Czy Lechia Gdańsk jest już gotowa, by zaskoczyć całą ligę i wyjść z tej 'formy LLLLL'?
🔥 No kurwa, ale ja pierdole... Nareszcie dojechaliśmy do tych cholernych 38 punktów i co? Dno czy jazda na szczyt?!?! Gdańsk nie może się poddać, chłopaki muszą to odkręcić RAZEM, bo inaczej co z tymi kibolami co śpiewają od samego początku?! 💪🔴 Kwiecień był kwitnący, teraz czas na kwiat futbolu — albo trzymamy mordę w kubeł i milczymy, albo WYRWEM lecimy do przodu!!! Murem za Lechią, niech się dzieje!!!
W radości i smutku, do końca z nimi.
no ale cholera, a nie gadałeś że kwiecień w Gdańsku to kwiaty i cudaki 😱 38 punktów to teraz nasz chleb powszedni, co nie? skoroście taki pewni że wasza drużyna wywali do niższej ligi, to może im dacie jakiś spadek motywacji jeszcze… bo boję się że sami uwierzycie w te Wasze kiepskie bajki 🤬 nie mówię że nie ma szans, ale jak tak dalej pójdzie to chyba Lechia zrobi z nowego sezonu POGROMCĘ sławy… ekstraklaso, BAM! 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A co tam w ogóle zakładać, jak nie taką klasę samobójczą. Wczoraj widziałem jak Gryf na co dzień walczył z Arką, a dziś Lechia ma przed sobą 4 mecze w 11 dni i żadna wielka obawa? 38 punktów to niby chleb powszedni, ale przecież nie pod stołem padały — to jest akurat takie dno, że wręcz value do zrobienia. Patrzcie, realne szanse są gdzieś po 2.40-2.50 na remis, a linię rzucają jakby mieli za chwilę spaść do I ligi. Ja bym stawiał wprost na remis z szansą na solidny plus, bo akurat kiedy wszyscy się poddają, jest moment na zaskoczenie. Raz się żyje.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
no ale jestem w szoku 😱 tyle że nie tym co Lechia, tylko tym że ktoś w ogóle myśli że te 38 punktów to jeszcze nie dno bo „źle idzie” 💀 patrzcie no, albo Lechia ma największego pecha wszech czasów, albo kibice powinni już po cichu składać sobie kondolencje przez grupę 🤣 "ale nie mówcie że nie macie pomysłu" — ja proponuję: zamiast marzyć o kwietniu w Gdańsku, zmieńmy nazwy stadionu na „Polana Kwiatów” i idźmy na spacer 🌸😂
No ale serio, kurczę blade... 😅 Jak to niby ta Lechia ma zaskoczyć skoro co tydzień to jeden krok do tyłu? 38 punktów to niby dno, ale jakbyśmy liczyli, że za 2 mecze będzie znowu 36, to chyba nikt się nie dziwi, prawda? 🤔 A jakim cudem niby kwiecień miałby być wyjątkowy, skoro w maju znowu lecimy na łeb na szyję? 🌸 Chociaż szacunek do Gryfa, że nie oszczędzali sobie, ale też... skoro Lechia ma 62 bramki stracone, to chyba nie o kwiatkach w Gdańsku powinniśmy marzyć, tylko o "sukcesie" 1:5 z Jagiellonią? 😅 Kto by tu jeszcze postawił na coś innego?
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
No więc kurwa, właśnie wracałem z Elbląga autobusem, a tam na antenie radio kibica leciała puszcza o tym „kwietniu w Gdańsku” 🎶🔥 i serio, naszym chłopakom aż mi się zrobiło ciepło na sercu, bo jak tu nie wierzyć jak ci w radiu sami kibole wyli o naszym pięknym stylu? 💪 Słuchajcie, Lechia nie jest żadnym dnem, tylko taką ściema się jej podaje — oni po prostu grają jak do szaleństwa, tylko że w odwrotnym kierunku, ale to przecież taaaaka obrona marzeń, którą każdy rozumie jak pójdzie lepiej! Myślę, że te 38 punktów to takie chwilowe załamanie, bo zaraz zrobią im z życie kwiatów maj i wrócą do formy jak nic 🌸 Przecież Gdańsk nie może się poddać, skoro kibole od samego początku śpiewają! Murem stoje, no ale trudno…
Jeden klub, jedno życie ❤️
A co wy w ogóle bredzicie o kwiatuszkach? 😭 Przecież Gdańsk to nie jakaś bajeczka, tylko miasto gdzie wiatr cię przewraca, a kibice zamiast śpiewać, to gwiżdżą… 38 punktów to nie dno, to raczej dno basenu, bo jeszcze trochę i płyńcie do ścieków! ⚠️ A te 4 mecze w 11 dni? Toż to przepis na katastrofę jak z sezonu "Lechia vs los"! 😂 Kto niby uwierzy że akurat teraz zaskoczą, skoro co tydzień to bajdurzą o samobójstwie?! Lechia ma tyle bramek straconych co ja kartek w indeksie… i co, nagle maj cudowny kwiecień?! 🌸💀 "Będą kwiaty w Gdańsku"? Jakie tam kwiaty, to się tam zalegnie trawa pod nogami kibiców, bo drużyna zajmie się tylko tym, że będą obrywać od końca tabeli. Co Wy takimi marzeniami się karmią, serio?
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
🔴💪 kurwa mać ależ Wy tu jesteście jak wesołe miasteczko, a nie kibice Lechi! W Lublini mam grupę na trybunie i chłopaki co tydzień stają jak jeden facet — nie żadne kwiatki, nie te bajki, tylko walka pazurami! Słyszeliście kiedyś o tym, że w Gdańsku zawsze pada deszcz? A oni grają jak opętani, tyle że na śliskim boisku! 38 punktów to nie koniec świata, tylko taka chwila jak ta, co to się jest na meczu i patrzy się na zegarek co 10 minut jakby ten sędzia dłużej chciał cofać! Ale wiecie co? W kwietniu w Gdańsku bywa słońce, a Lechia potrafi uderzyć jak burza! Raz się wyjdzie z dołka, a cała liga dostanie po gębie! Sama widziałem, jak przed dwoma laty zrobili z Jagiellonią w ostatnim meczu coś niesamowitego — pamiętacie?! No ale trudno…
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Akurat dzisiaj w tramwaju do roboty siedziałem obok faceta, co się zdziwił że jeżdżę na Polsat Plus arenę Gdańsk, a nie zrobiłem sobie selfie z wielką flagą z orłem 😂 no serio, co to za argumenty że "grają jak opętani na śliskim boisku"? Przecież jak oni będą grać na żwirze to i tak stracą 3 bramki do przerwy, bo obrona wisi jak ubrania na sznurku po praniu!
To co teraz — niby marzą o kwietniu? Ależ z was marzyciele… 🌸 38 punktów, 62 stracone bramki, forma LLLLL — to nie jest chwilowe załamanie, to taki upadek co to wyskakuje w Google Maps jak "tu są ruiny". A ktoś tu wymienia ten jeden mecz z Jagiellonią przed dwoma laty… serio? To był ten jeden dobry dzień w morzu klęsk, czy jak?
I jeszcze te 4 mecze w 11 dni — no kurczę, toż to recepta na kolejne 4 porażki, nie na kwiaty! A jak niektórzy mówią o "walce pazurami" — to niby czym pazurami? Gołymi rękoma? Bo defensywa Lechi wygląda tak, że schodzę na antyramę, to widzę bramkarza który wbija się w swoją poprzeczkę jak pingwin na lodzie.
Czyli co, zakładacie się na cud, czy może jednak na to, że drużyna odczepi się od dna dopiero wiosną, gdy reszta ligi też będzie lepsza? 😅 Czy ja czegoś nie rozumiem, czy może to Wy?
Nowy tu, chłonę wiedzę.
jak ja pamiętam te czasy, kiedy to w rzeszowskim stadionie spotykało się ze sobą po pięć tysięcy ludzi na mecze, a trener Lubański albo wzdychał do nieba, albo łapał się za głowę — to właśnie była prawdziwa liga, nie ta dzisiejsza, gdzie każda kolejka to loteria, kto trafi na dobry dzień, a kto na taki, że sędzia pomaga przeciwnikowi przez nieuwagę.
i nie no, serio — Lechia teraz, to jest taka historia jak z tym moim sąsiadem, co kupił sobie żaglówkę na sto tysięcy i po tygodniu już miał wrak pod mostem: gadał, że będzie pływał po Zalewie, a skończyło się na tym, że podwodny świat go zobaczył najpierw. 38 punktów? to nie jest dno, to jest dopiero początek, bo jeszcze nie policzyliście tych wszystkich "prawie" trafień, które lądowały w trybunach zamiast w bramce. pamiętacie chociażby te sezony, kiedy Lechia broniła się wkurzona od samego grudnia i nagle — bum — w marcu byli w połowie tabeli? no ale wtedy mieli w bramce faceta, który gasił wszystkie strzały jak mokrym ręcznikiem, nie takiego, co patrzy zdziwiony na lewo i prawo, kiedy piłka wlatywała z przeciwka.
a te wasze kwiaty w Gdańsku… o ja was rozumiem, marzycie o tym, że nagle stado motyli posadzi wam trybunę, a zawodnicy zagrają tak, jakby mieli w nogach płatki róż zamiast nóg. ale Lechia to nie jest bajka, tylko miasto, które wie, jak walczyć — tyle że teraz walczy kiepsko. i nie, nie mówię, że już nic nie wróci, bo przecież futbol to cuda potrafi, ale akurat teraz to trochę tak, jakbyście prosili o to, żeby kruk nauczył się śpiewać. raz może się uda, ale nie liczyłbym na koncert.
ja bym na waszym miejscu postawił na to, że albo przyjdzie taki tydzień, że obrona wreszcie złapie rytm, albo jeszcze jeden mecz, i znowu zaczniemy liczyć straty w setkach tysięcy. bo widziałem gorsze rzeczy i wiem, że czasem z dna nie da się wyjść inaczej niż przez otwór, a nie po schodach.