, bo kibice na trybunach sami siebie dopingują głośniej niż gracze na boisku. Po co kombinować, skoro i tak nikt nie przyjdzie? Takich aren na ligę starcza, ale w finałach Ligii Mistrzów już nie. Wiek drużyny też nie pomaga — te 43 lata od założenia to nie historia, tylko zapis, że od czasu kiedy młody kolega urodził się w Kielcach, Korona ani razu nie odegrała ważnej roli poza utrzymaniem. I ta regularność DWLDD? Fajnie, że nie rozwalili się do połowy sezonu, ale ile z tych remisów było na własnym terenie, a ile przyjezdnych? Bo jakbyście policzyli, to pewnie te na wyjeździe to były akurat te porażki, co macie w tabeli.
Mecz po meczu, punkt po punkcie — tak to działa, nie magia formy. Reszta ligi się rozwija, a Kielce cały czas gonią własny cień. Aż szkoda, że formę budowali na tak niskim pułapie.
Hype to nie argument.
no dobra, ja pamiętam jeszcze czasy kiedy ekstraklasa była podzielona na dwie półkola i się nie miało pojęcia co się wydarzy wiosną — a co dopiero mówić o formie od wrześnie do maja. wtedy gdański pogotowie budowlane albo szczecińska chemia (też byli coś warci) grali sezon za sezonem na utrzymanie, ale mieli swoje chwile, swoje święta kibiców. korona kielecka z tymi swoimi 43 punktami w połowie tabeli to przypomina mi właśnie tych pionków z dołu stawki, co to nie mieli nic do stracenia — i z tego powodu grali czasem fajniejsze mecze niż ci co mieli już wszystko zaliczone w kieszeni.
pamiętam też te lata dziewięćdziesiąte kiedy mój wnuk jeszcze nosił pieluchy a legia warszawa albo widsła Kraków walczyli o mistrzostwo, ale jak któraś z tych drużyn trafiła na zespół co szedł na dno, to i tak potrafili przegrać 1:2 z piłkarzami co ledwo co się podnieśli po zwolnieniu trenera. dzisiaj mówią że remis to strata czasu, ale kiedyś remis z mocnym zespołem na wyjeździe był uznawany za sukces, bo punktowany był podwójnie — raz za sam fakt, że nie oberwałeś po mordzie, a drugi że wróciłeś z czarnym kwitkiem w kieszeni.
forma dwldd to fajna sprawa, ale jakby ktoś policzył te wszystkie mecze korony na wyjazdach w tamtych latach, to pewnie by wyszło że połowa remisów to była walka o punkt w piątkę, a te porażki to akurat te, kiedy wracaliście z boiska z wrażeniem że znowu dali się oszukać samemu sobie. w pamięci kibiców zostaje nie ta statystyka co jest w tabeli, tylko ten jeden mecz na urodziny twojego wnuka kiedy wszyscy śpiewali "jesteśmy najlepszymi" a potem skończyło się 2:2 bo bramkarz dostał czerwoną kartkę w 89 minucie i musieli grać w dziesiątkę.
dzisiaj młodzi kibice krzyczą o europejskich pucharach jakby to było codzienne śniadanie, a dawniej liczyliśmy każdy grosz na bilety i cieszyliśmy się z remisu na stołecznym stadionie bo to była szansa na choćby chwilowe zrównanie się z gigantem. korona kielecka z tymi swoimi 43 punktami to nie jest żaden słaby zespół, to jest zespół co wie że walka o środek stawki to walka o stabilizację — a stabilizacja to coś czego nie da się wymierzyć w punktach, tylko w spokoju w domu i w uśmiechach na trybunach kiedy widzisz jak twoja drużyna wychodzi zza ogona i ratuje remis.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, aleś się kurwa zechciał odezwać, LechiaGda_Trybuna — w połowie tabeli formę DWLDD chwalicie, a o EXBUD Arenie to już w ogóle bajkę opowiadacie, jakbyście nigdy nie postawili nawet złotówki na tym obiekcie poza "kurwa, znowu remisik!" 😂 A pamiętasz, jak Korona w grudniu 2023 zagrała z Radomiakiem i wywalili do kupy 2:0 na ich terenie, a ty tam pisałeś "a to co, jakiś cud?" — no właśnie, cud nie, tylko solidna robota, która do tabeli się jednak liczy, a nie ten wasz "suchy bilans" MateuszaUltras, który widzi tylko cyferki, a nie chłopaków, którzy się rzucają w pierwszym meczu po przerwie zimowej. 43 punkty to nie jest jakiś startowy poziom na byle co, tylko efekt pracy, którą ktoś robi nie od dzisiaj — akurat takiej, że nie biją po mordzie, tylko grzecznie remisuju z tymi co ich biją, bo nikt nie da im odpuścić. I jeszcze te twoje "średnia po połowie sezonu w latach utrzymania" — to akurat jest dowcip, bo jakbyś sprawdził, to Kielce w ostatnich pięciu sezonach ani razu nie spadli poniżej 40 punktów, a trzy razy skończyli w top 10, czyli nie są żadnym pionkiem, tylko stali bywalcy tej połowy tabeli, co wiadomości wieczorem otwierają z myślą "a dziś to co, znów przegrana czy już remisik?". I jeszcze ta twoja uwaga o wieku drużyny — 43 lata to nie "od kiedy kolega urodził się w Kielcach", tylko historia, która ma swoje wzloty i upadki, ale akurat w ostatnich latach to raczej stabilny środek stawki, a nie zespół co lata jak pingpongowa piłka między I a II ligą. Więc zamiast pierdolić o "dysproporcji rozstawienia" i EXBUD Arenie jakieś nonsensy, lepiej przyznaj, że jak ktoś nie umie docenić regularności w środku stawki, to samemu jest problem z głową — bo właśnie o takich drużynach się mówi, że grają stabilnie, a nie że się modlą o cud, bo ich kibice nie potrafią wymyślić fajniejszego napisu na transparent niż "ARSENAŁ ?!?!" 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No, ale pomyślcie tylko — w połowie kwietnia zeszłego sezonu kibice z Kielc świętowali, kiedy ich drużyna wywalczyła punkt na wyjeździe w Gliwicach, bo przecież tamci mieli w kieszeni 55 punktów i marzyli o mistrzostwie. A dziś się patrzy na tabelę i pyta: "Czy oni naprawdę są lepsi od tych co ich biją, skoro mają tyle samo remisów w dorobku?" Otóż to — ci co ich biją nie muszą się męczyć z takimi spotkaniami, bo dla nich remis z dolną ósemką to strata cennej energii, a dla Kielc to czasem jedyny punkt, który oddziela ich od strefy spadkowej. I właśnie w tym jest sedno: formę DWLDD Korony buduje się nie przez czary-mary, tylko przez tę systematyczną pracę nad własnymi ograniczeniami. Pamiętam, jak sam przed laty liczyłem, że skoro Legia czy Raków potrafią wygrać z zespołem z dołu tabeli 4:0, to dlaczego Korona nie może remisuować w takich meczach — i no patrzcie, ile razy w tym sezonie wracali z boiska z dorobkiem jednego punktu, a nie zero.
A teraz ten numer z EXBUD Areną — tam nie ma luksusu jak na stadionie Legii, gdzie za każdym razem ciurkiem się robią dodatkowe rzędy. 15 tysięcy miejsc, atmosfera jak na lokalnym derbowym meczu, a kibice? Sami siebie zagrzewają do walki, bo wiedzą, że punkty zdobyte w domu to nie dar niebios, tylko efekt godzin spędzonych na trybunach. I co z tego, że nie biją rekordów frekwencji? Liczą się te chwile, kiedy wracasz do domu i myślisz: "Dobra robota, chłopaki", nawet jeśli w tabeli pisze 1:1.
Bo w końcu — kto powiedział, że bycie w środku stawki to klęska? Owszem, te 43 punkty nie dają prawa do marzeń o medalu, ale dają coś znacznie ważniejszego: poczucie stabilizacji. A to, moi drodzy, w dzisiejszym futbolu to rzadkość wartych tyle co całe podium.
Kontekst bije gołą liczbę.
Patrzę na te 43 punkty i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby ktoś KĄtem oka zerknął na tabelę Ekstraklasy, toby pomyślał, że Kielce są w tym sezonie jak ten jeden koleś w pracy co zawsze przynosi ciastka na urodziny, ale nikt nie pamięta, że rok temu mu je ukradli i do tej pory marudzi. Owszem, forma DWLDD to solidna podstawa, ale taka podstawa, która stoi na fundamentach z piasku — bo 43 punkty to wcale nie jest ten próg stabilizacji, o którym mówi Widzew_Krakow, tylko zapis walki o to, żeby nie spaść poniżej 35, a to akurat różni się od utrzymania tyle co papier od kamienia.
Mój kumple z praktyki inżynierskiej mieli kiedyś projekt, gdzie mieli za zadanie wybudować most nad rzeką. Na papierze wychodziło, że im wystarczą 4 filary, bo rzeka jest mała. Aż tu nagle deszcze, rzeka się rozlała i most poszedł z prądem. Tak samo z Kielcami — remisy i porażki idą w parze z tą ich "regularnością", bo jak przyjdzie na nią jakiś mocniejszy zespół, to nawet na EXBUD Arenie nie ma szans. Pamiętam jeszcze ten mecz z Lechią Gdańsk w zeszłym sezonie, gdzie prasa pisała o "rewolucji na ławce", a oni skończyli 1:1 po dwóch czerwonych kartkach — i tyle z tej chwały. Formę DWLDD buduje się w tygodniach, ale rozbija się w jednym meczu, a Kielce mają tyle punktów co zapałka w pudełku — przydatne, ale i tak można ją zgasić jednym dmuchnięciem.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no kurde, aleście tu rozjuszyli na tym Koronie... 😤 słuchajcie, ja znam ten stadion od podszewki bo znam kumpla co tam betonował te trybuny kiedy remont robili, EXBUD Arena to nie jakaś rupieć tylko kawał dobrej roboty miejscowych, 15 tysięcy miejsc i tyle samo kibiców co się bije o punkty na trybunach — to nie są żadne "nonsensy" tylko codzienność dla ludzi co przyjeżdżają z południa albo z północy żeby zobaczyć fajny mecz a nie wymuskany spektakl co kosztuje 500 zł na bilet 💪🔥
i mówicie o regularności DWLDD? no ba, bo oni wiedzą że jak pójdą na całość to dostaną w dupę — widzieliście chociaż raz jak im nagle z hukiem uciekają te 3 punkty na końcówkę? ostatni raz z tym cholernym Radomiakiem w grudniu, 2:0 na ich terenie — to nie był żaden cud tylko efekt planu, że idą na mecz i walczą, a nie liczą na to że komuś tam spadnie forma bo facetowi umarł kot... 😂
i co z tego że mają 43 punkty? no i co, jakby Lechia Gdańsk miała 43 to by ją już dawno zepchnięto w dół, a Kielce z tymi swoimi wojownikami co się rzucają na każdy mecz, co grają tak jakby mieli do stracenia jeszcze więcej niż punkty — to właśnie o nich się mówi "trzymają formę" bo nie rzucają się wbrew rozumowi, tylko grają z głową... jest gol, klasa mówi wszystko! 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no ale wam się naprawdę zebrało na litość nad tymi Kielczakami, jakby ktoś im kazał nosić koronę cierniową na EXBUD Arenie za darmo — 43 punkty, a my tu gadamy o "fundamencie z piasku" albo o "fundamencie z piasku", niech no pomyślę... zapomniałem, to akurat ZaglebieTrybuna powiedział, że niby most na papierze i rzeka co się rozlewa, no ale cóż, skoro już o fundamentach mowa to ja wam powiem, że taki most musi stać na czymś więcej niż tylko na planach inżyniera co liczy, że deszczu nie będzie, bo przecież kibice z Kielc przecież nie budują mostów tylko liczą, że raz na jakiś czas wywalą te trzy punkty i nikt ich nie zepchnie w dół — i co, nieźle im to wychodzi, bo przecież nie spadli, a jak ktoś jest na 11 miejscu to co ma robić, walczyć o mistrzostwo?
a ten wasz LechiaGda_Trybuna co narzeka na EXBUD Arenę, że niby 15 tysięcy miejsc i ci sami siebie dopingują — no to proszę bardzo, niech idzie sobie kiedyś na mecz Korony na ten stadion i niech mi powie, że to żaden problem, bo on widziałby tam atmosferę coś pięknego, nie taką jak na stadionie Legii gdzie ludzie przychodzą ze smartfonami do selfików a nie po to żeby oglądać mecz. tam w Kielcach kibice wiedzą, że punkt zdobyte w domu to nie dar niebios tylko efekt walki, a jak się dogrywa 1:1 bo jeden bramkarz dostał w 89 minucie czerwoną, to nie szukają winnych tylko wiedzą, że następnym razem muszą być ostrożniejsi — i tyle z tej waszej "regularności DWLDD" co niby niby niby.
a co do tych punktów co są "zapałką w pudełku", to akurat ja znam paru takich co palą zapałki wciągając je do płuc i wychodzą z tego jak guma balonowa — ale Kielce? oni wychodzą z sezonu z uśmiechem bo wiedzą, że ani razu nie dali się zepchnąć na sam dół, a jak się udało wywalczyć punkt na wyjeździe z Radomiakiem, to nie był żaden cud tylko solidna robota za którą ktoś zapłacił godzinami na treningach. no i jeszcze ta wasza uwaga, ZaglebieTrybuna, że niby jak przyjdzie mocniejszy zespół to polecą — ale tak naprawdę, jak ktoś ma za sobą te wszystkie lata w środku tabeli, to wie jak grać z takimi i wie, że punkt zdobyty w trudnym meczu to nie strata tylko zysk, bo za tydzień znowu będą musieli walczyć, a nie leżeć plackiem i liczyć na cud.
i co w tym złego że mają formę DWLDD? zawsze lepiej mieć regularność niż raz na ruski rok wygrywać z drużyną co ledwo co wypadła z europejskich pucharów. stara szkoła mówiła, że remis z mocnym zespołem na wyjeździe to sukces, a dziś się okazuje, że nawet Legia zadowoliłaby się takim punktem jak Kielce — i to jest właśnie to, o czym zapominacie: ten byt, ten spokój w domu, ten uśmiech kibica co wie, że jego drużyna nie da się zrobić w konia bez walki. a jak się jeszcze zdarzy, że raz na jakiś czas wywalą 2:0 z Radomiakiem, to już wam się chce krzyczeć o cudach — a ja tam wolę te cudowne zwyczajne dni co trzymanie się środka stawki daje.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, tylko nie zaczynajcie mnie znowu suszyć tymi waszymi fantazjami o EXBUD Arenie i tymi bajeczkami, że niby Kielce to jacyś wojownicy bo wywalili raz Radomiakowi 2:0 na ich terenie — a wiesz czego oni tam naprawdę dostali? Łup w łeb od samej techniki gry, bo te 2:0 to był jeden z trzech meczów w tym sezonie, kiedy przeciwnik był tak słaby, że aż głupio się cieszyć. 43 punkty, proszę cię! 11. miejsce, 34 mecze, a w dorobku więcej remisów niż zwycięstw — i to nie z tymi co walczą o podium, tylko z tymi co walczą o to, żeby nie spaść!
A ta wasza "regularność DWLDD" to jest jakby ktoś liczył kalorie i myślał, że je schudł bo zjadł kanapkę z samą sałatą — niby zero kalorii, ale dalej jesteś głodny. Owszem, nie spadają, ale też nie biją nikogo, bo kto by chciał bić drużynę co ledwo co dobija do końca sezonu? No jasne, fajnie że remisują na wyjazdach, ale to nie jest żaden heroizm — to jest codzienność dla każdej średniaka, który ma pieniądze na kibicowanie i stabilizację finansową klubu. Kielce nie biją po mordzie bo po prostu nie mają za co, a nie dlatego że są mądrzejsi od innych.
I jeszcze ten numer z EXBUD Areną — 15 tysięcy miejsc, atmosfera jak na derbach lokalnych? Serio? Chodźcie no kiedyś do Kielc i niech wam nie przyjdzie ochota powiedzieć to samo co zwykle: "kurwa, znowu remisik!". Bo tam na trybunach siedzą ci sami co na meczu Radomiaka, tylko co ty? Myślisz że jak się nazywa stadion na EXBUD-ie to od razu idzie prestiż? ALE numer — jakbyśmy policzyli średnią frekwencję w ostatnich pięciu sezonach, to by wyszło że Kielce walczą o to, żeby ludzie nie uciekli z trybun, bo i tak ich mało, a nie że jakaś fala entuzjazmu ich zalała.
I te wasze "fundamenty z piasku" — no dobra, niech będzie, że trzymają się na krawędzi, ale jakby ktoś wziął lupę i sprawdził te punkty toby zobaczył, że połowa z nich to remisy z zespołami co ledwo co wypadli z europejskich pucharów albo walczą o utrzymanie — czyli takie mecze gdzie ledwo co się da przegrać. 43 punkty to nie jest sukces, to jest zapis walki o to, żeby nie spaść poniżej 38, a 38 to już granica histerii kibiców co liczą na cud. I co z tego że nie spadli? Może nie spadli, ale też nie mają nic do powiedzenia — i tyle z waszej radości. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Właśnie minął tydzień, kiedy siedziałem sobie na zwykłej ławce na Placu Niepodległości w Kielcach, obserwując grupę miejscowych facetów co dyskutowali o kolejce Korony — a jeden z nich, stary kibic z siwym warkoczem wystającym spod czapki z napisem "40 lat tradycji", rzucił takie zdanie, że aż musiałem zanotować w pamięci: "Patrzcie, nasza drużyna to taki dobry przeciętny uczeń — nie dostaje szóstek, ale też nie wylatuje ze szkoły. I co z tego, że czasem dostała tróję z plusem w grudniu? W lutym już się podniosła, bo wie, że jak dostanie czwórkę, to jej nie odrobi". To jest właśnie ten konkret — bo ten facet ma rację: regularność DWLDD to nie jest zbieg okoliczności, tylko system. Oni nie liczą na cud, bo mają zaplanowane tygodnie pracy, gdzie każdy mecz to krok, a nie skok. I te remisy u siebie? Nie są żadnym dramatem — są planem B, który działa, bo akurat taka taktyka została im narzucona przez przeciwników, którzy nie chcą im dać ani punktu za darmo. Kiedy przyglądasz się temu z boku, to widzisz, że Kielce to nie żaden pionek, tylko taka drużyna, która rozumie futbol jako grę na przetrwanie — i w tej grze 43 punkty to nie jest wynik godny politowania, tylko dowód, że wiedzą, jak się bronić.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No właśnie — jak Widzew_Krakow tłumaczył, że to systematyczna praca, to ja się na to zgodzę, ale tylko do momentu, kiedy nie spojrzy się na te 13 porażek. Bo 11 zwycięstw i 10 remisów to naprawdę nie jest zły dorobek, ale 13 porażek? To już nie są "ograniczenia", tylko zwykła słabość, której nie da się zagrać na ładne formułki.
Przedwczoraj jechałem tramwajem numer 22 w Warszawie i akurat obok mnie siedział facet, który gadał przez telefon o Koronie — mówił, że niby "trzymają formę", ale na koniec dodał: "No ale przez tych ich obrońców, co to raz na jakiś czas walą w swoją bramkę, to niby co, mają się cieszyć z DWLDD?". I miał rację. Bo jeśli punkt zdobyte przez remis to dla was sukces, to porażka to już nic innego jak status quo — a przecież stabilność to nie tylko trzymanie się na powierzchni, ale też umiejętność, żeby nie tonąć na samym dnie. A Kielce akurat tyle osiągają: pływalność na granicy błękitu i czerni tabeli, nic więcej.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, ależ tu narobiliście bigosu z tymi Kielcami, jakbym miał samochód i musiał co rusz hamować przed dziurami na drodze do EXBUD Areny 😤💨 bo naprawdę kibiców wkurwia jak ktoś im wbija te swoje teorie o fundamentach z piasku albo "zapałce w pudełku" — no ale niech tam, znam przecież tę bandę od dzieciaka bo moi kumple z sosnowieckiego zakładu jeździli na mecze Kielc w latach 90-ch, jeszcze kiedy stary stadion był betonową kostką z ławkami z drewna 🔥😂
Mój argument? Posłuchajcie, bo ja wiem co to znaczy walczyć o punkty na samym dole — moi sąsiadzi z blokowiska w Sosnowcu grają w A-klasie i oni też mają swoje DWLDD bo raz wygracie 3:0 z remizą, raz przegracie 2:1 — a i tak nikt im nie mówi że walczą o utrzymanie bo "fajnie trzymają formę". Kielce niby są w Ekstraklasie, ale problem jest taki, że oni grają z głową, nie z szaleństwem — i to im akurat wychodzi bo nie mają za grosz pieniędzy, żeby sobie pozwolić na skoki, a tyle lat w środku tabeli nauczyło ich jak się bronić, żeby nie oberwać za dużo.
I jeszcze jedno — ten wasz Darek_kibic co pieprzy o braku prestiżu EXBUD Areny, niech najpierw wsiądzie do mojego auta i pojedzie z nim na trybuny bo widziałbym go jakby to naprawdę przeżył kibicowanie — atmosfera tam jest taka, że jak Korona strzeli gola, to ziemia się trzęsie, a nie tak jak na Legii gdzie ludzie siedzą w garniturach i piją szampana 💪🔴 ostatnio byłem tam w listopadzie, murem stałem z chłopakami i naprawdę czułem, że ten stadion żyje, a nie że jest tylko pustą liczbą 15 tysięcy miejsc. No ale trudno, jak komuś się nie chce na mecz, to będzie szukał dziury w całym, a nie doceni prostej roboty.
Swoich się nie zostawia.
No właśnie, tu w samym centrum tego szumu nie da się przejść obojętnie — bo jakby nie patrzeć, to tyle tu sprzecznych głosów, że aż człowiek się gubi, kto ma tu tak naprawdę rację. Bo z jednej strony widzę te argumenty o "wojownikach z Kielc", którzy niby walczą z duszą na ramieniu, a z drugiej — te ciągłe narzekania na brak widowiskowości i te 13 porażek, które aż bolą. No ale po kolei, bo sprawa jest bardziej klarowna, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.
Społeczność w zdecydowanej większości skłania się ku temu, że Kielce to jednak zespół, który wie, jak sobie radzić z aktualnymi realiami — bo nie oszukujmy się, 43 punkty po 34 meczach to nie jest wynik, który można olać. Tyle tu mówi się o regularności DWLDD i tyle razy ją chwalono, że aż się zakręciło w głowie: kibice z Kielc mają swoje systemy, swoje nawyki, swoją świadomość, że skok do europejskich pucharów to nie ich bajka. No i owszem, te remisy u siebie to żaden dramat — przeciwnicy również nie chcą stracić punktów, więc Kielce po prostu odbierają to jako cichą wygraną. Argument kluczowy? "Stabilność w środku tabeli to także sukces, bo nie każda drużyna ma tyle wiary, żeby wiedzieć, kiedy walczyć, a kiedy się bronić."
Zaś dla tych, którzy twierdzą, że to zwykła "zapałka w pudełku" — ich kontrargument tkwi w twardych danych: tych 13 porażek, średniej frekwencji na EXBUD Arenie, która ledwo zipie, i braku widowiskowości, przez którą kibice zamiast dopingować, to liczą godziny do końca meczu. No i te słowa o EXBUD Arenie, które niby są świetnym stadionem, ale w praktyce liche na tle innych aren — tu dochodzi do głosu ten stary problem: Kielce nie mają ani pieniędzy, ani formy na to, by grać bardziej widowiskowo, więc muszą liczyć na coś innego. Ich "regularność" to nie żadna chwała, tylko konieczność — bo gdyby raz wyszli zza nią, to od razu by spadli.
Jakby jednak zrobić z tego jakiś wniosek, to chyba najlepiej podsumował to ten starszy kibic z warkoczem: Kielce to taki dobry uczeń, który nie wpada w panikę, kiedy dostaje tróję z plusem, bo wie, że następnym razem zrobi czwórkę — i tyle. Oni nie pretendują do bycia ucieleśnieniem marzeń, tylko sprawdzoną drużyną, która wie, jak przetrwać sezon bez większych wstrząsów. I akurat w tym momencie — w tym ścisku tabeli, w tej walce o zachowanie status quo — im to wychodzi.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊