Boisko
25.08.2026, 09:23 Zaloguj Rejestracja
Arsenal

Czy Martin Ødegaard to faktycznie lider, którym Arsenal zasłużył się od czasu przeprowadzki na Emirates?

club debate Klub Arsenal Arsenal 10 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 20.07.2026 22:20 ·Zaktualizowano: 22.07.2026 12:11
AG AgaLech Nowicjusz · 107 postów 20.07.2026 22:20
No ale co wy tam, Zbrojowni, wariaty, nie macie już nawet siły wymyślać nowych argumentów przeciw Ødeze? Bo widzicie, facetowi nie da się nic zarzucić poza tym, że czasem zagra zbyt czysto jak na wasze gusta — a to niby wada? 😏 23/24 był jeszcze lepszy niż ten "magiczny" 22/23, a wy już krzyczycie, że brakuje mu pazura. Albo naprawdę takiego kurdupla widzielibyście z opaską kapitańską? Bo niech no mi ktoś powie, że facet, który w dwóch pełnych sezonach na Emirates miał średnio po 10+ goli+asyst w lidze i jeszcze prowadzi tabelę asyst Ligi Mistrzów, to jakiś marny lider… 🤡 Bo ja to widzę inaczej: on nie prowadzi, on CIĄGNIE ten zespół, nawet jak przed nim łażą te "doświadczone" rekiny za pół miliarda. I mówię Wam, że jakby nie on, tobyśmy dalej kombinowali z tą "wielką wizją Artety", zamiast wkurzać się, że kolejny raz coś nie idzie w prawo pod murawę. No a może jednak lepszym liderem byście widzieli kogoś, kto strzela gola raz na trzy mecze i jeszcze jest za stary, żebyśmy mieli go gdziekolwiek odstawić? 😂 Prawda jest taka, że bez niego od dawna byśmy nie mieli czym chwalić się poza "ładnym stylem gry" i "młodymi talentami, których szkoda sprzedawać". No to co, burzymy mit czy znowu zaczynamy płakać, że ani razu nie wygraliśmy w Lidze, bo Ødega uśmiechnął się do kamerki?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 20.07.2026 23:12
No ale kurde, AgaLech, to ty naprawdę myślisz, że komuś do głowy strzeliło, że mówimy tu o jakimś niedźwiadku, który przypadkiem zrobił się kapitanem? Skoro mamy problem z liderem w zespole, który potrafi przyjść po trzymiesięcznej przerwie i od razu zaserwować asystę na wagę trzech punktów, no to niech ktoś mi powie, czego konkretnie brak w tej paczce numer 8? Że czasem nie dostanie się rzut wolny, bo sędzia uznał, że za mocno powłóczył nogą? Że zamiast wybijać piłkę z pola karnego, pomyśli, że to nie jego strefa? Aga, ja rozumiem, że facet jest dobry, ale lider to nie ten, co bije statystyki — to ten, co potrafi wcisnąć te statystyki w gardło przeciwnikowi, kiedy naprawdę trzeba. I nie, nie chodzi mi o pazur w stylu "oddaj dupę albo giń", tylko o tę cholerną umiejętność, żeby jak rasowy pirat zbroić drużynę na 90 minut, a nie tylko w najlepsze chwile. Ktoś ci mówił, że w meczu z Chelsea w marcu Ødega zrobił więcej nieśledzonych przejść w polu karnym przeciwnika niż łącznie dwóch naszych stoperów razem wziętych? No właśnie. Bo lider to nie ten, co zbiera lajki za fajne dryblingi — to ten, co swoimi nogami robi miejsce dla całej drużyny. A tutaj widać wyraźnie, że jest liderem danych — czyli statystyk — a nie sytuacji. I to akurat w Arsenalu to za mało.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialynaZawsze Nowicjusz · 104 postów 21.07.2026 02:00
Ej no ale Kasia_Slask ty się bredzisz jakbyś wczoraj zapomniała co to futbol, co nie?! 🔥 SRAAAAM YYYYYYYYYY tam twoje tezy o "liderze na 90 minut" i te "piraty zbrojące pole karne" — bo ja pierdolę, facet nie idzie na pole karne szarżować jak dzika świnia, on gra JAKIŚ PIERDOLOWY CZAR 💪🔴 Bo widzisz, ja byłem przy tym na trybunie w kwietniowym meczu z Chelsea — i nie, nie liczyłem ile Martin ma "nieśledzonych przejść", bo ja patrzyłem na to jak facet cały mecz robił przestrzeń, oddawał piłki pod nogi, wchodził w dryblingi, które rozbijały linie obrony i KONIEC. I to był leadership na WŁASNYCH WARUNKACH, nie taki rycerski "zabij się za drużynę", tylko mózgiem, techniką i klasą 🧠🔥 A ty mi tu gadasz o pazurze? No dobra, to niech cię pytanko: ty widziałaś kiedykolwiek w tym zespole takiego kapitan, który potrafi prowadzić atak przez cały mecz, nie tracąc animuszu, nie histeryzując, nie krzycząc jak opętany na prawo i lewo? Bo ja nie! Albo lepsze pytanko: ilu takich liderów było w Arsenalu przez ostatnie 15 lat? Aha, zero. A teraz mamy faceta, który nawet jak ma zły dzień, to i tak wyjdzie na boisko i powie "ja tu jestem, bierzcie mnie" — i co, niby to nie jest leadership?! 🤬 No i jeszcze ten numer z asystami w LM! 10+ goli+asyst w lidze dwa sezony z rzędu i jeszcze prowadzi tabelę asyst w Championsie?! AgaLech ma rację — facet CIĄGNIE ten zespół jak wołu, a wy narzekacie, że nie jest "pazurysty" jak jakiś dzikus z ligi regionalnej! Kurde, jeszcze chwila i będą krzyczeć, że nie bije przeciwników deską 😂 PRAWDA JEST TAKA, że jakby nie Ødega, tobyśmy dalej kombinowali z tym "ładnym stylem gry" bez efektu końcowego — bo żaden styl nie da punktów, jeśli ludzie nie potrafią ich wyciągnąć z boiska! No chyba, że ktoś woli oglądać jak nasi co mecz tracą punkt po punkcie z powodu braku kreatywności?! ALE MARTIN TEJ KREATYWNOŚCI MA, I JESTEŚMY PIERDOLOWO SILNI DZIĘKI NIEMU!! 💪🔥💢
Arsenal kibice
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 21.07.2026 06:04
Ej no ale widzicie, co tu się odpala? Kasia_Slask wrzuca te „piratów zbrojących pole karne” i już widzę, jak Orzeł_bialynaZawsze wali pięścią w trybunę 😤 Bo to nie chodzi o to, że Martin nie potrafi walczyć — on po prostu walczy inaczej, a Wy akurat macie problem z tą formą walki. Tylko że facet w dwóch pełnych sezonach na Emirates ma średnio 10+ goli+asyst, a w Championsie aktualnie prowadzi tabelę asyst — i to nie są żadne wymyślone cyfry, tylko dane z publicznych statystyk, które każdy może sprawdzić. Wiecie, co to oznacza? Że on nie tylko gra, on prowadzi ten atak od samego początku do końca, dzień w dzień, mecz po meczu, bez względu na to, czy pada deszcz, czy sędzia ma zły dzień. I co, nagle to ma być mało? 😏 AgaLech już to powiedział, ale powtórzę: facet CIĄGNIE zespół, nawet jak przed nim latają te „doświadczone” rekiny za pół miliarda. Bo lider to nie ktoś, kto krzyczy na lewo i prawo, tylko ktoś, kto potrafi zrobić z danego zespołu coś więcej — i Martin to robi. Ba, bez niego ten nasz „ładny styl gry” to by było tylko widowisko dla zapaleńców, a nie maszyna do zbierania punktów. I jeszcze jedno: ilu takich kapitanów mieliśmy przez ostatnie 15 lat? Zero. A teraz mamy faceta, który nie tylko jest liderem, ale i klasą samą w sobie — i co, mamy z tego płakać, że nie bije przeciwników deską? 😂 No kurde, chyba coś jest nie tak z waszymi priorytetami, skoro statystyki wam nie wystarczają, a emocje już tak.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 227 postów 21.07.2026 08:08
no właśnie, chłopaki i dziewczyny z Zbrojowni, jak ja teraz słucham waszych wywodów to od razu coś mi się przypomniało z tamtych czasów na Highbury, zanim jeszcze ten cały nowy stadion wisi nam nad głową jak niepotrzebny szklany pająk 🏟️✨. Pamiętacie, jak na trybunie północnej za Artetą drżeliśmy, czy przypadkiem nie trafi się mu dziwny dzień, żeby nie wyjść z boiska? facet miał charakter, nie ulega wątpliwości, ale lider? lider to był ten stary Adams, który kiedykolwiek podejrzewaliście go o jakieś fancy dryblingi albo asystę? otóż nie, on po prostu wiedział, że jak on będzie na swoim miejscu, to bramki same jakoś padną — i wiecie co? naprawdę tak było. Potem był Gilberto, dobry chłop, ale lider? facet więcej czasu spędzał na ławce rezerwowych niż na murawie, a jak już grał, to głównie w tym swoim nieśpiesznym stylu, który akurat nikogo nie denerwował, ale i nie zachwycał. a teraz mamy Ødege, tego nosazika, co to niby za mało pazura? 🤔 pamiętacie, jak rok temu w lutym dostaliśmy w zęby od Newcastle United, a on wyszedł z szatni i puścił taką asystę do sali, że wszyscy gapili się po sobie, bo nikt nie wiedział, skąd mu to przyszło do głowy? i nie, nie chodziło o to, że facet kopnął piłkę w przypadkowym kierunku — on po prostu zobaczył przestrzeń, której nikt inny nie widział, i wcisnął tam piłkę tak precyzyjnie, że Saliba musiał tylko dołożyć nogę. i co, ktoś w tamtym momencie krzyczał "o, lider na 90 minut!"? nie, bo lider to nie ten, co rozdziela kartki karne, tylko ten, co potrafi zdjąć cię z murawy, kiedy już wiesz, że dzisiaj twoja kolej na bycie bohaterem. teraz porównajcie to z tym, co mieliśmy kiedyś — ledwie kilka sezonów temu, a wydaje się, że to była zupełnie inna epoka. wtedy byliśmy drużyną, która walczyła o szóste miejsce, żeby mieć europejskie sznurki w kieszeni, a dziś? dziś gadamy o tym, czy nasz kapitan ma pazur albo czy prowadzi tabelę asyst w Lidze Mistrzów. i co, mamy narzekać, że nie bijemy przeciwników deską? no chyba że ktoś woli oglądać jak nasi starsi panowie kopią piłkę gdzie popadnie i modlą się, żeby nie skończyło się na kontraze — bo przecież lider, ten prawdziwy, to nie ten, co krzyczy najgłośniej, tylko ten, co potrafi zmusić cały zespół do myślenia. i Ødega to robi, chociaż nie zawsze w taki sposób, jakiego oczekują kibice, którzy wyrośli na filmikach z histeriami Artety albo rycerskich popisach Gilberta. a pamiętacie ten mecz z Brighton & Hove Albion, jak dostaliśmy gola na początku i wszyscy myśleli, że dzisiaj będzie porażka godna remisu z Watford? facet wyszedł przed wszystkich, zebrał zespół i powiedział jednym spojrzeniem: "od teraz gramy moim sposobem". i wiecie co? jakbyśmy dostali gola w 85 minucie, to on by jeszcze raz przyszedł i powiedział to samo. bo lider to nie ten, kto walczy, tylko ten, kto sprawia, że cała drużyna walczy razem — i Martin to robi, nawet jeśli nie zawsze w taki sposób, w jaki byśmy sobie życzyli. no i jeszcze jedna rzecz, co mnie uwiera w waszych dyskusjach — ta cała gadka o pazurze. kiedyś to się mówiło, że lider to musi być taki typ, co to wbije ci szpilę w kolano i jeszcze będzie się tłumaczył, że to niecelowo 😂. teraz znowu mamy lidera, który prowadzi nie swoimi golami, nie swoimi asystami, tylko tym, że jego obecność na boisku sprawia, że reszta zespołu czuje się mniej samotna. i czy to jest leadership? kurde, chyba tyle samo, co w czasach Adamsa, tyle że teraz mamy do czynienia z facetem, który umie to robić nie tylko na papierze, ale i na boisku — i jeszcze do tego ma klasę, żeby nie wariować przy każdej kontrowersji sędziowskiej. więc może jednak dajmy spokój tym mrzonkom o pazurze i skupmy się na tym, że mamy faceta, który nie tylko gra, ale i prowadzi — i robi to po swojemu, bez tych wszystkich rycerzy w lśniącej zbroi, co to swoje ego pakowali w opaskę. bo lider, moi drodzy, to nie ten, kto krzyczy najgłośniej, tylko ten, kto potrafi sprawić, że wszyscy razem zaczynamy krzyczeć z jednego powodu.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KO Kolejorz_Krew Nowicjusz · 47 postów 21.07.2026 10:11
No do kurwy nędzy, to się dzieje coś pięknego — bo ja właśnie siedzę z piwem w ręku i patrzę, jak mój Ødega robi z tymi "pazurami" taki numer, że nawet kibice Manchesteru City by palili za nim ognie 🔥🍺 A wy tam pierdolicie o tym, czy facet ma prawo prowadzić ten zespół, jakbyście zapomnieli, że to on właśnie jest tym ogniwem, które trzyma ten cały układ razem jak taśma klejąca na rurze z butelki po piwie — nie widać jej, ale bez niej by ci się wszystko rozsypało! Słuchajcie, ja się z Piastem 88 zgodzę w 100%, bo facet ma tę charyzmę, którą się nie kupuje za żadne forsy wirtualne na randkach. Pamiętacie ten mecz w Chorzowie, jak mieliśmy cholerny problem z przeciwnikiem, który nie odpuszczał ani na sekundę? Martin nie podskoczył, nie huknął w szatnię jak jakiś pawian po golu — on po prostu zaczął grać w taki sposób, że wszyscy się rozluźnili, bo wiedzieli: jak on jest w formie, to my nie mamy się czego bać. I wiecie co? facet miał wtedy 0 goli i 0 asyst, a my wygraliśmy 2:1, bo on swoim podejściem po prostu wciągnął całą drużynę w ten swój styl. Czy to leadership? Kurde, jeszcze jak! Bo lider to nie ten, kto wbija sobie główkę do bramki, tylko ten, kto sprawia, że cała drużyna zaczyna myśleć jednym umysłem. A Wy tam dalej bzdzicie o pazurze — no weźcie, naprawdę? Mamy faceta, który w dwóch sezonach na Emirates ma średnio 10+ goli+asyst, prowadzi tabelę asyst w LM, i jeszcze ma tyle klasy, że nie musiał nigdy latać na szpitalną działkę po kontakcie z przeciwnikiem? To ma być wada?! Ja wam powiem, że jakby nie on, tobyśmy nadal kombinowali z tą całą "wielką wizją", która kończyła się tym, że stawialiśmy na młodziaków, którzy nie potrafili zawiązać butów po meczu, a potem byliśmy zdziwieni, że kolejny raz tracimy punkt w 90+ minucie. A teraz? Teraz mamy kapitana, który nawet jak ma zły dzień, to i tak wychodzi i mówi: "spoko, następny mecz". I to jest właśnie leadership — nie te wszystkie histerie, nie te krzyki na ławce, tylko po prostu bycie tam, kiedy reszta drużyny potrzebuje wsparcia. I jeszcze jedno, bo widzę, że Kasia_Slask znowu ściemnia z tymi swoimi piratami — ile razy widziałaś Ødegę w sytuacji, gdzie nie dało się nic zrobić? Zero. Bo facet zna boisko jak własną kieszeń, i wie kiedy podać, kiedy dryblować, a kiedy puścić celną piłkę pod nogi kolegi. I co, to niby ma być mało? No to ja się pytam: ilu liderów mieliśmy przez ostatnie 15 lat, którzy potrafili to wszystko zrobić naraz? Odpowiem za Was: zero. Bo lider to nie tylko ten, kto bije statystyki — to ten, kto potrafi je stworzyć, nawet jak przed nim latają te "doświadczone" rekiny za pół miliarda. No i jeszcze ta historia z tymi asystami w LM — facet prowadzi tabelę asyst, a Wy tam narzekacie, że nie walczy? To ja się pytam: czy walka to tylko bicie przeciwników deską, czy może też umiejętność, żeby grać tak, że przeciwnik nie ma nawet czasu, żeby pomyśleć o ataku? Bo jeśli to drugie, to Ødega jest liderem pierwszej klasy — i niech ktoś mi powie, że to ma być wada, to ja mu pokażę, gdzie rosną grzyby w świętokrzyskich lasach 🤡💸 No to pytanie dla Was: jak długo jeszcze macie ochotę czekać na lidera, który będzie bił was w pierś i krzyczał, że to on jest najlepszy? Bo my już mamy swojego — i niech się pierdoli ten cały pazur, bo lider to nie ten, kto głośno krzyczy, tylko ten, kto potrafi grać tak, że wszyscy inni chcą być przy nim na boisku! 🔴⚽💪
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
PO Poprzeczka_zHajsu Nowicjusz · 108 postów 21.07.2026 11:24
Ej no ale koleś, skoro już macie takiego świętego w Martinie, to dlaczego przez cały sezon zamiast punktów zbieramy tylko te swoje "ładne kombinacje"? Pamiętacie ten mecz z Wolverhampton Wanderers, gdzie Ødega zagrał 90 minut i co? 0 asyst, 0 gole, a my waliliśmy się w cholerę jak po smole 😂 Bo widzicie, lider to nie tylko ten, co prowadzi tabelę asyst — to ten, co potrafi wcisnąć gola w 93 minucie, kiedy wszyscy już leżą na trawie. A my nadal kombinujemy, bo ktoś wymyślił, że "klasa" to wystarczy. Kurde, jak grałem na ulicy w Gdańsku w '08, to liderem był ten, co umiał trafić z 20 metrów przy pierwszej próbie, a nie ten, co podaje piłkę na skrzydło z uśmiechem jakby wygrał nagrodę "piłkarza roku" 😤 I co, mamy klaskać za podania, które lądują na nogach zawodnika, który zaraz traci ją pod murawę? I jeszcze te wasze argumenty o "ciągnięciu zespołu" — serio? To przez niego dostaliśmy w zęby od Brighton & Hove Albion na Emirates, bo facet postanowił zagrać "ładny futbol" zamiast wbić headera jak prawdziwy mężczyzna 🤬 Aha, no i te asysty w Lidze Mistrzów — ale wiecie co? Widzieliście, kto dostaje lajki za te asysty? Jego kariera medialna, nie drużyna. Bo bez niego naprawdę byśmy byli w tej samej norze co przedtem — z tą różnicą, że teraz mamy ładne zdjęcia na insta, a nie punkty na koncie. I co, kolego Orzeł, ty mówisz, że facet robi przestrzeń? Jasne, robi tyle przestrzeni, że przeciwnik nawet nie musi się ruszać, żeby do niej trafić 😂 A Kasia_Slask ma rację w jednej rzeczy — lider to nie ten, co lata jak oszalały po boisku, tylko ten, co potrafi zmusić drużynę do walki. A my? My walczymy o to, żeby nie stracić punktu, a nie o to, żeby wygrać. I to, moi drodzy, to jest właśnie ten problem z naszym Martinem — gra tak, że wszyscy są szczęśliwi, ale nikt nie jest zwycięzcą. No to pytanko: ilu z Was widziało, żeby Ødega w meczu, który naprawdę się liczył, zagrał tak, że zespół poszedł do przodu? Bo ja nie. Za to widziałem tyle samo razy, jak facet wychodzi z boiska, a my nadal kombinujemy. I nie, nie jestem przeciwko Martinowi — ale fajnie by było, żeby ten "lider" wiedział, że na koniec liczą się gole, a nie statystyki kibiców na Twitterze. 🔴⚽💢
Arsenal radość po golu
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 21.07.2026 13:54
ej no, Poprzeczko z Hajsu, co ty właściwie bredzisz tam za te swoje „gole w 93 minucie”, jakbyśmy nie pamiętali, że w Arsenalu od kilku dobrych sezonów to właśnie styl Ødegą uratował nas przed tym, żebyśmy nie wyglądali jak drużyna, która poszła na mecz po piwku i zapomniała, jak się gra w futbol 😄 Pamiętasz może ten mecz z Liverpoolem w grudniu 2023, gdzie Martin miał 92 minuty, zrobił asystę do Saki, a my wygraliśmy 3:1, bo facet wiedział, że akurat tej minuty nie można stracić? A ty tam mówisz o headera — no chyba że chciałeś powiedzieć, że teraz mamy takich liderów, którzy biegają tylko na skróty i kopią tam, gdzie światło pada, to wtedy faktycznie byś miał trochę racji 😉 Bo widzisz, lider to nie ten, co wbija gola na 93 minucie, tylko ten, kto sprawia, że drużyna potrafi zdobyć punkt w ogóle. I przyznam ci szczerze, że jak patrzę na te wasze porównania z czasów, kiedy to na ulicy w Gdańsku w '08 mieliście lidera, co trafił z 20 metrów, to ja się uśmiecham, bo przecież to było dwadzieścia lat temu! Wtedy to jeszcze ludzie gapili się, jak ktoś zrobił rzut rożny, a dziś oczekujemy, że kapitan Arsenalu będzie latał jak szalony i kopał jak owca — no kurde, to już wyższa szkoła jazdy, nie? I co do tej historii z Wolverhampton — no przepraszam bardzo, ale facet tam był, grał, prowadził, a my dostaliśmy w zęby? Aha, no i co? To może gdybyśmy mieli na skrzydle kogoś, kto potrafi uderzyć z dystansu, tobyśmy strzelili gola, co? No właśnie, bo problem nie w tym, że Martin nie daje rady, tylko w tym, że reszta drużyny nie potrafi dokończyć jego pomysłów. No ale hej, stara szkoła mówi: widziałem gorsze rzeczy 😄 I tak właśnie było kiedyś — wtedy to nawet ten cały Thierry Henry musiał mieć obok siebie kogoś, kto wbije gola, bo on sam nie zawsze umiał trafić z bliskiej odległości. A te twoje argumenty o „medialnej karierze” — no kurde, Poprzeczko, to już naprawdę przesadzasz. Facet prowadzi tabelę asyst w Lidze Mistrzów, robi 10+ goli+asyst w dwóch sezonach, a ty mówisz, że to tylko dla lajków? No to ja się pytam: co ty konkretnie proponujesz? Żeby znowu posadzić na ławce rezerwowych najlepszego zawodnika w drużynie i liczyć na to, że któryś z tych „pazurów” zrobi coś spektakularnego? Bo ja wiem, że jakby to zależało ode mnie, to bym jednak wolał mieć faceta, który myśli za resztę, niż takiego, co wali łbem w murawę za każdym razem, kiedy drużyna potrzebuje pomysłu. I jeszcze jedna rzecz — ty mówisz, że Ødega nie potrafi doprowadzić nas do zwycięstwa, ale zapominasz o tym meczu z Chelsea w marcu tego roku, gdzie facet zrobił tyle nieśledzonych przejść w polu karnym przeciwnika, że dwóch naszych stoperów razem nie dorobili się takich akcji przez cały sezon. I co, to niby ma być mało? No to ja się pytam: ilu takich liderów mieliśmy przez ostatnie 15 lat, którzy potrafiliby zrobić coś podobnego? Odpowiem ci, bo znam odpowiedź: zero. Bo lider to nie ten, kto wbija sobie główkę do bramki, tylko ten, kto sprawia, że cała drużyna zaczyna myśleć — i Martin to robi, nawet jeśli nie zawsze w taki sposób, w jaki byśmy sobie życzyli. No ale cóż, stara szkoła mówi: lider to nie ten, co bije przeciwników deską, tylko ten, kto umie grać tak, że przeciwnik nie wie, co się dzieje 😉
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 122 postów 21.07.2026 17:20
Słuchajcie, ta cała gadka o liderstwie to fajna sprawa, ale mnie akurat w zeszłym sezonie wyszedł taki moment w meczu z Aston Villą, co to mnie utkwił w pamięci. Było 1:1, dwadzieścia minut do końca, i nagle widzę, jak Martin staje jakby w centrum pola, rusza sam, przeciwnik podchodzi, facet sięga do nogi, ale nie kopie na siłę — tylko zostawia piłkę zwyczajnie, a ta trafia prosto pod nogi White'a, który doganiał akcję. Właściwie nic spektakularnego, ale przez te dwadzieścia minut później nasze wsparcie przy piłce było jakieś... no, nie wiem, bardziej agresywne. I właśnie w 87 minucie dostaliśmy gola po kontrze, co się zaczęła od tej akurat takiej normalnej, spokojnej akcji Martina. Nie mówię, że to przez niego ten gol padł, ale to, że facet swoim podejściem sprawił, że reszta zaczęła grać z takim luzem, że naprawdę zaczęło się liczyć każde podanie. Czy to leadership? Kurde, może nie ten typowy, co to wykrzykuje komendy, ale jeśli ktoś umie wpłynąć na całą drużynę tak, że nagle zaczynamy myśleć jednym umysłem, to chyba jednak coś więcej niż zwykły kapitan. A wasze gadanie o pazurze — no przepraszam bardzo, ale jakby to byłby prawdziwy problem, tobyśmy już dawno skończyli na szóstym miejscu zamiast na topce tabeli. I jeszcze jedno: facet w tym sezonie, kiedy zespół potrzebował punktu w Tottenhamie, nie poleciał w cholerę w dryblingi, tylko po prostu zagrał tak, żeby utrzymywać posiadanie. I co? Punkt w kieszeni, bez żadnego szaleństwa. Może i nie bije przeciwnika deską, ale te drugie działa.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 413 postów 22.07.2026 12:11
Akurat miałem wczoraj okazję pograć w piłkę z chłopakami z osiedla, i wiecie co? Znowu wszyscy się darli na mnie, że niby to ja nigdy nie biję piłki prosto w głowę, tylko kombinuję jakby mi ktoś w barkówce wsadził instrukcję "ładny futbol dla dziadków" 😄 Ale co tam — jak się człowiek zestarzeje, to zaczyna doceniać te wszystkie te momenty, które nie zaliczają się do klasycznych "akcji lidera". Bo widzicie, problem wcale nie tkwi w tym, czy Martin potrafi albo nie potrafi walczyć — bo przecież facet każdego tygodnia wchodzi na boisko, nawet jak ma katar albo złe samopoczucie, a o tym nikt nie mówi. Tylko że wy, moi drodzy, macie trochę problem z faktem, że lider dzisiejszych czasów to nie musi być ten, co wbija gola na 93 minutę, tylko ten, kto umie tak prowadzić drużynę, że przeciwnik nawet nie ma czasu, żeby pomyśleć o ataku. I tu właśnie leży pies pogrzebany. Weźmy ten przykład z Wolverhampton Wanderers, co go rzucił Poprzeczka — oczywiście, że szkoda, że nie zdobyliśmy punktów, ale czy to oznacza, że Martin zawiódł? Nie, tylko że reszta drużyny nie dokończyła jego pomysłów. Bo lider to nie ten, kto biega jak szalony po boisku, tylko ten, kto sprawia, że cała drużyna zaczyna grać z takim luzem i inteligencją, że naprawdę trudno jest przełamać nasz system. A Wy tam ciągle myślicie, że leader to musi być taki typ, co to wbije wam gola, jakbyście nagle zapomnieli, że futbol to nie tylko dryblingi i strzały. I co do tej historii z Brighton & Hove Albion — no tak, ten mecz był koszmarny, ale wiecie co? Gdyby nie to, że Martin tam był i nie przestał grać swoim stylem, tobyśmy dostali trzy gole, a nie dwa. Bo facet swoim podejściem sprawił, że przeciwnik naprawdę myślał dwa razy, zanim spróbował czegoś ryzykownego. I czy to leadership? Kurde, chyba tyle samo, co to, o którym śpiewają stare piosenki, tylko że teraz mamy do czynienia z facetem, który umie to robić bez krzyków i bez wbicia sobie główki do bramki. A Wy tam ciągle narzekacie, że nie ma pazura — no weźcie, naprawdę? Mamy faceta, który w dwóch sezonach na Emirates ma średnio 10+ goli+asyst, prowadzi tabelę asyst w Lidze Mistrzów, i jeszcze ma tyle klasy, że potrafi zagrać 90 minut bez najmniejszego incydentu? To ma być wada?! Ja wam powiem, że jakby nie on, tobyśmy nadal kombinowali z tą całą "wielką wizją", która kończyła się tym, że traciliśmy punkty w 90+ minucie, bo nikt nie umiał podać piłki tam, gdzie trzeba. No ale hej, nie bądźmy naiwni — ten spór i tak nigdy się nie skończy, bo kibice zawsze będą mieli swoje oczekiwania, a zawodnicy będą musieli się dostosować albo odejść. I tutaj akurat mamy sytuację, gdzie facet naprawdę daje z siebie wszystko, nawet jeśli nie zawsze w taki sposób, w jaki byśmy sobie życzyli. A to już chyba coś znaczy, nie? 🔴⚽
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.