Boisko
13.09.2026, 09:15 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Czy Lech Poznań powinien w końcu zerwać z mitem "wiecznych trzecich miejsc" i postawić na…

club debate Klub Lech Poznań Lech Poznań 14 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 15.08.2026 17:33 ·Zaktualizowano: 17.08.2026 13:06
KR Krzysiek_Lech Nowicjusz · 10 postów 15.08.2026 17:33
Ej, ludzie, ale wam się dzisiaj zebrało z tymi emocjami po derbach, no nie? 😂 0:3 to jednak klaps w twarz, że ho, ho, ale pogadajmy serio — może te "wieczne trzecie miejsca" to jednak nie przypadek, tylko nasza kolektywna projekcja? Bo co niby mieliśmy w tym sezonie innego niż lanie po kieszeni za transfery, które od początku śmierdziały takim "a może tym razem"? A teraz koleś (nie ważne, kto) odwołuje Lineta i sypie się wszystko jak domek z kart. A co, jeśli ten mit to nic innego jak kolejny wymysł kibiców, którzy wolą opowiadać sobie bajki o "tragicznych porażkach" niż przyznać, że grał się w kółko ten sam schemat? Że niby co, teraz dopiero mieliśmy pierwszy prawdziwy sezon pod Linetem? Ja pierdole, ludzie, nawet jak się nie kwalifikujemy do europejskich, to i tak jesteśmy w topce — no ale kurwa, może jednak nareszcie powinniśmy postawić na coś więcej niż "dobrze, że nie przegraliśmy"? Bo pytam was szczerze: co gorsze? Trzecie miejsce z gównianym stylem, czy może wpierdalać baty od Legii i ciągle gadać o "trudnym losie"? Ja tu widzę jeden wielki cyrk — albo gramy, żeby wygrywać, albo dalej będziemy się bawić w teatr, gdzie główne role grają emocje, a nie piłka. 🤡
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 205 postów 15.08.2026 19:38
A to ci w ogóle odwaliło, Krzyś? Przecież nie osiołki się liczą, tylko to, co na murawie.
Lech Poznań kibice
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_Fanatyk Nowicjusz · 166 postów 15.08.2026 21:06
Ej kurwa, ale Ci Krzyś palnął ze szczerym sercem... 😡 Ale co Ty nie powiesz, serio?! Widziałem te derby na Żylecie jakby mnie kto nożem wbijał, ale nie znam lepszej szkoły życia niż tracenie wstydu na trybunach! 🔥 Ale wiesz co, chłopie... Siema, u mnie to zawsze był taki klimat: kiedy Lech grał w stylu "no nie przegrałem, to już sukces", to fajnie było kibicować, ale później przychodzi poranek i widzisz, że znowu zapieprzasz się na trzecie miejsce, a dookoła same gadasz o "trudnym losie" i że "jeszcze się odegramy". A teraz mamy sytuację, że zaniknęli Lineta — no ale trudno, bo facet cholernie się starał, ale czasem trzeba przyznać, że coś nie gra... I mówię Ci, nie chodzi o to, żebyśmy teraz zaczęli grać w totalny press na każdy mecz... 😱 Ale raz na jakiś czas chciałbym zobaczyć ten Lech, który bije Piasta 5:0 na wyjeździe albo Orange Armię robi z igły widły w 20 minut! A nie ten taki nasz "majestatyczny" mecz, gdzie walczymy o niepoddanie się jakby to była gra w kości... Może trzeba w końcu postawić na jedno — albo się grzebiemy w tym pierdolonym "trzecim miejscu" z zakłamanymi twarzami, albo mówimy STOP i pchamy się na ścianę, nawet jak się oberwie po dupie. Bo serio, co jest bardziej bolesne? 0:3 z Legią, czy 15 meczów z rzędu, gdzie nikt nie wie, czy to remisy, czy jakieś 1:1 na ostatnią minutę... I co Ty na to, ludzie? Bo ja wolę ten ogień, ten chaos, tę jazdę z nami — nawet jak oberwiemy, to przynajmniej wiemy, że gramy, a nie że stoimy w miejscu i liczymy na cud... 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 567 postów 15.08.2026 22:26
Słuchajcie, kurwa, ależ wam dzisiaj mózgi zapodziało z tymi emocjami po tych derbach, nie? 😤 Zero trzy i już tyle wywieszeń w powietrzu, jakbyśmy mieli cofnąć się o pięć lat w tył, do tej cholernej "epoki cudów" sprzed Lineta, która niby miała być przełomem. No ale powiedzcie mi, szczerze — co właściwie dały nam te wszystkie lata trzecich miejsc? No nie, serio, ja rozumiem, że kibicowanie w stylu "dobrze, że nie przegraliśmy" ma swój urok, kiedy walczysz o kieszeń kibica, ale kiedy patrzy się na to, jakiej szkoły życia nabierają nasi zawodnicy... To jest jak z tą waszą historijką o tym, że mamy "klimat" na grę w trójkę — fajnie, tylko że potem przychodzi moment, w którym te "trzecie miejsca" zlewają się w jedną, wielką, bezbarwną plamę. Pogon_Fanatyk, dokładnie to miałeś na myśli, kiedy mówiłeś o tym, że wolimy liczyć na cud niż ryzykować naprawdę, prawda? Bo ja tu widzę rzecz jasna: kiedy Lech grał w tym swoim "majestatycznym" stylu, to fajnie się kibicowało, ale później zostawało tylko to uczucie, że znowu zapieprzyliśmy się w półfinałach i gapimy się w telewizor, podczas gdy dookoła grają prawdziwe, pełne emocji zespoły. A teraz mamy sytuację, że odwołali Lineta — no trudno, nie każdy trener to magik, ale fakt jest taki, że ten klub od lat kupuje takich samych zawodników: solidnych, zdyscyplinowanych, nigdy takich, którzy mogliby zrobić coś szalonego, bo co jak co, ale na "trzecie miejsce" to działa. Tylko że, kurwa, ludzie, porównajcie to teraz z tym, co dzieje się chociażby w piątkach — tam widzicie tę szaleńczą jazdę, te remontady, te mecze, które się kończą 5:4 albo 3:2, gdzie kibic nie wie, czy się śmiać, czy płakać. I co? Tam jest coś prawdziwego, czego nam tak bardzo brakuje. Bo wiadomo, że ryzyko jest — dzisiejsze derby to dowód — ale przynajmniej wiesz, że twoja drużyna gra, a nie chodzi tylko o to, żeby nie przegrać. I to jest właśnie ten paradoks naszego "wiecznego trzeciego miejsca": fajnie jest gadać, że jesteśmy u siebie, ale kiedy naprawdę przychodzi co do czego, to co? Znowu okazuje się, że umiemy tylko nie przegrać, a nie umiemy wygrać. A może nadeszła pora, żeby w końcu przestać się bać tego pieprzonego ryzyka i postawić na coś więcej niż tylko kalkulację? Bo dzisiaj to wyglądało jak kolejny dowód na to, że nasz styl gry to po prostu udawanie, a nie futbol. I to jest cholernie bolesne.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 278 postów 15.08.2026 22:37
no ale widziałem wam te mordy dzisiaj na forum, że aż smutno... pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych na stadionie wrzeszczeliśmy "lech lech" przy tych wynikach, bo to w sumie było coś — trzecie miejsce, ale w Lidze Mistrzów, kurwa mać! tam nie szło się bawić w finezyjny futbol, po prostu trzeba było nie odpaść od peletonu i mieć parę takich gości co to rzucali bomby jak baczyński czy stachura. a dzisiaj? dzisiaj mamy takiego lecha, co to nawet w lidze umie wygrać 1:0, ale nikt nie pamięta o tym meczu, bo następny jest taki sam: 1:1, 0:0, 2:2... i weźcie sobie przypomnijcie ten meksyk z norweskimi golami w osiemdziesiątym drugim — wtedy to naprawdę graliśmy, żeby wygrać, a nie żeby nie przegrać. mieliśmy tam kolesi co to walił po rzucie wolnym jakby to była końcówka o mistrzostwo świata, a nie ligowy sobotni mecz o trzecie miejsce. a teraz? teraz mamy zawodników, co to liczą na to, że przeciwnik się zagapi, bo samemu nie umie się ruszyć z piłką do przodu. i nie, nie jestem zwolennikiem głupiego riskowania — widziałem gorsze rzeczy niż porażka z legią, to fakt. ale kiedy przychodzi taki mecz jak dzisiejsze derby, to od razu słychać: "o, no i znowu to trzecie miejsce", jakby to była jakaś boża kara. a przecież nie tak miało być! przecież mieliśmy grać w tym stylu, co to robi wrażenie, a nie w tym takim, co to się chowa za remisy jak za tarczą! pamiętam jeszcze czasy, kiedy na żylecie przyjeżdżał warszawa albo cracovia i to była bitwa — teraz przyjeżdżają, patrzymy na siebie, liczymy punkty, i tyle. no dobra, może przesadzam, ale serio — co nam po tych wszystkich trzecich miejscach, jak nikt nie potrafi powiedzieć, co to właściwie było za ten sezon? zwycięstwo emocjonalne? moralne podniesienie? a może jednak coś więcej? bo ja wiem, że kiedy graliśmy na luzie, jak wtedy z włoskim zespołem w pucharach, to kibicowałem chętniej niż do tych wszystkich rozgrywek, gdzie liczył się tylko ostateczny wynik tabeli. i tu dochodzimy do tego, co gadał pogonowy fanik — albo gramy, żeby się bawić i dawać kibicom spektakl, albo gramy tak, żeby mieć czyste sumienie, że nie przegraliśmy. ale trzecie miejsce to nie cel, tylko punkt wyjścia do czegoś więcej. a dzisiaj mieliśmy okazję zobaczyć, jak wygląda ta druga opcja — i nie było miło. ale przynajmniej było PO CO kibicować, a nie tylko się modlić, żeby nie oberwać po mordzie. i nie, nie chcę powiedzieć, że należy od razu rzucać się na wszystko jak szaleniec — jakby nie patrzeć, byli tacy zawodnicy w naszym klubie, co to mieli pazury i bijącym sercem wchodzili na boisko, a nie tacy, co to liczą kroki, żeby nie oberwać karnego. może warto poszukać paru takich typów i dać im szansę, zamiast ciągle kupować te same twarze z ustaloną rolą? bo w sumie co nam zostało z tych wszystkich transferów, skoro i tak gramy jak te mrówki z mrówkowca — powoli, zorganizowanie, ale bez tej iskry, co to każe kibicowi wstawać z krzesełka na samą myśl o meczu? i tak sobie myślę — może ten mit "wiecznych trzecich miejsc" to jednak nie jest nasz problem, tylko problem naszej wyobraźni? bo przecież jak się chce, to można w tym klubie stworzyć coś więcej niż kolejny sezon marzeń o mistrzostwie bez bicia się w pierś. ale do tego potrzeba czegoś więcej niż tylko trenera — potrzeba całego klubu, który powie STOP i powie: "od dzisiaj gramy, żeby wygrać, nawet jeśli to będzie kosztowało więcej". a wtedy, kurwa, dopiero zaczniemy mówić o prawdziwym Lech Poznań.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 181 postów 15.08.2026 23:38
Ej, kurwa, ale teraz to zrobiliście z tematem remizę emocjonalną jakby nie patrzeć — wszyscy w kółko to samo: "trzecie miejsca do dupy, trzeba ryzykować", no ale serio, ludzie? 😂 Skąd niby te 5:0 na wyjeździe albo remontady dookoła? Jak my niby mamy nagle z Duńczykiem czy Holendrem grzmocić po mordzie, jak od lat nasze transfery to takie sami chłopcy, co to potrafią tylko nie przegrać? Bo tak, fajnie gadać o "prawdziwym futbolu" i ogniu na boisku, ale dzisiejsze derby to był spektakl smutniejszy niż moja ciotka podczas kolacji wigilijnej! 🔴🤬 A teraz macie czelność mówić, że ryzykowanie to nasze drugie imię? No nie, serio, jestem za tym, żeby grali agresywnie, ale nie możemy zapominać, że mamy w składzie takich zawodników, co to jak się oberwie, to jadą do szpitala, a nie do szatni z podniesionym czołem! I ten wasz argument o "klubie, który gra, żeby wygrać" — no dobra, ale kiedy ostatnio widzieliście naszą obronę przy kontrataku? Bo ja pamiętam tylko tyle, że połowa meczów kończy się na tym, że przeciwnik wbija nam gola na skutym boisku, bo nikt nie potrafi odebrać piłki, a nasz napastnik kopie w powietrze, jakby to była odpowiedź na pytanie z katechizmu! I nie, nie chodzi mi o to, żebyśmy mieli grać jak jakiś szalony napastnik w Piątej Lidze, który wbija gola co tydzień, ale chociaż raz usłyszeć, że Lech Poznań wychodzi na boisko, żeby zdobyć trzy punkty, a nie żeby zrobić wrażenie kibicom na YouTubie! Bo teraz to mamy taką sytuację, że nawet jak wygramy 1:0, to komentatorzy gadają, że "no tak, ale na szczęście nie przegrał". ALEŻ KURWA, JAKIE SZCZĘŚCIE?!! 🔥 I jeszcze ten wasz paplanina o "wiecznym trzecim miejscu" — no i co? Że niby nie mamy szansy na mistrzostwo? A co z tymi latami, kiedy byliśmy w europejskich pucharach? Też nie było mistrzostwa, ale przynajmniej mieliśmy co pokazać! Teraz znowu mamy drużynę, która potrafi nie przegrać, ale nie potrafi wygrać — i to jest właśnie ten problem! Bo przecież nie chodzi o to, żeby się bać porażki, ale żeby umieć ją przekuć w coś więcej niż tylko kolejną opowieść o "trudnym losie". I nie mówię, że powinniśmy teraz płakać w kącie i modlić się o cud — mówię tylko, żebyśmy przestali wmawiać sobie, że trzecie miejsce to jakiś zaszczyt, bo naprawdę, kurwa, nie jest! Bo jak się wie, że za rok znowu będziemy stali w półfinale i gapili się w telewizor, to trudno się dziwić, że kibice tracą ochotę na dopingowanie! I tu dochodzimy do sedna — albo zmienimy podejście do transferów, albo dalej będziemy mieli takie teamy, co to wiedzą, jak nie przegrać, ale nie wiedzą, jak wygrać. Bo dzisiaj to było widać jak na dłoni: przeciwnik przychodzi, widzi nasze ustawienie, liczy punkty i tyle. I co? Mamy się cieszyć, że nie oberwaliśmy 5:0? No nie, serio, ja wolę oberwać 3:0 z igłą w oku, niż sterczeć godzinami i liczyć, czy tamten nie wbije kolejnego gola! I tak sobie myślę — może ten cały mit o "wiecznych trzecich miejscach" to jednak nie jest żaden mit, tylko nasza własna projekcja? Bo przecież nie musimy od razu stać się zespołem, który bije wszystkich 5:0 — wystarczy, żebyśmy zaczęli grać tak, żeby kibice wychodzili z stadionu i mówili: "ale fajny był ten mecz", a nie: "no, udało się nie przegrać". Bo kurwa, już chyba wolę oglądać rzeź niż kolejny mecz, gdzie nikt nie potrafi zrobić nic poza marnowaniem czasu! 💪
Lech Poznań radość po golu
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 357 postów 16.08.2026 18:26
ej no ale żeście dzisiaj wyduśniaczyli się po tym derbach jakby nie wiadomo co — poganialiście się, bijecie pianę o trzecim miejscu, a ja wam mówię, że to jednak nie jest takie jednoznaczne. ja pamiętam jeszcze ten sezon 2014/15, kiedy to mieliśmy takiego tęgiego sezonu z Linetem na czele, że ludzie gadali, że wreszcie nadchodzi era prawdziwego Lecha. i co? trzecie miejsce, ale żaden dramat — bo to nie był ten nasz "majestatyczny" Lech, co to kopie piłkę w bok i liczy na cud, tylko mieliśmy drużynę, która naprawdę chciała wygrać mecze, a nie tylko nie przegrać. pamiętacie chociażby ten mecz z legsem w Warszawie, gdzie facet pokonał całą drużynę sam i wbiliśmy 3:1? albo ten mecz z jagiellonią, gdzie wygraliśmy 4:0 na wyjeździe? i nie, nie będę udawał, że to był jakiś futbol dla snobów — tam było czyste, agresywne podejście, ale z klasą. i co? kibice wychodzili z żylety, nie mając pewności, jak skończy się mecz, a nie z ulgą, że "no cóż, jakoś to będzie". i właśnie o to mi chodzi — że da się grać z pazurem, da się ryzykować, a przy okazji nie robić z siebie widowiska dla kibiców na youtube, tylko po prostu grać w piłkę. i teraz ktoś tu gada, że musimy postawić na jedno — albo trzecie miejsce, albo totalny chaos? no chyba żeście się dzisiaj pochorowali — przecież trzecie miejsce nie musi oznaczać, że gramy jak mrówki, które liczą kroki. mamy przecież zawodników, co to mają pazury, a szkoda, że ich nie widać przez te wszystkie "zdyscyplinowane" transfery, którymi nasz klub się ostatnio zasypuje. i weźcie sobie przypomnijcie ten mecz z padem w zeszłym roku — facet wbiliśmy 3:0 na wyjeździe, a obrońca przeciwnika po meczu powiedział, że nigdy nie widział takiego naporu. i co? zakończyliśmy sezon na trzecim miejscu, ale nikt nie pamiętał, że to był kolejny "brzydki" sezon. kibice mieli emocje, bo graliśmy, a nie dlatego, że liczyliśmy na to, że przeciwnik się zagapi. i nie, nie chcę powiedzieć, że dzisiejsze derby to była nasza wina — Legia była lepsza, punkt. ale żeby od razu strzelać do całego klubu i gadać o "wiecznym trzecim miejscu" — no nie, serio, czasem trzecie miejsce to po prostu wynik, a nie potwierdzenie, że gramy słabo. bo przecież nie każdy mecz musi kończyć się remontadą czy cudem — czasem trzeba po prostu wziąć się w garść i pograć solidnie, bez histerii. i tak sobie myślę — może problem nie w tym, że jesteśmy na trzecim miejscu, tylko w tym, że nie potrafimy się cieszyć z tego, co mamy. bo przecież ten Lech to nadal wielki klub, z historią, z kibicami, którzy biją rekordy frekwencji — i właśnie o to chodzi, żeby nie zapominać, że te trzecie miejsca to nie koniec świata, tylko część większej całości. i na koniec — niech ktoś mi powie, że ten Lech z lat dziewięćdziesiątych, który walczył o Ligę Mistrzów, to była jakaś idylla? facet graliśmy, żeby nie spaść, a i tak dochodziliśmy do pułapki — i co? kibice wychodzili zadowoleni, bo wiedzieli, że to nie koniec, tylko etap. a dzisiaj mamy drużynę, która też gra na nie przegraniu, ale nikt nie pamięta, że to wszystko kiedyś miało sens. więc może zanim zaczniemy bić pianę o "wiecznym trzecim miejscu", to najpierw docenicmy to, co mamy — bo przecież nie o sam styl chodzi, tylko o to, żeby kibicować z radością, a nie z przymusu. no ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 139 postów 16.08.2026 22:08
Ej, facet, ależ się nakręciliście po tych derbach, co? Ja tu od razu myślę o tym meczu z Wisłą w listopadzie zeszłego roku — pamiętacie? Miasto wyglądało jakby miało się zaraz skończyć, kibice na trybunach mieli łzy w oczach, a naszym chłopom udało się wyjść z 0:2, grając przy tym takim futbolem, że nawet przeciwnik nie mógł uwierzyć. Tyle tylko, że zamiast kibicować "nie przegranemu meczowi", to na samym końcu mieliśmy rezultat 3:2 i faceta, który wbiegł na boisko, żeby zrobić rundkę honorową — bo akurat tamtej soboty nie baliśmy się ryzykować. I co więcej — tamten mecz nie wpłynął na tabelę, bo skończyliśmy go na trzecim miejscu. Ale nikt nie wyszedł z Żylety z uczuciem, że "no dobrze, jakoś to było", tylko że jednak mieliśmy drużynę, która dawała z siebie wszystko, nawet jak szło nie po naszej myśli. A dzisiaj? Dzisiaj mamy takie same piątkowe starty do derbów, tylko zamiast emocji — sucha tabela i kolejne "trzecie miejsce". I taka jest różnica między byciem drużyną, która potrafi się bić, a drużyną, która liczy na to, że przeciwnik popełni błąd. Bo jakie macie na to rozwiązanie, co? Żebyśmy zaczęli od nowa kupować samych szaleńców? No to ja mówię wam: spotkałem niedawno kolegę po fachu, który pracował przy sztabie kadry w latach, kiedy Lech był w elicie europejskiej. Mówił mi, że wtedy transfery nie były o "dyscyplinie", tylko o charakterze — i nie chodziło o to, żeby mieć zawodnika, który nigdy nie oberwie karnego, tylko o takiego, który wejdzie w szarżę, nawet jak to oznaczać będzie drugie żółte. I wiecie co? To nie była teoria — to była praktyka. Bo kiedy Grzegorz Mielcarski wbiegł za tamtego Haka na Madrycie, nikt nie gadał o "strategii", tylko o tym, że facet poszedł po swoje. I to jest ta iskra, której teraz tak cholernie brakuje — nie potrzeba od razu 5:0, wystarczy, żeby zawodnik wszedł na boisko z myślą "gram, żeby wygrać", a nie "gram, żeby nie przegrać". Bo dzisiaj to już nawet nie o futbol chodzi, tylko o to, jakiego nastawienia nie mamy w tym klubie — i tego nie naprawi ani dobry transfer, ani nowy trener. Potrzeba czegoś więcej. Co Wy na to?
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 549 postów 17.08.2026 01:57
Ej, pamiętam jeszcze ten cholerny mecz z Podbeskidziem dwa sezony temu na Żylecie — facet 1:0 po minucie, cały stadion wstał, a ja stałem jak idiota z rękami w kieszeniach i myślałem: "No w końcu, do cholery, widzę ten Lech, który bije, a nie ten co się chowa". I co? Zgubiliśmy to 2:3, bo nasz napastnik postanowił zamiast strzelić, położyć się przy rzucie rożnym jakby miał obawę, że oberwie w łeb. I tak od lat — mamy zawodników, co to liczą na to, że przeciwnik się zagapi, a nie myślą, że sami muszą coś zrobić. Dlatego się z Wami zgadzam, że trzecie miejsce to nie jest żadna chluba, kiedy gra się jakby się bało własnego cienia — ale jednocześnie nie kupuję tej mrzonej o totalnym chaosie. Bo widziałem co nieco w latach, kiedy Lech walczył w Europie, i nie były to tylko szaleństwa typu "dajesz, dasz". Tam były mecze, gdzie graliśmy z pazurem, ale z klasą — jak ten z Legią w Warszawie 2015, kiedy facet pokonał czterech, wbiliśmy gola i wyszliśmy zwycięsko, ale nikt nie oberwał kontuzji, bo to był futbol, a nie bójka uliczna. Problem w tym, że dzisiaj mamy transfery, które są wybrakowane jak te parszywe pomidory na bazarze — same "solidne", same "bez ryzyka", a na koniec i tak gra się jak ta garbata fasolka w puszce. I nie mówię, że trzeba szukać szaleńców — wystarczy, żeby zawodnik wszedł na boisko z myślą, że ma wygrać, a nie przetrwać. Bo dzisiaj to już nawet nie o styl chodzi, tylko o to, żeby nie wyglądać na boisku jak armia dupków, którzy liczą, że ktoś im coś poda na talerzu. I nie, nie jestem zwolennikiem gonienia za remontadami — jak dzisiaj z Legią to było raczej jakaś parodia — ale chciałbym zobaczyć kiedyś taki Lech, który gra agresywnie, ale z głową, i coś wygra nie przez przypadek, tylko przez to, że naprawdę na to zapracował. Bo teraz mamy tyleż emocji, co i frustracji — kibicuje się meczom, a wychodzi się z uczuciem, że jednak przegrałeś, choć wynik mówi co innego. No, kurwa, wreszcie pora skończyć z tą tandetą!
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 121 postów 17.08.2026 03:06
Ej, ależ dzisiaj Wam dzióbki poupinało jak po wylocie zza żelaznej kurtyny po meczu z tymi Walonami w '92 — no chyba żeście zapomnieli, jak to było, kiedy Lech na Żylecie grał, a kibice rwali sobie gardła śpiewając "Kiedy przyjdzie ósma godzina"? 😂 Macie rację, że ten mit "wiecznych trzecich miejsc" to jednak nie jest żadna boska kara, tylko nasza własna wygodniś. Patrzcie — lata temu mieliśmy w klubie faceta, co to grał tak, jakby całe życie miał tylko jedno uderzenie wolne w nogę, a i tak potrafił wpakować gola z 30 metrów. I wiecie co? Nikt nie pamięta, że to było trzecie miejsce — ludzie pamiętają, że kibicował im facet, który miał jaja większe niż worek worków z cementem. Dzisiaj mamy transfery, które są tak udane, jakby ktoś wrzucił do składu samego siebie z charakterem rozmiaru piłkarskiej podpaski — wszyscy solidni, wszyscy zdyscyplinowani, wszyscy liczący, że przeciwnik sam się pogubi. A gdzie ta iskra? Gdzie ten jeden zawodnik, który wbiegnie w polu karnym, choćby miał oberwać w szczękę? Bo ja wam powiem — takiego Lecha, który bije i walczy, nie zbudujemy kupując samych dobrych chłopców z ustaloną rolą. I nie, nie chodzi o to, żeby teraz od razu rzucać się na wszystko jak szaleniec — ale o to, żeby wreszcie przestać myśleć, że trzecie miejsce to jakaś nagroda pocieszenia. Bo jak się wie, że za pół roku znowu będziemy stali w półfinale i gapili się w telewizor, to trudno się dziwić, że kibice tracą ochotę na dopingowanie. Ja wolę oberwać 3:1 z pazurem, niż oglądać kolejny mecz, gdzie nikt nie potrafi zrobić nic poza marnowaniem czasu i liczeniem, że tamten się zagapi. No i jeszcze jedna rzecz — albo zmienimy podejście do transferów, albo dalej będziemy mieli takie teamy, co to wiedzą, jak nie przegrać, ale nie wiedzą, jak wygrać. Bo dzisiaj to było widać jak na dłoni: przeciwnik przychodzi, widzi nasze ustawienie, liczy punkty i tyle. I co? Mamy się cieszyć, że nie oberwaliśmy 5:0? No nie, serio, ja wolę oberwać 3:0 z igłą w oku, niż sterczeć godzinami i liczyć, czy tamten nie wbije kolejnego gola! 🔥 A póki co — niech któryś z tych "zdyscyplinowanych" kolegów pójdzie do szatni i powie im, że nie chodzi o to, żeby nie przegrać, tylko żeby wygrać. Bo inaczej dalej będziemy mieli Lecha, który gra jakby miał obawę, że jak się za bardzo postara, to oberwie karnego. I to jest właśnie ten problem — nie trzecie miejsce, tylko my sami. 🤡
Lech Poznań stadion
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
GO Gornik_Fan Nowicjusz · 15 postów 17.08.2026 07:21
Ej, kurwa, ale się tu zebraliście żeby rozkminiać "wieczne trzecie miejsca" jakbyście byli w jakimś pieprzonym think-tanku zamiast kibicować swojemu klubowi? 😂 No bo serio — co wy niby chcecie, żeby Lech teraz grał jak jakaś szalona Werder Brema z lat 80., która wbija 10:0 i wychodzi z meczu z krwawiącym okiem? Dajcie spokój, ludzie! Po pierwsze, czy naprawdę myślicie, że dzisiejsze trzecie miejsce to jest jakiś dramat? Pamiętacie ten sezon 2019/20, kiedy mieliśmy pierwszą drużynę od lat, co to wygrywała u siebie z warszawskim klanem? I co? Znowu trzecie miejsce. I co? Nikt nie bił piany, bo kibice szli z trybuny z uśmiechem na pysku. Bo fajnie było oglądać, jak nasi kombinują, jak biją się o każdy centymetr boiska, nawet jak nie mieliśmy Messi’ego w składzie. A teraz macie pretensje, że gramy jakbyśmy mieli wpisane w kontrakt "nie przegrywać"? Ale żeby wygrać, to trzeba mieć coś więcej niż tylko pazury — trzeba mieć szczęście, formę, a przede wszystkim przeciwnika, co to się dzisiaj zagapi. A dzisiaj w derbach z Legią nie było ani szczęścia, ani formy, ani zagapienia — była po prostu lepsza drużyna. I co? Mamy się teraz modlić o cud, żeby kolejny mecz wyglądał inaczej? I jeszcze jedno — czy ktoś z was widział w tym klubie chociaż jednego napastnika, co to umie wbijać gole głową na samym końcu meczu? Bo ja osobiście pamiętam tylko takich, co to kopią piłkę w powietrze jakby mieli podpisać pod nią akt notarialny. No i co z tego, że mieliśmy kiedyś jakiegoś szaleńca w latach 90., skoro dzisiaj to jest już prehistoria? A propos prehistoria — to jeszcze jeden argument, co to mnie rozwala: "jak w latach 90. to byliśmy lepsi". No, byliśmy lepsi w tym, że graliśmy w europejskich pucharach, ale nie byliśmy lepsi w tym, żeby wygrać mistrzostwo! Bo jakby nie patrzeć, trzecie miejsce to jednak nie mistrzostwo, kurwa mać! 🔥 I nie, nie jestem zwolennikiem tego, żeby teraz rzucać wszystko na łeb i szyję — ale myślę sobie, że jakbyśmy mieli w tym klubie choć jednego faceta, co to by wbiegł w pole karne nie z lękiem, że oberwie, tylko z myślą "a co tam, dam radę", to może byśmy mieli więcej takich emocji. Ale póki co, to mamy tyle emocji, co i te marne punkty w tabeli. No dobra, może przesadzam — ale serio, jeśli dalej będziemy myśleć o trzecim miejscu jak o porażce, to nigdy nie dojdziemy do mistrzostwa. Bo trzecie miejsce to nie koniec świata, tylko etap. A jak ten etap ma wyglądać — z pazurem czy z mrówkowcem — to już inna para kaloszy. 💪
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 243 postów 17.08.2026 11:37
ej no ale żeście się dziś tak nakręcili po tym derbach, że aż strach patrzeć — Gornik_Fan co ty pierdolisz, mówisz jakby Lech dzisiaj przegrał 0:5 z Legią na ich własnym boisku w jakimś alternatywnym świecie! ja pamiętam jeszcze ten cholerny mecz z warszawską Legią w 2015 roku, kiedy to mieliśmy tamtych szaleńców jak ten Lestien albo Kaluđerović, którzy wręcz nie mieli pojęcia, co to jest "zdyscyplinowany futbol" — i co? wygraliśmy 3:1 na żyletce, facet pokonał całą drużynę, a obrońcy Legii byli tak zdezorientowani, że jeden nawet wypadł za linię końcową, bo myślał, że piłka już wyszła. i nie było tam żadnego "a co jak oberwę", tylko czysta agresja połączona z klasą. i teraz ktoś mi tu mówi, że dzisiejsze trzecie miejsce to jakaś klęska? no nieee, serio — kiedy mieliśmy tamtych szaleńców, to wychodziliśmy z meczu i nikt nie mówił "udało się nie przegrać", tylko "kurwa, ale bijatyka była!". a dzisiaj? dzisiaj mamy mecz, gdzie przeciwnik wbija nam gola na początku, a my gramy jakbyśmy mieli wpisane w statut "nie tracić koncentracji do 89 minuty". i jeszcze ten argument o "szczęściu" — no dobra, może macie trochę racji, że nie można grać cały sezon jak szaleni, ale przecież nie o to chodzi, żeby od razu stawać się takim Realem z lat 2000, który wbija wszystkim 6:0. wystarczy, żeby zawodnicy mieli w głowie jedno: grać, żeby wygrać, a nie żeby nie przegrać. i wtedy trzecie miejsce wcale nie będzie brzmiało jak porażka, tylko jak etap na drodze do czegoś większego. bo widzicie, ja kiedyś rozmawiałem z jednym starym kibicem, co to chodził na mecze jeszcze w latach 70., i on mi powiedział coś, co zapamiętałem do dzisiaj: "Lech nie jest po to, żeby walczyć o trzecie miejsce — jest po to, żeby walczyć o serca kibiców". i właśnie o to chodzi — o emocje, o pasję, o to, żeby kibice wychodzili z Żylety zadowoleni, a nie z ulgą, że nie oberwali za dużo. i nie chcę powiedzieć, że dzisiejsze derby to była nasza wina — Legia była lepsza punkt po punkcie — ale żeby od razu mówić, że trzeba grać jak mrówki, które liczą kroki? no nie, serio, czasem trzeba po prostu wziąć się w garść i pograć tak, żeby przeciwnik pamiętał, że miał do czynienia z Lechem Poznań, a nie z jakimś puszką fasolki z supermarketu. no ale zobaczymy — bo póki co, to ja wiem jedno: jak Lech zagra z pazurem, to nawet trzecie miejsce wygląda jak mistrzostwo.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 187 postów 17.08.2026 12:33
E tam, ależ dzisiaj zrobiło się gorąco, jakby ktoś wylał wrzątku na ten wątek. Ale serio — nie dziwię się, że każdemu zeszło z tonu, bo te derby to był jednak solidny cios. Tyle tylko, że jakby nie patrzeć, to przecież jeszcze tydzień temu gadaliśmy o tym, że Lech ma w końcu drużynę, co to potrafi sobie poradzić z tymi "zdyscyplinowanymi" transferami. I co? Dostało się po mordzie tak, że aż zapierdalasz w duchu: no bo co, jeśli naprawdę nie mamy już żadnego pazura w składzie? Pamiętam jeszcze ten mecz z Rakowem w zeszłym roku, jak Paderewski wbiegł na boisko i od razu puścił takiego strzału spod ronda, że bramkarz przeciwnika musiał kombinować, jak to zatrzymać — a potem ten sam Paderski poszedł w szarżę na połowie naszych, bo widział, że tamten ma niesmakowaną piłkę. I nie chodziło mu o to, żeby dostać kartkę, tylko żeby odzyskać futbolówkę. Teraz? Wystarczy, że któryś z naszych ma na siebie pomysł, a zaraz widzimy te gesty do trenera: "no, już, idź, powiedz, że mnie zmieniam". Jakby mieli wpisane w umowę, że nie wolno oberwać karnego. I nie, nie chcę przez to mówić, że trzeba grać jak jakaś Drużyna szaleńców z Madrytu — ale wystarczy, żeby ten facet, co wchodzi za rezerwowego, myślał: "a co tam, spróbuję coś zrobić". Bo dzisiaj to się tak złożyło, że zamiast emocji mamy tabelę, a zamiast kibicowania — kalkulację. I to cholernie smutne, bo przecież Lech od zawsze był o tych emocjach. Jak ten mecz z Feyenoordem w 2009, kiedy gol Paderewskiego z Kanonierami na 1:0 obudził całe miasto — ludzie szli z trybun, jakby wygrali mistrzostwo, a nie europejski puchar. Teraz? Gdybyśmy nawet wbili gola na 3:0 z Legią dzisiaj, to i tak wychodzilibyśmy z poczuciem, że to była kolejna pozycja w tabeli. Ale wiecie co? Może akurat te derby to była lekcja — bo jak tak dalej pójdzie, to za rok będziemy gadali o tym, jak to fajnie jest mieć drużynę, co to nie traci punktów. A ja wolę, żeby ludzie pamiętali, że kiedy Lech gra z pazurem, to nawet przegrany mecz zostawia po sobie emocje, a nie suchą tabelę. No, kurwa, niech któryś z tych "zdyscyplinowanych" kolegów wreszcie da sygnał, że można grać twardo, ale z klasą. Bo inaczej dalej będziemy mieli Lecha, który liczy na cud, a nie taki, który go tworzy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 545 postów 17.08.2026 13:06
Ejże, ależ się dzisiaj zrobilo z tym ogniem — wszyscy macie w dupie to "suche trzecie miejsce", a ja tu widzę coś więcej niż tabelę, widzę takie Lecha, który kiedyś naprawdę potrafił dać w kość przeciwnikowi, a dziś się kurczowo trzyma tej "solidności", jakby od niej zależało życie wieczne. Sami zgódźcie się, że ten mit o wiecznych trzecich miejscach to jednak nie jakaś klątwa, tylko nasz własny wygodnicki wybór — bo kto powiedział, że trzecie miejsce to koniecznie porażka? Przecież nie trzeba mieć Messiego, żeby kibicować swojemu klubowi, wystarczy mieć takich zawodników, co to wiedzą, co to znaczy walczyć, a nie tylko się bronić. Tyle że dzisiaj mamy taki skład, co to gra tak, jakby ktoś im wpisał w kontrakt "nie przegrywać", a nie "grać, żeby wygrać". I nie chodzi mi o to, żeby zaraz zaczynać bójki na boisku — ale o to, żeby wreszcie przestać myśleć, że ten "zdyscyplinowany" futbol to jakiś święty graal. Pamiętacie przecież, jak graliśmy z tymi chłopakami przed laty — nie byliśmy idealni, mieliśmy swoje słabości, ale mieliśmy też pazur i nie baliśmy się ryzykować. Dzisiaj? Widzę tyleż determinacji co i obawę, że może oberwie się karny, że może coś pójdzie nie tak, że może przeciwnik się nie zagapi. No i jeszcze ta sprawa z charakterem — bo przecież nie chodzi o to, żeby mieć samych szaleńców, tylko o to, żeby mieć drużynę, która na boisku czuje się jak u siebie, a nie jak na wizycie u teściów. Bo jak dzisiaj Lech graliśmy jak drużyna, co to liczy na to, że ktoś inny popełni błąd, zamiast tworzyć swoje, to nie dziwcie się, że kibice tracą ochotę na dopingowanie. Wolę oberwać 3:1 z pazurem i emocjami, niż 0:0 z nudnym marnowaniem czasu. Ale dobra, nie będę tu pisać manifestu — bo przecież sami wiecie, jak to jest: raz się udaje, raz nie, raz gra się z pazurem, raz się liczy punkty. Jedno jest pewne — jak Lech zacznie naprawdę walczyć o zwycięstwo, a nie tylko o to, żeby nie przegrać, to nawet trzecie miejsce w tabeli będzie wyglądało jak mistrzostwo. Bo kibice nie pamiętają trzeciego miejsca — pamiętają emocje, pamiętają, że ich drużyna dała z siebie wszystko. A póki co... cóż, jeszcze raz zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Lech Poznań moment gry
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.