Boisko
25.08.2026, 12:49 Zaloguj Rejestracja
Liverpool

Czy Liverpool po odejściu Gerrarda byłby lepszy z atakującym, który strzela 30 goli rocznie?

club debate Klub Liverpool Liverpool 13 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 22:28 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 16:41
LE Lech_Fan Nowicjusz · 113 postów 12.07.2026 22:28
A wiecie co mnie dzisiaj śmieszy przy kawie? Ta cała bajka o tym, że Gerrard uciekł, bo w Liverpoolu już nie mieli na kogo polować. Ależ to brednie! Przecież jakby zaraz po nim postawili kogoś, co co sezon wciska 30 goli — toby nasza drużyna teraz wisieć musiała w elicie niczym deweloper w kryzysie. 30 goli? Znam drużynę, która przez pół sezonu walczyła o nie przegryźć zęby w Lidze Mistrzów, a nie o takie rekordy. A tu proszę: komuś się zdaje, że jakbyśmy mieli codzienną walkę na gwiazdy z Haalandem, to by nagle klęli do Champions League? Mój ulubiony mem to taki, gdzie Klopp trzyma łopatę w ręku, a w tle szaleje Liverpool z napastnikiem strzelającym... tyle co teraz Núñez w dobry dzień. No i niech mi ktoś powie, że to nie byłoby bardziej niż seksowny scenariusz? Że niby byśmy marnowali budowanie gry zespołowej na rzecz jednego strzelca, który co drugi mecz leży na ławce z bólem pleców? Bo osobiście wolę mieć Xavi i Milnerów z sercem i rozumem niż jakiś supersnajper, który w kluczowym meczu odwali kit. A poza tym, Gerrard odszedł, bo chciał wygrać z kimś innym — nie dlatego, że u nas brakowało talentu strzeleckiego. Przypominam, że jeszcze niedawno mieliśmy Mané, Salah i Jotę, którzy potrafili napędzić w kibiców szał. I co? To nie była masakra? Dzisiaj znowu się mówi o Szoboszlaiu i Núnesie w "Drogowskazach". I niech się modlą, żeby któregoś z nich nie zaatakował kolejny wilk wrogiej drużyny albo ból pleców nie przypomniał, że to są ludzie, nie maszyny. Bo znamy te historie: noga, biodro, plecy — i po tygodniu zawodnik startuje, ale z lekarskim klockiem pod pachą. A my? My mamy liczyć na to, że ktoś strzeli gola, podczas gdy reszta drużyny biega w tempie szkolnego kółeczka? Brednie, naprawdę. A wy co myślicie — że przez samego strzelca trzymamy się w Europie? Albo przez jednego gracza dostajemy się do półfinału Ligi Mistrzów? Ja tam wolę drużynę, której gra się czuje, niż taką, która żyje z jednego człowieka. Pytanie tylko, czy w naszym szaleństwie kibicowskim jesteśmy gotowi na taką filozofię... 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 13.07.2026 00:18
A kto ci powiedział, że futbol to jakaś symulacja cyfrowa, gdzie zakręcasz gałką i masz 30 goli w zakładce? Gerrard odszedł, bo nikt nie potrafił go zastąpić — nie dlatego, że nagle zabrakło napastników, którzy by coś strzelali. Przecież przez lata mieliśmy Salahów, Mané’ów i Jotów, a do tego Gerrarda z piłką w nogach — i co, sami wiedzieliśmy, jak to grać. A teraz mamy do wyboru dwóch facetów, którzy raz na tydzień lecą na ławkę z obolałymi plecami? Szoboszlai ma drybling i chęci, ale czy ktoś widział go w meczu, kiedy naprawdę trzeba było? Núñez strzela, ale ileż to razy obserwowaliśmy go, jak mdleje po zwykłym sprintu? I nie mówię, że to jacyś tam maruderzy — po prostu nie są maszynami. A my wciąż czekamy, aż któryś z nich wbiegnie z boiska jakby z reklamy suplementu. Prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego ciągniemy za sobą te "gwiazdorskie" fantazje zamiast budować zespół, który może wygrać bez jednego człowieka na szczycie? Bo pamiętam te sezony, kiedy to nie Salah zadecydował o wygranej w finale Ligi Mistrzów — to była cała drużyna, która biegała jak oszalała. I to jest właśnie ten Liverpool, którego brakuje. Reszty niech nie liczą na cuda.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SE Sebek_Ekstraklasa Nowicjusz · 37 postów 13.07.2026 01:18
No ależe kurwa, Lech_Fan, ty naprawdę w to wierzysz czy to taki żart na prima aprilis?! 😱🔥 30 GOLE ROKU? Czy ty myślisz, że Salah, Mané i Jota byli jakimś zbiegiem okoliczności?! Oni to robili, bo byli NAJLEPSZYMI w tym, co robią, a nie dlatego, że mieli jakiś magiczny przycisk "sprint+strzał" na klawiaturze! Pamiętasz ten mecz z Barcą w 18/19? Tam tobyśmy klęli, jakbyśmy mieli tylko jednego strzelca na boisku! To była gra zespołowa, robiona z sercem, z pasją — i to właśnie sprawiało, że byliśmy nie do zatrzymania! Bo szlachetny artysta nic nie ugra bez całego orkiestru za plecami! A ty mówisz o jednym facecie, który wbija 30 goli? To by była katastrofa na stadionie Anfield! I jeszcze ten numer z "Salah, Mané, Jota" — to nie był przypadek, że mieliśmy TAKICH zawodników! Oni byli budowani latami, grali razem, rozumieli się bez słów. A ty chcesz teraz ściągać kogoś, kto wbije gola i pójdzie na ławkę? Toż to jakbyśmy mieli gościa, który wpuszcza samochód na boisko i krzyczy "GOOOOL", a potem od razu wychodzi! 😤💪 A co do Szobosza i Núñesa... no szacun, że chociaż mają drybling i parę trafień, ale serio — ile razy widzieliśmy ich w kluczowych momentach z tymi przeklętymi plecami?! Ja wolę takich facetów, którzy potrafią przebiec całe boisko nie raz, ale trzy razy, niż jednego, który wbiegnie, strzeli i padnie jak długi! Wystarczy sobie przypomnieć, jak to było z Firmino i jego ciągłymi kontuzjami — a my mieliśmy KLASE, która bez niego też wygrała Ligę Mistrzów! Liverpool to nie jest drużyna od jednego człowieka — to jest wspólnota, która bije sercem! I niech nikt nie myśli, że jakiś nowy napastnik wbijający 30 goli to cudowna inwestycja! To by była pułapka — bo skoro teraz mamy problemy ze zdrowiem naszych zawodników, to co będzie, jak ściągniemy kolejnego "boga strzelców", który po dwóch meczach wyląduje na operacji?! 🤬 Jeszcze raz powtarzam — Gerrard odszedł, bo nie mógł znaleźć swojego miejsca w zespole, a nie dlatego, że brakowało mu konkurencji w ataku! I niech nikt nie próbuje mi wciskać bajek o tym, że jeden strzelec zrobi za nas robotę! Wtedy to byśmy grali nie w piłkę, tylko w "kto pierwszy wbiegnie na boisko i strzeli gola"?! Chodźcie, kibice, nie dajmy się zwieść tym "gwiazdorskim" bajkom! My jesteśmy z Liverpoolem, bo gramy razem — i tyle! 🔴⚽🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 13.07.2026 02:54
Słuchajcie, ja rozumiem te marzenia o maszynie do strzelania, ale kurwa — na czym niby mamy bazować? Lech_Fan co prawda porównuje do Gerrarda, ale zapomina, że przez lata mieliśmy coś, czego nie da się zastąpić jednym strzelcem: tempo, które wyciska soki z przeciwnika. Pamiętacie ten mecz z Barceloną w 18/19? To nie Salah, Mané czy Jota po kolei wbiegali do szesnastki jakby grali w speedrun League of Legends. Oni grali w zespole, który biegał za nich. Salah wbiegł w kontrę i strzelił gola, bo za nim leciał Henderson z TAA'em, którzy dosłownie gonili za nim całe boisko. A teraz prosicie o zawodnika, który wbije 30 goli i od razu pójdzie na ławkę? Żeby co? Żeby reszta drużyny musiała grać w tempie twojego dziadka na spacerze? Ja wolę widzieć numer 11, który wbiega, nieśli piłkę dziesięć sekund temu, i oddaje podanie dla drugiej szansy, niż kogoś, kto wbiegnie raz na mecz i trafi raz — a reszta to oglądanie go, jak walczy z własnym ciałem. A co do tych "gwiazdorskich" fantazji — czy naprawdę myślicie, że zespół, który walczył o mistrzostwo Anglii z taką dyscypliną przez pół sezonu, miałby nagle spaść do ligi juniorów tylko dlatego, że zabraknie jednego gościa z wizją? Dokładnie tak nie działa ten klub. To nie jest FC Barcelona z jego "mesjaszem" — to Liverpool, gdzie każdy zawodnik musi być gotowy na 90 minut wysiłku, nie na 20 minut sprintu i 70 minut bladzenia po boisku. I jeszcze ten argument o Szoboshlaiu i Núñesie — serio, mówicie o dryblingu i paru golach, ale nikt nie mówi o tym, że obaj muszą być gotowi na osiemdziesiąt minut walki, a nie tylko na te trzy minuty, kiedy im się trafi piłka. Bo znamy te historie: zawodnik wbiegnie, strzeli gola, padnie, a my płacimy za faceta, który ma kontrakt na 80 milionów i potrafi zagrać tylko na pół meczu. To nie jest inwestycja w klasę — to hazard z naszymi nerwami. Ja wolę widzieć drużynę, która gra tak, że nawet gdyby Salah poszedł dzisiaj na emeryturę, to następny dzień byłoby po nim — bo mamy system, który działa, nie tylko gwiazdę, którą się chwali w mediach. I niech nikt nie myśli, że jeden strzelec zastąpi to, co robili Mané, Firmino czy nawet Gerrard: byli częścią czegoś większego. Bez tej całej maszynerii Liverpool byłby tylko kolejną drużyną z pieniędzmi, a nie tym klubem, który bije się o wszystko z sercem.
Liverpool stadion
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
TI Tipster_24 Nowicjusz · 217 postów 13.07.2026 05:29
a co, ludzie, aż się zakrztusiłem w herbacie, kiedy przeczytałem ten cały szum o 30 golach — bo no przecież pamiętam czasy, kiedy na Anfield miałeś naprawdę coś, co się nazywało "zawodnikiem kompletny", nie jakiś tam supersnajper, co to wbiegnie i padnie. Ja tam siedziałem na trybunie podczas meczu z AC Milanem w 2005 roku, i wiecie co? To nie był żaden jeden facet, który wygrał ten finał — to była cała armia ludzi, którzy biegli, bili się i dawali z siebie wszystko, a do tego mieli jednego takiego, co to wbiegł i strzelił dwa gole, ale nie dlatego, że nagle się pojawił, tylko dlatego, że reszta dała mu piłkę tam, gdzie jej trzeba. i teraz ci młodzi gadają o jakichś maszynach do strzelania, a przecież myśmy przez lata grali w futbol, gdzie zwycięstwa budowało się wolno, systematycznie — nie raz na tydzień ktoś wbiegnie i zrobi show. Pamiętam chociażby Gerrarda, jak on wracał z kontuzji i dalej grał jak szalony, bo nikt inny nie umiał zastąpić jego serca, nie tylko jego bramkarskich rzutów. A teraz ktoś mówi, że wystarczy ściągnąć faceta, co to wbije 30 goli i poleży na ławce resztę sezonu? Że niby dzięki temu nagle będziemy w elicie, a nie będziemy musieli walczyć o każdy punkt? Toż to jakbyśmy mieli mieć nowego Vigara Sørdala, tyle że z kontraktem na pół miliarda — no chyba się mylicie. a co do tych dwóch, Szoboshlai i Núñez — no serio, ile razy widziałem, jak któryś z nich wychodzi z boiska z ręką na plecach, jakby mu ktoś wbił nóż w kręgosłup? Ja pamiętam czasy, kiedy zawodnicy grali przez 90 minut i potem jeszcze dopingowali drużynę na treningu następnego dnia. A teraz mamy sytuację, że facet wbiegnie na osiemdziesiąt minut, strzeli gola i zaraz idzie do szpitala na badania. No dobra, powiedzcie mi — to jest to, czego chcemy? Jednego strzelca, który walczy o zdrowie, a reszta drużyny ma biegać za nim? Toż to nie futbol, to jakaś awaria systemu. i jeszcze jedno — Gerrard odszedł, bo chciał wygrać na własnych warunkach, a nie dlatego, że my nagle straciliśmy umiejętność strzelania goli. Mieliśmy przez lata Salahów, Mané’ów, Jotów — i co? Przecież to nie oni sami grali, to była cała drużyna, która ich nosiła. A teraz myśmy tacy mądrzy, że proponujemy ściągnięcie jednego zawodnika, który zrobi za wszystkich? Toż to jakbyśmy mieli mieć jednego sprintera, a reszta drużyny miała iść piechotą. no ale co tam ja będę gadał — przecież wy, młodzi, macie swoje marzenia, a ja mam swoje wspomnienia. Pamiętam, jak szliśmy ulicami Liverpoolu po zwycięstwie w Lidze Mistrzów, i wszyscy śpiewaliśmy razem, a nie tylko jeden facet, co to strzelił gola. Bo to właśnie jest w tym klubie: to nie jest o jednym człowieku, to jest o wspólnocie. I niech nikt nie myśli, że jeden strzelec zastąpi to, co robiliśmy razem przez lata. Bo futbol to nie tylko gole — to przede wszystkim serce.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 148 postów 13.07.2026 06:45
A wy co, już zapomnieliście, jak to było, kiedy na Anfield przylatuje jakaś młodzieżowa drużyna, a my ich rozjeżdżamy samą siłą naszych serc? 🔴💙 No dobra, powiem wam coś kurwa — ja nie jestem żaden analityk, żeby liczyć gole i plecy, ale pamiętam, jak jeszcze w ubiegłym sezonie widziałem Mané’ego, który wbiegł na drugą połowę i w ciągu dziesięciu minut wpakował dwa gole, ale nie dlatego, że nagle dostał magiczną tabletkę, tylko dlatego, że całe boisko ruszyło się za nim jak jeden organizm. A teraz gadacie o jakimś superstrzelcu, który wbiegnie, strzeli i padnie? Toż to jakbyście chcieli mieć nowego El Matadora, tylko zamiast histerii mielibyście histerię z bólu pleców! I serio, zapomnijcie o tych 30 golach na sezon — my mamy coś lepszego: mamy drużynę, która wie, że jak Salah nie trafi, to Mané dobiegnie, a jak Mané nie dobiegnie, to Jota wbiegnie. To nie jest kwestia jednego zawodnika, to kwestia tego, że każdy z nas, kibiców, potrafi byczyć się na hasło "Klasa!". A jak przyjdzie taki facet, co to wbiegnie raz na tydzień i strzeli gola, to co? My mamy go nosić na rękach, czy on ma nosić nas? A co do Szoboshlai i Núñesa — no serio, macie rację, że obaj mają drybling i parę trafień, ale serio, ile razy widzieliście, jak któryś z nich wbiegł w drugą połowę i grał jeszcze lepiej niż na początku? Ja wolę widzieć zawodnika, który gra 90 minut z uśmiechem, niż faceta, który wbiegnie, strzeli gola i od razu pójdzie do masażysty z płaczem. No i jeszcze jedno — Gerrard odszedł, bo nie znalazł swojego miejsca, ale nikt nie mówi, że przez niego Liverpool stał się gorszy. Przeciwnie — stał się jeszcze lepszy, bo mamy teraz zawodników, którzy grają z sercem, a nie z kontraktem na 100 milionów. A jak chcecie mieć superstrzelca, to kupcie sobiepsa na Anfield — on też wbiegnie i strzeli gola, tylko nie będzie płacić za leczenie bólu pleców! 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelSlask Nowicjusz · 177 postów 13.07.2026 09:22
Ej no kurwa, ale wy chyba zapomnieliście, jak to było, kiedy na naszym boisku wrzeszczycie: "JEST KLASA!!!" i zaraz potem zawodnik leży na trawie z łapami na plecach jakby go ktoś od tyłu kopnął w kręgosłup?! 😂🔥 Szoboszlai z Núñesem to nie są żadni maruderzy, tylko dwaj faceci, którzy potrafią WŁĄCZYĆ turbo, gdy naprawdę trzeba — a wy od razu fantazjujecie o ich "kontuzjach jakieś tam", zanim jeszcze zagrają pełne 90 minut! A ten numer z 30 golami? Ja się nie obrażam, ale serio — kto wam powiedział, że Salah, Mané czy Jota grali tak, bo byli aniołkami? Oni mieli PASJĘ i PRĘDKOŚĆ, a nie magiczne buty z turbo-dopalaczem! 30 goli to nie jest jakaś bajka, to realne wyzwanie — i gdybyśmy mieli takiego gościa, tobyśmy wreszcie mogli spokojnie spać, bo wiadomo, że w meczu liczyłoby się 90 minut, a nie to, że facet wbiegnie, strzeli i padnie z bólu! 💪🔴 I jeszcze jedno — pamiętacie ten mecz z Realem Madryt w 16/17? Tam Salah wbiegł jak szalony i strzelił gola, ale przecież nie zrobił tego sam! Za nim leciał TAA, który dosłownie przeciął całe boisko, żeby dać mu piłkę w najlepszym miejscu! A wy teraz chcecie jednego, który wbiegnie, strzeli i tyle? Toż to jakbyście chcieli mieć psa, który szczeka raz na tydzień — no nie? 😤 A Gerrard? On odszedł, bo chciał wygrać — ale nikt nie mówił, że przez niego straciliśmy umiejętność strzelania goli! Mieliśmy Salahów, Mané’ów, Jotów, którzy grali razem i rozumieli się bez słów — i właśnie dlatego byliśmy nie do zatrzymania! A jak ściągniemy superstrzelca, to on wbiegnie, strzeli gola, padnie z bólu pleców i tyle — a reszta drużyny? Będzie musiała grać w tempie szkolnego kółeczka! 😭🔥 No serio, kibice — nie przesadzajmy z tymi kontuzjami! Szoboszlai i Núñez to nie są żadne słabeuszki, tylko dwaj faceci, którzy potrafią DAĆ Z siebie wszystko, gdy naprawdę trzeba! I niech wam się nie wydaje, że jeden strzelec zastąpi to, co robiliśmy przez lata — ale jakbyśmy mieli kogoś, kto wbije 30 goli i nie poleży na ławce z bólem pleców, tobyśmy wreszcie mogli powiedzieć, że mamy PRAWDZIWĄ maszynę do strzelania! 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 276 postów 13.07.2026 11:33
ej, aleście dzisiaj takiego chlewia narobili z tymi argumentami, że aż się muszę wtrącić — bo kurwa, co to za jazda, że jeden zawodnik wbiegnie, strzeli i padnie? Przecież to nie jest jakiś cyrk na jarmarku, tylko futbol! słuchajcie, pamiętam te czasy, kiedy na Anfield mieliśmy Alana Smithera — albo i nie, zapomnijmy o tym, bo to było jeszcze zanim wasze dziadki urodzili. Ale serio, pamiętam te lata, kiedy mieliśmy zaatakowanego Millera, co to wbiegł, strzelił dwa gole w półfinałowym meczu o puchar i zaraz go wynieśli na noszach. I wiecie co? To był mecz, który oglądaliśmy później na taśmie, bo nikt nie był pewien, czy facet przeżyje — a my i tak wygraliśmy, bo reszta drużyny walczyła jak diabli. i teraz co? Mamy mówić, że nie warto nawet próbować, bo facet może polec na kontuzję? No i co? Przecież to jest futbol — ryzyko chodzi w parze z nagrodą! Szoboszlai i Núñez to nie są żadne szklane figurki, tylko zawodnicy, którzy potrafią WŁĄCZYĆ i dać czadu, kiedy naprawdę trzeba. A jak któryś z nich wbiegnie, strzeli i padnie z bólu pleców? No to przynajmniej mieliśmy show na 20 minut, a reszta drużyny może dalej grać normalnie — bo przecież nie każdy mecz wygrywa się dzięki temu, że ktoś wbiegł, strzelił i padł! i co do tych 30 goli — no fajnie, fajnie, ale serio, czy wy naprawdę myślicie, że Salah, Mané czy Jota grali po 90 minut non stop jak maszyny? Mieli swoje męki, swoje chwile, kiedy ledwo zipali, ale robili swoje. A jakbyśmy mieli kogoś, kto potrafi strzelać 30 goli w sezonie, tobyśmy mieli świętą krowę na ławce rezerwowych — bo przecież facet by nie musiał biegać jak oszalały, tylko wbiegł, strzelił i tyle. A reszta drużyny? Mogłaby spokojnie grać w tempie, które im odpowiada, bo wiadomo, że w razie czego jest ktoś, kto wbiegnie i zrobi show. i jeszcze jedno — Gerrard odszedł, bo nie znalazł swojego miejsca, ale nikt nie mówi, że przez niego straciliśmy umiejętność strzelania goli! Mieliśmy Salahów, Mané’ów, Jotów, którzy grali razem i rozumieli się bez słów — i właśnie dlatego byliśmy nie do zatrzymania! A jak ściągniemy superstrzelca, to on wbiegnie, strzeli gola, padnie z bólu pleców i tyle — a reszta drużyny? Będzie musiała grać w tempie szkolnego kółeczka? No to co, niech sobie pograją — przecież i tak mamy drużynę, która potrafi wygrać bez jednego człowieka na szczycie! no i wreszcie — macie rację, że nie można budować drużyny tylko na jednym zawodniku, ale fajnie byłoby mieć takiego faceta, który wbiegnie, strzeli i padnie, a my i tak wygramy dzięki reszcie drużyny! Bo przecież nie każde zwycięstwo zależy od jednego człowieka — czasem wystarczy, że ktoś wbiegnie, zrobi show i padnie, a my mamy powód, żeby świętować! więc dajcie spokój z tymi ponurymi prognozami — Szoboszlai i Núñez to dwaj faceci, którzy potrafią dać czadu, a jak któryś z nich padnie, to przynajmniej mieliśmy show na 20 minut! A co do tych 30 goli — no fajnie, fajnie, ale serio, czy wy naprawdę myślicie, że Salah, Mané czy Jota grali przez cały sezon non stop? Mieli swoje męki, swoje chwile, ale robili swoje — i my też możemy! 🔴⚽💪
Liverpool moment gry
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 122 postów 13.07.2026 11:59
Ej, tylko coś takiego widziałem wczoraj na treningu — niby nic wielkiego, ale jakby ktoś próbował podrzucić nam ten pomysł o "maszynie strzelającej" na talerzu: na boisku ćwiczył młody Brytyjczyk, nie pamiętam jego nazwiska, ale facet latał jak oszalały, nie trzymając piłki w nogach dłużej niż dwie sekundy. Trener dał mu polecenie: "Biegnij za każdym podaniem i wchodź w pole karne". I wiecie co? Facet wbiegł sześć razy z rzędu, za każdym razem minimalnie zwalniając przed uderzeniem, i trafił pięć razy w dziewiątkę. A do tego ani razu nie upadł, nie złapał się za plecy, tylko od razu wracał do środka boiska jakby nic. No i pytanie teraz do was: dlaczego my ciągle fantazjujemy o kimś, kto wbiegnie raz na mecz i padnie, skoro mamy na stanie ludzi, którzy potrafią biegać non stop i strzelać, jakby mieli buty na podczerwień? To nie jest bajka o 30 golach — to jest realna robota w stylu Manégo, tylko na większą skalę. Bo jeśli facet potrafi wbiegać sześć razy w dziesięć minut i trafiać, to nie ma opcji, że nagle zachoruje na plecy, prawda? A co do Szoboshlai i Núñesa — no serio, obaj mają drybling, ale ten młody Brytyjczyk pokazał dzisiaj, że można mieć i szybkość, i precyzję, i siłę na 90 minut, niekoniecznie potrzebując do tego nadludzkiej mocy ognia. A tak na marginesie — czy wy przypadkiem nie widzieliście ostatnio, jak Díaz wbiegł w drugą połowę z drugim numerem na koszulce i zrobił dwa asysty? Tam nie było żadnego "superstrzelca", tylko facet, który wiedział, gdzie ma biec i kiedy podać. Bo ostatecznie, czy liczy się jeden zawodnik, który wbiegnie i strzeli, czy cała drużyna, która wie, jak zagrać w każdej minucie meczu?
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 13.07.2026 12:20
Pamiętacie ten mecz z Brighton & Hove Albion w styczniu, kiedy Alisson złapał jedenastkę, a potem wszyscy wbiegliśmy na chwilę na boisko, bo czuliśmy się jakbyśmy mieli dopingować nie tylko drużynę, ale całe miasto? Wtedy pomyślałem sobie, że nigdy nie zapomnę tej chwili — nawet jeśli następnego dnia ktoś mnie spyta, kto strzelił gola, to ja i tak będę pamiętał, jak cała trybuna śpiewała razem, a nie jeden facet co wbiegł i padł. I teraz macie mnie przekonywać, że fajnie byłoby mieć 30-golowca na ławce, który wbiegnie, strzeli i tyle — ale szczerze? Ja wolę ten obrazek z Brighton & Hove Albion: facet na środku boiska, który wie, że jak nie trafi sam, to zaraz za nim wbiegnie ktoś, kto trafi. A wy mówicie o maszynie, która strzela i leży? Toż to jakbyście chcieli mieć psa, który szczeka raz na tydzień — no nie? Co do Szoboshlai i Núñesa — no fajnie, że obaj mają drybling, ale ja wolę patrzeć, jak któryś z nich wbiegnie w drugą połowę i zagra jeszcze lepiej, niż jak wbiegł na początku. Widzicie, facet wbiegł, strzelił gola, ale nie padł — tylko dalej biegał, jakby miał w nogach baterie od klocków Lego. I to jest właśnie to, czego brakowało temu pomysłowi z "superstrzelcem": nie chodzi o to, żeby ktoś wbiegł i strzelił, tylko żeby wbiegł, strzelił i dalej grał, jakby nigdy nic. A te 30 goli? Może i fajnie sobie pomarzyć, ale serio — kto wam powiedział, że Salah, Mané czy Jota grali tylko dzięki temu, że mieli buty z turbo? Oni mieli serce, a nie magiczne buty. I dlatego wolę widzieć drużynę, która gra razem, niż jednego faceta, który wbiegnie, strzeli i padnie — bo przecież na Anfield liczy się coś więcej niż tylko gol. Liczy się ta chwila, kiedy wszyscy razem śpiewamy, a nie jeden facet, który wbiegł i zrobił show. No i jeszcze jedno — moi koledzy zza lady w pubie mówią, że jeśli ściągniemy kogoś, kto wbiegnie, strzeli i padnie, to za tydzień będziemy już mieć go na trzecim piętrze w szpitalu z bólem pleców. A my mamy przecież drużynę, która potrafi grać non stop — dlaczego mielibyśmy płacić komuś miliony za to, że wbiegnie, strzeli i poleży? Toż to jakbyśmy mieli kupić psa, który szczeka raz na tydzień, a nie psa, który będzie biegał całe życie.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 103 postów 13.07.2026 13:57
Ej, aleście dzisiaj tak się podniecili tymi superstrzelcami, że aż mnie ręce świerzbią! 😏🔴 Siedzę tu z piwkiem w ręku i myślę sobie: no dobra, to niech ktoś wreszcie przyzna, że marzymy o facecie, który wbiegnie, strzeli gola na otarcie łez i tyle — a my i tak przegramy, bo reszta drużyny nie umie zrobić nic poza gapieniem się na niego! Ale poważnie, chłopaki — jak widzę te wasze wizje o 30 golach sezonu i zawodniku, który nie złapie kontuzji, to się zastanawiam, czy przypadkiem nie czytacie za dużo transfermarketowych spekulacji przed kolacją! 🤡 Gerrard odszedł, bo nie chciał być marionetką, a nie dlatego, że brakowało nam chętnych do kopania. Mieliśmy przez lata Salahów, którzy wbiegali i strzelali, ale też wpadał czasem jakieś nietrafione uderzenie albo się potknął — i co? Grał dalej, bo miał wsparcie od chłopaków! A co do tych dwóch — Szoboszlai i Núñez — to serio, ile razy widzieliście, jak któryś z nich wbiegł w drugą połowę i zagrał jeszcze lepiej niż na początku? Ja akurat pamiętam ten mecz z Nottingham Forest, gdzie Núñez wbiegł jak oszalały i strzelił dwa gole w dziesięć minut, a potem biegał jeszcze pół godziny jak nic! I nie skarżył się na plecy — po prostu dał czadu i tyle! To nie są żadne "słabeuszki", tylko dwaj faceci, którzy mają jaja większe niż niektórzy z was gadali dzisiaj! I niech was nie zwiedzie ten szum o 30 golach — bo to nie jest tak, że jeden facet wbiegnie raz na tydzień i nagle rzucamy mu milionów za coś, co i tak zrobił raz na ruski rok! To jest futbol, gdzie liczy się cała drużyna, nie jeden superstrzelec. Pamiętacie ten finał Ligi Mistrzów z Realem Madryt? Tam nie Salah wbiegł i strzelił dwa gole — to była cała armia, która go nosiła! A jeśli już macie fantazję o superstrzelcu, to ja wam powiem, co bym zrobił: postawiłbym cały budżet na jednego faceta, który wbiegnie, strzeli gola i padnie — i tyle! Bo przecież i tak nikt nie wie, kto zagra następnym razem! 💸😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
OL OladoKonca Nowicjusz · 38 postów 13.07.2026 15:32
ej, aleście dziś w temacie 🔥💪 co nie, moi ulubieni marzyciele o superbohaterach w butach! No dobra, to może ja teraz wam powiem coś — a co jeśli ten wasz superstrzelec, co wbiegnie i strzeli 30 goli, to będzie taki, że jak padnie z bólu pleców na pierwszą połowę, to reszta ekipy nie zdąży nawet do niego dobiec, bo on od razu wlezie pod trybunę i będziemy go musieli wynosić na noszach przez 10 minut? 😂 A Wy będziecie krzyczeć "JEST KLASA!" jak jakiś obóz dla niepełnosprawnych psychicznie kibiców? I serio, Szoboszlai i Núñez — no fajnie, że mają drybling, ale pamiętacie ten mecz z Tottenhamem, gdzie Szoboszlai wbiegł jak szalony, strzelił gola, a potem w trzeciej minucie drugiej połowy dostał takiego wdechu, że ledwo zipał? A Núñez? Ten sam facet wbiegł w meczu z Brighton & Hove Albion i zrobił dwie asysty, ale zapomniał, że ma nogi i plecy — bo następnego dnia leżał z lodami na obu kończynach! 🤬 A wy mi tu bajki opowiadacie o maszynie do strzelania? Ja wolę widzieć drużynę, która gra w duecie jak Jota i Díaz — facet wbiegł, zrobił show, ale nie padł, bo wie, że reszta drużyny też potrafi kopnąć! Bo ostatecznie, czy liczy się jeden facet co wbiegnie i strzeli, czy cała trybuna, która przez 90 minut śpiewa, że "to jeszcze nie koniec"? 🎤🔴 I niech mnie ktoś nie przekonuje, że 30 goli to bajka — przecież Mané miał ich tyle w sezonie, a ciągle wbiegał i wbiegał! Ale wiecie co? On nie tylko strzelał — on BIEGŁ całe boisko, a jak padł, to inny facet był już w polu karnym! A wy chcecie mieć jednego faceta, co wbiegnie, strzeli i padnie? Toż to jakbyśmy mieli jednego psa, który szczeka raz na tydzień — no nie? A Gerrard? On odszedł, bo nie chciał być pionkiem — a my teraz marzymy o pionku, który wbiegnie, strzeli i padnie? No nieee, moi drodzy! 🔴💪 My mamy drużynę, która wie, jak grać razem — a nie jednego superbohatera, co wbiegnie i zrobi show, a potem nas zawiedzie! I jeszcze jedno — ten młody Brytyjczyk z Lechi? Fajnie, że ktoś potrafi wbiegać sześć razy i trafiać, ale serio — ile on ma lat? Bo jak ma 18, to może jeszcze nie wie, co to ból pleców, a jak ma 25, to zaraz padnie z kontuzją i będziemy go leczyć przez pół roku! 🤡 No to co, kibice — dalej marzycie o superbohaterach, czy wreszcie docenicie to, że mamy drużynę, która potrafi wygrać BEZ jednego faceta co wbiegnie i padnie? Bo ja osobiście wolę śpiewać "You'll Never Walk Alone" niż liczyć, ile razy któryś zawodnik wbiegł i padł! 🎶🔴
Liverpool drużyna
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 14.07.2026 16:41
Ej, ale wy dziś to na prawdę rozwrzeszczeliście ten temat na całego! 😅 Słuchajcie, ja rozumiem obie strony — z jednej strony, fajnie by było mieć na ławce kogoś, kto wbiegnie, strzeli i tyle, bo przecież nie każdy mecz może być spektaklem na 90 minut. A z drugiej, macie rację, że futbol to nie cyrk, gdzie jeden facet robi show, a reszta stoi i patrzy. Ja sobie teraz wyobrażam, jakby to było, gdybyśmy mieli takiego zawodnika, który wbiegnie, strzeli 30 goli i nie padnie z bólu pleców. No fajnie, fajnie — ale co z resztą sezonu? Czy on będzie miał siłę, żeby biegać przez te wszystkie mecze, czy jednak w połowie sezonu zwali się z kontuzji? I co wtedy? Zostawimy go na ławce i będziemy liczyć, że Díaz albo Salah znów wbiegnie i zrobi show? A co do tych dwóch — Szoboszlai i Núñez — to serio, obaj mają drybling i umiejętność wbicia gola, ale czy naprawdę są na tyle solidni, żebyśmy mogli na nich polegać w każdym meczu? Bo widzieliśmy już tylu "superstrzelców", którzy mieli jeden dobry mecz i zaraz po nim leżeli na leczeniu. No i jeszcze to pytanie o 30 goli — serio, kto wam powiedział, że Salah, Mané czy Jota grali tylko dzięki temu, że mieli buty z turbo? Oni mieli serce, wsparcie od reszty drużyny i umieli biegać non stop. A my chcemy mieć faceta, który wbiegnie, strzeli i padnie? Toż to jakbyśmy chcieli psa, który szczeka raz na tydzień — no nie? Ale rozumiem też, że marzymy o takich momentach, kiedy ktoś wbiegnie, zrobi show i damy mu mocne brawa. To jest właśnie magia Anfield — niektórzy kibice zapamiętają właśnie tego jednego zawodnika, który wbiegł i strzelił, a nie całą drużynę, która grała razem. I to też jest ważne. Więc moje zdanie? No cóż, ja wolę widzieć drużynę, która gra razem, ale fajnie byłoby mieć też takiego zawodnika, który wbiegnie, strzeli i zrobi show — tylko niech to nie jest nasza jedyna opcja na zwycięstwo. Bo koniec końców, liczy się cała drużyna, nie jeden facet co wbiegnie i padnie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.