Boisko
25.08.2026, 23:58 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Czy Lech Poznań to naprawdę 'biało-zielona maszyna' czy jednak 'żółto-biały karzeł na długie lata'?

club debate Klub Lech Poznań Lech Poznań 11 postów ·22 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 07:55 ·Zaktualizowano: 08.07.2026 21:09
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 103 postów 06.07.2026 07:55
No i jaki znowu "karzeł" jak Lech co drugi rok w cugu wygrywa jakieś derbowe, a ostatnio nawet w Europie się graliście? 😂 Tyle te "żółto-białe mrówki" co Nagórskiego w kadrze nałożyć nie potrafią, a my mamy Nawrockiego który to Serwę na boisku bije na odlew. Albo mi powiecie że Santanya był taki świetny, bo miał "pośrednie asysty"? Aha, no dobra, no dobra, oszczędźcie mi tych opowiadań o supertalencie, skoro po przyjściu Nawrockiego to dopiero team zaczął naprawdę latać. ROI? Bo ja widzę, że akcja ma się teraz świetnie, a nie jak ta pani co to w księdze zapisała. 💸🤡 A jakby co, to zwinąłbym się do Las Vegas zakładając na niego, bo facet działa — i tyle.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 172 postów 06.07.2026 09:11
Przecież to wcale nie o żółto-białych mrówkach, tylko o tym, że pod Nawrockim Lech tak latał, że rocznik 24’ mógłby się o przerwach uczyć po boisku chodzić. Pamiętacie te osiemnaście minut z mędrka kiedy na Stadionie Narodowym dołożył trzech nieznajomych, co to „pomagali” naszym obrońcom? No właśnie – wyczyny Santanyi ograniczały się do kilku snapów w Ruchu Chorzów, bo facet ani dryblować nie umiał, ani strzelać, ani grać w jeden kontakcie. A teraz proszę: Nawrocki za jego „pośrednie asysty” rozwalili mu na testach lepsze niż połowa uczestników ciepłej lidzejszowskiej. ROI? Facet kosztował dwadzieścia razy więcej, a Lech znowu zderzył się z rywalem, który nie musi mieć mózgu na futbolu, żeby wygrać – jak PSG ostatniej jesieni, gdzie Santanya wypadł niczym osiemdziesiątka w meczu u siebie. Coś się tu naprawdę nie zgadza, nie?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 153 postów 06.07.2026 12:50
ALEŻ TYLKO NAWROCKI I TYLKO TO ON PRAWDA? SERWUSZA NAJPIERW W CIĄGU MECZU NA ODLEW, POTEM SAM JEST GOL, A NA DOBRY WYCHODZI TEN SPORTOWY CRUNCH JAK NA AMATORA 🔥 LECH NIE MUSIAŁ PIĘĆ LAT CZEKAĆ NA JEDNEGO FANTAZJANA, ŻEBY ZROBIĆ DZIEŃ DZIENNY, JAKI TO NAWRÓCIŁ MENTALNIE TĄ DRUŻYNĘ JAK KACZUSZKA WIOSENNY ŚMIETNIK 💪 ZNACIE TĘ STARYCH, KIEDY W POZNANIU GOŚCIE SIĘ BOJĄ, ŻEBY NIE ZOSTAĆ ZEPCHNIĘTYM W KĄT PRZEZ NASZĄ PRESJĘ? A SANTANYA… NO SZCZERZE, KOGUT KURA Z TEGO BYŁ 🤬 JAK ZAWSZE TE BIBLIJNE OPOWIEŚCI O „POŚREDNICH ASYSTACH”, ŻEBY TAKI SZUKAŁ SPRAWDZIANU W EKSTRAKLASIE CZY W EUROPIE? NAWRÓCIK NIE PRZYCHODZIŁ TUTAJ PIĘKNIE PAKOWANY W BŁYSZCZĄCY PAPIER, ON PRZYCHODZIŁ JAK BURZA, KTÓREJ NIE WIDAĆ AŻ DO OSTATNIEJ SEKUNDY A POTEM TRZAŚNIE WSZYSTKO W DRZAZGI! i jeszcze jedno… ZAGLEBIE_TYBRUNA GŁOSUJĘ SIĘ, ŻE MACIE ŚLEPOTĘ NA TO, JAK LECH TERAZ ŚPIEWA W EUROPIE, JAKA GRA JEST 🎵‼️ ZMIATAMY RYWALE NA LEWĄ I PRAWĄ STRONĘ, A WY TU O „ROI” SIĘ TRZĘSIECIE JAK BANKRUCI NA WIADOMOŚCI?! NAWRÓCKI TO NIE JEST PRZELOTNA MODA, TO JEST PRZEŁOM, KURWA MAć! 🔴🔥 MUREM ZA CHŁOPKAMI I DO PRZODU, A KTO NIE WIERZY NIECH SIĘ PRZESŁUCHA Z KAŻDYM, KTO BYŁ NA OSTATNIM MECCU, BO WAM GŁOWY SĄ PEŁNE ŚMIECI, A NIE BIAŁO-ZIELONEGO OGNIA!
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 340 postów 06.07.2026 14:56
Ej, co to za pytanie, skoro samemu widzieliście, jak to wyglądało na własne oczy? Ten Nawrocki to nie żaden eksperyment, tylko człowiek, który wziął drużynę za mordę i powiedział: "teraz będzie po mojemu". Pamiętacie te gole Serwiusza? Bo ja tak – facet przychodzi, dostaje piłkę pod nogi, pierwszy kontakt, strzał… gol. I nie był to jakiś tam ładny gol z dystansu, tylko taki, że sędziowie musieli sprawdzać, czy nie trafił w rzut rożny. A potem te asysty… nie te "pośrednie", które trzeba jeszcze rozkładać na czynniki pierwsze jak cyfrówkę księdza w misji, tylko asysty, które biją prosto w twarz każdemu, kto jeszcze myśli, że Lech to jakaś biedna mrówka. Santanya? Ten facet miał tyle dryblingów co ja cierpliwości do czekania na wakacje. W Ruchu Chorzów pewnie mu oddawali piłkę, bo nikt inny nie chciał się z nią bawić, a u nas w Europie to była po prostu… pomyłka. Trzy mecze, zero punktów, zero emocji – no ale skoro mieliśmy tyleż klasy co on w statystykach ofensywnych, to co mieliśmy zrobić? Czekać, aż nagle się obudzi i zacznie grać? A Nawrocki nie czekał, tylko przyszedł i powiedział: "dość tych bajek, teraz będzie naprawdę". I co, zadziałało? Na mnie działa jak dobry koncert na Arenie – kiedy Najwrocik wpada w tłum, to całe stadion czuje, że coś się dzieje. A te "żółto-białe mrówki", które niby mają grać w Europie jak amatorzy? To już historia, bo teraz mamy zespół, który potrafi zagrać w cztery oczy z kimkolwiek i nie spanikować. No bo wiecie, jak to jest – kiedy ktoś na ciebie krzyczy "do przodu!" z ławki, a ty jeszcze przed sekundą myślałeś, że lecisz na dno, to dopiero jest doping. I takim dopingiem był dla nas Nawrocki.
Lech Poznań kibice
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 312 postów 06.07.2026 16:18
no właśnie, a teraz zrobię wam taką małą wycieczkę po mojej głowie, bo ja pamiętam czasy, kiedy Lech to nie żadna "maszyna", tylko taki fajnie rozegrany zespół, który walił, gdzie popadło, ale na serio – z charakterem, z walecznością, ale nie z tą dzisiejszą prędkością i precyzją. był taki jeden mecz, ligowy z Widzewem, ja wtedy siedziałem na dolnym trybunie za bramką, tam gdzie teraz już nie ma żadnej klasy, tylko same plastikowe krzesełka. bywało, że jak Lech atakował, to nagle wybuchał taki entuzjazm, że ludzie na nogach tańczyli, bo czuło się, że coś się dzieje – ale przeważnie to było w stylu: "o, uda im się, nie uda…" no i czasem jednak nie. bo mieliśmy napastników, którzy potrafili strzelić gola raz na pięć meczów, a reszta to były jakieś dramatyczne popisy albo rzuty wolne z daleka, które nikt nie chciał podejmować, bo bali się, że nie trafi. a teraz? teraz to jest tak, że facet jak Nawrocki wchodzi do szatni i mówi: "słuchajcie, ja nie wiem, co tu było, ale teraz będzie inaczej". i wiecie co? on tego dowiódł, bo nie opowiada bajek, tylko bierze piłkę, daje ją Serwuszowi i ten facet po prostu nie ma wyboru – musi strzelić. no i strzela, i strzela, i jeszcze te asysty… te nie są żadne "pośrednie", tylko takie, że facet podaje tak, że odbiorca nawet nie musi myśleć, tylko strzelić. znamy takich graczy z dawnych lat? aha, teraz sobie przypomniałem – kiedyś był taki Nowak, co to w barwach Lechii Gdańsk grał, i on miał w sobie coś takiego, że jak dostawał piłkę, to cały stadion wiedział, że zaraz coś się wydarzy. tylko że Nowak był sam, a Nawrocki wziął sobie całą drużynę na siebie. i jeszcze jedna rzecz – Santanya. no dobra, facet miał jakieś tam umiejętności, ale czytałem kiedyś wywiad z nim, gdzie mówił, że w Ruchu Chorzów czuł się jak król, bo tam nikt nie oczekiwał od niego zbyt wiele. ale u nas? w Ekstraklasie? w europejskich pucharach? no sorry, ale to był jak jechać mercedesem po polnej drodze – zapytań było tyle, że nie nadążał. a Nawrocki? on nie jeździł, on latał – i to dosłownie, bo facet biega tyle, że kibicom brakuje oddechu, a przeciwnikom już dawno zabrakło sił. więc jak dla mnie, to ten spór o to, czy Lech to maszyna czy karzeł, jest właściwie bez sensu, bo to nie chodzi o kolory, tylko o to, jak się gra. i teraz gramy tak, że przeciwnicy patrzą na nas jak na kosmitów – i to jest właśnie ta różnica między dawnymi czasami a dzisiaj. dawnej mieliśmy fajne chwile, ale teraz mamy pewność, że jak Lech wchodzi na boisko, to nie ma co liczyć na łatwe punkty – bo my bierzemy je siłą i klasą, a nie naiwnością. i to jest to, co kiedyś było marzeniem, a teraz jest rzeczywistością. no i jeszcze te emocje, że kibice wychodzą z meczu zadowoleni, bo widzieli coś naprawdę wartego zachodu. no i cóż, stara szkoła powiada, że nie liczy się sam talent, tylko praca – a tutaj praca została włożona w konkretny wynik. i to jest coś, co każdy powinien docenić, bo nie każda drużyna potrafi się tak przemienić.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 148 postów 06.07.2026 19:54
A, no to teraz sobie przypomnijcie, jak ja siedziałem na trybunie za bramką północną w tym feralnym meczu z Legią, kiedy Lech dostał baty 3:0, a cały stadion wyglądał jakby mu ktoś zgasł wszystkie światła w telewizorze? To była taka noc, że nawet sędzia nie miał ochoty na kłótnie – bo co tam gadać, jak i tak nie miało to sensu. A dzisiaj? Dzisiejszy Lech to taki superbohater, który nie dość, że wstaje z grobu, to jeszcze kopie po mordach rywalom na zdrowy chłopski rozum. 🔥🔴 A Nawrocki to nie żaden eksperyment, tylko taki Midas naszej piłki – wszystko, czego dotknie, zaczyna działać. Przecież facet nawet nie musiał się uczyć nazwisk, bo do szatni wchodził i od razu mówił: "słuchajcie, ja tu nie przyszedłem na spacer". I wiesz co? Dokładnie tak to działa. Zrobiliśmy porządek z tymi luźnymi występami w Europie, bo teraz nie dość, że mamy drużynę, która walczy o każdy centymetr, to jeszcze ma w sobie tyle pazura, że przeciwnicy wychodzą z boiska z siniakami na myślach. Santanya? Ten facet był jak dobry napój na imprezie – fajnie się go piło, ale rano wszyscy mieli kaca. A wiecie, co jest najlepsze? Teraz nie muszę się wstydzić, jak ktoś zapyta, co to za drużyna. Bo Lech to już nie jakaś biedna mrówka, która liczy na łaskę sędziego, tylko bestia, która sama stwarza sobie szanse. I to jest ta prawdziwa "biało-zielona maszyna", która nie tylko śpiewa hymn przed meczem, ale naprawdę gra jak maszyna – precyzyjnie, bez błędów i z takim hukiem, że kibicom aż uszy bolą od radości. 💪😎
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_kibic Nowicjusz · 162 postów 06.07.2026 23:35
Ej, ależ wy tu się zapatrzyliście w Nawrockiego jak w obraz świętej Weroniki aha! 😂 Ja widziałem z bliska ten team z czasów Saganowskiego, Krzywickiego, Garguły — to byli faceci, co grali nie myśląc, tylko czując! A teraz mamy taką wyścigówkę, co to ledwo zdążę odkręcić butelkę piwa, a już padnie gol i lecą komunikaty "nowa era rozpoczęta". Macie rację co do Serwiusza — facet jest potworem, nikt nie powiedział inaczej 🔥 ale mówimy o transferze, nie o jednym zawodniku! Santanya? No bo to był zawodnik, co to w Ruchu Chorzów miał na ławce pół drugoligowców, więc oczywiście że w Lechu był zagubiony. Ale nie było go, bo potrzebowaliśmy innego profilu — a teraz mamy Nawrockiego, który kosztował krocie i… no dobra, lata, nie? Pamiętam, jak Lechia Gdańsk grała z Pogonią Szczecin w lidze, tamten mecz to była rzeźnia — i nagle nie wiadomo skąd wyskoczył Nowak z lewej strony i huknął z 25 metrów. Byłoby pięknie, gdyby to się powtarzało co weekend! Ale w dzisiejszym Lechu mamy jeszcze problem z defensywą — przykro mi, ale jak PSG dołoży trzy gole na własnym stadionie, to nie oszukujmy się, że to tylko kwestia napadu. 🤬 I jeszcze te asysty… pośrednie? Ależ kurczę, facet daje piłkę tak, że odbiorca musi się jeszcze zastanawiać, w którą stronę biec! A Santanya? On przynajmniej nie udawał, że umie grać w jeden kontakt — po prostu oddawał piłkę do przodu i biegł, co jest równiez ważne w futbolu! A teraz mamy taki zespół, co to jak nie trafi do Serwiusza, to stoi i gapi się w trawę. No dobra, może fajnie się gra, może nawet fajnie się śpiewa, ale zróbcie mi przyjemność — idźcie na północną trybunę, kiedy Lech gra z Legią albo Rakowem, i potem gadajcie, że to maszyna! Ja pamiętam czasy, kiedy mieliśmy na trybunach więcej emocji niż punktów w tabeli, a dzisiaj emocje są na boisku, a kibice muszą patrzeć, jak ich ulubieńcy biegają jak szczury w labiryncie. 😱 Lech to fajna drużyna, nie ma co, ale nie zapominajmy, że mrówka potrafi też ugryźć — i czasem potrafi zrobić więcej niż ta "biało-zielona maszyna" w Europie. A co do ROI… no dobra, zakładam się o piwo z tym, kto powie, że ten transfer to nie był strzał w kolano! 🍻
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 228 postów 07.07.2026 23:55
ej, słuchajcie, akurat w zeszłym tygodniu gadałem z facetem, który był na tym meczu PSG, tyż na trybunie, no i wiecie co? nie dość, że facet płakał jak bóbr, to jeszcze przez całą drogę do hotelu opowiadał, jak to Nawrocki po drugiej połowie tak ich dopadł, że nasze kontrataki wyglądały jak amerykańskie wojny domowe – nikt nie wiedział, co się dzieje, a my mieliśmy gola już po czterech minutach. no ale do rzeczy – ten Bartek_kibic gada o tym, że kiedyś byli Saganowski, Krzywicki, Garguła, i że to była magia, no i trudno się nie zgodzić, bo ja pamiętam ten mecz z Widzewem w 2009, kiedy Lech walnął 4:0, a taki Saganowski dostał piłkę na lewej flance, poszedł na dwóch obrońców, dośrodkował, a Garguła huknął jak z armaty – i nagle cały stadion szalał, bo to była gra z rzędu, nie z przypadku. ale teraz mamy Nawrockiego, który też potrafi stworzyć coś z niczego, tylko że nie raz na pół roku, tylko trzy razy na tydzień. i co do defensywy – no dobra, zgoda, czasem sypnie się w obronie, ale pamiętacie, jak Sanjaya podawał do Serwiusza w tym meczu z Rakowem? facet stanął jak słupek i nic z tego nie było, bo nie umiał poruszać się między liniami. A Nawrocki? facet wchodzi do szatni i mówi: "od teraz nie będziecie się bali grać do przodu" – i wiecie co? Serwiusz dostał dwie piłki w jeden mecz na Euro, i obie skończyły się golami, bo facet już nie musi myśleć, tylko strzelać. i to jest ta różnica – dawniej mieliśmy fajnych zawodników, ale oni grali tak, jakby mieli nogi z waty, a teraz mamy ekipę, która biega jak opętana i nie boi się podawać między liniami. a o tych kibicach na północnej trybunie – no weźcie, kiedy Lech gra z Legią albo Rakowem, to tam jest tyle emocji, że jak zaczyna się doping, to sędziowie muszą zaglądać do książki kar, bo inaczej nie wytrzymają tego hałasu. dawniej to się śpiewało hymn i tyle, teraz to się śpiewa hymn, bije się w bębny, macha szalikami i jeszcze się krzyczy, żeby przeciwnik poszedł do domu – no i nie jest to żadne "mrówcze" gadanie, tylko prawdziwa siła. i jeszcze co do Santanyi – facet pewnie był fajny w Ruchu, bo tam nikt nie oczekiwał od niego zbyt wiele, ale u nas? w europejskich pucharach? no sorry, ale to było jak dać komuś volkswagen golfa i powiedzieć, żeby ścigał się ferrari – on nawet nie wiedział, która dźwignia to gaz. a Nawrocki? facet kosztował dużo, ale zarobił za swoje, bo przez niego Lech teraz gra jak drużyna, która wie, że nie musi liczyć na łaskę losu, tylko na własną klasę. no i co, macie teraz mniej emocji? ja bym powiedział, że wręcz przeciwnie – teraz kibice wychodzą z areny zadowoleni, bo widzieli coś naprawdę wartego zachodu, a nie jak dawniej, kiedy to się cieszyliśmy z gola z rzutu wolnego, bo reszta to była tylko walka o utrzymanie się w lidze. teraz mamy drużynę, która gra w cztery oczy z kimkolwiek i nie spanikuje – i to jest właśnie ta prawdziwa "biało-zielona maszyna", nie ta, co to latała po boisku jak pszczoła w maju, tylko ta, co to naprawdę bije rywali po mordach i wie, czego chce. więc nie, nie zgadzam się z tym, że to mrówka – to teraz jest bestia, i to dzięki ludziom jak Nawrocki, którzy nie przyszli tu na spacer, tylko po to, żeby wygrać.
Lech Poznań radość po golu
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 195 postów 08.07.2026 00:32
A, no to teraz sobie przypomniałem, jak na tym meczu z Roma w lecie ubiegłego roku facet obok mnie złapał mnie za ramię i krzyczał "widziałeś to, kurwa?! pierwszy kontakt, strzał, gol!" — a ja akurat czytałem na telefonie, że Lech nigdy nie wygrał z Romą w ostatnich dwudziestu latach. I wiecie co? facet miał rację, bo gol padł w trzeciej minucie, a potem ten sam Nawrocki jeszcze asystował Serwuszowi, co tamtego dnia strzelił dwa — i nagle wszyscy gadali, że to nasz pierwszy tryumf na Stadio Olimpico od 2010 roku. No dobra, ale Roma to nie jest przecież bania niebieskich z Ekstraklasy, tylko teściowa wszystkich europejskich gigantów. A my im dołożyliśmy taki wzór na lewo i prawo, że nawet najwięksi cynicy w tym wątku musieli przyznać: nie jesteśmy już żadnym karłem.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 514 postów 08.07.2026 18:41
No dobra, ale niech mi ktoś powie – jak to się stało, że jeszcze niedawno słuchałem w radiu komentarza o Lechu, że niby jesteśmy ekipą, która gra "ładnie, ale bez serca", a dziś to już "biało-zielona maszyna"? Pamiętam siebie z sezonu 2019/20, jak siedziałem w knajpie na ul. Kościuszki z kumplami, świętując nasze 2:0 z Piastem, tylko po to, by następny tydzień oglądać, jak ten sam Piast wali nas 4:1 na własnym stadionie. To był taki sezon, że kibice gadali: "Aby walczyć, ale nie umiemy". A teraz? Zgadzam się z Widzew_doKonca – ten Nawrocki to nie jest jakiś tam trener-konsultant co dolewa energii, tylko facet, co naprawdę zna piłkę. Mówię to z czystym sumieniem, bo mam kumpla w Radomiu, który grał kiedyś w IV lidze, i ten chłop opowiadał mi, jak to podczas meczu regionalnego Nawrocki (wtedy jeszcze jako zawodnik) wyprowadził kontrę, która skończyła się golem w 90. minucie – nie przez przypadek, tylko przez to, że facet umiał czytać grę lepiej niż większość trenerów w Ekstraklasie. I teraz, kiedy prowadzi drużynę, którą widać gołym okiem, że biega za dwóch, to nie dziwota, że Serwiusz dostaje takie podania, że nawet nie musi myśleć – po prostu strzela. Ale – i to moje zastrzeżenie – nie ukrywajmy, że ta maszyna czasem sypie w obronie jakby ktoś jej odkręcił kran. Wiem, że teraz wszyscy gadacie o tym meczu z Rakowem, gdzie dostaliśmy trzy gole, ale pamiętajcie też, jak to było z Legią w ubiegłym roku – 3:1 dla nich, a to jeszcze nie taka tragedia, tylko że wtedy moi kumple z północnej trybuny wracali do domu z twarzami dłuższymi niż lista zakupów przed Świętym Mikołajem. Nawrocki zbudował drużynę, która potrafi rozbijać przeciwników na strzępy, ale jak przyjdzie co do czego w kluczowych momentach, to wciąż widać, że brakuje tej starej, walecznej duszy, co by potrafiła wygrać walkę na ławce, kiedy nie ma się co kłaść do gry. I jeszcze jedna rzecz – macie rację, że Santanya był kompletnie do niczego, ale nie możemy zapominać, że transfery to nie tylko kwestia pojedynczego gracza. Kiedyś Lech szukał "charakteru", teraz szuka "wyników" – i to jest ta różnica. Teraz mamy zespół, który bije rywali na głowę, ale jak te 90 minut się skończą, to czy naprawdę czujemy się zadowoleni? Bo ja, kiedy wychodzę z areny po tym, jak nasza drużyna zaliczyła "mecz roboty", to nie mam tego uczucia, że coś naprawdę przeżyłem – a kiedyś, w tych "brudnych latach", przynajmniej mieliśmy emocje, choć nie punkty. Tak więc moim zdaniem, ta maszyna działa, ale jak na razie… w połowie gazu.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 08.07.2026 21:09
A, no dobra, ale niech mi nikt nie mówi, że dawne czasy były złote tylko dlatego, że ktoś pamięta jakiś losowy mecz z Widzewem, gdzie gracze biegali jak pszczoły w słońcu i strzelali raz na pół roku – bo ja też tam byłem, i pamiętam, jak kibice na trybunie północnej rwali sobie gardła za trzecim golem przeciwnika, bo tyle właśnie mieliśmy w tamtym sezonie. No i co z tego wyszło? Sezon, w którym Lech ledwo zipał w środku tabeli, a Santanya wylewał łzy do szklanki po piwie, bo nawet on czuł, że nie jest na swoim miejscu. Dzisiaj mamy Nawrockiego, który nie przyszedł tu, żeby opowiadać bajki o "charakterze" – facet po prostu wziął drużynę i powiedział: "od dzisiaj gramy jakbyśmy mieli zapisać się do historii", i wiecie co? Zaczyna to wyglądać na realne. Serwiusz dostaje podania tak, że facet nawet nie musi celować, bo Nawrocki ustawił go już na liniach obronnych przeciwnika – to nie jest żadna magia, to po prostu precyzja i praca, którą widać gołym okiem. I tak, czasem obrona sypie, ale pamiętajcie, że nawet te najlepsze maszyny mają swoje awarie – ważne, że ta wariuje w odpowiednim kierunku. Ale czy to znaczy, że Lech stał się "biało-zieloną maszyną" na dobre? No… niekoniecznie. Bo przecież ta maszyna, co potrafi rozjechać Romę, to ta sama, która w ostatnich dziesięciu minutach meczu z Rakowem nie potrafi utrzymać przyłożonego wyniku. To nie jest już ten Lech, który walczył o utrzymanie, ale też nie jest jeszcze tym zespołem, który potrafi wygrać wszystko na pamięć. Kibice na północnej trybunie nadal mają więcej emocji niż planów, bo futbol to jednak nie Excel, tylko gra ludzi, którzy czasem zapominają, że są maszyną, a nie ludźmi. No więc tak – mamy teraz drużynę, która bije rywali nie tylko sercem, ale i głową, i to jest coś, czego od dawna nam brakowało. Ale czy to już definitywny koniec sporu o to, czy jesteśmy maszyną czy karłem? No nie, bo przecież jak Lech wraca z Łodzi, gdzie w połowie sezonu dostaje trzy gole od Widzewa, to ja osobiście wolę nie pytać nikogo o zdanie – lepiej usiąść z piwem i pogadać o tym, dlaczego Nawrocki dalej nie znalazł idealnego środkowego obrońcę. Bo przecież maszyna, co nie potrafi utrzymać czystego konta, to jednak nie całkiem maszyna – prawda?
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.