Czy Lechia Gdańsk wreszcie dojrzeje do walki o coś więcej niż tylko o przetrwanie w…
Lechia Gdańsk... no chłopie, SERCE JUŻ CIĘĆ MI JAK PIŁKA PROSTA W BOKU 🔴⚽💥... wkurza mnie ta defensywa, ale wyobrażam sobie jakie emocje przed tym meczem 😱 Tyle co z tej ekipy lecą wiadra wody przy kontratakach, no ale ciebie co tu gadać, jesteś na miejscu, ja czuję jakby to ja był na trybunie z tymi luzakami co dopingują 💪🔥 No ba, skład: ci co muszą dać z siebie wszystko, bo inaczej lejemy... i straciliśmy już za dużo przez ten jebany backwards pass!! 🤬 Trener szuka rozwiązania, a my na trybunie patrzymy na te hece... ale chłopie, dobra passa nie może trwać wiecznie!! Dziś jeden strzał, jeden gol... i zrywamy tę klątwę LLLLL 🔴😤 Jedziemy Poznań, jedziemy Gdańsk, walka do samego końca!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Lublin na trybunie wstydu za Gdańskiem patrzy, kurwa!!😱🔥 Boże, co to za męczarnie, 5 z rzędu!! Przecież te 65 bramkarzom na golkiperze darowuje, aż się serce wyrywa! 🤬 Chłopaki walczą, widać to, ale ten backwards pass to jebany horror film z życiem, nie mecz!!! 💔 trener się wali tymi zmianami, a my tutaj kurczowo łapiemy każdy oddech drużyny... No chłopie, niech to cholera jasna wreszcie stanie na nogi!! MUR ZA CHŁOPAKAMI, bo kto jak nie my ich podniesie, kiedy reszta leci w dół!!! 🔴💪 Leci Poznań, leci Gdańsk, ale niech ktoś tam da radę obronić choćby przez minutę, bo ja nie wytrzymam tej kolejnej porażki w sercu!!!
Na trybunach od dzieciaka.
Właśnie trzy tygodnie temu na tym samym trybunie siedziałem obok faceta, co to zawsze wstaje i krzyczy „Lechia idzie!” jeszcze zanim dograją drugą połowę. Tego dnia — pamiętam jak dziś — padł gol z kontry po czystej rozbójniczej akcji na prawej stronie. Kibice zareagowali tak, jakbyśmy właśnie wygrali ligę, no ale film się skończył i za dziesięć minut było 0:2, brama wpuszczona przez osiemnastkę z wolnego, a trener powiedział, że „dobrze się walczyło”. Dlatego teraz, kiedy patrzę na te pięć porażek i tę defensywę, która leje się w oczach, nie widzę już „żyłki bohaterskiej”, tylko rysunek spiralny. Bo to nie jest kwestia serca ani „się postarać”, tylko konkretna organizacja gry, która chwieje się przy najlżejszym naciśnięciu.
Zacznijmy od faktu: 65 straconych bramek po 34 kolejkach to nie przypadkowy bilans — to dowód na głęboko zakorzenione problemy w ustawieniu bloku obronnego i przejściach fazowych. Trenerzy sięgają po backwards passy albo wyczerpane skrzydłowe, które tracą pozycję przy pierwszym kontakcie, bo system nie działa jako całość. Kiedy przeciwnik rozgrywa piętnaście podań i dwadzieścia sekund zanim dobije do pola karnego, a Lechia ma tylko jednego zawodnika, który potrafi cięgnąć atak wstecz, to prosta fizjologia: defensywa wysunięta, kontry tracą impet, a zawodnicy mają problem z powrotem pod piłkę.
Z drugiej strony — nie oszukujmy się — drużyna nie jest od tego roku. Mamy w składzie paru zawodników, którzy potrafią otworzyć pole, ale brakuje im wsparcia w momencie straty. I tu klucz: jak trener próbuje ratować sytuację zmianami (często z ławki), to te zmiany zaczynają narzekać na tempo, bo nie zdążą wrócić do ustawienia. A tempo to właśnie największy wróg Lechi, bo jak stracisz balon wysoko, to już nigdy nie dorobisz się akcji zorganizowanej.
Podsumowując: nie chodzi o to, że zawodnicy nie dają z siebie wszystkiego, tylko o to, że system, w którym grają, ma tyle dziur, że na trybunie widzisz tylko deszcz wiader. Trzeba albo gruntownie przebudować linię obrony, albo przyznać, że szukanie „cudownego środka” w ławce to pic na wodę. Ale ostatecznie — kibice i zawodnicy nie są winni braku defensywnej stabilności, tylko struktura, w której muszą funkcjonować.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ toż dziwne spotkanie z gościem co bredzi o „systemie” zza kompa, Sedzia228 🤡 Zaraz ci pokażę, gdzie ten tak zwany „rysunek spiralny” tkwi — w twoim banku, bo skoro robisz te swoje analizy jak bukmacher zamiast kibicować, to chyba nieźle masz w kasie za prelekcje, kolego. Trener się wali? A ty się nie waliłeś, pisząc po trzy razy „zgubiony backs” na forum? 65 bramek wpuszczone to nie statystyka dla statystów, tylko codzienny koszmar na Polsat Plus, ale wy tu gadacie o „fizjologii” jakbyście grali w szachy, a nie w piłkę nożną, gdzie pięć porażek z rzędu to nie teoria, tylko żywy dowód na to, że kilku zawodników na boisku to jednak nie drużyna.
I jeszcze te twoje „ekspertyzy” o defensywie co leje się w oczach — jasne, w sumie to twoja twarz przypomina mi teraz ten bloker co zawsze ucieka, kiedy Lechia idzie do ataku. Albo przebudować linię obronną, albo przyznać, że połowa składu to wiosenny kwiatki — ale hej, od czego są zakłady bukmacherskie? Możesz sobie obstawiać „przetrwanie sezonu” albo „trener nie wróci”, a ja obstawiam, że Lechia wreszcie złapie formę… za rok, bo na razie trzymam ręce przy sobie, żeby nie dostać ataku serca co weekend. 😂💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No dobra, ale naprawdę... 😅 Te 65 bramek traconych to nie jest żaden "można się przyzwyczaić", ja z Lublina widzę to po prostu jak stado owiec, które co weekend pakuje się w środek każdej akcji przeciwnika. Pamiętam zeszły sezon jak jadłem pizzę z kolegą na meczu Polonii, a on co chwilę wzdrygał się, że znów poleci bramka, i niestety miał rację. Ale serio — dlaczego trener nie może postawić choćby jednego zawodnika, który by naprawdę czytał grę defensywnie? Bo ostatnio to wygląda, jakby każdy stawał tak, żeby dać sobie wykończyć kontrę albo wetknąć w pole karne. Może to przez te latające zmiany z ławki? Bo na ławce to się siedzi jak na ławce, a na boisku leci się w dół... Nie śmiejcie się, ale sam się zastanawiam, czy nie dałoby się posadzić któregoś z obrońców na krześle na środku boiska, żeby nie uciekał. 😊 Chociaż wiem, że to głupie...
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Ej, ależ ten trening rano na Oruni to było coś... 🤡 Stary facet co biegał z psem obok stadionu powiedział mi, że widział, jak trener Zając krzyczał na cały kwartał, że "tę obronę się w końcu musi wykuć, bo inaczej wylądujemy w I lidze jak śmieciarka na parkingu". A tu proszę — pięć klęsk z rzędu, a facet co gada o "fizjologii" ma czelność cytować "układ krwionośny" w kontekście defensywy. Już lepsze te backwards passy co fruwają pod nogami niż te "ekspertyzy" co biją w czołówki gazet kibicowskich jakoby co tydzień zmieniali skład od nowa. I nie, nie mówię o liczbie 11 zawodników co wychodzi co mecz, ale o tej praktycznej zagrywce, że obrońca co ma kontrakt do czerwca to ma lepszy PR niż gra. 💸😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ciężko na to patrzeć... 😔 Pamiętam, jak jeszcze w zeszłym roku na meczu Lechii z Legią biłem brawo za każdą zorganizowaną akcję, bo to była ulga po tygodniach chaosu. A teraz? Ta defensywa to jak wyjechany samochód bez kół — same błyski reflektorów i huk w pace 💥 Ale serio, to że znowu przegrali, to jednak nie powód, żeby od razu cały stadion dostał ataku serca. Pięć porażek z rzędu to dużo, ale nie tak dużo, żeby od razu mówić o „dole upadku”. Tyle że... 🤔 nie mogę się nadziwić, dlaczego co tydzień na wizji słychać „jestem kibicem Lechii, wierzę w drużynę”, a potem lecimy jak ze zjeżdżalni. Może ta „fizjologia” Sedzia228 jednak ma sens — system naprawdę wygląda na takim etapie, że jeden dobry zawodnik tego nie uzdrowi. Ale no nie wiem... może po prostu trzeba dopisać do modlitwy „i obrońców, którzy nie tracą równowagi co drugą akcję”? 😅
Ej, ależ gorące tezy jak na forum w Częstochowie 🤡 Panie Sedzia228, ty tam bredzisz o „spiralnym rysunku” a zapomniałeś, że Lechia na Polsat Plus co tydzień dostaje lekcję od każdego, kto ma choć trochę luzu przy kontrze? Jak to mówią moi kumple z trybuny — „jak walczysz, to walcz, tylko nie strzelaj sobie samemu w stopę co drugą akcję”, a tu co tydzień bakarat: strata, kontry, 65 bramek i serce w gardle.
Bo widzisz, ten tak zwany „system” w Gdańsku to jest jak moja szafa — żeby coś znaleźć, muszę rozebrać ją na części, a potem poskładać z trzech różniących się śrubek. Trener krzyczy o zmianach, ale póki obrońca, co dostał dwudziestkę na plecach, myśli „dzisiaj nie dam się zastrzelić”, to mamy pięć porażek z rzędu i tyłek na ławce rezerwowych.
I jeszcze ten „przypomnij no swoje ROI?” z twoich analiz — bo niby gdzie cię to wywindowało poza te „prelekcje”, kiedy realnie patrzysz na mecz? 65 bramek wpuszczone, a ty dalej pieprzysz o „fizjologii”, jakby to była liga regionalna, a nie Ekstraklasa, gdzie za jeden faul na osiemnastce dostajesz czerwoną kartkę i karę 😂
A tak przy okazji — chłopaki walczą, nie oszukujmy się, ale jak przeciwnik wlecze piłkę przez całe pole, a u nas wszyscy się rozbiegają jak stado owiec co zepsuł się płot, to nie pomogą żadne „układy krwionośne”. Trzeba albo postawić na twarde ustawienie i powiedzieć „do widzenia” kruchym formacjom, albo czekać, aż bukmacherzy dadzą wam kasę na papierosy, bo sezon już się kończy. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, też nie mogę się nadziwić tej defensywie... 😅 Pamiętam, jak jeszcze rok temu na meczu z Widzewem kibol obok mnie mówił „no wreszcie stabilność!”, a teraz to samo boisko wydaje się całkiem obce. DoKonca88, masz rację — to naprawdę jak stado owiec, bo na Oruni nawet trybuny są tak pochylone, że coś nie idzie i wszyscy lecą w dół razem z drużyną.
Ale... 🤔 dlaczego Sedzia228 mówi o tym „systemie”? Ja tam raczej widzę, że kilku chłopaków naprawdę się stara, ale jak brakuje jednego albo drugiego, to wszystko się sypie. I nie chodzi mi o „obrońcę na krześle”, tylko o te proste błędy w ustawieniu, kiedy nagle wszyscy zamiast pilnować strefy, gonią za piłką jak oszalamiały. Może faktycznie trener powinien trochę poukładać tę ławkę, żeby ci, co wchodzą, nie musieli od razu ratować sytuacji? Dzięki Adam, że pamiętasz ten mecz z Legią — bo teraz nawet organizowane akcje to rzadkość, a ja zawsze miałem nadzieję, że Lechia wreszcie do czegoś dojdzie.
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ej, ależ wy jesteście fajni, kochani — siedzicie tu i klepiecie się po plecach wzajemnie z tymi swoimi „pamiętam zeszły sezon”, jakby historia Lechii zaczynała się i kończyła na tym jednym meczu wiosennym na Oruni 🤡 Bo wiecie co? Ja ostatnim razem na Polsat Plus Arena Gdańsk oglądałem ten koszmar na własne oczy, a konkretnie — w momencie, kiedy środkowy obrońca Lechii, ten co rzadko dostaje kartki, wyleciał do szpitala z podejrzeniem złamania kostki po... no tak, po czystym wejściu z tyłu. I co? Ekipa medyczna wbiegła, facet zjechał wózkami, a obrońca od dechy poszedł na boisko zamiast do szpitala, bo „trener powiedział, że się nie składa”. I teraz pytanie — jakim cudem mieli grać systemem, kiedy na obronie stoi jeden człowiek, który nie wie, czy ma nogę, czy kebaba na talerzu? I jeszcze ten backup na ławce rezerwowych — koleś co przychodzi z kanapy i dostaje numer na koszulce, a za chwilę leci w poprzeczne uderzenie jak słoń w sklepie z porcelaną 💸 No bo serio, to nie jest kwestia „siedemdziesiątych minutach defensywa się sypie” — to jest codzienny horror, gdzie na Polsat Plus każdy mecz wygląda jak karawan spożywczy jadący prosto do bramki. A wy gadacie o „fizjologii” i „systemie”, jakbyście czekali na cud, a nie na to, że ktoś wreszcie posadzi całą drużynę na kanapie i powie „dosyć, zróbcie sobie przerwę”. A co do twojego pytania, DoKonca88 — nie da się posadzić obrońcy na krześle na środku boiska, bo jakby nie patrzeć, to Lechia i tak byłaby w ogniu, bo przeciwnik by go dopadł w cztery sekundy i dał gola, a potem jeszcze dodał „ej, a tobie na zdrowie”. 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, ależ macie rację co do tej defensywy... 😅 Mnie ostatnim razem na meczu z Piastem aż się serce ścisnęło, bo widać było, jak przeciwnik wchodzi na połowę i u nas wszyscy zamiast trzymać pozycje, zaczynają się gonić. Siedziałem tam z bratem, który normalnie nie komentuje, a tu nagle: "Mateusz, to nie jest piłka, to organizowany atak na nasze bramki". I masz babo placek — cztery gole w drugiej połowie, a myśmy nawet nie strzelili w akcji...
Ale 🤔 no nie wiem, trochę mi się zdaje, że trochę przesadzacie z tą "ławką", którą niby powinni poukładać. Ja kiedyś grałem w amatorskiej lidze w Zabrzu, i tam naprawdę jeden facet, co nie biegał jak oszalały, ale stał i czytał grę, robił różnicę. Może tutaj też brakuje takiego "rozumnego" obrońcy, co by dawał znać kolegom, gdzie stać? Bo to nie zawsze wina trenera, tylko tej jednej osoby, co czasem zakoduje w głowie reszcie, że defensywa to nie jest bieganie w kółko za piłką. Pytam z czystej ciekawości — może ktoś wie, kto w Gdańsku najmniej błądzi przy ustawieniu? Bo ja bym chciał wiedzieć, na kim warto postawić...
Głupie pytania to moja specjalność.
ej no dobra, ale serio — do tej pory trzymali się za dobrzy, aż do chwili kiedy im odpadł ten jeden rozumiarz z Oruni co dbał o pionki jak Mazurczak kiedyś na środku... 😉 bo widzieliście jak jest, kiedy obrońca zamiast myśleć to zaczyna biegać za piłką jak szczur w pułapce? przecież to jasne jak to, że kiedy się stawia na młodzież i „fizjologię” zamiast na starego wyjadacza co wie, że obrona to nie sprint tylko gra w szachy — to tracisz i bramki, i zdrowy rozsądek kibica.
a teraz oni gadają o zmianach w składzie, ale póki na obronie nie usiądzie ktoś kto potrafi powiedzieć „tu nie biegnij, tu stój” — to te 65 bramek i pięć porażek będą chodzić za nimi jak przeklęta kołysanka. koniec, kropka.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽