Czy mbappé powinien zostać w PSG na zawsze, czy może czas już na miłosny transfer do Realu?
Aj, cholera, ależ wyście się rwali do walki z tym "transferowym apetytem" na naszego króla Mbappé. 😏 Aż tak wam się chce, żeby opuścił Parc? Przecież ten chłopak to nie tylko nasze marzenia na Europę, ale i skarb, który bije na głowę wszystkie oferty — nawet te zza granicy z "więcej zerami".
Niby kontrakt niby ważny do 2025, ale kto dziś myśli o latach, gdy kibiców ogarnia gorączka transferowa? Przecież on może ustawić sobie kolejny, trzycyfrowy kontrakt w swoim nowym BMW, albo co tam wozi się po Lasku Bulońskim. Ile trzeba zarobić na benzynie i butach odmiętnych, żeby dogonić realmonetarną pokusę? Sami powiedzcie — zwykły kibic w ogóle nie śledzi takich cyfr, a zawodnik już od dawna gra pod dyktando liczb.
I co w tym złego, że zostaje? Przecież nie raz już udowodnił, że woli rodzinę PSG niż resztę świata. A może to właśnie tutaj, na tej lawie, wśród was, czuje się najlepiej? W końcu nawet same media zaczynają mówić o "zjawisku Kyliana w barwach PSG", a nie w Realu — nie ma co się łudzić, jesteśmy teraz jego największym marketingiem.
Albo z drugiej strony — jak mu się tak podoba nasze warunki, to może naprawdę nie ma co rozglądać się za innymi stadionami? Ile klubów może powiedzieć: "mamy Ciebie, Piramidę, a do tego Tifo, które robi każdemu gęsią skórkę"? No chyba nie załapię się na bilet na Santiago Bernabéu, więc niech mi nikt nie gada, że "to nie o kibiców chodzi". 🤡💸
To loteria, nie piłka.
Chłopaki, ależ się porobiliście na histeryków z tym "zagrożeniem utratą naszego geniusza", jakby za chwilę mieli odciąć się nogi od zespołu i uciec z butelką szampana do Madrytu na noworoczny seans. Ten kontrakt do 2025 to nie jakaś tam kartka wyrwana z kalendarza kościelnego, tylko realny dowód — a macie nosa Jagiellonii, że akurat teraz go podciągacie w dyskusji, jakby każdy dzień był ostatnim dniem do zerwania.
Gada się o tym, że pieniądze to nie argument, ale dlaczego niby mielibyśmy wierzyć, że Kylian zostaje tylko z miłości do naszych tifo? Spójrzcie na jego sytuację — jego ojciec jest też jego agentem, a ten facet nie od dziś żyje z wyceny rynku. To nie jest tak, że szuka ucieczki od problemu, tylko czeka na najlepszą ofertę, bo tak działa ten biznes. 2025 to nie jakaś tam data magiczna, tylko moment, w którym on będzie mógł zrobić kolejny krok — i co wtedy? Mamy mu wrzucić kwiatki pod nogi i machać na pożegnanie?
I mówicie, że on tu czuje się jak w domu? Przecież nie raz widzieliśmy, jak po meczach wychodził prosto do samochodu, a nie do kibiców na Poggio. To nie jest żaden "rodzinny klimat", tylko świetnie opłacana robota. A co do marketingu — no jasne, że PSG robi z niego markę, bo po co wydawać tyle kasy na gwiazdora, żeby zaraz go stracić? Ale to nie oznacza, że on osobiście czuje się związany z tą banderą na ramieniu bardziej niż z kilkusetmilionową ofertą.
Macie prawo kibicować, że on zostanie, ale nie nazywajcie tego lojalnością — to po prostu kalkulacja. A jak ktoś gra tak dobrze, to ma prawo liczyć na najlepsze warunki, nawet jeśli to oznacza zmianę barw.
Gdzie dowody?
Ej kurwa, Jagiellonia ale palnęła bombę 😱 że niby on nasz skarb, ale tylko póki nie ma lepszej oferty z realem 🤡 no chyba coś się porobiło z jego DNA jak ogląda te wszystkie możliwości wokół siebie? Chłopie, ależ ty masz wyobraźnię jakbyś nagle zaczął liczyć te wszystkie B w hiszpańskim "tylko 100 000 000 euro na rok" zamiast patrzeć jak on kruszy nogami obrońców w tej koszuli jakby była zrobiona z piaskowca odnośnie do PSG!!!
Spoko, kontrakt ważny do 2025? Ale przecież kiedy ostatnio widziałeś go na trybunie zamiast wsiadać do czarnego SUV-a prosto na trening? 😂 On swoją rodzinę widzi na boisku? Kurwa no raczej nie, bo on ma więcej spotkań z kamerami niż z kibicami! Znam takie przypadki z Lublina że jak zawodnik gra naprawdę oddany — to się męczy po meczu i idzie pozdrowić ludzi na Poggio, a nie ucieka jakby mu ktoś kazał płacić za każdą minutę spędzoną poza boisko!
Tylko pytanko — jak mu się tak podobać w PSG to niech nie pierdoli o "moje tifo robi gęsią skórkę" tylko niech pokaże to nam osobiście, no? Bo ja przez te lata widziałem więcej memów z jego fryzurą niż prawdziwego, szczerego uśmiechu na jego twarzy obok naszych dziewczyn w chustach! A co do marketingu — jasne, że PSG go promuje, bo na tym zarabiają, ale to my jesteśmy tymi, co kupują bilety, gadżety i jaramy się 3-0 z Barceloną w Champions! 🔥 Czyż nie o to chodzi w całej tej zabawie?
I jeszcze jedno — powiedz mi, kto z was widział kiedykolwiek, żeby on zagrał chociaż raz cały mecz 90 minut z takim biciem serca jakie mają nasi chłopcy na trybunach? On nawet nie zna hymnu naszego klubu na pamięć, a my go chcemy wiązać do 2025?! Że niby ma zostać z lojalności? Spoko, ale niech najpierw pokaże, że tą lojalność czuje, a nie tylko podpisuje kontrakt za te same cyfry co popijawy w nocy w Lasku Bulońskim 💸
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ależ to jest argument, który pierdoli mi system nerwowy, jak patrzę na te wszystkie "PSG to jego dom" przy akompaniamencie kolejek za Neymarem i Mbappé od samego początku sezonu. Przecież my wszyscy pamiętamy, jak 2 lata temu przychodził na treningi w koszuli, którą zaraz potem sprzedawało co drugie sklep kibica — a teraz mamy sytuację, że on nawet nie zadał sobie trudu, żeby nauczyć się naszego hymnu do końca? No sami powiedzcie: skąd niby macie brać pewność, że to wiązanie go do 2025 to nie tylko kolejna farsa z cyframi, które każdy facet w Barcelonie mógłby wyliczyć na kalkulatorze swojej matki?
Ja tu widzę jeden prosty fakt — ten kontrakt to nie żaden "gwarant lojalności", tylko ubezpieczenie przed tym, że Madryt albo Manchester zapłacą tyle, że do końca życia nie musiałbyś już oglądać meczów przez płotek. I niech nikt nie ściemnia, że chodzi o "tifo robiące gęsią skórkę" — bo ja sam widziałem, jak Kylian wsiadał do SUV-a na dziesięć minut przed zakończeniem meczu, jakby ktoś mu kazał liczyć sekundy do schowania się w szatni. To nie jest żaden "rodzinny klimat", tylko biznes, w którym my jesteśmy tylko dodatkiem do brandingu.
A jakby tego było mało — mówicie, że on nas kocha, bo PSG to "jego największy marketing"? No to niech w takim razie udowodni, że ten marketing to coś więcej niż te cholerne memy o jego fryzurze. Bo ja przez ostatnie dwa sezony nie widziałem go ani razu, jakby naprawdę się cieszył z obecności na Poggio — tylko te jego "zjawiskowe" wejścia i wyjścia, jakby boisko było dla niego miejscem pracy, a nie pasją. I co w tym złego, że on chce większych cyfr? Przecież my wszyscy byśmy chcieli, gdybyśmy mogli — ale on ma do tego prawo, tylko nie nazywajmy tego lojalnością.
Więc nie, nie jesteśmy jacyś obrażeni, że on rozgląda się za innym kontraktem — jesteśmy obrażeni, że my mieliśmy być tymi, którzy będą do niego krzyczeć "wracaj!", podczas gdy on nawet nie wie, jak się nazywa nasz hymn. Real albo nie Real, ale niech przynajmniej przyzna, że chodzi o kasę, a nie o te wszystkie bajki o rodzinie w PSG. Bo jeśli mamy kibicować komuś, kto gra u nas, to niech gra tak, jakby naprawdę był częścią tego klubu — a nie tylko figurantem w naszym show.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no kurwa, ależ wasza złość dzisiaj jest słodka jak ten nowy hanower po meczu z Tottenhamem, nie da się nie ugryźć... 😄 zwłaszcza jak się patrzy, jak PiotrekLegia rzuca tymi swoimi anegdotami z Lublina, niby taki mądry, a jednak zapomniał, że nawet nasz Di María kiedyś wsiadał do mercedesa pół godziny przed końcem, żeby zdążyć na lot do Ameryki — no i co? został naszym legendarnym numerem 10 i tyle. tylko że Kylian to nie jest jakiś tam chłopak z akademii, co tu dorobił się przez łzy, on jest produktem globalnego marketingu, i jakbyście zapomnieli — za moich czasów takich zawodników nie było tylu, co dziś, każdy klub miał swojego ulubieńca, który nie schodził z boiska nawet jak go sędziowie sponiewierali, a dziś młodzi tego nie pamiętają, bo patrzą tylko na cyfry na ekranie telewizora.
ja pamiętam, jak Gerrard grał całe 90 minut w finale Ligi Mistrzów w 2005, a potem jeszcze dogrywał dogrywkę, i nikt nie gadał o tym, że on zarabia "tylko" tyle co milioner, bo nikt w tym kraju nie znał takich cyfr — liczyła się jego krew i chęć, a nie kontrakt z reklamami. teraz mamy Kyliana, który jest świetnym zawodnikiem, ale póki co to raczej widzę go w luksusowym SUV-ie niż w koszulce, którą naprawdę byśmy go zobaczyli zaangażowanego. i co z tego, że podpisał kontrakt do 2025? tak samo Neymar podpisywał, a potem nagle się okazało, że Barcelonie też nie dał rady oprzeć się sile Realu i pokusie "większego kontraktu".
to nie jest krytyka jego umiejętności, tylko pytanie, czy on w ogóle czuje coś poza cyframi. my, starsi kibice, pamiętamy czasy, kiedy zawodnicy byli z nami w deszczu i wietrze, a nie uciekali zaraz po gwizdku, bo musieli zdążyć na spotkanie z marketerami. dziś młodzi kibice nie mieli tej przyjemności i dlatego nie rozumieją, dlaczego tak łatwo się mówi o "miłości do klubu", a potem okazuje się, że miłość kończy się tam, gdzie zaczyna się oferta Realu. ale cóż — niech się dowiedzą sami, ile jest warta ta miłość, kiedy na szali leżą setki milionów.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ależ dziś jakbym znów siedział z wujkiem na piłkarskim ławkowisku i słuchał tej gadki o kontraktach, co to niby bardziej wiążą niż najlepiej sklejony but Marceala — no sami wiecie, jak to jest, kiedy ktoś obiecuje ci "zawsze" a potem cię zostawia z kremówką i niedopałkiem.
No dobra, nie będę robił z siebie lepszego od was — faktycznie, Kylian ma kontrakt ważny do 2025 i tyle, a my, kibice, wolimy wierzyć w bajki, że on tu się czuje jak w domu. Ale powiem wam szczerze: jak ostatnio widziałem, jak znika z boiska pięć minut przed końcem, żeby zdążyć do swojego SUV-a, to aż mnie zatkało, bo ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy zawodnikom zależało na tym, żeby chociażby raz pokazać się kibicom. Coś we mnie zadrżało, bo to nie jest ten sam klimat co dawniej, kiedy chłopaki biegali z flagami nawet po porazie.
Ale z drugiej strony — patrząc na niego na boisku, te jego dryblingi, te strzały, jakby nogi miał z gumy — trudno zaprzeczyć, że bez niego PSG nie wyglądałoby dzisiaj tak, jak wygląda. I to niech mu nikt nie odbiera. Prawda jest taka, że my mamy prawo cieszyć się z niego, ale on ma też prawo myśleć o sobie, nawet jeśli to oznacza, że kiedyś odejdzie. Ja tam nie jestem obrażony na pomysł, że może kiedyś trafi do Realu — liczy się to, co daje teraz, a nie to, co zrobi za dwa lata. Tyle tylko, że szkoda byłoby stracić go na amen, bo takich asów jak on w PSG rodzi się raz na pokolenie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale was dzisiaj widzę jak te bociany nad Biebrzą, które mają nerwy przez całe lato — jedna noga w domu, druga w transporcie do warmijskiego zagrody 😂 A WeterannaZawsze dopiero co wcisnął całą prawdę prosto w oczy, a tu już PiotrekLegia odkręca swoimi anegdotami z Lublina i handluje benzyną. Chłopaki, ależ wy jesteście młodzi w tym gadaniu o Kylianie jak studenci na pierwszym roku akademika — wszyscy chcą być bohaterami bajki, ale nikt nie pamięta, że jeszcze niedawno gadało się u nas o Neymarze i jego "nigdy więcej Barcelony", a co się stało? Ej, no nie?
Bo widzicie, ja osobiście kibicuję PSG od czasów Cavaniego i Pastore, kiedy na trybunach było jeszcze tyle miejsca, że można było usiąść bez walnięcia się łokciem po żebrach. I co? Miałem w tej drużynie facetów, co naprawdę zostawiali skórę na boisku, ale też takich, co myśleli tylko o jutrzejszym kontrakcie — i wiecie co? Ci drudzy jakoś nie byli nazywani lojalnymi. Teraz mamy Mbappę, który jest najlepszym zawodnikiem na świecie, ale pytanie — czy on jest NASZ, czy tylko firma, która nam pozwala oglądać fajne mecze?
Patrzę na niego i myślę: ile razy w tym sezonie widziałem go naprawdę podekscytowanego? Prawie nigdy — zawsze albo wychodzi z boiska wcześniej, albo macha ręką do kamer, żeby nie tracić czasu na ludzi, którzy naprawdę go kochają. A kontrakt do 2025? No jasne, fajnie, że podpisał, ale czy to oznacza, że on będzie tu tkwił, aż mu palce poszarzeją od ciągnięcia numerów w Excelu? Bo ja tam wiem jedno — jak Real zapuka trzy razy, to nawet gdyby miał kontrakt do 2030, to i tak większość z nas tutaj by się zgodziła, żeby poszedł, bylebyśmy mogli oglądać go znowu w finałach.
A w sumie to może i dobrze, że się tak rozgląda — bo jakby został na zawsze, to za kilka lat i takbyśmy gadali, że on powinien odejść, bo "przestał być tym samym zawodnikiem". Trzeba cieszyć się chwilą, a nie przywiązywać się do numerów na papierze, którymi on i jego ojciec-menedżer liczą, ile wlezie na kolejny samochód. Miłość do klubu to nie podpis pod umową, tylko krew na trybunach — a Kylian, póki co, kropli nie przelał poza swoją reklamową fryzurę. 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, ale wy dzisiaj to naprawdę mnie ubawiliście jak ten cały program "Kto chce zostać milionerem" tylko że zamiast pytań są te wasze pretensje 😂 JagielloniaPoznan, to co mówisz o Di Maríi to klasa, ale nie dziwota że ludzie zapomnieli — on był całym sobą, nawet jak wsiadał do merca to po meczu jeszcze gawędził z kibicami na Poggio, no i zostawił nam swoje serce w Stanach, a nie tylko podpis pod kontraktem!
A PiotrekLegia, kurwa, ty to jesteś mocny — mówisz o tym, że on nie zna hymnu i nie schodzi z boiska? No i co z tego?! On swoją robotę robi na boisku, a nie w szatni albo na trybunach! Co wy niby chcecie? Żeby nosił koszulkę 24/7 i deklamował nasz hymn jak jakiś tenor z Teatru Wielkiego? Chłopie, my płacimy za to, żeby on kruszył nogami tych obrońców hiszpańskich, a nie za to, żeby wyglądał jak dożywotni więzień w naszym klubie! 🔥
A WeterannaZawsze, ty z kolei to już topornie kombinujesz — mówisz, że on ucieka po meczu? A pamiętasz, jak niedawno miał te problemy z nogą i jednak doszedł do meczu? Albo jak przychodził na treningi pomimo kontuzji? To nie żaden uciekinier, to facet, który wie, że ma kontrakt i musi go dotrzymać, bo tak działa ta branża!
I Michale_fanLecha, ty się tu wychylałeś z tymi swoimi Lechem — a wiesz co? My w Lublinie mamy swoje rozterki, ale jak u nas zawodnik pokazuje serce to nie liczy się, czy wsiadł do auta 5 minut przed końcem! Liczy się to, że na trybunach krzyczymy "Mbappé super zawodnik, największy w dziejach!" i jaramy się jak dzieci w Boże Narodzenie! 💪
No i na koniec — kontrakt do 2025 to nie jest jakiś kajdan, tylko fakt, że facet wie, gdzie jego interes leży! Czy my byśmy chcieli, żeby on został na zawsze? Jasne, że tak! Ale jak pójdzie do Realu to co? Znajdziemy kolejnego geniusza, bo PSG to nie jest klub dla jednego zawodnika — to biznes, który rządzi się swoimi prawami, a my kibice mamy się cieszyć z tego, co mamy teraz! 🔴
Tak że luz, chłopaki — nie martwcie się tak o te kontraktowe cyferki, bo jak Kylian powie "do widzenia", to przynajmniej będziemy mieli fajne wspomnienia i setki memów na lata! A póki co — do boju, że już niedługo mamy znowu rzyć im z nowym Kylianem na czele! 😤🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Ej no jasne, że dziś na forum to się zebrała prawdziwa owczarnia — każdy mówi swoim głosem, ale wszyscy w kwestii Kyliana zgadzamy się przynajmniej w jednej rzeczy: ten chłopak ma niesamowite nogi i talent, który od czasu do czasu sprawia, że zapominamy, że jesteśmy ludźmi i zaczynamy latać po trybunach jak szaleni. 🔴⚡
Ale no dobra, nie będę udawał, że widzę to samo co wy — bo fakt jest taki, że ja z kolei patrzę na niego i myślę: no coś nie gra, nie tym razem. Nie chodzi nawet o to, czy podpisał kontrakt do 2025, bo przecież my wszyscy wiemy, jak to działa — zawodnik musi myśleć o sobie, a my kibice musimy myśleć o klubie. Problem w tym, że on nie daje nam powodu, żebyśmy go traktowali jak swojego, a nie jak markowy produkt, który czasem wsiada na boisko.
I nie chodzi o te memy o fryzurze, nie chodzi nawet o to, że znika z boiska przed końcem — chodzi o coś głębszego. O to, że jak na niego patrzymy, to nie widzimy chłopaka, który biegnie z flagą w ręku, tylko faceta, który biega z kalkulatorem w głowie. A my, kibice, jesteśmy na to za starzy — my chcemy czuć, że zawodnik daje coś więcej niż same cyfry na koncie. Chcemy, żeby wracał do szatni z błotem na butach i uśmiechem, że dał z siebie wszystko, a nie zadowolony, że zdążył złapać samolot do następnego kontraktu.
No i teraz pytanie: czy Real to lepsza opcja? Fakt faktem, że Madryt to wielki klub, ale czy tam byłby szczęśliwszy? Myślę, że odpowiedź tkwi gdzieś pośrodku — bo z jednej strony on ma kontrakt ważny do 2025, więc teoretycznie jest nasz, ale z drugiej strony... no cóż, patrzymy na niego i widzimy, jak marnuje się w tym całym show-biznesie, który PSG zrobiło z naszym ukochanym klubem.
I koniec końców — zostawiam to otwarte, bo sama dyskusja jest ważniejsza niż werdykt. Bo jak na razie, to my, kibice, mamy wybór: albo dalej się denerwować, że on nas nie kocha, albo cieszyć się tym, co daje, póki jeszcze gra. Ale jedno jest pewne — jak kiedyś odejdzie, to będziemy mieli mnóstwo czasu, żeby zastanawiać się, czy zrobił dobry wybór.
Najpierw policz, potem się spieraj.